Rowerzyści jeżdżą po przejściach dla pieszych

Rowerzyści jeżdżą po przejściach dla pieszych

Tysiące rowerzystów w Krakowie robi to każdego dnia nielegalnie. I co? I nic. Jest takie mądre powiedzenie: „wszystko można, co nie można, byle z wolna i z ostrożna”. To oczywiście nie wystarczy jako usprawiedliwienie – uniknąć mandatu w ten sposób się nie da. Ale może wartałoby się zastanowić, dlaczego jeżdżą?

Pomijam tych, którzy jeżdżą, bo nie wiedzą. Nie jest ich wiele, trudno uwierzyć, że ani razu nie słyszeli o tym zakazie. Pomijam też nieliczną grupę tych, którzy wszelkie zakazy i nakazy mają w głębokim poważaniu. Nie interesują mnie motywy tych, którzy po wariacku wpadają na przejście, roztrącając pieszych – to zasługuje na karę. Ale zwykły, spokojny przejazd zdarza się tak nagminnie, że coś za tym kryć się musi. Teorię spiskową odrzucam (choć jak wiadomo, „… rudzi i cykliści”).

I odpowiedź jest prosta. Jeżdżą, bo nie mają innego wyjścia. Bo wiedzą, że jedyną rzeczą, jaka im grozi, gdy przejadą powoli, jest mandat. Bo jadąc tak, żeby nie przeszkadzać pieszym, jadąc powoli, szanują przepis, mimo że go łamią. Ten przepis w sumie nie jest głupi – przejście jest dla pieszych, kierowcy spodziewają się pieszych, wchodzących na to przejście jednak znacznie wolniej, niż rowerzysta, nawet miejski. Ponadto co by się działo, gdyby na skrzyżowaniach wolno było skręcać lub zawracać po zebrze? No to nie wolno.

Ale wszystkie te powody (a chciałbym jednak wierzyć, że przepis został wprowadzony z istotnych powodów, a nie „bo tak”, albo żeby „władzy było łatwiej”) jakoś nie przystają do rowerzysty, który korzysta z ciągu pieszo-rowerowego, wyjeżdża z parku lub drogi dla rowerów, a napotyka na przejście bez wyznaczonego obok przejazdu dla rowerów. Kierowca spodziewa się powolnych pieszych? Wjadę powoli, nie wymuszę hamowania. Wjadę, szczególnie jeśli nic nie jedzie – zsiadanie z roweru zakrawa wtedy o heroizm. Idą piesi? Przejadę tak, aby im nie przeszkadzać. Czy komuś zagrażam? Nie. Coś mi grozi? Tylko mandat – jeśli mam wielkiego pecha. Nie raz widziałem rowerzystów przejeżdżających po pasach pod nosem Policji – i nic. Czy to świadczy o nieznajomości przepisów przez „stróżów prawa”, ich wybiórczym podejściu do przewinień, czy raczej o rozsądku? Policja łapie tylko wtedy, gdy jest specjalna akcja.

Pewien niesmak jednak pozostaje. Jak to zmienić? Bardzo prosto. Nie, nie myślę o zmianie przepisu – jak pisałem, to jednak sensowny przepis. Wystarczy zrobić przejazdy, zrobić pasy rowerowe, uspokoić ruch na jezdni. Jak rowerzyści nie będą musieli jeździć po przejściach, to nie będą jeździli.

Tym, którzy mi zarzucą, że przecież nic nie przeszkadza zsiąść i przeprowadzić, odpowiem – gdybyście mieli rację, to by wszyscy przeprowadzali.

  • Anna

    Potwierdzam – przejeżdżam, z rozsądkiem i powoli, często na oczach policji i nie reagują. Czasami pogrożą palcem ;)
    Natomiast przy straży wiejskiej nie przejeżdżam, bo ci – nie mając śmiałości do karania, a uprawnień do zatrzymywania kierowców – czepiają się przede wszystkim właśnie w takich poważnych wykroczeniach.

    • Malachiasz

      Ponad pół roku temu przejechałem na czerwonym świetle na pasach dla pieszych i jak się chwilę później okazało, byłem podczas tego manewru bacznie obserwowany przez samochód straży miejskiej, który nie omieszkał mnie zatrzymać. Ku mojemu zdziwieniu skończyło się tylko na upomnieniu… a mogli zabić! ;)

      PS: Najbliższy samochód mógł przejechać przez to przejście za co najmniej 15-20 sekund.

  • vrr

    proste że przejeżdżam i przejeżdżać będę. Szczególnie jeżeli są światła no to już wtedy naprawdę nie wiem w czym problem.

  • Nipsu

    „Tym, którzy mi zarzucą, że przecież nic nie przeszkadza zsiąść i przeprowadzić (…)” – Niech kupią sobie rower i pojeżdżą po naszej wesołej infrastrukturze, zobaczą w czym to przeszkadza. Osobiście jeżdżę tak, że przejść dla pieszych po drodze wiele nie mam, więc nie mam też zbyt często takich dylematów. Ale czasami korci człowieka, gdy np. jedziemy przez węzeł Rayskiego do Czyżyn…

  • mg

    trzeba widzieć minę kierowców skręcających w kierunku przejścia gdy się dojeżdża rowerem, zatrzymuje i zsiada, wtedy mało który nerwowo wytrzymuje i rusza gdy zaczynasz przeprowadzać rower.

    • Hubert

      Racja :P Z punktu widzenia kierowców rowerzysta wolno przejeżdżający przez pasy jest zdecydowanie lepszy niż pieszy bo: 1) szybciej te pasy opuści, 2) bardziej rzuca się w oczy niż pieszy, 3) nawet uważa bardziej, bo wie że w razie czego odpowiedzialność spadnie na niego.

    • Jak słyszę, że ktoś na mnie trąbi, jak przeprowadzam rower przez przejście, to mam ochotę kupić sobie wiatrówkę :-P

  • pg

    Dość ponury odcinek Jedź bezpiecznie, okazuje się że „rowerzyści są niechronieni uczestnicy ruchu drogowego, nie mają zbroi, nie mają kasku, przynajmniej mogą go nie mieć”
    Można by zrozumieć że rowerzysta w kasku jest chronionym uczestnikiem ruchu
    Panie Dworak, niech pan jednak staranniej dobiera słowa 2:30-3:00
    http://www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/plaga-wypadkow-drogowych-w-krakowie/9307719

  • Po ścieżkach rowerowych nagminnie chodzą piesi to co się dziwić. Wystarczy tylko zobaczyć jak to wygląda np na rondzie Mogilskim , czy na ul Dietla jest kawałek ścieżki rowerowej i zawsze na niej piesi.

  • gdzie na dietla jest droga rowerowa? na moście chyba …
    a chodnikowym rowerzystom mówimy nie! boisz się jeździć rowerem to na niego nie wsiadaj zamiast straszyć pieszych …pomijam przypadki gdy idioci nie wymalowali przejazdu łączącego 2 odcinki po których można jeździć (np. na skrzyżowaniu jpII i sawickiego jest chyba takie cudo), ale nie na zasadzie „jeżdżę na rowerze ale po chodniku” – jak tak chcecie to sobie kupcie wrotki …

    • Skręca za Mostem Grunwaldzkim pod spód. Paradoks jest taki jak w przypadku braku przejścia pod Jubilatem. Ja nie mam roweru górskiego, więc nadkładanie drogi i to w dodatku najpierw ostro z górki, a potem ostro pod górkę, w ogóle mnie nie kręci.

      I wierz mi, nie jestem jedyną osobą, która przejeżdża przez Rondo Grunwaldzkie od strony Skałki, a następnie jedzie te 20 metrów po całkowicie pustym chodniku i przekracza Dietla na wysokości Paulińskiej. Gdzie, nota bene, po drugiej stronie już jest DDR :-P

    • A, i jeszcze przy Starowiślnej jest kawałek DDR na Dietla :-)

  • Nie można wrzucać wszystkich takich zdarzeń do jednego worka. Art. 1. § 1. KW mówi: „Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy(…)”. Przykład: ul. Tischnera, światła co 100m. Samochody z jednej strony stoją z dala od przejścia, z drugiej nie widać aut po horyzont. Światła są marnie zsynchronizowane więc dla przejścia pali się czerwone światło. Przejazd nie zagraża nikomu. Inny przykład: skręt z Al. Słowackiego w Królewską: 110 stopni, marna widoczność, tłumy pieszych, zielone światło dla Słowackiego i przejścia dla pieszych. Przejście się oczyszcza więc samochody nieśmiało ruszają i w tym momencie na przejście wpada przysłowiowa panienka na holenderce…

  • jezdze od 40 lat, i nigdy po przejsciach dla pieszych bo sciagniecie dupy z siodelka i przeprowadzenie roweru nie jest dla mnie problemem.
    za to wielkim problem dla wszystkich sa bezmyslni ‚pedalarze’, którym wydaje sie, ze pozjadali rozumy, i moga robic co chca bo sa niesmiertelni, a reszta spoleczenstwa sie nie liczy, mozna rozjechac.
    tylko gdy takiemu ‚pedalarzowi’ kierowca zajedzie droge, czyli zachowa sie dokladnie tak samo jak tenze ‚pedalarz’ w stosunku do pieszego, wtedy podnosi wrzask, ze mu sie krzywda dzieje.
    otoz mam nadzieje, ze ktoregos dnia, jakis pieszy nieswiadom, ze za nim lub tuz obok niego jedzie namiastka rowerzysty, zrobi krok w bok lub nagle sie zatrzyma, a ow ‚niesmiertelny pedalarz’ spadnie ze swego wehikulu i bolesnie potlucze albo zlamie to i owo, policja dorzuci mu bardzo wysoki mandat, a nfz ukarze poniesieniem pelnych kosztów leczenia. inaczej ta czesc spoleczenstwa nigdy sie nie nauczy, ze przepisy sa po to by chronic tych co sa najslabsi, czyli pieszych.

  • tylko osoby nieodpowiedzialne z brakiem odwagi cywilnej, świadomie lamiace przepisy szukaja wymówek tam gdzie nalezy powiedziec: przepraszam. i nigdy wiecej tego samego nie robic.

  • Mateusz Owsiany

    ktoś kto komu życzy samych złych rzeczy musi być naprawdę nienormalna… ale przez szacunek do kobiet i starszych ludzi nie będe obrażał. Na zachodzie się da wprowadzać udogodnienia dla rowerzystów, w naszym kraju da się kłócić o wszystko i nic nie robić…

  • Pisałam o tym w lipcu: http://ich4pory.blogspot.com/2012/07/zsiadam-acz-niechetnie.html

    Ja zsiadam, ale że tylko dwa razy mam te pasy po drodze (obecnie tylko te na Dietla, po remoncie skrzyżowania z Norymberską), to nie jest dla mnie wielki problem.

    Tylko że ja jestem wielką formalistką i łamanie przepisów jest łamaniem moich własnych zasad etycznych. Dla mnie. Nawet mi nie przeszkadzają pogardliwe spojrzenia tych mniejszych formalistów, którzy nie zsiadają :-)

  • Nieprawda, mam kilkanaście przejść dla pieszych w drodze do pracy. Jeśli będę zsiadał z roweru to już lepiej żebym go cały czas prowadził. Będzie szybciej i łatwiej, ale po co mi rower skoro miałbym pieszo chodzić do pracy ?

  • „a nfz ukarze poniesieniem pelnych kosztów leczenia”. A co, nie był ubezpieczony? Prawa obywatelskie też zabieramy? Złe wibracje wyczuwam.

    Co do bardzo wysokiego mandatu też byłbym sceptyczny. Otóż policja za wjechanie na przejeździe samochodem w rowerzystkę z dzieckiem proponuje ślepawej pańci za kierownicą 250 zł (sprawdzone empirycznie). W tej sytuacji za przejazd przez pasy rowerem nawet 10 zł wydaje się sumą wygórowaną, o ile nie stwarza się zagrożenia dla innych.

  • A tak z ciekawości co mają zrobić rolkarze ? Zdjąć rolki przed przejściem ?

    • doris

      Według przepisów rolkarz jest pieszym, czyli np. nie ma prawa korzystać ze ścieżki rowerowej.

  • A co mają zrobić rowerzyści na Plantach? Wszystkie alejki dopuszczone do ruchu rowerowego, ale co chwilę przejście przez Sławkowską, Tomasza, Szczepańską itp., bez przejazdu. Mają zsiadać co 100 metrów? Jakimś cudem na alejce nie stwarzali zagrożenia dla innych, ale na tych pasach już stwarzają?

    Dopóki infrastruktura będzie projektowana idiotycznie, będzie skłaniała do zachowań formalnie niepoprawnych, ale nieszkodliwych, jeżeli tylko pamięta się o innych (piesi!) i ich przewidywaniach (kierowcy!).

    • doris

      O tak, na Plantach zsiadanie z roweru już jest absurdalne. Nigdy tak nie robię, ale odpowiednio wcześniej rozglądam się czy nic nie jedzie i zwalniam.

  • rolkarz jest traktowany jako pieszy

  • Mnie takie sytuacje wkurzają tylko w sytuacji gdy obok przejścia dla pieszych jest przejazd dla rowerów (np. Rondo Grunwaldzkie, skrzyżowanie Smoleńsk z Krasińskiego) a mimo to są tacy co wolą się przeciskać między pieszymi.

  • Zbigniew Dobrzyński

    Na ścieżkach na Mogilskim tłumy pieszych? Jeżdżę tam często i pieszy na ścieżce to rzadkość, a jak już to bez problemu ustępują.

  • Tadek St

    @Magdalena Bodnarowska Zawiść i chęć rewanżu to właśnie najgorsze cechy polskich kierowców. Sama Pani się dyskredytuje takim postem. Na pewno udowodniła Pani, że na rowerze jeździ od święta (rekreacyjnie, w weekendy) i nie ma pojęcia na czym codzienna jazda polega. Co by było, jakby Pani musiała przed każdym przejściem wysiąść z auta i nacisnąć przycisk? Albo musieć przeprowadzić auto przez pasy (powiedzmy, żeby nie było ciężko).
    Tak się składa, że za sytuacje nazwijmy konfliktowe rowerzyści-piesi nie są odpowiedzialni ani jedni ani drudzy. Choć, żeby było jasne, rowerzystów rozpychających się wśród pieszych na plantach i wokół należy karać przykładnie. Ale mandaty przy moście Kotlarskim to przegięcie. Piesi mają prawo chodzić tak jak im wygodniej, bo to miasto, to oni są jego panami. Tylko władze polskich miast i część kierowców jeszcze tego nie rozumieją. Jak piesi przechodzą na czerwonym lub w niedozwolonym miejscu, to znaczy, że przejścia zaplanowano ignorując ich potrzeby, a kierując się zasadą królującej przepustowości i wygody tylko kierowców. Jeśli rowerzyści jeżdżą w takich dużych ilościach przez przejścia, tzn. że brakuje infrastruktury. Jeśli tyle z nich boi się jeździć po drogach, tzn. że jest tam niebezpiecznie (co zresztą potwierdzają statystyki). Tchórzem może być jeden, kilku na 100, nie kilkudziesięciu. Każdy ma prawo się czuć bezpiecznie i nikt nie ma prawa zabraniać swobodnego poruszania się po mieście ani pieszym, ani rowerzystom.
    A jak piesi wchodzą w drogę rowerzystom i vice versa, tzn. że infrastruktura jest zła. Przecież jak się robi nową DDR, to broń boże nie robi się jako pasa dla rowerów w jezdni, bo to przecież przestrzeń święta. Stłacza się wąską DDR razem z wąskim chodnikiem, do tego co jakiś czas je przecinając.

  • @Tadek – na przejściu dla pieszych na Czarnowiejskiej przy skrzyżowaniu z Urzędniczą (wyjście z AGH) w lecie jest często gęsto więcej rowerzystów niż pieszych. Przejazd tam to np. jedyny sposób włączenia się do ruchu na Czarnowiejskiej. Podobnie z parku Jordana, gdzie jest dopuszczony ruch rowerowy, nie da się na ścieżki na Reymonta wyjechać bez przejechania kawałka chodnika (na Błonia zresztą w sumie też nie).

    • mg

      A ja mieszkając w tamtym rejonie prze 6 lat jeździłem urzędnicza i nigdy tam nie przejeżdżałem po przejściu. Zawsze skręt w lewo w czarnowiejska a potem przez bramkę na teren AGH. Głownie z powodów wysokich krawężników. Ale raz się zdarzyło że pewien pan w czarnym Infiniti na KRakowskich blachach kwestionował moje skręcanie w lewo ze środka jezdni! – zbluzgał mnie, rzucał czymś we mnie a na końcu chciał mnie rozjechać, poważnie.

  • Tadek St

    @Bartek Czy jest więcej rowerzystów to bym dyskutował, wg mnie zdecydowanie nie. Po drugie jak będę dalej bronić rowerzystów, to jeszcze bardziej będę bronić pieszych. Oni są tutaj święci. Rowerzysta jadący po przejściu, gdzie ma dużo miejsca, powoli ok, przeciskający się obok pieszych nie ma żadnej dyskusji. Akurat w tym miejscu, jak już się rowerzysta włącza do ruchu, niech to zrobi zgodnie z przepisami, przynajmniej gdy jest tłoczno.
    Co do Reymonta nie wiem o którym miejscu mówisz, ale tam jest chyba dopuszczenie rowerów, jeśli to co myślę.

  • Wyjeżdżasz z parku Jordana przy Reymonta i chciałbyś włączyć się do ruchu w lewo. Generalnie musisz wjechać na pasy lub trochę na skos, „pod prąd” na przełączkę. Bezpośrednio za wyjściem z parku jest barierka (słusznie, dzieci), która zmusza do krótkiego przejazdu po chodniku. Więc między dwoma miejscami, gdzie możesz jechać legalnie (park, ścieżki w jezdni) masz co najmniej kawałek chodnika (w prawo) lub przejazd co najmniej po części pasów (w lewo). Takie drobne, ale przykre uciążliwości infrastruktury.

    Co do świętości pieszych w pełni się zgadzam. Niemniej bywało, że przed przejściem na Czarnowiejskiej letnimi wieczorami stali SAMI rowerzyści. Wszyscy nielegalnie. Tylko dlatego, że nie ma tam metody cywilizowanego włączenia się do ruchu.

  • patogen

    Ja też przejeżdżam. Ponieważ łamię tym samym własne zasady etyczne, to mnie to boli. Jednak dojeżdżam na rowerze, żeby nie tracić czasu, bo pracuję na swoim i mój dochód = czas * stawka. Jeżeli zacznę zsiadać, to równie dobrze mogę postać samochodem w korku, nie będę musiał ubierać nieprzemakalnych spodni. Tylko kto na tym skorzysta? Stracą wszyscy, bo korki w mieście się zwiększą.

  • Pytanie do autora: co w takim razie grozi rowerzyście gdy nie przejedzie przejściem dla pieszych? „śmierć, kalectwo i zniszczenie” ? Nie rozumiem też stwierdzenia „Nie mają innego wyjścia” jak to nie mają? Zazwyczaj jak jedzie się jezdnia, a nie chodnikiem to owszem pokonuje się przejścia dla pieszych ale w poprzek, czyli tak jak się powinno i nie widzę problemu. Ach zapomniałem, że krakowskie ulice są przesiąknięte krwią rowerzystów z „kilometrem śmierci” na czele ;) w takim razie powodzenia – ciśnijcie się z pieszymi na chodnikach, będę miał więcej luzu na jezdni. I proszę nie wyjeżdżajcie mi z argumentami w stylu ATW, Grzegórzecka czy jakieś śmieszne kilka metrów barierek gdzieś tam, bo to nie usprawiedliwia rowerzysty popylającego chodnikiem np na Krowoderskiej.

    • Hubert

      Rozróżniasz „popyla” od „jedzie z prędkością pieszego”? Raz widziałem jak SM mandatowała takiego staruszka na wigry 3 za jazdę chodnikiem na Kieleckiej. No po prostu morderca.

  • LukasB

    Nie „legalizujmy” na własne potrzeby przejeżdżania po pasach!
    Dajemy oponentom dodatkowy oręż, bo mogą mówić, że wielu rowerzystów nie przestrzega przepisów – trzeba dążyć do ich zmiany.

  • Przejście dla pieszych – nazwa mówi sama za siebie. Należy zsiąść z siodełka i rower przeprowadzić. Poza tym rower powinien przejeżdżać jedynie tam, gdzie na obszarze chodnika została wyznaczona ścieżka rowerowa. Kierowcy nie respektują rowerzystów przejeżdżających przez przejścia dla pieszych – fakt sprawdzony empirycznie. Spytacie dlaczego – odpowiedzą, że to przejście dla pieszych, a nie rowerzystów.

  • duzy

    Ja już zsiadam. 2x ściągnięty na przejściu dla pieszych przez samochód to nic przyjemnego ani dla kierowcy ani dla rowerzysty. I nie myślec że wtargnąłem, podjechałem do przejścia gdy świeciło zielone dla pieszych,zatrzymałem się, oparty o światła oglądałem się w prawo i lewo, ruszam i nadjeżdża autko które bierze mnie na maskę jak byk na corridzie. To uczy ograniczonego zaufania dla wszystkich uczestników ruchu.

  • Tomek Więcek

    Profil Kraków 24h/7 to dla kogo? Do spamu czy dla ludzi? Ludziom zalecam ignorowanie tego czegoś przez 24h/7. Satysfakcja gwarantowana!

  • Skoro rowerem nie wolno przejeżdżać po przejściu dla pieszych to nie wolno i już.

    Powiedzenie „nie wolno, ale ja mogę” jest wyrazem braku kultury poruszania się po drodze i braku szacunku dla prawa.
    To jest podobne do tego – „ograniczenie do 30 km/h? wiem, ale mnie to nie dotyczy” (vide kierowcy skręcający z kotlarskiej w podgórską).

    Zapewne większość z tych co przejeżdża po przejściach, jeździ po chodnikach, itp, oburza się kiedy piesi są na drogach dla rowerów, kiedy mija ich samochód „na styk”, kiedy auto wymusza pierwszeństwo…
    To jest hipokryzja, egozim i arogancja.

    Sam jestem rowerzystą i jeżdżę cały rok. I widzę idiotów nie tylko w samochodach, ale też na rowerach (np. jazda kontrpasem pod prąd, jazda bez oświetlenia w nocy, jazda chodnikiem kiedy jezdnia pusta i bez samochodów).

    • Hubert

      Problem polega na tym, że prawo to nie jest młotek i wiaderko gwoździ – działa trochę bardziej skomplikowanie. Ktoś tu przytoczył trafnie art. 1 par. 1 kodeksu wykroczeń, z tego przepisu wynika że ustawodawca sam przewidział pewien margines „odstępstwa” od normy. Zresztą przykłady można mnożyć: niby zabicie człowieka jest przestępstwem, jednak zabicie w obronie własnej już nie. Podobnie każdy powinien płacić podatki, ale słusznie pukamy się w głowę, gdy państwo wytacza działa przeciwko staruszce która zalega 85gr. Rzecz w tym, że z powodów czysto fizykalnych (mniejsza masa i prędkość, a więc i mniejsze ryzyko spowodowania szkód niż w przypadku auta) wykroczenia rowerzysty (a przynajmniej moje wykroczenia i innych rowerzystów, jakie zdarzało mi się widywać) to prawie zawsze mniej niż 85gr.

      • A Ty jesteś sądem i sam ustalasz sobie, że szkodliwość społeczna Twojego przejechania po przejściu jest znikoma i dlatego akurat Ty nie popełniasz wykroczenia.

        Czyli właśnie – nie wolno, ale ja mogę. Arogancja, egoizm i brak szacunku dla innych (np. pieszych) i dla prawa.

        Co z tego, że pieszym przeszkadza rowerzysta na chodniku czy na przejściu dla pieszych? Pewnie jest głupi, bo stosuje się do głupich przepisów.

  • Moi drodzy przedmówcy, piszecie, ze jestem zawistna, ze zycze wam zle, ale zaden, doslownie zaden, nie powiedzial: przepraszam, nie bede lamal przepisów bo jadac chodnikiem w miejscach niedozwolnych i po przejsciach dla pieszych narazam najslabszego uczestnika ruchu drogowego na utrate zdrowia i byc moze zycia.
    Jestescie niereformowalni, pozbawieni odpowiedzialnosci za swoje czyny i przede wszystkim nie potraficie myśleć perspektywicznie. Cechujecie sie jedynie mysleniem o sobie w kategorii tu i teraz. To sie kiedys obroci przeciwko wam, ciekawa jestem czy wtedy przyznacie mi racje, czy tez bedziecie drzec jape, ze wam sie krzywda stala, a swoich winach zapomniecie, bo odwagi cywilnej do przyznanie sie do popelnionych czynów tez nie macie i miec nie bedziecie.

    • Szczególnie Autor artykułu cechuje się myśleniem tylko o sobie w kategorii tu i teraz, pisząc „Wjadę powoli, nie wymuszę hamowania” oraz „Idą piesi? Przejadę tak, aby im nie przeszkadzać”.

      „odwagi cywilnej do przyznanie sie do popelnionych czynów tez nie macie” – szczególnie Ci z komentujących, którzy właśnie przyznali się do popełnionych czynów…

      Niechże Pani gra w szachy. Będzie Pani miała z jednej strony białe, z drugiej czarne, a pola wszystkie kwadratowe.

  • Zenek Rowerzysta

    Problem pseudoscieżek poprzecinanych przejściami dla pieszych istnieje. Problem ciągłego zsiadania, jeśliby jeździć przepisowo – też.
    Ale głęboko nie zgadzam się z argumentacją Autora. Równie dobrze każdy bandzior może powiedzieć:
    „Po co się zatrzymywać na czerwonym w środku nocy, skoro widzę, że nic nie jedzie, nikomu nie przeszkodzę”,
    „Po co przestrzegać prędkości na pustej drodze”,
    „Po co zachować szczególną ostrożność, gdy nikt nie idzie” itd.

    Albo tak: „Gdybym nie musiał przekraczać prędkości, to bym nie przekraczał”. „Gdybym nie musiał zaparkować na zakazie, to bym nie parkował”. „Przecież komu to szkodzi?”.

    Stawianie takich tez przez środowisko rowerzystów tylko dodaje argumentów naszym przeciwnikom.

    • Uwaga dość słuszna, ale:

      1. Od „bandziora” wyposażonego w kałacha żądamy znacznie większej ostrożności w obchodzeniu się z nim niż od „bandziora” wyposażonego w pistolecik na wodę;

      2. Przekraczanie prędkości jest główną przyczyną wypadków, a powolny przejazd przez przejście nie.

      3. Problem przekraczania prędkości również wiąże się z głupkowatą tendencją budowania dróg zachęcających do jazdy 100 km/h, z ograniczeniem do 50 km/h.

      Skuteczne rozwiązanie jest podane – budowa prawidłowej infrastruktury rowerowej. No chyba, że chcemy ustawić policjanta przy każdym przejściu…

  • Magdalena Bodnarowska Najlepiej zarzucic rowerzystom, ze sa niereformowalni i ze nie potrafia myslec perspektywicznie (to mnie osobisci najbardziej ubodlo), bo pozytywne zmiany w przestrzeni miejskiej Krakowa sa w ostatnich kilku latach inicjowane w wiekszosci przez srodowisko rowerzystow.
    nie rozumeim tez dlaczego zarzuca nam Pani jezdzenie po chodnikach w miejsach niedozwolonych. ja przejezdzam przez 3 przejscia dla pieszych polozone wzdluz i w poprzek al. 29 listopada, gdzie legalnie moge jechac po chodniku (ma wiecej niz 2m szerokosci, a na ulicy jest podwyzszona predkosc do 70km/h). te przejscia sa szerokie i spokojnie moglyby miec przejazdy rowerowe. Pani chce bym przepraszal za bezmyslnosc urzednikow, ktorzy namalowali przejazdy na skrzyzowaniu z Wilenska, ale juz zapomnieli o nich przy Sadowej, Zmujdzkiej i Prandoty. Autor dyskutowanego wpisu wlasnie tego rodzaju ciagi pieszo-rowerowe mial na mysli.
    prosze wiec Pania o przyjrzenie sie opisywanej sprawie raz jeszcze z uwzglednieniem szerszej perspektywy, np. perspektywy codziennego , a nie niedzielnego, rowerzysty

  • Marcinie Wojcik, 40 lat jezdze rowerem po tym miescie zgodnie z aktualnie obowiazujacymi przepisami i nigdy nie spowodwalam ani nie bylam uczestnikiem jakiejkolwiek kolizji, tylko i wylacznie dlatego, ze WIEM, ze KD zostal skonstruowany z mysla o najslabszych uzytkownikach drog. A takim się staje na chodniku gdy rower zostaje w domu, lub na jezdni gdy jade rowerem tam gdzie nie ma sciezek rowerowych. Dlatego mam prawo nazywac sie rowerzystka, a reszte uzytkowów rowerów, kltorzy lamia Kodeks w imie swojego ego, nawzywam ‚pedalarzami’ czyli osobami kompletnie nieodpowiedzialnymi, niemyslacymi o tym co sie stanie za kilkadziesiat sekund, czyli nie pootrafiacymi myslec perspektywicznie w odniesieniu do zaistnialej sytuacji. I infrastruktura drogowa nie ma z tym nic wspolnego, za to duzo ma odpowiedzialnosc za wlasne czyny i przedwidywanie ich skutkow z wyprzedzeniem w czasie.

    • Bartek Pietrzyk

      To może krótko i obcesowo, skoro przedmówczyni też obcesowa: „infrastruktura drogowa nie ma z tym nic wspolnego” – brednie.

  • „tylko i wylacznie dlatego, ze WIEM, ze KD zostal skonstruowany z mysla o najslabszych uzytkownikach drog” hehehe, dobre, dobre

  • Magdalena Bodnarowska nikt Pani nie odbiera prawa nazywania sie rowerzystka, ani tez nazwyania ‚chodnikowcow’ ‚pedalarzami’. jak napisalem wczesniej, ja po chodnikach nie jezdze, chyba ze prawo mi na to pozwala, np. na al. 29 list. tam po jezdni mi sie nie usmiecha jezdzic. Prawo jazdy mam od 15 lat. Podobnie jak Pani, nigdy nie spowodowalem wypadku czy tez kolizji. Prosze wiec nie generalizowac i nie zarzucac, szczegolnie aktywistom rowerowym, braku odpowiedzialnosci. Na polskich drogach w minony weekend zginelo 52 osoby i nie zabili ich bynajmniej rowerzysci przejezdzajacy przez przejscie dla pieszych znajdujace sie na przedluzeniu ciagu pieszo-rowerowego, gdzie nie ma przejazdu, wylacznie z winy urzednikow.

  • Marcin Wolski, na sile udwodania mi pan, ze jestem wielbladem, poniewaz uwazam, ze przestrzeganie przepisów moze uchronic od wypadków. Dobrze, dla Wasci moge byc wielblodem, ktory bedzie sie modlil aby nigdy nie stanac na Panskiej drodze, bez wzgledu na to jakim pojazdem bedzie sie Pan poruszal.
    BTW, jezdizlam kilka lat z rzedu z Ronda Mogilskiego, ul. 29 Listopada i dalej przez Zabiniec do Szpitala Jana Pawła II jezdnia i zyje.

  • Magdalena Bodnarowska ja sie nazywam Wojcik, nie Wolski. jedyne co staram sie Pani przekazac, to to, ze Prawo o Ruchu Drogowym w szczegolnych przypadkach dopuszcza poruszanie sie po chodniach, ktore przy alei, nie ulicy, 29 listopada jest ciagiem pieszo-rowerowym. a skoro tak jest to wszystkie przejscia powinny miec towarzystwo przejazdow rowerowych, a nie tylko te, ktore wybrali urzednicy. Zapewniam Pania, ze to jest jedyny chodnik (de facto ciag pieszo-rowerowy) z ktorego korzystam. a tak to jezdze ulicami.

  • Stan Baranski

    chciałbym się włączyć do dyskusji ale zgadzam się zarówno z MB jak i MW!

  • Stan Baranski ja tez sie zgadzam z Pania Magdalena Bodnarowska co do zasady nie jezdzenia po chodnikach. ale jest w Krakowie tka infrastruktura, ktora zmusza rowerzyste do korzystania z niej, a jednoczesnie te ciagi pieszo-rowerowe sa poprzecinane przejsciami dla pieszych. a przeciez mozna bylo namalowac przejazdy rowerowe, nawet zamiast przejsc i wtedy mielibysmy w krk toucan’y http://en.wikipedia.org/wiki/Toucan_crossing

  • Stan Baranski

    Niestety nasze prawo pochodzi z epoki kamienia gładzonego i obawiam się, że coś takiego nigdy nie nastąpi, z resztą z czego żyła by polska policja jeśli nie mogłaby łapać na przejściach .

  • Marcin Wojcik: dura lex, sed lex i nie ma wytlumaczen, ze cos jest zle zrobione. Zycie byloby o wiele latwiejsze gdyby cale spoleczenstwo stosowalo sie do tej starej zasady rzymskiej. 3/4 przepisow nie byloby nam potrzebne. A poniewaz stosuja sie nieliczne jednostki, bo reszta uwaza, ze jest ponadto, jest jak jest. Dąząc do zmian zaczelam od siebie w dniu, w którym zrozumialam ze wszystkie kodeksy sa po to aby mnie chronic i eksperyment ten trwa juz okolo 30 lat z powodzeniem.

    • AndrzejO

      Pani Magdaleno. W historii, zwlaszcza tej nieodleglej, znamy kilka dobitnych przykladow slepego respektowania prawa i tego skutkow. Zwlaszcza tych narzuconych przez dwoch wielkich wąsaczy 20-tego wieku. Gdy slysze argumenty o wyzszosci slepego respektowania przepisow nad umiejetnoscia i potrzeba poslugiwania sie wlasnym rozumem zaraz przypominaja mi sie owe skutki, zwlaszcza kilkadziesiat milionow ludzi wymordowanych w imieniu prawa.

      Tez jestem doswiadczonym rowerzysta. Ba, jezdze dluzej na rowerze niz Pani, dokladnie 55 lat. Nigdy nie spowodowalem na rowerze wypadku, w ktorym ucierpialby ktos poza mna. W tym czasie zawsze i wszedzie, swiadomie i konsekwentnie lamalem przepisy i robie to do dzisiejszego dnia. W drodze do pracy, ok. 2.5 km, robie to nawet kilkanascie razy: przejezdzam na czerwonym swietle, w niedozwolonych miejscach, jade pod prad, chodnikiem i oczywiscie przejezdzam na rowerze po przejsciu dla pieszych. Zawsze czujnie, ostroznie, z pelnym poszanowanie innych, zwlaszcza pieszych na chodniku. Niekiedy, zwlaszcza ze strony starszych pan, padaja niemile komentarze, ktore kwituje usmiechem, a nie niekiedy dorzucam slowo „przepraszam”.

      • „z pelnym poszanowanie innych” – no tu to Pan się myli.
        Jeżeli szanowałby Pan innych to np. nie jeździłby Pan po chodniku. Jazda po chodniku to brak szacunku dla innych.
        Uważa Pan, że nie przeszkadza pieszym na chodniku. Szkoda, że się Pan pieszych o to nie zapyta tylko sam ocenia co inni myślą.
        Kwitowanie uśmiechem tego, że się komuś nie podoba, że Pan jedzie chodnikiem świadczy o tym, że ma Pan gdzieś innych uczestników ruchu.

        Jest Pan typem kierowcy cwaniaka, który uważa, że przepisy są głupie więc nie musi ich przestrzegać. Dzięki takim jak Pan mamy na drogach to co mamy.

      • AndrzejO

        Wiekszosc z nas, rowerzystow, jest tez w okreslonych sytuacjach pieszymi a najczesciej rowniez kierowcami. Rowerem poruszam sie od 55 lat, ale samochodem od ok. 35 lat. Tez niezle, prawda? :) A pieszo od jakis 60, choc by ustalic to dokladnie nalezaloby zapytac (dzis to juz niemozliwe niestety) moich rodzicow. Zatem pytajac pieszych czy im sie moja jazda na rowerze po chodniku podoba czy tez nie, pytam i siebie, bo tez bywam pelnoprawnym pieszym. Nawet czesciej niz rowerzysta. Pytam wiec i… niech pomysle… Nie, nie mam nic przeciwko rowerzystom jezdzacym po chodnikach, o ile robia to ostroznie i w pelnym poszanowaniu pieszych, biorac tez poprawke na ich niespodziewane zachowania, do ktorych maja pelne prawo.

        Pytam sie tez siebie jako przedstawiciela kierowcow samochodowych czy przeszkadza mi jazda rowerzystow po pasach dla pieszych. Znow, niech pomysle… :) Nie , nie mam nic przeciwko, o ile ich predkosc, zwlaszcza w chwili wjazdu na przejscie zblizona jest do predkosci poruszania sie pieszego. A czy przeszkadza mi jadacy pod prad rowerzysta na ulicy jednokierunkowej? Nie, o ile nie zmusza mnie do gwaltownych manewrow.

        To co mi, jako kierowcy, przeszkadza, to jazda rowerzystow, zupelnie prawidlowa w swietle przepisow nawiasem mowiac, po srodkowym pasie duzych arterii, tuz obok buspasow, vide Aleje Trzech Wieszczy. Przeszkadza mi tez zlosliwie powolne przechodzenie pieszych na pasach, ktorzy udowadniaja samochodziarzom swoje zakompleksione racje. A u rowerzystow przeszkadzaja mi np. aroganckie (natarczywe dzwonienie, chamskie odzywki) przepedzanie pieszych ze sciezek rowerowych. Tym razem to rowerzysci odreagowuja swoje kompleksy i zaspokajaja malutka potrzebe wladzy, w ktora immanentnie wyposazona jest nasza ulomna ludzka natura. Itd, itd. Jak widac obraz naszego rowerowo-pieszego-samochodowego swiata jest bardziej zlozony i nie da sie prosto ujac w zapisy kodeksu drogowego czy inne przepisy prawne.

  • Magdalena Bodnarowska ale prawo stanowia ludzie i ludzie moga je zmienic. nikt z nas, a na pewno nie ja, nie pisze, ze nalezy zalegalizowac jazde po przejsciu dla pieszych. tu bym prawa nie zmienial. ale to ze w wielu miejscach nie namalowano przejazdow rowerowych z obowiazujacym prawem ma niewiele wspolnego. nie ma przejazdow na wspominanych przeze mnie odcinkach al. 29 listopada dlatego, ze urzednicy uznali, ze sa niepotrzebne. ci sami urzednicy, pomimo prawa zabraniajacego im stosowania przyciskow do wzbudzania sygnalizacji na przejazdach rowerowych, i tak je stosuja. w calej tej dyskusji nie chodzi o namawianie do lamania prawa, a jedynie o urzadzanie miasta tak, by ludzie chcac sie po nim przemieszczac na rowerze czy pieszo, nie musieli go lamac. a przez ostatnich 20 lat niemal wszystko w tym miescie jest realizowane tak, jakby piesi i rowerzysci nie istnieli. prosze zobaczyc jak zmienia sie przestrzen nawet w stanach zjednoczonych http://ibikekrakow.com/tag/mba/
    niestety nasi urzednicy mowia na takie propozycje, cos w rodzaju „po moim trupie”.

  • Marcin Wojcik, dazenie do zmian w przepisach nie zwalnia z przestrzegania juz obowiazujacych. Naprawde tak ciezko to zrozumiec?!!!

  • Prosze to napisac raczej do ZIKiT-u, bo ja sie o ‚blogoslawienstwo’ nie upominam. Prosze tez nie przesadzac z tym bezwzglednym przestrzeganiem przepisow prawa, bo nie chce mi sie wierzyc, ze od tych 30 lat nie zlamala Pani zadnego. wyjezdzajac na wakacje np. nad morze, na pewno sie Pani zawsze czasowo zameldowala w miejscu wypoczynku?

  • Czyli lamie Pan prawo. koniec dyskusji.

  • Mavors

    Czy człowiek jest dla prawa czy prawo dla ludzi?

  • Leesior

    Czym w zasadzie jest ten artykuł ?
    Delikatną pochwałą łamania prawa ?

    „Jeżdżą, bo nie mają innego wyjścia. Bo wiedzą, że jedyną rzeczą, jaka im grozi, gdy przejadą powoli, jest mandat.”
    Bzdura. Wyjściem jest ściągnięcie dupy z siodełka.

    Sam na rowerze dużo jeżdżę i zawsze przed przejściem z roweru złażę, choć się nie chce.

    Kilak miesięcy temu widziałem jak tatuś z kilkuletnim synkiem przejeżdżali sobie przez pasy. Gdy tatusiowi zwróciłem uwagę, że nie wolno, to się wymądrzał, że po chodniku (?) mu wolno jeździć z dzieckiem. Widać biedak nie widział różnicy między chodnikiem a przejściem dla pieszych.
    Ciekawe jak by się czuł jakby przez jego głupotę jakiś samochód potrącił syna…

    Czytam zawsze z uwagą tę stronę, ale takiego artykułu się nie spodziewałem. Jestem w szoku.

    Może by tak pójść dalej i wypromować jeżdżenie (oczywiście ostrożne) po torach kolejowych, albo przejeżdżanie (oczywiście także ostrożne) na czerwonym świetle.

    • Hubert

      „Dużo jeżdżę” – chyba po lasach, a nie po Krakowie.

      • Leesior

        A widziałeś przejścia dla pieszych w lesie ?

  • A jaki jest wyrok? Skoro bawi sie Pani w sad orzekajac o mojej winie.

  • Marcin Wojcik, to Panu twierdzi, ze trzeba walczyc o swoje, niech Pan walczy i jednoczesnie przestrzega KD.

    Kraków Miastem Rowerów, nie jestem sadem, nie stawiam wyroków. Stwierdzilam fakt, którym jest lamanie przepisow przez Marcin Wojcik, to wszystko. Czujesz się winny, zmien to. Jestes homo sapiens.

    Lamacy prawo, sa nieprzewidywalni w swoich poczynaniach na drogach, w zwiazku z czym stanowia realne zagrozenie dla wszystkich innych uzytkowników. Maja wielokrotnie wieksze szanse na spowodowanie lub uczetsnictwo w wypadkach drogowych. A mnie pozostaje miec nadzieje, ze na takie osobniki nie trafie w czasie gdy poruszam sie po miescie pieszo i/lub rowerem.

  • Magdalena Bodnarowska nie odpowiada Pani na zadane pytania, zato jak sad orzeka o mojej winie. nie wyrzekam sie tego, ze przez wspomniane dwa przejscia przejezdzam, ale nie czuje sie winny, bo tam powinny byc przejazdy rowerowe, skoro jest to ciag pieszo-rowerowy.

    jest Pani z pokolenia, z ktorego wywodza sie takze tzw. ‚bohaterowie’ walki o niepodlegla RP. oni tez lamali prawo drukujac np. ulotki na powielaczach, organizujac nielegalne strajki itp. nie chce ich przesadnie gloryfikowac, ale czy im takze powiedzialaby Pani: ‚chcecie to walczcie o swoje racje, ale przestrzegajcie prawo’ ?

  • Marcin Wojcik mnie drogi jakie sa odpowiadaja, poruszam sie po nich zgodnie z kD i nie bede walczyc wiatrakami. Nie jestem Don Kichotem. Nie zlamalam zadnego przepisu KD, i nie zrobie tego dla mojego, wlasnego bezpieczenstwa. Cóz moj egozim jest w tym przypadku wielki jak Himalaje i głeboki jak Row Marianski. Jesli bede brac udzial w kolizji lub wypadku, to na 100% nie ja bede jego sprawca. A Pan moze byc tym sprawca jesli sie nasze drogi skrzyzuja, bo Pan swiadomie lamie te przepisy, tlumaczac sie zla infrastruktura, a ja twierdze, ze jedynie brak woli do przesztrzegania KD a tym samym praw innych uzytkowników drogi jest powodem Pańskiego posteopowania. Innymi slowy, oszukje Pan sam siebie.

    Owszem bralam udzial w tamtych latach w róznych wydarzeniach, ale nie wymagaly one ode mnie lamania KD. I nawet godziny milicyjnej nie zlamalam. Konstytucji tez chyba nie zlamalam, musialabym ja ponownie przeczytac.

    Naprawde jak sie chce, to mozna. Problem w tym, ze trzeba chciec, a Panu sie nie chce. I tym razem naprawde koncze, bo rozmowa osoba, ktorej wydaje sie, ze wie wszystko najlepiej jest nuzaca, bezsensowna.

  • uff, zegnam Pania Magdalene Betonowska.