Dwulicowa Straż Miejska nie zna przepisów

Dwulicowa Straż Miejska nie zna przepisów

Ostatnio głośne stały się akcje Straży Miejskiej skierowane przeciwko rowerzystom przejeżdżającym przez przejścia dla pieszych. Oczywistością jest ukaranie rowerzysty, który rozpędzony wjechał na przejście dla pieszych, gdyż stwarza realne zagrożenie dla siebie i innych, ale tak samo surowe karanie rowerzysty, który przejechał przejście z prędkością pieszego, wcześniej się upewniając czy jest to bezpieczne słusznie spotka się z dużym oporem społecznym i dezaprobatą.

Strażnicy na łamach prasy twierdzą, że nie mają wyboru i zmuszeni są dać mandat niezależnie od tego czy rowerzysta wjechał na przejście rozpędzony, czy z prędkością pieszego, odpychając się od podłoża jak na hulajnodze. Takim podejściem pokazują jednak, że są niedouczonymi służbistami.

Społeczna szkodliwość czynu jest najważniejsza!
Zgodnie z art. 1. § 1 kodeksu wykroczeń:

„Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5.000 złotych lub nagany”.

A więc warunkiem poniesienia odpowiedzialności za wykroczenie jest jego społeczna szkodliwość czyli „zło” jakie zostaje popełnione. Wiele zachowań które wprost naruszają przepis z natury rzeczy nie będzie nigdy społecznie szkodliwe np. przejście przez pasy na czerwonym, gdy nawet z daleka nie widać żadnego samochodu czy… przejechanie powoli na rowerze przez pasy, gdy nic nie jedzie. No bo jakie zagrożenie stwarza się w ten sposób? Nie oznacza to, że należy do jednego czy drugiego zachęcać, ale naruszenie przepisów przy braku szkodliwości społecznej nie kwalifikuje się w żaden sposób do ukarania rowerzysty mandatem, co więcej to Straż Miejska karząca osoby, których zachowanie nie jest społecznie szkodliwe sama łamie Art. 1 § 1 kodeksu wykroczeń i nadużywa swoich uprawnień.

Istnieje też pouczenie
Strażnicy tłumaczą się też, że skoro kogoś już zatrzymali to mandat dać muszą. Niedouczonych funkcjonariuszy SM odsyłam do art. 41 kodeksu wykroczeń:

„W stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub na zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego”

J. Dietla: Strażnicy Miejscy pakują swoje rowery, na których odbywali służbę do samochodu zaparkowanego na zakazie zatrzymywania się. foto: J. Stępak

Zasada legalizmu
Straż Miejska powołuje się na zasadę legalizmu, która rzekomo każe jej interweniować w przypadku każdego wykrytego wykroczenia. Cytuję więc pismo z dnia 6.06.2012 o nr ST.PK.051-28/12

„W tym miejscu na podkreślenie zasługuje również fakt, iż w postępowaniu
w sprawach o wykroczenia (w przeciwieństwie do postępowania karnego) nie obowiązuje zasada legalizmu. Oskarżyciel publiczny nie jest zobowiązany wszcząć postępowania w każdej sprawie. Organy ścigania kierują się społeczną celowością uruchomienia procedury w sprawie o wykroczenie.”

Podpisano: Komendant Straży Miejskiej – Janusz Wiaterek
W ten sposób Straż Miejska tłumaczyła się Rafałowi Terkalskiemu z tego, że podczas interwencji ws nieprawidłowego parkowania w rejonie Al. Słowackiego nie ukarano 90% kierowców parkujących nieprzepisowo (m.in. brak przepisowego 1,5 metra wolnego miejsca dla pieszych, czy parkowanie tuż przy skrzyżowaniach). Dodam, że wszyscy znajomi, którzy regularnie zgłaszają nieprzepisowe parkowanie w Krakowie mają podobne doświadczenia: po interwencji okazuje się, że Straż Miejska przymyka oko na 90% nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów w tym również na takie, które zostawiły pieszym 0,5 metra chodnika, czy parkowały na przystanku tramwajowym. Trudno tu mówić, o braku szkodliwości społecznej, a jednak Straż Miejska odstępuje od karania w imię jakiegoś nieznanego nam dobra publicznego. Widocznie inaczej pojmujemy szkodliwość społeczną … Parafrazując Komendanta Wiaterka: „jeśli rowerzysta porusza się rowerem po przejściu dla pieszych z prędkością pieszego, to mimo, iż łamie przepisy, to brak tu szkodliwości społecznej i nie zachodzi celowość podejmowania działań”.

„Na hulajnogę”
Mam też pewne uwagi co do karania rowerzystów przejeżdżających przejścia dla pieszych „na hulajnogę”, o czym pisała ostatnio Gazeta Wyborcza. W odcinku Jedź bezpiecznie pt. „Gdzie w Krakowie rowerzystom wolno jeździć po chodniku” – (minuta 6:55 – 7:05) Marek Dworak pokazuje sposób „na hulajnogę”, jako dozwolony i bezpieczny. Jaka jest więc prawda? Czy Pan Dworak publicznie wprowadza w błąd rowerzystów? Rowerzysta stosując sposób „na hulajnogę” całkowicie zrównuje swoją prędkość przekraczania przejścia z przechodniami, nie stwarza zagrożenia wtargnięcia na przejście i swoim zachowaniem udowadnia, że nieobojętne jest mu prawo i bezpieczeństwo jego i innych. Tym bardziej takie zachowanie powinno być docenione.
Definicji hulajnogi w PoRD już nie znajdziemy, mamy za to definicję pieszego:

”Art. 2.18) pieszy – osoba znajdująca się poza pojazdem na drodze i nie wykonująca na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uznaje się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się na wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do lat 10 kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej,”

Osoba odpychająca się nogami od podłoża de facto pcha rower, a nie używa jego napędu więc wg PoRD jest pieszym – kluczem jest tu brak ruchu obrotowego pedałów i jednoczesne odpychanie się od podłoża (pchanie). De facto z tego samego powodu za pieszego uważa się osobę jadącą na hulajnodze.

Jazda równolegle do przejścia dla pieszych
Wystarczy że jedziecie równolegle kilka centymetrów od przejścia dla pieszych i już żadnego przepisu nie łamiecie, chociaż pierwszeństwa też nie macie, bo włączacie się do ruchu. Jest to w 100% legalne zachowanie i nie można za to nakładać mandatów.

Mogą karać nieprzepisowo jadących kierowców
Na zarzuty o to, że karani są bezpieczni „hulajnogowcy”, a jednocześnie Straż Miejska nie karze mandatami kierowców wymuszających pierwszeństwo na pieszych Straż tłumaczy się rękami związanymi przez przepisy:

Art. 129b. PoRD 2. Strażnicy gminni (miejscy) są uprawnieni do wykonywania kontroli ruchu drogowego wobec:
1) kierującego pojazdem:
a) niestosującego się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym,
b) naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego;
2) uczestnika ruchu naruszającego przepisy o:
a) zatrzymaniu lub postoju pojazdów,
b) ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt,
c) ruchu pieszych.”

Straż Miejska tłumaczy się więc, że rowerzystów i pieszych mogą karać w każdej okoliczności, natomiast kierowców tylko przy okazji niestosowania się do zakazu ruchu w obu kierunkach.
Jednak nawet trzymając się kurczowo tylko PoRD łatwo dojść do wniosku że wystarczy dowolne „urządzenie rejestrujące”, a więc np. kamera i już można zatrzymywać do kontroli drogowej każdego kierowcę.

„PoRD art. 2, punkt 59: „urządzenie rejestrujące – stacjonarne, przenośne albo zainstalowane w pojeździe albo na statku powietrznym urządzenie ujawniające i zapisujące za pomocą technik utrwalania obrazów naruszenia przepisów ruchu drogowego
przez kierujących pojazdami.”

Straż Miejska ma też nagrania z monitoringu miejskiego z całą masą niebezpiecznych zachowań kierowców, jednak bardzo rzadko idą za tym wnioski do sądu o ukaranie sprawców wykroczeń…

Widzą wykroczenie – mają działać
Jednak okazuje się, że i kamera nie jest tu potrzebna. Z pomocą przychodzi nam kodeks postępowania karnego:

„Art. 243. § 1. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości.”

Który stosuje się odpowiednio również odpowiednio do wykroczeń na podstawie art. 45 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia:

„Art. 243 Kodeksu postępowania karnego stosuje się odpowiednio.”

Każdemu wolno ująć sprawcę wykroczenia na gorącym uczynku, nie musi być to nawet strażnik, ale skoro strażnik widzi wykroczenie o nieznikomym stopniu szkodliwości społecznej (np. wymuszenie pierwszeństwa na pieszym), to może zareagować.

Winny też ZIKiT
Denerwują mnie rowerzyści jeżdżący po chodnikach w strefach Tempo 30, czego następstwem jest również jeżdżenie po przejściach dla pieszych, ale trzeba sobie uświadomić, że w wielu przypadkach głównym winowajcą jest ZIKiT, który tak nieudolnie przygotował infrastrukturę, że wyprowadził przepisowo jeżdżących rowerzystów wprost na przejście dla pieszych. np. by rowerzysta legalnie jadący po Plantach wjechał na legalny dla niego kontrapas na ul Smoleńsk musi pokonać nielegalne dla niego przejście dla pieszych, a przecież wystarczy domalować przejazd dla rowerów … Czemu ZIKiT tego nie zrobił? O niebywałej wręcz deprawacji ZIKiT świadczy fragment ich pisma ws braku przejazdów dla rowerów w ciągu CPR na ul Grota-Roweckiego:

”W odpowiedzi na zapytania zawarte w Pana wniosku z dnia 12.09.2011r Zarząd
Infrastruktury Komunalnej i Transportu wyjaśnia :
1. Na skrzyżowaniu ul.Grota Roweckiego – Kapelanka – Brożka z uwagi na projektowane w tym rejonie ciągi pieszo- rowerowe dla ruchu rowerowego przewidziano ruch przez przejścia dla pieszych w ruchu ogólnym.”
2. Rowerzysta wyjeżdżający z ul.Lipińskiego może skorzystać z ciągu pieszo rowerowego wzdłuż ul. Brożka a następnie poprzez przejście dla pieszych w rejonie ul. Borsuczej ma możliwość dojścia do ciągu pieszo rowerowego wzdłuż ul. Kapelanki.

Wybrany został wariant z ciągiem pieszo-rowerowym. Wariant ten przyjęto na podstawie załączonych w projekcie wyjaśnień Projektanta, który uzasadnił, że wprowadzenie ścieżki rowerowej spowodowałoby znaczne zwiększenie czasów międzyzielonych, a co za tym idzie, zwiększenie czasu traconego w cyklu o 4 sekundy. Aby zachować przepustowość na tym samym poziomie, należałoby zwiększyć cykl z 80s do 98s.”

Jeśli ZIKiT pluje w ten sposób w twarz wszystkim rowerzystom z Ruczaju trudno by w takiej atmosferze nawoływać do prawidłowego zachowania na tamtejszych przejściach dla pieszych.

Nieudolna Straż Miejska
Straż Miejska powinna się zastanowić, czy nie ma poważniejszych rzeczy do roboty niż ściganie rowerzystów na pasach. Jak wynika ze statystyk za rok 2011 strażnicy wykryli oszałamiającą liczbę 155440 wykroczeń. Przekładając to na 440 etatów dla funkcjonariuszy (a pomijając dalsze 62,5 dla pracowników administracyjnych) okazuje się, że na każdego strażnika przypada 1,60 wykrytego wykroczenia na 8 godzin pracy (przyjmując 220 dni pracy w roku). Nawet przyjmując, że połowa funkcjonariuszy zajmuje się papierkową robotą i pilnowaniem budynku Magistratu, okazuje się, że dwuosobowy patrol jedzie w miasto na 8 godzin i wykrywa średnio 6 naruszeń prawa. Wszystko przez osobliwe podejście do kwestii legalizmu, co w jednym przypadku każe im karać każdego łamiącego przepisy rowerzystę i pieszego, a w innym tylko co 10 nieprawidłowo parkującego kierowcę. Ilu jednak pieszych zginęło, lub zostało rannych wskutek tego, że byli zasłonięci przez nieprawidłowo parkujące samochody? Ilu wpadło pod koła kierowców, którzy rozzuchwalili się całkowicie bierną postawą Straży Miejskiej na wymuszenia na pasach? Tego się pewnie nie dowiemy … Patrząc na statystyki wydaje się, że racjonalnym ruchem byłaby likwidacja Straży Miejskiej, zwłaszcza w obliczu tak skandalicznej nieznajomości przepisów z ich strony.

PS. Rowerzysto, warto wydrukować sobie kilka sentencji z tego artykułu (na pewno słowa k. Wiaterka) i nosić ze sobą, na wypadek spotkania z dwulicowymi Strażnikami Miejskimi. W uzasadnionych przypadkach warto po prostu nie przyjąć mandatu, bo jeśli jechaliście „na hulajnogę” to przed sądem raczej nie przegracie.

Małe podsumowanie:
1. SM nie ma obowiązku dawania mandatów, są też np. pouczenia.
2. Przy zerowej szkodliwości społecznej w ogóle nie muszą Was zatrzymywać np. widząc że jedziecie po przejściu dla pieszych z prędkością pieszego, nie obowiązuje tu zasada legalizmu,
3. Jeśli stosujecie sposób na „hulajnogę” to jesteście pieszymi i mandaty są bezprawne,
4. Legalnie można też jechać równolegle kilka centymetrów od pasów,
5. Straż Miejska ma prawo karać niebezpiecznie zachowujących się kierowców,

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • makak

    Fajnie, że zacytował Pan Art. 243. § 1., ale jak można przekręcać zdanie w linijce poniżej. Przestępstwo i wykroczenie to nie jest to samo, a co za tym idzie, świadek (nie zobligowany przepisami do działania) popełnienia wykroczenia nie ma prawa do wszczęcia pościgu i zatrzymania osoby popełniającej takie wykroczenie.

    • Adam Łaczek

      Przecież tuż pod tym napisałem:
      „Który stosuje się odpowiednio również odpowiednio do wykroczeń na podstawie art. 45 § 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia”

  • VAt

    Bardzo dobry i merytoryczny tekst, chociaż można to było wszystko napisać trochę krócej ;)

    • Adam Łaczek

      Możesz spróbować napisać wersję krótszą – zrobimy z niej ulotkę ;)

      • popieram

        świetny pomysł!! i rozdawać rowerzystom na przejściach dla pieszych, aby ich uświadomić swoich praw!

  • Kubek

    Adamie, dzięki wielkie za ten artykuł, świetna robota! Dobrze się dowiedzieć paru rzeczy, jak o społecznej szkodliwości, zasadzie legalizmu. Generalnie często człowiek nie jest świadomy swoich praw w spotkaniu z takimi „przedstawicielami władzy” jak strażnicy czy policjanci.

    Jedna mała dygresja. „Patrząc na statystyki wydaje się, że racjonalnym ruchem byłaby likwidacja Straży Miejskiej,…”
    Nie wysuwałbym pochopnie takich wniosków. Nie wziąłeś pod uwagę tak istotnej działalności Straży Miejskiej jak karanie zagrażających powszechnemu bezpieczeństwu długowłosych studentów pijących piwo na plantach oraz ściganie starowinek sprzedających obwarzanki w niedozwolonych miejscach.

  • Al

    „Takim podejściem pokazują jednak, że są niedouczonymi służbistami.”

    Takim zdaniem autor wskazuje sobie miejsce w szeregu propagandystów.
    Merytorycznie uzasadniony tekst nie potrzebuje wycieczek osobistych, tylko dyskredytują treść o autorze nie wspominając.

    • Adam Łaczek

      Gdzie tu wycieczki osobiste? To stwierdzenie faktu na podstawie tego co zawarłem w tekście

      • Witam,
        Adamie (mam nadzieję, że nie urażę pisząc po imieniu), ale niestety muszę zgodzić się z ‚Alem’.
        Zdanie tego typu brzmi jak populistyczne hasło z plakatu zawieszonego na dwóch kijach od miotły, a takie niedelikatne ‚stwierdzenia faktu’ szeregują Cię w umyśle odbiorcy jako ‚walczącego fanatyka’. A takiemu, przez klapki na oczach, z definicji nie powinno się ufać.
        Już sam tytuł artykułu może spowodować, że ‚anty-rowerowy’ sceptyk przestanie czytać dalej i utwierdzi się w swojej niechęci do rowerzystów. Ja sam zastanowiłem się czy mam ochotę czytać dalej…
        Z kolei przedstawicieli ‚drugiej strony’ takie coś rozjuszy jeszcze bardziej i na pewno nie spowoduje, że będą bardziej liberalnie patrzeć na rowerzystów.
        Piszę to z całym szacunkiem dla Twoich działań, natomiast postanowiłem wyrazić swoją opinię, bo jest to kolejny tekst Twojego autorstwa, który w moim odczuciu, pomimo bardzo konkretnej merytorycznie treści ma dość negatywny oddźwięk. A zależy mi przede wszystkim na tym, żeby takie artykuły czytali nie tylko rowerzyści walczący o swoje prawa, ale głównie ci, którzy w ogóle nie wiedzą, że rowerzysta jakieś prawa posiada…
        Pozdrawiam,
        Marek

      • Adam Łaczek

        Ale ten tekst miał byc tekstem agresywnym i zaczepnym wobec SM, bo jeśli na nieprzepisowe parkowanie patrząc przez palce, a rowerzystów rozliczają z przepisów co do joty to coś tu nie gra, bo to nie rowerzyści zabijają w Krakowie tak dużą liczbę pieszych. Straż Miejska to hipokryci i nie znają się na przepisach. Są niedouczeni. To fakt, a nie obelga

  • zibi22

    Ja również przyłączam się do podziękowań. Niedawno ukazał się artykuł jak to urząd marszałkowski wspiera rowerzystów. I Jakie to są ambitne plany rozwoju komunikacji rowerowej. Zaprawdę powiadam wam Gówno z tego wyjdzie. Kraków jest wyjątkowo nieprzyjaznym miejscem dla rowerzystów!!! bo działania pewnych jednostek są skierowane typowo przeciwko temu rodzajowi komunikacji.

  • zibi22

    mam takie pytanie odnośnie istniejącej już infrastruktury. Jadę sobie wzdłuż al 3maja po tamtejszej ścieżce rowerowej.
    Dojeżdżam do końca na pętlę Cichy Kącik gdzie zamierzam skręcić w lewo na przejazd rowerowy. I tu chyba ścieżka się urywa? za przejazdem. Dalej jest wąski chodnik i pętla tramwajowa. chcę skręcić w mydlnicką. Podpowiedzcie proszę jak fachowo powinienem się zachować. Prowadzenie roweru po chodniku odpada.

    • zibi22

      przepraszam oczywiśnie na prawo w przejazd rowerowy z 3maja

      • kubu

        Chyba ciężko to zrobić legalnie.

      • kubu

        Chociaż można wjechać na ulicę w prawo i skręcić w lewo.

  • ewa

    ależ jaka likwidacja! kto by wtedy pilnował budynku Magistratu ;)

    myślę, że prawo pisane jest po to, żeby jedni nie robili drugim nieprzyjemności jakiej i sobie nie życzą. dzisiejszy rowerzysta jest jutrzejszym kierowcą albo jutrzejszym pieszym. i na odwrót. ponieważ najbardziej stratny w starciu z pojazdem, niechby i rowerem, jest pieszy, rowerzysta nie powinien wjeżdżać na pasy i przepychać się z ludźmi. ale, tak zdroworozsądkowo, jeśli prowadzi się rower idąc obok niego, a nie na hulajnogę albo wolno jadąc, to na przykład przy braku pieszych na przejściu spowalnia się ruch drogowy, bo kierowca musi zahamować, może nawet stanąć, choć nie musiałby. ja staram się jeździć zdroworozsądkowo, czyli wolno albo na hulajnogę i liczę na to, że kierowca, jeden czy drugi, doceni, że mu się nie wlokę i nie musi bardzo hamować. a i tak niewdzięcznicy czasem trąbią, a co bardziej zapiekli nawet krzyczą, że po pasach rower się prowadzi! nie znam przepisów! wtedy oczywiście zsiadam z roweru i dostojnie prowadzę. i jak jechał, tak musi stanąć. jako kierowca też wolę, szczerze mówiąc, tych wolno jadących a nie tych idących po pasach, bo mam plastyczną wizję zwiększonej emisji spalin przy ruszaniu.

    samochód natomiast parkuję zawsze legalnie, bo jeżdżę na bielskich rejestracjach, a, nie wiedzieć czemu, Straż Miejska blokuje koła głównie (wyłącznie?) samochodom spoza Krakowa, nawet jeśli tuż obok parkuje samochód miejscowy. Widziałam to nie raz, na przykład koło Poczty Głównej, pod siedzibą „Dziennika”. Może to zresztą któraś ze strategii szczwanych lisów z Wydziału Informacji, Turystyki i Promocji Miasta? Zatrzymać turystę wszelkimi sposobami, przyblokować, a nuż jeszcze Komnaty Królewskie i bursztyn na Grodzkiej zaliczy ;)

  • Janek

    Po to jest zakaz przejazdu przez przejście aby go egzekwować. Ne zdziw się gdy cie przypadkiem samochód zahaczy na przejściu bo wjedziesz zbyt szybko, albo nie zauważy ciebie i zamiast wciągnąć pod koło prowadzony rower samochód wciągnie ciebie razem z rowerem.
    Jak lubię jeździć rowerem tak nienawidzę osób, które stawiają siebie nad przepisami i świecą publicznie swoją głupotą. Mam nadzieje że mandaty za to wzrosną, może w końcu ludzie się nauczą przepisów by bezpiecznie poruszać się w ruchu drogowym pomiędzy innymi użytkownikami drogi.
    I rowerzysta jest normalnym użytkownikiem drogi, nie jest uprzywilejowany ponad komunikacje miejską oraz innych użytkowników dróg. Dlatego też rowerzysta powinien przyjąć to co na obecny czas jest proponowane, a nie komplikować innym użytkownikom drogi funkcjonowanie (blokując bus pas, albo chcąc mieć pierwszeństwo przed środkami komunikacji miejskiej).

    • Adam Łaczek

      Chyba nic Pan nie zrozumiał z fragmentu o szkodliwości społecznej

  • Frantz

    Nie popieram jazdy po przejściu ale jest jeszcze instytucja pouczenia. Rozumiem, że należy się mandat jeżeli ktoś wjechał z dużą prędkością na przejście, spowodował zagrożenie – zgoda mandat się należy jak psu buda, ale zupełnie inna jest miara wykroczenia gdy ktoś przejechał przez to przejście w tempie pieszego. Kiedyś prosiłem patrol SM o interwencje w sprawie auta, które ograniczało widoczność na skrzyżowani, popatrzyli i pojechali. Codziennie w drodze do pracy obserwuje taki o to widok http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b49f639c9f581680.html, a SM potrafi jedynie urządzić sobie miejscówkę ulicy kurniki. Bo takie auto trzeba by odholować, a tak można czesać za B1. Naprawdę tak trudno ruszyć co godzinę dupsko i sprawdzić co się dzieje na skrzyżowaniu? Może warto w ramach oszczędności odstawić auta służbowe i przesiąść się na rowery

    • Adam Łaczek

      To typowe. SM ukarze każdego rowerzystę i tylko co 10 nieprzepisowo parkującego kierowcę, bo przecież „parkowac gdzieś trzeba”

  • JoaMiu

    I teraz już wiem co mi umknęło parę lat temu, kiedy przejeżdżając na przejściu dla pieszych, wprawdzie nie na hulajnogę, ale z szybkością pieszego zostałam potrącona przez samochód. Szczęściem bez większych szkód prócz paru szwów na stopie i zdewastowanym rowerem, ale za to z mandatem, który panowie policjanci wystawili mi na pogotowiu. Co do karania kierowców to nie raz napotkałam SM spacerującą obojętnie obok samochodów zaparkowanych na ścieżkach rowerowych. I ja się pytam gdzie tu sprawiedliwość??

  • Hubert

    Straż Miejska jest jednak potrzebna w Krakowie – dzięki niej sprzedawcy kebabów i zapiekanek utrzymują się na powierzchni.

  • Marcin

    Niestety, Straż Miejska jest Wybiórcza. Jej podstawowym problemem są źle postawione cele. Podobnie jak źle postawione cele ma ZiKiT. Notabene, w obydwu przypadkach organem nadzorczym jest Prezydent Miasta Krakowa. Można by ironicznie stwierdzić że jest to forma złośliwości oraz „współpracy”. Jeden organ, skandalicznie projektując ścieżki kończące się na pasach dla pieszych lub chodnikach, zapewnia byt i utrzymanie drugiemu organowi. Może ktoś by zadał takie pytanie naszemu Prezydentowi?
    Niezaprzeczalnym faktem jest że rower służy do jeżdżenia, a nie prowadzenia po pasach! Czy ktoś widział aby ulica była tak zaprojektowana, aby kierowca przepychał samochód lub motor?
    Osobiście proponuję abyśmy zaczęli robić masę krytyczną codziennie. Jazda tylko ulicą z minimalnym wykorzystaniem ścieżek rowerowych. Odważnie na ulicę!

  • Vookie

    Mam pytanie odnosnie fragmentu:
    „np. by rowerzysta legalnie jadący po Plantach wjechał na legalny dla niego kontrapas na ul Smoleńsk musi pokonać nielegalne dla niego przejście dla pieszych”
    Jaka jest podstawa do legalnej jazdy po Plantach? Tak dzisiaj przejezdzajac Plantami sie zaczalem zastanawiac, ze nie widze tam nic co by wskazywalo, ze to jest cos wiecej niz chodnik.

    • Planty maja status parku miejskiego i na tej podstawie alejki tego parku, to ciagi pieszo-rowerowe

  • Iga

    Moim zdaniem Straż Miejska nie raz nadużywa swojej „mocy” i z braku laku każe niewinnych obywateli. Bo przejeżdżając przez przejście dla pieszych, kiedy nie stwarzamy zagrożenia dla innych nie powinniśmy dostawać mandatu. Ale próba udowodnienia swojej racji tymże władzom kończy się jeszcze gorzej. Tak więc w jaki sposób szukać sprawiedliwości, nie tylko w Krakowie, ale również innych miastach Polski.

  • Nina.

    Można pisać różne rzeczy, ale obawiam się, że do nikogo to nie trafia…
    Kraków jest bodajże najbardziej zanieczyszczonym miastem w Polsce (stężenie niebezpiecznych związków chemicznych w powietrzu pięcio-sześciokrotnie przekracza normę). Jednak bardziej istotne jest podreperowanie ogromnie zadłużonego budżetu miasta poprzez m.in. mandaty, niż prospektywne myślenie na temat rozwiązań mogących zmienić ten stan rzeczy – czyli rozwijanie ruchu rowerowego w Śródmieściu. Ale kto w tym mieście myśli prospektywnie… Lepiej później wydawać pieniądze na kampanie społeczne promujące pozytywny wizerunek Straży Miejskiej. (A to, że SM nie przyjechała nigdy na wezwanie, kiedy działo się coś naprawdę społecznie szkodliwego jest pewnie moją osobistą opinią, a nie wynikiem tego, że żule wybijający okna, bezdomni załatwiający się pod drzwiami, czy członkowie dresiarskich band latający po chodniku z nożem o godzinie 13 i tak nie zapłacą tego, mającego podreperować budżet, mandatu.)

    • Nina.

      Dodam, że dostałam od SM mandat za jazdę po zupełnie pustym chodniku (przy zupełnie pustej ulicy) w miejscu, gdzie droga była jednokierunkowa, a ścieżka rowerowa kończyła się na jej środku. Jest to takie miejsce, gdzie można jedynie skręcić w lewo lub w prawo i robić objazd, bo nie można jechać prosto (tylko w sytuacji, kiedy mam robić objazd, jaki sens wsiadać na rower, jeśli samochodem zajadę szybciej i nie będę wdychać spalin?). Straż Miejska po prostu tam stoi od czasu do czasu i kasuje rowerzystów za przejechanie ok. 200 m do najbliższej przecznicy chodnikiem lub pod prąd, a z drugiej strony kasuje kierowców wyjeżdżających z parkingu, na których też znalazła sobie jakiś kruczek. Szkodliwości w tym nie ma żadnej, a pieniążki są. Całkiem niedaleko, przy ul. Królewskiej, biegał sobie przez pewien czas dresiarz z nożem, ale do niego o dziwo strażnicy już nie podjechali, choć mieli całkiem blisko! :) SM ma też w zwyczaju mówić przez telefon, że wysyła kogoś w miejsce zgłoszenia, po czym można sobie czekać przez 1,5-2 godziny i nikt nie przyjeżdża. Tak to pracownicy stoją na „straży” – ale chyba tylko ratowania miejskiego budżetu, bo na pewno nie naszego bezpieczeństwa.

      • „w miejscu, gdzie droga była jednokierunkowa, a ścieżka rowerowa kończyła się na jej środku. Jest to takie miejsce, gdzie można jedynie skręcić w lewo lub w prawo i robić objazd” – a które to miejsce dokładnie?

  • ja tez bym sie chetnie dowiedzial, gdzie jest takie miejsce w Krakowie