Velovignette, czyli OC dla rowerzysty

Velovignette, czyli OC dla rowerzysty

W Polsce pod losowo wybranym tekstem o rowerzystach znaleźć można komentarz kierowcy, który żąda płacenia przez rowerzystów obowiązkowego OC. Nie wynika to jednak z rzeczywistego problemu, bo patrząc na liczbę wypadków z pieszymi, którzy również nie mają OC to właśnie na nich powinni pomstować kierowcy w pierwszej kolejności. Chodzi więc o zwykłą zawiść. OC dla rowerzysty jawi się więc takiemu kierowcy jako wydatek rzędu kilkuset złotych, który będzie doskonałą „karą” dla rowerzysty. Warto jednak obalić kilka mitów związanych z OC dla rowerzystów.

Europa
Obecnie w Europie nigdzie nie funkcjonuje nic takiego jak obowiązkowe OC dla rowerzysty. Do niedawna przepisy nakładały obowiązek wykupienia OC przez rowerzystę w Szwajcarii, ale co ciekawe zniesiono ten przepis jako nieefektywny: obciążenie administracyjne było większe niż korzyści, a z tytułu zmiany prawa poczyniono dużo oszczędności. OC w wykonaniu szwajcarskim polegało na corocznym zakupie małej naklejki z unikalnym numerem, naklejanym później np. na tylny błotnik.

Koszty
Velovignette kosztowała 5 CHF. To tyle ile w Szwajcarii kosztuje jedno wejście na basen, czy 2-3 przejazdy autobusem miejskim. Każdy rower musiał mieć vignette, więc jeśli używałeś 5 rowerów, to musiałeś kupić 5 naklejek, niezależnie od tego czy jesteś studentem lub milionerem. Dzieci nie musiały kupować vignette dopóki nie jechały na ulicy, więc można było jechać bez naklejki na podwórku i po chodnikach. 5 CHF to ok. 17 PLN, ale uwzględniając różnice w zarobkach to odpowiednik 3 PLN na tamte warunki.

Policja
Jak twierdzi mój rozmówca Policja polowała na rowerzystów w okresie, kiedy trzeba było kupić nową naklejkę na kolejny rok. Kara to bardzo niski mandat w wysokości 40 CHF. Co ciekawe była to jedna z nielicznych rzeczy, które kontrolowała Policja u rowerzystów, bo np. kontrole trzeźwości należą do rzadkości, a powszechna jest jazda na lekkim rauszu. Andreasa nawet raz złapali, ale prawdopodobnie ze względu na młody wiek (liceum) nie dostał mandatu, tylko pouczono go by zakupił nową naklejkę. Velovignette pokrywało koszty do 2 000 000 CHF i nie zawierało ubezpieczenia przed kradzieżą, czy uszkodzeniem roweru bez udziału osób trzecich, aczkolwiek obecnie wiele firm sprzedaje ubezpieczenia z takimi opcjami

OC jako dodatek
Andreas Speiser twierdzi, że Szwajcarzy po prostu lubią się ubezpieczać i mają najwięcej ubezpieczeń per capita na świecie. Dlatego mimo braku takiego obowiązku wielu Szwajcarów tak czy tak ma wykupione ubezpieczenie OC na rower, najczęściej przy okazji innego, większego ubezpieczenia. Powoli identyczne zachowania dotyczą Polaków: wielu z nas kupuje mieszkania na kredyt, co pociąga za sobą wymóg ubezpieczenia, a wiele towarzystw ubezpieczeniowych jako gratis do ubezpieczenia mieszkania, czy domu dorzuca OC na rower

Ciekaw jestem też wyrazu twarzy zwolenników OC dla rowerzystów, którzy niesustannie wypisują tego rodzaju żądania na forach internetowych, gdy dowiedzą się, że takie OC powinno kosztować 3 zł i że jest to po prostu nieopłacalne.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Andrzej

    Gdyby ktoś teraz wprowadził przymusowe OC dla rowerów to wiadome byłoby jedno – ktoś temu komuś nieźle posmarował…

  • Nipsu

    Co jak co ale pomysły kierowców na wprowadzenie OC dla rowerzystów to po prostu czysta zawiść i nic ponad to. Jakby nawet takowe wprowadzono i kosztowałoby między 5 a 20zł rocznie, to na bank wielbiciele dystrybutora wymyśliliby coś innego, np. podniesienie tego OC do 200-300zł i to za pół roku, albo może tablice rejestracyjne, czy coś równie zawistnego i zarazem idiotycznego. Sprawdza się tutaj mądre powiedzenie: „Nie dyskutuj z idiotą (…)”

  • Milosz

    Ja kupuje już 2 lata OC dla własnego komfortu.Wracając zmęczony po pracy mogę coś zarysować, choć przez tyle lat nikomu nic nie uszkodziłem.
    Koszt jest zależny od sumy, ja mam OC 25k + NNW 10k za 51PLN rocznie.

    • barklu

      I jest to OC przypisane do człowieka, nie do roweru?

      • madziu

        Tak – takie OC jest przypisane do człowieka.

    • gronel

      Typowa kompensacja ryzyka. Mam OC to się nie martwię jak coś uszkodzę czyli jeżdżę mniej uważnie.

      • Milosz

        Właśnie że tego tak nie traktuje, jak jeżdżę nie pamiętam że mam ubezpieczenie.
        W ruchu ulicznym to zdecydowanie ja unikam kolizji z innymi a nie inni ze mną.
        Ubezp. traktuje raczej jako wyrabianie sobie historii ubezpieczenia komunikacyjnego, kiedyś nadejdzie dzień ze „puszke” trzeba będzie zakupić.

      • gronel

        Tylko ci się tak wydaje. Mózgu człowieka nie oszukasz.
        OC dla rowerzysty nie daje zniżek na samochód :)

  • Szyba

    Ja mam OC już od…chyba 10-ciu. Kosztuje mnie to 60 PLN dla mnie i dwóch członków rodziny, co daje zawrotną kwotę 20 PLN na rok. Korzystam od czasu, gdy rowerem skasowałem Opla Astrę na kwotę 1600 PLN (miałem OC od trzech dni :-)).

    • pg

      To skasowanie na czym polegało i czyja wina?

    • Frantz

      Podasz namiary na ubezpieczyciela?

      • Szyba

        Moja wina była niestety. Zajechałem miłemu człowiekowi drogę (chciałem się wychylić zza długiego dostawczaka i sprawdzić, czy nic nie jedzie z przeciwka, i raz nóżką za dużo machnąłem). Na szczęście dla mnie, miły człowiek nie leciał za szybko. Wpadłem mu na maskę, rozwaliłem przednią szybę i poharatałem zderzak.
        Na szczęście trzy dni wcześniej ubezpieczałem mieszkanie w (uwaga- będzie lokowanie produktu) Allianzie, gdzie miła Pani zaproponowała mi, abym nie wykupywał najdroższego pakietu, chroniącego np. przed zalaniem przeze mnie mieszkania, ale pakiet średni+ OC w życiu prywatnym. I zanim dostałem do ręki polisę, już z niego korzystałem :-). Biorąc po uwagę ile zaoszczędziłem na remoncie samochodu miłego człowieka, od tej pory płacę regularnie :-).
        ZTCW, można go kupić osobno- po mojej przygodzie w OC zainwestowała koleżanka posiadająca konia, wychodząc z założenia że skoro ja narobiłem tyle szkód, to konik pewnie potrafi więcej :-).

  • Hmm, moje ubezpieczenie na 20 kzł (10 OC + 10 NNW) kosztowało mnie 30 zł czyli jest 1,76x droższe od szwajcarskiego, ubezpieczenie szwajcarskie ubezpiecza na kwotę 340 razy wyższą od mojego, polskiego. Wynika z tego że w Polsce ubezpieczenie rowerowe jest 598 razy droższe, przez miłosierdzie nie uwzględniłem różnicy w zarobkach :D Mimo wszytko warto, bo spokojna jest moja rozczochrana.

  • konjak

    Gwoli ścisłości, bilet komunikacji miejskiej ważny na jedną strefę przez jedną godzinę kosztuje w Zurychu 4,3CHF. 5 CHF uwzględniając różnicę w zarobkach to moim zdaniem raczej 5-7 PLN, nie 3. Skąd to wziąłeś?

    • Adam Łaczek

      Sam Andreas Speiser to powiedział (mieszka w Bernie) i nie zweryfikowałem tego skoro mi tak napisał.

  • Ja przy ubezpieczaniu mieszkania zauwazylem punkt „OC w zyciu codziennym” czy jakos podobnie i dowiedzialem sie, ze obejmuje to szkody wyrzadzone przeze mnie w czasie jazdy na rowerze, wylaczajac jazde ekstremalna, czyli pewnie zawody itp… ale w miescie rozne rzeczy sie zdarzaja i uwazam, ze dobrze miec takie ubezpieczenie.
    A odnosnie argumentu, ze mam OC wiec jezdze mniej bezpiecznie… jakos nie mam ochoty na zalatwianie wszystkich ubezpieczeniowych spraw, wiec jezdze tak samo uwaznie. Szczegolnie, ze psujac cos rowerem latwo sie samemu uszkodzic.

  • Nie uważam, że to powinno być obowiązkowe, ale sądzę, że każdy, kto jeździ w miarę regularnie, może się szarpnąć – żeby choćby zamknąć jadaczki marudom oraz na wszelki wypadek.

    Ja jeżdżę bardzo uważnie, nigdy nie brałam udziału ani w kolizji, ani tym bardziej w wypadku, ale OC nie jest pretekstem do mniej uważnej jazdy – daje spokojną głowę w przypadku nawet stłuczki nie z mojej winy. Podaję numer ubezpieczenia i cześć, niech oni się martwią. Dodatkowo mam NNW, które może mi się przydać niezależnie od poziomu bezpieczeństwa jazdy, zważywszy na stan naszych dróg :-)

    • Adam Łaczek

      A ja OC na rower nie mam. Z drugiej strony: jeśli regularnie chodzisz pieszo(a są tacy) to też masz wykupic OC? Myślę że nie tędy droga :)

      • No i to Twoja decyzja, nie oceniam :-) Ludzie mogą się obyć bez różnych rzeczy, które ja posiadam i dzięki którym żyje mi się lepiej w jakiś sposób. Każdemu według potrzeb :-) Dlatego nie uważam, że to powinno być obowiązkowe.

        Porównanie do pieszego nie wydaje mi się zasadne w tym przypadku. Nawet biegnąc jestem w stanie – patrząc z fizycznego punktu widzenia – dokonać mniejszych zniszczeń niż kiedy jadę rowerem – choć nadal największe zniszczenia powodują samochody ze względu choćby na masę pojazdu czy osiągalną prędkość. Dlatego pewnie OC na samochód kosztuje wielokrotnie więcej niż dobrowolne na rower :-)

        A NNW przydaje się zawsze.

      • Adam Łaczek

        Tyle że podczas wypadku Twoja energia kinetyczna i pęd obojętnie czy jesteś pieszą czy rowerzystką nijak się ma do energii kinetycznej i pędu całego układu (kiedyś o tym pisałem) więc zniszczenie praktycznie nie zależą od tego czy idziesz pieszo czy jedziesz rowerem, a bardziej od tego czy auto jedzie 30, czy 50 km/h. Auta które rozjechały pieszych (z winy pieszych) mogą być naprawdę mocno poniszczone. Więc argument nietrafiony :)

      • gronel

        Jeśli patrzymy na zdarzenia rower/pieszy z samochodem to nie ma znaczenia. Ale tu należy też brać pod uwagę zdarzenia rower – pieszy.
        Energia rowerzysty jadącego z V=20km/h jest kilkukrotnie większa od pieszego. Czyli teoretycznie rowerzysta wpadający w przystanek uszkodzi znacznie więcej niż pieszy.
        Należy jednak brać pod uwagę nie tylko energię ale i ryzyko zdarzeń. A tych jest po prostu niewiele. Najczęściej nie są zgłaszane bo jedynym skutkiem jest siniak. A co uszkodzi rowerzysta jak wpadnie w przystanek? Swój rower :)
        Skoro OC na samochód wynosi 450zł, motocykl 80zł to rowerzysta powinien płacić adekwatnie przynajmniej 10x mniej niż motocyklista. 8pln. A płaci ile? Niewiele mniej niż motocyklista.

        jednak podstawowym argumentem jest to, że rowerzysta stwarza niewiele większe zagrożenie niż pieszy więc jeśli rowerzysta ma mieć OC to pieszy również.

  • januhhh

    Ja od dwóch lat wykupuje OC + NNW w PZU za kwotę, jeśli mnie pamięć nie myli, 35 złotych rocznie. Wydatek niewielki, a jeżdżę rowerem bardzo dużo, więc na pewno nie zaszkodzi. Przez ostatnie 4 lata nikomu niczego nie uszkodziłem, więc zwykle nawet nie pamiętam, że mam to ubezpieczenie.

  • rowerzystka

    Obowiazkowe OC dla rowerzystow jest nieco kontrowersyjne, lecz mozliwosc dobrowolnego ubezpieczenia sie lacznie z NNW uwazam za bardzo dobra opcje, z której zamierzam skorzystac, chocby dlatego zeby samej sobie zapewnic swiety spokoj.
    Stylu jazdyz powodu posiadania ubezpieczenia nie zmienie (40 lat bez zadnych kolizji etc).

  • Al

    Ja też korzystam z osobistego OC będącego częścią składową ubezpieczenia mieszkania. Mimo to nie zauważyłem u siebie zwiększenia skłonności do huzarzenia na jezdni.

  • Biko

    Gdyby roczne OC na rower kosztowało do 20 zł to pewnie bym wykupił, ale jeśli w PZU kosztuje samo OC 50 zł na 1/2 roku to jest przesada, już nawet nie porównuję tego do Szwajcarii.

  • Biko

    O, a jednak coś się zmienia na lepsze, składkę na 50 zł miałem kalkulowaną , gdy sprawdzałem w marcu koszt ubezpieczenia i wtedy się nie zdecydowałem bo za drogo 50zł/pół roku. A teraz wyszło mi 61 zł na rok wraz z Casco na rower 500 zł.
    Już lepiej, choć nie jest to Szwajcaria.

    • gronel

      Świetnie. Tyle co na motor 125cm. A casco to można sobie wsadzić bo kradzieży i tak nie obejmuje.