W ciąży na rowerze po Krakowie

W ciąży na rowerze po Krakowie

Jazda na rowerze w czasie ciąży jest czymś normalnym np. w Danii, ale ciągle spotyka się z dużymi oporami w Polsce. Czy słusznie?

W Danii twierdzą, że jazda na rowerze w czasie ciąży jest „dużo łatwiejsza niż chodzenie, odpręża plecy i zwiększa zasięg mobilności, dając jednocześnie trochę potrzebnej aktywności fizycznej, a w Polsce ciężarne rowerzystki są straszone wywrotkami i drganiami. Jaka jest prawda? O ciąży na rowerze opowie nam Ewelina Zajda-Piotrowska debiutująca w roli przyszłej mamy, dla której jazda na rowerze jest czymś naturalnym. Współautorka bloga wolnyrower i polskaparyzanka.

Adam Łaczek: Jeździsz w ciąży na rowerze?
Ewelina Zajda-Piotrowska:
Tak, obecnie jestem w ósmym miesiącu ciąży i cały czas rower to mój podstawowy środek transportu.

AŁ: Czy możesz oszacować ile do tej pory przejechałaś w ciąży kilometrów?
EZP:
Nie liczę swoich kilometrów, na rowerze nie mam zainstalowanego licznika, spróbuję jednak to oszacować. Dowiedziałam się o ciąży zimą, w okresie, w którym mało jeździłam na rowerze ze względu na warunki pogodowe. Od marca regularnie dojeżdżałam do pracy około 3,5 km w jedną stronę. Ponadto wszystkie inne sprawy załatwiam na rowerze, więc dziennie nierzadko pokonywałam większe dystanse, nawet do 20 km. Miesięczny dystans szacuję zatem na mniej więcej 200 km. Wychodzi na to, że do chwili obecnej przejechałam już ponad 800 km.

AŁ: 800 km to więcej niż dystans z Krakowa do Gdańska. Brzmi ekstremalnie.
EZP:
Wbrew pozorom te kilka kilometrów dziennie nie jest niczym ekstremalnym. Ot, wysiłek porównywalny do zwykłego spaceru.

AŁ: Czy duży brzuch nie przeszkadza Ci w jeździe na rowerze?
EZP:
Do 5 miesiąca ciąży, kiedy brzuszek jest jeszcze mało widoczny trudno mówić o jakimkolwiek jego wpływie na jazdę na rowerze. Nawet teraz, kiedy dziecko zapakowane w brzuchu jest już słusznych rozmiarów (ponad 2 kg), jazda nie sprawia mi trudności.

AŁ: Są jakieś „techniczne aspekty” jazdy na rowerze w czasie ciąży, którymi warto się podzielić?
EZP:
Na pewno kluczem do sukcesu jest dobrze dopasowany rower. Ja jeżdżę na rowerze holenderskim z wyprostowaną sylwetką, dzięki temu nawet teraz nie uciskam na brzuch. Słyszałam o specjalnych siodełkach na ciążę, ale osobiście takiego nie używam. Jeżdżę na wygodnym, szerokim siodełku, którego używałam również wcześniej. Jeśli chodzi o rady dla ciężarnych rowerzystek – oczywiście należy jeździć na rowerze zachowując zdrowy rozsądek. Ja jeżdżę powoli i kiedy spotykam na swej drodze jakiś podjazd po prostu zsiadam z roweru i prowadzę go pod górę.

AŁ: Jak sobie radziłaś z kulturą strachu, która w Polsce „każe nam wierzyć”, że ulice są szalenie niebezpieczne? Nie bałaś się?
EZP:
Nigdy nie miałam problemu z poruszaniem się w ruchu miejskim. Nie czuję się zagrożona jeżdżąc rowerem po Krakowie, więc nie rozumiem o jaką kulturę strachu chodzi ;-)

AŁ: Po jakich ulicach jeździsz teraz po jezdni? Są takie po których jeździłaś przed ciążą a teraz je omijasz, albo jedziesz po nich po chodniku?
EZP:
Wśród ulic, po których często jeżdżę jezdnią mogę wymienić: Królewską, Piastowską, Karmelicką, Kopernika, Łobzowską, Szlak, Krowoderską, Herlinga-Grudzińskiego, Saską. Mieszkam w centrum i z tego też względu mam możliwość wyboru mniej zatłoczonych ulic lub ścieżek rowerowych. Zarówno przed ciążą jak i w jej trakcie poruszam się po tych samych ulicach. Staram się zawsze wybierać ulice z mniejszym natężeniem ruchu.

A.Ł.: Spotkałaś się z jakimiś mitami o jeździe na rowerze w czasie ciąży? Spotkałem się z tym, że polscy ginekolodzy, czy portale ciążowe nawet wręcz z góry zakazują jazdy na rowerze, mimo, że np. w Danii robią dokładnie odwrotnie. Ja słyszałem m.in. o tym że kobieta nie może jeździć ponieważ „ciąża nie lubi wstrząsów” (w domyśle rowerowych, bo te samochodowe pewnie nie są szkodliwe wg tych specjalistów :)). Inni mówią o tym, że kobieta w ciąży z powodu dużego brzucha może łatwo stracić równowagę i zlecieć z roweru (przesunięty środek ciężkości do przodu), albo „ciąża na rowerze jedynie w 1 trymestrze”. Zabobon?
EZP: Spotykam się z różnymi opiniami. Większość z nich nieprzychylnie odnosi się do jazdy w ciąży na rowerze. Ginekolodzy pozytywnie wypowiadają się na temat jazdy na rowerze stacjonarnym, natomiast jeśli chodzi o jazdę po mieście, w znakomitej większości, stanowczo odradzają. Zupełnie nie rozumiem takiej postawy. Być może bierze się to stąd, że lekarze wrzucają do jednego worka codzienną komunikację rowerową i sport wyczynowy. Słyszy się też argument, że jadąc po mieście można się przewrócić, ktoś nas może potrącić itp. Mnie te argumenty nie przekonują. Uważam, że jest takie samo prawdopodobieństwo, że ktoś potrąci mnie na przejściu, chodniku czy w tramwaju jak podczas jazdy na rowerze.

AŁ: Z jakimi reakcjami ludzi spotykałaś się jeżdżąc na rowerze w ciąży? Komentarze były raczej przychylne czy negatywne?
EZP:
Spotykałam się z różnymi komentarzami. Trudno je zakwalifikować jako negatywne czy pozytywne, najczęstszą reakcję określiłabym jako zdziwienie.

AŁ: W ciąży na Masę Krytyczną?
EZP:
Jak najbardziej w ciąży można wziąć udział w Masie Krytycznej. Osobiście jeśli tylko czas mi pozwalał to na Masy przyjeżdżałam. W ten sposób mogłam najlepiej pokazać, że w ciąży na rowerze jeździć się da. Co zabawne wydawałoby się, że na masę przyjeżdżają ludzie przekonani o słuszności poruszania się jednośladem. Jednak na każdym przejeździe wzbudzałam niemałą sensację, nawet wśród tych osób. W związku z tym tym bardziej uważam, że moja obecność tam jest potrzebna.

AŁ: Ciężarnej robi się zakupy łatwiej gdy jest pieszo czy na rowerze?
EZP:
Zdecydowanie wygodniej wybierać się na zakupy na rowerze. Zamiast dźwigać zakupy można zapakować je na przykład do koszyka zawieszonego na kierownicy, dzięki czemu nie odczuwa się ciężaru i w ten sposób odciąża kręgosłup.

AŁ.: Na koniec: Dlaczego warto jeździć na rowerze w czasie ciąży? Jak przekonać do tego inne Polki?
EZP:
Ciąża jest na pewno wyjątkowym momentem w życiu każdej kobiety. Zmieniają się zapewne priorytety i każda przyszła mama dba o siebie bardziej niż zwykle. Uważam jednak, że ciąża nie jest chorobą i nie należy drastycznie zmieniać swoich przyzwyczajeń. Dla mnie codzienna jazda na rowerze jest czymś naturalnym, więc nie widzę powodu, żeby rezygnować z niej w ciąży. Jazda na rowerze poprawia krążenie i zapewnia nam to minimum ruchu, tak potrzebnego każdej z nas. Dodatkowo nie trzeba tłuc się w dusznym tramwaju i liczyć na to, że może ktoś ustąpi nam miejsca albo przynajmniej nie będzie się na nas pchał. Na rowerze klimatyzację i miejsce siedzące zawsze mamy zapewnione :-)

Przeczytaj też pierwszy wywiad o tej tematyce.

foto: Dominik Przygodzki, Marcin Piotrowski, Marcin Hyła

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Adam

    Do Autora: Trzeba poprawić linki do blogów, ponieważ jest tam literówka htt zamiast http :)

  • barklu

    Wszystko fajnie, ale artykuł „sport w czasie ciąży” odnosi się do sportu, a nie do transportu – i w pełni zrozumiałe, że jest tam zabroniona jazda na rowerze, podobnie z resztą jak sporty motorowe.

  • Magda

    Super wywiad. Przyczepię się jednak szczegółu: błędu, który przyzwyczaiłam się widzieć na na badziewiastych portalach typu gazeta.pl, jednak na tak fajnej stronie rowerowej, jak Wasza, razi.
    Proponowałabym skonfrontować zdanie „Dla mnie codzienna jazda na rowerze jest czymś naturalnym, także nie widzę powodu, żeby rezygnować z niej w ciąży.” z informacjami zawartymi na stronie http://filolozka.brood.pl/takze-a-tak-ze/.

  • A czy to aby bezpieczne dla dziecka? Osobiście boję się tak ryzykować… Ale nie wiem czy słusznie…

  • Hubert

    „Być może bierze się to stąd, że lekarze wrzucają do jednego worka codzienną komunikację rowerową i sport wyczynowy” – bingo, to jest właśnie IMO podstawowy problem z rowerami w ogólności – niepedałująca większość myśląc „rowerzysta/ka” widzi kolarza w lajkrze na góralu. Co z tego nieporozumienia wynika to wiemy.

  • Waldi

    Ja się jednak nie zgodzę z Panią rowerzystką. Oczywiście jest to kwestia ryzyka – jednemu się uda przejeździć bez wypadku, ale wypadki chodzą po ludziach. Argument, że równie dobrze można być potrąconym jako pieszy, jest nietrafiony – prędkość jest inna, skutki też inne. Ja, jeżdżąc rowerem po mieście już 8 rok, staram się uważać, ale na drodze różne sytuacje się zdarzają, a to jakiś pieszy nagle zajdzie drogę, a to się wpadnie w dziurę… Póki się ryzykuje tylko swoim zdrowiem to jeszcze ok, ale myślę, że nie warto ryzykować zdrowiem dzieciaka. Moja żona też jest w ciąży i od kiedy się dowiedzieliśmy, na rowerze nie jeździ. Trochę cierpi z tego powodu, ale zdrowie maluszka jest tutaj jednak priorytetem.
    W Danii być może ryzyko jest mniejsze, bo drogi lepsze, dziur nie ma, kultura jazdy inna, ale w Polsce nie ma co namawiać ludzi do jeżdżenia w ciąży na rowerze.
    Rower jest super i extra, ale to nie znaczy że od wstania z łóżka do położenia się spać nie można oderwać się od siodełka ;)

    • Adam Łaczek

      świetnie, że piszesz o kwestii ryzyka i różnych skutkach wypadków. Tak się składa że piesi ranni wypadkach są hospitalizowani w szpitalach przeciętnie przez ok 2x dłuższy okres czasu niż rowerzyści. Także ilość zgonów na 100 ofiar wypadków dla danego rodzaju transportu jest najwyższa dla pieszych (dane z 2010), tymczasem u rowerzystów jest tylko nieznacznie wyższa niż dla kierowców. To dane z Polski gdzie pieszy ma mimo wszystko gorzej niż rowerzysta. Wystarczy zresztą spojrzec ile mamy w Krakowie co roku trupów pieszych, przy braku zabitych rowerzystów, mimo że przy tym modal split jaki mamy nie powinno byc aż takich dysproporcji…
      Z czego to wynika to trochę inna historia, bo akurat prędkość rowerzysty ma tu najmniejsze znaczenie.
      Skoro żona cierpi z tego powodu to chyba jednak zdrowie maluszka nie jest priorytetem. Niech żona pojeździ, niech się jej poprawi humor to i dziecku będzie lepiej.

      • rowerzystka2

        A może by tak trochę poszanowania dla cudzych poglądów? Czy o to chodzi, by wszystkich przekonać do jedynej słusznej racji? Jeśli ci państwo zdecydowali, że pani nie będzie jeździć na rowerze w ciąży, to mają prawo do swojego zdania. Nie trzeba ich od razu przekonywać do tego „lepszego” zdania!

      • Adam Łaczek

        Tylko jeśli decyzję podjęto w oparciu o fałszywe argumenty to chyba nic złego że wskaże prawdę. Rzeczy które napisałem o wypadkowości pieszych są obiektywne i niepodważalne i nie ma tu mowy o „lepszym” zdaniu. Jeśli napisaliby że nie chcą jeździć na rowerze bo po prostu nie chcą to nic bym nie napisał :)

      • rowerzystka2

        Tylko, że ton wcale nie jest taki obiektywny, a raczej narzucający Twoje zdanie! Zwłaszcza ostatnie zdanie jakoś tak wchodzi z butami w życie autora komentarza, formułując oceny odnośnie jego priorytetów i serwując pobłażliwe rady. Przemyśl, czy aby nie za bardzo wojujesz w tej kwestii. Dla poparcia moich słów przytoczę zdanie:
        „Skoro żona cierpi z tego powodu to chyba jednak zdrowie maluszka nie jest priorytetem. Niech żona pojeździ, niech się jej poprawi humor to i dziecku będzie lepiej.”

      • Adam Łaczek

        Ale ja po prostu tak uważam, nie ma sensu katować się w oparciu o fałszywe argumenty. Co innego jeśli ktoś nie ma ochoty jeździć z powodów obiektywnych np krwiak etc Albo po prostu nie ma ochoty jeździć – tak po prostu

      • tramwajem

        Adamie Łaczku, nie Tobie oceniać co jest priorytetem innych rodziców.

      • Adam Łaczek

        Nie oceniam priorytetów tylko głupie argumenty. Jak ktoś napisałby że nie jeździ na rowerze bo boi się że zachoruje od tego na cukrzyce to także bym obalił takie argumenty…

  • Słusznie. Jazda po Krakowie na rowerze to nie jest bezpieczny sport.

    • To ani trochę nie jest sport.

    • Zeb

      Kraków Miastem Sportowców – zobacz ilu sportowców dziennie grzeje się w KM, a ilu w korkach w samochodach. Nie wspomnę o kierowcach bolidów F1 rozwijających prędkości ponad 50 i 70 na naszych torach wyścigowych typu Al. Powstania Warszawskiego, Wielicka, Zakopiańska, ATW, Al. 29 Listopada, Opolska i wiele innych.
      Jesteśmy jednym z najbardziej usportowionych miast w naszym kraju.

  • Paweł Kamiński

    No sport to raczej nie jest…

  • Maciek Chmielecki bez przesady. Przy zachowaniu minimum zdrowego rozsądku można tu pomiędzy wieloma lokalizacjami przemieszczać się bezpiecznie (choć niestety są odcięte rowerowo dzielnice) Poza tym rower to nie sport. To sposób na transport w mieście :)

  • Maria Anna B

    zalezy na jakim rowerze

  • Maciek Chmielecki jesteś jak Radio Erewań z samochodami na Placu Czerwonym: Jazda po Krakowie na rowerze to nie sport i jest bezpieczna :)

  • Adam Łaczek to bardzo stary kawał, pewnie nie wszyscy rozumieją :) Maria Anna B oczywiście że zależy na jakim rowerze. Na pewno ciężko śmigać na kolarzówce z brzuchem na ramie :) Panie polecają holendry ze względu na wyprostowaną pozycję i wygodne, duże siodełko.

  • a ja znam ten brzuszek :]

  • dvn

    Absolutnie zgadzam sie że ciąża to nie choroba i jeśli tylko nie ma przeciwwskazań medycznych powinno sie uprawiać sport.

    jestem w 35yg ciąży i nadal jeżdzę na rowerze, ktory uwielbiam i nie wyobrazam sobie odstawic go do garazu na caly sezon. oczywiscie przy kazdej wizycie u lekarza pytam, czy moge jeszcze jezdzic i poki co jest zgoda :)
    wybieram trasy proste: wzdłuż Wisły, gdzie nawierzchnia jest równa i nie ma wzniesień. Jak spotkam gorke, schodze i wprowadzam. Omijam dziury i wysokie krawezniki. Bardzo pomaga mi w walce z bolami plecow i sprawia ze wchodzac po schodach nie sapie ani nie dysze ale zachowuje sprawnosc i dobra kondycje. aktywny tryb zycia pomaga mi w tym aby przyrost wagi byl wg norm i wiem ze nie grozi walka z dodatkowymi kg po porodzie.

    Spotykam sie z roznymi spojrzeniami, komentarzy jeszcze nie slyszalam. na szczescie nasze spoleczenstwo sie zmienia i kobieta w ciazy przestaje byc postrzegana jako osoba wymagajaca odizolowania od reszty spoleczenstwa.

    dziewczyny, nie rezygnujcie z tego co lubicie ale jak wiadomo wszystko w zdrowych dawkach, rozsadnie i z głową, dzidzius jest najwazniejszy ale o swoje samopoczucie trzeba zadbac

  • Zuzanna

    fajny komentarz do artykulu o ustepowaniu miejsca w autobusach i tramwajach

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,410,136951252,,MPK_wychowuje_pasazerow_i_porzadkuje_miejsca_sp_.html