Kierowco naucz się wyprzedzać rowerzystę!

Kierowco naucz się wyprzedzać rowerzystę!

Ostatnio w rozmowach z kilkoma znajomymi kierowcami przeraziły mnie deklarowane problemy z wyprzedzeniem rowerzysty na drodze dwupasmowej … Tak dobrze przeczytaliście – dwupasmowej, czyli 2×2 lub 1×4. Trochę mnie to zmroziło, a co gorsza kierowcy Ci nie widzieli w tym żadnej swojej winy, a głównie rozwodzili się nad „złym i niebezpiecznym” zachowaniem rowerzysty, bo przecież jechać rowerem po takiej drodze to „skrajna nieodpowiedzialność”, a wyprzedzenie takiego rowerzysty jest „bardzo trudne”. Niestety, ale nasi kierowcy to „drogowe prawiczki”, które za brak własnych umiejętności obwiniają innych, a każde zaburzenie stanu „drogowej równowagi” powoduje u nich poczucie niebezpieczeństwa, zagubienia, a nawet agresji. Co gorsza problemy z wyprzedzaniem kierowcy mają nie tylko na drogach z ograniczeniem do 70 km/h (jak Nowohucka), ale też na śródmiejskiej ul. J. Dietla gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Prawo jazdy nie jest niestety żadnym wyznacznikiem posiadania podstawowych umiejętności kierowcy.

Wyprzedzać? To łatwe!
Jestem również kierowcą z 10 letnim stażem i dla mnie wyprzedzenie rowerzysty samochodem na dwupasmowej drodze jest dziecinnie proste. Zauważyłem jednak, że często „to kierowcy kierowcom zgotowali te” niebezpieczne sytuacje z udziałem rowerzystów. Przykładowo: jeśli jedzie się w sznurze samochodów, a wszystkie samochody przed Tobą wyprzedzają „na gazetę” i bez kierunkowskazu to rzeczywiście rowerzysta może „ukazać się” nam nagle i wprowadzić trochę dramaturgii do naszego życia. Ale w żadnym wypadku nie jest to wina rowerzystów, a kierowców którzy nie sygnalizują odpowiednio manewrów. Można przecież zwolnic, nikt z nami nie pójdzie na czołówkę … ludzie co tu jest trudnego?

Zamiast dachować uczmy wyprzedzać
Policja w ramach działań edukacyjnych zamiast w „symulatory dachowania” powinna zainwestować w symulację wyprzedzania rowerzysty, bo to rzecz, której nie umie spora część naszych kierowców, a w przeciwieństwie do dachowania wyprzedzanie cyklisty zdarza się każdemu, nieraz po kilka razy dziennie, a będzie częściej, bo rowerzystów przybywa.

Skąd ten język agresji?
Bulwersuje mnie też język agresji, który towarzyszy opisom wyprzedzania rowerzysty: „samobójca”, „mijałyby mnie na centymetry pojazdy jadące nawet z przepisową prędkością 70km/h.” – czemu nikt nie wspomina o przepisowej odległości z którą należy wyprzedzać? Często spotykałem się też z pewną formą łaski: „miał szczęście że zwolniłem/że poczekałem/że ktoś mnie wpuścił/że kogoś wpuściłem” „mimo że nie spotkało się to z aprobatą innych kierowców”. Można to przełożyć na sytuacje idącego szybkim krokiem młodego mężczyzny, któremu nagle na wąskim chodniku trochę utrudnia ruch np. staruszka, albo osoba na wózku, co zostaje przez niego skomentowane słowami „miał szczęście staruch-samobójca że poczekałem chwilę zamiast potracić go barkiem”. Czemu agresja słowna kierowcy wobec rowerzysty nie wzbudza w większości z nas żadnych emocji i jest czymś normalnym, gdy tymczasem identyczna werbalna agresja pieszego wobec pieszego jest dla nas jednoznacznie pejoratywna i kojarzy się z jakimś zdziczeniem i wyjątkową prymitywnością?

Wszyscy się chyba zgodzimy że kierowców edukować trzeba, pytanie tylko JAK– by było to tanie i skuteczne?

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • trzymam kciuki za realizacje trafnych pomyslów. Jesli bede mogl w czyms pomoc to polecam sie.

    :)

    pozdrawiam

  • madziu

    Spotkałeś się z rodziną lub znajomymi…? Ja przestałem poruszać tematy tego typu, bo zostaję uznany za oszołoma. Raz powiedziałem, że staram się jeździć po mieście przepisowo (samochodem ;)), bo jeśli się chce, żeby w Krakowie było bezpiecznie to jedyne co można zrobić to zacząć od siebie. Zostałem WYŚMIANY a mój wujek – facet koło 60 – z dumą opowiedział, jak to kilka razy zdarzyło mu się „lecieć” ATW 150 km/h.
    Innym razem znajomi opowiadali, że piesi chodzą po Dietla jakby była ich, wchodzą na jezdnie itp. a przecież jezdnia jest dla samochodów więc won z jezdni… a) Nie widziałem nigdy pieszych pałętających się po jezdni Dietla bez celu b) wszyscy wiemy czym powinna być ul. DIetla.

    • Dale

      Ja również jeżdżę 50km/h po mieście samochodem tam gdzie należy tyle jechać. Robię to twardo i konsekwentnie. W dyskusję z innymi również nawet nie próbuję się wdawać. Jak ktoś zrobi co najmniej 1000km rowerem po mieście na dojazdach to nie trzeba będzie mu niczego tłumaczyć, inaczej to walka z wiatrakami.

    • Adam Łaczek

      Znajomi/ koledzy z pracy. IMHO trzeba takie rozmowy prowadzić, mimo że to żmudna praca u podstaw

  • Dale

    Wreszcie coś konkretnego :) Problem z drogami o dwóch pasach ruchu w jednym kierunku jest taki, że najczęściej obok siebie mieści się samochód+samochód, lub samochód+rowerzysta. Polscy kierowcy jednak są bardzo pomysłowi i potrafią w miejscu gdzie mieści się jedynie samochód+rowerzysta próbują zmieścić samochód+samochód+rowerzysta. Kończy się to wyprzedzaniem na grubości lakieru, a kierowca wyprzedzający rowerzystę bardziej jest zainteresowany nie obtarciem auta po swojej lewej, niż potrąceniem rowerzysty po swojej prawej. Rozwiązaniem jest jazda bliżej środka pasa, co powoduje, że scenariusz samochód+samochód+rowerzysta nie będzie mógł mieć miejsca. Wtedy jednak na prawym pasie robi się niewielki ogonek, a jak już kierowcy dojadą do rowerzysty i zmieniają pas na lewy żeby go wyprzedzić, to nie wjeżdżają na niego całą szerokością auta, tylko okrakiem, często również na grubość lakieru wyprzedzając rowerzystę. Chodzi zapewne o to, że muszą jakoś wyładować swoją frustrację, że musieli zwolnić na kilka(naście) sekund, oraz nauczyć pedalarza że na jezdni nie ma prawa czuć się bezpiecznie, a jego miejsce jest w parku osiedlowym, ewentualnie na chodniku.

  • madziu

    Z wyprzedzaniem jest jeszcze jedna kwestia – im więcej samochodów wyprzedzających na zapałki, tym więcej rowerzystów jeżdżących bliżej środka pasa niż prawej krawędzi. Ciąg przyczynowo skutkowy jest właśnie taki. Zrozumiałem to, jak sam zacząłem jeździć dużo na rowerze.

  • Hubert

    @Adam – gratuluję, cenne uwagi.
    Braki w edukacji kierowców są ewidentne. Jedynym sposobem (zgodnym z prawem) na wyprzedzających na gazetę jest utrzymywanie takiej odlegości od krawężnika, która zmusza do częściowego zjechania na sąsiedni pas. Jest to zgodne z PoRD: art. 16 ust. 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać MOŻLIWIE blisko prawej krawędzi jezdni.

    • madziu

      Właśnie to miałem na myśli – jest to jedyny sposób na zapewnienie sobie względnego bezpieczeństwa.

  • Mavors

    Poza tym jazda blisko prawej krawędzie jezdni jest w zazwyczaj niebezpieczna ponieważ jakość nawierzchni jest tam często katastrofalna.

  • zupa

    Już parę razy o tym myślałam (choć nie sądzę, żeby było to skuteczne, ale spróbować można), żeby napisać do krakowskich szkół nauki jazdy, aby w swoim kursantom zwracali uwagę na fakt istnienia rowerzystów na jezdni i uczyli jak kulturalnie i bezpiecznie się wobec nich zachować. Sama robiłam 2 kategorie w dwóch różnych szkołach i w żadnej ani razu nie usłyszałam słowa „rowerzysta”…

    • Dale

      „Elki” wyprzedzają na gazetę nawet przy całkowicie pustej drodze, przy czym instruktor nawet nie raczy zwrócić uwagi kursantowi. To jest zjawisko tak częste, że aż zatrważające. Część z tych kursantów spotka rowerzystę na egzaminie, ale druga część nie spotka i załóżmy, że zda. Wnioskować z tego można, że za kilka lat będzie strach wyjechać na ulicę rowerem.

  • maciek

    No dobrze Panie Autorze, ale niedzielni kierowcy byli, są i będą. Nie ma się też co oszukiwać – dla takich osób rower na drodze JEST zagrożeniem. Chciałbym jednak zwrócić uwagę także na to, że rowery nawet na dwupasmówkach wpływają bardzo niekorzystnie na płynność ruchu samochodowego i umiejętności kierowców nie maja tutaj nic do rzeczy. Dlatego rowerzyści, jeśli tylko jest taka możliwość, nie powinni zajmować jezdni (nawet jeżeli jest to zgodne z prawem). Sam dużo jeżdżę rowerem, i zawsze staram się ułatwiać życie kierowcom. Niestety, wielu kolegów na 2 kółkach tego nie robi czując się panami jezdni. Tymczasem, to kierowca samochodu powinien być na drodze bardziej uprzywilejowany, bo prowadzi większy pojazd, jedzie szybciej i stwarza większe zagrożenie dla bezpieczeństwa na tejże drodze.
    p.s. Czy na ul.Dietla rowerzysta ma zakaz jeżdżenia po ścieżkach znajdujących się pomiędzy pasami zieleni?

    • Adam Łaczek

      1 „rowery nawet na dwupasmówkach wpływają bardzo niekorzystnie na płynność ruchu samochodowego”
      Tzn jak? Z moich obserwacji wynika że na płynnośc ruchu to niekorzystnie wpływają przede wszystkim sygnalizacje
      2” rowerzyści, jeśli tylko jest taka możliwość, nie powinni zajmować jezdni (nawet jeżeli jest to zgodne z prawem)”
      Bzdura, korki samochodowe wpływają bardzo niekorzystnie na płynność ruchu samochodowego, więc idąc Twoim tropem kierowcy nie powinni jeździc po jezdniach :)

      3 „Tymczasem, to kierowca samochodu powinien być na drodze bardziej uprzywilejowany, bo prowadzi większy pojazd, jedzie szybciej i stwarza większe zagrożenie dla bezpieczeństwa na tejże drodze.”
      To myślenie postsowieckie i niezgodne z zasadą chociażby zrównoważonego transportu

      • ktosiek

        1. Sygnalizacje wpływają niekorzystnie na płynność ruchu ? A zawsze sądziłem, iż to zależne w 100% od ospałych kierowców szukających biegów 10 s po zapaleniu się zielonego. Cóż człek uczy się całe życie.
        2. W pełni się z tą argumentacją zgadzam, jeśli jest możliwość w rozumieniu, istnieje ścieżka rowerowa biegnąca w kierunku, poruszania się rowerzysty to nie powinien znajdować się na jezdni. A z tym jest problem zwłaszcza w środowisku amatorskich kolarzy twierdzących, iż nie będą jeździć ścieżkami bo są zrobione z kostki a oni mają rower za naście tys zł. i nie chcą zniszczyć swoich drogich szytek. Idąc tą logiką, powinienem mieć prawo przejechania samochodem po ścieżce rowerowej bo są dziury w jezdni.
        3. No i na koniec uprzywilejowanie samochodów, zależy co miał na myśli. Jeżeli to iż samochód ma zawsze pierwszeństwo to taki przepis byłby idiotyczny. Jednak prawo a zwłaszcza KRD powinien uwzględniać elementarne zasady fizyki i logiki, a nie idealistyczne chęci niektórych środowisk.

      • zeralda

        @ ktosiek

        Możesz sobie zaklinać rzeczywistość ale po badziewnej „ścieszce” rowerowej nie będę jeździł (na kolarce). Dość mam centrowania kół co dwa dni. A jak jakiś policjant będzie mi próbował wcisnąć mandat to go wyślę do Pana Prezydenta. Już parę razy mnie molestowali ale po tym jak odmawiałem przyjęcia mandatu to odpuszczali…

    • @maciek

      jesli masz prawo jazdy, to powinienes wiedzieć czy na Dietla wolno sie poruszac na rowerze po chodniku w pasie zieleni.

      nie wiesz?

      podpowiem Ci

      NIE WOLNO

      za takie rady jakie udzielasz rowerzystom:

      Dlatego rowerzyści, jeśli tylko jest taka możliwość, nie powinni zajmować jezdni

      dostaje sie mandaty. rowerzysci sa pelnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego i to wlasnie dlatego, ze sa niechronieni, to im tak samo jak pieszym, powinno sie zapewnic w ruchu miejskim mozliwie najbezpieczniejsze mozliwosci poruszania sie. w ten sposob zacheca sie mieszkancow miast do rezygnacji z samochodu.

    • zupa

      Czytam i oczom nie wierzę…
      „Tymczasem, to kierowca samochodu powinien być na drodze bardziej uprzywilejowany, bo prowadzi większy pojazd, jedzie szybciej i stwarza większe zagrożenie dla bezpieczeństwa na tejże drodze.”
      Naprawdę, Maćku uważasz, że ktoś zajmujący więcej miejsca, stwarzający większe zagrożenie (produkujący więcej spalin i hałasu) powinien być w nagrodę uprzywilejowany?
      O_o WOW…

  • pg

    Jestem pełen uznania dla pana Dworaka za Jego ogromną wiarę w magiczną moc mandatów dla wszelkiego rodzaju kierujących (najnowsze Jedź Bezpiecznie)

    Oczywiście auta w tle jechały równe 30 km/h :D

    • Robert

      Po wczorajszym „jedź bezpiecznie” straciłem resztki szacunku dla Pana Dvoraka. Jako zawodowy kierowca (28 lat prawo jazdy bez mandatu) i zapalony rowerzysta po raz kolejny widzę, że to wróg publiczny promocji roweru. Nawet jeżeli ma rację to przekazuję ją z czytelną niechęcią do rowerzystów. Ten Pan już się nie zmieni i wierzy w swą nieomylność i rację. Nie zrozumie, że się ośmiesza pokazując Panie które przejeżdżają przez ścieżkę rowerową i „zachaczają” o pasy dla pieszych i dla niego jest to coś KARYGODNEGO!. Panie Dworak jeżeli Pan to czyta; błagam niech Pan choć troszkę zrozumie, że rowerzysta to nie zawsze kierowca, to ludzie od kilku do 100 lat często nie posiadający prawa jazdy itd… i wymagają więcej szacunku, uwagi i wyrozumiałości. Zrobił by Pan sto razy więcej i lepiej gdyby prosił Pan na antenie o uważność kierowców na rowerzystów ponieważ ci drudzy posiadają mniejszą wiedzę i umiejętności w przestrzeni drogowej. Pomijam, że w pracy w czasie rozmów zobaczyłem, że żadna z wielu osób(kierowców) nie zna przepisów dotyczących praw rowerzystów. Szanowny Panie Dworak BŁAGAM niech Pan nie robi nagonki na rowerzystów bo to naprawdę przynosi odwrotny efekt – wiem to z rozmów w pracy… jak mówią „widać, że nie lubi rowerzystów”. Na koniec dziwne jest, że SZ.P.Dworak mówi tym, że rowerzyści powinni omijać główne ulice np. aleje… Pytam jak mam dojechać (codziennie do pracy i z pracy) z centrum na prądnik czerwony? Szlakiem przez pola i lasy ? Chętnie ale długo mi to zajmie. Pozdrawiam kierowców i rowerzystów i wszystkich szanujących zrównoważony transport.

      • Dale

        „Po wczorajszym „jedź bezpiecznie” straciłem resztki szacunku dla Pana Dvoraka” – Ja już dawno straciłem, a ten Pan ciągle mnie w tym utwierdza

      • pg

        To nie chodzi to o rowerzystów tylko o pewne osoby ze stowarzyszeń rowerowych
        Dziecinna wojenka trwa już od jakiegoś czasu, mocno widoczna w dyskusji Dworak-Hyła z TVP Kraków z zeszłego roku
        A teraz pan Dworak wbija szpileczkę za szpileczką – i nie chodzi mi tu bynajmniej o wytykanie błędów rowerzystów w programie

    • vrr

      monsieur Dworak jasno pokazał jakim siłom służy! przez takie akcje człowiek boi się na rowerze jeździć, na jezdni auta i suchy kurz a za każdym zakrętem Dworak z ekipą wlepiają mandaty na wizji. Można by budować miasta jako pułapki na rowerzystów.

  • Omijania rowerzystów powinni uczyć na kursie prawa jazdy! :|

    • Dale

      A definicji omijania, wymijania i wyprzedzania w podstawówce

  • Eleni

    to jak mam dojechać do pracy na godz. 17, mam na 2-pasmówce zawsze chyba tego samego rowerzystę – proszę doradźcie mi. Ruch na ulicy dość spory, trudne skrzyżowania, 13 km. Akurat jak go już wyprzedzę, na światłach mi dojedzie… Nie mogę wyjechać godzinę wcześniej. bo mam inne obowiązki. Proszę o konkrety, chętnie się dostosuję.

    • Dale

      Nie ma rady, trzeba poczekać aż zbudują tam drogę dla rowerów. Prawo nie zabrania ‚dojeżdżania’ na światłach, chociaż czasem jest to głupota.

    • edekjanek

      Jak na „dwupasmówce” przerasta Cię jeden rowerzysta to oddaj prawo jazdy, przysłużysz się bezpieczeństwu na drodze, bo nie powinnaś siadać za kierownicą.

    • ktosiek

      To zmień pas i go wyprzedź, nie widzę problemu. Zresztą powiesz ile czasu przez niego stracisz(łącznie) . 30 s ? Wiec nie narzekaj