Polski drogowy Szariat

Polski drogowy Szariat

Co łączy polskie prawo z Szariatem? W fundamentalistycznych państwach muzułmańskich za czyny zupełnie nieszkodliwe (np. seks przedmałżeński) grożą surowe kary. Z kolei czyny naprawdę nieludzkie, takie jak honorowe zabójstwo córki są praktycznie niekarane. Zupełnie jak na polskich drogach.

Niedawno napisała do mnie Pani Rachela, która została potrącona przez samochód na DDR przy Mogilskiej 120. Kierowca dostał 100 zł mandatu i 0 punktów karnych- tyle co rowerzyści, którzy przejeżdżają przez pasy z prędkością pieszego!. Pani Rachela miała zresztą sporo szczęścia, bo oprócz otarć i siniaków nic poważnego jej się nie stało Niestety nie da się tego powiedzieć o rowerzyście, który został potrącony w tym samym miejscu kilka miesięcy temu. Rezultat: „złamana miednica, miesiąc w szpitalu i długa rehabilitacja”.

Jak twierdziła osoba podająca się za prawnika ofiary tu Policja starała się obarczyć winą samego rowerzystę, bo przy takich obrażeniach wina kierowcy oznaczałaby przestępstwo z Art. 177 §1 kk. Co innego lekkie potrącenia pieszego, czy rowerzysty, gdzie uszkodzenia ciała naruszające prawidłowe funkcjonowanie czynności organizmu nie trwają dłużej niż 7 dni – tu sprawa nie jest ścigana z urzędu, a kierowca liczy na ulgowe traktowanie. Mały mandacik i po sprawie. Prokurator uwolniony od mało ważnych spraw ludzi rozjechanych na przejściu dla pieszych może w spokoju zając się naprawdę ważnymi przestępcami: nietrzeźwymi rowerzystami. Pewnie złapałby się za głowę, gdyby dowiedział się, że w wielu krajach UE prokuratorzy zajmują się każdym przypadkiem zarejestrowanego przekroczenia dozwolonej prędkości powyżej 30 km/h.

Z kogo w Polsce zbierane są więc większe mandaty? Przypadek z ostatnich dni: 0,21 ‰ alkoholu we krwi rowerzysty w parku nad Zalewem Nowohuckim 700 zł grzywny i 0,5 roku zakazu jazdy na rowerze. Wiadomo przecież, że rozsmarowanie autem rowerzysty na asfalcie, czy jazda 80 km/h w obszarze zabudowanym, przy której standardowo nie uda nam się wyhamować przed pieszym, a prawdopodobieństwo jego zabicia jest bliskie 100% to błahostka zasługująca na łagodne traktowanie. Nie można porównywać tego z tak nagannym zachowaniem jak wypicie 1 piwa przed jazdą na rowerze! Kiedyś szczegółowo opisałem liczne przypadki gdy nawet jak kogoś zabijesz autem to jesteś traktowany łagodniej, niż rowerzysta po kilku piwach.

Bezpieczniacy prowadzą akcje pod pretekstem „ochrony niechronionych uczestników ruchu drogowego”. Rezultat? 4 cyfrowa liczba mandatów dla „potencjalnych samobójców”, lub „urojonych samobójców” (np. piesi przechodzący na czerwonym, gdy droga jest pusta). Ile mandatów otrzymali w ramach tej akcji „potencjalni mordercy” nie zwalniający przed przejściami dla pieszych? ZERO. Mimo, że w 2011 w skutek wymuszania pierwszeństwa na przejazdach rowerowych mieliśmy 4 ciężko i 8 lekko rannych rowerzystów, to nie przeprowadzono ani jednej akcji wymierzonej w takie łamanie przepisów przez kierowców. Czemu? Mentalny Taliban uznał zapewne, że ściganie „potencjalnych morderców” jest „haram”, czyli zakazane. Co innego ściganie pieszych i rowerzystów, co jest zapewne „halal”, czyli nakazane, pomimo, że np. rowerzyści przejeżdżający po przejściach dla pieszych przyczyniają się do zranienia osób trzecich wyjątkowo rzadko. Dochodzi do patologii jak na łączniku Kotlarska – Podgórska. Mandatuje się „chodnikowców” nie zagrażających pieszym, których tam zwyczajnie nie ma, a jednocześnie za plecami stróżów prawa na pobliskim przejeździe rozpędzone i nie zagrożone mandatem samochody wymuszają pierwszeństwo na rowerzystach, a szansa na wypadek śmiertelny jest naprawdę duża.

Winę za wypadki uwielbiamy zwalać zazwyczaj na wszystko, tylko nie nas samych i obowiązujący Szariat. Winne są przecież fatalne drogi! Czy na pewno? Wystarczy przyjrzeć się ikonografii o poprawie bezpieczeństwa na naszych drogach w latach 2001-2011 (liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach na milion mieszkańców).
Polska: 145 (2001) do 110 (2011),
Litwa: 202 (2001) do 92 (2011),
Łotwa: 236 (2001) do 80 (2011)
Skąd taki spadek śmiertelności na Łotwie? Czy nagle wybudowano setki kilometrów autostrad? Ale mamy też lepszy przykład:
Francja: 138 (2001) do 63 (2011).
Francja mimo rozwiniętej sieci autostrad w 2001 roku była krajem mniej bezpiecznym niż Polska w 2011. Co więc poskutkowało? Bezpardonowa walka z wykroczeniami kierowców, a szczególnie z nadmierną prędkością przy jednoczesnej tolerancji dla pieszych i rowerzystów. Dla porównania: we Francji w 2009 roku rowerzyści dostali 0,06 % wszystkich mandatów, a w Łodzi w 2012 rowerzyści dostają ok. 20% wszystkich mandatów. We Francji kary otrzymują „mordercy”, a nie „samobójcy”. A w Polsce nie będzie lepiej póki mamy nasz drogowy Szariat.

PS. Ciekawą hipotezę stawia Radek Lesisz:

Jest powszechnie wiadome, że 99 proc. kierowców łamie przepisy ograniczeń prędkości (…). Robi to nawet policja w służbowych autach. Nasuwa się więc oczywisty wniosek, że niechęć do bezwzględnego karania kierowców wiąże się z empatią i silnym poczuciem wspólnego losu.

PS 2. W sieci pojawił się ostatnio film z kierowcami przejeżdżającymi po przejściu dla pieszych. Kilka spostrzeżeń:
– Kierowcy wbrew temu co nakazują rowerzystom, wcale nie wysiadają i nie pchają samochodu po przejściu dla pieszych,
– zamiast z prędkością pieszego (5 km/h), przejeżdżają rozpędzeni z prędkością ok. 20 km/h.
Mam dziwne przeczucie, że gdyby poprzecinać jezdnie przejściami dla pieszych wzdłuż jezdni, to kierowcy zachowywali by się identycznie, a nawet gorzej.

EDIT: Jak zwrócił uwagę Dominik(fb) mandat jaki dostał kierowca jest niezgodny z taryfikatorem, powinno być 350 zł. Informację o 100 zł otrzymałem bezpośrednio od ofiary – Pani Racheli. Wygląda więc na to, że policjanci ukarali kierowcę nie z tego pkt taryfikatora co powinni.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • vrr

    uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam tę figurę retoryczną. „Polski drogowy szariat” brzmi jak „Krwiożerczy buldożer Jahwizmu”. Piękne. Swoją drogą. Skoro kary za marijuanę są tłumaczone rzekomym zagrożeniem to kary za przekroczenie prędkości powinny być wyższe niż te za posiadanie skręta czy uprawę konopii. Przecież w Polsce o wiele więcej osób ginie z powodu nadmiernej prędkości (swojej lub co gorsza – cudzej) niż z powodu zażywania cannabisu.

    • Al

      ba! autor ma problem ze zrozumieniem Szariatu: „Co łączy polskie prawo z Szariatem? W fundamentalistycznych państwach muzułmańskich za czyny zupełnie nieszkodliwe (np. seks przedmałżeński) grożą surowe kary. Z kolei czyny naprawdę nieludzkie, takie jak honorowe zabójstwo córki są praktycznie niekarane. Zupełnie jak na polskich drogach.”
      Zabójstwo w afekcie (a pod ten paragraf podpadają w naszym prawodawstwie tzw. zabójstwa honorowe), dzieciobójstwo są w prawodawstwie europejskim (opartym na innym źródle niż Szariat) traktowane inaczej niż zabójstwo umyślne. Jest uprzywilejowanym typem zabójstwa.
      Zmień autorze figury retoryczne, są nietrafione. Ponadto odwołanie do religii i praw zwyczajowych nie jest uznawane w argumentacji i publicystyce.
      A jak już narzekasz na Szariat, to sprawdź jak karze się tam kierowców powodujących wypadki – cytat z tf, tfu portalu motoryzacyjnego: http://autokult.pl/2012/07/03/231275

      • Adam Łaczek

        1. Nie no jasne. „afekt” trwa często kilka dni, czy nawet miesięcy (jak córka wróci z UK np), a zabójstwo jest planowane i czasami bierze w nim udział kilka osób z rodziny. W takim razie porachunki kiboli to też zabójstwa w afekcie :)
        2. Jasne :) Odwołania do religii nie są uznawane, ale wystarczy sięgnąc po dowolny tytuł od Naszego Dziennika po Gazetę Wyborczą i odwołań do religii znajdziemy sporo.
        3. Szariat w wersji Arabii Saudyjskiej jest wobec wypadków ostry. Ja mówię o Polsce gdzie taki kierowca z dużym prawdopodobieństwem dostałby „zawiasy” a w więzieniu siedzy „alkoholowy” rowerzysta-recydywista.

      • Al

        Wystarczy, że powołując się na polską prasę używasz ‚figur retorycznych’ superaka. Używając odwołań do religii w celu porównań deprecjonujących jest po prostu świństwem, bez względu na proweniencję gazety.

      • Adam Łaczek

        Ja myślę że świństwem to jest obecna sytuacja prawna w Polsce

      • Grzybozbur

        „Zmień autorze figury retoryczne […]” itp.

        1. Odwołanie do szariatu jest jak najbardziej na miejscu, bo autor pisze o prawie, a szariat to system prawny.
        2. Nie jest winą autora, że szariat jest prawem barbarzyńskim i haniebnym. Jeżeli przeszkadza Ci porównanie użyte w tekście, to może spróbuj coś zrobić, żeby zmienić szariat, zamiast próbować cenzurować blog o rowerach.

      • Brylka

        A pan łaskawi niech nauczy się czytać ze zrozumieniem. Z dalszej części wynika, że istotnie kierowcy nie są ścigani za zabójstwa umyślne. Jeśli przejadę rowerzystę dostanę co najwyżej mandat.
        Wtórny analfabetyzm dotyczy 80% polaków. Jest więc Pan w większości

  • Wszystko to opiera się na stereotypach. Nawet mój teść, człowiek rozsądny i praworządny, twierdzi uparcie, że pijani rowerzyści stwarzają ogromne zagrożenie. Dla kogo? Dla kierowców, bo jak zabije takiego, to jest „ciągany po sądach”. I nie daje sobie powiedzieć, że potrąciwszy pijanego pieszego (a także trzeźwego…) również trzeba załatwić tę sprawę z wymiarem sprawiedliwości. Przynajmniej teoretycznie.

    A propos przejeżdżania przez przejście dla pieszych – robię to codziennie, przecinając Dietla na wysokości ul. św. Stanisława. Dzisiaj obok mnie jechało dwóch rowerzystów. Wjechali na przejście, ja obok prowadziłam grzecznie rower. Zostałam OTRĄBIONA, a jeden kierowca czekający na przejazd nawet wychylił się z okna i krzyknął po krakowsku „jedźże!”.

    Ciekawa podwójna moralność. Rozpędzony rowerzysta wjeżdżający na przejście – nie, bo go „nie widać”. Rowerzysta idący powoli przez przejście – tak, bo „tamuje ruch”. Postanowiłam zacząć uczyć się teleportacji.

  • bikebelle

    CO?! moją klientkę potrącili?! panią, która niedawno odstawiła auto na rzecz roweru?! nie daruję bandytom!

    • Adam Łaczek

      Tak, to o tą osobę chodzi. Nawet napisała do KMR byśmy ostrzegli innych rowerzystów przed tamtym miejscem

      • Al

        tę osobę, a nie tą osobę – używasz biernika, a nie narzędnika

      • lingwista

        @Al: „tę osobę, a nie tą osobę” – a Ty co, nie rozumiesz ewolucji języka czy chcesz kijem cofać Wisłę? Już mało kto używa biernikowego „tę”, więc lepiej się przyzwyczaj zamiast zgrywać mądralę.

  • Piotr

    Rozbawił mnie fragment o pchaniu samochodu. Kolejne rowerowe trolowanie.

    • Adam Łaczek

      Rozumiem, że teksty w rodzaju „rower się przeprowadza” to również samochodowe trollowanie?

    • Marcin

      Jakie trollowanie??? Rower służy do jazdy, a każe się go prowadzić? Jest to oczywisty nonsens, który da się porównać tylko do obowiązku pchania samochodu. Zatem zamiast oskarżać o trollowanie, wykaż proszę zaletę prowadzenia roweru!

  • Adam Łaczek

    fajny komentarz do tekstu:
    http://forumprawne.org/prawo-wykroczen/242122-niska-kara-za-potracenie-pieszych.html
    W ub. sobotę wieczorem na oznakowanym przejściu dla pieszych samochód potrącił moich teściów z dwójką moich dzieci (9 i 4 lata). Dwa auta z lewej strony zatrzymały się przed pasami i ustąpiły im pierwszeństwa, a za połową przejścia samochód jadący z prawej strony potrącił całą czwórkę, podobno nie było nawet śladów hamowania. Teść który miał młodsze dziecko „na barana” wpadł na maskę, rozbijając łokciem i głową szybę, idące za nimi teściowa z córką też zostały uderzone, rozbijając przy tym reflektor. Na miejsce zostało wezwane pogotowie i policja, poszkodowanych zabrano do szpitala na badania. Szczęście, że na razie skończyło się na potłuczeniach u dzieci i teściowej, teść ma szyty łokieć, pociętą głowę i leczy się neurologicznie. Na miejscu zdarzenia zostali policjanci, sprawca oraz świadkowie, których zeznań chyba nawet nikt nie spisał, sprawca podobno został przebadany alkomatem, który wskazał wynik negatywny. Po dwóch dniach zadzwoniłem do Pana naczelnika ruchu drogowego w Limanowej, który poinformował mnie, że była to zwykła kolizja i sprawa jest zakończona. Skończyło się to dla sprawcy zaledwie mandatem z ART 86 & 1 KW. Nie miałem nigdy do czynienia z prawem, ale taki werdykt wydaje mi się niemiarodajny do tej sytuacji . Niewiele brakowało, a straciłbym dwoje dzieci, a policja potraktowała to, jakby ktoś otarł się o błotnik, nawet nie zrobili zdjęć auta sprawcy.

    • Al

      Jeśli obrażenia spowodowały absencję do 7 dni można wytoczyć proces cywilny kierowcy, jeśli powyżej obowiązkowo wchodzi prokurator.
      Nie wiem jak to wyglądało z Twoimi Teściami, ale w Limanowej chyba są prawnicy, a ja bym kierowcy nie odpuścił.

      • Adam Łaczek

        No i właśnie to jest chore. Czemu przy obrażeniach do 7 dni sprawą nie zajmuje się prokurator? Wiem, że takie jest prawo, ale dla mnie to idiotyczne, że prokurator angażuje się w każdy skręt, w każde 2 piwa na rowerze, a tu olewa, bo takie jest prawo. drogowy Szariat po prostu. Wiadomo że 99% odpuszcza ściganie kierowcy.

    • dx71

      Nie można tego pozostawić bez sprawy sądowej. Moja kuzynka została potrącona na przejściu dla pieszych przez samochód, trafiła do szpitala, na własne żądanie została z niego wypisana po dwóch dniach (popełniła błąd). Ogólnie była poobijana i poturbowana. Na jej szczęście zgłosiła się do niej firma zajmująca się uzyskiwaniem odszkodowania, firma ta zgłosiła sprawę do sądu z powództwa cywilnego i sprawa została wygrana. Kuzynka dostała kilka tys. zł odszkodowania (chyba 6 tys. zł). Nie poniosła też żadnych kosztów procesu, ani razu nie musiała być w sądzie. Firma żyje z prowizji od wygranej kwoty.

  • Hermes

    Daj ten przypadek do jakiegoś dziennikarza. Może GW lokalna opisze polskie bezprawie drogowo-policyjne?

    • Adam Łaczek

      Tekst przesłałem, póki co to nikt się nie odezwał w tej sprawie

      • Al

        może przy zmianie figur retorycznych tekst stanie się bardzie wiarygodny, bo problem jest, jest bardzo poważny i dobrze, że o nim piszesz, szkoda, że takim językiem

      • Adam Łaczek

        Bardziej wiarygodny? Chłopie to Ty gazet nie czytasz? Pierwsza lepsza akcja „bezpieczeństwo niechronionych” w Krakowie oznacza ponad 1000 mandatów rozdanych pieszym i rowerzystom. Widziałeś kiedyś akcje mandatowania kierowców łamiących Art 27.1a? Języka celowo użyłem takiego a nie innego bo takie mam zdanie o obecnym systemie a myślę że taki język jest dla ludzi bardzo obrazowy

  • sibelkacem

    „czyny zupełnie nieszkodliwe (np. seks przedmałżeński)”

    Autor rozumie, że przykłada to do swojego własnego systemu wartości? :)

    • Adam Łaczek

      A w czym szkodzi nawet osobie wierzącej seks małżeński osób trzecich? Bo to, że jest niezgodny z przykazaniami to nie powód by uznać to za społecznie szkodliwe, a już tym bardziej karać za to. Bo gdzie jest granica? Czemu nie karać mandatami za niechodzenie do Kościoła? IMHO nawracanie ma wtedy sens gdy jest dobrowolne.

      • vrr

        proszę pamiętaj że pierwszym przykazaniem jest „słuchaj Izraelu Jahwe twoim jedynym bogiem”. Jeżeli ktoś w Polsce uważa że wiara w pustynnego demona to jest podstawa wszelkiej możliwej etyki i kręgosłup Polskości to cóż. Nie masz w Izraelu świątyń Swarożyca czy Welesa, pięknych bóstw kosmicznych. Za to w Polsce masz na każdym kroku przybytki krwiożerczego bóstwa Izraela którego kult zaprowadzony został na naszej ziemi okrutnymi represjami. Wspomnij ten paradoks przed każdą próbą dyskusji „w czym osobom trzecim szkodzi seks niemałżeński” czy o dobrowolnym nawracaniu (przy chrystianizacji słowian stosowano metodę „przymuszenia do dobrowolnego nawrócenia” więc masz już odpowiedź:D).

  • pg

    Jadę sobie rowerem dzisiaj (100km od Krakowa) jezdnią, obok piękna droga rowerowa w stylu „polish kicz” tj kostka, krawężniki, zakręty i przedziwaczne oznakowanie
    Olewam ją bo ruch niewielki a ona niewygodna jak diabli
    A tu suprajs – policja stoi, myślę sobie – niedobrze oj niedobrze
    ale pan policjant omiótł mnie wzrokiem bez najmniejszej reakcji, ja też mu wyrzutów nie czyniłem że stanął radiowozem w poprzez DDR – miejsca na ominięcie auta żadnego, DDR ma 2.5 m radiowóz ze 4-5 m
    Gdybym jechał DDR-em musiałbym skakać z 12cm krawężnika na jezdnię lub przebijać się przez krzaki ;)
    Po wzajemnej wymianie spojrzeń oddaliłem się szybkim pedałowaniem
    Tak to się da żyć ;)

    • Wiesz, to jednak jest chore, że byłeś bliski tego „będę przestępcą, czy nie”. Dla mnie to jest nienormalny kraj jednak, jeśli jadąc rowerem do pracy czy wracając z knajpy alejką przez park, muszę uważać, żeby nie zrobili ze mnie przestępcy. Chyba dobrowolnie oddałbym Polskę w lekką okupację angielską, przynajmnej prawo mielibyśmy bardziej rozsądne, a zarobki dużo lepsze.

  • vrr

    Jeszcze raz powtórzę, świetna figura retoryczna. Ja rozumiem że niektórzy chcieliby wojować argumentami i czystym kantowskim rozumem ale życzę powodzenia z takim orężem. I genialna wizja kierowców przepychających auta przez przejścia dla pieszych. Dlaczego by nie? Myślę że ten opisany przypadek gdzie kierowca niemal zmiótł dziadków z wnukami a Policja to potraktowała ulgowo świetnie obrazuje sytuację. Ja za jedno piwo dostałem półroczny zakaz jazdy na rowerze i 600zł mandatu. Zakaz jest obligatoryjny a w przypadku złamania jego staję się przestępcą. Za zalaminowany liść marihuany i krzaczek cannabisu na balkonie grożą dwa lata pozbawienia wolności jak nie więcej. A staranowanie ludzi na przejściu to jakaś zupełnie inna bajka, zupełnie inny kodeks, inna kategoria. Tu są punkty i mandaty, jak w grze. Jakby mu wpadł kawałek chleba do founde, haha. Płać butelkę wina i dawaj dalej.

  • pg

    http://www.wykop.pl/ramka/1202895/autostrada-bez-limitu-predkosci-w-polsce/
    Nowa Prawica i PJN o polskich drogach i dość odważnych i dziwnych pomysłach

  • normalny

     Po tym co widze i czytam, najbardziej zbydlęcona grupa społeczna W EUROPIE to polscy kierowcy.

    No ale nie dziwi to w kraju, gdzie prowadzi sie słynne szkolenia tirowców „wal w osobówkę”, a instruktorzy osobówek namawiają z kolei, żeby trącać rowerzystów.

    Chorzy ludzie.

    • muus

      Nie ma to, jak powyrywać z kontekstu niektóre wypowiedzi i potem opowiadać głupoty. Otóż rada „Wal w osobówkę” była sformułowana w kontekście rozważań poświęconych sytuacji, w której osobówka wymusza pierwszeństwo, a kierowca TIR-a ma możliwość podjęcia jedynie dwóch działań: albo uderza w osobówkę, która wymusiła na nim pierwszeństwo, albo ucieka na pas dla ruchu z naprzeciwka i idzie na czołówkę z nadjeżdżającym autem. W takiej sytuacji, jedynym słusznym zachowaniem jest właśnie walnięcie w osobówkę, która wymusiła pierwszeństwo. W przypadku wyboru drugiej opcji, finał może być tragiczny dla osób, jadących autem z naprzeciwka, mimo że nie popełniły one żadnego błędu. Dlaczego mają odpowiadać za to, co zrobił kierowca osobówki wymuszającej pierwszeństwo?

  • Ihor

    zostaw rower, wsiądź do auta frustracie

  • Malachiasz

    Wielu ludzi (w tym rowerzystów) jest przekonana, że o pierwszeństwie na przejeździe dla rowerzystów decyduje ostatnia setna sekundy, w której okazuje się ostatecznie, czy rowerzysta czy kierowca wjechał na przejazd pierwszy (w myśl zasady kto pierwszy – ten lepszy). Mało kto jest w stanie wyciągnąć tę informację ze znaku D-6a/b, bo nie ma na nim napisane wprost o „ustąpieniu pierwszeństwa”, a jedynie o zmniejszeniu prędkości by nie narazić rowerzysty na niebezpieczeństwo.

    http://www.forumrowerowe.org/topic/116190-ruch-drogowy-nowe-przepisy-dt-rowerow/page__st__60

    • Marcin

      Kierowcy powinni się zachowywać dokładnie tak samo jak w przypadku wjazdu z ulicy podporządkowanej na główną. Powszechną praktyką jest zwalnianie i sprawdzanie czy droga jest wolna. Nie oznacza to zatrzymania samochodu, ale dostosowanie prędkości do warunków, widoczności. Podobnie kierowcy powinni zachowywać się w pobliżu przejść dla pieszych i przejazdów dla rowerzystów. Proponuję zrobić prosty test, który przeprowadziłem – przepuszczać wszystkich pieszych. Z doświadczenia wiem że 50 km/h jest maksymalną prędkością pozwalającą na zauważenie przechodnia lub rowerzysty i bezpieczne wyhamowanie. Przy wyższej prędkości albo nie zauważymy pieszego lub rowerzysty, albo skończy się gwałtownym hamowaniem co stwarza ryzyko dla jadących w tyle

  • Cyr4x

    Powszechnie wiadomo, że kierowca mijający rowerzystę, jadącego po ulicy w tym samym kierunku, powinien ZWOLNIĆ i zachować szczególną ostrożność. Kilka lat temu na Beliny-Prażmowskiego OZNAKOWANY RADIOWÓZ (bodaj Opel Astra) śmignął koło mnie tak, że prawie mnie zdmuchnęło z drogi. I jak tu ufać prawu? Policja bezkarnie łamie przepisy pod przykrywką munduru, a z rowerzystów robi się kozłów ofiarnych, kiedy wina kierowcy jest ewidentna.

  • pielats

    trzymym kciuki za probe zmiany bezsensownej sytuacji prawnej w polsce. a porownenie wybrane bardzo dobrze bo przykuwa uwage i zostaje w pamieci. powodzenia.