Refleksje po Wrześniowej Masie 500

Refleksje po Wrześniowej Masie 500

Udało się. Po raz pierwszy w historii królewskiego Krakowa rowerowa Masa Krytyczna przekroczyła liczebność pięciuset dusz. I to nie dusz przypadkowych, lecz zespolonych z ciałami przyległymi do rowerów, można by zatem rzec: dusz rowerowo zaangażowanych. Było nas tylu, że po podsumowaniu kilometrów przebytych przez wszystkich uczestników Masy, okazuje się, iż równie dobrze moglibyśmy okrążyć Polskę 3,3 razy! To już nie byle co.

Czy to rozdawane przez organizatorów kultowe koszulki z godnym pożądania tęczowym logo, czy świetna atmosfera i przystojne towarzystwo, czy może względy ideowe, a nawet obywatelskie, skusiły krakowian do wzięcia udziału w tym wydarzeniu?

Różne moga byc powody uczestnictwa w tym rowerowym święcie. Ważne jest jednak to, co dzięki Masie zyskujemy. Tu można by wymieniać.

Po pierwsze, biorąc udział w Masie manifestujemy fakt, że Da Się. Kraków, ze względu na swe niewielkie rozmiary, świetnie nadaje się do codziennego dojeżdżania do pracy, czy na uczelnię, rowerem. Tym, co wielu z nas przeszkadza w realizacji tego postulatu, jest kiepski stan infrastruktury rowerowej i obawa o własne bezpieczeństwo. Chcemy dzięki Masie być widoczni dla osób podejmujących decyzje. W tym miesiącu zwróciliśmy szczególną uwagę na główne arterie południowowschodniego Krakowa: Nowohucką, Wielicką, Kamieńskiego – kompletnie nie dostosowane do ruchu rowerowego.

Po drugie, sami dostrzegamy, że jest nas więcej. Dzięki Masie nie czujemy się jak wyrzutki społeczeństwa, gdy w słotny dzień wsiadamy z uśmiechem na rower odziani w przeciwdeszczową pelerynę, czy nawet z parasolem, i dziarsko pedałujemy tam, dokąd wzywają nas obowiązki. Albo gdy latem znajomi się dziwią: “nie za gorąco ci na tym rowerze?” Nie dajmy się zwariować: wsiadając o każdej porze roku, dnia czy nocy na rower, jesteśmy normalni. Wystarczy tylko używać przy tym rozumu.

Po trzecie – last but not least – nawiązujemy nowe znajomości i odnawiamy stare. Tak, tu można by się burzyć, że przecież idea, że walka, że postulaty – to wszystko jest oczywiście ważne, ale nie pomijajmy towarzysko-rozrywkowego aspektu tej imprezy. Przecież nie ma niczego piękniejszego, niż integracja z ideą w tle.

Wszystko to realizowaliśmy na wrześniowej Masie, jednocześnie ciesząc się ostatnimi promieniami letniego słońca. Przed nami słotne, a nawet mroźne i śnieżne dni. Pojawicie się na kolejnych Masach? Bo ja już nie mogę się doczekać.

Jesteśmy ekipą Masówki - gazetki Krakowskiej Masy Krytycznej. Nasze archiwalne numery można znaleźć tutaj: http://issuu.com/krakowskamasowka Najnowszy numer jest do zdobycia na każdej masie!

  • Deltar

    Jak pogoda dopisze, to będę na pewno :) Następna Masa już chyba w czapce i rękawiczkach. A może jesień pozytywnie nas zaskoczy?

  • AndrzejO

    @Magda (nie Magdalena :)), ladnie i zachecajaco to opisalas. Dla kompletu dorzucam inny opis, nie wiem czy ladniejszy, ale na pewno inny. Mam nadzieje, ze autorka nie nic przeciwko. http://ich4pory.blogspot.com/2012/10/wrzesniowa-krakowska-masa-krytyczna-2012.html

    • Magda

      Panie Andrzeju, dziękuję :) Wpis Olgi Cecylii oczywiście czytałam. A Pan, zamiast udzielać się na rowerowych forach, powinien wziąć udział w masie! O ile oczywiście zgadza się Pan z moją argumentacją :) Mam nadzieję, że zobaczę tam Pana w październiku!

      • Bardzo mi się podoba Twoje podsumowanie celowości Masy, Magdo :-)

  • Deltar

    Ja tam się nie mogę doczekać listopadowej Masy Andrzejkowej :) Imieniny na dwóch kółkach to jest to :)

    • AndrzejO

      Co to takiego Masa Andrzejkowa? Wosk? :)

      • Deltar

        Nie mam pojęcia co będzie na listopadowej Masie, ale wypadają w Andrzejki więc pewnie jakieś atrakcje z tym związane się pojawią :)

  • AndrzejO

    @Magda, zobaczy sie. :) Krzysiek tez zacheca. Troche czuje sie za stary na takie akcje. Ale od pewnego czasu, glownie dzieki realacji Olgi z sierpniowej masy i rozmow z Krzysiem, z nieufnego cynika Masy (troche dziwne sformulowanie, przyznaje) stalem sie jej umiarkowanym sympatykiem, choc jeszcze nie entuzjasta. ;)

    BTW, dzis, w okolicach Castoramy przy Opolskiej, spotkalem na rowerze nasza wspolna kolezanke Malgosie (ja tez mozna umasowic) i wymienilismy poglady na temat celowosci zainstalowania stojakow rowerowych przy Castoramie i Ikei. Bylem jednym z rowerzystow, ktory nabyl i transportowal kawalek szpeja nabytego w Castoramie. Stojak sie przydal. :)

    • Sympatia wystarczy :-) I zawsze można zboczyć z trasy, jeśli coś się nie spodoba ;-)

    • Magda

      Panie Andrzeju, jak Pan przyjedzie, to stanie się Pan entuzjastą – zapewniam! A wiek Pana powinien być kolejnym argumentem „za” – niech Kraków zobaczy, że na rowerze jeżdżą nie tylko studenci i „lemingi” z korpo czy hipsterzy ~30. Normalni ludzie (tacy, jak Pan :D ) też.

  • rbk

    No pewnie, że się pojawimy! :)