Ulice nie tylko dla samochodów

Ulice nie tylko dla samochodów

Czy widział ktoś kiedyś dorożkę jadącą przez Kraków? Na pewno. A ten sznurek samochodów, który się za nią ciągnie? Zadziwiające, że większość kierowców grzecznie czeka, nie próbuje nerwowo wyprzedzać, a już zdecydowanie nikt nie trąbi żeby popędzić dorożkarza. To przecież ci sami polscy kierowcy, którzy zawsze się spieszą, są wszędzie spóźnieni i mogliby zabić (czasem dosłownie) byleby się dostać do domu czy do pracy 2 minuty szybciej. Czemu tym razem okazują taką niesamowitą cierpliwość? Być może powód jest taki, że nikt nie uważa dorożki za intruza, nie kwestionuje jej prawa do poruszania się drogą. Oto co różni dorożkę od roweru.

Rowerzysta = intruz
Nieraz słyszałem od kierowców, jakim to zawalidrogą jest rower. Zdarzyło mi się już być przeganianym z jezdni, bo przecież „mogę jechać chodnikiem”, dowiedziałem się też, że „jak pada deszcz, to się chodzi na nóżkach”, a niektórzy tzw. „spece” od bezpieczeństwa ruchu drogowego twierdzą, że jako rowerzysta „mam sobie szukać ścieżek rowerowych”. Moim prywatnym zdaniem to jest dziś największy problem polskich rowerzystów – przekonać kierowców, że rower na jezdni jest tak samo u siebie jak oni. Nie da się ukryć, że pogląd jakoby drogi służyły wyłącznie autom, a wszystko wokół było tylko rodzajem dekoracji (określenie M. Kirschke), ma się w pewnych kręgach bardzo dobrze. Warto przy tym pamiętać, że w jeszcze gorszej sytuacji niż rowerzyści są piesi. Od bólu tak długo jak nie zsiadamy z rowerów, nie musimy czekać na pasach pół godziny aż ktoś się łaskawie zatrzyma, ani przeciskać między samochodami zajmującymi każdy skrawek chodnika.

Prawo po naszej stronie
Pozornie po stronie postrzegania roweru jako pełnoprawnego środka transportu stoi prawo o ruchu drogowym. Sęk w tym, że znów część posiadaczy samochodów chciałaby widzieć po stronie rowerzystów tylko obowiązki – nakaz jazdy poboczem, oświetlenie, zakaz jazdy po pasach, a najlepiej jeszcze OC i „prawo jazdy na rower”, a nie uprawnienia, które są najczęściej identyczne z przysługującymi kierowcom. Wynika to najczęściej z niedoinformowania.
Piszę „część”, a w tym momencie wiele osób będzie się zżymać, że jak to – przecież chodzi tylko o mały odsetek kierowców, może 5%. Od razu odpowiadam. Kiedy jadę ul. Pilotów, Al. 29 Listopada, ul. Mogilską czy Alejami Trzech Wieszczów to trudno mi uwierzyć, że chociaż 5% z nich przestrzega obowiązujących ograniczeń prędkości. Jakby na jezdni były tylko samochody.

Rzecznik zmotoryzowanych
Było o kierowcach, rowerzystach i „ekspertach”. Dla pełnego obrazu należy dodać jeszcze jedną stronę: zarządcę dróg. Sposób budowania i znakowania infrastruktury drogowej w Krakowie (a może generalnie w Polsce) w dużej mierze utwierdza w kierowcach ich błędne przekonania. Nagminne separowanie ruchu, grodzenie osiedli kilometrami ekranów dźwiękochłonnych, chętne szafowanie znakiem B-9 „zakaz ruchu rowerowego”, wyznaczanie przejść dla pieszych i przejazdów dla rowerów tylko tam gdzie nie zawadzają kierowcom, promotoryzacyjne ustawianie sygnalizacji świetlnej, odśnieżanie w kolejności: jezdnia natychmiast, chodniki następnego dnia, DDR nigdy, to tylko początek listy. Zadziwiające, że kolejne estakady w Krakowie powstają, chociaż nie ma stowarzyszenia kierowców, które by o nie walczyło. Jednocześnie każdorazowe ustawienie stojaka, wykonanie kontrapasa czy obniżenie krawężnika na drodze rowerowej wymaga napisania sterty pism.

Mówiąc szczerze, wiem już że wygraliśmy, że prędzej czy później będzie u nas jak w Danii czy Niemczech. Wymaga to jeszcze czasu, ale zacząć musimy od zmiany mentalności kierowców. Rower na jezdni jest tak samo u siebie jak oni.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • zibi22

    Ja codziennie bawię się w liczenie napotkanych z przeciwka rowerzystów. Liczę na jednej z ruchliwych ulic, która łączy centrum z obwodnicą. (tak odcinek jest dość długi 8 km). w zeszłym roku jak doliczyłem do 3 to było dobrze. Dziś było 12. W ciągu zaledwie 15 minut jazdy minęło mnie 12 rowerzystów. Jutro zrobię statystykę policzę samochody. i rowery.

    • wini

      jak liczysz na ruchliwych drogach to będzie to niemiarodajne – rowerzyści zazwyczaj jeżdżą inaczej rowerem niż samochodem. Sam ATW objeżdżam z boku (ze względu na światła) a trasa 6 km pokrywa mi się tylko na jakiś 300m na moście dębnickim… Jak coś liczyć to właśnie na mostach bo przez nie trzeba przejechać;)

  • zuzanna

    Moja znajoma przyjechala z Holandii i pierwsze co powiedziala to „Jejkuuu ale w Krakowie duzo rowerzystow!” ;) cos sie dzieje drogie Panie i Panowie… cos sie dzieje….. i nikt tego nie zatrzyma… :]

  • jacekd

    „Zadziwiające, że większość kierowców grzecznie czeka, nie próbuje nerwowo wyprzedzać, a już zdecydowanie nikt nie trąbi żeby popędzić dorożkarza.”

    Zapraszam autora postu na ulicę Powstańców, wieczorem kiedy dorożki wracają tamtędy do „domu”. Szczególnie jesienią po zmroku. Oj co Ci kierowcy potrafią wywijać na tej drodze …

  • zibi22

    wyniki dzisiejszego liczenia 3 rowerzystów spotkanych z przeciwka. Niska liczbo jest wynikiem tego ze 20 minut po moim przejeździe lunęło jak z cebra. samochodów nie udało mi się policzyć.

  • Hubert

    Również według moich obserwacji stosunek kierowców do rowerzystów diametralnie się zmienia wraz ze wzrostem liczby rowerów, a więc życzmy sobie, żeby było nas jak najwięcej.

    • And

      Jeżdżę (w rozumieniu korzystania z roweru jako środka lokomocji) po Krakowie regularnie od pocz. lat 90-tych. I muszę powiedzieć, że ostatnie 8-10 lat to nieprawdopodobny wzrost ilości rowerów w ruchu. W okolicach roku 1996 zdarzało mi się często, na trasie Plac na Stawach, skrzyż. Al. 29 Listopada-Wileńska, około godz. 17-18 nie spotkać ani jednego roweru. Obecnie, musiał by być jakiś pogodowy armagedon.

    • rbk

      Wszyscy to widzą tylko zza urzędniczego biurka ruch rowerowy (nie)wygląda jak 30 lat temu…

  • vrr

    To zrozumiałe że z zza urzędniczego biurka rowerów nie widać. Dlatego wyobraziłem sobie taką akcję, tylko zamiast Lemmiego byłaby to np. masa rowerowa wjeżdżająca tam gdzie stoi to słynne „biurko czasu” zza którego widać tylko lata siedemdziesiąte. http://www.youtube.com/watch?v=tH4ngSFXfb8

  • tptak

    Dziś (grudzień, nie sierpień jak w powyższych komentarzach) spotkałem dwa rowery: jeden na Armii Krajowej, jeden na Ruczaju. Ale trzeba zaznaczyć, że było ich mniej niż zazwyczaj – dziś raz że pewnie się gołoledzi ktoś wystraszył, dwa że jechałem o 7, nie o 6. Normalnie w grudniu z rana widuję 5-6 rowerów. Siebie nie licząc rzecz jasna.
    Zmieniamy świat na lepsze? ;)

  • Fragment z artukułu: >> część posiadaczy samochodów chciałaby widzieć po stronie rowerzystów tylko obowiązki – nakaz jazdy poboczem, oświetlenie, zakaz jazdy po pasach, a najlepiej jeszcze OC i „prawo jazdy na rower” << Skoro Wy Rowerzyści chcecie być tak samo pełnoprawnym uczestnikiem drogi jak kierowcy samochodów to przykro mi ale jakieś obowiązki też Was muszą dotyczyć nie będzie tak że kierowców obowiązują przepisy wymogi a rowerzystów nie a w takim tonie można odczytać artykuł. Znów cały świat zły i uciska biednych rowerzystów… Jednym z kilku z obowiązków, który chciałbym aby był egzekwowany przez stróżów prawa jest np. posiadanie sprawnego i korzystanie z oświetlenia roweru godzinach nocnych, bo widzę na ulicach że niektórych rowerzystów nie stać na 2 baterie AAA do swoich lampek diodowych i jeżdżą w ciemnych strojach bez oświetlenia czy nawet głupiego odblasku i jeszcze zbulwersowani jak się im zwraca uwagę….

  • Marcin Piotrowski

    A czy rowerzyści nie maja obowiązku posiadania sprawnego oświetlenia, które jest jasno określone w PoRD? Mają. Więc o czym ten przydługi wywód nie na temat?

  • Mają oczywiście ze mają w obowiazku posiadać zgodnie z PoRD ale p. Marcinie miec a używać to zupełnie co innego (ostatnio prawie rozjechalem o 5.20 takiego jegomościa na ul. Kazimierza Wielkiego.) O czym ten wywód? Na przykład o tym że ile razy bym nie czytał KMR to tylko o przywilejach dla rowerzystów, i jak im ciężko, o tym jak to nieznający przepisów, bezmyślni, bezmózgowi, kierowcy rozjeżdżają Rowerzystów… Wciąż Rowerzyści są gnębieni a oni przecież tacy wspaniali, nieomylni i zawsze stosujący się do przepisów. Jest tak słodko że aż mnie mdli, więc czasem się udzielam w jakimś temacie i chcę rozmawiać, dyskutować przedstawiąc swoje argumenty…

  • Tomek Więcek

    No pacz pan panie Łobuz, to tak jak u kierowców z ograniczeniem prędkości i dostosowaniem jej do warunków na drodze – mieć obowiązek a stosować się do tego, to zupełnie co innego. No i przez tych nieoświetlonych rowerzystów zabici i ciężko ranni idą w tysiące! Natomiast z powodu zbyt szybkiego jeżdżenia autem odsetek wypadków jest jakiś marginalny i dlatego w ogóle nie chwytam idei stawiania takich ilości fotoradarów… hmmm… Czy one fotografują rowerzystów bez oświetlenia?

  • Wg Instytutu Renault 5% polskich kierowców przestrzega ograniczeń prędkości, a moim zdaniem mniej niż 5% rowerzystów jeździ bez świateł. Ciekawe że jak tylko pojawi się wyważony głos o równouprawnieniu na drodze, to zaraz odzywa się jakiś biedny, sterroryzowany przez cyklotalibów kierowca.

  • Panie Hubercie czy ‚wyważony głos’ to ten wzięty z artykułu? Moim skromnym zdaniem to on taki mało wyważony ale to moje zdanie. Fakt jest jeden jako kierowca przyznaję się do błędów, które czasem robię i staram się ich unikać i nie uważam się za ‚lepszego’ bo jeżdże zamknięty w metalowej puszce :D Sterroryzowany przez cyklotalibow ktorzy NIE UMIEJĄ SIĘ PRZYZNAĆ DO BŁĘDU, bo są za wspaniali tylko cały świat ich uciska. :D :D

  • Piotr Łobuz wszystkich rowerzystow ktorych znam, a ktorzy sie tu udzielaja, maja oswietlenie, uzywaja go i z tego chociazby powodu nie mozemy sie przyznac, ze jezdzimy bez oswietlenia. do innych przewinien sie przyznalismy, ale nawet i to nie uszczesliwia niektorych

  • Piotr Łobuz Jak rozumiem nie podoba się Panu stwierdzenie w artykule, że „rowerzysta jest na jezdni tak samo u siebie jak oni [kierowcy]”. No to faktycznie mamy zupełnie różne definicje tego co jest stanowiskiem „wyważonym”.