Na skróty: trasa z Błoń na Ruczaj

Naszą podróż z Błoń na Ruczaj zaczynamy przed wyjściem z Parku Jordana, koło przystanku tramwajowego.  Jadąc drogą rowerową w kierunku Alej na wysokości ulicy Oleandry ( i kolejnych przystanków tramwajowych) stajemy przed pierwszym dylematem : jedziemy dookoła  , czy skracamy sobie drogę przez Błonia.  Przy korzystnych (suchych) warunkach możemy po wydeptanej ścieżce  „na azymut” skierować się w stronę przystanku autobusowego „Cracovia błonia” i zyskać kilkadziesiąt cennych sekund.

Bez względu na to jaką decyzję podjęliśmy  trafiamy na przejazd rowerowy na skrzyżowaniu ul.Focha i ul. Kałuży obok stadionu Cracovii. Tu (zdj .A) czeka nas pierwsze starcie z „polską myślą infrastrukturalną”, mianowicie – jak jechać wzdłuż ul. Kałuży. Rozwiązaniem jest wjechanie na przejazd rowerowy i przed jego końcem wjazd BEZPOŚREDNIO na ul. Kałuży. Przejechanie PdR do końca sprawi że znajdziemy się przed znakiem c13a (koniec drogi rowerowej) i niektórzy skuszą się w tym miejscu na jazdę chodnikiem.  My jednak jedziemy ulicą co jest szybsze, wygodniejsze i bezpieczniejsze – zwłaszcza że za chwilę będziemy się przedostawać na drugą stronę ul. Dunina-Wąsowicza i jadący chodnikiem  będą kierowców cudownie niewidoczni.

Przejeżdżamy ul. Kałuży i skręcamy w prawo. Nie dajemy się skusić białej linii na chodniku i jedziemy jezdnią ul. Dunin-Wąsowicza. Po jakiś 50 metrach skręcamy w lewo (zdj .C) w uliczkę między blokami mijając znak B1 (zakaz wjazdu) z cieszącą nasze serce tabliczką T22 (nie dotyczy rowerów). Dojeżdżamy tym łącznikiem do ciągu ulic Ujejskiego i Włóczków i ….

I cóż – w tym miejscu mamy do wyboru 3 rozwiązania: złe, gorsze i nielegalne ;) Zacznijmy od opcji nielegalnej, przynajmniej do czasu powstania   krótkiego kontrapasa przy Ujejskiego. Można więc skręcić na jezdnię i pokonać ok.20 metrów pod prąd i dalej (uważając na samochody wyjeżdżające z ul. Stachiewicza) po dwukierunkowej już ul. Włóczków. Dzięki temu unikamy dwukrotnego przejeżdżania jezdni, za każdym razem wyjeżdżając zza zaparkowanych samochodów. No ale póki co jest to rozwiązanie nielegalne, choć bezpieczniejsze od kolejnych opcji.

Możliwość najgorsza to ..  pojechanie zgodnie ze znakami. Najpierw więc przejeżdżamy na drugą stronę Ujejskiego, potem jedziemy ciągiem pieszo-rowerowym , a następnie wjeżdżamy na bardzo wąską drogę dla pieszych i rowerów (na której jest  jak widać na poniższym zdjęciu za mało miejsca dla rowerów…) i na skrzyżowaniu z ul. Morawskiego wyskakujemy zza samochodów na  przejazd rowerowy i wracamy na jednię przy ul. Włóczków. Niektórym zdarza się w przypływie szaleństwa pojechać wzdłuż chodnika koło stacji benzynowej. Chodnik ma miejscami jakieś 40 cm szerokości i nie chce mi się nawet komentować błyskotliwości takiego rozwiązania.

Rozwiązanie trzecie, niejako kompromisowe, to pojechanie CPR wzdłuż Ujejskiego i Włóczków, ale powrót na jezdnię PRZED wjechaniem na wąską drogę dla pieszych i rowerów. Choć niestety dalej pozostaje kwestia dwukrotnego przejeżdżania przez jezdnię… uff… na szczęście powrót w tym miejscu jest dużo prostszy, ale o tym później.

Jedziemy do końca ul. Włóczków i musimy dostać się na drugą stronę ul. Kościuszki. W tym miejscu (zdj. E) preferuję wykonanie zwykłego lewoskrętu, a następnie wjechanie w alejki którymi dojeżdżamy do mostu Dębnickiego.  Teoretycznie póki nie zostanie oznaczony znakami c16+t22 powinniśmy pojechać po jezdni (na moście jest ograniczenie do 50 km/h) , ale nie chcemy go kompletnie zablokować i denerwować ludzi w autobusach . Dojeżdżamy więc na drugą stronę Dąbka (zdj . F) i włączamy się do ruchu w ul. Madalińskiego (jednokierunkową). Jeśli jedziemy w miłym towarzystwie i mamy dodatkowe 3 minuty możemy (wariant czerwony) zjechać na bulwary i dojechać nimi do paru Dębnickiego, a dalej ul. Nowaczyńskiego i Kapelanką dojechać do ul.Twardowskiego, my jednak jedziemy dalej przez Dębniki.

Z Madalińskiego skręcamy w lewo i ul. Bałuckiego pokonujemy Dębniki „na skos”.  Dojeżdżamy do ul. Dębowej i widzimy przed sobą pierwszą podczas naszej podróży sygnalizację świetlną na skrzyżowaniu Monte Cassino i ul. Szwedzkiej.  Większość osób postanawia tu dostać się na przejazd dla rowerów, jednak żeby zminimalizować czas przejazdu z ul. Dębowej skręcamy w ul. Szwedzką i pokonujemy to skrzyżowanie JEZDNIĄ. Dzięki temu zamiast stać na światłach dwa razy, przejeżdżamy je na jeden raz i wjeżdżamy w (jednokierunkową) ul. Boczną.

Przejeżdżamy ul. Boczną (uważając na parkujące tu samochody ) i dojeżdżamy do świateł na skrzyżowaniu ul. Twardowskiego i Kapelanki. (zdj. G) Pamiętajmy że przez kilkanaście sekund pali się tu zielona strzałka w prawo, więc nie blokujemy chcących skręcić samochodów! Skrzyżowanie pokonujemy JEZDNIĄ, a następnie (upewniając się że nic za nami nie jedzie!) dopiero po drugiej stronie Kapelanki  zjeżdżamy na drogę rowerową wzdłuż ul. Twardowskiego. Dojeżdżamy nią do ul. Wyłom … czyli przejazdu przez Zakrzówek. (zdj. H) To prawdopodobnie najprzyjemniejsza część naszej podróży (choć czekają nas 2 nieduże podjazdy) i po chwili znajdujemy się na skrzyżowaniu z ul. Norymberską. Po jego pokonaniu dojeżdżamy w okolicę ul. Grota-Roweckiego …Witamy na Ruczaju.

Czas ? Niecałe 20 minut żółwim (czyli moim) tempem. Dystans ok. 4,5 km . Bocznymi uliczkami z mały ruchem samochodów i pośród zieleni Błoń i Zakrzówka.

Przy jeździe w kierunku przeciwnym musimy pamiętać o kilku rzeczach:

1) Skrzyżowanie Kapelanka x Twardowskiego pokonujemy również PO JEZDNI. Najlepiej zjechać na jezdnię tuż przed znakiem c13a, możemy też wjechać na nią za skrzyżowaniem Twardowskiego x św. Jacka i próbować ominąć z boku  progi zwalniające.

2) Ul. Boczna jest jednokierunkowa. W kierunku Błoń jedziemy więc albo po drodze równoległej do Kapelanki (koło banku PKO, zdj. G) i stąd wjeżdżamy na drogę rowerową którą dojedziemy do skrzyżowania z Szwedzką , albo jedziemy wzdłuż Twardowskiego (2 progi zwalniające na drodze)  i skręcamy w lewo w ul. Szwedzką.

3) Ul. Mandalińskiego jest na odcinku przy moście (póki co) jednokierunkowa. Jeśli nie chcemy jechać nią pod prąd, objeżdżamy ją ul. Powroźniczą.

4) Jadąc ul. Włóczków i ul. Ujejskiego w kierunku błoń jedziemy wyłącznie po jezdni i skręcamy w lewo w „łącznik”.(zdj. D) Dodatkowo skrzyżowanie Kościuszki z Włóczków pokonujemy analogicznie jak zjeżdżaliśmy z Błoń w ul. Kałuży – najpierw po przejeździe rowerowym, potem zjeżdżamy z niego bezpośrednio w ul. Włóczków. (zdj .E)

5) Skrzyżowanie ul. Kałuży z ul Focha (zdj. B) może znów przysporzyć problemów. Jedziemy tu po JEZDNI i skręcamy w lewo w ul. Focha (w ruchu ogólnym, a nie po przejeździe rowerowym!), a z ul Focha zjeżdżamy od razu na Błonia.

Psycholog. Miłośnik gór, transportu szynowego, John’a Nash’a , zdrowego rozsądku i spaghetti z oliwą z oliwek.

  • raj

    Gratuluje fajnego opisania trasy, którą prawie dokładnie w ten sposób pokonuje codziennie do pracy :).

  • Lena

    jeżdżę codziennie Dunin-Wąsowicza i byłam świadkiem likwidacji przejazdu przez tę ulicę (zdjęcie nr. 2). na chodniku od Kałuży do tegoż przejazdu wydzielony kawałeczek ścieżki też został zlikwidowany. także teraz nawet nie ma co kusić do wjazdu z Kałuży na chodnik.