Dr Beim o rozszerzeniu strefy płatnego parkowania w Krakowie
Ilustracja: Michał Beim
Licencja ilustracji: Creative Commons LicenseUznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL)

Dr Beim o rozszerzeniu strefy płatnego parkowania w Krakowie

Przed nami ważna decyzja dotycząca dalszego kształtu polityki transportowej. Czy Kraków powinien rozszerzyć strefę płatnego parkowania? Z pewnością w odpowiedzi na to pytanie pomoże nam dr Michał Beim Stypendysta Fundacji im. Alexandra Humboldta w Instytucie Mobilności i Transportu Politechniki w Kaiserslautern, ekspert Instytutu Sobieskiego. Współautor zwycięskiego projektu „Nowa Huta Przyszłości”.

Adam Łaczek: Widział Pan „miejską” propozycję rozszerzenia strefy płatnego parkowania w Krakowie i moje uwagi do niej. Jak Pan ocenia obie propozycje? Jak się powinno wyznaczać granicę stref płatnego parkowania? Co się stanie jeśli wyznaczymy je tak, jak w propozycji miasta, czyli „środkiem” osiedla?
Michał Beim: Ważnym kryterium strefy płatnego parkowania jest czytelność granic. Nie chodzi tu tylko o oznakowanie, ale pewną logikę urbanistyczną. Ludziom dużo łatwiej zapamiętać takie granice, jak rzeki, tory kolejowe, kliny zieleni niż konkretne fragmenty ulic. Z drugiej strony zapotrzebowanie na miejsca parkingowe nie zawsze rozkłada się wg struktur urbanistycznych. Przy wyznaczaniu strefy trzeba więc umiejętnie balansować między przestrzenną logiką a realnym zapotrzebowaniem na płatne parkowanie. Nie jest to łatwe!

Z tym ma problem większość miast. Dużo łatwiej się to udaje w państwach, gdzie jest wysoka kultura prawna i na drogach, gorzej np. w Polsce, gdzie każdy zastanawia się jak strefę ominąć. W tym kontekście propozycja przedstawiona przez portal iBikeKraków wydaje się więc lepsza.

AŁ: Jakie korzyści da w Krakowie rozszerzenie strefy płatnego parkowania o strefy buforowe? Czy są jakieś minusy tego rozwiązania?
MB:
Na świecie coraz silniej widać tendencję do tego, aby użytkownicy przestrzeni parkingowej płacili za nią. Strefy się rozszerza, czasem nawet na osiedla peryferyjne (np. Vauban we Fryburgu). Kraków w tę tendencję, słusznie się wpisuje.

Różnice cenowe są ważnym elementem kształtowania takiej polityki. Ceny powinny odpowiadać na rzeczywiste zapotrzebowanie na miejsca postojowe. Błędem jest więc ograniczenie stawek przez ustawodawcę na poziomie bazowym 3 zł/h.

Strefy płatnego parkowania to korzyść dla wszystkich: mniejszy ruch, łatwiejsze znalezienie miejsca postojowego (co jest ważne zwłaszcza dla osób podróżujących w sprawach biznesowych i – przy dobrym zaplanowaniu – więcej przestrzeni dla pieszych, rowerzystów i transportu publicznego.

Największym minusem stref płatnego parkowania w Polsce, za wyjątkiem Torunia, gdzie trochę inaczej rozwiązano problem, jest omijanie wyznaczonych miejsc parkingowych i parkowanie bezpłatne poza nimi. Czy to przy zachowaniu ogólnych zasad ruchu (np. odległości od przejść, szerokości chodników) czy frontalnie je łamiąc.

Poza tym strefa wiąże się z ryzykiem „organizowania” miejsc na terenach prywatnych, np. na podwórzach wspólnot mieszkaniowych, kosztem zieleni. To zjawisko występuje niezależnie od istnienia stref, ale wprowadzenie opłat je nasila.

AŁ: A co jeśli strefa nie pomoże? Może kierowcy przestawią swoje samochody po prostu trochę dalej, poza granicą strefy i nowi mieszkańcy zaczną przeżywać koszmar życia w rejonie na granicy strefy?
MB:
Zawsze jest takie ryzyko, ale trzeba mu zapobiegać poprawiając ofertę alternatywną wobec samochodu: komunikację publiczną, warunki ruchu rowerowego i pieszego! W Poznaniu dla poszerzenia strefy na Łazarz zaproponowałem nawet dodatkową linię autobusową (obsługującą wschodnią część dzielnicy).

AŁ: Jak daleko może sięgać strefa płatnego parkowania? Złośliwi mówią, że „ostrefujemy” kolejno cały Kraków, a w 2020 o strefę będą walczyły Łuczanowice. Czy jest gdzieś jakaś granica, powyżej której trzeba powiedzieć „dość”?
MB:
Jak wspomniałem na początku, strefy istnieją czasem nawet na peryferyjnych dzielnicach. Kryterium przede wszystkim powinien być popyt na miejsca parkingowe. Ważne są też uwarunkowania urbanistyczne – przestrzeń ulicy, jej funkcje, charakter dzielnicy itp.

AŁ: Radni mówią, że skoro rozszerzenie strefy parkowania o strefę buforową nie przyniesie zysków to należy nie rozszerzać strefy. Co by Pan im odpowiedział?
MB:
Strefa to nie instrument fiskalny. To element zarządzania transportem. W Poznaniu strefa na Jeżycach też będzie „się zwracać” przez ok. 3 lata.

AŁ: Kierowcy mówią, że by wprowadzić strefę trzeba najpierw dać coś w zamian. Co by Pan zaproponował?
MB:
Tu się zgodzę z kierowcami! Rozszerzenie należy połączyć ze zwiększeniem alternatywnej oferty: poprawą transportu publicznego infrastruktury rowerowej, pieszej czy wprowadzaniem stref „tempo 30”.

AŁ: A co z tymi, którzy w jakiś sposób są zmuszeni do auta n.p. mieszkają w podkrakowskiej wsi, gdzie nie ma kolei?
MB:
Dla tych ludzi trzeba zaoferować kolej i parkingi P&R, ale lokalizowane poza Krakowem czy na obrzeżach miasta (np. na pętlach tramwajowych).

AŁ: Co na strefie płatnego parkowania ze strefami buforowymi zyska: osoba, która po mieście porusza się najczęściej: pieszo, komunikacją zbiorową, rowerem, czy samochodem? Gdyby był Pan marketingowcem to jak by Pan sprzedał ten pomysł każdej z tych grup?
MB:
Piesi: uporządkowanie parkowania, więcej miejsca w przestrzeni ulicznej.
Rowerzyści: mniej bardzo często powodującego kolizje ruchu samochodów w poszukiwaniu miejsc parkingowych
Pasażerowie transportu publicznego: korzyści z efektu skali – więcej pasażerów, więcej połączeń i wyższa częstotliwość.
Kierowcy: jak jest rzeczywista potrzeba podjechać autem do centrum, to za drobną opłatą ma się gwarancje miejsca postojowego.
Mieszkańcy: mniej aut, ciszej, czyściej i łatwiej znaleźć miejsce dla swojego pojazdu.

Kto traci? Przyjeżdżający na kilka godzin do pracy czy w sprawach prywatnych. Zazwyczaj jednak są to osoby, które równie dobrze do centrum mogłyby przyjechać tramwajem.

AŁ: Poznań i Kraków. Jeśli weźmiemy pod uwagę wielkość obu miast, to strefa płatnego parkowania w Poznaniu jest o wiele większa niż w Krakowie. Czym różnią się strefy w obu miastach? Jakie wzorce warto wziąć z Poznania?
MB:
Poznański ZDM można krytykować za wiele spraw, ale strefa prowadzona jest dobrze. Najważniejsze rzeczy, warte naśladowania:
– podział na sektory (obecnie jest ich osiem), w których obowiązują identyfikatory dla mieszkańców
– stosunkowo wysoka liczba kontrolerów, którzy sprawdzają też stan techniczny parkomatów!
– podział na podstrefy z różnymi cenami za parkowanie,
– połączenie rozszerzenia strefy na Jeżyce z poprawą warunków ruchu rowerowego (kontrapasy, strefy „tempo 30”).

AŁ: Z pewnością zna Pan też strefy w Niemczech. Jak Niemcy zapatrują się na strefy? Co warto skopiować z Niemczech?
MB:
Każde miasto wypracowywało indywidualnie rozwiązania w zakresie parkowania. Nie ma jednej, optymalnej formy. Strefy różnie obowiązują, zarówno przestrzennie (tylko centrum albo również i poza centrum), jak i czasowo (np. w jednych miastach do 17:00 a w innych miastach do 23:00). Wszystko to pokazuje, że realizacja stref nie jest prostym procesem, ale wymaga uważnej obserwacji zachowań transportowych mieszkańców i wyraźnego stawiania celów polityki parkingowej.

AŁ: Jakie są popularne mity o strefach płatnego parkowania? Jak je obalić?
MB:
Główne hasło to spadek obrotów w centrum. Czasem – gdy centrum jest słabe, zdominowane przez centra handlowe, a społeczeństwo przyrośnięte do kierownicy, może być to prawdą. Zazwyczaj efekty są pozytywne. Lepsza przestrzeń dla pieszych, mniejszy hałas, łatwiejsza możliwość znalezienia miejsca parkingowego, dla tych, dla których to jest niezbędne… Wszystko to przyciąga do centrum.

AŁ: Radni mówią, że strefa nie pomoże i że jedyne rozwiązanie to budowa parkingów. Jak Pan to skomentuje? Kto miałby budować te parkingi? A może to tani populizm?
MB:
Rozwój parkingów kubaturowych w centrum powinien być zawsze połączony z likwidacją takiej samej liczby miejsc parkingowych w przestrzeni ulicznej. Inaczej nie będzie chętnych od inwestycji w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Owszem warte jest rozważenie budowy P&R na peryferiach czy wręcz poza miastem! Efekt jednak jest niezbyt duży. Takie miejsce w budowie kosztuje od 10 tys. zł na placu (jeśli parking jest ogrodzony i strzeżony), i od 40 tys. zł w parkingu kubaturowym. Powstaje pytanie: czy na razie nie da się taniej pozyskać pasażerów?

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • zibi22

    Adamie zauważyłem że jesteś gorącym zwolennikiem rozszerzenia strefy płatnego parkownia i stref buforowych. Ciekawi mnie jakie na jakie konkretne korzyści liczysz Ty? Jakie twoje problemy komunikacyjne rozwiąże poszerzenie strefy? Wydaje mi się, że uczciwie byłoby też powiedzieć jaki masz w tym interes? Ja uprzedając twoją ciekawość powiem że mam interes w tym żeby nie było rozszerzenia, bo akurat pracuję w planowanej strefie. Jeżdzę co prawda rowerem, ale nie zawsze jest to możliwe. Niestety nie mam możliwej do przyjęcia komunikacji zbiorowej więc auto albo rower. Byłbym za strefą gdyby przy granicy miasta był P+R a z tamtąd dojazd do centrum max 25minut. Niestety lepiej w Krakowie wybudować jakieś muzeum niż P+R.

    • zuzanna

      no coz… nie kazdy mysli tylko o sobie i swoim „zysku”.. nie oceniaj innych swoja miara ;)

      • zibi22

        Genetycznie jesteśmy zaprogramowani do myślenia o swoim zysku i tego nie zmienisz. Źle odebrałaś moje pytanie, które de facto jest do Adama. Po prostu interesuje minie w imię czego Adam walczy o sprawę stref? Jeśli nie liczy na żadne korzyści dla siebie lub swoich znajomych to jego działanie jest bez sensu. A tylko psychiczni działają bez sensu… Widzisz w rejonie którym pracuję sytuacja wygląda tak. Adam chciałby wprowadzenia strefy. Ja uważam że nie ma tam problemu z parkowaniem, bo rano wyjeżdżają mieszkańcy a ci co przyjeżdżają do pracy zajmują zwolnione przez nich miejsca. Zawsze znajdzie się jakieś miejsce bez zbędnego szukania. Jestem też przeciwko podnoszeniu jakichkolwiek podatków i opłat, bo pieniądze z nich są rozkradane. Argumentem Adama jest to że kierowcy nie płacą nic za utrzymanie dróg miejskich, bo pieniądze z akcyzy idą na drogi krajowe. No ale czy to jest wina kierowców? Niech miasto domaga się udziału w akcyzie. Bo podnoszenie kolejnych opłat spowoduje to, że w tym kraju nie będzie się nic opłacać i „nie będzie niczego” jak mawiał klasyk. Można racjonalizować wydatki a nie podnosić opłaty. W tej chwili na 30 mieszkańców przypada 1 urzędnik. Co ciekawe dawniej gdy nie było komputerów tych urzędników było znacznie mniej. To jest jakieś kuriozum.

      • Adam Łaczek

        To ja żądam darmowego żłobka (teraz prawie 300 zł/msc) skoro już wydaję kupę kasy na pieluchy, jedzenie dla dziecka,zabawki, wcześniej na słoiczki i mleko w proszku. Czy to moja wina, że nic z tych opłat nie idzie na żłobek? Jeśli miasto będzie się domagało udziału w akcyzie, która pokryje wydatki na kierowców w KRK to nie powstanie w ciągu 20 lat żadna nowa autostrada ani droga ekspresowa. Naprawdę chciałbyś tego?

        „Można racjonalizować wydatki a nie podnosić opłaty”
        Dokładnie to proponuję: nie dokładajmy kolejnych opłat pasażerom komunikacji miejskiej a zacznijmy wreszcie pobór opłat od kierowców.
        Ty proponujesz by tych, którzy już są dojeni doic jeszcze bardziej, tak by pasożytów zostawic w spokoju…
        piękna racjonalizacja!

        „Zawsze znajdzie się jakieś miejsce bez zbędnego szukania.”
        A jak wygląda sprawa nieprzepisowego parkowania? Badania wskazują że ten odsetek jest wysoki tam gdzie niema strefy. Tak z ciekawości – co to za rejon?

    • Grzegorz Konrad Marek

      No popatrz, ja mieszkam w miejscu planowanym na strefę buforową i jestem wielkim zwolennikiem poszerzania strefy. I nie dlatego żebym miał gdzie zaparkować (bo samochodu nie potrzebuję) tylko dlatego że w okolicy są pozastawiane chodniki i ludzie nie mają jak przejść. Są porozjeżdżane trawniki żeby takim dojeżdżającym nie zabrakło miejsca na samochody które im „się należy za darmo do przecież kupują paliwo”. I sorry- ale to że ty uważasz żę „nie ma przecież problemów z parkowaniem” wcale nie znaczy że trzeba pozwalać dalej na zastawianie dalej każdego kawałka wszystkiego w podgórzu, na grzegórzkach, na salwatorze czy krowodrzy. Piesi też żyją w tym mieście. No i w Krakowie jest niesamowicie zasyfione powietrze (w dużym stopniu przez wożenie dupy samochodami). Co ja zarobię na poszeszeniu strefy ? Nic, będę tylko żył w lepszym mieście.

      Tak samo jak jestem za niepodnoszeniem cen biletów okresowych. Sam z nich od dawna nie korzystam (jak mam jechać KM to kupuję jednorazowe), ale wolę żeby drożały bilety jednorazowe niż okresowe. Dlaczego? Bo mimo że mi to bezpośrednio szkodzi tak jest lepiej dla komunikacji miasta. Nie wszyscy są tacy zacofani że nie potrafią myśleć o innych i w dodatku nie potrafią wyobrazić sobie że inni potrafią poza proste myślenie „ja-mi-moje” wyjść. Napisałby „bez obrazy” … no ale po co mam kłamać?

      • zibi22

        Jak najbardziej się z tobą zgadzam. Nie wszyscy są zacofani… Tylko widzisz złapałeś się w pułapkę, którą zastawiłem na was ludzi propagujących zrównoważony transport. Nie potraficie dotrzeć do tych „Zacofanych” żeby im pokazać jakie mogą mieć korzyści z alternatywnego transportu poza stwierdzeniem że ludzie ci są zacofaniu. Ja jestem całym sercem za ograniczeniem ruchu w mieście, sam jeżdżę rowerem 40km dziennie, więc nawet się nie obrażam za nazwanie mnie zacofanym. Ale nie przesadzisz ludzi z samochodów do KM nazywając ich zacofanymi. Musisz jasno pokazać korzyści tej egoistycznej części społeczeństwa, tak żeby uważali podjętą decyzję za ich własną i nie wymuszoną. Nie wymagajmy od ludzi altruizmu bo się srodze zawiedziemy. Rozmawiam wielokrotnie ze znajomymi o ich dojazdach do pracy i argument „wsiądź na rower bo innym będzie lepiej” jest ostatnim który chcą słyszeć. Znacznie bardziej trafia do nich. „Wsiądź na rower bo 50% kasy za paliwo jest rozkradane”. Niestety natura stworzyła tak człowieka, że aby przeżyć musiał być egoistą. Tej mentalności tak łatwo nie zmienisz.

      • Adam Łaczek

        Z jednej strony nie wymagasz od ludzi altruizmu, a jak już chcemy wprowadzic działania zniechęcające do samochodu (strefa) to jesteś przeciw :)
        gdzie tu logika?

      • madziu

        @Grzegorz Konrad Marek
        Twoja postawa jest megaegoistyczna. Weź pod uwagę, że powiększenie strefy w ten sposób w jaki się to dokona, spowoduje większy niż aktualny parkingowy armagedon w miejscach strefą nieobjętych, ale do niej przylegających (zmniejszy się ilość miejsc). Sytuacja pogorszy się, ale przesunie o 500m dalej od centrum. W przypadku rejonów Salwatora, Błoń i Cichego Kącika skończy się to na wyprowadzeniu parkowania „pracowniczego” w rejony, które są do parkowania przystosowane w jeszcze mniejszym stopniu niż wyżej wymienione rejony. Ja już się boję co się stanie z ulicą na której mieszkam po przesunięciu granicy strefy. Skutek? Ty będziesz miał lepiej – dzięki temu, że inni będą mieli jeszcze gorzej…

        To znamienne, że w Krakowie dzielnice rozwiązują swoje problemy z parkowaniem przerzucając je na… sąsiednie dzielnice. Tak jak nie dziwię się mieszkańcom tych dzielnic, bo przecież każdy patrzy na koniec własnego nosa, tak dziwię się, że urzędy, które mają nad tym panować na to pozwalają.

      • Adam Łaczek

        To co mówisz kompletnie nie zgadza się z naukową wiedzą dotyczącą stref płatnego parkowania. Tak się składa że z naukowego pkt widzenia granica na Rudawie i Piastowskiej (tylko przy akademikach jest problem) jest dużo lepsza niż obecna granica na Alejach.
        Zresztą sam piszesz że w tym rejonie ludzie mają własne miejsca parkingowe więc gdzie leży problem? Czemu będzie Armageddon? Tak się składa że mieszkam w Płaszowie i teoretycznie po rozszerzeniu strefy buforowej o Zabłocie ja też miałbym problem. Ale się nie boję, bo wiem że dla miasta suma sumarum będzie to lepsze.

      • madziu

        Już na ten temat pisałem. Jeśli strefa buforowa kończyłaby się na Piastowskiej, zostałby rozjechany każdy wolny centymetr ulic przylegających do Królowej Jadwigi, które są przystosowane jedynie do dojazdu do mieszczących się przy nich posesji. Na wielu z nich nie ma teoretycznie w ogóle możliwości zaparkowania (vide ul. Korzeniowskiego). Teoretycznie – bo gdyby strefa kończyła się na Piastowskiej możliwość by się znalazła. Są przecież zieleńce, wyjazdy z bram, wąskie chodniki. Tak więc parking wzdłuż Błoń na 3 maja stałby pusty, a kierowcy szukaliby szczęścia na Korzeniowskiego etc.
        Kwestie stref płatnego parkowania należy rozwiązywać kompleksowo, a to, co się robi przypomina mi powiedzenie „po nas choćby potop”.

      • Adam Łaczek

        A jak zaparkowac na Korzeniowskiego by przejechało inne auto? IMHO nie będzie Armaggedonu, a na trawnikach da się ustawić słupki

      • madziu

        Naukowy punkt widzenia chyba nie jest tak oczywisty, skoro dr Beim mówi, że fajnie jest jak strefę się da oprzeć na granicach „naturalnych” jak mosty, rzeki, wały, ale nie zawsze pokrywa się to z rzeczywistym zapotrzebowaniem na strefę i dlatego sensowne jej wyznaczenie jest takie trudne.

      • zibi22

        @Adamie logika jest taka. Podam przykład. Czy jak nie ma chleba i ludzie chodzą głodni to podniesienie cen chleba napełni im żołądki? Ludzie stoją pod ścianą nie mają wyboru. Ja reprezentuję tą „znienawidzoną” przez ciebie część mieszkającą poza Krakowem. I powiem ci tak. Koło mnie mieszkają ludzie bogaci i biedni. Bogaci wyprowadzili się z miasta Ich stać na parkowanie w strefie. Biedni mieszkają tu od pokoleń, po upadku rolnictwa znaleźli pracę w mieście. Dojazd do centrum zajmuje 1,20 minut. autobus co 2h. Sam masz na tyle blisko, że możesz dojeżdżać rowerem – oni raczej nie. Pamiętam jakim ciosem było wyrzucenie autobusów aglomeracyjnych na obrzeża. Teraz dalej kłody pod nogi. Nagonka na prywatne busy. Ostatnie podwyżki, jakieś dziwne przetasowania w rozkładach. Zamiast ułatwień to wciąż nowe utrudnienia.

      • Adam Łaczek

        Nikogo nienawidzę. Żyjemy w kapitalizmie i w gospodarce wolnorynkowej. Za usługę się płaci. Sprzeciwiam się tylko żerowaniu na podatkach mieszkańców Krakowa. Twój przykład z chlebem jest o tyle głupi że teraz rozdaje się chleb za darmo przez co często zjadają go Ci, którzy go wcale nie potrzebują (mają alternatywę). Chleba (miejsc parkingowych) brakuje więc dla tych, którzy go potrzebują ale dojeżdżają do pracy np na 10:00.
        Wprowadzenie opłat spowoduje że Ci którzy mają alternatywę zostawią ten chleb dla tych, którzy muszą go kupic.

      • Grzegorz Konrad Marek

        @madziu

        Ech… jestem w stanie „altruistycznie” się zgodzić na nierozszerzanie strefy u mnie(okolice parku krakowskiego) jeśli byłby rozszerzone w pozostałe strony. Altruistycznie. Tyle że to byłaby głupota bo prędzej niż później strefa MUSI dojść do pętli tramwajowych (może poza kierunkiem południowym gdzie IMHO granica na Powstańców powinna na dłużej wystarczyć). i tu nie chodzi o to że ja nie mam gdzie zaparkować (bo nie mam takiego problemu) tylko o to że w mieście jest totalny syf wywołany właśnie samochodami.

        @zibi
        serio, wzruszyłby mnie los biednych mieszkańców okolic Krakowa, gdyby nie to że chcą oni żeby koszty(zewnętrzne) tego że oni pracują w Krakowie i dojeżdżają tu samochodami ponosili mieszkańcy Krakowa, a sami nie dają NIC w zamian. „bo się należy”. poza tym uważam że jak kogoś nie stać na samochód to niech się go do cholery pozbędzie a nie narzeka jaki to jest pokrzywdzony jak mu się zabrania zastawiac każdy wolny kawałek miasta w ramach >parkowania<. Darmowego oczywiście, bo się należy…

    • Adam Łaczek

      Korzyści wymienia dr Beim.
      1 A ja konkretnie jestem też pieszym i na Podgórzu coś mnie trafia gdy widzę parkowisko na chodnikach. Nie zmienisz tego czym innym niż strefą.
      2. Od czasu do czasu jestem też kierowcą i gdy wybieram samochód lubię parkowac tuż przy celu podróży i bez krążenia w poszukiwaniu miejsca do parkowania. Dlatego lubię jeździc samochodem do strefy, a nienawidzę poza strefą.
      3. Strefa zmniejsza też ruch, dlatego skorzystam na tym jako pasażer KM i rowerzysta.
      4. Jako podatnik mam też interes w tym by transport w mieście nie był finansowany tylko z pieniędzy za bilety i z podatków mieszkańców. Ludzie z aglomeracji też się powinni dorzucić

      • madziu

        I właśnie dlatego strefą powinno się sukcesywnie obejmować jak największe obszary Krakowa w systemie im dalej od centrum tym taniej jednocześnie rezygnując z poszerzania ulic w nieskończoność i przerzucając środki na to przeznaczone na KM. Ale takie rzeczy to wiadomo gdzie…

      • zibi22

        ad 1 Argument nie do przyjęcia. Jeśli coś cię trafia to weź jakieś leki na uspokojenie.
        ad 2 całkowicie się zgadzam.
        ad3 nie zauważyłem aby ruch był mniejszy w strefie ale powiedzmy że nie patrzyłem jak było przed. Moim zdaniem to wysokie ceny paliwa zmniejszyły ruch.
        ad 4. Ludzie z aglomeracji wybierają samochód bo nie mają wyboru. Miesięcznie dojazd autem kosztuje ich 300-500 zł. Jeśli podniesiesz im koszty dojazdu nie będzie opłacać się im pracować. Zrobisz z nich niewolników, bo pracować będą tylko na dojazd. Sam dojeżdżasz na rowerze więc nie płacisz za komunikacje. Nie liczę twoich okazyjnych wyjazdów do strefy. Mam wrażenie że chcesz innym zrobić na złość żeby przypadkiem nie mieli lepiej od Ciebie. Nie wiem ile masz lat, ale może przyjdą takie czasy że coraz trudniej będzie ci pedałować i zmienisz nastawienie.
        Z innej beczki czy wiesz że aby dojechać do pracy niektórzy tracą 1,5 h w jedną stronę? Nie widzisz, że to brak sprawnej komunikacji aglomeracyjnej zabija nasze miasto? To jest prawdziwy problem, bo w mieście można wsiąść na rower, ale nie wsadzisz na rower mieszkańców Kryspinowa, Węgrzc, Okolic Krzeszowic, Dobczyc. Trzeba rozwinąć kolej, P+R a dopiero potem dla naprawdę opornych robić strefę. I nie przekonasz mnie argumentem że w europie robi się strefy. Owszem to prawda robi się, ale najpierw rozwinięto komunikację alternatywną.

      • Adam Łaczek

        Ad 1. Jak widzę że masowo łamane jest prawo to chcę wprowadzić rozwiązanie, które sprawi że prawo nie będzie łamane a nie brak leki na uspokojenie.
        Ad 3. Są na to badania. Np z Wiednia. Spadek ruchu o 30%
        Ad 4. A o carpoolingu nie słyszałeś? Zresztą rynek nie znosi próżni i na pewno wygeneruje się jakaś alternatywa. To co Ty prezentujesz to typowy transportowy szowinizm. Jakoś nikt się nie przejmuje tymi, którzy są zbyt biedni na auto lub nie mają prawa jazdy i po prostu zamyka się kursy PKP na linii Oświęcim – Kraków. Coś się tam mówi o braku rentowności i takie tam. Takie są realia. Ja za dziecko płacę miesiąc miesiąc po ok 300 zł za żłobek. Zaraz będę miał drugie dziecko. W planach są podwyżki cen za żłobek. Czy ktoś się mną przejmuje? Nie. To krwiożerczy kapitalizm i naprawdę nie interesuje mnie system w którym dmuchamy na kierowców a z wszystkich innych zdzieramy ostatnie złotówki. Może więc zapewnisz mi darmową alternatywę żłobka a potem zaczniesz mówić o tym samym dla kierowców. Kierowcy korzystają z usługi i mają za nią płacic

      • zibi22

        @Adam przykład ze żłobkiem jest bardzo dobry. Jestem za tym żebyś mógł mieć taniej żłobek dla dziecka. Jestem za tym żeby twoje dziecko było dobrze wyedukowane. Dlatego popieram darmowe szkolnictwo. I teraz popatrz mówisz że kierowcy pasożytują na tych co jeżdżą km. A ty pasożytujesz swoim żłobkiem na tych co nie mają dzieci. W tym na mnie. To ja dotuję twój żłobek płacąc podatki. bo moja firma płaci ich bardzo
        dużo. Więc dlaczego oburzasz się jak zapłacisz parę groszy na remont drogi, żebym mógł bezpiecznie dojechać do pracy i zarobić też na żłobek dla twojego dziecka (swojego nie mam). Wprowadzenie opłat za parkowanie spowoduje przejęcie kasy na zapłatę długów miasta. Nie będzie z tego nic nowego. Ty stajesz po stronie władzy, która jest nieudolna i próbuje zmusić mnie jeszcze do zapłaty za stadion (oprócz twojego żłobka). Ja cały czas przeciwko temu protestuje!!. Ktoś przepija nasze pieniądze. Zatrudnia coraz więcej urzędników.
        Mama znajomego w Porto w Portugali. Polecam uzupełnić twoje badania też o to miasto. Podnosiło ono opłaty przeróżne. Za deszcz, za utrzymanie nabrzeża za to za tamto. Biznes się wyniósł bo taniej było gdzie indziej a z biznesem młodzi ludzie. Widok z okolicznych wzgórz przytłacza. 30% domów ma pozawalane dachy. W nocy nie świeci się światło nawet w połowie okien. Nikt w nich nie mieszka. Jeśli Kraków zbytnio podniesie opłaty to stanie się pustynią. Albo stanie się sypialnią dla Zabierzowa i Modlniczki, które już teraz znacznie dynamiczniej. się rozwijają. Powiem Ci że gdybym widział, że pieniądze z parkowania będą dobrze wykorzystane to sam namawiałbym do wprowadzenia strefy. Ale teraz trzymam gorąco kciuki żeby to miasto zbankrutowało i wylecieli na pysk ci co doprowadzili do tej sytuacji. Pytałeś o rejon mojej pracy. Pracuję w Błękitku.

      • Adam Łaczek

        ” A ty pasożytujesz swoim żłobkiem na tych co nie mają dzieci. W tym na mnie. „
        Jasne. Tyle że potem Ty będziesz pasożytował na moich dzieciach które będą robiły na Twoją emeryturę, bo nie dołożyłeś się do tej piramidy żadnym płatnikiem :) Jak policzysz ile kto daje to otrzymasz odpowiedź kto tu pasożytuje.

        „dlaczego oburzasz się jak zapłacisz parę groszy na remont drogi,”
        Parę groszy? Na drogi idą setki mln zł z budżetu miasta, a kierowcy w ogóle się do tego nie dokładają.

        „Wprowadzenie opłat za parkowanie spowoduje przejęcie kasy na zapłatę długów miasta. Nie będzie z tego nic nowego.”
        To już jest bezczelne. Kierowcy dostają po kilkaset mln zł na drogi rocznie. Z pieniędzy za parkowanie nie musi byc nic nowego, bo po prostu płacisz za to co już dostajesz.

        „Porto w Portugali.”
        Nie łącz durnych podatków z opłatami za parkowanie. Akurat tutaj jest dokładnie odwrotnie: z miast które chuchają na kierowców dając im darmowe parkowanie i inne przywileje uciekają mieszkańcy, a miasta, które wprowadzają opłaty za parkowanie zyskują mieszkańców bo po prostu życie poza miastem nie jest tak opłacalne. Takie są realia. Często dzieje się to w ramach tych samych miast: np. lata 60-70 to polityka prosamochodowa i strata mieszkańców, a od lat 90 systematyczne utrudnienia dla samochodów i wzrost liczby mieszkańców.

      • zibi22

        Co do carpoolingu. Zaskoczę cię. Dałem nawet ogłoszenie oferując swoje auto. Nikt się nie zgłosił ale wina jest raczej po stronie portali. Ktoś to bez głowy robił. Wyszukiwarka działa jakby chciała a nie mogła. Dlatego mnie nikt nie znalazł pewnie. Nie udostępnia funkcjonalności do pokazywania tras którymi jeżdżą kierowcy. Sądzę że o sposobach dostawania się do pracy miałbym podobną wiedzę do Ciebie, bo różnie kombinowałem. Ja znam to z własnego doświadczenia. Nie z teorii i opracowań naukowych tak jak Ty drogi rozmówco :) Wiem co doskwiera ludziom i wydaje mi się że moglibyśmy razem sporo zaproponować ciekawych rozwiązań gdyby tylko ktoś nas słuchał.

      • Adam Łaczek

        Sądzę że opłaty za parkowanie bardziej zmotywują do carpoolingu. Po co się teraz starac skoro jest za darmo?

      • zibi22

        Trzeba zrobić jakiś dobry portal do zarządzania tym. Może sami powinniśmy się tym zająć?

      • zibi22

        „Tyle że potem Ty będziesz pasożytował na moich dzieciach które będą robiły na Twoją emeryturę”
        Nie chcę żeby twoje dzieci pracowały na moją emeryturę. Sam potrafię o to zadbać bo racjonalnie staram się żyć i nie wydaję całego mojego budżetu jak to robi teraz miasto!!! Do tego jeszcze w tej chwili płacę na emeryturę innych. To wy mieszkańcy miast macie taką mentalność że rozpieprzacie wszystko co zarobicie od razu. Trzeba czy nie trzeba. Człowiek ze wsi zawsze myślał o dniu jutrzejszym albo o zimie.
        Ale to dygresja poza tematem.
        „To już jest bezczelne. Kierowcy dostają po kilkaset mln zł na drogi rocznie. ”
        Przeanalizowałem dochody miasta z lat ubiegłych. Akurat wydatki na drogi bilansują się z dotacją państwową dla miasta. Więc Bezczelne jest twierdzenie (kilkukrotne w Twoich postach), że kierowcy z poza miasta nie składają się na drogi. To z ich podatków miasto dostaje tą dotację, a przecież kierowcy z miasta nie fruwają autami w powietrzu i też jeżdżą drogami. Poza tym kierowcy miasta co weekend ruszają swoimi autami na wieś i jeżdżą po naszych drogach. Mamy ustawić na nich szlabany? Pojedź do Rząski i Modlniczki zobacz ile waszych rejestracji stoi pod naszymi zakładami pracy. Pod Business Parkiem mieszkańcy nie mogą wjechać na swoje posesje bo stajecie wszędzie gdzie sie tylko da. Już to raz napisałem. Zachowujesz się jak Kali. Gdy Tobie się dzieje krzywda to jest źle. Pomijam fakt że mieszkańcy Krakowa robiąc u siebie remont przywożą śmieci do naszego lasu, który jest sprzątany z naszych podatków. Dlatego uważam, że nie można zakazać wjazdu do miasta, ani żądać opłat za wjazd, jeśli to jest jedyny sposób na dotarcie do pracy. A w tej chwili dla wielu niestety jest. Kto zagwarantuje, że pozbycie się pracowników z poza Krakowa nie spowoduje masowej ucieczki firm. Tego już nie bierzesz pod uwagę? W mojej firmie już wspomina się o wyprowadzce. I jakie miny będą mieli ci co z Krakowa będą dojeżdżać na peryferie? Twoje myślenie jest bardzo krótkowzroczne. Najłatwiej czegoś zakazać znacznie trudniej konstruktywnie coś zrobić.

      • Adam Łaczek

        1. Nie chcesz by dzieci pracowały na Twoją emeryturę, ale tak właśnie jest i nic tego nie zmieni.
        2. „Przeanalizowałem dochody miasta z lat ubiegłych. Akurat wydatki na drogi bilansują się z dotacją państwową dla miasta.”
        Chyba żartujesz. Ta dotacja jest celowa na drogi? Może zapomniałeś o szkolnictwie i szeregu innych rzeczy na które jest ta dotacja, bo raczej nie na drogi.
        3. „nie można zakazać wjazdu do miasta, ani żądać opłat za wjazd, jeśli to jest jedyny sposób na dotarcie do pracy”
        W całej Europie jakoś można (bardziej za parkowanie niż za wjazd, ale za wjazd też)
        4. „Twoje myślenie jest bardzo krótkowzroczne.”
        Raczej Twoje. Przeanalizuj przykłady z UE a nie wymyślaj własnych wariantów, które nigdzie się nie sprzwdziły

      • zibi22

        @Adamie ja nie wymyślam własnych wariantów. W całej europie wraz z ograniczaniem parkowania w mieście. Buduje się nową komunikację i parkingi P+R. Ty chcesz wprowadzać tylko ograniczenia. A właśnie tak miasta w europie nie postępują. Skoro chcesz adoptować wzorce zachodnie najpierw zapoznaj się z tym jak to się tam robi, bo jednak widzę że masz nikłe pojęcie o tym.
        Przykłady:
        Wiedeń Niesamowicie sprawna KM, ścieżek rowerowych mnóstwo.
        Londyn: Bardzo dobre metro.
        Rzym: Dobre metro tania komunikacja. (11 euro zapłaciłem za tydzień)
        Ja jestem za ograniczeniem wjazdu do strefy. Naprawdę za tym jestem. Ale niech to będzie sprawiedliwie społeczne. Niech bogaty synek tatusia nie podjeżdża na sam rynek. tylko dlatego że go stać. Jestem za bardziej racjonalnym gospodarowaniem tymi miejscami które są a nie rozdzielaniem ich wg zamożności portfela. Moim zdaniem lepszym pomysłem było by zakazać całkowicie wjazdu wszystkim oprócz rodziców z dziećmi do 3-5 lat, Inwalidom. Innym ludziom którzy tego naprawdę potrzebują. A przede wszystkim zakazałbym radnym miejskim

      • Adam Łaczek

        Przepraszam, ale Ty postulujesz szowinizm transportowy.
        Skupiasz się na kierowcach i za odejście od status quo żądasz czegoś w zamian.
        Dobrze idźmy tą drogą …
        KM w Krakowie jest niewydolna … powinna byc więc darmowa do czasu zbudowania metra i SKA z prawdziwego zdarzenia …
        Chodniki są zawalone autami … wprowadźmy więc w całym mieście strefę zamieszkania by pieszy łaził po jezdni …
        A za zmianę tego stanu rzeczy żądajmy czegoś w zamian. To jest postawienie na głowie kapitalizmu. Korzystasz to płacisz, a cenę ustala się tak by nie była zaporowa, tylko tak by ludzi było stac na parkowanie (zapełnienie miejsc rzędu 90%)

  • mg

    Ja dzisiaj przetestowałem KKM trasa Ruczaj – Bora Komorowskiego ok 11km. 2 dni wcześniej ta sama trasa rowerem zajeła mi 50 minut, w teorii podobnie powinno być KKM w praktyce 110 min, jazda z 2 przesiadkami. Drugi autobus się spóźnił 8 minut że na trzeci nie zdążyłem. Może jak bym się po przesiadał więcej razy to było by krócej, niestety nie miałem smartfona(oddałem do naprawy) aby sobie posprawdzać inne połączenia. Nie korzystam z KKM, nie jestem obeznany połączeniami wiec nie chciałem utknąć na innym przystanku tym samym jeszcze bardziej wydłużyć czasowo dojazd na omówione spotkanie.

  • Michał z Krakowa

    Czyli szykuje się kolejny bubel Adama Łaczka, na wstępie powiem, że jestem mieszkańcem strefy parkowania od samego jej początku czyli dawnej strefy B, jestem też kierowcą i rowerzystą. Strefa płatnego parkowania doprowadziła do wymarcia drobnej przedsiębiorczości w centrum miasta a puste lokale szybko zapełniły się knajpami i zrobił się jeden wielki burdel z niegdyś pięknego i szlachetnego Krakowa. Jeżeli natomiast chodzi o kontrapasy dla rowerzystów, to był to chyba najgłupszy pomysł. Jest wiele ulic, gdzie jest po prostu za wąsko na kontrapas, więc auta tak czy siak muszą wjechać na „pas dla rowerów” łamiąc tym samym prawo (np. ul Św. Anny). Dużo lepszym rozwiązaniem był znak pod drogą jednokierunkową „nie dotyczy rowerów”. Wiele lat to funkcjonowało i nie było żadnych problemów, także dla jednych sukces, dla innych głupota – to tyle jeżeli chodzi o stopkę pod tym artykułem nt. Adama. Wracając do samej strefy, to polityka miasta jest oczywista, chcą wyciągnąć od ludzi coraz więcej kasy, nie łudźcie się, nie będzie więcej miejsca pod waszymi domami, zwłaszcza w soboty i niedziele, oraz po godz. 20 kiedy to strefa jest darmowa, będziecie mieć pod swoimi domami cała Wieliczkę i Myślenice . Zamiast doić kierowców i narzucać coraz to nowe podatki, to lepiej miasto zajęłoby się parkingami, gdzie goście mogliby spokojnie i bezpiecznie zaparkować i dojechać do miasta komunikacją zbiorową. Natomiast parkowanie pod domami powinno być darmowe dla mieszkańców. Miasto obniżyło czynsze na ogródki piwne z 2 zł za m2 na 1,2 zł za m2, to teraz szuka jeleni, którzy pokryją straty. To tyle na temat „doktoryzowania” się o strefie.

    • Adam Łaczek

      1. „Strefa płatnego parkowania doprowadziła do wymarcia drobnej przedsiębiorczości w centrum miasta a puste lokale szybko zapełniły się knajpami”
      Bzdura. Niezgodna z danymi z całego świata.
      Problem leży w ciągłym podnoszeniu opłat za lokale. Po prostu pazerni właściciele chcą zwiększac swoje zyski, a niestety sklep nastawiony na turystów prędzej zbierze potrzebne pieniądze niż np. szewc. Brak strefy nic by tu nie zmienił, a nawet by pogorszył.

      2. „Dużo lepszym rozwiązaniem był znak pod drogą jednokierunkową “nie dotyczy rowerów””
      O to walczyliśmy, a kontrapasy to chciał ZIKiT. Tam wcale nie jest za wąsko. Nigdzie nie ma węziej niż 3,75 metra, a praktyka UE mówi że min to jakieś 2,6 m

      3. „nie będzie więcej miejsca pod waszymi domami”
      Kłamstwo. Rotacja jest ok 2x wyższa

      4. „zwłaszcza w soboty i niedziele, oraz po godz. 20 kiedy to strefa jest darmowa”
      Co to za odkrycie: Strefa nie działa kiedy nie działa :)

      5. „Zamiast doić kierowców”
      Lepiej doic pasażerów komunikacji miejskiej :) Miasto ma tą taktykę od lat. Popatrz ile setek milionów jest zdzierane z pasażerów KM, a ledwo kilka mln z kierowców.