Huragan, Nowy Jork i rower

Huragan, Nowy Jork i rower

Co zrobić, gdy przez miasto przechodzi huragan, nie działa metro i kolej, na stacjach nie ma benzyny? Odpowiedź jest oczywista – wsiąść na rower.

Przekonali się o tym w ubiegłym tygodniu mieszkańcy Nowego Jorku, który został niemal sparaliżowany przez huragan „Sandy”. Niemal, bo nowojorczycy sięgnęli po rowery i często jeżdżą szybciej, niż przed kataklizmem. Jak powiedział dziennikowi New York Times jeden z mieszkańców, Jason Jaramillo:

– Właśnie przemknąłem sprawnie przez cały Broadway, spotkałem może z 5 samochodów. Chciałbym, by zawsze tak było.

Czy paraliż infrastruktury drogowej może poprawić warunki ruchu? Paradoksalnie tak! Przypomnijcie sobie zamknięcie Mostu Dębnickiego podczas powodzi w 2010 r. i puste Aleje Trzech Wieszczów.

Ładowanie telefonu za pomocą rowerów

Foto: by nc Brennan Cavanaugh

  • Adam Łaczek

    Tak samo było podczas powodzi w Płaszowie. Deszczowa pogoda, a rowerzystów pełno :)

  • Hubert

    W takim razie nic tylko czekać na huragan :)

  • zibi22

    W takim razie Adamie życzę ci z całego serca żeby jak najszybciej powódź zalała ci Dom :) Skoro to takie fajne….

    • Jakub Stępak

      Nie chodzi o to, że powódź jest fajna, tylko że paradoksalnie, kiedy auta stają się nie-do-użycia można się sprawnie(j) przemieszczać.

      • Adam Łaczek

        i to w deszczu:) kiedy podobnie NIEDASIĘ

      • zibi22

        Oczywiście nie chciałbym żeby komukolwiek zalało dom. Tylko z takim zachwytem wypowiadacie się na temat powodzi, że można by było pomyśleć że faktycznie cieszycie się z ludzkiego nieszczęścia. Ten portal czytają też przeciwnicy ruchu rowerowego i mogliby źle zinterpretować wasze wypowiedzi.

      • Hubert

        @zibi22: przeczytaj jeszcze raz to co napisali Adam i Jakub – czy tam gdzieś jest napisane, że to dobrze że była powódź?
        Zresztą nie trzeba powodzi czy huraganu, żeby przekonać się o przewadze 2 kółek nad 4: korki, kryzys paliwowy, strajk taksiarzy, awaria tramwaju, „zima zaskoczyła drogowców”… a rower jedzie dalej.

  • Kamil Szeląg

    w Krakowie to raczej marzenie :P

  • Deszcz, czy w ogóle aura, nie są przeszkodą której nie da się przeskoczyć. Problem jest jednak w tym, że spora część rowerzystów ma tylko jeden i to sportowy rower. Nie mają one błotników więc trzeba jechać powoli by się nie utytłać. Dwa to ciuchy – trzeba tak je dobrać by się nie spocić i nie zmarznąć a to dość ciężkie. Można się w termoaktywną wpakować, ale to są koszty i dlatego część ludzi rezygnuje z roweru gdy pada deszcz i jest 1*C… Śnieg i lód udupiają rowery z lichymi oponami. Poza tym jak pomyślę że mi w moje wypasione przerzutki chlapnęło marznące słone błotko to aż mnie telepie ;)

  • Marek Sławicki zastanaiwm sie dlaczego tak duzo rowerzystow decyduje sie na drogi rower, a juz nie chce, nie moze, dokupic sobie taniego uzywanego roweru miejskiego, ktorego nie bedzie im zal uzywac.
    co do odpowiedniego ubioru. to przesadzasz. jezdze caly rok na rowerze po Krakowie od 6 lat i nosze normalne ciuchy, takie same jak inni do tramwajow czy samochodow. ale jezdze na mieszczuchu wiec predkosci na spocenie sie, nie rozwijam.

  • Nie jest przeszkodą pogoda ale jazda na rowerze to generalnie przyjemność. Jazda w czasie deszczu do tych przyjemności nie nalezy więc mija się to z celem.

  • Jazda w deszczu jest może mniejszą, ale wciąż przyjemnością :) Najlepsze jest to, że kiedy zimą kierowcy zastanawiają się czy auto zapali, a pasażerowie KM czy i kiedy przyjedzie autobus, rower nie zawodzi.

  • Marcin Piotrowski

    Mariusz, przyjemność też, ale przede wszystkich sposob na przemieszczanie, a czy lubię deszcz czy nie, przemieszczać sie muszę i nie robię tego dla szukania przyjemności. Tramwajem/autobusem/samochodem też nie jeździ się dla przyjemności tylko dla dotarcia do celu, niezależnie od pogody.

  • Wiadomo, że wszystko można obejść – kupić kolejny rower, dobrać inne ciuchy, nauczyć się jeździć po lodzie i w ciemności, ale części ludzi się tego po prostu nie chce robić ew. nie mają kasy. Dlatego też mało osób jeździ zimą a nie ‚bo sa takie stereotypy’.