Urzędnicy na rowery

Urzędnicy na rowery

Już sporo czasu minęło od odpowiedzi, jakiej Prezydent Miasta Krakowa udzielił radnemu Jerzemu Woźniakiewiczowi w sprawie korzystania przez urzędników Magistratu z rowerów w celach służbowych, jednak emocje i salwa śmiechu niosąca się przez Polskę nie gasną.
W piśmie z 9 lipca 2012 r. Prezydent pisze:

Postulat promowanie ruchu rowerowego w mieście jest oczywiście słuszny i Gmina Miejska Kraków podejmuje szereg przedsięwzięć związanych bądź z obszarem inwestycyjnym, bądź z obszarem promocji ekologii i ochrony środowiska. Przy okazji niektórych imprez i okolicznościowych dat urzędnicy promują rozwój miejskiej cyklistyki, niejednokrotnie angażując się w akcje np. zorganizowanych przejazdów rowerowych po Krakowie.

Odrębną kwestię stanowi natomiast wykonywanie czynności służbowych przez urzędników przy użyciu roweru. W mojej ocenie aspekty związane z bezpieczeństwem i higieną pracy, charakterem i specyfiką konkretnych czynności służbowych, czy choćby komfortem pracy wykluczają realizację postulatu Pana Radnego w sposób systemowy, mającego przynieść w konsekwencji realne i racjonalne efekty.

Chcielibyśmy się szczerze mówiąc dowiedzieć jaki to „szereg przedsięwzięć” podejmuje Gmina Miejska Kraków, ale nie w tym rzecz.

Pismo samo w sobie niewiele wyjaśnia w sprawie urzędników na rowerach. Szczęśliwie jednak Monika Chylaszek, rzeczniczka Prezydenta, dała się pociągnąć za język dziennikarzom TVN i oto wiemy coś więcej o przyczynach prezydenckiego „nie”. Mówiąc oględnie: rowerzyści śmierdzą, rower jest wolniejszy od tramwaju i dobry co najwyżej na wycieczki krajoznawcze. Przyjmując, że urzędniczka i jej szef mówią o tym samym, okazuje się że motywem stanowiska Prezydenta jest znany stek rowerowych stereotypów, żeby nie powiedzieć bzdur. Podstawowy problem to brak zrozumienia, że rower ma jednak więcej wspólnego np. z autobusem niż łyżworolkami – jest mianowicie wydajnym i ekologicznym środkiem transportu.

W ten sposób przypadkowo wychodzi na jaw podstawowa przyczyna rozbieżności w ocenie „rowerowych” starań władz Krakowa, między tymi władzami a stroną społeczną. Czego do cholery chcą ci rowerzyści? Ano, chcieliby się bezpiecznie przemieszczać po mieście z dowolnego miejsca do jakiegokolwiek innego, a nie tylko „pojeździć” po Bulwarach czy do Tyńca. Prorowerowe działania Prezydenta można z tego punktu widzenia podsumować starym, nieśmiesznym dowcipem o tym jak to skin uratował życie Murzynowi – przestał go kopać.

Wracając do tematu urzędników na rowerach, warto zwrócić uwagę jeszcze na kilka kwestii. Po pierwsze, z tego co nam wiadomo, nikt się urzędników nie pytał o zdanie. Po drugie: w żadnym momencie nie pojawił się postulat, żeby przesadzać na rowery wszystkich i wszędzie, chodziło tylko o to by dać chętnym możliwość. Obserwacja stojaków rowerowych w budynku Magistratu przekonuje mnie, że chętni na pewno by się znaleźli. Po trzecie wreszcie: trudno sobie wyobrazić, by promowanie wykorzystania roweru w podróżach służbowych nie szło w parze z promowaniem dojazdów do pracy tym środkiem transportu i od tego należałoby zacząć.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • Al

    Czy poczuła smród spod paszek
    rowerzysty, M. Chylaszek?

    • rbk

      bardzo adekwatny dwuwers.
      poczuła ;d

  • @Al

    :D

    tak trzymac