Kilka podstawowych zasad rowerowego savoir-vivre’u

Kilka podstawowych zasad rowerowego savoir-vivre’u

Są sprawy, o których należy przypominać nieustannie, do takich tematów należą zasady swoistego drogowego savoir vivre. W wypadku ruchu drogowego nie chodzi przecież tylko o kulturę i uprzejmość, ale także o bezpieczeństwo. W związku z tym postanowiłem spisać kilka absolutnie podstawowych reguł, których konsekwentne przestrzeganie z pewnością uprzyjemni nam wszystkim jazdę na dwóch kółkach. O ile u doświadczonego miejskiego rowerzysty poniższe zasady (porady?) wzbudzą z pewnością uśmiech, to podejrzewam, że dla niejednej osoby, która dopiero co przesiadła się na rower, mogą one być co nieco odkrywcze.

1. Pamiętaj o ruchu prawostronnym
Niby wszyscy wiedzą o co chodzi, ale jakoś w praktyce różnie bywa. Typowa sytuacja: alejką w Parku Jordana jedzie na czołówkę dwóch rowerzystów – jakby tu pojechać żeby się nie zderzyć? Jest jedno genialnie proste wyjście: skręć w prawo. Chwila obserwacji w miejscu mocno uczęszczanym przez rowerzystów jak wymieniony Park czy Bulwary Wiślane pozwala na wniosek, że nie dla wszystkich jest to oczywiste. Chodzi oczywiście i o to, żeby w miarę możliwości poruszać się prawą stroną drogi. Dotyczy to również drogi dla rowerów, zwanej gdzieniegdzie „ścieżką rowerową”. Nie ma co się czarować, co do tego że wielu rowerzystów korzysta z chodników i to nie tylko tam, gdzie jest to legalne. Przypominam więc: na chodniku też jedziemy w miarę możliwości prawą stroną.

2. Sygnalizuj swoje manewry
Po co przejmować się jakimś tam machaniem rękami w prawo czy w lewo? Może się czasem wydawać, że jak jestem sam na drodze (albo: wydaje mi się, że jestem sam), to nic się nie stanie jeśli po prostu w odpowiednim momencie sobie skręcę. Skokowy wzrost ruchu rowerowego, który obserwujemy, każe nam pamiętać, że coraz częściej ta „samotność na drodze” to tylko złudzenie. Sam łapię się na tym, że nie wiadomo kiedy wyskakuje mi zza pleców rowerzysta, którego nie zauważyłem. Nie muszę chyba się rozwodzić o konsekwencjach wpadnięcia pod wyprzedzające auto.

Z tych powodów powinniśmy postępować w sposób przewidywalny dla innych. Elementarna sprawa to właśnie sygnalizowanie zamiaru skręcenia i to zanim zaczniemy wykonywać manewr. Dobrze wyrobić w sobie wręcz odruch sygnalizowania zawsze i wszędzie, szczególnie w lewo.

3. Nie wyprzedzaj, jeśli nie masz dostatecznie dużo miejsca
Jak wygląda jazda po polskich drogach wiemy wszyscy – brawura, nadmierna prędkość i wyprzedzanie na trzeciego to niestety chleb powszedni polskich kierowców, a przy okazji podstawowe przyczyny wypadków drogowych w naszym kraju. Chciałoby się wierzyć, że z rowerzystami jest trochę inaczej, ale tutaj niestety też nie mało jest przypadków jazdy na złamanie karku. Oczywiście z powodów czysto fizykalnych czołowe zderzenie dwóch rowerów ma znacznie mniejsze konsekwencje niż zderzenie samochodów, ale to nie znaczy, że nie będzie bolało. Reguła dotyczy zresztą nie tylko wyprzedzania rowerzystów na DDR, ale też wolno jadących samochodów. Te ostatnie wolno nam od zeszłego roku wyprzedzać również z prawej strony, oczywiście o ile mamy dość miejsca.

4. Kontrapas służy do jazdy w jednym kierunku
Ten punkt nasunął mi się znów niestety na podstawie obserwacji i to nie od wczoraj. Co roku przybywa ulic, na których dopuszczona jest jazda rowerem w obu kierunkach, inna sprawa, że wciąż jest ich za mało, a przyrost liczby ulic jednokierunkowych jest dużo szybszy. Tam gdzie jest na to wystarczająco miejsca wyznaczane są kontrapasy o standardowej szerokości 1,5m (a więc zbyt wąsko by zmieścić dwukierunkowy ruch rowerowy). Jak to działa? Rowerzysta jadący w „normalnym” kierunku porusza się razem z jadącymi samochodami, a „pod prąd” – kontrapasem. To, że nie wszyscy o tym wiedzą, da się łatwo zauważyć. Z doświadczenia i rozmów z takimi rowerzystami wiem jednak, że są tacy którzy mając tę świadomość z premedytacją jadą w niewłaściwym kierunku, bo „czują się bezpieczniej”. Odczucia takich osób niewiele mają jednak związku z faktami. Po pierwsze – tak wcale nie jest bezpieczniej, pojawia się np. ryzyko zderzenia z innym rowerzystą, a kierowcy mogą nie zauważyć rowerzysty, ponieważ znajduje się tam gdzie nie powinno go być. Po drugie – to nieprawda że jazda w ruchu ogólnym jest niebezpieczna – najczęściej są to zresztą ulice w centrum, gdzie szybsza jazda jest po prostu niemożliwa.

5. Nie dzwoń na pieszych na chodniku
Jak już wspomniałem faktem jest, że rowerzyści jeżdżą po chodnikach i zapewne jeszcze długo będą jeździć. Jeśli już należysz do takich osób, to mam jedną prośbę: pamiętaj, że jesteś tam gościem, a prawowicie gospodarze są bardzo wyczuleni na to, gdy ktoś na nich pokrzykuje albo dzwoni. Należy mieć świadomość, że ta niewielka część cyklistów, która jeździ w ten sposób jest od lat źródłem niechęci wielu pieszych do rowerzystów i rowerów w ogólności. Pieszy na chodniku ma zawsze bezwzględne pierwszeństwo. Jeśli grupa osób idzie całą szerokością chodnika to też nie rozpychaj się, ale poczekaj albo grzecznie przeproś. Ręce precz od dzwonka!

6. Światła, głupcze!
Teraz niestety będzie niemiło. Nie spotkałem osoby, która by nie wiedziała, że po zmroku należy jeździć na rowerze z oświetleniem. Z tego powodu nie mogą zrozumieć, skąd biorą się „rowerowi kamikaze”, których widuję co wieczór. Idioci. Trudno powiedzieć cokolwiek więcej. Przykro mi, ale nie da się tego również nazwać łagodniej. Nie wierzę, że to kwestia pieniędzy, bo najtańszy zestaw oświetlenia w Biedronce kosztuje ponoć 7,99zł. Przypomina: czerwone światło z tyłu, białe lub żółte z przodu, lampki czerwona i biała (żółta nie) mogą migać.
Lampka rowerowa najczęściej nie oświetli rowerzyście drogi, ale pamiętaj, że nie włączasz jej dla siebie, tylko dla innych.

Mam nadzieję, że nikt dla kogo są to oczywistości, nie poczuje się urażony. Do całej reszty apeluję – pamiętaj, że na drodze nigdy nie jesteś sam.

PS. Wypada mi dodać, że w ramach tegorocznego Święta Cyklicznego odbędą się już 27 maja 2012 warsztaty jazdy miejskiej dla mniej i bardziej doświaczonych cyklistów, którzy chcieliby wzbogacić swoją wiedzę o porcję praktycznych porad. Zapraszamy! Program znajdziecie (wkrótce) tutaj.

Kameleon - gad z grupy jaszczurek, słynący ze zdolności do zmiany ubarwienia, długiego języka i oryginalnych kształtów ciała (żródło: Wikipedia). Występuje w zielonym.

  • anhydryt

    Ad. 2
    Dobrym zakupem są lusterka (<25 pln w Decathlonie) :]

    • Hubert

      Luterka są przede wszystkim dla Ciebie, sygnalizacja dla innych.

  • Dale

    Lusterka, a przynajmniej lusterko lewe to ważna rzecz. IMHO powinno być obowiązkowe.

    Jeszcze jedna kwestia w drogowym ‚savoir-vivre’u’, albo jak niektórzy wolą ‚survivalu’: Otóż jeśli mamy możliwość (rowery górskie, crossowe, trekkingowe, niektóre szosowe z lżejszymi przełożeniami), ruszamy ze świateł z niskich przełożeń, w miarę wzrostu prędkości wrzucamy coraz cięższe, analogicznie jak zmiana biegów w samochodzie. Wpływa to niesamowicie korzystnie na przyspieszenie, a zmęczymy się o wiele mniej, niż ruszając z ciężkiego przełożenia na stojąco i rozpędzając się w żółwim tempie, przy tym chwiejąc mocno na boki. Da się to jeszcze zrozumieć w rowerze miejskim albo składaku, gdzie często dysponujemy tylko jednym przełożeniem. Ale widzę kogoś, kto jedzie rowerem w którym ma zamontowane 21 albo więcej przełożeń, a w ruchu miejskim korzysta tylko z jednego, bo nie chce mu się poklikać manetkami, to krew mnie zalewa. Kierowców, którzy muszą 30 sekund czekać, aż taki delikwent rozpędzi się i opuści skrzyżowanie chyba też (o ile zatrzymał się na czerwonym świetle oczywiście)

    • bt

      Jak Cię krew zalewa z takich błahych powodów, to nie powinieneś wyjeżdżać na ulicę bez konsultacji z psychologiem. Podstawą savoir vivre jest panowanie nad sobą. Jeśli ktoś ma 21 biegów, przeważnie oznacza to, że ma 21 razy więcej kłopotów z przekładnią niż jednobiegowiec czy ostrokołowiec. I jeśli ktoś jeździ w ten sposób a nie inaczej, to na 95% ma wystarczający powód do takiego działania a na 100% prawo do tego.

  • początkujących rowerzystów miejskich zapraszamy na naukę jazdy w miejskiej dżungli – 27 maja. szczegóły wkrótce na stronie http://krakow.swietocykliczne.pl/index.php?p=program

  • pg

    Co do ruchu prawostronnego: na drodze polnej, gruntowej (2 wyjeżdżone koleiny) czy jakiejś innej (nieasfaltowej) mam tendencję do jazdy lewą stroną ;)
    Może jednak ruch lewostronny jest bardziej naturalny? (jestem praworęczny)

    Co do dzwonka – to jest tym samym co klakson w aucie i nie wiedzieć czemu odbierany jest jako zniewaga, obelga a nie informacja czy ostrzeżenie i sygnalizowanie
    Ja dzwonka nie mam, wolę swój zwykły głos, szczególnie że spotyka się „słuchawkowiczów” którzy dzwonka nie usłyszą a głos raczej powinni

    • Co Wy z tymi „słuchawkowiczami”? To, że ktoś ma słuchawki, nie oznacza wcale, że rozkręcił sobie głośność na full i nie słyszy nawet własnych myśli, nie mówiąc już o innych odgłosach. Ja słyszę nawet śpiewające ptaki, jak rano jadę, przebijają się przez muzykę lub mp3 z audiobookiem – bo słuchawki służą mi głównie jako osłona uszu przed przewianiem. Zamiast tego lekarz proponował mi… stopery, które dopiero izolują od dźwięków otoczenia.

      Zatem – nie generalizujmy :-) Posiadanie słuchawek nie oznacza chwilowej głuchoty, tak jak posiadanie radia w samochodzie nie oznacza uszczęśliwiania otoczenia swoim umcyk-umcyk :-)

      • vrr

        popieram. ja mam muzykę i rozmawiam sobie z synem który siedzi na foteliku i nie wiem, szum miasta jest ok a delikatny soundtrack juz nie?

      • pg

        Nie jeżdżę w słuchawkach wiec nie wiem ile słychać ale jest coś takiego jak „zasada ograniczonego zaufania” ;) I szczególnie jeśli widzę słuchawki u delikwenta (pieszy, rowerzysta) to się spodziewam jednak że może nie słyszeć

  • @pg
    dzwonek jest wymaganym prawem wyposazeniem roweru. moga Ci za jego brak mandat wlepic.

    • pg

      Wiem, światełko rowerowe z przodu też mam nielegalnie bo za wysoko, ma być 90 cm a mam 100cm :D

      • kayko

        Rzecz w tym, że ustawa nie precyzuje czym jest dzwonek. Walisz w kierownicę kluczem i dzwoni – to już dzwonek, czy jeszcze nie?

      • bt

        Perę miesięcy temu zmienił się przepis dotyczący wysokości umieszczenia świateł. Nie pamiętam szczegółów, ale moje nielegalne 115 cm stało się legalne ze sporym zapasem

      • pg

        http://polskanarowery.sport.pl/blogi/rowerowybrzeg/2012/05/apteczki_i_gasnica_nie_beda_obowiazkowe/1?bo=1

        Się zmieni, ale jeszcze się nie zmieniło, to trwa… miesiącami ;) No ale to cały szereg zmian, więc zapewne musi trwać

  • __domin-

    4 punkt ważna rzecz. Często jadąc ulicą Smoleńsk w stronę plant słyszę pytania: „Czemu jadzie pan ulicą jak po lewej jest droga dla rowerów?” Ech :/

  • rowerzystka

    Kontrapasy – to nie wynika z nieznajomości przepisów, ale z pragmatyki. Zazwyczaj kontrapasy sa równiejsze – jak mam się trzepać po dziurach na Kopernika, gdzie wszytko wylatuje z koszyka, to wolę podjechac kontrapasem.

    • Jakub Stępak

      To jedź nie przy samej krawędzi, tylko metr od niej – jest w miarę równo, a na pewno nie gorzej niż na kontrapasie

    • Michał Młody

      Powaliła mnie ta argumentacja. To jest szkodliwe i niebezpieczne. Szkoda, że tak lekko o tym piszesz.

    • piotrekzkrakowa

      Bym powiedział, że jeśli jedziesz nieprzepisowo i coś się stanie z twoim udziałem (kolizja, wywrotka, itp. — odpukać) to zawsze sąd orzeknie twoją winę, a wtedy każdy poszkodowany może mieć roszczenia finansowe i dochodzić ich od ciebie. Ty też jako łamiąca przepisy nie licz na odszkodowanie. Firmy ubezpieczeniowe w takich sytuacjach zawsze się wykręcą. Tak więc doradzam trochę rozwagi na kontrpasach

  • Monika Borycka

    Ja bym jeszcze dodała „Zastanów się zanim nałozysz słuchawki i z głośna muzykę wsiądziesz na rower”. Czasami się zastanawiam, jak można po mieście jeździć, nie słysząc nadjeżdżających samochodów, dzwonków, klaksonów itp. Kierowcy mają ten luksus, że mają lusterka i widzą co dzieje się za ich plecami, rowerów z lusterkami próżno szukać, więc trzeba się zdać tylko na słuch.

    • Dale

      Wystarczy podejść do Decathlonu i odżałować 15zł. To takie proste.

    • Roberto

      Nie prawda. Lusterka to podstawa w mieście a słuch jest zawodny bo obecne samochody szybciej jest zobaczyć niż usłyszeć. Ja jazdę bez lusterko porównuję do gry w rosyjską ruletkę.

  • lub sie obejrzec za siebie co jakis czas. sluchawek nie popieram, by bylo jasne

  • Hipolit.X

    To bardzo potrzebny tekst, zwłaszcza podpunkt dotyczący sygnalizowania manewrów. Niestety z moich obserwacji wynika, że jest to dość rzadka praktyka. Od siebie dodałbym jeszcze kilka słów o wyrobieniu wśród rowerzystów i rowerzystek nawyku zerkania za siebie przy wykonywaniu rozmaitych manewrów, w szczególności przy skręcaniu w lewo.

  • rowerzystka

    dorzuc do tego spisu rowerzystów jezdzazych jednokierunkowymi sciezkami rowerowymi (nie bedacymi kontrapasamia, a sa takie) pod prad i udajacych kretynow jak sie im tlumaczy ze wlasnie lamia prawo i sa zagrozeniem dla pieszych i prawidlowo jadacych rowerzystow. oni i tak wiedza lepiej.
    dokladnie tak samo jak pseudo rowerzysci na chodnikach, gdzie ich nie powinno byc wogole – skoro boisz sie jezdzic jezdnia, wsiadz do tramwaju/autobusu albo popylaj pieszo. piesi boja sie pseudo rowerzystow dokladnie tak samo jak oni samochodow, a skutki kolizji moga byc rownie oplakane na jzedni jak i na chodniku.
    prawo zostalo stworzono aby kazdego z nas chronic, jesli wszyscy bedziemy go przestrzegac ilosc problemow spadnie.

    • Michał Młody

      Ciekawe, że pisze to osoba, która na Kopernika jeździ kontrapasem pod prąd ?!

  • A ja jeżdżę w słuchawkach, ale tak ustawiam głośność, żeby nie mieć problemów ze słyszeniem dźwięków otoczenia. Nawet ptaki słyszę :-) Moniko, skąd wiesz, że osoba ze słuchawkami nie słyszy nadjeżdżającego samochodu? FYI: słuchawki douszne, dokanałowe blokują dźwięki z zewnątrz, dlatego ich nie uznaję.

    Dodałabym za to – jak nie wiesz co zrobić, to zahamuj :-)

    • Hubert

      To ostatnie to nie najlepszy pomysł – zbyt dynamiczne hamowanie kończy się często najechaniem przez osobę jadącą za Tobą. To swoją drogą kolejna sprawa: należy trzymać odpowiedni dystans.
      A co do słuchawek – nie popieram, ale i nie mam nic przeciwko, o ile nie zagłuszają wszystkiego wokół.

  • zibi22

    Bardzo często spotykam się z sytuacją kiedy na pasie przeznaczonym dla rowerów stoi zaparkowany rower bo jakiś palant siedzi sobie na ławce, a na środku trzyma rower utrudniając przejazd. Ostatnio też o mało nie miałem spotkania z piękną dziewczyną, która machając komuś po drugiej stronie jechała pod prąd prosto na mnie. Zderzenie z moim rowerem przy prędkości 30km/h naprawde mogłoby się nie fajnie skończyć. Dlaczego ludzie nie patrzą gdzie jadą…?

    • Kamil B

      Swoją drogą ławki umiejscowione od strony DDR, zamiast od chodnika, to idiotyzm w czystej postaci…

      • Michał Młody

        Zgadza się. A właśnie takie ułatwienia dla rowerzystów przygotował ZIKiT przy powstającej przy ul. Kocmurzowskiej DDR. Wbrew opiniom zgłaszanym w ramach audytu. Niestety w ZIKiT mają takie ‚detale’ gdzieś :/

  • Dyzio

    „z powodów czysto fizykalnych” a nie czysto fizycznych?

  • Marcin Piotrowski

    Sportowcy mają problemy z rozszyfrowywaniem kontrapasów: http://dl.dropbox.com/u/72108438/DSC07661.JPG

  • Śledź ze Smalcem

    @ Monika Borycka i Jazda w słuchawkach:

    – Czasami się zastanawiam, jak można po mieście jeździć, nie słysząc nadjeżdżających samochodów, dzwonków, klaksonów itp. Kierowcy mają ten luksus, że mają lusterka i widzą co dzieje się za ich plecami, rowerów z lusterkami próżno szukać, więc trzeba się zdać tylko na słuch

    IMHO Jazda w sluchawkach jest:
    1.) Bezpieczniejsza. Tak, bezpieczniejsza. Na prawdę. (oczywiscie glosnosc w miare rozsadku) Mniej rzeczy jest Cie w stanie ‚wystraszyc’. Po prostu jedziesz przed siebie (przepisowo, a jak), prosta linia, jest pieknie. Bo niby co mam slyszec? Ryk silnika samochodu, ktory mnie wyprzedza na odleglosc lusterka, zebym sie zawahal i spowodowal wypadek?
    Klaksony i tak slychac.
    Chyba, ze ktos chce byc gluchy i slucha Behemotha ze sporo za duza iloscia decybeli. Krzyz na droge w takim przypadku.

    2.) Zdrowsza – nie przewiewa uszu.
    3.) Przyjemniejsza.
    4.) Pewniejsza – patrz pkt 1.
    5.) Zestaw sluchawkowy (mp3 plejer w komorce + mikrofon) z wiadomych przyczyn.

    W ogole, bardzo, bardzo dobry artykul.
    Światła.
    Światła na tył polecam Authora Duplex – ~50 pln, ale wali po oczach tak, ze moze oslepic z bliska.
    Kontrapasy?
    Wiele razy probowalem wytlumaczyc kilku rowerzystom/rowerzystkom jadacym pod prad kontrapasem na kopernika, ze to jest KONTRAPAS.
    Bezskutecznie.

    PRAWO.
    Oj tak – OJ TAK. Ludzie. Blagam. Wyrobcie w sobie odruch zjezdzania na PRAWA strone, gdy ktos jedzie z przeciwnej strony. Blagam… Blagam.

    • tramwajem

      Też nie czaję co jest złego w słuchawkach.. Naprawdę nie jeździ się na słuch tylko na wzrok ;)

      Zresztą tak jak w samochodzie mamy odruch patrzenia w lusterko, tak samo na rowerze powinniśmy mieć odruch odwracania głowy – naprawdę warto!

      A tekst bardzo fajny, mnie irytuje jeszcze jedna sprawa – jeżdżenie parami po DDR w porze szczytu. Rozumiem w sobotę, niedzielę, wieczorem – ale na Bulwarach o 17:00 to jest narpawdę kiepski pomysł :P

      • Dale

        Jazda parami po ddr może być realizowana tylko w czasie bardzo małego ruchu, w godzinach szczytu nie może mieć miejsca. Sprawne przepchanie się przez Bulwary z prędkością 30km/h w godzinach szczytu jest trudne. Jak widać ciągle sporo ludzi traktuje rower rekreacyjnie i wożą się po Bulwarach jak po parku. Ja pędzę i dzwonię a oni jadą obok siebie i nawet nie raczą się schować. Nie ma rady, trzeba blisko podjeżdżać i gwałtownie hamować, wtedy zrozumieją że tamują ruch. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Ludzie muszą nauczyć się, że Bulwary to jedna z najważniejszych tras rowerowych w mieście i nie można tam jeździć jak się komu podoba. Piesi już to dawno pojęli, teraz pora wziąć się za nas samych. Swoją drogą pieszych też musi krew zalewać jak co chwilę ktoś zjeżdża na ich przestrzeń, bo musi wyprzedzać wesołą parę jadącą radośnie obok siebie, niczym po osiedlowym parku.

      • madziu

        @Dale,
        Chyba nie chciałbym Cię spotkać na DDR.
        Ja nie traktuję roweru rekreacyjnie, a nie jeżdzę 30 km/h, tylko ok 20 km/h (ciut ponad). Jeżdżę do i z pracy i przynajmniej w pierwszą stronę nie mogę się spocić, bo nie jestem magazynierem w hurtowni rur kanalizacyjnych.
        Właśnie tak się składa, że zazwyczaj jeżdżę do pracy bulwarami (chyba, że wieje albo mi się nudzi i jadę przez rynek). Uwielbiam jak ludzie generalizują…

        Zastanawiałeś się, czy nie jesteś takim kierowcą audi A3 na numerach KRA, tylko w wydaniu rowerowym?

        W Kopenhadze ruch rowerowy optymalizuje się pod prędkość 20 km/h. Chyba nie powiesz, że tam ludzie jeżdżą głównie rekreacyjnie…

      • madziu

        OK. Sorki, jest późno. Nie załapałem, że to wszystko było tylko o ludziach jeżdżących parami.
        Niezależnie od tego nieładnie robisz strasząc ich :).

      • Dale

        Nowłacha, otóż o to mi chodziło. Przyznaję że lubię szybką jazdę tak samo autem jak i rowerem, ale to nie znaczy że jestem piratem drogowym. Jak chcę się wyszaleć autem to jadę na tor albo od biedy na A4 i delikatnie przeginam na lewym pasie, rzecz jasna bez trąbienia czy mrugania światłami na kogoś kto raczy jechać z maksymalną dozwoloną prędkością. Rowerem także lubię poginać ile fabryka dała puki jestem młody i sprawny fizycznie. Jak mnie czasem roznosi to wybieram się w ciepły późny wieczór na miasto kiedy już nie ma ruchu i latam ile wlezie, za dnia jeżdżę poza miasto. Nie zmienia to faktu, że jak spotkam na bulwarach kogoś kto jedzie 15-20km/h to zwalniam i czekam na możliwość bezpiecznego wyprzedzenia, oczywiście w obrębie drogi dla rowerów, a nie po pasie dla pieszych. Utrudniają mi to ‚parkowcy’ jeżdżący parami, albo osoby jadące środkiem drogi rowerowej, czy wręcz wężykujące od lewej do prawej strony (i to wcale nie pod wpływem). Z ‚parkowcami’ to nawet jazda na czołówkę nie przynosi rezultatów. Widzą, że jedziesz szybko, patrzą prosto na ciebie jeszcze z daleka i ani myślą zjechać. Czasami nie tyle muszę zwolnić do 5km/h żeby uniknąć czołówki, ale wymijając ich przejechać po trawie! Czasami jest wydanie hardkorowe: jeden na przestrzeni dla pieszych, obok niego drugi na ddr i jeszcze jeden na ddr pod prąd. Rozmawiają se wesoło jakby jechali przez park osiedlowy, albo środkiem łąki na wsi. W takich sytuacjach zdarzają się głośne ****y z mojej strony, z resztą nie tylko z mojej. Jeżdżę też rowerem na uczelnię i do pracy i wtedy odpuszczam, ale przyznaję też że z potem nie mam problemów (oprócz tyłka, ale i na to już mam sposoby) i właściwie mógłbym jechać szybciej. Chyba, że jest zimno i się grubo ubiorę, ale wtedy zwykle nie dojeżdżam rowerem.

  • Ja od siebie polecam rowerzystom ostroznosc.
    Kask to nie wstyd ;)

  • Dale

    Czekając na autobus na Hali Targowej spostrzegłem rowerzystę jadącego Grzegórzecką od strony Ronda Kotlarskiego. Dojechał do świateł na skrzyżowaniu z Daszyńskiego, ale widać nie chciał schodzić z roweru więc dojeżdżał z minimalną prędkością do sygnalizacji. Ale jak już zabrakło mu miejsca to zadowolony przejechał na czerwonym świetle. Widziała to masa ludzi, w tym kierowcy samochodów stojący za nim na światłach. Przez takich kretynów mamy potem opinię jaką mamy, święta krowa, p********y pedał etc. Chyba wypuszczę na serwisie w stylu YouTube serię filmików pokazujących takie patologiczne zachowania rowerzystów. Nagram je z kierownicy roweru albo z pozycji pieszego, żeby nie było że ‚ten bezduszny kierowca znów napastuje biednych rowerzystów’. Pomijając fakt, że takie osoby nie zasłużyły, by nazywać ich rowerzystami…

    • Hubert

      Zastanów się jakie zagrożenie stwarza taka osoba. Czy ktoś ma pretensje do pieszego, który przechodzi na czerwonym gdy nikt nie jedzie? Nie, bo o co można by mieć pretencje.
      Przepis o przeprowadzaniu przez pasy to typowa szykana wrzucona rowerzystom przez kierowców, dla których każdy pedalarz to zawada. Na szczęście żadne służby nie próbują zwalczać „terrorystów”, którzy się ośmielają nie zsiadać z roweru na pasach.

      • madziu

        @Hubert
        Zakaz przejeżdżania przez przejścia dla pieszych jest absolutnie słuszny i obowiązuje również na zachód od odry. Nikt Ci nie broni lobbować wymianę wszystkich znaków D-6 na D6-b.
        Póki co dla innego uczestnika ruchu (również dla rowerzysty jadącego jezdnią) znak D-6 oznacza, że w tym miejscu może pojawić się pieszy i TYLKO pieszy – z jego prędkością.
        Po co rowerzyści mają jeździć po przejściach, skoro nie używają chodników…?

        Większość miejsc dyskusyjnych to problem oznakowania a nie przepisu. IMHO jeśli na chodniku jest dopuszczony ruch rowerów (ze względu na szerokość chodnika i dopuszczalną prędkość) to w ciągu tego chodnika na drogach poprzecznych powinny być poustawiane D-6b a nie D-6.

      • masz racje, ale oprocz znakow ponowych musialyby jeszcze zostac wymalowane przejazdy

      • @madziu

        samo postawienie D-6b nie załatwia sprawy. Przejazd dla rowerów musi być wymalowany obok przejścia. Rozporządzenie określa minimalną szerokość przejścia (ale są w Krakowie węższe przejścia, ha!), i czasem miejsca na to brak. A ZIKITowi brak chęci i farby.

        A przejazd POWOLI przez przejście dla pieszych jest dobrym przykładem „wykroczenia bez ofiar” – poszkodowany jest jedynie przepis. Ale się już chyba biedaczek przyzwyczaił… :-)

        Czasem mam naprawdę duże wyrzuty sumienia, schodząc przed przejściem: jadę z Dzieciurem na foteliku, dojeżdżam do przejścia dla pieszych, kulturalny kierowca się zatrzymuje, macha nawet, żebym jechał. Jakbym pojechał dalej 10 km/h, to czeka chwilkę. Ale muszę się zatrzymać, przełożyć nogę z przodu przez ramę (szybko się zsiąść nie da, bo fotelik), a potem idę dopiero przez przejście – zajmuje 4 razy więcej czasu.

      • acme

        a czy jazda z dzieckiem po chodniku liczy się jako „opieka konwojowanie dziecka do lat x” usprawiedliwiające jazdę po chodniku?

      • Oczywiście, że nie, ale ta sytuacja ma miejsce na chodniku z oznaczeniem C16+T22.

      • madziu

        Oczywiście macie rację ze znakami poziomymi – za bardzo pojechałem na skróty i jakoś tak mi się same wymalowały przy D-6b :).

        @tatun
        Co do przejeżdżania z dzieciakiem w foteliku to dla mnie zsiadanie i przekładanie nogi to totalna trauma. Cały czas mam wrażenie, że nie dam rady utrzymać roweru i wywrócę go razem z dzieckiem. Dlatego zsiadam z siodełka, siadam na ramie okrakiem i przejeżdżam „hulajnogą”. Nie spotkałem się jeszcze z pukaniem się w głowę u żadnego kierowcy. IMHO jazda chodnikiem z dzieckiem w foteliku powinna być dozwolona.

        Teoretycznie można by wprowadzić przepis umożliwiający przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych POWOLI, ale to POWOLI jest bardzo opisowe, a rowery nie mają obowiązku posiadania prędkościomierzy, więc nie da się wprowadzić ograniczenia prędkości np. do 5 km/h (swoją drogą nie rozumiem co taki znak robi na DDR przy zjeździe z mostu kotlarskiego na bulwary wiślane).

      • pg

        @madziu
        Jakbyś jeździł rowerem ;) to byś wiedział ze bezpieczna minimalna prędkość rowerzysty to wg badań 12 km/h (mniej to tracisz równowagę)

        Pan Dworak z rok albo dwa temu w JB sam mówił (wyjątkowo niechętnie o ile pamiętam) o „hulajnodze” rowerem przy przemieszczaniu się przez przejście dla pieszych na chodniku z dopuszczonym ruchem rowerów – więc chyba to jest OK

      • „bezpieczna minimalna prędkość rowerzysty to wg badań 12 km/h (mniej to tracisz równowagę)” – według tych badań moje dziecko nie pojeździ ;-) – 12 km/h to max wyciąga. Tak na poważnie, ja jadę stabilnie przy 3-4 km/h.

        „Pan Dworak z rok albo dwa temu w JB sam mówił (wyjątkowo niechętnie o ile pamiętam) o „hulajnodze” rowerem przy przemieszczaniu się przez przejście dla pieszych na chodniku z dopuszczonym ruchem rowerów ” – był taki program, „oficjalnie” dopuścił ;-) tak naprawdę można walnąć wtedy dwa mandaty – za przejazd przez przejście i nieprawidłową jazdę (nogi mają być na pedałach).

      • pg

        @tatum
        W 3-4 km/h nie wierzę ale zaraz empirycznie sprawdzę ;) – na płaskim i równym terenie, może tez znaczenie ma szerokość opony oraz zmysł równowagi konkretnego człowieka?
        Co do dziecka to wpływ na to może mieć masa (kwestie bezwładności), dorosły jest cięższy więc potrzebuje większej prędkości

      • pg

        @tatun
        sprawdziłem, powyżej 10km/h jest OK, 6-10 km/h jest to bardzo niewygodne utrzymanie równowagi i prostego toru jazdy, poniżej 6-7 km/h prawie niemożliwe – dla moich 85+15 kilo :D i 1.95 cala opon

      • madziu

        Nie no – przesadzacie. Jestem w stanie utrzymać na przejściu prędkość identyczną jak idący obok pieszy bez większego problemu (jeśli przejeżdżam razem z idącymi pieszymi to nigdy szybciej niż oni).
        Ostatnio wracałem z basenu wioząc dziecko w foteliku a obok mnie nie spiesząc się szła mama tego dziecka ;). Nie było to komfortowe i czasami wężykowałem, ale było do zrobienia.
        Rower to mieszczuch, a ja nie jestem mistrzem utrzymywania równowagi, więc coś tu nie gra z tymi badaniami :).

        Na tym zjeździe, który opisywałem naprawdę jest ograniczenie prędkości do 5 km/h

        P.S.
        Oczywiście wszystko zmyślam, bo ja nigdy nie siedziałem na rowerze ;).

  • madziu

    Każdy jest w jakimś sensie niewolnikiem swojego organizmu :). Chciałbym tak móc jeździć pod 30km/h „na sucho”.

  • W mieście w ruchu ulicznym przydaje się lusterko, by nie stracić ręki podczas sygnalizowania zamiaru skrętu w lewo. Nie każdy rowerzysta zachowuje tor jazdy po obróceniu głowy :) Zanim wykonam skręt staram się nawiązać kontakt wzrokowy z kierowcą samochodu, bo nuż gada przez telefon lub wysyła SMSa.

  • decay

    Dodałbym jeszcze, że chcąc się zatrzymać wypadałoby to zrobić w taki sposób, żeby nie blokować ruchu. Zjechać z DDR czy innej jezdni, albo chociaż do krawędzi.

  • zibi22

    Co do 30 km miałem na myśli sumę prędkości. Ja jadąc 20 a osoba z przeciwka 10 to daje w sumie 30 a to już nie jest mało. Oczywiście na bulwarach nie wyobrażam sobie jazdy więcej niż 25 ale już wzdłuż błoń można ładnie pociągnąć. Poza tym na ostrym kole 30 to nie jest jakiś wyczyn. Do pracy jeżdżę mieszcząc ze średnią 25 ale fakt na bulwarach największą przeszkodę stanowią sami źle jadący rowerzyści a nie piesi!. Co do dzwonienia czasem lepiej przy matce z dzieckiem prewencyjnie zadzwonić niż potem tłumaczyć się kilka lat w sądzie, bo pedalarz nigdy w sądzie nie będzie miał racji :) Przynajmniej nie na bulwarach, które ddr nie są.
    Jeżdżę już 3 rok i widzę że świadomość wsród pieszych znacząco wzrosła gorzej jest z rowerzystami.

    • Dale

      Twoja świadomość również musi jeszcze wzrosnąć. Dla Twojej informacji: Na bulwarach jest pełnoprawna DDR. Co nie oznacza, że można tam pędzić ile wlezie, jak już kogoś ponosi to niech chociaż zamontuje kamerkę, coby potem w sądzie nie był na przegranej pozycji.

      • zibi22

        Szczerze mówiąc nie wiedziałem że tam jest ddr. Nie ma nigdzie znaku w miejscu gdzie tamtędy jeżdżę. Nie ma też żadnego znaku na odcinku pod wawelem gdzie ruch jest łączony. Kiedyś był znak teraz go nie ma. Jest tylko przerywana linia. Co do pędzenia po bulwarach to oczywiście się nie da bo jakość asfaltu nie pozwala. Do tego można natknąć się zwłaszcza rano na stłuczoną butelkę. Ja staram się uważać na pieszych ile mogę choć przyznaje że nie mam wyboru i muszę jeździć szybko (za długi dystans do pracy żeby pomykać spacerkiem). Ale wkurza mnie że rowerzyści, którzy powinni mieć większe pojęcie o jeździe stwarzają niepotrzebne zagrożenie. Przecież można zatrzymać się i odstawić rower na trawnik lub część dla pieszych. No jak możemy sami wymagać ułatwiania nam przejazdu jak sami go sobie jako rowerzyści blokujemy?

      • madziu

        Akurat DDR na bulwarach wislanych a w kazdym razie odcinku salwator – most kotlarski jest jak na warunki krakowskie bardzo dobrze oznakowana. IMHO znaki, ktorych brak wymieniles – istnieja.

  • bt

    7. Ustawiać się przy podpórkach – jak ta: http://rowerowytorun.com.pl/upload/Image/kopenhaga_2011_2/obrazki/21.jpg – tak, aby nie blokować innych. Od dziesięciu lat tylko raz (tydzień temu :-) udało mi się wcisnąć za osobą, która stanęła tak jakby nie była jedyną istotą na świecie.

    5a. Po chodniku jeździmy po przeciwnej stronie wyjść z bram, sklepów itp, więc bardzo często z lewej.

  • madziu

    Fajnie by był również, żeby rowerzyści nie zakładali, że jak muszą się zatrzymać na czerwonym świetle ustawionym w ciągu DDR, to koniecznie muszą się ustawić jako pierwsi. Wiem, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i że do niedawna rzadko się zdarzało, żeby na światłach czekał więcej niż jeden rowerzysta, ale zatrzymujmy się za poprzedzającym nas rowerzystą. Wbrew pozorom może się okazać, że jest szybszy od nas a nawet jeśli nie, to będziemy mieli mnóstwo okazji, żeby go wyprzedzić.

  • Kuba

    Używam słuchawek, ale tylko jedną mam w uchu. Drugie ucho słucha otoczenia ;)
    Tylko przy dużym wietrze używam obu.

  • Rany, co Wy macie z tymi dzwonkami? Przecież dzwonek jest właśnie dla bezpieczeństwa pieszego, by wiedział że od tyłu zbliża się do niego rowerzysta i go może rozjechać, jeśli nagle zejdzie w bok, po prostu żeby spodziewał się, że zostanie za chwilę wyprzedzony. To nie to samo co samochodowy klakson! Ja bym wolała gdyby rowerzyści częściej dzwonili, bo zwłaszcza zimą chodząc w nausznikach nie zawsze ich słyszę (w moim regionie jest sporo ciągów rowerowo-pieszych).

    • Krzysztof Kozłowski

      Boże widzisz i nie grzmisz….
      Mam nadzieję że nie jeździsz rowerem.
      A jak jeździsz błagam weź jakieś lekcje zrób kurs poproś kogoś żeby cię jakoś naprostował.
      W każdym razie zrób coś.
      Przede wszystkim myśl! A i kodeks poczytaj…

  • Timon

    Na polskich drogach i ścieżkach to zdecydowanie survival.

    Jeżdżę w słuchawkach, muzyka przeważnie dość głośno leci, co wcale nie sprawia że nie słysze dźwięków z zewnątrz. Po tylu latach mam wyrobiony nawyk spoglądania za siebie praktycznie co chwila, by wiedzieć co się dzieje wokół. Nie zawsze jeźdżę przepisowo, wiele przepisów w pewnych sytuacjach jest dla mnie bez sensu (np: noc, skrzyżowanie, czerwone, pusto wszędzie/nikomu nie zawadzę – stać nie będę bez sensu.) Dzwonka nie mam, mam usta i swój głos jak już muszę jechać DDRką – wolę ulice. Jeżdżę raczej agresywnie, ale staram się nie wadzić innym. Jednakowoż wszedzie zdarzają się niedzielni rowerzyści bez pomyślunku już nawet nie o ich bezpieczeństwie, ale innych rowerzystów. A na ostrym kole nie zawsze da się w porę zatrzymać.

    Ludzie – myślcie. :)

  • Pingback: L♡verove 14.11.2014 | XOUTED.COM - Marek Tyniec Blog()