Czy kierowca nie musi słyszeć, czyli o rowerzystach w słuchawkach raz jeszcze

Czy kierowca nie musi słyszeć, czyli o rowerzystach w słuchawkach raz jeszcze

Myślałem, że ostatni tekst o badaniach naukowych o wpływie słuchawek na rowerzystę zamknie ten temat raz na zawsze, niestety wobec wątpliwych kontrargumentów nie można przejść obojętnie.

Gazeta Wyborcza:

„- Problem tylko w tym, że kierowca jest w samochodzie bardziej bezpieczny niż rowerzysta, którego nie chroni karoseria. Nawet jeżeli przez głośną muzykę nie usłyszy ostrzeżeń (chociażby klaksonów) i spowoduje wypadek lub będzie jego ofiarą, ma nieporównywalnie większe szanse na przeżycie niż rowerzysta – uważa Joanna Biel-Radwańska z małopolskiej drogówki.”

W komentarzach na facebooku pojawiły się też tezy, że kierowca nie musi słyszeć, bo

„lepiej widzi, bo jest uzbrojony w lusterka”, „kierowcy wystarczająco dobrze orientują się w tym, co dzieje się dookoła nich”.

Czy rzeczywiście tu leży problem?

Brak słuchu = zagrożenie życia
Sytuacja z ostatnich dni: kierowca wymusza pierwszeństwo na przejeździe rowerowym, rowerzysta ma zielone światło. „Uzbrojony w lusterka” kierowca oczywiście niczego nie widzi, bo się nie patrzy. Rowerzysta dzwoni dzwonkiem i krzyczy „zielone!” Zgodnie z australijskimi badaniami kierowca SUVa go nie usłyszy, a chyba powinien. Tym razem nikt nie zginął, kierowca wyhamował na kilka centymetrów przed rowerzystą, ale tylko dlatego, że zauważył, że na sąsiednim pasie rowerzyście pierwszeństwa ustępuje inne auto.

Gdyby doszło do wypadku zeznałbym, że rowerzysta dodatkowo ostrzegał sygnałem dźwiękowym, ale kierowca go zignorował co dodatkowo obciążyłoby posiadacza SUVa. Teraz odwróćmy sytuację: rowerzysta w słuchawkach wymusza pierwszeństwo na kierowcy, kierowca używa klaksonu – mimo słuchawek rowerzysta go usłyszy i zareaguje.

Brak słuchu = brak edukacji
Inna sytuacja: zielona strzałka. Kierowca przejeżdża bez zatrzymania, pieszy któremu właśnie prawie przejechał prawie po palcach krzyczy do niego „uważaj!”. Kierowca oczywiście niczego nie słyszy i odjeżdża w przekonaniu że jechał prawidłowo. Na osławionym przejeździe na łączniku Kotlarska-Podgórska kierowcy regularnie wymuszają na mnie pierwszeństwo. Może gdybyśmy krzyczeli na nich, a oni by nas-rowerzystów słyszeli to po kilku tygodniach 70% kierowców zaczęłoby tam ustępować pierwszeństwa? Niestety obecnie głusi kierowcy odjeżdżają w przekonaniu, że jadą zgodnie z przepisami, „szybko, ale bezpiecznie”. Jak skutecznie zwrócić uwagę takiemu kierowcy?

Ofiary samochodowej głuchoty
Rowerzysta w słuchawkach w przeciwieństwie do kierowcy z zamkniętymi szybami słyszy co się dzieje dookoła, w szczególności usłyszy krzyczącego pieszego i rowerzystę. Ile osób trzecich ranili lub zabili rowerzyści jeżdżący w słuchawkach? Bo kierowcy z zamkniętymi szybami mają na swoim koncie tysiące ofiar, a w wielu przypadkach wypadku mogłoby nie być, lub jego skutki mogłyby być mniejsze jeśli kierowca słyszałby co się dzieje wokół niego i np. nie ciągnąłby ciała pieszego za sobą, bo usłyszałby jego krzyk.

Głusi na argumenty
Mimo tych przygniatających argumentów jak podaje Wyborcza:

„Wielu specjalistów od ruchu drogowego, ale także policjantów drogówki, chciałoby karać za jazdę na rowerze z włączoną muzyką.”

Ten tok myślenia jest zgodny z tradycyjnymi tezami polskiego szariatu drogowego: od niechronionych uczestników ruchu drogowego wymaga się wyostrzonych zmysłów wzroku i słuchu, oraz umiejętności predykcji, podczas gdy to kierowca przez swoją głuchotę może zabić!

Parafrazując Panią Joannę Biel-Radwańską z małopolskiej drogówki:

„Problem tylko w tym, że kierowca jest w samochodzie bardziej niebezpieczny niż rowerzysta, który nie waży tony. I jeżeli przez głośną muzykę nie usłyszy ostrzeżeń (chociażby klaksonów) i spowoduje wypadek lub będzie jego ofiarą, ma nieporównywalnie większe szanse na zabicie kogoś niż rowerzysta”.

Czemu tej prostej rzeczy nie jest w stanie zauważyć nasi tzw. „eksperci” od bezpieczeństwa ruchu drogowego, chcący karać rowerzystów w słuchawkach?

By było śmiesznie – ja w słuchawkach nie jeżdżę, bo nawet takich nie mam, ale przykład bezpieczniackiego podejścia do słuchawek idealnie pokazuje, to że polskie BRD jest postawione na głowie.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • VAT

    Mam nadzieję, że wypowiedź Pani Rzecznik zacytowana przez GW jest wyrwana z kontekstu. Logicznie rzecz biorąc wynika z niej, że: kierowca może mniej słyszeć, bo nic mu nie grozi w puszce która prowadzi, a zatem – im bezpieczniejszy jesteś, tym bardziej może ci zwisać bezpieczeństwo innych.

    • Adam Łaczek

      Przecież to motto polskiego brd ,
      od niechronionych uczestników ruchu drogowego wymaga się wyostrzonych zmysłów wzroku i słuchu, oraz umiejętności predykcji, a od kierowców nie wymaga się nic, tak jakby „głuchy ślepiec bez wyobraźni” był ideałem polskiego kierowcy.
      Znalazłem też świetny komentarz na forum GW:

      „Nie ma to jak wynaleźć kolejny problem z rowerzystami. Artykułów o powszechnym łamaniu ograniczeń prędkości przez kierowców jakoś brak, najwyraźniej spowszedniało. Z danych Policji wynika, że wypadki z udziałem rowerzystów to w większości wynik wymuszania pierwszeństwa przez kierowców. Trzeba w sobie mieć doprawdy wielką pasję, żeby w tej sytuacji czepiać się słuchawek.
      Do tego argumentacja sprowadzająca się do zasady: na drogach jest tak strasznie, że niech się wszyscy mają na baczności. Oprócz tych, którzy mają karoserię. Takie słowa z ust odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu drogowego napawają wielką otuchą. „

  • andrzej

    To wcale nie chodzi o pasję w czepianie się milicji słuchawek, MILICJIA PO PROSTU SZUKA NASTĘPNEGO ŁATWEGO SPOSOBU POMPOWANIA STATYSTYK! proszę zwrócić uwagę, jak łatwo będzie widać rower ze słuchawkami. Milicje nie interesują takie raporty jak GDDKiA! Sądzę, że nawet ich nie czytają albo mają głęboko schowaną w szufladzie.Jeżeli zaczną karać za słuchawki na rowerze, mimo tych badań naukowych, to będzie już jasne czym oni są zainteresowani najbardziej.Nie naszym bezpieczeńsrwem tylko POMPOWANIEM STATYSTYK, milicja ma jakiś chory system, teraz będą trąbić w mediach, że oprócz 50 000 złapanych nawalonych cyklistów, wychwycili 10 000 ze słuchawkami na uszach, to będzie OGROMNY SUKCES W POPRAWIANIU NASZEGO BEZPIECZEŃSTWA.

  • barklu

    W pełni się zgadzam – jeśli samochód ma otwarte okna, to dużo łatwiej zwrócić uwagę kierowcy na swoją obecność (np. wystarczy dzwonek, by odwrócił głowę i zobaczył rowerzystę nadjeżdżającego z prawej).
    Za to w pełni pozamykani nic nie słyszą, nie ma co krzyczeć ani dzwonić. Chyba że ktoś ma AirZouda.

    • Nipsu

      Nielegalnego btw. Polskie przepisy nie umożliwiają rowerzyście używania sygnału dźwiękowego „o przeraźliwym dźwięku”, a do takich można zaliczyć np. montaż klaksonu samochodowego. Zatrąbisz takim potworem na kierowcę wymuszającego pierwszeństwo, to z pewnością cię i być może zatrzyma się, unikając poważnego w skutkach wypadku. W nagrodę dostaniesz mandat od Policji albo SM.

    • Zeb

      Mnie słyszą i nie używam żadnych elektrycznych lub pneumatycznych wspomagaczy ;-)

  • Malachiasz

    Czy mógłbyś podać artykuł lub rozporządzenie, które zabrania używania sygnału o przeraźliwym dźwięku, bo po sprawdzeniu kilku źródeł mam wrażenie, że to „miejska legenda”.

  • Aleksandra_B

    Pierwszy wynik z Google:
    „Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 31.12.2002 w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz ich niezbędnego wyposażenia, Dz. Ustaw 2003 nr 32 poz. 262

    Art. 53.

    ust. 1. Rower powinien być wyposażony:

    z przodu – w jedno światło barwy białej lub żółtej selektywnej;
    z tyłu – w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające
    w conajmniej jeden sprawnie działający hamulec;
    w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku”
    Skoro nakazuje „nieprzeraźliwy”, to tym samym przeraźliwego mieć nie można…

    • Nipsu

      Mimo że nie jest to dozwolone warto mieć w rowerze zamontowane coś głośniejszego, dla własnego bezpieczeństwa. Obok tego należy mieć oczywiście zwykły dzwonek, bo przecież nikt nie będzie napierdzielał AirZoundem na pieszych, którym poszło się za daleko i akurat idą drogą dla rowerów. Ale na kierowcę wymuszającego pierwszeństwo na jezdni czy na przejeździe dla rowerów już tak. Wolę zapłacić mandat niż próbować dzwonić na kierowcę dzwonkiem, którego on nie usłyszy.

    • Malachiasz

      Czyli nie mogę stosować też opasek odblaskowych, bo nie zostały one uwzględnione w rozporządzeniu jako wyposażenie roweru. Podobnie ma się rzecz z licznikiem, bidonem, błotnikami, zapięciem i sakwą podsiodłową…
      Chyba rozumiesz do czego zmierzam ;-)

      • Adam Łaczek

        Opaski na opasce np na spodniach to część wyposażenia człowieka. A lokalizacja bidonu nie jest ograniczona w rozporządzeniu, za to lokalizacja i kolor odblasków jest

  • Leesior

    Sam jestem często rowerzystą, ale nikt mi nie wmówi, że rowerzysta w słuchawkach jest równie bezpieczny dla siebie i dla innych niż rowerzysta bez słuchawek. To po prostu fizycznie niemożliwe.
    Powinno się natomiast faktycznie zezwolić na klaksony przy rowerach.

    • Nipsu

      Ależ absolutnie nikt nie próbuje Ci tego wmawiać. To jasne, że rowerzysta jadący w słuchawkach z głośno puszczoną muzyką gorzej odbiera dźwięki otoczenia, ale dokładnie to samo dotyczy kierowcy słuchającego radia na cały regulator przy zamkniętych oknach (włączona klima albo ogrzewanie). Głośne słuchanie muzyki tak samo w przypadku rowerzysty jak i kierowcy powoduje gorsze odbieranie dźwięków otoczenia, ale chyba zapominamy że przede wszystkim zmniejszenie koncentracji. Co nie zmienia faktu, że dla jednych i drugich jest całkowicie dozwolone. Jeszcze nie doczekaliśmy się przepisów regulujących tą kwestię, tak jak np. obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa.

  • rowerkiem

    Do duszy z taką wolnością. Nawet muzyki nie pozwolą człowiekowi słuchać na rowerze. Pff… Terror.