Zebra – zagrożone rozwiązanie

Zebra – zagrożone rozwiązanie

Na portalu lovekrakow.pl ukazał się artykuł traktujący o naszej inicjatywie Przejście wróć.

Chcemy odnieść się do argumentów (choć niektóre z nich można śmiało nazwać paraargumentami) przeciwko przejściu dla pieszych na Alejach:

1)
„Poważnym problemem, o którym zapominają organizatorzy jest organizacja ruchu w tym rejonie.”Bynajmniej o niej nie zapominamy. Przypominamy jednakże, że miasto należy budować całościowo – nie tylko w oparciu o otoczenie 300 metrów od danego skrzyżowania. Kraków konsekwentnie inwestuje naprawdę pokaźne pieniądze w rozbudowę infrastruktury drogowej – wspomnijmy choćby Rondo Ofiar Katynia czy autostradę do Skawiny pod kryptonimem „tramwaju na Ruczaj”. Niestety zapomina się zupełnie o osobach niekorzystających z samochodu (a wspomnieć należy, że samochodem jest wykonywane zaledwie 30% podróży w mieście). Budując mit „przepustowości” zapomina się, że przepustowość liczy się w osobach na godzinę a nie w samochodach na godzinę! I tak po głowie dostają piesi (w tym użytkownicy transportu zbiorowego), którzy choćby na tym skrzyżowaniu muszą nadkładać drogi. A dla niepełnosprawnych, osób z wózkami dla dzieci czy osób z utrudnionym poruszaniem się Aleje na tym odcinku stają się przeszkodą nie do pokonania.

2)
Wypowiedź pana podinspektora Krzysztofa Burdaka, naczelnika Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie
Pan Burdak mówi, że „to przejście dla pieszych zabolałoby mnie” – mnie natomiast boli, funkcjonariusze Policji po raz kolejny wykazują się zupełnym brakiem kompetencji. Abstrahując już od boleści pana inspektora, mówi on, że przejścia dla pieszych mogłyby zablokować tramwaje na ul. Kościuszki (sic!). Rzut oka na zdjęcia satelitarne czy Street View (nie ruszając się nawet sprzed biurka) rozwiewa wątpliwości: na ul. Kościuszki tramwaje _cały czas_ poruszają się osobnym pasem ruchu – korek samochodowy zupełnie by im nie przeszkadzał!

W tym miejscu trzeba też podjąć smutną refleksję: czy kompetentny dziennikarz bez słowa komentarza może wklejać tak bezsensowne wypowiedzi? Nie chodzi oczywiście o to, że wypowiedź jest nastawiona przeciwko naszej inicjatywie – chętnie zmierzymy się z każdą argumentacją, ale taką która będzie miała jakieś podstawy – ta niestety jest wyssana z palca (wyssana z palca pana Burdaka, pytanie przez kogo…).

3)
Wypowiedź pana Michała Pyclika – rzecznika ZIKiT
Z pozoru trzyma się całości, ale kiedy się wczytać…
„Takie przejście nie mogłoby działać równocześnie z zielonym dla ciągu Zwierzyniecka – Kościuszki, bo mamy tam relacje świetlne.””mamy relacje świetlne” – kto zgadnie o co chodziło? Pada stwierdzenie że nie da się – ale już uzasadnienie jest dość mętne… O tyle dziwniejsze, że takie rozwiązanie jest na znakomitej większości skrzyżowań w Krakowie – czy tam nie ma owych mistycznych „relacji świetlnych”?

Zaraz potem pada stwierdzenie „zatrzymanie ruchu na alejach trwałoby kilkanaście dodatkowych sekund”. W kilkanaście sekund nie da się przepuścić pieszych, więc jednak to zielone światło musiałoby nachodzić na zielone dla ciągu Kościuszki-Zwierzyniecka – o co więc chodziło panu Pyclikowi? Doświadczenie podpowiada, że chodziło o powiedzenie czegoś co będzie mądrze brzmiało, nikt tego nie zrozumie i wyjdzie po myśli ZIKiTu…

Jest też jeszcze jeden aspekt:
„trwałoby kilkanaście dodatkowych sekund w cyklu, który trwa 120 sekund” kilkanaście sekund w cyklu trwającym 2 minuty – przed chwilą pisałem o mitycznej przepustowości – wnioski można wyciągnąć samodzielnie.

4)
„Statystyka”
Pan Dawid Kuciński cytuje statystyki próbując udowodnić, że przejścia dla pieszych są bardzo niebezpieczne:
a) Panie Dawidzie! Proszę w takim razie wystąpić z postulatem usunięcia wszystkich przejść dla pieszych, skoro są takie niebezpieczne…
b) Podpieranie się wypadkami na przejściach prowadzi do przerzucania odpowiedzialności z kierowców na pieszych. Drodzy kierowcy: to Wy możecie kogoś zamordować (piszę to jako osoba posiadająca prawo jazdy i poruszająca się również samochodem). W tym tygodniu doszło we Wrocławiu do tragicznego wypadku, w wyniku którego zginął rowerzysta jadący wydzieloną drogą rowerową – jedynym czynnikiem który przyczynił się do jego śmierci była nadmierna prędkość i brawura kierującego. Polecam świetny (choć ostry) artykuł – Nic naprawdę nic nie pomoże
c) „O wypadkach w przejściu podziemnym, rannych i zgonach – statystyka milczy.” – być może trzeba się spytać czy po zmroku wszyscy przechodzący przez te przejścia czują się bezpiecznie – może trzeba było pójść po opinię do Wydziału Prewencji Policji, a nie do Ruchu Drogowego? Na ironię zakrawa fakt, że w pierwszym zdaniu tego akapitu dziennikarz lovekrakow.pl pisze:
„Mark Twain powiedział kiedyś: „Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.”

5)
Trochę cyferek, już nie odnośnie artykułu:
Czerwone światło na moście świeci się przez ok. 45 sekund. W tym czasie przez ok. 10-15 sekund jest jeszcze otwarty ruch na ATW wraz z bezkolizyjnym skrętem w Zwierzyniecką. Przez pozostały czas (30-35s) ruch na Alejach jest zamknięty. Zielone światło na Kościuszki świeci się przez 24 sekundy. Zielone dla pieszych nie spowodowałoby _zupełnie_ wydłużenia się czerwonego na Alejach. Co do prawoskrętu z Kościuszki: po pierwsze nadal uważamy, że więcej osób korzystałoby z przejścia przy samym Jubilacie, więc owy prawoskręt nie byłby aż tak utrudniony. Po drugie umiejętnie wpasowane zielone dla pieszych nie świeciłoby się cały czas kiedy otwarty jest ruch samochodowy, więc część cyklu nadal byłaby bezkolizyjna dla samochodów skręcających na most. Po trzecie należy się zastanowić czy rwanie szat dla prawoskrętu z Kościuszki ma w ogóle sens – ruch który jest tamtędy obsługiwany z powodzeniem mógłby przenieść się na Most Zwierzyniecki, którego przepustowość jest zupełnie niewykorzystywana. W końcu skoro kierowcy zmuszają pieszych do nadkładania drogi do przejść podziemnych, powinni sami w czynie społecznym – dla odkorkowania ciągu ATW-Konopnicka korzystać z Mostu Zwierzynieckiego. Trzeba pogodzić się z tym, że najszybsza droga dla transportu indywidualnego nie zawsze będzie najkrótsza.

Krakus i nowohucianin od urodzenia. Student Akademii Górniczo-Hutniczej, absolwent V Liceum Ogólnokształcącego. W 2008 roku podczas trzydniowych odwiedzin w Warszawie po raz pierwszy uczestniczył w Masie Krytycznej (akurat powstańczej). Po powrocie do Krakowa odnalazł krakowską masę i na trwale wkręcił się w działania Krakowskiej Masy Krytycznej i Inicjatywy Kraków Miastem Rowerów. Obecny przy tworzeniu Stowarzyszenia KMR od początku zajmując się wszystkim, co pisane, lądując w końcu na stanowisku sekretarza zarządu.

  • Hubert

    Słuszna argumentacja, z jednym ale: jakie to ma znaczenie, czy da się wyznaczyć przejście bez utrudnienia ruchu aut, czy też nie? Choćby cały Kraków miał stanąć (cały i tak nigdy nie stanie – rowerzyści pojazdą dalej, piesi przejdą, nawet tramwaje sobie poradzą) z „winy” pieszych to niedopuszczalne, żeby inwalidzi musieli się teleportować przez Aleje i kropka.

  • deltar

    Z doświadczenia wiem, że do niektórych (wielu) nie trafiają nawet najbardziej racjonalne argumenty.