Czego uczy kierowców Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Czego uczy kierowców Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD), wespół z policją, Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz Ministerstwem Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, na fali przygotowań do EURO2012 wydała ulotkę pt. Easy way to Poland, czyli „krótki przewodnik: jak bezpiecznie poruszać się po polskich drogach”.

Ulotka wydana w czterech językach: angielskim, niemieckim, rosyjskim i polskim, „wpadła” w moje ręce na bramkach autostrady A4. Opisuje ona ogólne zasady poruszania się po naszych drogach – dozwolone prędkości, dopuszczalny limit alkoholu, informację nt. mandatów itd. Przede wszystkim, gratuluję dobrego pomysłu z wydaniem ulotki dla zagranicznych gości dot. przepisów ruchu drogowego i zasad panujących na polskich drogach. Moją uwagę zwrócił jednak fragment dotyczący „zielonej strzałki”, czyli tzw. skrętu warunkowego. Oto w przewodniku KRBRD czytamy:

Easy way to Poland - fragment ulotki KRBRD

Zielona strzałka w prawo. Przy czerwonym możesz skręcić w prawo, jeśli pali się zielona strzałka, pod warunkiem że nie ma niebezpieczeństwa zderzenia.

Czyżby ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo o czymś nie zapomnieli? O czymś bardzo ważnym!?

Rozumiem, że celem autorów ulotki było maksymalne skrócenie zawartego w niej tekstu i ograniczenie się do kluczowych dla bezpieczeństwa ruchu drogowego stwierdzeń. Wydaje mi się jednak, że najbardziej kluczową rzeczą przy skręcie warunkowym jest zatrzymanie się przed sygnalizatorem.

Podstawa prawna: §96 Rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, gdzie ustawodawca wyraźnie określił warunki takiego skrętu:

3.Skręcanie lub zawracanie, o których mowa w ust. 1 i 2, jest dozwolone pod warunkiem, że kierujący zatrzyma się przed sygnalizatorem i nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom.

Czy dodanie w ulotce słów „po uprzednim zatrzymaniu” wydłużyłoby aż tak bardzo treść informacji?

Nie pisałbym tego, gdyby zatrzymywanie się, a właściwie jego brak, na „zielonej strzałce” nie było w Polsce problemem. Niestety codziennie spotykam się na drodze z sytuacjami kiedy to pieszy czy rowerzysta (niechronieni uczestnicy ruchu) są prawie przejeżdżani na swoim zielonym świetle, bo kierowca, który właśnie korzysta z prawa skrętu warunkowego, nie raczył się zatrzymać przed sygnalizatorem i na pełnej prędkości wpada na przejście dla pieszych, patrząc przy tym często w lewo (w kierunku przeciwnym do przejścia dla pieszych) w celu obserwacji nadjeżdżających pojazdów.

Biorąc pod uwagę kolejność pojawiania się warunków takiego skrętu w zapisie rozporządzenia, wynika, że wyższy priorytet ma zatrzymanie się niż nie spowodowanie utrudnienia ruchu. Jest to o tyle logiczne, że brak zatrzymania się nie pozwala kierowcy na prawidłową ocenę ewentualnego spowodowania utrudnień w ruchu lub zagrożenia.

Przykro czytać takie niekompletne porady w ulotkach wydawanych przez instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo ruchu drogowego w tym kraju. Skrzyżowania ze skrętami warunkowymi, to drogi o największym kolidowaniu się ruchu pieszego/rowerowego z samochodowym. W starciu z 1,5-tonowym pojazdem pieszy czy rowerzysta ma niewielkie szanse wyjść z tego bez szwanku.

To, że polscy kierowcy notorycznie ignorują nakaz zatrzymania się przed sygnalizatorem przy wykonywaniu skrętu warunkowego jest dobitnym przykładem na brak poszanowania przepisów. A ulotki takie jak cytowana utwierdzają ich tylko w przekonaniu, że nie warto się do tego przepisu stosować, skoro nawet „bezpieczniaccy” urzędnicy nie uznali zatrzymania się przed skrętem warunkowym za rzecz istotną dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Użyte obrazy stanowią fragmenty przewodnika „Easy way to Poland” wydanego przez KRBRD i wykorzystane zostały zgodnie z „prawem cytatu” (art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

 

EDYCJA dn. 2012-07-19

Żeby nie było, że cały mój powyższy wpis to szukanie dziury w całym, zachęcam do zapoznania się z artykułem opublikowanym 21 maja 2012 w „Suddeutsche Zeitung”, a przedrukowanym w języku polskim przez „Angorę”:

Powyżej zamieszczony artykuł użyto na zasadzie „prawa cytatu”  (art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Rowerzysta, motocyklista i kierowca samochodu w jednym.

  • Pytaliście ich, czemu zachęcają do łamania prawa? :)

    • Napisałem maila do wszystkich wymienionych w tekście instytucji i dodatkowo do Marka Dworaka :) Niech wie ;)

      Nie nastawiam się na odpowiedź, bo wszystkie te instytucje na swojej stronie mają disclaimer:

      „Uprzejmie informujemy, że zgodnie z orzecznictwem sądowym, informacje o obowiązującym prawie są informacjami publicznymi, gdyż stanowią informację o działalności organów władzy publicznej. Informację udzieloną w trybie ustawy o dostępie stanowić mogą jedynie wiadomości o projektowanych aktach prawnych czy aktach nieogłoszonych.

      Tego typu informacji nie stanowi natomiast polemika z zapadłym rozstrzygnięciem czy żądanie interpretacji prawa. Tego typu polemikę lub żądanie organ administracji pozostawia bez rozpoznania.”

      • Zuzanna

        A nie ma jakiegos paragrafu na namawianie do popelnienia wykroczenia?

      • rbk

        Na wszystko w polskim prawie się znajdzie paragraf. Tylko kto doniesie na krajową radę niebezpieczeństwa ruchu drogowego zwaną w skrócie radą tego i owego..?

  • Hubert

    Uczciwie mówiąc informacja dla zagranicznych turystów poruszających się swoimi samochodami powinna brzmieć tak: „Obowiązujący w Polsce kodeks ruchu drogowego to tylko zbiór ogólnych zaleceń, których przestrzeganie nie jest obowiązkowe. Zasady te nie są w żaden sposób egzekwowane – o ile nikogo nie zabijesz ryzyko otrzymania mandatu wynosi najwyżej 0,01%, natomiast wysokość ewentualnej grzywny na pewno nie przekroczy ceny zestawu fish&chips, kupionego w Londynie. Parkowanie jest dozwolone absolutnie wszędzie, za wyjątkiem boisk na których aktualnie trwają rozgrywki, natomiast stosowanie się do ograniczeń prędkości jest zakazane, ponieważ może utrudniać ruch”.

    • climbus

      +1

  • rowerzysta

    Przykro mi czytać takie „wielkie” problemy autora jak i to, że on nie potrafi prawidłowo ocenić ewentualnego spowodowania utrudnień w ruchu lub zagrożenia bez zatrzymania.
    Szanowny autorze. Nie każdy ma takie problemy jak ty. Czasami trzeba się zatrzymać ale przeważnie wystarczy się toczyć. A kiedy nic nie zasłania to po co się zatrzymywać?
    Oczywiście nie lubię kierowców, dla których zielona strzałka jest równoznaczna z zielonym ale to nie znaczy, że wszyscy tacy są. Jest ich mniejszość i po prostu wyolbrzymiasz problem. Zapewne jesteś za zlikwidowaniem tych strzałek bo tak ci wygodniej. A ja wręcz przeciwnie. Jestem za zlikwidowaniem bzdurnego nakazu zatrzymania. Wystarczy tylko je włączać kiedy faktycznie umożliwiają włączenie się do ruchu oraz karać tych co wymuszają pierwszeństwo. Zakazami niczego nie zdziałasz. Bo wtedy należałoby zakazać jazdy samochodem w ogóle w celu zmniejszenia liczby wypadków.

    • k.g.

      Oj tam, po prostu wychodzi szydło z worka jaki z autora jest (beznadziejny) kierowca i tyle ;)

    • Ja nie mam problemów z korzystaniem z PoRD w przeciwieństwie do autorów ulotki. Natomiast zagraniczny turysta może mieć takowe. Zalecam zapoznać się z drugą częścią artykułu (po edycji). Czyżby Niemcy się mylili?

  • pieszy

    Zresztą problem nie tyle dotyczy zielonych strzałek, bo wtedy nawet średnio rozgarnięty kierowca wie, że nie ma pierwszeństwa (choć pewnie niekoniecznie ma na myśli pieszych i rowerzystów), ale każdego przypadku prawoskrętu. Przecież stosunkowo rzadko pojawiają się sygnalizatory kierunkowe do skrętu w prawo. W konsekwencji kierowca, korzystając z zielonego na głównym sygnalizatorze, „zapomina”, że skręcając w prawo może natknąć się na pieszego na zielonym. Dlatego uważam, że za bardzo demonizowany jest problem obowiązkowego zatrzymania się przed zieloną strzałką, bo akurat wtedy kierowca szczególnie uważa. Poza tym jeśli skręcam w prawo na strzałce, to ryzyko, że pieszy ma zielone jest delikatnie mówiąc małe w normalnej konfiguracji skrzyżowania.

    • barklu

      To zależy o które przejście dla pieszych chodzi: skręcając w prawo, najpierw przekraczasz przejście / przejazd dla ruchu prostopadłego, na którym jest zielone (patrząc w lewo, gdy piesi i rowerzyści poruszają się w obu kierunkach), potem dopiero przejście / przejazd równoległe do Twojej dotychczasowej drogi, na której jest czerwone.

  • Mariusz

    2 miesiące temu na Rondzie Ofiar Katynia kierowca zagranicznego autobusu o mało mnie nie przejechał, gdy przechodziłem spokojnie na zielonym świetle. Koleś nawet nie próbował zwolnić przed sygnalizatorem, za co podziękowałem mu kilkoma ciepłymi słowami w języku migowym, a że był chyba jakiś południowiec to zatrzymał autobus na skrzyżowaniu z całą wycieczką i chciał wyjść z autobusu i się bić, ale pilot go powstrzymał.