Po podwyżkach podróż autem będzie tańsza niż w MPK!

Po podwyżkach podróż autem będzie tańsza niż w MPK!

”Nie wierzę politykom! Nie!” śpiewał swego czasu Tomek Lipiński z TILT. I słusznie, bo lepiej wierzyć matematyce. Politycy twierdzą, że „podwyżki są nieuniknione”, jednocześnie bagatelizują fakt, że jednorazowa podróż komunikacją miejską po tych podwyżkach stanie się po prostu drogą fanaberią dla ludzi bez prawa jazdy i samochodu. Ta podwyżka spowoduje odpływ ludzi, którzy do tej pory kupowali od czasu do czasu bilety do kasowania! Stoi za tym prosty rachunek finansowy.

Po mieście poruszam się wszystkim
W zależności od potrzeby poruszam się rowerem, tramwajem i autem. Kupuję też czasem bilety do kasowania: np. wtedy gdy jeżdżę na co dzień rowerem i nie kupuje miesięcznego, lub wtedy gdy mam bilet okresowy na 2 linie, ale mam coś załatwić poza trasą tych linii i z jakiegoś powodu nie chcę wybrać roweru. Nikt mnie nie przekona, by kupić bilet sieciowy, gdyż potrzeba przejazdu na bilecie jednorazowym jest zazwyczaj niedeterministyczna i zwykle nie przewiduję jej na początku miesiąca. Myślę że ludzi takich jak ja jest wielu, bo z biletów do kasowania korzysta się w przypadku ok. 21 % podróży, a sam ZIKiT szacuje, że w efekcie podwyżki odpłynie nawet 6 % pasażerów, którzy wsiądą do aut. Raport o stanie miasta 2011 wskazuje, że w 2011 przewieziono 346 mln pasażerów, więc nawet kilkuprocentowy odpływ pasażerów w praktyce oznacza codziennie dziesiątki tysięcy dodatkowych aut w ruchu i na chodnikach (traktowanych jak parking). Czy nasze zapylone płuca to udźwigną?

Założenia
Na potrzeby eksperymentu przyjąłem kilka stałych:
– cena benzyny 6 zł/litr
– spalanie w mieście 8 litrów/100 km
Przy tych cenach cena za przejechanie 1 km samochodem to 0.48 zł/km, a przy korzystaniu z LPG ten współczynnik będzie jeszcze bardziej atrakcyjny dla auta.
Celowo pomijam cenę parkowania, gdyż zakładam, że samochodu używam do przejazdów tam, gdzie nie ma strefy płatnego parkowania – w praktyce jest to olbrzymi obszar śródmieścia funkcjonalnego Krakowa. Nie wliczam też kosztów utrzymania auta i jego amortyzacji. Auto będę miał tak czy tak: do wyjazdów poza miasto, więc te koszty i tak poniosę. Do symulacji przyjąłem średnią prędkość handlową komunikacji miejskiej na poziomie 19.7 km/h na podstawie danych dla samych tramwajów z wikipedii, jednocześnie trzeba pamiętać, że linie autobusowe jeżdżą często dużo wolniej z powodu korków i braku priorytetu np. wg badań dr inż. Marka Bauera rzeczywista prędkość handlowa autobusu na Alejach Trzech Wieszczów to ok. 16 km/h. Nie lepiej jest z prędkością tramwajów w centrum, przykładowo linia 2, której trasa przebiega w całości po śródmieściu funkcjonalnym ma prędkość handlową na poziomie 16.8km/h. W wykresie pokazuje koszt podróży w jedną stronę i nie uwzględniłem przesiadek, które przy biletach 30 minutowych jeszcze bardziej pogarszają konkurencyjność komunikacji miejskiej względem samochodu. W sumie założenia dla komunikacji zbiorowej są po prostu bardzo korzystne, a mimo wszystko kosztowo przegrywa.

Bilet 30 minutowy nie wygląda bardzo źle tylko wtedy gdy się nie przesiadamy. Na bilecie 30 minutowym często nie pojedziemy dalej niż na 15 minutowym, bo część czasu stracimy na przystanku w oczekiwaniu na przesiadkę. Teoretycznie komunikacja zbiorowa jest opłacalna na dłuższych dystansach, ale jak podaje Zintegrowany Plan Rozwoju Transportu Publicznego dla Krakowa średnia długość podróży komunikacją zbiorową to 6 km. W praktyce ta wartość jest zapewne zawyżona przez osoby korzystające z biletów okresowych. Jak widać niezależnie od tego, czy zostanie przegłosowana propozycja podwyżek postulowana przez Radnych PO, czy przez Prezydenta to incydentalna podróż komunikacją zbiorową na najpopularniejszych dystansach będzie droższa niż jazda autem w tej samej relacji. W zasadzie kupno biletu do kasowania będzie opłacalne tylko dla osób jadących na Stare Miasto, Kazimierz i w okolice Dworca Głównego. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwość, że ludzie zagłosują portfelem na samochód? Jeśli Radni przegłosują tą podwyżkę, bez rozszerzenia buforowej strefy płatnego parkowania to dają jasny sygnał jaka jest rzeczywista polityka transportowa miasta. Dwulicowość polityków jaskrawo widać gdy mówią o pieniądzach: z łatwością przychodzi im zdarcie z pasażerów komunikacji miejskiej dodatkowych 30-40 mln zł. Jednocześnie, gdy wg szacunków ZIKiT rozszerzenie strefy płatnego parkowania przyczyni się do pozyskania z kieszeni kierowców ok.12 mln zł dla Radnych to już zbyt dużo. Widocznie kieszeń pasażerów komunikacji miejskiej jest o wiele głębsza i hojniejsza, skoro Radni tak ochoczo do niej sięgają.

Nie będzie zysków?
Warto zapoznać się z Krzywą Laffera. Nie mam żadnych wątpliwości, że przy tym poziomie cen biletów do kasowania miasto po prostu nie zarobi, bo ludzie zwyczajnie nie kupią droższych biletów, tylko skorzystają z tańszych samochodów. W budżecie powstanie więc kolejna dziura, którą znowu trzeba będzie załatać kolejnymi podwyżkami. Zgodnie z Krzywą Laffera przyniesie to kolejny spadek przychodów miasta … Miasto, jak już wspominałem, nic nie zarabia na osobach, które po mieście poruszają się samochodami, straty będą się więc potęgować. Nie ma więc ucieczki przed celowym zmniejszeniem konkurencyjności samochodu poprzez wprowadzenie buforowej strefy płatnego parkowania. Jednak nazwijmy to po imieniu: to teraz zmniejsza się celowo konkurencyjność transportu zbiorowego sprawiając że to samochód jest bardziej opłacalny.

Strefa buforowa pomoże!
Strefa buforowa zmniejszy konkurencyjność transportu indywidualnego. Na wykresie poniżej przedstawiłem koszty przejazdu w 1 stronę uwzględniającego parkowanie w strefie buforowej przez 1 godzinę (1,5 zł) i przez 2 godziny (1,5 + 1,8 zł). Widać że przy krótkich dystansach i godzinnym postoju auto dalej jest bardziej konkurencyjne względem MPK, dopiero przy dłuższych postojach opłaca się wybrać tramwaj.

Taki system zachęca do większej rotacji, co pozytywnie wpłynie na biznes i racjonalne wykorzystanie samochodów.

Czemu nie mówimy o dopłacie socjalnej?
Miasto dopłaciło do komunikacji miejskiej w 2011 143 mln zł netto, co daje rentowność na poziomie 62%. Przy głębszej analizie struktury sprzedaży biletów okazuje się, że w przybliżeniu ok. 83 mln zł (58% dopłaty) to straty wynikające z ulg m.in. ustawowych, które miasto respektuje, a za które nie dostajemy żadnej rekompensaty ze strony państwa. Rzeczywisty poziom dopłat do komunikacji miejskiej to 60 mln zł netto, co daje rentowność na poziomie 84%. Wszystko to przy rentowności komunikacji indywidualnej bliskiej 0%!

Co da nam pełna remarszrutyzacja?
Przykład z mojego Płaszowa: kursują 2 linie: 20 z częstotliwością f=10 minut i 11 z f =20 minut. Łącznie daje to 9 pociągów na godzinę. Po remarszrutyzacji wg wariantu „tramwajowe linie magistralne co 6 minut” z Płaszowa ma odjeżdżać 1 linia tramwajowa z f=6 minut, w sumie 10 pociągów na godzinę, a więc tylko o 1 więcej niż przed remarszrutyzacją. To nie koniec zysków. Teraz odjazdy z przystanku „Lipska” wyglądają następująco – Dla linii „20” o godzinie 7 rano: 03 12 22 32 42 52, a odjazdy linii „11” o tej samej godzinie: 08 28 48. Popatrzmy jaka jest różnica czasu pomiędzy przyjazdami poszczególnych tramwajów: 10, 5, 4, 10, 6, 4, 10, 6, 4, 10 minut. Jak widać przy niektórych kursach czekamy 10 minut na tramwaj (np. na przesiadkę ze 185), a przy innych tylko 4, co ma niebagatelne znacznie dla przesiadek i napełnienia pojazdów: jedne są puste, a w innych panuje tłok. Po pełnej remarszrutyzacji łatwiej się przesiadać, bo na przesiadki zawsze czekamy tyle samo, tramwaje mają jednakowe napełnienie i łatwiej koordynować synchronizację poszczególnych linii. Tyle korzyści, a przecież po płaszowskich torach puścilibyśmy prawie tyle samo pociągów, z identycznym taborem i przy niewiele większych kosztach!

Gdzie jest pełna remarszrutyzacja?!
To co postuluje obecnie ZIKiT to tylko symboliczne zmiany związane z brakiem pieniędzy na coś porządnego. Kochani Radni! Jeśli naprawdę chcecie poprawy funkcjonowania komunikacji miejskiej to nie wymyślajcie symbolicznych obniżek cen biletów, a umówcie się z Prezydentem, że poprzecie jego propozycję, ale w zamian za pełną remarszrutyzację. Oczywiście muszą za tym iść pieniądze. Skąd je wziąć? 40 mln pozyskacie z podwyżek wg wersji Prezydenta. To chyba dużo? Dodatkowo rozszerzcie buforową strefę płatnego parkowania, by zwiększyć konkurencyjność biletów MPK do kasowania. Inaczej na podwyżkach stracimy wszyscy.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Dawno nie korzystalem z automatow biletowych, bo do pojedynczych podrozy uzywam moBiletu, ale o ile pamietam to mobilne automaty biletowe w pojazdach wydaja reszte. Roznica, jesli chodzi o bilety jednorazowe, pomiedzy nimi a tymi obslugujacymi KKM to brak obslugi kart platniczych i banknotow.

    • Adam Łaczek

      moBilet – fajna sprawa. Pytanie czy korzystają z tego np osoby starsze. Co do automatów mobilnych to najwyraźniej się pomyliłem i już poprawiłem to w tekście. Chyba po prostu mi się nie udało kilka razy kupić przez to biletu i potem zawsze miałem ze sobą odliczoną kwotę :)

      • ptysiek

        Automaty biletowe w pojazdach nie wydają reszty? Te używane w Krakowie? Może piszesz o jakimś innym mieście?
        Mi tylko raz się zdarzyło, że automat nie chciał wydać reszty (pewnie nie miał drobnych). Przy czym często wyświetla komunikat „Tylko odliczona gotówka” ale ja się do tego nie stosuję i resztę mi wydaje :-)
        Krótko – Ta wzmianka o nie wydawaniu reszty przez biletomaty w pojazdach jest nieprawdziwa!

      • Adam Łaczek

        Zwracam honor. Już ją poprawiłem

      • ptysiek ma racje

        automaty w pojazdach wydaja reszte, choc czasem jej nie maja, ale to zdarza sie takze w sklepach. nie mozna wiec generalizowac, ze tego w ogole nie robia.

      • haha

        z tym niewydawaniem reszty to wypaliłeś – gratuluję (ponownie) przygotowania do tematu ;)
        mniej demagogi – więcej na temat
        bo choć cel słuszny to obrana metoda pozostawia wiele do życzenia – no chyba, że planujesz zostać politykiem

      • Adam Łaczek

        Czemu demagogia? Jeśli komuś wypadnie incydentalna podróż na dystansie np 4 km to po podwyżkach jeśli wybierze samochód to oszczędza 1 zł w stosunku do tego gdyby wybrał MPK. W 2 strony jest to już 2 zł. Skoro to demagogia to czemu w portfelu zostaje więcej pieniędzy?

      • ton

        Może i wydają resztę, ale nie przyjmują banknotów. Na ogół nie mam przy sobie nadmiaru bilonu, może starsi mają…
        Dla mnie wielkim zaskoczeniem było zobaczyć automaty w pojazdach we Wrocławiu – w każdym był czytnik płatności zbliżeniowych! Wybierasz bilet, zbliżasz kartę – zapłacone (:
        Co do pełnej remarszrutyzacji to przydałaby się, mnie jednak marzyłby się bilet relacyjny, bo mogę jeździć do pracy trzema różnymi trasami (tramwajowa i dwie autobusowe), a kupując bilet na określoną linię ograniczam się do jednej z nich :(

  • Jakub

    Adamie, te w pojazdach również wydają; nie zdarzyło mi się, żebym nie dostał reszty. Co do moBiletu, lepszy i funkcjonalniejszy jest mpay (nie trzeba mieć połączenia internetowego, wystarczy najzwyklejszy telefon komórkowy).

  • Adam, rewelacyjny artykuł, trafny i przede wszystkim rzeczowy. Jedna, jedyna rzecz której bym się „przyczepił” to, cytuję:
    „Po remarszrutyzacji wg wariantu „tramwajowe linie magistralne co 7,5 minuty” z Płaszowa ma odjeżdżać 1 linia tramwajowa z f=7,5 minuty, w sumie 9 pociągów na godzinę, a więc tyle samo co przed remarszrutyzacją.”
    Tramwaj co 7,5 minuty = 8 kursów/h, czyli o jeden mniej niż obecnie, nie 9!

    To jednak tylko detal, całościowo artykuł świetny :)

    • Adam Łaczek

      Racja. Poprawię.

  • zibi22

    Mam pomysł jak miasto mogłoby zdobyć trochę grosza od mieszkańców aglomeracyjnych jednocześnie rozwiązując problem z nierentowną komunikacją. Niech wprowadzi ulgę na komunikację od każdego mieszkańca z poza miasta, który zdecyduje się zapłacić podatek w mieście. (Przypominam, że wystarczy to tylko zaznaczyć na picie nie trzeba być zameldowanym). Ja się chętnie przeniosę, bo moje życie praktycznie toczy się w mieście. Zostawię moje auto na obrzeżach i pojadę komunikacją. Wysokość mojego podatku zrekompensuje miastu kilkukrotnie wydatek na komunikację. Pewnie chętnie zaproponowali by mi wtedy nawet business class :) Może walka o mieszkańców między miejscowościami przybrała by taką formę, że wreszcie zaczęto by słuchać ich potrzeb.

    • Grzegorz Konrad Marek

      sam jestem zwolennikiem zrobienia dla mieszkańców (czy osób rozliczających pit) miasta jakiegoś niedorzeczne taniego biletu 12miesięcznego (np. 100pln za 12 miesięcy czy choćby za 6msc) i przypuszczam że wtedy sporo osób by takie coś kupiła „na wszelki wypadek”, a jakby już mieli to woleliby „jak już mam jechać KM zamiast samochodem … i odpadłoby nam sporo związanych z samochodami problemów…

    • Adam Łaczek

      Ale po co? Może czas by po prostu okoliczne Gminy wzięły prawdziwą odpowiedzialnośc za swoich mieszkańców. Czemu Wieliczka nie może zorganizowac dowozówki do pociągu z f=10 czy 20 min objeżdżającą całe miasto. Szybko by kolej zwiększyła f i mieszkańcy mieliby prawdziwy transport zbiorowy.
      Ale po co. Lepiej sypnąc symbolicznie grosza na linie aglomeracyjne a koszty transportu przerzucić na mieszkańców Krakowa

      • zibi22

        I to jest jeden z najlepszych pomysłów Adamie. Komunikacja aglomeracyjna powinna dowozić ludzi do kolei. Na zachodzie są aż dwie linie. Lotnisko i linia Kraków Katowice. Zabierzów zrobił przynajmniej parking. Przydałby się taki parking P+R na lotnisku w balicach. Oczywiście tylko dla dojeżdżających do miasta, żeby nie został od razu zablokowany. Ja znam trochę sytuację Zabierzowa i wiem że tam są naciski na kolej, żeby zwiększać f. Ale do tego potrzeba jeszcze punktualności pociągów i dobrej woli ze strony kolei. A to relikt socjalizmu jest jeszcze. Na stacjach kolejowych przydały by się bezpieczne schowki na rowery jeszcze. To chyba nie jest jakiś olbrzymi koszt. Wiem że w niemczech to jeden z najpopularniejszych sposobów dojazdu z okolic miast.

      • zibi22

        Z tym symbolicznie to bym nie przesadzał. Dopłata do lini aglomeracyjnych jest spora. Poza tym powiem ci że kierunek dojazdu jest dwustronny. Nie zdajesz sobie nawet sprawy ilu ludzi z miasta dojeżdża w okolice Krakowa, Do Zabierzowa, Niepołomic. Czy mieszkańcy zabierzowa skarżą się że sponsorują im dojazd? Mieszkańcy Zabierzowa cierpią na olbrzymie korki powodowane przez was Krakusów jeżdżących do Bisiness Parku. Blokujecie im drogę. Czy mają wprowadzić opłaty dla was? Przepustowość ich drogi jest takim samym dobrem jak miejsca parkingowe w mieście. Skoro jest go za mało to czy powinni wprowadzić opłaty? Czy powinni wprowadzić opłaty od przejazdu ciężkich samochodów, które dowożą wam towary do marketów a niszczących ich domy. Czy Wy nie będziecie protestować wtedy przeciwko wyższym cenom za te produkty? Wracam na rowerze z pracy i jakoś dziwnym trafem ruch z przeciwnej strony wcale nie jest mniejszy, a generujecie go Wy mieszkańcy Krakowa, Pracujący pod Krakowem. Moralność Kalego…..

      • Adam Łaczek

        1. Gdyby dopłaty były z prawdziwego zdarzenia a nie symboliczne to miałbyś f=20 min a nie f=60 lub 90 minut
        2. Kraków płaci za swoją część linii aglomeracyjnej, a Gmina za swoją część.
        3 „jakoś dziwnym trafem ruch z przeciwnej strony wcale nie jest mniejszy, a generujecie go Wy mieszkańcy Krakowa, Pracujący pod Krakowem”
        A skąd masz takie dane? Generalnie nie rozumiesz że ja chcę opłat od wszystkich a nie tylko od niemieszkańców więc te wycieczki są bezsensowne.
        Generalnie ja jestem jak najbardziej za skomercjalizowaniem się jazdy samochodem wtedy wreszcie byłby większy nacisk na inne formy transportu

      • zibi22

        @Adam Jeśli mieszkańcy poniosą takie same opłaty za parkowanie jak inni (bez względu na ilość aut) to czuję się przekonany -ale tylko pod tym warunkiem. Znam przypadek zamkniętego osiedla, w którym mieszkańcy posiadając garaże podziemne nie parkowali w nich tylko dlatego, żeby inni nie mieli miejsca. To jest po prostu skandal.

      • Adam Łaczek

        Przecież ja jestem mieszkańcem Krakowa, a jak pojadę autem na Salwator to zapłacę za parkowanie (po wprowadzeniu strefy) tak jak i Ty.

      • zibi22

        @Adam „A skąd masz takie dane?” Codziennie jeżdżę drogami dojazdowymi do centrum. Zwróciłem uwagę na rejestracje. Korek jest codziennie w obie strony. O godzinie 16 mieszkańcy Krakowa wracają z pracy poza miastem. Ulice Księcia Józefa, Balicka, Królowej Jadwigi. Pasternik. Przekonaj się naocznie jeśli nie wierzysz. Podjedź sobie pod Business Park. w godzinach 16-18. Istny armagedon stworzony przez mieszkańców Krakowa.

      • Adam Łaczek

        Przepraszam ale takie rzeczy to określa się na podstawie np. badań ankietowych, czy liczenia aut w jakimś kordonie.
        Tak „na oko” to głupoty wychodzą

  • Franek

    Na jakiej podstawie wyliczana jest rentowność transportu indywidualnego (wg artykułu bliska 0%)? Kierowcy dopłacają do budżetu przez akcyzę zawartą w paliwie – miasto zyskuje finansowo na ich przejazdach, natomiast na przejazdach pasażerów komunikacji miejskiej traci.

    Zatem porównanie finansowej rentowności komunikacji zbiorowej i indywidualne nie ma sensu – raczej powinno się zwrócić uwagę na inne aspekty (hałas, zanieczyszczenie środowiska itp).

    • Mariusz

      Z tego co wiem to Kraków nie otrzymuje bezpośrednio, pieniędzy z akcyzy, podatku drogowego, oraz VAT które są wliczone w benzynie, warto sprawdzić to w projekcie budżetu miasta.
      https://www.bip.krakow.pl/zalaczniki/dokumenty/n/83213/karta

      Zatem teza jakoby kierowcy dopłacają do czegoś w Krakowie jest zupełnie chybiona.

      Jest wręcz przeciwnie, Kraków musi dopłacać setki milionów do budowy i utrzymania infrastruktury drogowej mimo, że nic z tego w zamian nie ma.

      Skoro zatem Kraków dopłaca do komunikacji samochodowej to dlaczego nie może dopłacać do komunikacji zbiorowej czy rowerowej?

      PS. I tak w Krakowie największymi pieszczochami władzy są kluby piłkarskie dla których przebudowano dwa stadiony za 700 mln zł + odsetki.

    • Adam Łaczek

      „Kierowcy dopłacają do budżetu przez akcyzę zawartą w paliwie”
      Która idzie w całości do budżetu państwa, a dalej na drogi klasy S i A. Budżet miasta ma z tego 0 zł

      „miasto zyskuje finansowo na ich przejazdach”
      Która to pozycja w budżecie miasta? A wydatki idą w setki mln zł

      • Franek

        „Która idzie w całości do budżetu państwa, a dalej na drogi klasy S i A. Budżet miasta ma z tego 0 zł”

        W 2011 roku wpływy z akcyzy paliwowej wyniosły ok. 50 mld zł, natomiast wydatki na drogi wyniosły ok 24 mld zł (za http://m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,10915714,Rzad_zmniejszy_wydatki_na_inwestycje_drogowe_.html). Oznacza to, że kierowcy dopłacili do budżetu ok. 26 mld zł.

        „Która to pozycja w budżecie miasta? A wydatki idą w setki mln zł”
        Myślę, że można pod to podciągnąc pozycję: Różne rozliczenia, paragraf 2920 „Subwencje ogólne z budżetu państwa” – w wysokości ponad 702 mln zł.

  • Mariusz

    @Franek

    1. Kwota pt. „Subwencje ogólne z budżetu państwa” nijak nie jest skorelowana z ilością samochodów w Krakowie.
    Czy będzie 1 samochód czy 1 mln to bez znaczenia ta kwota się nie zmieni.

    2. Przypomnę, że ludzie korzystający z transportu publicznego również płacą VAT który jest później zwracany gminie coś ok. 30 mln zł rocznie.
    Również płacą akcyzę zawartą w paliwie oraz energii elektrycznej.
    Tak więc jakby policzyć koszty bezpośrednie bez opodatkowania Akcyzy, CIT, VAT, PIT, podatków gruntowych i wszelkiej maści podatków pośrednich, to by się okazało, że wpływy z biletów, nawet tych ulgowych, w 100% pokrywają koszty funkcjonowania komunikacji publicznej, a te straty to tak naprawdę opodatkowanie.

    Tylko takie wyliczanki nie są w smak Krakowskim radnym, bo ktoś musi spłacić deficytowe stadiony Wisły i Cracovii i Halę Widowiskowo sportową.

    • VAT

      Popieram w 100%.

  • Mariusz

    @Franek
    1. Kwota pt. „Subwencje ogólne z budżetu państwa” nijak nie jest skorelowana z ilością samochodów w Krakowie.
    Czy będzie 1 samochód czy 1 mln to bez znaczenia ta kwota się nie zmieni.

    2. Przypomnę, że ludzie korzystający z transportu publicznego również płacą VAT który jest później zwracany gminie coś ok. 30 mln zł rocznie.
    Również płacą akcyzę zawartą w paliwie oraz energii elektrycznej.
    Tak więc jakby policzyć koszty bezpośrednie bez opodatkowania Akcyzy, CIT, VAT, PIT, podatków gruntowych i wszelkiej maści podatków pośrednich, to by się okazało, że wpływy z biletów, nawet tych ulgowych, w 100% pokrywają koszty funkcjonowania komunikacji publicznej, a te straty to tak naprawdę opodatkowanie.

    Tylko takie wyliczanki nie są w smak Krakowskim radnym, bo ktoś musi spłacić deficytowe stadiony Wisły i Cracovii i Halę Widowiskowo sportową.

    • Franek

      1. W takim razie przyjmijmy (oderwane od rzeczywistości, przyznam) założenie, że wycofujmy się całkowicie z transportu kołowego – tiry na tory, mieszkańcy na rowery i do tramwajów, podróżni w pociągi.

      Państwu odpada 24 mld wydatków na drogi (nie są już potrzebne) i 26 mld dochodu z akcyzy. Oznacza to, że będzie trzeba będzie zaoszczędzić – komu nie będą dane te pieniądze? Czy przy takim zmniejszeniu dochodów Kraków dostałby subwencje w aktualnej wysokości?

      2. Próba oszacowania ile zyskuje państwo na podtkach od paliwa autobusów wygląda następująco (zaznaczam jednak, że nie jestem specjalistą od transportu miejskiego i chętnie poznam dokładniejsze wyliczenia):

      – na podstawie strony:
      http://zikit.krakow.pl/aktualnosci/352-nowy-przewofnik-komunikacji-miejskiej-w-krakowie
      przyjmuję, że 1 linia autobusowa to ok 700 tys. wozokilometrów rocznie (3 linie to 2 mln wk rocznie),

      – w Krakowie jeździ ok. 130 linii (za Wikipedią – 69 linii dziennych i 61 linii nocnych),

      – zakładam, że zużycie paliwa autobusu to ok. 50 l/100 km,

      – litr paliwa ok. 6 zł (z czego ok. 3 zł to to podaki).

      Zatem:
      700 000 * 130 * (50 / 100) * 3 = 136 mln zł

      Czyli do spłacenia dopłaty 143 mln zł brakowałoby jeszcze 7 mln zł.

      • Mariusz

        @Franek
        1. Nie zapominaj proszę o VATcie 8% z 238 mln netto dochodu z biletów to 19 mln na VAT, który gminie jest zwracany.

        2. Do tego doliczmy podatki jakie musi płacić MPK
        8 mln zł http://bip.mpk.krakow.pl/pl/majatek/document,606.html

        3. Komunikacja miejska to nie tylko autobusy, w energii elektrycznej również wliczona jest akcyza.
        Jeśli przyjmiemy, że połowa kwoty 146 mln zł pt. „zużycie materiałów i energii” to właśnie koszt energii elektrycznej czyli mamy znowu ok. 5 mln zł

        4. Rzeczywista dopłata do komunikacji miejskiej w Krakowie to jak ww. artykule wspomniano to 60 mln zł, reszta to socjal.

        5. W komunikacji miejskiej jest jeszcze wartość dodana, w postaci miejsc pracy, czyli zużywamy mniej paliwa ale za to musimy płacić pensję kierowcom i motorniczym.
        Czyli zwiększamy liczbę miejsc pracy, redukując przy tym import (krajowy i zagraniczny) paliw. Zwłaszcza komunikacja tramwajowa wypada w tym aspekcie dobrze.

        6. Też bym wolał by pieniądze za akcyzy od paliwa trafiały na budowę Krakowskich dróg, tutaj jednak widzę duże pole do popisu dla prezydenta i radnych, by wywierały naciski na rząd, by te pieniądze wracały do gminy.

  • Franek

    @Mariusz

    1,2,3. Dobrze, jestem w stanie przyjąć, że w ogólnym rozliczeniu, z punktu widzenia finansowego, komunikacja miejska nie musi być deficytowa.

    4. Swoją drogą to jest ciekawe – czy gdyby znieść ulgi dla studentów, emerytów itp. to czy wypływy z biletów byłyby większe (bo wszyscy kupowaliby bilety normalne), czy też mniejsze (bo dotychczasowi posiadacze ulg zrezygnowaliby z podróży transportem miejskim lub jeździliby bez biletów). Z powodu tych wąpliwości lepiej się trzymać oficjalnej dopłaty – 143 mln.

    5. Tutaj się nie zgadzam – oczywiście, transport miejski daje miejsca pracy, ale dają je również stacje benzynowe, warsztaty samochodowe, myjnie itp. Radykalne ograniczenie ruchu samochodowego mogłoby spowodować mniejsze zapotrzebowanie na powyższe usługi – a co za tym idzie zmniejszenie zatrudnienia w tym sektorze.

    6. Jako mieszkaniec Wrocławia wolałbym, żeby trafiały na budowę wrocławskich dróg. ;-) A tak na serio – nie mam nic przeciwko finansowaniu z akcyzy paliwowej transportu miejskiego, regionalnego czy też infrastruktury rowerowej. Uważam jednak, że padające w artykule argumenty finansowe są nietrafione – dla budżetu państwa kierowcy indywidualni są cennymi dawcami funduszy, nastomiast pasażerowie komunikacji zbiorowej – co najwyżej natrętnymi petentami, którzy dużo żądają a niewiele (jeżeli w ogóle) dają.

  • Mariusz

    4. Oprócz zmniejszonych wpływów zmniejszyły by się również koszty funkcjonowania transportu nieprawdaż?

    5. Tu chodzi o import paliw zarówno regionalny jak i między narodowy.
    Dla zrealizowania tych samych celów przewozowych trzeba, w przypadku transportu indywidualnego, zaimportować dużo więcej paliw niż w przypadku transportu zbiorowego.

    6. „A tak na serio – nie mam nic przeciwko finansowaniu z akcyzy paliwowej transportu miejskiego, regionalnego czy też infrastruktury rowerowej. ”

    Budżet państwa to nie budżet miasta, miasto nie ma z akcyzy ani grosza.