Déjà vu

Déjà vu

Na kilkanaście dni przed trwającym Europejskim Tygodniem Zrównoważonego Transportu ZIKiT znowu namieszał w organizacji ruchu i – tradycyjnie już – „zapomniał” o rowerzystach. Lada dzień złote usta ZIKiT ogłoszą jacy są PROrowerowi, że w mieście naszym rowerzystom żyje się coraz lepiej, ponownie metry nowootwartych dróg dla rowerów przeliczone zostaną na centymetry, by wszyscy widzieli, jak nas – rowerzystów miejskich, rozpieszczają.
Tylko, że diabeł tkwi – moi serdeczni przyjaciele z ZIKiT – w szczegółach. Ogłaszacie publicznie wielką odwilż, szerokie konsultacje z rowerzystami planowanych zmian, a rzeczywistość jak skrzypiała, tak (a może nawet bardziej) skrzypi. Szkoda, że kolejny raz bez badań natężenia ruchu, bez konsultacji, wbrew uchwale Rady Miasta Krakowa, wysyłacie w miasto swoją ekipę wesołych harcowników dostawiających tu i ówdzie zakazy i nakazy, by żyło się lepiej… kierowcom.

I tak Wasza radosna twórczość, której na codzień doświadczamy zmaterializowała się na ulicach: Smolki, Warmijska, Chmiela (i pewnie kilku innych, o których jeszcze nie zostaliśmy zaalarmowani przez rowerzystów, bo przecież nie poinformowani przez Was). Wszak zza biurka rowerzystów nie widać więc i problemu nie ma. Mogą rowerzyści przecież objechać pół kwartału miasta, jak radzą niektórzy, tak zwani, „eksperci” od „bezpieczeństwa”. A zatem serdecznie Wam dziękuję, przyjaciele! Zawezwijcie od razu kolegów-stróżów prawa, bo oto nadarza się kolejna okazja wypisania paru mandatów za jazdę pod prąd.

W czerwcu 2011 roku popełniono ten sam błąd m.in. na ul. Racławickiej tworząc niczym nieuzasadnioną barierę odcinającą jedyną bezpieczną drogę z północnych dzielnic Krakowa do centrum. Naprawienie tego błędu wymagało interpelacji radnych miasta, kilkunastu wniosków rowerzystów i zaangażowania doradcy prezydenta Majchrowskiego – prof. Starowicza. Tym razem, nieoficjalnie, sugeruje się, że już nic nie da się zrobić, bo tych ulic nie ma w studium, a dzięki zmianom powstanie x miejsc parkingowych. Ponownie partykularny interes garstki kierowców – podkreślam – wbrew uchwale Rady Miasta Krakowa! – ZIKiT stawia ponad bezpieczeństwem i wygodą podróży rowerzystów. Argumentacja o tyle kuriozalna, że realizacją studium nikt w naszym mieście się nie przejmuje, bo o ile sam dokument jest bardzo dobry i spójny, o tyle ciężko nazwać budowę kilku ogryzków bez składu i ładu rozsianych po mieście jego realizacją.

Oto ekologiczna awangarda Krakowa!


Pokaż Zmiany org. ruchu przy Uniw. Pedagogicznym na większej mapie
  • ——— tak się jeździło; krótko, prosto, bezpiecznie
  • ——— Trasa 1 - "jakoś sobie objadą" - ul. Piastowska
  • ——— Trasa 2 - "jakoś sobie objadą" - ul. Smoluchowskiego

ul. Warmijska

 

Niedasie! nie ma miejsca na rowery! co prawda przez ostatnie 50 lat było na dwa mijające się samochody ale oto doczekaliśmy historycznej chwili, że dotychczasowe prawa fizyki przestały obowiązywać i od dziś nawet rower nie wyminie się z samochodem.

 

Miejsc parkingowych brakuje! w końcu w lipcu br powstał tu parking na 80 miejsc ale zza urzędniczego biurka niekoniecznie go widać

 

 

 

 

 

Nikt tędy nie jeździ! wiadomo – każdy woli jechać Piastowską albo Smoluchowskiego, bo tam jest 100x więcej przyjaciół za kółkiem

 

 

 

ul. Chmiela

 

Są alternatywy! No ba, uczciwy rowerzysta jeździ bulwarami albo wokół Błoń. Zwłaszcza Błonia niedaleko.

 

 

 

ul. Smolki

Zmiany na lepsze! Jeszcze w maju na portalu krakow.gazeta.pl1 przeczytać można było:

Wolą, by na obszarze Starego Podgórza zmienić organizację ruchu – w niektórych miejscach zlikwidować znaki zakazu parkowania, a część ulic ustanowić jednokierunkowymi i w ten sposób powiększyć powierzchnię nadającą do parkowania. (…) ZIKiT uznał jednak, że eksperyment jest zbyt kosztowny, by go przeprowadzać – stoi na dodatek w sprzeczności z uchwaloną jakiś czas temu polityką wytyczania na ulicach kontrapasów dla rowerzystów. (1)

 

W ramach „eksperymentu” jednak zlikwidowano zakaz. Zrobiono „dobrze” rowerzystom i mieszkańcom. Przydałyby się jakieś ulotki z apelem żeby drzwi do klatki zbyt szeroko nie otwierać…

 

(1) cytat pochodzi z artykułu Bartosza Piłata „Podgórze spiera się o strefę płatnego parkowania” opublikowanego 7.05.2012 na portalu krakow.gazeta.pl

  • Bez sensu.

    Drodzy rowerzyści – Warmijską pod prąd i tak będzie bezpieczniej, niż Piastowską.

    Drodzy kierowcy – przepraszamy. To, że jeździmy nielegalnie, nie wynika z naszej złośliwości, ale z głupoty urzędników. Co byście woleli – bezpiecznie i nielegalnie, czy legalnie i niebezpiecznie?

    Drodzy piesi – my naprawdę wolimy jezdnię, niż chodnik. Wygodniej. Powiedzcie to „expertom” z Zikit. Może w końcu zrozumieją.

    Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że z rosnącym ruchem rowerowym radzą sobie rowerzyści, kierowcy i piesi. Nie radzą sobie urzędnicy zza biurek.

    • Krzysztof Ryba

      Ojtam ojtam ja sobie dzisiaj przejechałem trasą czerwoną, jutro spróbuję czarną.Może jakiś konkurs na najbarwniejszy objazd Uniwersytetu Pedagogicznego zorganizujemy z naszym partnerem ;-)?

      • Żadne tam ojtam, ojtam. Jazdę do pracy mi już utrudnili, wydziwiając objazd Rynku Dębnickiego (żeby to jeszcze poprawiło bezpieczeństwo, ale nie – dwa skręty w prawo z dobrą widocznością zamienili na skręt w lewo i w prawo, oba z kiepską widocznością). Teraz psują dojazd na basen AGH. Nie ma sprawy, oczywiście ulicą Lea z przyczepą z dzieciurami jedzie się fajnie. 15 km/h. I wszyscy za mną, bo nie ma miejsca na wyprzedzanie.

        Już nie napiszę, gdzie jeszcze często bywam, bo zaraz jakiś geniusz z Zikitu coś wymodzi…

      • Adam Łaczek

        @Tatun
        Może to jest patent? Zrobic zdjęcie jak jedziesz z przyczepą po jezdni na ulicy gdzie nie można Cię wyprzedzic i zrobic podpis z czego wynika ta sytuacja :)

      • Jeszcze lepsze wrażenie zrobiłby film, jak przejeżdżam legalnie most Dębnicki…

      • milosz

        z tym rynkiem dębnickim to tez się złapałem raz wjechałem pod prąd bo nie douwazylem której ulicy dotyczy zakaz wjazdu, nastawnym razem juz wiedziałem ze jadac od bałuckiego nie należy skręcać w prawo ale zapomniałem ze nie mam pierwszeństwa jadąc „na wprost”!

  • Deltar

    Aż się tam dzisiaj przejadę i sprawdzę jak się sprawy mają.

  • Deltar

    To są jakieś jaja. No teraz jak będę przyjmował zamówienia to od razu poinformuje klientów, że czas dowozu wydłużył się o 20 minut z powodu ZIKit

  • Hubert

    Niestety ZIKiT nie stać na realne zmiany, co najwyżej na pozorowaną zmianę języka raz na jakiś czas.

  • Magda

    Jeszcze półtora roku temu jeździłam do pracy w 100% legalnie. Teraz, przez te „genialne” zmiany, już dwie ulice pokonuję „nielegalnie” pod prąd. W ciągu 15-minutowej relaksującej trasy, z czego 80% stanowi DDR.

    • Krzysztof Ryba

      Nie zapomnij podziękować ZIKiT…

  • A znak kończący DDR na Moście Grunwaldzkim nadal wisi w złym miejscu… i tak będzie wisiał jeszcze przez 2 lata, bo wtedy się kończy budowa centrum konferencyjnego.

    I rowerzyści jeżdżą tamtędy na dwa doskonale bezpieczne sposoby: jeden to jazda po staremu, byłą DDR, która teoretycznie nadal tam jest, i roztrącanie pieszych (chodnik jest tam bardzo wąski), a drugi to wciskanie się między autobusy i samochody na krótkim odcinku dojazdu do ronda (ten praktykuję i naprawdę nie jest miłe słuchanie klaksonów przez jakieś 50 metrów).

    Może Zikit jest zakładem pracy chronionej i w sprawach bezpieczeństwa radzi się upośledzonych umysłowo?