Jesienna Masa Świateł

Jesienna Masa Świateł

Październikowa Jesienna Masa Krytyczna utrafiła w pogodę jak na zamówienie: prawdziwie jesienną. Szczerze mówiąc, był to pierwszy naprawdę chłodny dzień tej jesieni, po którym bez wahania wyciągnęłam z szafy zimowy płaszcz. Nie na darmo: dobę później spadł śnieg.

Temperatura i średnio zachęcające deszczowe chmury nie odstraszyły jednak krakowian na rowerach w liczbie 250 osób, czyli aż 2,5 razy więcej, niż o tej porze w zeszłym roku.

A trzeba Wam wiedzieć, że nie byli to jedynie przeciętni “rowerzyści” (swoją drogą, przydałby się jakiś lepszy termin wyrażający raczej programowe używanie roweru jako środka transportu – i miejskiego lansu! – aniżeli sportowego ducha wyciskających z siebie siódme poty kolarzy na góralach). Jesień i smutna aura nie zniechęciły bowiem ani modnych panien, ani szykownych panów.

Rowery także zjawiły sie niebanalne.

Jesienna Masa była niezwykle punktualna: już ok. 18.10 nasz peleton ruszył spod pomnika Mickiewicza i rozpoczął tradycyjny objazd Rynku Głównego.

Wracając do liczb: Masa rośnie w siłę. Dzięki Wam widać na ulicach coraz więcej (coraz ładniejszych) rowerów, a samo wydarzenie staje się coraz lepiej rozpoznawalne. Sama słyszałam, jak na Rynku jakieś panie wymieniały uwagi dotyczące liczebności Masy (“coraz więcej ich jeździ!”), a były to uwagi pochlebne. Także kierowcy nie zawsze już patrzą na nas spode łba; zdarza im się uśmiechnąć i pozdrowić jadących Masowiczów. Zwłaszcza, gdy ci drudzy uśmiechają się pierwsi.

Grunt to kultura jazdy, o której wspominaliśmy w ostatniej Masówce (kto nie był i nie dostał, niech żałuje! – namiastka radości z jej czytania w wersji elektronicznej tutaj), a także życzliwy stosunek do innych uczestników ruchu drogowego oraz wyobraźnia. Tu wypada wspomnieć o oświetleniu i pochwalić: to była prawdziwa Masa Świateł! Na oko jakieś 90-95% Masowiczów posiadało prawidłowe oświetlenie. To znaczna poprawa w stosunku do zeszłego roku, a także do wrześniowej Masy, gdzie wiele osób chyba o tym zapomniało. Pamiętajcie więc o tym obowiązku, bo stosowanie się doń zapewnia Wam elementarne bezpieczeństwo: jesteście widoczni dla innych użytkowników dróg. Zwłaszcza miejcie to na uwadze na kolejnych Masach, gdyż tym razem wysłannicy Policji z wielka troską sprawdzali oświetlenie masowych rowerów. Obyło sie bez mandatów, ale w przyszłości lepiej nie ryzykować – ani bezpieczeństwem, ani portfelem.

Do tych, co byli: jak Wam idzie rozwiązywanie krzyżówki? Odpowiedzi oraz kolejną porcję krzyżówkowych (i nie tylko!) wrażeń znajdziecie w następnym numerze, jednak do tego musicie pojawić sie na listopadowej Masie :) Wyjazd jak zawsze w ostatni piątek miesiąca o 18 spod Adasia. W tym miesiacu Masa wypada 30.11 – będziemy mogli się rozgrzać przed andrzejkową imprezą.

Jeśli ktoś z Was chciałby się włączyć w organizację krakowskiej Masy Krytycznej, prosimy o kontakt pod adresem zarzad@kmr.org.pl. Więcej informacji: http://kmr.org.pl/.

Jesteśmy ekipą Masówki - gazetki Krakowskiej Masy Krytycznej. Nasze archiwalne numery można znaleźć tutaj: http://issuu.com/krakowskamasowka Najnowszy numer jest do zdobycia na każdej masie!

  • Deltar

    Niestety, brak świateł u niektórych masowiczów spowodowały nie potrzebne zgrzyty z Policją. Z tego co widziałem to niektórzy z porządkowych nie mieli świateł, czego pojąć nie potrafię.

    • Hubert

      Bądźmy poważni – jakie zagrożenie stwarza rowerzysta jadący w masie w asyście Policji, praktycznie rzecz biorąc „poza” ruchem drogowym? Zwróć uwagę, że gdyby się czepić to masowicze łamią całą litanię przepisów: jadą całą szerokością jezdni, nie zawsze sygnalizują skręty, przejeżdżają po czerwonym itd. Po masie niech sobie policjanci łapią kogo i gdzie chcą (chociaż dla bezpieczeństwa więcej by zrobili zajmując się np. zieloną strzałką -> SEWIK: ostatni wypadek w Krakowie z powodu braku oświetlenia u rowerzysty był bodaj 5 lat temu, czyli nie taki diabeł straszny), ale w trakcie ma to tyle sensu co grabieni śniegu zimą.

      • Deltar

        Nie chodzi o stwarzanie zagrożenia, ale o dawanie przykładu. Masa Krytyczna jest imprezą promującą jazdę rowerem, bezpieczną i odpowiedzialną. Sama Masa oczywiście rządzi się swoimi prawami, sygnalizacja manewrów, jazda przy prawej krawędzi, stosowanie się do znaków i sygnalizacji na czas przejazdu nie są obowiązkowe.

      • Hubert

        @Deltar: Yhm, sęk w tym że mandaty dostaje się w tym kraju nie za robienie złego wrażenia, ale za łamanie przepisów. Ponawiam więc pytanie: skoro jazda przy krawędzi jezdni na masie nie jest obowiązkowa, to dlaczego światła miałyby być?

      • Hubert

        I żeby było jasne – nie chodzi o zachęcanie do jazdy bez świateł, ale o to żeby policjanci, którym dobrze płacimy za ich pracę zajmowali się sprawami realnie pogarszającymi bezpieczeństwo.

  • pg

    tzw „niebanalne” rowery jeżdżą tylko na masach czy na co dzień też?

    • dziś widziałęm „na mieście” ten sam niebanalny pojazd, ktory jest na foto

      • jeżdżą, jeżdżą :D ten konkretny może być widywany w okolicach AGH’u, mój „zwyklejszy” cruiser też byłby widywany na co dzień gdyby nie stał chwilowo(do wiosny?) w częściach – czeka go renowacja

  • ‚niebanalne’ jezdza czesciej po miescie niz na masach, imho :)

  • magda

    Na codzień też jeżdżą oczywiście. Ale na masie można się im lepiej przyjrzeć, zrobić zdjęcia i pogadać z właścicielami :)

  • AndrzejO

    Jak nazwac rowerzystow uzywajacych roweru jako srodka trasportu (i byc moze lansu) w odroznieniu od „sportowcow”? Chyba jednak „rowerzysci miejscy” lub z dawna „cyklisci miejscy”. Troche to nielogiczne, bo dotyczy tez rowerzystow transportujacych sie na glebokiej wsi, ale w sumie dosc obrazowe. I zgodne z podzialem rozpowszechnionym… w sklepach rowerowych. ;)

    • NAjodpowiedniejsze chyba jest określenie „użytkownik roweru” w odróżnieniu od kolarza/rowerzysty/sportowca wyczynowca. Kiedyś popełniłem byłem takie teskt o tym, który wywołał niemałe oburzenie wśród niektórych: http://www.wolnyrower.com.pl/2012/08/nie-chce-byc-rowerzysta.html

      Jednak kim innym jest rowerzysta miejski a kim inny sportoweiec, choć najczesciej te dwie rzeczy sie lacza i przenikaja, malo jest czystych, tylko „miejskich” lub tylko sportowych.

    • Hubert

      Ja lubię określenie „cyklista” i uważam je za nieutralne – coś mniej więcej jak „kierowca”.

  • Właścicielka miętowego, ‚niebanalnego’ roweru;)

    Tak, takie rowery też jeżdżą;) codziennie do pracy i nie tylko:) łapią nawet gumy a czasami biorą udział w rowerowych kraksach (tych drugich na szczęście nie zaliczyłam póki co wielu). Polecam wypatrywać – nie tylko na zdjęciach z Masy;)

    • KubekWP

      Właścicielka „miętowego” roweru? Dasz pożuć kawałek ramy?

  • LukasB

    Co do oświetlenia to przecież przed masą wszędzie były przypomnienia od organizatorów… ;)
    Fajna była trasa ostatniej masy :)
    Kolejny raz był zgrzyt z rowerzystami nie uczestniczącymi w akcji, którzy jechali po chodniku :(