Cztery pory roku na rowerze, czyli jak przetrwać jesienne słoty i zimowe chłody

Cztery pory roku na rowerze, czyli jak przetrwać jesienne słoty i zimowe chłody

Przeraża was ilość spalin, która zimą w mieście drastycznie wzrasta? Nie lubicie moknąć lub marznąć na przystanku, czekając na zatłoczony i zachuchany autobus? Brakuje wam ruchu w drodze do pracy albo weekendowej przejażdżki? Wsiadajcie na rower! Przygotowanie się do jesiennej i zimowej jazdy wcale nie jest trudne i już po pierwszym kilometrze wiadomo, że było warto!

Rower

Należy zadbać o to, żeby mieć błotniki (jeśli jeszcze ich nie posiadamy), ich brak grozi przemoczonymi spodniami i przemarzniętą pupą. Pamiętajmy też, żeby częściej smarować łańcuch i sprawdzać zużycie klocków hamulcowych. Kto uważa, że ma za śliskie opony, może zaopatrzyć się w tzw. semi-slick i w pierwszej kolejności wymienić oponę w przednim kole. Niektórzy lubią opuścić siodełko, w ten sposób obniżamy środek ciężkości roweru. Poprawia to stabilność i łatwiej jest podeprzeć się nogą, jednak trudniej wtedy pedałować. Pamiętajmy o oświetleniu.

Rowerzysta

Tu najważniejszy jest dobry ubiór. Chrońmy przed zimnem dłonie, stopy i głowę – kończyny opatulamy ciepło i dokładnie. Potrzebne będą porządne rękawiczki – niekiedy nawet dwie pary. Cieńsze – takie, w których wygodnie będzie majstrować przy rowerze w razie potrzeby lub zwyczajnie go przypiąć – wkładamy pod spód, a grubsze na wierzch. Zwróćmy uwagę, by nie było nam w nich za ciasno. Kilka warstw na niewiele się zdaje, gdy dłonie są ściśnięte i palce nie mają możliwości poruszania. To samo dotyczy stóp – ciepłe buty i skarpetki to podstawa, ale bez ścisku – palce stóp nie ruszają się tak intensywnie, jak przy chodzeniu. Do ocieplenia głowy i szyi przydadzą się czapka i szalik – ja osobiście polecam dwa buff’y – jeden pod kask, a drugi na szyję, brodę i usta.

Warto przekonać się do noszenia kalesonów, grubszych rajstop, getrów lub przynajmniej ocieplaczy na kolana, żeby ich nie przewiać (to miewa przykre konsekwencje). Osoby, które nie chcą przeziębić nerek, powinny założyć spodnie z wyższym stanem lub dłuższy sweter i kurtkę/płaszczyk. Korpus ubieramy zdecydowanie lżej. Kurtka puchowa w większości przypadków okaże się zupełnie niepotrzebna. Podczas jazdy rowerem wydzielamy więcej ciepła, niż idąc piechotą, czy stojąc na przystanku, często wystarczy nam więc podkoszulek, polar lub sweter i wiatrówka.

Jeżeli chcemy czuć się hiperkomfortowo, jadąc w rzęsistym deszczu, warto zaopatrzyć się w  pelerynę typu ponczo. Taką, którą z przodu możemy oprzeć o kierownicę – nasze uda będą suchutkie, a dłonie nie zmokną i nie przemarzną.

Technika jazdy

Musimy się liczyć z tym, że będziemy jeździć wolniej, niż dotychczas (a mimo wszystko szybciej, niż samochodziarze tworzący korki). Warto powstrzymać się od hamowania i gwałtownych ruchów, a wszelkie przeszkody (tory tramwajowe, krawężniki, płaty ubitego śniegu i lodu) pokonywać pod kątem maksymalnie zbliżonym do prostego.

Tekst pierwotnie ukazał się w Masówce, gazetce Krakowskiej Masy Krytycznej, w numerze 10/2012.

  • o co chodzi z tym przewiewaniem kolan??? Wszyscy jak mantrę w kółko powtarzają historie o problemach z kolanami od jazdy zima rowerem.. ktoś w końcu wyjaśnił sprawę i zapytał ortopedę: http://opole.gazeta.pl/opole/56,35086,12763384,Zima_na_rowerze__Radzimy__na_co_zwrocic_uwage__ZOBACZ_.html

    • Magda Szopa

      Btw, nie za bardzo wierzę człowiekowi, który używa zbitek w rodzaju „bo gdyż” :D

    • Nipsu

      Ja opowiadałem tylko o własnych doświadczeniach. Efektem przewianych kolan będzie zniszczona chrząstka stawowa, chondromalacja, a to już kalectwo. Konsekwencje są naprawdę przykre – zero sportu i rehabilitacje do końca życia, a nawet mimo takiego ciosu należy liczyć się z jeszcze większym – wózek inwalidzki w wieku 40-50 lat. Kolana to naprawdę nie żarty.

      • Wg ciebie powinienem już jeździć na wózku. Jeżdżę w zimie ubrany niespecjalnie grubo. Codziennie 23-25 km. Lżej ubieram się na rower niż gdybym miał pójść gdzieś piechotą. Biegam w zimie. Mam prawie 50 lat.
        Moje kolana par excellence nieźle dostają w kość. Nie żartuję.

        No i w codziennych dojazdach niespecjalnie różnicuję ubrania tzn. jeżdżę do pracy w „ubraniu do pracy”. Czasem pod krawatem, niemal zawsze w marynarce… Przy temp. poniżej zera zakładam pod spód bieliznę narciarską. Zaczynam także używać rękawiczek narciarskich zamiast zwykłych skórzanych.

        Co do przewiania, to czy taki straszny wiatr mnie owiewa przy zimowej przeciętnej prędkości – 17 km/h?

      • madziu

        Ktoś Ci niezły kit wcisnął. Choruję na to. Wszyscy ortopedzi jakich odwiedziłem twierdzili, że nie powinienem INTENSYWNIE biegać i poddawać kolan INTENSYWNYM obciążeniom przy dużych zgięciach (typu przysiady z obciążeniem i podobne). Tak samo wszyscy zgodnie twierdzili, że rower „komunikacyjny” nie przeszkadza a wręcz pomaga, bo pomaga „smarować” stawy. Wszyscy Ci ortopedzi twierdzili również zgodnie, że zimno może potęgować dyskomfort związany z ISTNIEJĄCYMI dolegliwościami, ale nie jest ich przyczyną. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Nie sugeruję jeżdżenia w krótkich spodenkach przy zerze, czy bez kalesonów/rajstop przy minus dwudziestu.
        Żaden lekarz jak do tej pory nie straszył mnie również wózkiem :).

      • Kaś

        Oj, według Twojej wypowiedzi, jestem kaleką od 10 lat – może powinnam już o balkoniku myśleć? No bez jaj…biegam, chodzę na siłownię i basen, na pilates i jogę, o rurce nie wspominając…

        Poza tym, jaki konował Ci wcisnął że chondromalacja bierze się z przechłodzenia kolan?! A szczur może z brudnej szmaty, a grypa z „przewiania”?

      • pg

        Mi znajomy mówił że mu lekarz radził dla ruchu i rehabilitacji, nie biegać a jeździć rowerem dla ochrony kolan, które ma kontuzjowane czy coś z nimi nie tak (nie wiem dokładnie)
        Ale o zimnie się dopytam

      • Nipsu

        He he. Ja tylko uprzedzam. Jak ktoś zniszczy sobie stawy przez złe przygotowanie do jazdy rowerem w zimie to tylko proszę go, żeby potem nie przeklinał wszystkiego co jest związane z rowerem i nie mówił że rower to prosta droga do kalectwa i nadal uważał na rowerzystów kiedy będzie musiał jeździć puszką. Swoją drogą trochę mną wstrząsnął wasz luźny stosunek do spraw stawów w zimie na rowerze. Moim zdaniem powinno się trąbić na lewo i prawo że o stawy należy dbać jeśli eksploatuje się je w takich warunkach i zakładać przynajmniej ocieplacze na kolana.

  • Magda Szopa

    Ja z kolei wyczytałam, że zima może potęgować już istniejące problemy ze stawami: http://www.rowery.org.pl/zima.html
    A staw kolanowy jest tym, który najczęściej ulega schorzeniom. Z mojego punktu widzenia lepiej więc dmuchać na zimne. Używam też ochraniaczy po to, by zwyczajniej było cieplej, bo kolana to najgorzej osłonięta część ciała zimą.

  • AndrzejO

    Powtarzaja ci, ktorych dopadl problem przewianych i przeziebionych kolan. A wiec ci, ktorzy dlugo jezdzili w niskich temperaturach z nieocioplonymi i nieoslonietymi kolanami. Niestety jednym z nich jestem ja.

    Ortopeda z Opola, skadinad lekarz majacy dobra reputacje, nie do konca czuje i zna problem. Dyskusja o przewianych kolanach powraca jak bumerang tu i tam, glownie wsrod rowerzystow, ale takze motocyklistow. Oto co zostalo zacytowaner przez pewnego grupowicza (niejaki wilk) na rowerowej grupie newsowej. Na koncu dokladam moje nieudolne tlumaczenie fragmentu angielskiego.

    „Andy Pruitt jest autorem świetnej książki „Complete Medical Guide for Cyclist”, lekarzem który współpracował z wieloma zawodnikami, od lat pracuje zawodowo jako lekarz sportowy wyspecjalizowany ściśle na kolarstwo, jest jednym z autorów systemu Body Geometry stosowanego w wielu produktach Specialized; do tego sam dużo na rowerze jeździ; więc nie jest to żaden „Pureshit” jak bezczelnie napisał Coaster – tylko bardzo doświadczony i uznany w świecie lekarz sportowy

    Co napisał w swojej książce w dziale FAQ dotyczącym kolan?
    „Keep your knees warm. Riding in chilly temperatures with bare knees is a RECIPE FOR TROUBLE. The knee’s tendons lie exposed near the skin’s surface. My rule is to cover your knees with leg warmers or tights if the air temperature is below 65’F (18’C).”

    Nie porusza tu tematu reumatyzmu, zwraca natomiast uwagę na problem w jaki zimno działa na ścięgna.”

    Tyle kolega wilk. I jeszcze moje tlumaczenie:

    „Trzymajcie kolana w cieple. Jazda przy niskich temperaturach z odkrytymi kolanami to PROSZENIE SIE O KLOPOTY. Sciegna w kolanie umieszczone sa blisko powierzchni skory. Przestrzegam zasady, ze kolana powinny byc chronione ocieplaczami lub opaskami jesli temperatura powietrza spada ponizej 18 stopni C”

    • pg

      To ze kolana są ważne to się zgodzę i nie należy ich wyziębiać to też ale 18 stopni jako granica? Zimno to się robi przy powiedzmy 10C ;)

      • AndrzejO

        Ja tylko powtorzylem za autorytetem. Ponoc ten Andy Pruitt naprawde zna sie na rzeczy; jest uwazany za najlepszego specjaliste w swiecie od kontuzji i powiklan zdrowotnych u cyklistow. Nie lekcewazylbym owych 18 stopni C. Nie musza byc grube ocieplacze, wystarczy cienka lykra. Wiele zalezy od sposobu jazdy i pokonywanego dustansu. Ja sam zakladam ocieplacze nawet przy wyzszych tempertaturach, ale wynika to z mojej niewiedzy i glupoty. Niewiedzy, bo nie wiedzialem, ze jazda w mrozne dni bez ocieplnych kolan moze byc grozna i z glupoty, bo juz po pierwszych symptomach, ze cos jest nie tak, dalej jezdzilem z niedocieplonymi kolanami.

      • pg

        OK, ale czy to dotyczy zwykłych rowerzystów czy wyczynowców, sportowców? Bo ci jakby bardziej sa narażeni i bardziej dbać muszą o swoje zdrowie mimo że silniejsi wytrzymalsi itp

      • AndrzejO

        Na pewno sportowcy cyklisci sa narazeni bardziej na rozne zdrowotne konsekwecje odrowerowe. Mysle, ze tak jak zawsze i wszedzie, warto zachowac zdrowy umiar. Moje klopoty kolanowe zaczely sie od regularnej jazdy na rowerze w bardzo niskich temperaturach, -15 -20 stopni, w dlugich kalesonach bawelnianych i zwyklych spodniach, powiedzmy dzinsach. Jak widac, a raczej czuc, to nie bylo wystarczajace ocieplenie.

  • Hubert

    Dodałbym od siebie, że bardzo ważne jest zachowanie krążenia, szczególnie jeśli chodzi o stopy, a więc grubo ale nie ciasno. Jeśli chodzi o technikę jazdy radzę ostrożne wchodzenie w zakręt. Warto pamiętać, że czysta jezdnia w jednym miejscu wcale nie gwarantuje, że 100m dalej nie nadziejemy się na 10cm szklankę. Bardzo szybko człowiek uczy się rozróżniać rodzaje śniegu, a to pozwala dobrać właściwą technikę w danym momencie.

  • Joj

    Na semislickach to ja jeżdżę w lecie. Na zimę zakładam opony terenowe – inne nie pozwalają na pokonanie podjazdu, czy sensowne hamowanie na śniegu.

  • Basia

    Czy ktoś wie gdzie kupić maski na twarz by nie wdychać tego smogu, który zagościł na dobre.. Cóż sezon grzewczy, trzeba spalić nagromadzone śmieci, trochę plastiku, szmat etc.. Do tego emisja spalin.. Nie znam bardziej zanieczyszczonego miasta a przecież muszę i nader chcę w nim żyć. Pomimo swoich dojrzałych lat chcę jeździć rowerem, żyć ekologicznie, nie smrodzić innym. Cóż z tego jak ta jazda może mi tylko zaszkodzić! Może więc wyjściem z sytuacji będzie zakładać maski jak Japończycy, czy Meksykanie..?