Z Markiem Dworakiem edukacji nie będzie

Z Markiem Dworakiem edukacji nie będzie

Przypadkiem dowiedziałem się, że Marek Dworak razem z TVP Kraków będzie robił program edukujący rowerzystów. Pomyślałem: wreszcie zmiana! Pomogę, przecież zorganizowałem już warsztaty edukacyjne razem z Gazetą Wyborczą i jako całoroczny rowerzysta mam duże doświadczenie. Poruszający się na co dzień autami autorzy programu mogą przecież zaliczyć jakąś wpadkę, a ja mogę ich przed tym uchronić.

Co ja tutaj robię?
Entuzjazm minął tuż po tym jak przyjechałem na plan: edukacja miała polegać na karaniu, na szczęście tylko pouczeniami, by prasa nie napisała złego słowa. Ale gdzie prawdziwa edukacja? Taka jak ta na warsztatach? No przecież pokażemy kilka ujęć z poprawnie zachowującymi się rowerzystami więc edukujemy. Policję zastępuje Straż Miejska by pokazać, że także oni walczą z rowerowym hultajstwem. „Patrzcie! On jedzie po [pustym – AŁ] chodniku! Co za anarchia! Na to nie może być zgody!” To nic, że kilka metrów dalej mamy bardzo niebezpieczny przejazd rowerowy przez łącznik z Kotlarskiej w Podgórską, gdzie mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem życia, a nie tylko z łamaniem przepisów przy zerowej szkodliwości społecznej. Przypomina to skupianie się na babciach handlujących pietruszką, podczas gdy tuż obok skinheadzi kopią Murzyna. To klasyczna odsłona drogowego szariatu. Czemu nikt nie patrzy kto jest sprawcą większości wypadków z poszkodowaną osobą trzecią?

Zrównoważony, czyli jaki?
Nie doszliśmy do porozumienia, bo w dalszym ciągu powielano pochodzące z epoki Gierka poglądy. Zrównoważony transport, czyli „każdemu po równo”. Doktorze Bauer, Profesorze Rudnicki, Profesorze Starowicz – błagam niech ktoś Marka Dworaka wreszcie wyedukuje, bo swoimi poglądami psuje transport w Krakowie! Mi nie wierzy, może Wam uwierzy… przecież transport to nauka!

Imponująca wiedza o świecie
Integracja jest be, a segregacja cacy, a jezdnia to ostateczność. ”To niemożliwe by 70% siatki ulicznej Berlina to Tempo 30, na pewno dotyczy to tylko w centrum.” Marek Dworak wie lepiej niż Berliński Magistrat.
„W Wiedniu jest autostrada przez środek miasta, a u nas nie ma” [jako argument dlaczego u nas nie można nic zmieniać] „Przez środek miasta” oznacza jednak co najwyżej 4 km od centrum miasta i to w tunelu, dla porównania Północna Obwodnica Krakowa ma biec ok. 5 km od Rynku Głównego. Biuro Analiz Sejmowych się nie zna i przed majem 2011 nie było żadnej niezgodności PoRD z Konwencją Wiedeńską. Urocze było też wytykanie tego, że powołujemy się tylko na takich samych jak my rowerzystów, tak jakbyśmy nie cytowali np. oficjalnych wytycznych rządu Wielkiej Brytanii. Pan Marek ciągle sprzeciwia się podstawowemu postulatowi w projektowaniu infrastruktury rowerowej, mówiącemu o tym, że droga rowerzysty powinna być jak najkrótsza, a współczynnik wydłużenia jak najmniejszy – na to zgody nie będzie.

Podwójne standardy
„Rowerzysta ma jeździć przy samym krawężniku, nawet w koleinie, tylko dziura go usprawiedliwia”, ale jak wskazuje, że 15 aut które obok nas przejechało jedzie 1 metr od krawężnika to jest już to ok. ”Będę karał za jazdę w słuchawkach z 3 Art. PoRD”, jednocześnie nie przeszkadza mu kierowca słuchający muzyki w aucie z zamkniętymi szybami. Czy niesłyszącego rowerzystę Pan Marek również ukarze?

Imponująca wiedza o przepisach
Podobno po Podgórskiej nie można poruszać się rowerem, bo równolegle jest DDR na Bulwarze. Jaki znak nam to nie nakazuje? „Nie przesadzajmy ze znakami, mamy znaków za dużo i chyba chcemy z tym nadmiarem wałczyć” Mimo braku znaku Pan Marek chce mandatować rowerzystów jadących Podgórską. Czy na autostradzie gdy równolegle biegnie ulica w obszarze zabudowanym obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h? W końcu skoro oba ciągi są obok siebie to są jedną drogą, przynajmniej wg filozofii Marka Dworaka. Aleje Trzech Wieszczów to nie centrum, a droga szybkiego ruchu i chodzi tam o to by przepuścić jak najwięcej samochodów, bo przecież nie ma równolegle takiej autostrady jak w Wiedniu. Rowerzysta na Alejach oczywiście tylko utrudnia, a przecież wg Markowego ‘PoRD’ „powinien szukać drogi rowerowej”. Mimo że od nowelizacji przepisów minął już prawie rok ciągle słyszę wykreślony fragment przepisów o zakazie wjeżdżania na przejazd rowerowy pod jadący samochód.

Za publiczne pieniądze
Na koniec poproszono nas o opuszczenie planu programu, bo oni już mają scenariusz i chcą go zrealizować … Tak właśnie wygląda „edukacja” za publiczne pieniądze w publicznej telewizji. A przecież da się inaczej, co pokazaliśmy poprzez warsztaty doskonalenia miejskiej jazdy rowerem, czy quizem. Polska w UE zajmuje ostatnie miejsce pod względem liczby zabitych osób na drogach na milion mieszkańców – to chyba najlepsza „rekomendacja” dla wiedzy i pomysłów edukacyjnych Marka Dworaka. Jadąc na plan miałem nadzieję na nową jakość, ale z tym prowadzącym to chyba niemożliwe. Najbardziej szkoda, że ta pseudo-edukacja odbywa się za publiczne pieniądze.

EDIT:
Marek Dworak ciągle utyskiwał na rowerzystów objeżdżających stromy zjazd DDR chodnikiem o łagodnym zdjęciu. Pytał się czemu oni tak robią? Odpowiedź daje Pani Aleksandra Borowicz:

Dziś Straż Miejska zorganizowała sobie nową akcję, niestety nie wiem z kim do spółki. Filmowani byli rowerzyści przejeżdżający przejazdem rowerowym z ul. Kotlarskiej na Bulwar Kurlandzki. Udało mi się załapać na wątpliwie przyjemną pogawędkę z panem strażnikiem, jako że zjechałam do znaku stopu (tak, zatrzymałam się :)) nie drogą rowerową, a chodnikiem. Zawsze tak robię (jadąc szosówką), bo według mnie to bezpieczniejsze rozwiązanie niż zjazd bardziej stromą drogą rowerową (bezpieczne hamowanie na kostce jadąc szosówką tamże jest dla mnie mało możliwe, nie daj borze szumiący trafi się rozsypany piach-lądowanie pod autem gotowe). Nie żebym panikowała, parę lat już jeżdżę, ale jeśli mogę wybrać rozwiązanie bezpieczniejsze a mało uciążliwe dla innych, to tak robię. Pan stwierdził, że powinnam w takim razie rower sprowadzić. Wedle przepisów tak, ale chyba nie o to chodzi, żeby sobie utrudniać życie-wybieram rower jako środek transportu, żeby było szybko i wygodnie. Jeśli prawo wymaga ode mnie korzystania z niebezpiecznych rozwiązań naszych wspaniałych projektantów, to wolę nadrobić drogi i tego uniknąć…Natomiast jeśli gwarancją bezpiecznego korzystania z drogi rowerowej ma być prowadzenie roweru po niej, to po co takie twory istnieją?

Dla bezpieczniaków zapewne lepiej by Pani Aleksandra wpadła na swojej kolarzówce tuż pod nadjeżdżający samochód, byle by tylko jechała po DDR…

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • pg

    ;)

    Ja się nie patyczkuję – dziś osobiście opier..liłem TIR-owca który wyminął mnie „na gazetę” i na swoje nieszczęście zatrzymał się na dłuższym czerwonym kilkaset metrów dalej, tak że zdążyłem go dogonić

    • madziu

      TIRowiec zapewne strasznie się przejął, już nigdy tak nie zrobi i od dziś kocha wszystkich rowerzystów :D.

      • pg

        Jak będziesz milczał to nic się nie zmieni, a jak gościu posłucha paru mocnych słów to może się zastanowi drugi raz
        Po to są osobne prawa jazdy na ciężarówki by mieć świadomość i wprawę ciągnięcia kilkunastometrowego ogona

  • pg

    Tak przy okazji – pisałem do pana Olafa Wojaka z Nowej Prawicy, tak jak się spodziewałem są przeciwko obowiązkowi korzystania z DDR, tak samo jak z pasów, kasków itp
    Niechże DDR konkurują z normalnymi drogami – człowiek sam sobie wybierze rodzaj drogi
    Największą głupota jest obowiązek jazdy DDR – wówczas nikt się nie stara by ten DDR był dobry, bo po co skoro i tak trzeba nim jechać

    • Adam Łaczek

      Obowiązek korzystania z DDR jest zapisany w Konwencji Wiedeńskiej, więc po prostu nie ma innego wyjścia jak wyśrubowanie wymagań dla DDR

      • Hubert

        Tak jak w wielu innych kwestiach, problemu by nie było gdyby nie nadgorliwość Policji i SM.

  • januhhh

    To smutne, ale prawie każdy powrót do kraju z zagranicznych wojaży wpędza mnie w frustrację. Paryż, dowolne miasto Holandii, Kopenhaga, nawet Lipsk – wszystkie te miejsca są przynajmniej o 15 lat ewolucji przed nami (a niektóre o całe pokolenia). A ludzie u nas chcą korzystać z roweru tak samo, jak w Amsterdamie, czy Eindhoven, tylko tu władze jeszcze nie dorosły…

    • Hubert

      Mam to samo:/ Człowiek napatrzy się na cywilizację, a wracając do Polski trzeba na każdym kroku uważać na siebie bo nawet na zielone na pasach nie gwarantuje niczego.

  • vrr

    Marek Dworak to zwykła gadzinówka, wydawana przez okupanta „rowerojęzyczna” prasa. Ciekawe że jeszcze nie musimy nosić opasek z żółtą zębatką zębatką na ramieniu, zamknięci w wąskim getcie wyznaczonym przez przeróżne niejasne przepisy drogowe. Tak to trochę wygląda.

  • ptysiek

    „Podobno po Podgórskiej nie można poruszać się rowerem, bo równolegle jest DDR na Bulwarze.” – Że co? Nie no, nie wierzę… A z ulicy np. Mostowej lub Gazowej to jak mam dojechać na most Powstańców Śląskich?

    • vrr

      trzeba przeprowadzić rower robią dziesięc przysiadów co pięć i pół obwodu koła. inaczej mandat 1200zł i trzy lata zakazu czytania ibikekrakow. na pokutę trzydzieści razy zlajkować Dworaka.

      • zuzanna

        zapomniales o splunieciu przez prawe ramie co 3 obroty kola

  • kubaaa

    Odnosnie twierdzenia że po podgorskiej nie mozna jezdzic rowerem, polecam: http://www.youtube.com/watch?v=0rPuFfcYlCc

  • Śledze ze Smalcem

    Piękny artykuł.
    Czyżby powoli kończyła się nam cierpliwość?
    Mnie na pewno.

  • Robert

    W 100 % procentach zgadzam się z artykułem. Dworak to „masakra” – pierwszy szkodnik… ale najstraszniejsze jest to, że on sie nie zmieni a przykre jest, że to właśnie on prowadzi anty promocję „jeźdżenia na rowerze”. Tak jak napisane ” błagam niech ktoś Marka Dworaka wreszcie wyedukuje, bo swoimi poglądami psuje transport w Krakowie!” Marzę o tym by już go niue zobaczyć w programie „Jedź bezpiecznie”. Może Policja zatrudni kogoś kto jest osobą odpowiednią do tego typu programu.

  • Robert

    Z Markiem Dworakiem edukacji nie będzie – totalna prawda!!!!:(:(:(:(:(

  • jablawut

    Czy ktoś należy do tego Klubu „Jedź bezpiecznie”?

    • Adam Łaczek

      Tak, trolle z forum JB :D

  • pg

    Z TVN edukacji tez nie ma – wczorajszy nius o rowerzystach jest tak żenujący dziennikarsko że brak słów (ostatnie 3-4 minuty)
    http://tvnplayer.pl/programy-online/fakty-odcinki,516/odcinek-5328,2082012,S00E5328,14416.html

    Pokazać Umiłowanych Przywódców Narodu na rowerze bo jest cool i trendy, paru debili z dróg co się biją i szkodzą nawzajem, kilku sfrustrowanych ludzi plotących od rzeczy, jazdę kontrapasem pod prąd i mamy tvn-owską produkcję
    Żenada

    • barklu

      Na dodatek dziennikarz jadący kontrapasem pod prąd, jak mi się zdaje.

  • dalej

    Dyskusja o tym jak uczyć rowerzystów po idiotycznie zaprojektowanej infarstrukturze to jakiś absurd. Najpierw trzeba zrobić dobrą infrę, a potem dbać o edukację jak jej używać. Większość tego co jestw KRakowie, jak kotlarska, to jest karykatura przyjaznej i bezpiecznej dla rowerzystów infrastruktury.
    Jednak najłatwiej zacząć od mandatowania…

  • Jan B

    Ten tekst nie opisuje kręcenia filmu edukacyjnego dotyczącego poruszania się po krakowskich ulicach. Zawiera za to mnóstwo zarzutów pod adresem Marka Dworaka. Czy jest pan pewien że przyjechał pan tam pomóc w kręceniu filmu, a nie pokłócić się z Dworakiem?

    „Poruszający się na co dzień autami autorzy programu mogą przecież zaliczyć jakąś wpadkę, a ja mogę ich przed tym uchronić.” Nie wiem jak było w tym przypadku, ale w produkcji telewizyjnej zazwyczaj najpierw pisze się scenariusz, potem robi się zdjęcia i na końcu montuje. Właśnie w tej kolejności. Czy autorzy filmu prosili o pomoc przy produkcji? Jak wyobrażał pan sobie swoją rolę w filmie przyjeżdżając na plan?

    Pan i twórcy programu macie podobne intencje – pomóc rowerzystom bezpiecznie przemieszczać się po drogach, tylko widzicie tą kwestię z różnych stron. W moich oczach zarówno Pana poglądy jak i poglądy Dworaka mają swoje racje. To, że film nie wyraża w 100% pańskich poglądów nie jest powodem żeby odmawiać mu racji bytu na antenie.

    • Adam Łaczek

      Scenariusz był i owszem: rowerzyści łamią przepisy,a SM reaguje.
      Gdzie tu edukacja?
      Myślałem że będzie inaczej, że będą uczyć i tam np jako że mam duże doświadczenie jako rowerzysta miejski mógłbym pomóc. Myślę że przejeździłem po mieście dużo więcej niż Pan Dworak, także w zimie. No chyba że się mylę i Pan Dworak jeździ rowerem do pracy

  • Marcin

    „Pan Marek ciągle sprzeciwia się podstawowemu postulatowi w projektowaniu infrastruktury rowerowej, mówiącemu o tym, że droga rowerzysty powinna być jak najkrótsza, a współczynnik wydłużenia jak najmniejszy – na to zgody nie będzie.” I powinien jeszcze dodać że nie będzie zgody na projektowanie ścieżek rowerowych bez przejść dla pieszych na środku lub kończących się chodnikiem. Ostatnio coraz bardziej zdecydowanie jeżdżę ulicą i zachęcam do tego innych. Oczywiście jak jest DDR, to jadę DDR, tylko że nie zawsze jest na nią wjazd …

  • pg

    Najwyraźniej pan Dworak za dużo po Europie jeździ a za mało po 3 tysiącach polskich gmin – niech rzuci okiem na infrastrukturę rowerową poza Krakowem i paroma innymi większymi miastami niech dopiero wówczas się wypowiada ;)
    Chyba będę musiał zrobić relacje foto z moich okolic i mu podesłać
    choć jak słyszałem konkurencja w kategorii DDR jest silna

  • sss

    Przykład Pani Ani marny. Jak ktoś jeździ rowerem szosowym to moim zdaniem powinien posiadać większe umiejętności od niedzielnego rowerzysty. Jeśli zaś uważa, że ścieżka jest stroma lub np w złym stanie (co przy takim sprzęcie ma znaczenie), powinna pojechać jezdnią. Robicie halo z niczego.

    • barklu

      Jechać jezdnią i dostać mandat za niekorzystanie z DDR?

      • pg

        I procesować się przez blisko rok jak facet z Zielonej Góry ;)

    • Aleksandra_B

      Aleksandry ;)
      Jakby tam się dało jechać jezdnią, to bym jechała :). Kiedy tylko mogę unikam większości DDR, bo są fatalne (nawet te nowe – zwłaszcza te centymetrowe krawężniki, przed którymi trzeba zwolnić do zera albo skakać, bo naparzają po nadgarstkach). W tamtym miejscu najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu przeznakowanie DDR na ten łagodniejszy odcinek, a nie kombinowanie „jak tu bezpiecznie i wygodnie przejechać”. Nie bójmy się krytykować bubli, które powstają za nasze pieniądze. DDR z drzewami pośrodku też mamy wychwalać i korzystać z nich, bo łaskawie takie nam zbudowali? Ja umiejętności mam spore ale wybacz, droga rowerowa ma być dostosowana też do „niedzielnych rowerzystów”, starszych ludzi i bezpieczna w każdych warunkach.

  • Pietruch

    M. Dworak broni się przed kopiowaniem dobrych rowerowych wzorców z zachodu, a posłuchajcie tego:
    https://www.youtube.com/watch?v=hQWF1olNfCw&feature=player_detailpage#t=516s

    „Starajmy się naśladować kraje wysoko rozwinięte motoryzacyjnie”

    Starajmy się naśladować kraje wysoko rozwinięte rowerowo!

  • Pingback: Marek Dworak a kwestia jazdy w słuchawkach | I bike Kraków()

  • Zenek R

    Sprawę „obowiązku jazdy DDR”, jak w sprawie Podgórska/Bulwary trzeba wyjaśnić do końca, bo dla SM/policji to będzie doskonałe źródło podbijania statystyk.

    Czy ktoś z was orientuje się, czy istnieje jakaś prawna droga wystąpienia o możliwie jednoznaczną interpretację tego przepisu (do sądu, a nie do policji/ekspertów z tv)?

    Moje, proste rozumienie jest takie:
    1) Mam obowiązek zjechać z jezdni na DDR, gdy przy jezdni jest znak C13 lub C13/C16 z podziałem pionowym ORAZ istnieje fizyczna możliwość wjazdu na DDR (vide: rondo Mogilskie).
    2) „Poprzeczny” przejazd dla rowerów nie oznacza, że mam w niego skręcić i że nie mogę dalej jechać jezdnią.

    Ponadto, który przepis nakazuje mi zaprzestanie bycia rowerzystą i zmusza do bycia pieszym? Jeśli jadę jezdnią i nagle, bez żadnego skrzyżowania, gdzieś tam obok rozpoczyna się pseudo-DDR, to na mocy jakiego prawa mam brać rower na plecy i śmigać przez trawnik?

    • Nipsu

      Bulwary wiślane są osobną drogą, zupełnie niezwiązaną z Podgórską. Podgórska ma swoją jezdnię i swój chodnik, drogi dla rowerów ta ulica nie posiada i nigdy nie posiadała. To, że przez kilkaset metrów Bulwary idą równolegle z Podgórską to nie jest powód, żeby znaki tam umieszczone zaczęły obowiązywać na Podgórskiej (i na odwrót). Wiele dróg biegnie obok siebie i jeśli na jednej jest ograniczenie do 30km/h to nie znaczy, że na drugiej też ono obowiązuje. Dworak natomiast uważa, że k-a-ż-d-a droga dla rowerów w okolicy jest obowiązkowa dla rowerzystów, nawet taka która jest częścią zupełnie innej odrębnej drogi, albo po 100m kończy się w krzakach. W akcie desperacji będzie kazał przenosić rower na plecach przez barierki i murki, byle tylko pozbyć się rowerzystów i upłynnić ruch samochodowy.

  • ptysiek
    • maxikad

      tak to ten materiał ale jest mała rozbieżność pomiędzy tym co zostało napisane a tym co oglądałem . cyt „Natomiast jeśli gwarancją bezpiecznego korzystania z drogi rowerowej ma być prowadzenie roweru po niej, to po co takie twory istnieją” z tego co widziałem w materiale filmowym strażnik mówił o sprowadzaniu roweru chodnikiem a nie DDR

      • Adam Łaczek

        No właśnie: jeśli DDR jest niebezpieczna to prowadź. Może zatem w czarnych punktach nakażemy kierowcom przepychanie aut?

      • Maxikad

        Chodziło mi o to że Strażnik mówił o prowadzeniu roweru chodnikiem a nie DDR – Tylko Tyle.

  • ptysiek

    A w tym materiale http://www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/_/7234499 pan Dworak bez zająknięcia dopuszcza przekraczanie dozwolonej prędkości.
    od 40 sek. – „[…] mamy możliwość jazdy 120 km/h, nawet 120 kilka, na błąd licznika.” Następnie marudzi, że nie wszyscy tak szybko jadą. Normalnie łapki opadają…
    W takim razie rowerzysta też może przekraczać prędkość o te „kilka” na „błąd licznika”?

    • ptysiek

      A im dalej w materiał tym ciekawiej. Nie podoba mu się, że w Radomiu dopuszczone tylko 50 km/h […]
      ok. 2 min. – „[…] jedę z prędkością maksymalną dopuszczalną plus jeszcze kilka kilometrów więcej” no to psia kostka, z jaką prędkością jedzie??

      • Nipsu

        Prędkościomierze samochodowe zwykle zawyżają o prędkość o 5-10km/h. Nie jest to przypadek, ma to służyć temu żeby jednak kierowcy jeździli tą odrobinę wolniej. Natomiast przepisy przewidują kary dopiero od przekroczenia prędkości o przynajmniej 10km/h. Więc mają auto, które zawyża prędkość o 10km/h, można na drodze z ograniczeniem do 50km/h jechać nawet licznikowe 69km/h (niby aż o 19km/h od dopuszczonej prędkości), co jednak da faktyczne 59km/h, które jeszcze nie jest karane.

  • Maxikad

    Jeżdżę niestety też samochodem bo muszę i porównywałem prędkość wskazaną przez licznik i GPS. Różnica nie była stała i wzrastała w raz z prędkością z tego wnioskuję że jest to ok 10% . Ale jest jeszcze kwestia czy warto wierzyć we wskazania prędkości z GPS.

    • madziu

      Homologacja wymaga, aby licznik zawyżał prędkość pomiędzy 7 a 10 %.

  • Mordowiec

    Pan Dworak jest odrealniony nie tylko w sprawach tzw.rowerowych. Pomyślcie co wyprawia w firmie, którą prowadzi? Zastrasza pracowników, stosuje własne interpretacje przepisów egzaminacyjnych, nic na piśmie, dba wyłącznie o swój wizerunek i własne konto, praktycznie nie wychodzi z gabinetu, bo ciągle zajęty jest obserwowaniem, jak go widzą media. Stworzył sobie dwór, który mu klakieruje w zamian za nagrody na koncie. Mierny, bierny, ale wierny- oto jego dewiza. Razem z zastępcą tworzą duet w teatrze kukiełkowym, a za sznurki pociąga PO. A kto krzyknie „król jest nagi”. Taki dyrektor to tragedia!

  • jan

    Absolutnie nie zgadzam się z negatywnym wydźwiękiem tego artykułu względem p. Marka Dworaka. Jeździ on jak sam mówi prawie codziennie na rowerze, jestem przekonany ze wiedzą, doświadczeniem wielokrotnie przerasta większość z nas. Znam i podziwiam jego program jedź bezpiecznie i bardzo szanuje go jako człowieka. Ja jeżdżę rowerem codziennie 10-15 km bo to mój jedyny środek transportu. A autorowi artykulu polecam zapoznać się z definicja słowa POKORA.

  • Bartek Czopyk

    Hehehe – pamiętam, że kiedyś, wiele lat temu, jakiś kubas spalinowy zatrąbił na mnie na skrzyżowaniu szpitalnej i tomasza. Pomyślałem, że zapytam się bohatera, czemu trąbi, gdzie nie wolno. W odpowiedzi usłuszałem, że jechałem za szybko :), po czym:
    „Gdyby pan wiedział kim jestem, to …” coś tam coś tam :)

    Na miejscu nie skojarzyłem, ale potem tak – tego dnia poznałem tę nieśmieszną karykaturę – Dworaka. Swoją drogą musi mieć niezłe plecy, że bezkarnie wygaduje i robi tyle szkodliwych rzeczy…

    • jan

      na przykład upomina takich cwaniaczków łamiących przepisy? bardzo szkoda że Dworak nie ma na wyposarzeniu bejsbola to by takie nieprzemyślane komentarze się nie pojawiały.

      • Bartek Czopyk

        Całe szczęście, że ma blachosmród i nim bezkarnie zabija :). To nie wymaga odwagi.

        A żeby bejsbolem się zamachnąć na kogoś bezbronnego, to co innego – trzeba mieć jaja jak balony. Albo jak jan!

        Choć zgodzę, się co do tego, że mój komentarz był nieprzemyślany – do czynienia zła nie trzeba mieć pleców.

      • Krzysztof Kozłowski

        Ogarnijcie się panowie bo wam słoma z butów troszkę powyłaziła.

        Z takim poziomem to będziemy mieć durną świętą wojnę na ulicach przez kolejne kilkadziesiąt lat.