Monachium – obalamy mity o niemieckich miastach

Monachium – obalamy mity o niemieckich miastach

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Nipsu

    „Należy podkreślić, że wiele z dróg rowerowych przebiega przez strefy „tempo 30” i korzystanie z nich, w świetle niemieckich przepisów, nie jest obowiązkowe” – coś takiego powinno zostać wprowadzone również u nas.

  • pg

    Brakuje mi tu fotek i filmów ;) ale i tak nieźle

    • Adam Łaczek

      Fotki są w TMiR :) Może masz w bibliotece

  • Hubert

    Czemu ten tekst taki długi? Przeczytałem 1/3 i skapitulowałem.

    • Adam Łaczek

      Bo jest tu tyle interesujących informacji że nie sposób było go skrócić. Pamiętaj że teksty TMiR są niedostępne w sieci i jeśli pewnych informacji nie umieszcze tutaj to raczej mało kto do nich dotrze

    • zuzanna

      Ja przeczytalam tylko pogrubienia i komentarze Adama ;)

      • Frantz

        Dla mnie tekst jest OK

  • KubekWP

    Tylko Niemcom pozazdrościć. Zawsze można się pocieszać, że u nas też tak będzie za kilkanaście (kilkadziesiąt) lat, jak już przejdziemy przez wszystkie etapu „motoryzacyjnego fetyszu”.

    “… 82% pytanych zadeklarowało, że z roweru korzysta również w okresie zimowym.“

    Pytanie, czy po prostu niedoinformowani Niemcy jeszcze nie wiedzą, że „się nie da” jeździć zimą? Czy może jednak wpływ ma tutaj to, że miasto zajmuje się „- utrzymaniem zimowym infrastruktury rowerowej”.

    • rbk

      Chyba po prostu nikt im nie powiedział, że się nie da, a u nas powtarza się na okrągło zwłaszcza jako argumenty podważający sensowność inwestowania w infrastrukturę :|

  • Piotrekzkrakowa

    Tekst przypomina, że Kraków jest zaściankiem we wszystkich dziedzinach, niestety. Wielu z nas (w tym urzędnikom miejskim) imaginuje się, że sama nazwa miasta i Wawel robią z nas europejską metropolię. Trzeźwo patrząc, Kraków był zaściankiem Austro-Węgier, potem taką trochę lepszą polską prowincją, a teraz awansowaliśmy i staliśmy się zaściankiem Europy. Może więc, skoro tak awansujemy, doczekamy się kiedyś czegoś na europejską, choćby prowincjonalną miarę?

    • Andrzej

      Krakow jest jaki jest. Fakt, bardzo galicyjski. Ale ostatnio spedzilem kilka dni w Pradze, tez bardzo galicyjskiej. Piekne miasto. Nawet mnie Krakusa urzeka. Ale pomimo staran ratusza (ladne stoisko propagujace jazde rowerem na Vaclavskich Namestach), niezlej infrastruktury rowerowej, wiekszej kultury jazdy kierowcow (na ile mozna to stwierdzic po kilku dniach pobytu), rowerow na ulicach, statystycznie rzecz ujmujac, jezdzi mniej niz w Krakowie. A liczba mlodych kobiet za kierownica brzydkich, niezdarnych SUV-ow, zblizona do tej krakowskiej, a moze nawet – w koncu Praga to stolica – wieksza.

      W Monachium spedzilem kilka dni wiosna tego roku. Faktycznie, widac tu duch rowerowy. Nie jest to jeszcze poziom Amsterdamu czy nawet niektorych miast skandynawskich, ale trynd jest. I trafiaja sie starsze eleganckie panie czy panowie w garniturach popylajacy ulicami na bicyklach.

      • januhhh

        To bardzo ciekawe, że ja odniosłem zupełnie odwrotne wrażenie w Pradze. Infrastruktura tam raczkuje (aczkolwiek tam, gdzie już jest, zrobiona jest sensownie), a kultura jazdy kierowców wydała mi się najgorsza w Europie! Też byłem tylko parę dni, ale zdecydowanie czułem się na ulicy dużo mniej bezpiecznie, niż NAWET W KRAKOWIE.

      • Andrzej

        No coz, trudno wyrokowac po kilkudniowej wizycie. Przez 1.5 dnia chodzilem po centrum, mieszkalem dobry kawalek od niego przy jednym z koncowych przystankow metra we wschodniej Pradze. Troche przemieszczalem sie autobusem wszerz Pragi w piatkowy wieczor bacznie obserwujac slady sciezek rowerowych. Wg. mnie jest ich sporo, a potwierdza to mapa „Cyklomapa Prahy”, ktora mam przed oczami.

        Sciezek, na moj gust, sporo, rowerzystow niewielu. Korkow, pomimo piatkowego wieczoru, nie zauwazylem. Trzeba przyznac, i to ma zapewne wplyw na frekwencje rowerzystow, ze funkcjonuje niezle rozbudowane metro. Trzy dlugie linie przecinajace Prage wzdluz i wszerz. Niezla siec autobusow. Mozna swobodnie i szybko, i dosc tanio, przemieszczac sie po Pradze srodkami komunikacji miejskiej. Do tego modny jest Segway – taki pojazd na dwoch kolkach sterowany elektronika. Troche turystow sie tym przemieszcza. Pamietajmy tez, ze lewobrzezna czesc Pragi, za Weltawa, jest mocno gorzysta. Podjazd tam to niezle wyzwanie.

        Trudno mi ocenic kulture jazdy kierowcow. Zadnych niemilych spotkan, dobrze dzialajaca sygnalizacja swietlna, ostrozni i uwazni kierowcy w centrum, oczywiscie tam, gdzie dopuszczony jest ruch kolowy. Podobne wraznie odnioslem dwa lata temu w czasie 2-dniowego zwiedzania Pragi z przewodnikiem.