Czy rowery cargo przyjmą się w Polsce?

Czy rowery cargo przyjmą się w Polsce?

W Kopenhadze 17% wszystkich rodzin i ok. 25% rodzin z 2 i więcej dzieci używa do przemieszczania się rowerów cargo. W liczbach bezwzględnych jest to 30 000 takich rowerów w samej Kopenhadze i 40 000 łącznie w całej aglomeracji. W 2008 6% gospodarstw domowych w Kopenhadze miało rowery cargo, z czego w 40% używano ich do przewozu dóbr, a w 50% do przewozu dzieci.

Czy rowery cargo przyjęłyby się w Polsce?
By odpowiedzieć na to pytanie warto zobaczyć jak odpowiedzieli na to pytanie mieszkańcy Hackney w Londynie. 12.1% rozważyłoby, a 9.4% może rozważyłoby kupno roweru cargo. Gdy jednak zadano pytanie o koszt takiego roweru, to okazuje się, że przy cenie 600-999 Ł tylko 2,6 % osób rozważyłoby, a 1,7% może rozważyłoby kupno roweru. Przy cenie 1000-2000 Ł tylko 1,7 % osób rozważyłoby, a 0,9 % może rozważyłoby kupno roweru. Przy cenie 200-599 Ł aż 6,9 % osób rozważyłoby, a 6 % może rozważyłoby kupno roweru cargo. Tyle że nikt takich rowerów po tych cenach tam nie sprzedaje. W sumie przy obecnych cenach rynek rowerów cargo to ok. 4.3%. A 11.2% osób rozważyłoby kupno roweru cargo, gdyby ten był tańszy. Autorzy raportu sugerują więc, że decydujące znaczenie miałby rządowe dotacje do rowerów cargo, podobne do tych dla samochodów elektrycznych.

Czemu nie cargo?
Ludzi, którzy odpowiedzieli, że nie są zainteresowani rowerami cargo zapytano o powód tej decyzji.
1. 27,7 % odpowiedziało, że ma za duże dzieci,
2. 21,9 % odpowiedziało, że to niebezpieczne,
3. 15,6 % odpowiedziało, że te rowery są niepraktyczne
4. 10,9 % uważa, że miałaby problemy z przechowywaniem

5. 6,3 % nie słyszała o nich wcześniej
6. 4,7 % uważa, że nie ma dla tych rowerów infrastruktury
4,7 % uważa, że są za drogie
7. 3,1 % uważa, że są za ciężkie
3,1 % uważa, że to dobra idea, ale nie jeżdżą na rowerze

Kto kupiłby rower cargo?
40% studentów, 30% (+20% może) ludzi pracujących w handlu i usługach, 25% pracowników biurowych, 15,4 % (+15,4 % może) rodziców, 9,8% (+17,1 % może) specjalistów. Nie kupią go emeryci i menadżerowie.
Najbardziej zainteresowani kupnem roweru cargo są Ci, którzy nie mają samochodu 24% (+8% może), a potem Ci, którzy mają 2 auta 20% (+10% może), lub 1 auto 11,3% (+15,1% może) lub. Wśród tych, którzy mają 3 auta i więcej nikt nie jest zainteresowany rowerami cargo.
Najwięcej chętnych do kupienia rowerów cargo jest wśród osób dla których rower jest podstawowym środkiem transportu, chociaż nie brakuje też potencjalnych klientów wśród osób, które na rowerze jeżdżą tylko dla przyjemności, lub w ogóle nie jeżdżą na rowerze.
Potencjalni nabywcy rowerów cargo to osoby, które mają 3 dzieci (30.8%) i Ci, którzy nie mają dzieci (28.6%), a następne w kolejności są osoby, które mają 4 dzieci i więcej (22.2%) .
Osoby, które często przewoziły dzieci na rowerach to najczęściej również potencjalni nabywcy cargo bike’a (21%), jednak aż 12,9% osób, które nigdy nie przewoziły dzieci na rowerze również jest zainteresowana takim rowerem.

Co jest ważne?
Większość osób, które rozważyłyby, lub może rozważyłyby kupno roweru cargo stwierdza, że bardzo ważny, lub ważny jest dla nich:
– bezpieczeństwo,
– miejsce do przechowywania,
– koszt takiego pojazdu.
Mniej ważna (chociaż ważna) jest dostępna infrastruktura rowerowa. Użytkownicy rowerów cargo zwracają uwagę, że mogą one powodować zatory „drogowe” na infrastrukturze rowerowej i czasami ich użytkownik musi zmienić swoje ulubione trasy w niektórych relacjach.

Podsumowanie dla Hackney w Londynie
Najbardziej skłonne do używania rowerów cargo są rodziny z niższej klasy średniej, które mają więcej niż 2 dzieci, już jeżdżą na rowerze i często przewożą swoje dzieci na rowerze. Zdaniem badaczy w Londynie nie ma obecnie dużego rynku na rowery cargo, a główną barierą jest cena. Ten problem mogłyby rozwiązać dopłaty i system wypożyczalni. Z badań wynika też, że lokalna społeczność, często nie rozumie zalet takich rowerów, dlatego by zwiększyć zasięg tego rynku potrzebna jest edukacja. Dla potencjalnych klientów najważniejsze jest bezpieczeństwo i składowanie, a następnie koszt i dostępna infrastruktura rowerowa. Wiele z tych czynników można zmienić, przez odpowiednią politykę transportową miasta. Badacze widzą tam potencjalnie duży rynek dla takich rowerów, a jako ważny warunek wymieniają zwiększenie odsetka osób jeżdżących na rowerze w ogóle, tak by jazda na rowerze była czymś normalnym.

Kraków
Jak to się ma do Polski/Krakowa? Wydaje mi się, że i w Polsce rynek rowerów cargo napotyka dokładnie te same problemy co w Londynie, chociaż czasem w większej skali np. koszt rowerów cargo to dla Polaków większa bariera niż dla Londyńczyków.

1982, od urodzenia w Krakowie, Płaszów, Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Lukasz

    Witam,

    Rower cargo fajna sprawa, co prawda nie mam jeszcze dzieci, a jak robie zakupy to z reguły mieszczą mi się do plecaka, to chetnie w przyszłości bym z takiego korzystał dowożąc np. dzieci do przedszkola. Bardzo czesto spotykam na ruczaju pewną Panią, która wiezie dwójkę swoich dzieci w przycepce za rowerem (oczywiscie specjalnie do transportu dzieci przystosowanej). Poniekąd podziwiam tą Panią za odwagę, wszyscy wiemy jaka jest kultura na naszych drogach, szczególnie w stosunku do rowerzystów. Wydaje mi się, że ta Pani należy do mniejszości, która zdecydowała się i zdecyduje na jazdę z dziećmi. Tak jak w artykule najważniejsze jest bezpieczeństwo, a tego na polskich drogach długo nie będzie, infrastruktury z prawdziwego zdażenia pewnie też nie, więc dalej będziemy tego typu ludzi liczyć na palcach jednej ręki i wytykać ich palcami (patrz jaki kretyn wiezie dzieci na przyczepce):) Nie mniej jednak trzymam kciuki i mam nadzieje, ze sie mysle! Mnie moga wytykac palcami, wiec pewnie taki rowerek kiedys sobie sprawie:)

    • Ja też jeżdżę z dwójką dzieci w przyczepce po Ruczaju (choć to zapewne nie mnie widziałeś, bo ja za często po mieście nie jeżdżę, a jest jeszcze jedna mama z przyczepką i trochę starszymi dziećmi).
      Ale w sprawie cargo, ja bym tego nie kupiła do jazdy po Krakowie. Ja wręcz uważam, że przyczepka nie nadaje się do codziennego dowożenia dzieci do przedszkola (chociaż pewnie wiele zależy od trasy). Są krawężniki, ścieżki współdzielone z pieszymi i przystankami MPK, są przejścia dla pieszych bez przejazdów dla rowerów, są zastawione przez samochody przejazdy, w które przyczepka nie wejdzie itp (piszę o Ruczaju:-)). I jeszcze dochodzi czas poświęcony na wyjęcie przyczepki z mieszkania (na dwa razy, bo z rowerem mi do windy nie wejdzie) oraz pytanie, gdzie ją zostawić?
      Ja w tej chwili starszego syna wożę do przedszkola w foteliku, jak młodszy dorośnie, to pewnie zakupię hol i w taki sposób będę ich obu wozić. Przyczepka/cargo jest zbyt niepraktyczna (dla mnie) na krótkie/miejskie trasy.

      Oczywiście pytanie jest co bym zrobiła jakbym miała 3-4 dzieci :-)

      • Adam Łaczek

        Rower cargo może byc węższy od przyczepki np bakfiets więc IMHO jest mniejszym problemem dla wąskich przejśc etc. Jedyny minus to waga i długosc: z nim do windy nie wejdziesz, więc trzeba go garażowac w inny sposób

  • Hubert

    Podobnie jak Łukasz nie mam dzieci, ale chciałbym je kiedyś mieć i móc wozić cargo bike’m. Moim zdaniem podstawową barierą dla wzrostu ich liczby jest niska jakość budowanej u nas infrastruktury – weźmy np. nową DDR na Meissnera – asfalt jest nierówny od chwili położenia, a krawężnikami nikt nawet nie udawał, że się zajmuje.

  • Dopisuję się do listy kretynów :))) Zauważyłem taki trend, że ci, którzy przyczepki nie używają widzą w niej śmiertelne zagrożenie. W zasadzie nie w niej a w jej otoczeniu itego zupełnie nie rozumiem i jako aktywny kretyn nie zaobserwowałem i się nie boję ;)

    • Adam Łaczek

      Ja przyczepki nie mam, ale kiedyś pożyczyłem i nie czułem strachu przy jeździe po jezdniach. Na codzień używam fotelika

  • grzegorz

    Rower to przecież najlepszy wynalazek od 200-stu lat! Ale powozu na czterech kółkach czy furmanki nie zastąpi nawet największa riksza czy rower cargo. I chociaż rowerzysta jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu to zawsze pozostaje niechroniony i jest niebezpiecznie.Tego nie da się wyeliminować z dróg miejskich żadnym sposobem. Ludzie mają tego świadomość a jednocześnie od paru lat doceniają doskonałość roweru. Aby bezpiecznie jezdzić rowerem po mieście, czy – co najważniejsze dla tego tematu – robić duże zakupy czy wozić ludzi potrzebne są oddzielne drogi rowerowe, a rynek rowerowo – transportowy i chęć ludzi pójdzie do przodu. Ale kto i jak ma to teraz zrobić kiedy zawsze lobby samochodowe było i jest priorytetem w mieście. Jak burmistrz będzie prorowerowy to zaraz automaniacy będą krzyczeć: Robi jakieś ścieżki rowerowe zamiast drogi poprawiać. To trzeba jakoś pogodzić ze sobą.I to i tamto trzeba zrobić. A to potrzeba dużo czasu i pieniędzy. Mam nadzieję, że moje dzieci chociaż się doczekają bezpiecznych i dobrych dróg rowerowych w polskich miastach ( i nie tylko w miastach) Pozdrawiam roweromaniaków. Napierajmy ile się da!

  • Gregor

    Socjalizm czystą gębą. Mimo iż jeżdżę na rowerze, to nie zgadzam się na dopłaty z podatków do jakichkolwiek rowerów.

    • Adam Łaczek

      Ale funkcjonujące dopłaty do nowych samochodów (np. Niemcy), czy aut elektrycznych (Francja, UK), czy do infrastruktury drogowej w miastach (Polska/Kraków) są ok?

  • Piotrek

    Nie dla mnie taki rower. Pomijając już śmieszny wygląd to nie jestem „targetem” dla takiego sprzętu – jak dla mnie za ciężki, za duży i do tego jeszcze mieszkam w bloku. Z podobnych powodów „wyleczyłem” się z tzw. holendrów. Wyglądają fajnie, ale są ciężkie i do tego mają zabudowany łańcuch, co utrudnia wymianę tegoż oraz wymianę dziurawej dętki w tylnym kole.