Marek Dworak a kwestia jazdy w słuchawkach

Marek Dworak a kwestia jazdy w słuchawkach

Próbowałem omijać z daleka wypowiedzi Marka Dworaka – w trosce o własne zdrowie. Niestety zaprzestanie oglądania TVP Kraków i słuchania Radia Kraków nie wystarczyło. Pan redaktor dyrektor Marek musiał zaistnieć rownież w innych mediach [3] i objawić uczestnikom ruchu drogowego kolejne mądrości nie mające pokrycia w rzeczywistości. Więcej na ten temat można było już przeczytać w artykule „Z Markiem Dworakiem edukacji nie będzie” na ibikekrakow.com.

Pan redaktor dyrektor Marek Dworak zrobi wszystko, aby podsysać swoją prywatną nagonkę na rowerzystów, finansowaną z naszych podatków. I tak, podczas rzeczonej kłótni podczas kręcenia filmu „edukacyjnego” o rowerzystach, Pan Marek wymyślił nowe wykroczenie [4]:

”Będę karał [rowerzystów] za jazdę w słuchawkach z 3 Art. PoRD”

Dla przypomnienia i podtrzymania edukacyjnego wymiaru tego bloga, przytoczę wspomniany artykuł 3. Prawa o Ruchu Drogowym:

Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga — szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

Idąc tym tropem, pan redaktor dyrektor powinien skupić swoją uwagę również na kierujących samochodami, którzy to wbrew zapisom art. 3. PoRD, narażają na niebezpieczeństwo siebie i innych poprzez głośne słuchanie muzyki w aucie. Wydaje się Wam to absurdalne? Zaraz udowodnię, że słuchanie muzyki w aucie może być groźniejsze niż słuchanie muzyki na słuchawkach podczas jazdy rowerem.

Kto usłyszy więcej w miejskim zgiełku – kierowca słuchający muzyki w aucie czy rowerzysta korzystający z słuchawek? Sprawdzili to dwaj  Australijczycy – Simon Vincett i Stephen Huntley [1].

Na testowej ulicy (St Kilda Road, Melbourne, Australia) zmierzony średni poziom hałasu w szczycie wyniósł 80 decybeli (dB). W celu przeprowadzenia testów, zaparkowano samochód testowy (Nissax X-Trail 2005) przy tej ulicy.

Test przeprowadzony został przy użyciu miernika decybeli (decybelometra) oraz syntetycznego modelu małżowiny usznej, specjalnie stworzonego przez dr Scotta Maysona z katedry Wzornictwa Przemysłowego instytutu RMIT (Royal Melbourne Institute of Technology). Ucho zostało tak zaprojektowane, aby osadzić je na wlocie decybelometra i włożyć w nie słuchawkę douszną oraz dokanałową.

Oczywiste jest, że rodzaj używanych słuchawek ma duży wpływ na poziom tłumienia dźwięków z zewnątrz. Słuchawka douszna, wkładana do małżowiny usznej, pozwala usłyszeć więcej dźwięków z otoczenia niż słuchawka dokanałowa, którą umieszczamy głębiej w uchu, bo aż w kanale słuchowym.

 Po lewej słuchawki dokanałowe, po prawej słuchawki douszne.

Po włożeniu słuchawki dousznej (bez odtwarzania muzyki) do małżowiny syntetycznego ucha, zmierzony poziom hałasu dochodzący z ulicy wyniósł 79dB. W przypadku słuchawki dokanałowej, hałas komunikacyjny wyniósł 71dB.

Poziom hałasu zmierzony wewnątrz samochodu wykazał, że auta są bardziej wytłumione. Pomiar średniego poziomu hałasu otoczenia przeprowadzony wewnątrz auta na włączonym silniku wyniósł 54dB. To aż o 26dB mniej niż na zewnątrz samochodu. Podczas dzwonienia dzwonkiem rowerowym tuż przy otwartym oknie samochodu zmierzono wewnątrz auta hałas na poziomie 105dB. Przy zamkiętym oknie ten sam dzwonek rowerowy słychać było w aucie na poziomie 57dB.

Na podstawie subiektywnych odczuć ustalono, że rozsądny poziom głośności podczas słuchania muzyki na iPodzie podczas jazdy, wynosi trzy kliknięcia w dół od maksymalnej głośności iPoda. Dało to 87dB, czyli poziom wyższy niż średnia hałasu otoczenia (80dB).

Ustawiono dwóch testerów 10 metrów od siebie. Najpierw jeden krzyknął słowo „Passing”, po czym zadzwonił dzwonkiem rowerowym. Decybelometr nie zarejestrował poziomu hałasu wyższego niż hałas otoczenia. Jednakże kiedy drugi tester włożył do ucha słuchawkę douszną i słuchał muzyki na poziomie 87dB, wyraźnie słyszał wołanie kolegi i dzwonienie dzwonkiem. Wołanie i dzwonienie było również słyszalne przy użyciu słuchawek dokanałowych, ale znacznie gorzej.

Zaskakujące było jednak to, co można było usłyszeć siedząc wewnątrz samochodu z włączonym systemem audio na umiarkowanym poziomie 69dB. Kierowca nie był w stanie usłyszeć dzwonienia dzwonkiem rowerowym i krzyku osoby znajdującej się 10 metrów od pojazdu. Dopiero po wyłączeniu radia w samochodzie możliwe było usłyszenie wołania i dzwonienia, ale na poziomie podobnym do poziomu zarejestrowanego podczas słuchania muzyki na słuchawkach dokanałowych!

Wnioski
Na podstawie tych prostych testów, można z pewnością stwierdzić, że:

Rowerzysta korzystający z słuchawek dousznych, słuchając muzyki na umiarkowanym poziomie, jest w stanie usłyszeć dużo więcej dźwięków z otoczenia, niż kierowca samochodu, nawet wtedy gdy ten drugi ma wyłączone radio!

Tym samym, rowerzysta słuchający muzyki podczas jazdy, słyszy tyle samo dźwięków z otoczenia co kierowca samochodu nie słuchający muzyki w trakcie jazdy. Ten sam rowerzysta słyszy za to o wiele więcej dźwięków z otoczenia niż kierowca samochodu słuchający radia na umiarkownym poziomie głośności.

Słuchanie muzyki na umiarkowanym poziomie na słuchawkach dosznych, pozwala rowerzyście wyraźnie słyszeć dźwięki ostrzegawcze emitowane przez innych uczestników ruchu.

Warunki badania:
  Lokalizacja: St Kilda Road, Melbourne, Australia
  Czas: Czwartek, 14:00-16:00
  Samochód: Nissan X-Trail 2005
  Muzyka: „Lust for life” Iggy Pop
Wszystkie pomiary w dB(A) [dB w skali akustycznej]

 

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na stopień tłumienia dźwięków podczas używania kasków motocyklowych. W szczególności mam tu na myśli kaski integralne. Badania przeprowadzone przez Centralny Instytut Ochrony Pracy Państwowego Instytutu Badawczego, pt. „Wpływ środowiska ograniczonej przestrzeni wokół głowy na funkcje fizjologiczne i poznawcze człowieka” [2] pokazały, że:

(…) powyżej 1000 Hz tłumienie kasku wzrastało w przybliżeniu liniowo osiągając wartości około 15 dB przy 2000 Hz, oraz około i ponad 30 dB w zakresie częstotliwości powyżej 3000 Hz.

Oznacza to, że motocyklista słyszy nawet do 30dB mniej dźwięków z otoczenia niż rowerzysta. Przypomnijmy, że kierowca samochodu, przy wyłączonym radiu i z zamkniętymi szybami, słyszy aż o 26dB mniej niż rowerzysta. Zaś rowerzysta w słuchawkach słyszy tylko o 1dB mniej niż cyklista bez słuchawek.

Gdybyśmy chcieli szukać dalej, to doczytalibyśmy się rownież, że motocyklista w takim kasku pozbawiony jest tlenu [2] :

Podczas wariantów badania prowadzonych w kasku w strefie oddychania wszystkich ochotników  wykazano przyrost stężenia dwutlenku węgla i obniżenie stężenia tlenu, w porównaniu do badań prowadzonych bez kasku. Stwierdzono przy tym obniżenie dopuszczalnej normy stężenia tlenu (poniżej 20%) w obydwu wariantach z użyciem kasku, oraz chwilowe przekroczenie dopuszczalnej normy stężenia CO2 w czasie eksperymentu prowadzonego w mikroklimacie gorącym, w warunkach hałasu.

(…)

Wykazano, iż stosowanie kasku w warunkach eksperymentu prowadzi do:
a. (…)

b. zmniejszenia stężenia tlenu O2 i wzrostu stężenia dwutlenku węgla w tworzonej przez kask przestrzeni półotwartej , z przekroczeniem dopuszczalnych norm,
c. (…)

d. obniżenia poziomu uwagi i zmęczenia.

Nie twierdzę oczywiście, że należy zrezygnować ze stosowania kasków przez motocyklistów lub zakazać słuchania radia w samochodzie. Absolutnie. Zwracam jedynie uwagę, iż słuchawki w uszach rowerzysty to naprawdę błahy problem w porównaniu z tym co się dzieje np. pod kaskiem motocyklowym. I jakoś nikt nie krzyczy, że ma to wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Ciekawe dlaczego wg Małopolskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, której Marek Dworak jest sekretarzem, słuchanie muzyki przez rowerzystę stanowi aż tak wielkie zagrożenie. I to wbrew przytoczonym badaniom.

Poza wszystkimi powyższymi argumentami należałoby jeszcze przypomnieć, panu sekretarzowi redaktorowi dyrektorowi Markowi Dworakowi, zapis z ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, który powinien znać na pamięć i recytować nawet po wybudzeniu z najlepszego snu. Otóż art. 87 ust. 2 PoRD mówi, że:

Osoba niepełnosprawna pod względem fizycznym może być kierującym, jeżeli w wyniku badania lekarskiego nie stwierdzono przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania  pojazdem.

I tu dochodzimy do momentu, w którym osoba niesłysząca może legalnie otrzymać prawo jazdy w Polsce. No, może poza okresem, w którym pisanie prawa na kolanie doprowadziło do małego zamieszania w 2011 roku [5, 6]. Po wyprostowaniu Rozporządzenia Ministra Zdrowia z w sprawie badań lekarskich kierowców i osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami [7] znów stanowi ono jasno, że [8]:

Ubytek częściowy lub całkowity słuchu nie musi stanowić przeciwwskazania zdrowotnego do uzyskania uprawnień do kierowania pojazdami przez osobę ubiegającą się o prawo jazdy kategorii A, A1, B, B1, B+E, T (…)

Czyli, że osoba całkowicie głucha może prowadzić nawet SUVa z przyczepą kepmingową, a panu Markowi Dworakowi przeszkadza rowerzysta z słuchawkami na uszach. Mam wrażenie, że komuś nienawiść do rowerzystow przyćmiła poczucie proporcji.

 

Źródła:

[1] An ear on the traffic [w:] Ride On Australia’s most widely-read bike magazine, 9 July 2012, dostęp: 5.08.2012, tłum. Jakub Przybek

[2] Sudoł-Szopińska I. (kier. badań), Wpływ środowiska ograniczonej przestrzeni wokół głowy na funkcje fizjologiczne i poznawcze człowieka,Centralny Instytut Ochrony Pracy Państwowego Instytutu Badawczego, dostęp: 5.08.2012

[3] Radłowska R., Kłótnia ekspertów na planie reportażu o rowerach, krakow.gazeta.pl 01.08.2012, dostęp: 5.08.2012

[4]  Łaczek A., Z Markiem Dworakiem edukacji nie będzie, ibikekrakow.com 2 sierpnia 2012, dostęp: 5.08.2012

[5] Głuchoniemy poprowadzi auto, prawo.rp.pl 21-09-2011, dostęp: 5.08.2012

[6] Prawo jazdy nie dla głuchoniemych, Prawdziwi Niepełnosprawni – nie-pelnosprawni.pl, 13 września 2011, dostęp: 5.08.2012

[7] Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 stycznia 2004 r. w sprawie badań lekarskich kierowców i osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz.U. 2004 nr 2 poz. 15)

[8] Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 30 grudnia 2011 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie badań lekarskich kierowców i osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz.U. 2012 nr 0 poz. 24)

Rowerzysta, motocyklista i kierowca samochodu w jednym.

  • ptysiek

    No proszę, ktoś gdzieś porobił fachowe badania, które jednak potwierdzają moje subiektywne odczucia :-)
    Czasem jeżdżę ze słuchawkami (dokanałowe Sennheiser CX 300) w uszach słuchając muzy z umiarkowaną głośnością i nie mam najmniejszych problemów ze słyszalnością dźwięków otoczenia. Powiem, że nawet jest jakby ciut lepiej, gdyż przycisza się taki ogólny szum miejski/otoczenia natomiast bardzo dobrze słychać warczące w pobliżu samochody, sygnały alarmowe itp.
    Znów w tym przypadku najwięcej jojczą Ci co nie sprawdzili jak to w praktyce się sprawuje.

    • Al

      Super artykuł, w końcu dostałem do ręki fachową interpretacje dla moich empirycznych doświadczeń! Dzięki Jakub!

  • pg

    A ja nie rozumiem jak można słuchać muzy na rowerze – co innego odpowiednie pomieszczenie, dobre głośniki itp

    Mr Dworak w Jedź bezpiecznie postulował swego czasu jazdę z jedną słuchawką i uchu i chyba nawet to demonstrował, no ale to może chodzi o wiek kierowcy? ;)

    • raj

      Całkowicie się zgadzam z tym, ze nie widzę zbytniej sensowności słuchania muzyki na rowerze.
      Natomiast pomysł z jedną słuchawką to już w ogóle jakiś absurd – na to, zeby słuchać muzyki tylko z jednego kanału, czyli słyszec tylko POŁOWĘ wszystkich dźwięków, które w danym utworze są nagrane, to musiał wpaść ktoś niespełna rozumu…

      • olivier

        a ja czesto slucham radia (bez duzej ilosci muzyki np TOK FM, France info lub France Inter). W takim przypadku sluchanie na jedna sluchawke jest calkiem znosne. Aha no i argumentem miektorych przeciw rowerom jest „lubie sobie sluchac radia w czasie podrozy”.

  • pg

    Czyli mam rozumieć że policja w KRK będzie u długowłosych rowerzystów -stek rozgarniać włosy odsłaniając uszy szukając nielegalnej elektroniki?
    ;)

  • Malachiasz

    Jak się do zakazu jazdy w słuchawkach ma korzystanie z zestawu słuchawkowego telefonów?

    • kubaaa

      Słuszna uwaga, Dworak swego czasu wygrażał się też rowerzystom, że trzymanie telefonu w ręce podczas jazdy rowerem podchodzi pod ten sam paragraf co w przypadku samochodów (akurat się z tym zgadzam). Ale jak znam życie na pytanie jak rowerzysta ma korzystać z zestawu słuchawkowego, znów wyskoczy z jednym ze swoich „cudownych” rozwiązań – słuchawka w jednym uchu :D

      • Nipsu

        Coś czuję, że Dworak i jego wspaniałe rozwiązania ostro skompromitują się po raz kolejny, tak jak już raz miało to miejsce w programie Kraków bez ogródek.

  • VAT

    Poza tym, że kierowcy znacznie mniej słyszą, to mają też ograniczone pole widzenia (lusterka rozwiązują ten problem tylko częściowo) i większą prędkość, a więc i mniej czasu na reakcję. Tymczasem to rowerzystom stawia się w Krakowie znaki ograniczenia prędkości do 5km/godz. Grrr :(

    • Nipsu

      Ten znak postawił ktoś, kto nigdy w życiu nie jeździł rowerem. Każdy kto jeździł wie, że prędkość 5km/h nie pozwala już na idealne utrzymanie równowagi, szczególnie cięższym osobom, które muszą utrzymać w pionie więcej kg. Absolutne minimum to 10km/h, przy sprawnych hamulcach umożliwia prawie że zatrzymanie się w miejscu, jak również lepsze panowanie nad pojazdem.

      • Deltar

        A gdzie taki znak stoi?

      • Adam Łaczek

        przed skrzyżowaniem

      • ptysiek

        Taki znak stoi np. tu http://goo.gl/maps/LfKrB – zjazd w kierunku bulwarów wiślanych przez Podgórską przy moście kotlarskim.

      • madziu

        Jeśli ktoś nie jest w stanie utrzymać na rowerze równowagi jadąc 5 km/h, to powinien: a) douczyć się techniki jazdy b) przestać jeździć na rowerze.

        Inną kwestią jest, czy stawianie ograniczeń prędkości pojazdom, które nie mają obowiązku być wyposażone w homologowane prędkościomierze w ogóle jest zasadne.

      • pg

        @madziu
        Udzielisz lekcji? Bo 5 to 5 i nie ma że przekręcę pedałami i mam już 8 przez chwilkę, ma być 5,00 km/h –> 1.38888 m/s –> ok 80% długości roweru na sekundę

      • Nipsu

        Mam się douczyć techniki jazdy jeżdżąc od 3 lat po 3000km rocznie? Nieźle się ubawiłem :)

      • ptysiek

        @madziu … proszę, nie dworakuj.

        Dziś w drodze do pracy postanowiłem empirycznie sprawdzić jak to jest z jazdą max 5km/h. Licznik na rowerze mam dobrze skalibrowany ale dodatkowo zapiąłem jeszcze GPS i powiem krótko – jazda z prędkością do 5km/h to jakaś farsa i do tego niezbyt bezpieczna. Praktycznie ciągła koncentracja na liczniku (zamiast na otoczeniu) by nie przekroczyć prędkości, co chwilę wpadanie w niebezpieczne balansowanie i by to zniwelować to mocniejsze depnięcie na pedały powodowało przekroczenie zakładanej prędkości.

      • madziu

        @ Nipsu
        Przykro mi, ale 3000 km rocznie na rowerze nie jest niczym, czym można się chwalić.

        Nie dworakuję, cokolwiek to nie oznacza. Po prostu wieeeeele razy jechałem na rowerze towarzysząc idącej obok żonie – mając dziecko w foteliku, które w utrzymywaniu równowagi nie pomaga. Nie jest to wielki problem, choć nie jest to też prędkość komfortowa.

        Jeśli macie problemy z utrzymaniem takiej prędkości, to pozostaje Wam współczuć.

        Dziwi mnie też „moralność kalego”. Najpierw czytam na ibikekrakow, że należy umożliwić przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych rowerem – przy zachowaniu prędkości pieszego. Teraz się „dowiaduję”, że z taką prędkością jeździć się nie da. W sumie mnie to cieszy – tyle razy w życiu dokonałem NIEMOŻLIWEGO i dopiero Wy mi to uświadomiliście.

      • madziu

        Dziwi mnie tylko, że nikt nie podniósł tego, co napisałem w drugim akapicie – czyli o zasadności postawienia znaku ograniczenia prędkości dla pojazdu, który nie ma obowiązku mieć prędkościomierza. Moim zdaniem to marnowanie blachy i lakieru.

        Ja bym mandatu za przekroczenie prędkości na rowerze nie przyjął.

      • Rafał

        Dodatkowo „mondrzy” posłowie wprowadzili tolerancję
        10 km/h
        Więc ograniczenie 5 km/h oznacza praktycznie 15 km/h – czyli całkiem wygodna prędkość na rowerze.

      • madziu

        Gdzieś czytałem, że ta tolerancja dotyczy jedynie fotoradarów. „Suszący” mogą karać za przekroczenia mniejsze niż 10 km/h, ale zwyczajowo karzą dopiero powyżej 20, co dla mnie jest ok, ale tylko poza terenem zabudowanym.

        Ciekawe jaka jest minimalna prędkość, przy której „suszarka” działa prawidłowo :).

      • Adam Łaczek

        Dziwne że inne kraje też mają tolerancję błędu ale na poziomie np 3-5 km/h w zależności od sprzętu :)

  • zuzanna
  • Pingback: Czy kierowca nie musi słyszeć, czyli o rowerzystach w słuchawkach raz jeszcze | I bike Kraków()

  • Leesior

    „…Zaś rowerzysta w słuchawkach słyszy tylko o 1dB mniej niż cyklista bez słuchawek.”

    Bez włączonej muzyki… Po co w ogóle rozważać taka sytuację ? Ktoś sobie lubi pojeździć w słuchawkach niczego nie słuchając ?

    „Na podstawie subiektywnych odczuć ustalono, że rozsądny poziom głośności podczas słuchania muzyki na iPodzie podczas jazdy, wynosi trzy kliknięcia w dół od maksymalnej głośności iPoda.”

    To faktycznie naukowe ustalenie.

    „Ustawiono dwóch testerów 10 metrów od siebie. Najpierw jeden krzyknął słowo “Passing”, po czym zadzwonił dzwonkiem rowerowym. Decybelometr nie zarejestrował poziomu hałasu wyższego niż hałas otoczenia. Jednakże kiedy drugi tester włożył do ucha słuchawkę douszną i słuchał muzyki na poziomie 87dB, wyraźnie słyszał wołanie kolegi i dzwonienie dzwonkiem.”

    Hłe, hłe… Czyli przy poziomie 80 dB decybelomierz nie słyszał, ale już przy 87 dB, to gostek słyszał…. A odwrotnie, to jak by było ? :)
    Dobre, dobre…
    Tak to jest, gdy zestawimy wskazania przyrządu ze zmysłami pojedynczego człowieka.

    Jako rowerzysta nie wyobrażam sobie, abym mógł bezpiecznie jeździć na rowerze w słuchawkach. Ale to tylko moje przypuszczenie. Nie będę w każdym razie sprawdzał doświadczalnie, czy w słuchawkach jestem tak samo bezpieczny jak bez słuchawek, bo nie ma czego. Bez żadnych badań wiem (subiektywnie ustaliłem :) ), że tak nie jest.

    • kubaaa

      „Bez włączonej muzyki… Po co w ogóle rozważać taka sytuację ? ”
      Nikt nie pisze że było inaczej.
      Pytanie skieruj do autorów eksperymentu.

      “ >>Na podstawie subiektywnych odczuć ustalono […] <<
      To faktycznie naukowe ustalenie."
      Nie wiem co jest nienaukowego w zmiennych jakościowych i niekwantyfikowalnych. Widocznie mnie profesorowie uczyli innej NAUKI niż Ciebie. Ponadto, ten subiektywny poziom jest w dalszej części tekstu zmierzony w dB(A).

      "Tak to jest, gdy zestawimy wskazania przyrządu ze zmysłami pojedynczego człowieka."
      Zachęcam do powtórzenia eksperymentu w wielu próbach. Widocznie autorzy dla zaspokojenia Twojego "dowiarstwa" nie wystąpili o grant na badania.

      "Jako rowerzysta nie wyobrażam sobie, abym mógł bezpiecznie jeździć na rowerze w słuchawkach."
      Bardzo naukowe podejście. Bo wiesz, ja np. sobie wyobrażam. Myślę, że problemem nie są słuchawki ale poziom głośności (wartość subiektywna bo ciężko by było ustalić dla każdej piosenki i każdego rowerzysty "odpowiedni" poziom w dB).

      W świetle przepisów zmuszających kierowców do korzystania z zestawów słuchawkowych, ściganie rowerzystów za to samo to jeden wielki ABSURD.

      • madziu

        Ja od jesieni do wiosny prawie zawsze jeżdżę w słuchawkach niezależnie od tego, czy słucham muzyki, czy nie – dokanałowe słuchawki bardzo dobrze chronią uszy przed zimnem i wiatrem oraz eliminują sporo denerwującego szumu powietrza.

        Co do trzech kliknięć w dół od maksimum w iPodzie: słuchawki o różnej impedancji będą grały z różną głośnością, iPod ma opcję wyrównania głośności, którą można włączyć lub nie, różne korekcje barwy, wreszcie samo nagranie może być cichsze lub głośniejsze.

        Badanie tłumienia dla dźwięków powyżej 3000 Hz jest zabawne – rozmawiamy o zakresie częstotliwości, którego użyteczność w ruchu ulicznym jest żadna. Oczywiście te częstotliwości występują, ale nie niosą żadnych istotnych informacji.

  • akme lore

    śmigałem z przesyłkami po londynie jako kurier rowerowy ze słochawkami. I tak, była w nich muzyka głośna i namolna. Śmieszą mnie te rozważania, najgorsze przegięcia jakie widziałem, obserwowałem bo obserwuję z natury to taktyczne przegięcia rowerowe. Po prostu, gdy się jedzie na rowerze na pałę przez miasto to są pewne zasady umożliwiające przeżycie i to są nawyki, samoświadomość, szósty zmysł. A akurat szósty zmysł wyostrza odpowiednia muzyka bo ten [pier(ddal)ony szum aut to nic nie wyostrza, wręcz człowieka denerwuje gdy jeszcze chcąc nie chcąc wdycha spaliny. A w takiej sytuacji łatwo o błąd. Dlatego odpowiednia muzyka, relaksująca, np. pierwsze płyty Venom to podstawa. I wyszkolenia taktyczne. Organizowałbym obozy dla tych panienek które wyprzedzają mnie z lewej by za chwilę skręcić w prawo zajeżdżając drogę. Są podstawy taktyki które należy wykładać. Jest pole obserwacji. Rowerzysta jest jak antyterrorysta który musi sprawdzać „rogi”. Jak ktoś chce jeździć z muzyką, niech jeździ ale świadomy ograniczeń. A Dworak niech se dyma to Tyńca interwały nocą aż ukarze mu się mroczne bóstwo rowerowe i wtedy stanie się Apostołem Pawłem miejskiego kolarstwa.

  • divak2

    87dB przy 80dB hałasu ulicznego to trochę zbyt optymistyczne założenie (zrobione pod wyniki badań?). Poza tym nie ma żadnej gwarancji, że wszyscy rowerzyści będą słuchali nie głośniej niż 87dB. Ktoś może chcieć mieć większy odstęp sygnał/zakłócenia niż 7dB i puścić sobie choćby sporo głośniej, zwłaszcza jak jest przygłuchy. A nie po to konstruuje się urządzenia z odstępem sygnał/szum >90dB, żeby potem ograniczać go do 7dB.

  • Korzystając ze słuchawek, należy pamiętać, by nie przesadzać z głośnością, szczególnie tych dokanałowych. Słuchawki dokanałowe to dobrodziejstwo obecnych czasów i należy pamiętać, że zostały zaprojektowane tak, aby słuchać muzyki na nich na niższych poziomach głośności, gdyż zapewniają wyższą izolację od dźwięków z zewnątrz. Dodatkowo jeżeli korzysta się ze słuchawek przez dłuższy czas, należy dość często robić przerwy. Z kolei przy użyciu słuchawek nausznych oprócz zjawiska zmęczenia słuchowego mamy także do czynienia ze zmęczeniem spowodowanym uciskiem pałąka słuchawek i samych nauszników.

    • Nipsu

      Ja rzadko jeżdżę w słuchawkach, bo zwykle muzyki słucham tylko w długich trasach, a takie nieczęsto mam okazję robić. Kiedy jednak używam ich podczas jazdy to biorę zwykłe douszne (nie dokanałowe), ustawiam poziom głośności na tyle żebym w miarę dobrze słyszał muzykę ale nie przesadzam. W rowerze mam zamontowane lusterko wsteczne, więc nawet lekkie przytłumienie odgłosów otoczenia nie przeszkodzi mi w niczym, bo widzę praktycznie wszystko co dzieje się wokół mojego pojazdu. Jeśli akuart Dworak będzie kręcić program ze strażą miejska i ona chciałaby mi wlepić za słuchanie mandat, odwołam się od niego i bardzo prawdopodobnie wygram sprawę w sądzie (słuchawki douszne a nie dokanałowe, obecność lusterka wstecznego w rowerze, niepopełnianie żadnych innych wykroczeń w momencie złapania typu jazda po chodniku etc). Stracę jedynie trochę czasu.

  • Pingback: O słuchawkach raz jeszcze | Chodź na Rower()

  • Na moich oczach dziewczyna skręciła rowerem w lewą pod wyprzedzający ją skuter, może elektryczny. W słuchawkach by tego nie zrobiła, musiałaby się obejrzeć. Ja bez nich głupieję i trudniej mi ocenić odległość samochodów za mną z powodu np. hamowania silnikiem. Słuchawki uczą też chodzić, nawet bez nich pozostaje nawyk rozglądania się. Nie mam też nic przeciwko ludziom, którzy w samochodzie słuchają muzyki, nie silnika. Głuchota nie jest barierą dla prawa jazdy. Są lusterka, a to że ktoś krzyczy na zewnątrz – czy to powinno mieć jakiś wpływ na kierowcę?

  • Metoda tego testu jest błędna.
    Tu nie chodzi o bezwzględne natężenie dźwięku dochodzącego do ucha, a o SNR czyli stosunek sygnału (dźwięku, na który powinniśmy reagować) do szumu (w tym przypadku muzyki). Tego nie da się zmierzyć takim urządzeniem.
    Owszem, polegając wyłącznie na wzroku można wyrobić sobie zwyczaje lub może nawet odruchy zapewniające bezpieczeństwo w standardowych sytuacjach, jednak nie da się udowodnić, że za pomocą słuchu nie zorientowalibyśmy się o niespodziewanym zagrożeniu, którego nie zobaczymy.
    Może ciężko w to zrozumieć, ale nawet dobrze widzący człowiek nieświadomie korzysta z pasywnej echolokacji.