O przejściu podziemnym z perspektywy rodzica małego dziecka

O przejściu podziemnym z perspektywy rodzica małego dziecka

Nienawidzę przejść podziemnych! I nie chodzi o żadne ideologiczne zacięcie i dyskurs kto powinien mieć priorytet w mieście. Odstawmy to na bok: jestem rodzicem dziecka, które ma obecnie 2 lata i kilka miesięcy i po mieście sporo poruszałem się zestawem wózek + komunikacja miejska. Dla rodzica takiego jak ja przejście podziemne to najgorszy koszmar jaki może się wydarzyć i po prostu jawna dyskryminacja.

Mówisz, że to dla mojego bezpieczeństwa? Kłamstwo, spróbuj codziennie znosić wózek po schodach – szczególnie takich mokrych, oblodzonych, czy z zalegającym śniegiem. A najlepiej znoś tak codziennie swoje dziecko, a nie zmuszaj innych rodziców do narażania życia swoich dzieci. Zresztą moja sytuacja to pikuś: mam 185 cm wzrostu i jestem sprawnym facetem, ale co miałaby zrobić moja sąsiadka, która jest w 6 miesiącu ciąży, nie ma prawa jazdy, musi pracować i zawieść 1,5 roczną córkę wózkiem i komunikacją miejską do żłobka? Szczęśliwie na jej trasie nikt nie postawił przejścia podziemnego.

Mówisz winda? Niestety wszystkie krakowskie windy po prostu cuchną fekaliami, więc skoro lubisz takie zapachy to funduj swojemu dziecku codzienne inhalacje z moczu bezdomnych, ale dzieci innych rodziców zostaw w spokoju. Zresztą windy często po prostu nie działają: Zielone Mazowsze zbadało szczegółowo stan wind i podnośników w przejściach w Warszawie i wyniki są zatrważające: większość z nich nie działa. Rampy na schodach? A próbowałeś kiedyś tego używać? To może spróbuj, a już nigdy nie wymienisz rampy jako rozwiązania. Podnośniki dla niepełnosprawnych? Niestety nigdy ich nie wypróbowałem, bo zawsze nie działały. Trzeba dodać, że wszystkie rozwiązania typu winda, czy podnośnik to studnia bez dna. Z powodu nieustającego w naszym kraju wandalizmu utrzymanie w sprawności alternatyw dla niepełnosprawnych kosztuje rocznie nawet kilka milionów złotych (Warszawa), więc jeśli ktoś sprzeciwia się przejściu naziemnemu, „bo to też kosztuje” to niech spojrzy na realne koszty postulowanych rozwiązań.

Mówisz, że ludzie wolą „bezpieczne przejście podziemne” niż zwykłe pasy? Kłamstwo, badania z Warszawy dowiodły, że jeśli jest zapewniony wybór, to 98% pieszych i 100% rowerzystów woli korzystać z naziemnego przejścia dla pieszych / przejazdu dla rowerów niż z przejścia podziemnego ze schodami. Z czego to wynika? Badania z Singapuru dowiodły, że piesi subiektywnie odczuwają wysokość 1 schodka w przejściu podziemnym jak przejście 3 metrów w poziomie. Przejście podziemne zabiera czas, traci się z oczu ruch (nie wiadomo czy/gdzie/jaki nadjeżdża tramwaj/autobus), otacza nas nieprzyjemny zapach i niewiadomo kto się czai w ciemnościach. Policjanci sami przyznają, że przejścia podziemne należą do miejsc w których najczęściej dochodzi do rozbojów, a chyba większość kobiet odczuwa strach przed przemocą seksualną w przejściach podziemnych. Nie chodzi nawet o realne zagrożenie, ale o sam strach – nikt nie ma prawa wprowadzać rozwiązań, które zmuszają część społeczeństwa do codziennego życia w strachu..

Mówisz, że pod Jubilatem nie ma pieszych więc przejście jest niepotrzebne? Jednocześnie utrzymujesz, że piesi, których Twoim zdaniem tam nie ma zablokują prawoskręt z Kościuszki w Most Dębnicki. Zero logiki. To albo pieszych nie ma i wtedy nie ma problemów z prawoskrętem, albo piesi jednak są i trzeba im ułatwić życie.

Mówisz, że nie można utrudniać życia większości … Kłamstwo, w Krakowie większość osób porusza się komunikacją miejską i także na Alejach pod Jubilatem największą przepustowość w osobach na godzinę ma właśnie komunikacja miejska: w ciągu godziny w szczycie przejeżdża w obu kierunkach nawet 30 tramwajów i 85 autobusów, często przegubowych. Swoistym paradoksem jest zwiększanie dostępności taboru niskopodłogowego przy jednoczesnym utrzymaniu gigantycznych barier przy dojściach do przystanków. Dodajmy, że tramwaje jeżdżą w relacji wschód – zachód, a autobusy głównie w relacji północ – południe. Samo skrzyżowanie pod Jubilatem jest więc gigantycznym węzłem przesiadkowym. ZIKiT dużo mówi o remarszrutyzacji, o tym że bezpośrednich linii nie można mnożyć w nieskończoność i że trzeba się przesiadać. I zgoda, ale ten sam ZIKiT pokazuje środkowy palec pasażerom przesiadającym pod Jubilatem, którzy nie mogą korzystać z przejść podziemnych: ja mam to szczęście, że z wózkiem przesiadam się na Rondzie Grzegórzeckim, gdzie nikt nie zmusza mnie do wchodzenia do przejść podziemnych. Gdybym jednak musiał przesiadać się pod Jubilatem, to zapewne szybko przesiadłbym się do samochodu, bo nikt na dłuższą metę nie zniesie plucia w twarz, czyli obecnej organizacji ruchu.

Mówisz, że przyblokujemy ruch na Alejach? Kłamstwo. Przeczytaj ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. z dnia 23 grudnia 2003 r.) ZAŁĄCZNIK Nr 3,

Rozdział 8. Program sygnalizacji
Punkt 8.2 Wymagania formalne
c) długości sygnałów zielonych w sygnalizacji stałoczasowej powinny wynosić co najmniej:
– 100 % czasu przejścia pieszych przez całe przejście przy prędkości pieszego równej 1,4 m/s (1,0 m/s w przypadku przejść uczęszczanych przez osoby z dysfunkcją ruchu lub na wózkach inwalidzkich),

8.3.4. Długości czasów międzyzielonych

ve(i) – prędkość ewakuacji [m/s], którą należy przyjąć:
– dla pieszych – 1,4 m/s (1,0 m/s w przypadku przejść dla niepełnosprawnych)

Przejście dla pieszych musiałoby mieć szerokość ok. 13-14 metrów, co oznacza, że by umożliwić przejście pieszym trzeba tam minimum ok. 20 sekund czasu, a optimum to 24-26 sekund. Tymczasem przez ok. 30-35 sekund czasu ruch na Alejach jest i tak już teraz całkowicie zablokowany czerwonym światłem, więc puszczenie tam pieszych jest całkowicie niezależne od przepustowości dla samochodów poruszających się po Alejach. Czemu więc ktokolwiek widzi tam problem?

Pytasz się co z prawoskrętem z Kościuszki w Most Dębnicki? Piesi nie idą przecież nieprzerwanym strumieniem, więc w dalszym ciągu dałoby się przejechać. Zresztą ten prawoskręt, zgodnie z obietnicą włodarzy miasta sprzed lat, z powodzeniem mógłby przenieść się na Most Zwierzyniecki, którego przepustowość jest zupełnie niewykorzystywana. Trzeba pogodzić się z tym, że najszybsza droga dla transportu indywidualnego nie zawsze będzie najkrótsza, bo jeśli już kogoś mamy zmuszać do nadkładania drogi to właśnie samochody, a nie niepełnosprawnych, czy starszych ludzi. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Aleje to obecnie dzięki włodarzom miasta jedna wielka komora gazowa: a ZIKiT zamiast zachęcać do przejazdów Mostem Zwierzynieckim, gdzie nie ma problemów z przewietrzaniem, woli by auta truły mieszkańców w miejscu, w którym nie da się zdrowo oddychać. Naprawdę boli mnie to, że organizacja ruchu w Krakowie ma gdzieś choroby układu oddechowego naszych dzieci.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że z mojej perspektywy organizacja ruchu taka jak obecnie pod Jubilatem jest rozwiązaniem antyrodzicielskim. Zwolennicy przejść podziemnych zasłaniają się zazwyczaj tym, że oni wcale nie są za dyskryminacją osób niepełnosprawnych, starszych, czy takich jak ja – rodziców z dziećmi. To hipokryzja. Równie dobrze można w pierwszym zdaniu mówić, że jest się tolerancyjnym, a w drugim krzyczeć „pedały do gazu”. Szowinisto transportowy, mam dość Twojej dyskryminacyjnej troski o to bym nie skorzystał z niebezpiecznego Twoim zdaniem przejścia dla pieszych. Zwiąż sobie nogi i wskakuj na wózek dla niepełnosprawnych – na nim udowadniaj jakie to piękne warunki mają osoby o ograniczonej sprawności ruchowej. Dbałość o osoby z ograniczoną sprawnością ruchową i to zaledwie kilkaset metrów od Wawelu, to dla mnie pewne minimum cywilizacyjne i boli mnie, że tak wielu Polaków tego minimum nie osiągnęło, pozostając w mentalnym trzecim świecie. Dla rodziców z dziećmi największym zagrożeniem wcale nie są wypadki samochodowe, ale dyskryminacja wynikająca z zaściankowego myślenia.

Na koniec dodam, że sytuacja rodziców takich jak ja jest i tak bardzo komfortowa, bo dziecko podrośnie i zacznie samo biegać po schodach, a niepełnosprawny, czy osoba starsza już raczej nigdy nie odzyska sprawności ruchowej pozwalającej na swobodne korzystanie z przejść podziemnych.

1982, od urodzenia w Krakowie, Płaszów, Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • vrr

    „Naprawdę boli mnie to, że organizacja ruchu w Krakowie ma gdzieś choroby układu oddechowego naszych dzieci.” – to jest dobry argument. Zamiast budować stadiony wymieniliby ogrzewanie w mieście. To najważniejsza rzeczy by powietrze było czyste. Gdyby tak nagłośnić ostrzeżenia np. „dziś prosimy nie oddychać bo grozi to to i to” może coś by z tego wyszło.

    • VAT

      Ogrzewanie? W lipcu to też ogrzewanie powoduje przekroczenie limitów zanieczyszczeń?

    • zwalanie wszystkiego na ludzi potrzebujacych ciepla w zimie to prostacka wymowka by przypadkiem nic nie zrobic w sprawie ograniczania ruchu samohcodowego w miescie.
      @vrr nie powtarzaj prosze tych bredni o ogrzewaniu.
      nie bronie palacych w piecach kieopskiej jakosci weglem, a nawet odpadami, ale od maja moja zona dostawala codziennie raporty o stanie powietrza i nie bylo dnia w ktorym jakos powietrza byla dobra. non stop byl poziom dopuszczalny, a to oznacza li tylko, ze osobom starszym, kobietom w ciazy i dzieciom nie zaleca sie przybywania na zewnatrz.

    • pawos

      Jest na stronie wiośiu link do strony gdzie można zapisać się na biuletyn , w którym ostrzegają przed zagrożeniem, co więcej ze stron wiośi-u można online obserwować stopnień zanieczyszczenia. Komunikaty o ograniczeniu oddychania w ten i ten dzień już istnieją!

  • deltar

    Sprawę przejścia i jego przeciwników można skomentować tylko w jeden sposób. „W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże dowodami obalać chcecie”

  • vrr

    bredni o ogrzewaniu? w położeniu w jakim leży kraków takie rzeczy i też nie pozostają bez znaczenia. wcale nie lansuję tutaj tezy że chodzi tylko o piece i „dajmy spokój kierowcom”. Zasuwam po ulicach i wiem jaką aurę i krakowską „magiczną atmosferę” tworzą samochody. Wiem że są takie biuletyny ale trzeba się na niego zapisać i nie ma on formy „pulp”. A gdyby tak każdy się dowiadywał że dziś zaleca się nie oddychać, gdyby to było w jakieś prostej i czytelnej formie, może odrobinę propagandowej. Poza odrobiną wariatów to kto się zapisuje na biuletyny o stanie powietrza? Ludzie raczej uciekają od takich informacji. A sprawa ogrzewania to osobna kwestia.

  • @vrr
    moze troche za ostro napisalem, ale podnoszenie tylko kwestii piecow jest mocno irytujace, a prawda jest taka, ze przez caly rok normy stezenia pylami PM2.5 i PM10 sa przekraczane.

  • Świetny tekst! Kiedy zbieramy podpisy pod Jubilatem? :]

  • A ja mam zupełnie inne odczucia. Rampy dla wózków w większości przejść działają bez zarzutów. No może schodki są czasem zbyt małe, ale to jest koszt tego, że rampy są uniwersalne. Przejścia podziemne to najlepsze i najbezpieczniejsze a także często i najszybsze sposoby pokonywania niektórych odcinków. Owszem Lepsze niż standardowe rampy dla wózków były by podjazdy z których mogli by korzystać także rowerzyści, jednak na 100% lepsze jest przejście podziemne niż 10 cio sekundowe przejście przez jezdnię, gdzie marnuje się 5 minut na czekanie przy kolejnych światłach

  • Grzegorz Artur Górski ciekawe masz przemyslenia. skoro przejscie podziemne nawet tez rampami sa takie przyjazne dla czlowieka, to wyjasnij mi prosze, dlaczego przez skrzyzowanie przy dworcu glownym tak duzo osob chodzi jednak gora?

  • andrzej

    niezły tekst :) najbardziej spodobało mi się: „Zwiąż sobie nogi i wskakuj na wózek dla niepełnosprawnych – na nim udowadniaj jakie to piękne warunki mają osoby o ograniczonej sprawności ruchowej”
    Apropo pieców, maja duży wpływ, ale to szczególnie jesienią i zimą położenie i klimat Krakowa dokłada się do zalegania zanieczyszczeń. Mgły, brak wiatru i inwersja temperatury.
    A wymagać od ludzi aby zamienili piece na ogrzewanie gazowe czy elektryczne, to wymagać zwiększenia opłat co najmniej o 100% (przy elektrycznym jeszcze więcej – wiem jak to wygląda, mam w domu zamontowane wkłady grzewcze i już nie truję, tylko swój budżet drenuję – nawet rymnęło się). Dwie rzeczy muszą współgrać: świadomość i możliwości ekonomiczne wprowadzenia zmian.

  • Nie mam pojęcia, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Może dlatego, że nie chce im się nadkładać kilkudziesięciu metrów? – Lenistwo? Dodatkowo pytanie pozostaje jaki procent ludzi wybiera przejście nielegalne?
    Ja też czasem idąc z pracy do najbliższego sklepu wybieram nielegalne przejście przy światłach zamiast nadkładać 50 metrów i przejść jak należy Po przejściu.

    Jako kontrargument przedstawię sytuację przy przejściu na Skrzyżowaniu Rakowicka – Lubomirskiego/Wita Stwosza Tam osoby przechodzące górą należą do wielkiej rzadkości. Owszem występuje tam większy ruch, ale jednocześnie sygnalizacja świetlna dla samochodów umożliwia w miarę bezpieczne przejście.

    W tym miejscu, by uprzedzić następny wątek nie biorę pod uwagę studentów przekraczających Lubomirskiego na wysokości basenu UEK tam przechodzą oni właśnie dlatego, ze do każdego z innych przejść mają kilkaset metrów.

  • Grzegorz Artur Górski a z ciekawości: masz dziecko? Bo dla mnie te rampy są beznadziejne. O ile jeszcze w dół nie jest źle bo wózek sam ściąga na dół, to jazda w górę to beznadzieja. Dodatkowo musisz uważać by koła szły po rampie, bo jak Ci się zyźnie to dziecko odczuje skok – dlatego też przeszkadza mi używanie takich ramp bo to po prostu koszmarnie wolne.
    No i miałem problem ze stawaniem na tym środkowym schodku – jest to po prostu niewygodne, a w zimie w tych zakamarkach gromadzi się śnieg …
    Szczerze powiedziawszy ja wolałem nadkładać drogi niż korzystać z ramp a jak byłem w 2 z żoną to po prostu wnosiliśmy we dwójkę wózek. pytanie czy wózek sobie wniesie np kobieta w 6 miesiącu ciąży kiedy ma już pierwsze dziecko w wózku …

    „Przejścia podziemne to najlepsze i najbezpieczniejsze a także często i najszybsze sposoby pokonywania niektórych odcinków”
    Skoro tak to czemu w Warszawie 98% pieszych i 100% rowerzystów uważa inaczej wybierając nogami przejścia naziemne?
    Tyle że oni mają alternatywę a pod Jubilatem alternatywy nie ma

  • Moim punktem przesiadkowym jest Rondo Grzegórzeckie: dawniej jeździłem z dzieckiem komunikacją miejską, teraz rowerem.
    Na światłach czasem się trochę czeka i teoretycznie czasem auta nie zachowują się właściwie ale nie miałem żadnych sytuacji podbramkowych.
    Ale powiem szczerze, że dzień w którym dla mojego „bezpieczeństwa” zbudowano by przejścia podziemne pod Rondem G. byłby ostatnim dniem w którym jeździłbym komunikacją miejską razem z dzieckiem na tej codziennej relacji.
    Co innego miejsca gdzie są zwyczajne pochylnie i zjazdy jak Rondo Mogilskie, ale na to trzeba naprawdę dużo miejsca.

  • Przyznaję, że własnego dziecka nie mam, jednak wielokrotnie z dziećmi w wózkach bywałem na spacerach w wózkach. (Ok przyznaję ta perspektywa jest inna, dzieci brałem na rekreacyjne spacery a nie szedłem załatwić konkretne terminowe sprawy) Odbywałem także kilkunastokrotnie wyprawy jako prowadzący wózek osoby niepełnosprawnej.
    Owszem przyznaję, że korzystanie z typowej rampy jest wolniejsze i co już napisałem wcześniej schodki są niewygodne (zbyt małe).

    Bez dłuższego zastanowienia w przypadku spaceru z dzieckiem będąc dla przykładu na ul. Smoleńsk i chcąc się dostać w okolice teatru STU wybieram spacer ulicą Retoryka i przejście nawet wolniejsze Przejściem podziemnym pod Alejami niż przejście przez Aleje na wysokości Kina Kijów i spacer alejami.

  • Jeśli jeździsz z dzieckiem transportowo to liczy się każda minuta: przykładowo żona odbierała córkę i pędziła na tramwaj bo jak by była na przystanku za późno to rozpoczynał się szczyt i ludzi w tramwajach było tyle że nie dało się wjechać wózkiem do tramwaju :)
    Zresztą nie rozmawiamy tutaj o wyborze: idę na około z przejściem naziemnym czy na wprost z przejściem podziemnym.
    Mówimy o sytuacji gdy rodzic ma alternatywę na miejscu: a jak pokazuje przykład Wawy 98% pieszych wybiera górę …

  • snowie

    „Przejście dla pieszych musiałoby mieć szerokość ok. 13-14 metrów, co oznacza, że by umożliwić przejście pieszym trzeba tam minimum ok. 20 sekund czasu, a optimum to 24-26 sekund.”

    Przejście przez jedną jezdnię miałoby 12 metrów. Jeżeli zielone byłoby takie krótkie, to trzeba by było czekać na światłach dwa razy, oddzielnie na każdej jezdni. A więc przechodzenie zajęłoby do czterech minut!!! Do tego dochodzi problem z ilością miejsca na oczekiwanie pomiędzy jezdniami, a to ważne dla bezpieczeństwa.