Apel w sprawie oświetlenia
Ilustracja: vikapproved
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Apel w sprawie oświetlenia

O oświetleniu roweru mówi się w Polsce dużo, czasem może nawet zbyt dużo. Warto pamiętać, że np. w Krakowie ostatni wypadek z winy rowerzysty nieposiadającego oświetlenia miał miejsce 5 lat temu, co nie oznacza równocześnie, że zachęcałbym kogoś do jazdy bez świateł. W miastach moim zdaniem problem jest jeszcze o tyle mniejszy, że mamy oświetlenie uliczne, tymczasem sfera mitów na temat „rowerzystów ninja” karmi się głównie opowieściami „jak to jechałem sobie przez wieś spokojną a tu nagle…”
W ostatnim czasie zmieniło się rozporządzenie o obowiązkowym wyposażeniu roweru i przy tej okazji sprawa po raz kolejny odżyła. Osobom zainteresowanym tą nowelizacją polecam stronę Stowarzyszenia Miasta dla Rowerów. Tej jesieni mieliśmy całkiem sporo dni z ciężką mgłą i widocznością w porywach do 10m, warto więc przypomnieć, że włączenie oświetlenia jest obowiązkowe również przy złej widoczności. Mam jednak wrażenie, że w całym wiadrze słów jakie wylano dotąd na temat oświetlenia roweru nie pojawił się jeden istotny wątek i stąd mój apel (właśnie po to był cały przydługi wstęp):

Rowerzysto, nie świeć po oczach!

Kierowcy (którzy mają zazwyczaj wiele do powiedzenia w kwestii źle jeżdżących rowerzystów) Wam tego nie powiedzą, bo zwyczajnie ich strumień światła „gasi” lampkę roweru, jaka by nie była. Paradoksalnie, im częściej powtarzane są slogany o tym, jakie zagrożenie stwarzają nieoświetleni cykliści, dla mnie rowerzysty coraz większym kłopotem są jednak zbyt silne lampy przednie. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego lampa świecąca w oczy stanowi problem. Od kilku lat używam mocnego oświetlenia diodowego, zasilanego dynamem, wcześniej jeździłem z halogenem. Gdy parę lat temu kolega postanowił zrobić kilku kółek na moim rowerze, a było już dobrze po zmroku, zaskoczyło mnie jak bardzo oślepiam innych. Od tego czasu bardziej uważam, gdzie kieruję strumień światła i Was również o to proszę.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • pg

    Prawdę mówiąc nigdy nie spotkałem się z przypadkiem by kierowca obtrąbił lub opieprzył (i słusznie) rowerzystę nieoświetlonego choć sporo ich na polskich drogach
    a jednocześnie wiele razy tak było za niekorzystanie z dróg rowerowych które (nie mówię o Krakowie) na ogół nie nadają się do jazdy rowerem lub (to w Krakowie) chcąc zmusić bezmyślnie i nielegalnie do jazdy kontrapasami pod prąd
    Był ktoś obtrąbiony za brak świateł?

    • Raczej mało kto tutaj jeździ bez świateł :) Ale tak, zdarzyło mi się parę osób otrąbić :)

    • Nipsu

      Ja przyznaję się bez bicia – raz w życiu pojechałem rowerem bez oświetlenia. To było rok temu na początku listopada, pojechałem rowerem do rodziny na drugi koniec miasta bez oświetlenia licząc że wrócę za dnia, ale jakoś czas upłynął mi szybciej niż zakładałem. Kiedy wracałem mniej więcej w połowie mojej drogi robiło się już niebezpiecznie ciemno. Wczoraj jechałem sobie autem i skręcając w lewo zauważyłem z przeciwka nieoświetlonego rowerzystę. Ulica była oświetlona, rowerzysta miał z przodu odblask więc mimo iż nie miał światła widziałem go doskonale. Ani myślałem trąbić, ale mrugnąłem mu światłami drogowymi tak dla przypomnienia (nigdy nic nie wiadomo, może oświetlenie mu się zepsuło i nawet tego nie zauważył – gdybym znalazł się w takiej sytuacji byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi zamrugał)

  • Maciek

    @kameleon: rozumiem że masz na myśli oślepianie przez rowerzystów jadących z przeciwka na ścieżkach dwukierunkowych?

    Jadąc na dwukierunkowej ścieżce lub takiej gdzie jest większy ruch pieszy/rowerowy wyłączam tryb mrugający i włączam ciągły (w zależności od potrzeby słabszy lub mocniejszy).

    • kameleon

      Nie tylko. Prawdę mówiąc do napisania tekstu zainspirował mnie rowerzysta na normalnej, dwujezdniowej ulicy, który jadąc z naprzeciwka walił po oczach w taki sposób, że musiałem się wręcz zatrzymać.

  • gronel

    Proszę jeszcze o apel o rozsądne używanie tylnego światła, które przy mocnych lampkach (0,5W i więcej) świecą mocniej niż tylne światło przeciwmgielne.

    I szczególnie proszę o apel o rozsądne używanie trybu migającego. Rozumiem dłuższą żywotność baterii. Ale często impulsowe sterowanie ledem pozwala na mocniejsze ich świecenie niż w trybie ciągłym. Nie dość, że światło mocniejsze to jeszcze mruga co podwaja nieprzyjemne odczucia wzrokowe.

  • vrr

    często spotykam rowerzystów nindża, prawdziwych skrytych asasynów na dwóch kółkach.

    • kameleon

      Asasyni? I znów powtórzę: choć nie zachęcam do jazdy bez świateł, to statystyki jakoś nie pokazują żeby ktoś ginął z powodu braku oświetlenia, nawet rzeczony „nindża”.

  • jacek d.

    Potwierdzam. Mam dynamo w piaście + Busch & Muller przód/tył na LEDach. Nie raz piesi zwracali mi uwagę że oślepiam, mimo iż lampki homologowane na rynek niemiecki i bez trybów migających. Staram się zwracać uwagę jak mam ustawione światło przednie.

    • tp

      Mam to samo oświetlenie. Raz mi samochód mrugnął na Tynieckiej. Jechałem ścieżką pod górę i się niefortunnie ustawiliśmy względem siebie.Zazwyczaj nie zmieniam ustawienia lampki,regulowałem na ścianie, pieszych i samochodach. Czasem lekko podniosę jak leje, ze względu na mitycznych Ninja.

  • Deltar

    Przednie światło powinno oświetlać drogę przed nami. Moja lampka oświetla drogę jakieś 10 m przede mną. Ustawiając światła w rowerze dobrze jest mieć do pomocy kogoś w samochodzie. Kierowca siedzi trochę niżej dla tego ważny jest kąt nachylenia lampki.

  • road

    Sam ze 3 razy usłyszałem, że oślepiam, z tym, że raczej mnie to rozbawiło bo uwagę zwróciły mi np. dwie kobiety w średnim wieku jadące BEZ żadnego oświetlenia, na obrzeżach miasta (okolice Kryspinowa) a już się ciemno robiło. Osoby bez oświetlenia upominające te z oświetleniem są co najwyżej zabawne. Może jak się jest batmanem to faktycznie inni „oślepiają”.
    Jeśli o mnie chodzi – mocne oświetlenie led, zamontowane na kolarce – ustawione mam tak, żebym widział chociaż kawałek drogi przed sobą. Nie jest ustawione do góry, nie jest też poziomo – trochę w dół, możliwie nisko, ale też tak, żeby coś dawało – po co mi światło świecące pół metra przed kołem albo na oponę?! Na kolarce jeździ się szybciej więc musi świecić nieco dalej niż podczas powolnej jazdy rowerem miejskim. I właśnie o tak – czyli prawidłowo – ustawione oświetlenie ktoś mi zwrócił uwagę. Zmieniać nic nie zamierzam bo inaczej się ustawić nie da – jakbym miał dać jeszcze niżej niż jest to równie dobrze mogę w ogóle oświetlenie zdemontować bo nic mi takie światło nie da. Tył też ma być MOCNY i migający – inni mają mnie widzieć, nie montuję oświetlenia tylko dlatego, że trzeba, tylko dlatego, żeby mnie było WIDAĆ i żeby mnie nikt na drodze nie rozjechał. Tak więc jak dla mnie – poza tymi z faktycznie źle ustawionym oświetleniem – takie uwagi są po prostu niepoważne.

  • Kula

    @Kameleon mówisz o poważnych wypadkach z udziałem nie oświetlonych rowerzystów, a zdarzają się sytuacje (piękne w swej postaci) gdzie zderzają się dwaj tacy rowerowi ninja, choćby w miejscach takich jak zakrzówek.) Kiedy rowerzysta rowerzyste na oświetlonej drodze jest jeszcze w stanie zauważyć, to nie raz, nie dwa o mało co bym się z takim ninją zderzył mimo iż sam korzystam ze stosunkowo dobrej lampy. Tu znów nasuwa się kwestia elementów odblaskowych w stroju, nie mówię o paskudnych kamizelkach, ale o ciuchach które mają jakieś tam odblaskowe wstawki, naprawdę pomagają. Szczególnie w przypadku pieszych.

    A komiczna rzecz, jak znajomemu rowerzyście kierowcy długimi świecą, żeby ich nie oślepiał przednim oświetleniem.

    • Krzysztof Kozłowski

      Nie wiem czy takie komiczne…
      Ja czasem też jestem bliski akcji odwetowej jak jakiś baran mi czołówką skupioną w punkt wali prosto w oczy.
      Latarki taktyczne świecące w niebo też nie są wiele lepsze

  • Marek

    To jak z tym świeceniem i miganiem jest? Czytałem, że miganie przedniej lampki powoduje, że rower jest widoczny na jezdni (jednego świecącego punktu kierowca mógłby nie zauważyć) – dlatego staram się „migać” cały czas, nawet na ścieżce rowerowej. To dobrze robię, czy źle?

    • Krzysztof Kozłowski

      Migająca dioda ma kilka wad.
      Największa to taka ze migając jednostajnie może się zgrać z np drzewami przy drodze i miga tylko jak jesteś „za”. Już kilka razy migający rowerzysta „wyrośl mi” spod ziemi. Więc w sytuacji kiedy jedziesz w nocy lepiej świecić.

      W dzień migam bo szanse na zobaczenie migającej lampki są większe z tym e ustawiam w tryb nieregularny minimalizując szanse na ukrycie się innym.

  • fh

    Bez przesady ludzie. 97% rowerów na ulicach nie świeci poczwórnymy diodami Cree, żeby od razu apele do ludu leciały. Zwykłe LEDy też sa mocne, ale nie trzeba wpatrywać się w nie od razu.

    • Krzysztof Kozłowski

      Dzisiaj spotkałem na swej drodze kolegę który miła dwie lampki…
      Na kierownicy i na głowie…
      Ponieważ jechałem drogą z pierwszeństwem on uważnie mi się przyglądał….
      Długo jeszcze widziałem jego lampkę….

      Sorry ale nie mogłem nie obserwować skrzyżowania :)
      A on ewidentnie kierował wzrok na moją twarz :D

      Trzeba po prostu myśleć montując lampy. Lampa ma nam oświetlać drogę i wtedy nas będzie widać.

      Lampa tylna też nie ma świecić prosto w oczy.
      Świecąca lekko w dół daje łunę i odblask nieraz to o wiele lepszy efekt niż działo laserowe w oczy innych na drodze

  • SmoK

    Dioda nie musi być bardzo mocna żeby migając przeszkadzała, rozumiem, że kierowcy łatwiej jest zauważyć migającą lampkę, ale na DDR’ach można to sobie darować… Migające światło bardziej męczy wzrok osoby jadącej z naprzeciwka(lub z tyłu) poprzez częstsze zmiany ilości wpadającego światła do oczu.

    @road: tył nie musi być mocny ani tym bardziej migający, w nocy samochód i tak powinien oświetlić cie własnymi światłami – mocniejszymi niż najmocniejsze światełka rowerowe, które nic nie dadzą w takiej sytuacji, dlatego wymóg posiadania tylnego ODBLASKU!!!

    Nie raz miałem sytuację w centrum miasta gdzie „kolarz” walił migającym światłem po oczach bo miał je zamontowane tuż pod siodełkiem na maksymalnie wysuniętej sztycy, zazwyczaj po chwili go wyprzedzałem na moim mieszczuchu bo nie byłem wstanie jechać w takich warunkach, dodam, że zazwyczaj było to jeszcze przed zmrokiem ale w trochę pochmurny dzień…

  • zeralda

    „tył nie musi być mocny ani tym bardziej migający, w nocy samochód i tak powinien oświetlić cie własnymi światłami ….”\

    Niestety nie masz racji. W przypadku dwóch mijających się samochodów , powstają takie odbicia światła, że jeśli między nimi pojawi się rowerzysta to tylko tylko mocna, migająca lampka jest w stanie się przez nie przebić. Wierz mi, jeżdże samochodem i słabe, ledwo migające lampki są wtedy słabo widoczne (już nie mówię o jeszcze bardziej ograniczonej widoczności w przypadku brudnych bądź zamglonych szyb).
    Z moich doiświadczeń wynika, że częściej dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń z udziałem rowerzystów źle lub nie oświetlonych z tyłu niż z przodu (aczkolwiek ktoś musiałby zrobić jakieś miarodajne badania)

    Co do odblasków to masz rację acz nie są one kochane przez użytkowników „wylajtowanych” rowerów szosowych…