Drodzy Piesi, co z Wami nie tak?

Drodzy Piesi, co z Wami nie tak?

Od dłuższego czasu, a ostatnio nawet kilka razy dziennie jestem świadkiem dziwnego zachowania pieszych przechodzących przez ulicę. Otóż dojeżdżam do przejścia, widząc oczekujących pieszych dużo wcześniej zwalniam do 20 km/h, a pieszy stoi jak gdyby nigdy nic. 15 km/h – też nic.. 10 – macham zapraszająco ręką – i dalej nic.. 5.. W końcu dotaczam się do przejścia, tracę całą prędkość i wtedy czasami pieszy raczy na przejście wejść. A czasami trzeba jeszcze chwilę postać.. Czy ja mam Wam wysyłać zaproszenia?

Otóż, Drodzy Piesi, to że Wam się nigdzie nie spieszy nie znaczy, że nie spieszy się też innym. Biorąc pod uwagę polskie antypiesze przepisy i bezczelne zachowania SM zatrzymanie się przed przejściem jest pewnego rodzaju uprzejmością, wypadałoby więc na nią zareagować uprzejmie. Oczywiście, możemy tak sobie stać choćby i godzinę. Pomyślcie jednak, czy uczestnicy całego zajścia następnym razem będą równie skłonni ustępować Wam pierwszeństwa.

Tak, rozumiem Wasz strach przed wejściem na ulicę. Uprzedzając pytania dodam, że przed przejściem zawsze zatrzymuję się bliżej lewej strony pasa i żaden pirat drogowy za kółkiem nie może Wam zrobić krzywdy. Zaś machnięcie ręką to już pewny znak, że możecie spokojnie przechodzić. Proszę więc wszystkich pieszych, szanujmy się nawzajem!

  • pg

    Słuszna uwaga ale czy zwalnia auto na sąsiednim pasie? To obok i to z naprzeciwka
    A zachowanie ludzi wynika z ich poprzednich doświadczeń

  • kubaaa

    Co za wpis??? I to na ibikekrakow???! Ktos chyba dawno nie byl pieszym. Szczerze przyznam ze ostatnio 99% wycieczek po miescie robie autem. I doskonale rozumiem takie zachowanie pieszych. Wystarczy popatrzec na przejscia na Meissnera, gdzie ograniczenie do 40 to fikcja. Na alejach gdzie skrecajacy lawiruja miedzy pieszymi… Ty ‚tramwajem’ mozesz byc nawet najlepszym kierowca ale nie pisz bzdur ze dzieki Twojemu sposobami zatrzymania pieszy jest bezpieczny na przejsciu (na drugim pasie). Sam na Andersa stawalem nielegalnoe na srodku miedzy dwoma pasami a i to niewiele dawalo bo zawsze znalazl sie debil ktory patrzy tylko przed siebie. Wpis skandaliczny moim zdaniem. Pasuje bardziej do forum „Jedz bezpiecznie”.

    • tramwajem

      Niepotrzebnie się denerwujesz, bo nie piszę o dwupasmówkach. To jest zupełnie inna specyfika i temat na inny wpis.

    • Nipsu

      Piesi nie są idiotami i potrafią popatrzyć co się dzieje na drugim pasie. Natomiast podawanie tego argumentu jako przeciw zatrzymywaniu się przed przejściem uważam za tandetne usprawiedliwienie niechęci do ustępowania słabszym uczestnikom ruchu. Co szkodzi się zatrzymać, skoro i tak jesteśmy od tego pieszego nieporównywalnie szybsi?

  • Mateusz

    Stary, nie ma co się zatrzymywać, jak ktoś się boi to nie wystartuje dopóki się nie zatrzymasz, ja jeśli wchodzą ludzie to albo zjeżdżam do osi jezdni, albo po prostu omijam ich przejeżdżając za ich plecami. Apropos pieszych co się nie boją – zobacz jak się ludzie ładują na przejście skrzyżowaniu Słowackiego ze Śląską – strachu nie ma, a dzięki temu są większe korki na alejach, bo jak jest zielone pod kleparzem to babcia o lasce ładuje się na przejście bo ma prawo… w końcu urzędnicy wysłuchali głosu ludu i postawili przejście, ale zapomnieli o światłach…

    • Mateusz

      dodam że moja rada dotyczy jazdy rowerem.. jak jeżdżę autem zdecydowanym pieszym ustępuję, przez wcześniejsze zwolnienie, ale jak się zatrzymują to sory

  • Artur

    Ja tego wpisu nie rozumiem, popatrz co się dzieje na przejściach dla pieszych. Przejdź się po nie jednym, a zobaczysz jak się zachowują kierowcy. Ty wchodzisz na przejście a on jedzie niczym jeździec bez głowy i ma pieszego w głębokim poważaniu! Jak jadę rowerem zawsze przepuszczam ludzi na przejściach dla pieszych – żeby jakiś matoł nie omijał mnie samochodem zjeżdżam na środek pasa. Zdziwienie ludzi aż mnie w takiej sytuacji cieszy, bo chyba nie wierzą, że można się zachować jak należy. Zamiast narzekać, że ludzie boją się wchodzić, pomyśl co możesz zrobić, żeby się nie bali :)

    • Wydaje mi się, że właśnie o tym napisałem – zwykle macham zapraszająco ręką, albo wykonuję jakiś inny gest + uniemożliwiam wyprzedzanie. Nie bardzo wiem, co jeszcze mógłbym zrobić poza wystosowaniem apelu na łamach IBikeKrk

      • Artur

        Edukować to trzeba kierowców niestety ;/ Piesi jak zobaczą, że na przejściu mogą się czuć bezpiecznie, to nawet ręką nie trzeba będzie im dawać znaku, żeby wchodzili. Niestety czytając wpis ma się wrażenie, że winę za to ponoszą piesi… bo nie wchodzą, stoją i „się nie spieszą” – jak dla mnie lepiej przeżyć przejście przez jezdnię i się spóźnić, niż w pośpiechu wylądować dwa metry pod ziemią.

      • tramwajem

        To chyba niezbyt wnikliwie go przeczytałeś..

  • kubaaa

    No właśnie, może by „tramwajem” sprecyzował czy chodzi mu o jazdę samochodem czy rowerem. Ja zrozumiałem, że napisał to z perspektywy kierowcy auta. I w tym kontekście cały ten tekst przypomina mi apel Marka Dworaka do pieszych, żeby nie przechodzili pojedyńczo, tylko zbierali się w większe grupy i dopiero przechodzili przez przejście. No szczyt ku*wa egoizmu i bezmyślności. A mówił to, stojąc przed przejściem na WESTERPLATTE. W ścisłym centrum XIII-wiecznego miasta z niemalże milionową populacją.

  • Hubert

    Cóż, piesi jako „zwierzyna łowna” na naszych ulicach są płochliwi jak sarny i trudno im się dziwić. 30 ofiar wśród nich w zeszłym roku w Krakowie rzeczywiście przeraża. No i do tego ciągle są bombardowani propagandą jak to rowerzyści-terroryści mordują małe dzieci i staruszki.
    To jeszcze historyjka na koniec: jadę sobie ostatnio Królewską i zatrzymałem się żeby przepuścić 3 panie czekające przed pasami. Ja jednak stoję i się dziwię, bo nie ruszają. I słusznie jak się okazało – jadący za mną policjanci ani myśleli się zatrzymać…

    • Hubert

      Chyba za dużo tego „i”

  • jacek d.

    Chamski wręcz ten wpis … Nie powinno go tu w ogóle być.

    • Trochę też nie rozumiem o co chodzi z tym wpisem… piesi nie są pewni czy ich puścisz czy jedziesz, ale jeśli już są pewni, że ich puszczasz to zazwyczaj się uśmiechają i idą.

      Nie zaobserwowałem jeszcze takiego przypadku jak opisywany w artykule. A nawet jak się czasem trafią to i co? Nie kumam o co chodzi…

      • @Elovelo, widzisz, ja takie sytuacje mam bardzo często, inaczej bym o tym nie pisał :)

      • wini

        piesi mają pierwszeństwo wynikające z rozporządzenia o znakach i sygnałach drogowych i byłoby miło jakby nie kwitneli tylko ruszyli dupy i przechodzili. Mam dokładnie tak samo bo w przeciwienstwie do większości (kierowców i rowerzystów) nie wymuszam na nich pierwszeństwa na pdp…

    • Hubert

      Można potraktować ten wpis jako intelektualną prowokację. Problem faktycznie jest: piesi boją się rowerzystów nieadekwatnie do zagrożenia. Ja osobiście zawsze się zatrzymuję i jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości to uprzejmie przypominam, że w końcu to pasy.

      • @tramwajem Ale ton tego tekstu jest jak atak za jakieś mega wielkie przewinienie…

      • tramwajem

        Wg mnie nie jest.

  • Zenek Rowerzysta

    A ja popieram „tramwajem”. Jako pieszy, staram się utrzymywać kontakt z kierującymi i kiedy widzę, że ktoś mnie widzi, nie jest zbyt blisko i nie jedzie zbyt szybko (albo zwalnia tak, jak powinien), to wchodzę na przejście. Tak, to ryzykowne, więc wchodzę ostrożnie.

    Nie dziwie się, że osoby starsze lub np. prowadzące wózek nie wchodzą, tylko czekają. Ale dziwię się – jak tramwajem – że nie robią tego inne osoby.

    To ważne, żebyśmy *konsekwentnie* egzekwowali swoje prawa. Wbrew pozorom, kierowcy w ruchu drogowym nie kierują się przepisami, tylko doświadczeniem. To zresztą ogólniejsze stwierdzenie. Kto pamięta Bayesa, ten wie, o co chodzi. Najlepsze, najczytelniej sformułowane prawa na nic się zdadzą, jeśli praktyka dnia codziennego będzie z nimi sprzeczna (a tak jest teraz).

    Kierowcy muszą nauczyć się, że prawdopodobieństwo tego, że pieszy wyjdzie na pasy w środku miasta jest znacznie wyższe niż to, że nie wyjdzie. Że normą jest to, że pieszy przez pasy przechodzi.

    • robzrad

      Zgadzam się – sam, jeśli tylko nie zmusza to kierowcy do gwałtownego hamowania, wchodzę na przejścia dla pieszych i zdecydowanie przechodzę (egzekwuję pierwszeństwo). Również jako kierowca najbardziej sobie takie zachowanie cenię – obie strony tracą w ten sposób najmniej czasu. Najgorsi są niezdecydowani – zaczynają przechodzić, prawie wchodzą na przejście, ale zatrzymują się, cofają i czekają. Ale gdy jadę rowerem to przyznaję, że czasem wykorzystuję to że piesi wolą na pasach poczekać, bo zwalnianie i przyśpieszanie rowerem jest bardziej kosztowne niż samochodem. Zresztą – często piesi dają ręką znak żeby jechać (może spieszeni rowerzyści :) ? )

  • Zwykle spotykalem sie z usmiechem pieszych, gdy ich przepuszczalem, ale zeby bylo dla nich czytelne to zwykle trzeba sie zatrzymac.
    Sadze, ze w wielu przypadkach nie potrafia piesi ocenic tego, ze rower zwalnia, a tym bardziej, ze robi to po to, zeby ich przepuscic. Ale po gescie reka juz powinni reagowac.
    Zgadzam sie, ze powinnismy pracowac nad poprawa sytuacji, ale wg mnie ton artykulu jest zbyt agresywny.

  • zibi22

    Są kraje gdzie piesi naprawdę mają pierwszeństwo i samochód nie pojedzie choćby pieszy stał i czekał aż kierowca się wk… i pojedzie. I można tam zauważyć jedną rzecz. Piesi widać nauczyli się korzystać właściwie z przejść, bo nikt celowo nie gapi się na przejście tylko ochoczo rusza do przodu. Ja będąc w tym kraju już po pierwszym dniu uczę się nowego zwyczaju. Gdyby w u nas tak było piesi szybko przywykli by i nie było by problemu. W tej chwili zatrzyma się powiedzmy 1/8 kierowców więc z tąd ten brak zwyczaju. Może zacznijmy od siebie i wprowadźmy nową modę. Edukujmy też naszych znajomych. Ja zatrzymuję się zawsze.

    • kubaaa

      Nikt nie zamierza egzekwować swoich praw ryzykując własne życie. Notorycznie na tym portalu pisze się o przenoszeniu odpowiedzialności i większych wymaganiach względem kierowców samochodów z powodu iż to oni są bardziej chronieni niż rowerzyści. Dlaczego tej samej argumentacji nie używa się w aspekcie rowerzysta VS pieszy? Moim zdaniem to właśnie na rowerzyście spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo pieszego.

      • Wydaje mi się, że wszyscy tutaj uważają, iż to na rowerzyście spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo pieszego. Przynajmniej ci, których znam.

  • pg
  • kubaaa

    Dla wszystkich, którzy jeszcze zastanawiają się dlaczego piesi boją się chodzić po przejściach dla pieszych:
    https://www.youtube.com/watch?v=onD8GaNRZYs
    https://www.youtube.com/watch?v=XBHyd2YQ39k
    https://www.youtube.com/watch?v=3nsvBNipjK0
    https://www.youtube.com/watch?v=V39KhDkGzqg
    https://www.youtube.com/watch?v=A53DAnTwDjs
    itd itd

    Pytanie powinno brzmieć: CO Z WAMI KIEROWCY!?

    • pg

      Jak to co – wszyscy powinni zwalniać przed przejściami, pieszy przechodzi a kierowcy przyspieszają – wszystko płynnie bezpiecznie podczas jazdy, bez zatrzymywania się no chyba że się dojedzie wcześniej, pieszych będzie więcej albo wolniej idą
      ciągłe stopowanie auta nie jest wygodne ani bezpieczne ani ekologiczne – natomiast to także zależy od pieszych

  • pg
  • Marcin

    Polecam http://www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/karygodne-zachowania-kierowcow-cz-i/8253631?start_rec=8 Okazuje się że głównym problemem jest wyprzedzanie na przejściu na pieszych, a nie ustąpienie pieszym pierwszeństwa. Wszystkie samochody zostały zatrzymane przez policję na tym filmie z powodu „wyprzedzania” – nawet jak nie było pieszych na przejściu. A żaden z powodu tego, że nie ustąpił pierwszeństwa.

    • zibi22

      Bo nie ustąpienie pierwszeństwa nie jest karalne jeśli pieszy nie nadepnął na pas. Nawet lichy prawnik jest w stanie wybronić kierowcę w takiej sytuacji. Zdecydowanie potrzebne są kroki prawne w tej kwestii.

  • zibi22

    Dzisiaj musiałem pojechać autem. Wczoraj czytałem ten wątek. I sobie powiedziałem będę się zatrzymywał.. Po dzisiejszym dniu wiem, że ostatni raz!!! Dojeżdżam do przejścia, na którym stoi pieszy i ustępuję mu. A ta krowa… Co ja mówie to był młody facet a więc głupie ciele…. gapi się na mnie jak na idiotę. Myślę sobie dam mu jeszcze czas. Mać czekałem 10 sekund i nie wszedł. Pojechałem… nie będę się ośmieszał.

    • pg

      A wystarczyło powiedzieć:
      Czy zechciałby pan skorzystać z możliwości wkroczenia na przejście w związku z moim zatrzymaniem się, które mimo że nieobowiązkowe to jednak mile widziane w tym jakże egoistycznym świecie?

      • zibi22

        Jak niby miałem to zrobić? Przez szybę? Na ruchliwej ulicy wysiąść? Pokazałem mu grzecznie ręką, żeby szedł raz mrugnąłem światłami. Absolutnie nie trąbiłem żeby go nie spłoszyć. Brak reakcji. Dodam, że nie pierwszy raz mi się to zdarza i ryzykuję wypadek słysząc piski auta które gwałtownie hamuje za mną. No bo przecież ciężko przewidzieć, że ktoś będzie chciał wpuścić pieszego.
        Stoję zwykle około 10 sekund ale wkońcu ci co z tyłu zaczynają mnie omijać lewym pasem no to ruszam. Trzeba edukować pieszych. Puścić jakieś spoty w TV bo ludzie nie rozumieją, że utrudniają życie takim zachowaniem. Ja nie zatrzymam się już napewno do czasu kiedy wyjdzie przepis obligujący mnie do tego. Jeśli wyjdzie będę stał do końca blokując ruch.

    • wini

      jak pierwszy raz byłem w szwajcarii też się zachowałem ja ten pieszy…. pierwszy kierowca mi pokzał jaka jest przepaść cywilizacyjna między polską a zachodem od razu się zatrzymując i patrząc jak na idiotę… nie ma to jak szok kulturowy, teraz wiem co robić na parach ;)

  • KrisK

    Jeden z pierwszych dobrych wpisów na tym portalu a został zjechany :)
    Sorry ale piesi ale i rowerzyści sprawiają wrażenie że cieszy ich zmuszanie aut do zatrzymania.
    Egzystencjalne lęki?
    Sorry ale chodzę po ulicach sam i z dziećmi i z zasady nie mam problemu z chamskimi kierowcami i przejściem przez pasy.
    po prostu wchodzę auta zwalniają albo stają. Częściej zwalniają bo nie pcham się pod auto tuż przed przejściem tylko zwalniam kroku żeby wejść za nie i przechodzę zdecydowanym krokiem więc następny rzadko musi stanąć.
    Mogę jeszcze zrozumieć stare babcie ale młodzi którzy po tym ja zatrzymam się i ja i auto z naprzeciwka stoją jak ciele i machają grabiami bo się boja majestatu auta naprawdę zasługują na to żeby ich odstrzelić.
    Swoją drogą to szczekanie jacy to kierowcy źli chyba wbudowuje w wielu pieszych lęk który paraliżuje ruch w mieście.
    A niebezpiecznych chamów jest promil i zazwyczaj łatwo ich wypatrzeć po nerwowym zachowaniu ich aut.