W kasku bezpieczniej? Przykład z życia

W kasku bezpieczniej? Przykład z życia

Nieraz pisałem, że źle dopasowany kask nie tylko nie chroni głowy w razie upadku, ale może wręcz doprowadzić do dodatkowych urazów. Za każdym razem spotykało się to z odzewem „lepiej w bylejakim kasku niż bez”. Czy aby na pewno?

Na jednej z imprez rowerowych, którą współorganizowałem, zdarzył się przykry wypadek. Starszy Pan przewrócił się na rowerze (zdarza się najlepszym). Pan nie jechał szybko. Jechał też w kasku, czyli w myśl Radomskiej Policji i pewnej Pani Poseł – super odpowiedzialnie i bezpiecznie. Czy aby na pewno?

Otóż starszy Pan miał kask bez żadnej regulacji, najtańszy. Dokładnie taki, jaki kupują setki rowerzystów w marketach. Dokładnie taki, jaki często kupują swoim dzieciom nieświadomi lub nieodpowiedzialni rodzice. No bo w końcu kask to kask, sztuka jest sztuka. Po co przepłacać? Po co dawać się mamić marketingowcom z koncernów? Zwłaszcza, że tani kask ma poważnie wyglądające certyfikaty i szczere zapewnienia producenta, że też jest bezpieczny i najlepsiejszy na świecie.

Tak samo myślał właściciel kasku ze zdjęć. Jego skorupka nie była odpowiednio dopasowana do głowy. Nie miała nawet możliwości regulacji!

Niestety, przez to Pan wylądował w szpitalu z urazami głowy. W momencie upadku skorupka, zamiast się odkształcić i pochłaniać energię uderzenia, po prostu przekręcała się względem głowy. To spowodowało dodatkowe obrażenia na czole (to miejsce kask teoretycznie powinien ochronić, a nie chronił, bo się przesunął) i na policzku. Oprócz tego obracający się kask ciągnął za sobą skórę na czole. Ta nie wytrzymała i pekła na długości kilku centymetrów, na łuku brwiowym (stąd dużo krwi na zdjęciach).

A przecież ten rowerzysta i tak miał sporo szczęścia! Do kompletu obrażeń spowodowanych przez źle dobrany kask nie doszedł na przykład złamany nos (równie widowiskowe, też sporo krwi). A to się zdarza, gdy kask przekręci się w przód.

Kask moze zabić? Niemożliwe

Nie mam najmniejszej wątpliwości, że pod tekstem zaraz pojawią się komentarze głoszące, że kask uratował kolejne życie, a bez kasku cyklista na pewno by zmarł. Bzdura.

Ale wierzcie sobie w co chcecie. Dla niektórych kask to religia i żadne argumenty i logika nie pomogą. Jeżeli należycie do tej grupy, wyłączcie przeglądarkę – ten tekst nie był do Was.

Sprawdź dopasowanie kasku

Gorąca prośba do reszty: Weźcie swój kask i nałóżcie na głowę, w tej chwili. A teraz poruszajcie głową w przód i tył – tak z życiem, dynamicznie. Potem poruszajcie głową na boki – również szybko.

Kask się poruszył względem głowy? No to jest źle dopasowany. Spróbujcie go wyregulować. Znajdziecie tysiąc filmików w sieci z instrukcją jak to zrobić.

Jeżeli wasz hełm nie ma regulacji – od razu wywalcie go do kosza. Jeżeli pomimo prób nie daje się wyregulować kasku (bo np jest za duży) – też do śmietnika. Jeżeli skorupkę udało się wyregulować, ale teraz uciska na jakąś część głowy – sami już wiecie, co zrobić.

Możecie potem ewentualnie kupić sobie inny kask. Tylko niech już będzie poprawnie dopasowany do głowy! I niech ma regulację, bo pewnie kiedyś zechcecie założyć czapeczkę pod kask.

p.s. Pamiętajcie, że po upadku lub uderzeniu kaskiem o coś, kask zawsze należy wymienić na nowy. To w końcu tylko styropian! Pęka raz, odkształca się też tylko raz. Drugi raz na pewno już nie zadziała. Nawet gdy wydaje się tylko nieznacznie uszkodzony.

Raffi
foto: Raffi
źródło: PolskaNaRowery

  • pg

    Jeśli miałbym się kierować własnymi doświadczeniami to bardziej niż kask potrzebne są okulary na rower (mucha w oko, pod wieczór bliżej rzeki częsty przypadek albo na drodze przy większej prędkości mocne pacnięcie to nic przyjemnego ani bezpiecznego)
    albo spodnie na gołe łydki – obiekt uwielbienia psów ;)

    Co do kasków – stopień ukaskowienia dzieci jest spory ale naprawdę mam wrażenie że większość jest niebezpiecznie luźna, a jakoś tak odruchowo staram się ocenić

    • zibi22

      tak okulary to podstawa. Dziwne że nie porusza się wogóle tego tematu w rowerowym bezpieczeństwie. Najlepsze fotochromy aby dostosowywały jasność do ilości światła. Do tego powinny mieć na tyle duże szkła aby nic nie wpadało bokami i nie ograniczało widoczności. Z doświadczenia wiem że dół szkieł powinien być wolny od oprawek aby powietrze swobodnie przepływało zabezpieczając przed parowaniem.

      • Bo piszemy o bezpiecznej jeździe po mieście, gdzie jest raczej mało robali, z prędkościami niewielkimi, dostosowanymi do rowerzystek na rowerach, jak to mówią moje Dzieciury, „damsko-miejskich”.

        Poza tym idea „mobilności rowerowej” jest taka, że wsiadasz i jedziesz do pracy (sklepu, gdziekolwiek) w tym, co masz na sobie, a nie musisz się przebierać w jakieś kaski-odblaski-okularaski.

        Co nie wyklucza użycia okularów na rower, jak ktoś lubi, fajnie w nich wygląda, lub czuje, że potrzebuje.

    • mmm

      Nie rozumiem tej waszej niecheci do kaskow. Jest nieracjonalna. Mam w rodzinie neurologa ktory widzial juz niejednego rowerzyste ktory stal sie inwalida, bo doznal urazu glowy na rowerze (nie musial to byc niesamowity wypadek, ale czasem zwykla wywrotka na nierownym krawezniku itd). Neurolog ten mowi, ze w 99 % osoby te moglyby normalnie zyc (a nie borykac sie z powaznymi uszkodzeniami) gdyby w momencie upadku mialy kask na glowie.
      Mnie samej kas uratowal nie tylko zdrowie, ale -wg opinii bieglych-takze zycie. Wiec prosze przestancie blednie informowac. Nie chcecie-nie nakladajcie kasku, ale na Boga:nie zniechecajcie do niego! Bo to po prostu glupie i nieuczciwe.

      • pg

        Jeszcze bardziej nieuczciwe jest wciskanie kitu że kask to lekarstwo na wszystko a już na zderzenie z samochodem w szczególności
        I nikt nie kwestionuje możliwości powstania obrażeń neurologicznych w wyniku uderzenia ale niech stopień zabezpieczeń będzie adekwatny do stopnia zagrożenia
        Resztę interpretuj sobie jak chcesz

      • Adam Łaczek

        Co neurolog mówił o urazach głowy u pieszych, które zdarzają się częściej niż u rowerzystów? Chodzisz pieszo w kasku?

      • mmm

        No oczywiscie ze uszkodzenia glowy zdarzaja sie pieszym, a nawet moga zdarzyc sie czlowiekowi ktory nie wychodzi z domu-bo mu spadnie sufit na glowe. Nie, nie chodze w kasku, nie sypiam tez w kasku, ani nie kapie sie w wannie w kasku. Ale jezdze na rowerze i na motorze w kasku, bo duzo wieksze jest niebezpieczenstwo, ze w wyniku upadku z w/w pojazdu moze dojsc do urazu glowy.

      • Adam Łaczek

        @mmm
        „Ale jezdze na rowerze w kasku, bo duzo wieksze jest niebezpieczenstwo, ze w wyniku upadku z w/w pojazdu moze dojsc do urazu glowy.”
        Kłamiesz. Wyniki badań zarówno z Francji, UK jak i z PL wskazują że głowa jest bardziej zagrożona u pieszego

        „No oczywiscie ze uszkodzenia glowy zdarzaja sie pieszym”
        Zdarzają się częściej niż rowerzystom …

      • muus

        Adam, już setki razy próbowałem ci wytłumaczyć, że błędnie interpretujesz dane statystyczne, ale widzę, że ciągle moje tłumaczenia trafiają do ciebie jak kulą w płot. W każdym razie, żeby ustalić, czy pieszy czy rowerzysta znajduje się w grupie większego ryzyka musisz wiedzieć nie tylko, ile procent urazów to urazy głowy w danej grupie, ale DODATKOWO ile procent członków danej grupy odniosło urazy głowy.

        Pozwól, że pomogę ci wymyślonym przykładem (liczby z sufitu, ale ilustrują to, czego dotąd nie zrozumiałeś): załóżmy, że 50% urazów, odnoszonych przez pieszych w wypadkach, to urazy głowy, natomiast w przypadku rowerzystów jest to 40% urazów. Załóżmy również, że ofiarami wypadków jest 5% pieszych i 10% rowerzystów. W konsekwencji, mamy 2,5% pieszych i 4% rowerzystów, którzy odnieśli urazy głowy w wypadkach. Kto jest w grupie większego ryzyka odniesienia urazu głowy? Skoro statystycznie rowerzysta (na tle liczby wszystkich rowerzystów) częściej odnosi uraz głowy niż pieszy (na tle liczby wszystkich pieszych), to chyba rowerzysta jest bardziej zagrożony odniesieniem takiego urazu niż pieszy, prawda? W taki sposób przecież ustala się grupy ryzyka: nie tylko patrząc, na procent odniesionych urazów danego typu na tle innych urazów odnoszonych przez członków danej grupy, ale również patrząc na procent osób, odnoszących urazy danego typu w danej grupie.

        Teraz dochodzimy do sedna: czy chcesz twierdzić, że procent pieszych, którzy odnieśli urazy głowy w wypadkach, na tle całkowitej liczby pieszych, jest wyższy niż procent rowerzystów, którzy odnieśli urazy głowy w wypadkach, na tle całkowitej liczby rowerzystów? Jeśli tak, to pokaż badania, które mówią: (a) ilu rowerzystów jeździ po polskich drogach; (b) ilu rowerzystów doznało urazów podczas wypadków; (c) jaki procent tych urazów to urazy głowy (pytam o dane polskie, nie francuskie, czy jakiekolwiek inne); (d) ilu pieszych mamy w Polsce (to jest akurat łatwe do ustalenia); (e) ilu pieszych doznało urazów podczas wypadków; (f) jaki procent tych urazów to urazy głowy. Wtedy będziesz mógł szafować takimi argumentami, jakie wystosowujesz wyżej. Tylko że biorąc pod uwagę miażdżącą przewagę ilości pieszych nad ilością rowerzystów, wątpię, by wyszło ci, że to właśnie pierwsi są w grupie zwiększonego ryzyka odniesienia urazów głowy.

  • Nipsu

    Lepiej kupcie sobie w pierwszej kolejności lusterko, a potem kask. Lepiej zapobiegać niż leczyć (o ile byłoby co oczywiście).

  • idziaczek

    dobrym sposobem na wyregulowanie kasku, jest włożenie go na głowę, wyregulowanie mocowania, ale bez spinania pasków, zrobienie poważnego skłonu i ruszanie głową – jak się nie rusza, można zapiąć paski i w drogę:)

    kask uratował mi życie i wszystkich będę namawiać do jazdy w takowym:)

  • mirek

    Zgodnie z cytowaną powyżej opinią:
    ” … idea “mobilności rowerowej” jest taka, że wsiadasz i jedziesz do pracy (sklepu, gdziekolwiek) w tym, co masz na sobie, a nie musisz się przebierać w jakieś kaski-odblaski-okularaski.”

    Po wykładzie założyceila Cycyle Chic (Mikael Colville Andersen) przestałem jeździć w kasku. Żyję i jeżdzę ostrożniej.

    Polecam
    http://www.youtube.com/watch?v=wFlRMTUuJUg

  • muus

    Co to w ogóle za kask jest? Nazywanie tego kaskiem, to jak nazywanie roweru z hipermarketu rowerem. Ostatni jest produktem roweropodobnym, pierwszy – kaskopodobnym.

  • Piotrekzkrakowa

    Osobiście jestem zwolennikiem dualizmu w kwestii kasków. W mieście poruszam się na rowerze określanym przez Tatuna „damsko-miejskim” i wtedy kasku nie używam (żadnych innych przedmiotów określanych jako rowerowe – też nie). Natomiast, jeżdżąc na szosowym rowerze, używam kasku oraz innego wyposażenia kolarskiego. Ale tu nierzadko 70 km/h pojadę.

    • pg

      No to akurat jest całkiem normalne

  • Krzysiek

    A może zamiast psioczyć, że kaski są BE (wg waszego mniemania – bo ja nie wyobrażam sobie obecnie jazdy bez orzeszka na głowie) może wspólnymi siłami – tak proponuje współpracę, mimo, że nie zgadzam się z waszym niepopieraniem kasków napiszemy artykuł(news) jak poprawnie ustawić i dobrać kask – nawet te najtańsze mają jakąś możliwość regulacji. O nie luźnych, czy jeszcze gorzej nie zapiętych lepiej nie mówić. Ktoś chętny, żeby podnieść rękawice?

    • Adam Łaczek

      Po prostu samemu to napisz to Cię opublikujemy.

  • gronel

    Moja głowa – moja sprawa.
    Stop:
    – obowiązkowym kaskom dla każdego (rower, narty, inne)
    – obowiązkowym pasom w samochodzie
    – obowiązkowym fotelikom dla dzieci
    – i wszystkiemu innemu, co ma związek tylko ze mną i nie ma żadnego wpływu na innych
    Każdy niech sam decyduje o swoim „bezpieczeństwie” a nie robi to za niego państwo.

    • muus

      „obowiązkowym fotelikom dla dzieci”

      Obowiązkowe foteliki akurat nie mają związku wyłącznie z Tobą, ale z dzieckiem, które przewozisz i jeśli nie dba się o bezpieczeństwo przewożonego dziecka, które samo o swoje bezpieczeństwo zadbać nie potrafi, można wprowadzić obowiązkowe foteliki, by zmusić nieroztropnych kierowców do chronienia dzieci. Co do reszty, pełna zgoda. Każdy niech decyduje sam, byle tylko nie wmawiał innym, że jazda bez pasów czy bez kasku jest równie bezpieczna, bądź nawet bezpieczniejsza od jazdy w pasach i kaskach.