Ze wspomnień kombatanta, czyli jak woziłem dziecko w foteliku…

Ze wspomnień kombatanta, czyli jak woziłem dziecko w foteliku…

„W foteliku dziecko ma lepsze pole widzenia, nie ogląda świata przez foliowe okna przyczepki i głowa jest wyżej więc czasem więcej widać…” (Adam Łaczek, Ibikekraków).

Wymiary i geometria
…Za to ma przed nosem tylną część ciała tatusia lub mamusi…
Tu pojawia się pewien problem: rowery trekkingowe i górskie, szczególnie z bardziej wyścigową geometrią, mają krótkie rurki dolne tylnego trójkąta (ang. chainstays), bo tylne koło jak najbliżej rury podsiodłowej ponoć ułatwia podjeżdżanie pod górę i poprawia przyspieszenia. Jednak co dobre na wyścigu, niekoniecznie musi być korzystne w innych sytuacjach.

Krótki tylny trójkąt powoduje nadmierne przybliżenie bagażnika do siodła i foteliki mocowane do bagażnika (niektóre modele szwajcarskie i holenderskie) są b. blisko, przez co dziecko ma w zasadzie nos wtulony w (…) starych… ;-P
Rowery holenderskie są w takiej sytuacji lepsze – bagażnik odsadzony od siodła sprawia, że dziecko ma przed sobą sporą przestrzeń.

Spionowana rura podsiodłowa (znowu – wyścigowa geometria, przeniesiona bezrefleksyjnie do cywilnych rowerów) też powoduje nadmierne przybliżenie fotelika do siodła. Przy spionowanej rurze podsiodłowej także foteliki mocowane zaciskiem na niej będą zbyt blisko tyłu rodzica.
Generalnie przy wyborze fotelika trzeba zwrócić uwagę, czy konstrukcja, na której umocowany jest fotelik, ma zapas do regulacji i zapewnia odpowiednią odległość od tylnej części ciała rodziciela.

Co może być niebezpieczne?
Przy odpowiedniej dozie zdrowego rozsądku rodzica, technicznym opanowaniu roweru i przyzwyczajeniu się do odmiennego zachowania roweru z podniesionym i przesuniętym ku tyłowi środkiem ciężkości, wożenie dziecka w foteliku jest dosyć bezpieczne. Pojawiają się jednak zagrożenia, o których, zanim się zaczęło taką jazdę praktykować, nie miało się pojęcia.
W Holandii ok. 80% urazów dzieci, związanych z jazdą na rowerze (są to zazwyczaj urazy lekkie i niegroźne, leczone ambulatoryjnie), jest spowodowanych wypadnięciem dziecka z fotelika w czasie, gdy rodzic ładuje zakupy na rower i nie zapiął pasów dziecku, lub przewróceniem roweru z dzieckiem w foteliku — dziecko kręciło się, a rower stał: a.) oparty o ścianę, b.) miał nóżkę jednopunktową c.) stał na niestabilnym/nierównym podłożu.
W związku z tym należy wytrenować sobie: a.) odruch opierania roweru w sposób stabilny (w żadnym wypadku nie kierownicą!) i o obiekt, który się nie przesunie, b.) zakupić nóżkę dwunożną – cięższą, ale stabilną, c.) stawiać rower na powierzchni równej, twardej i bez szczelin. Należy oczywiście zawsze pamiętać o asekurowaniu roweru i o niezostawianiu dziecka w foteliku w odległości większej, niż umożliwiająca natychmiastowe sięgnięcie („posiedź tu sobie, a mamusia jeszcze podejdzie do kiosku kupić program telewizyjny”).

Urwanie głowy
Gdy dziecko zasypia i opada mu głowa, podczas jazdy na wybojach może dojść (w najgorszym wypadku) do uszkodzenia szyi. Przeciwko majtaniu głowy śpiącego dziecka przydatne są nadymane poduszki w kształcie podkowy – w Niemczech są produkowane takie poduszki dla dzieci z przepustami do uprzęży fotelika – żeby poduszka nie odfrunęła w czasie jazdy. W Polsce ten produkt nie jest sprowadzany, , ale chyba każdy, kto widział maszynę do szycia może uszyć ze starych jeansów czy koszuli flanelowej pokrowiec na taką poduszkę z doszytymi szlufkami na uprząż.

Deszcz
Do wożenia w foteliku nie stosowałem nigdy specjalnej peleryny dla dziecka, tylko wykorzystywałem przeciwdeszczowy pokrowiec na wózek z przezroczystego PCV. Był w 100% wodoodporny oraz posiadał otwór, który trzeba było zgrać z twarzą. Spełniał swoją rolę nawet w czasie oberwania chmury. Dosyć grube i relatywnie sztywne tworzywo było korzystne również z tego powodu, że wiatr boczny nie był w stanie go podwiać.

Amortyzacja fotelika
Pomiędzy bagażnik a fotelik włożyłem gąbkę, przymocowaną przy pomocy ‚duct tape’ do bagażnika. Dzięki temu przy zjeżdżaniu z krawężników, pokonywaniu dziur na jezdni lub jeździe po brukowcach na Starówce, fotelik nie dobijał twardo do bagażnika („tatusiu, nie jedźmy tędy, bo mnie pupa boli!” – dziecko jest w stanie w krótkim czasie nauczyć się oceniać nawierzchnię tras rowerowych znacznie lepiej, niż dyplomowani ężymnierowie drogowi).

Interakcje z dzieckiem
Jeżeli ma się plecak (odległość siodło-fotelik musi być duża), który mieści się pomiędzy rodzicem a dzieckiem, dziecko może otwierać boczne kieszenie plecaka z bidonami i samodzielnie pić, oraz podawać bidon rodzicowi, żeby się napił. Dobre do tego celu są tzw. bum-bags z kieszeniami na bidony (były w Decathlonie).
Uwaga! Takie operacje można przeprowadzać tylko podczas jazdy w plenerze, przez park, lub na pustej szosie – dziecko może upuścić bidon.

Na drodze
Przy jeździe z fotelikiem lusterko przydaje się nawet bardziej, niż zazwyczaj. Mój ulubiony model to CatEye, z poliwęglanu (nie drga i nie tłucze się od byle czego). Do normalnej użyteczności w czasie jazdy (można skontrolować, czy kierowca jadący z tyłu jedzie poprawnie), dochodzi możliwość obserwacji dziecka – czy np. nie wystawiło ręki, która mogłaby zaczepić o krzaki lub boleśnie otrzeć się o ścianę budynku (gdy droga dla rowerów przebiega blisko zabudowań).
Wszelkie zabawki – misie i ine – należy mocować na sznurku lub taśmie, żeby, nawet wypuszczone – nie upadły. Sznurek powinien być na tyle krótki, żeby maskotka nie wkręciła się w szprychy.

Drobiazgi
Siodło przy rowerze, do którego jest zamocowany fotelik, powinno mieć osłonięte sprężyny – przy pomocy pokrowca na siodło, uszytego z dowolnej wytrzymałej tkaniny (widziałem też wersje hardcorowe, z beretem ;). Jeżeli siodło ma zamiast sprężyn elastomery, przycięcie palców dziecku raczej nie grozi, o ile części stelaża siodła nie schodzą się ze sobą w czasie jazdy.

Bardzo ważne jest przypinanie nóg dziecka do strzemion w foteliku, aby przypadkiem nie włożyło nogi w szprychy. Wskazane jest zastosowanie osłon na szprychy, jak w rowerach holenderskich.

Przyczepy
Tu ważna jest rzecz, o której nie czytuje się w poradnikach:
Swobodnie biegające i defekujące się gdzie popadnie psy oraz niefrasobliwi właściciele, nie sprzątający po nich, sprawiają, że jazda przez park wiąże się z dodatkowymi atrakcjami.
W związku z tym stawianie przedniej szyby w przyczepie może uchronić dziecko przed bliskim kontaktem z substancjami wyrzucanymi przez tylne koło. Rower do holowania przyczepy powinien mieć również długi tylny błotnik z antychlapaczem – w tym samym celu.

Autor: Marek Utkin
Projektant wzornictwa przemysłowego (absolwent warszawskiej ASP), autor licznych artykułów i publikacji w pismach popularnonaukowych, specjalność – pojazdy o napędzie mięśniowym oraz transport rowerowy. Autor projektów dla zagranicznych i polskich firm rowerowych.

Od 1985 r. popularyzuje naukę i technikę publikując w „Młodym Techniku”, „Przeglądzie Technicznym”, „Problemach”, „Świecie Młodych”, „Wiedzy i Życiu” oraz zagranicznych czasopismach branżowych.

W latach 1993-1997 – red. naczelny rocznika-katalogu „Rowery świata”, w latach 1998-1999 – red. naczelny rocznika-katalogu „Twój Rower”.

Jego pierwsza książka, to wydana w r. 1991 nakładem WSiP Rower wczoraj, dziś i jutro, będąca lekturą pomocniczą dla uczniów i nauczycieli szkół technicznych.

Ma na swym koncie liczne przekłady z jęz. angielskiego, w tym książkę Nauka jazdy rowerem górskim w weekend (wyd. Wiedza i Życie 1994), artykuły o tematyce popularnonaukowej i specjalistycznej, m.in. dla „Świata Nauki”.

foto: Marek Utkin

  • Adam Łaczek

    mnie zaciekawiły te dane z Holandii, ale są zbieżne z moimi obserwacjami :) Mam trekkinga ale fotelik z regulacją i nie jest źle. Nóg nie przypinam bo nie ma szans by noga weszła w szprychę (może mam dziecko za mało)

    • Właśnie, też nie przypinam nóg, jakoś uważam to za uwłaczające dziecku, a po drugie musiałbym mu chyba nogę urwać, żeby w szprychy wkręcić…

  • Hubert

    Wow, kompleksowe podejście do problemu :) Może ktoś pomyślałby o szkoleniu dla rodziców, dotyczącym tej tematyki?

  • szkolenia swietna rzecz, tylko chetnych do szkolenia czesto brak, bo wszyscy uwazaja sie za ekspertow. rower to delikatna sprawa. nikt nie chce sie przyznac, ze nie potrafi jezdzic i bynajmniej nie mam tu na mysli utrzymywania rownowagi.

  • madziu

    Warto dodać, że jeśli wozimy w przyczepce naprawdę małe dziecko należy bardzo często kontrolować, co się z nim dzieje – z częstotliwością na granicy paranoi ;). Wyeliminowanie zagrożeń związanych z ruchem drogowym to nie wszystko. Do środka przyczepki może chociażby wlecieć osa, dziecko może się zakrztusić/zadławić jeśli jedziemy z nim jak jest najedzone (to ostatnie wcale nie jest tak mało prawdopodobne również u dzieci powyżej roku). Przyczepka jest jednak relatywnie daleko i możemy nie usłyszeć „mimo uszu”, że w środku są kłopoty.

    Pamiętajmy, że mały brzdąc nie dość, że jeszcze nie mówi to nie ma świadomości, co jest zagrożeniem a co nim nie jest.

    • Częstotliwość kontroli to już zależy od dziecka. Moje najmniejsze nijak nie ma tendencji do krztuszenia się, a w przyczepie od razu śpi. Tak więc wolę się gapić na drogę, a nie do środka.

      Ale faktycznie dzieci bywają różne, a i rodzice też.

  • ohaleck

    Świetny, wyczerpujący tekst. Nie mam dzieci, ale przynajmniej zrozumiałem czemu w holenderkach służą te boczne osłony tylnego koła :)

  • Magda

    Witam;)
    Świetny artykuł ;) Dziękuję bardzo:)
    Właśnie zabrałam się za namierzenie stopki dwunożnej u siebie w mieście.
    Powiem szczerze, że chodziło mi po głowie aby poszukać czegoś takiego, ale bałam się, że ludzie wezmą mnie za kosmitkę…. A tu okazało się że takie części istnieją :D Wprost fantastycznie bo umieszczenie dziecka w foteliku rowerowym gdy ten stoi oparty na bocznej nóżce i do tego skręci się kierownica z koszem zapakowanym zakupami czy czymkolwiek innym to prawdziwy wyczyn;(
    Mam szczerą nadzieję, iż ta dwunóżka rozwiąże ten problem;)
    Do tego oczywiście zaopatrzę się w opisane przez Pana lusterko rowerowe;) Przymierzam się do tego od tygodnia i nie mogłam się na żadne zdecydować ponieważ obawiałam się że wydam pieniądze a lusterko będzie się tak trząść, że i tak niczego nie zobaczę…
    Bardzo proszę tylko o informację czy używa Pan lusterka okrągłego uniwersalnego czy też BM-500G wyglądającego jak lusterko samochodowe?

    Do tego zabrałam się do uszycie specjalnego kombinezonu na fotelik aby nie rezygnować z jazdy rowerem z dzieckiem tak szybko ;)