Rowerzyści na buspasach? Anglicy mówią tak!

Rowerzyści na buspasach? Anglicy mówią tak!

Po mojej propozycji dopuszczenia rowerzystów na buspasy na Alejach Trzech Wieszczów pojawiło się wiele głosów sceptycznych. Większość głosów krytycznych oparta była niestety na typowo polskim wyobrażeniu o transporcie, a jaka jest prawda? Zapytałem Chrisa Pecka z CTC.

Istnieje masa przykładów pasów autobusowych w Wielkiej Brytanii (głównie w Londynie), gdzie jest bardzo wysoki przepływ autobusów, a dopuszczono na nich ruch rowerowy. W zasadzie istnieje tylko kilka wyjątków od tej reguły, gdzie ograniczeniem są zwykle zbyt wąskie pasy autobusowe. Nasza preferowana szerokość to 4m. Projekt „rowerowych superautostrad” wykorzystuje głównie malowane niebieskie pasy pokrywające połowę szerokości pasa autobusowego.

Również oficjalne wytyczne rządu dla buspasów sugerują, że rowerzyści powinni z nich korzystać (patrz punkt 4.11 na stronie 14).

„Rowerzyści mogą korzystać z buspasów ponieważ są oni bardziej narażeni na wypadek jeśli muszą poruszać się głównym pasem ruchu ogólnego z autobusami mijającymi ich z drugiej strony. Rząd zachęca władze miast by w sposób szczególny traktowały rowerzystów, a jeśli nie ma dróg ani pasów rowerowych to obowiązuje domniemanie że rowerzysta może poruszać się po buspasie chyba że istnieje jakiś bardzo dobry powód by im to uniemożliwić, co należy oznakować. Jeśli buspas ma tylko 3 metry szerokości to autobusy nie są w stanie bezpiecznie wyprzedzić rowerzystów. Mając to na uwadze, pasy dla autobusów powinny mieć preferowaną szerokość 4m lub więcej, jeśli możliwe.”

Oto kilka przykładów z linkami Google Streetview.
The Strand, Oxford Street, Kingsway, Kennington Oval, Camden Road, Marylebone Road
Średni dzienny przepływ 2010

Ulica Rowerzyści Motocykle auta i taksówki autobusy lekkie ciężarówki ciężarówki
The Strand 2819 954 10822 3413 2213 501
Oxford Street 1110 90 1283 5183 168 33
Kingsway 3158 1411 11464 2928 2740 687
Kennington Oval 2290 1726 16804 1010 4582 876
Camden Road 2631 2113 22339 928 5164 1056
Marylebone Road 2715 4454 52090 1956 10140 2692

[Chyba już nikt nie powie że rowerzystów wpuszcza się tylko na mało uczęszczane buspasy –AŁ]

Ściśle mówiąc Oxford Street nie posiada pasów dla autobusów – ale samochody mają tam zakaz ruchu więc standardowe pasy są zasadniczo tylko dla autobusów z dopuszczeniem taksówek i rowerów.

Jak widać, drogi w Londynie wydają się być znacznie węższe niż Aleje Trzech Wieszczów [wysłałem Chrisowi link do StreetView Alej – AŁ], a pasy dla autobusów są zawsze dostępne dla rowerzystów. Codzienne przepływy prawdopodobnie dochodzą do ponad 50 autobusów na godzinę w The Strand i Oxford Street, ale mogą być też bliżej 30 pojazdów na godzinę jak na innych trasach.

Komentarz Adama Łaczka:
Co teraz powiedzą Polscy malkontenci?
Że Anglicy mają węższe rowery i autobusy? Że do czegoś takiego koniecznie trzeba pasa 5,5 metra? Odpowiadam: czemu zatem u Anglików sprawdzają się 4 metry?

Że w Londynie postawiono na wolny transport i tysiącom pasażerów autobusów funduje się minimalne prędkości handlowe? Tak wszyscy wiemy, że „Kraków bije Londyn na głowę” jeśli chodzi o transport zbiorowy.

A może usłyszymy że ktoś był w Londynie i uważa że to niebezpieczne? Tej opinii nie podziela Rząd Brytyjski, ani tamtejsza inżynieria ruchu. Zresztą my Polacy prezentujemy się na tle Europy po prostu wyjątkowo miernie w kwestii BRD i wszelkie tego typu komentarze napawają mnie po prostu śmiechem: najgorszy uczeń w klasie nie powinien się w ten sposób wypowiadać o rozwiązaniach swojego utytułowanego kolegi.

Jeśli ktoś się boi takiej organizacji ruchu – to nie problem: nie ma przecież obowiązku jeżdżenia przez Aleje, za to Ci którzy już poruszają się tutaj regularnie poczują ogromny wzrost bezpieczeństwa. Zanim więc ktoś zacznie desperacko rozwodzić się o tym, że to co proponuje jest niebezpieczne niech najpierw spróbuje sam przejechać się rowerem po Alejach Trzech Wieszczów zgodnie z przepisami tj. środkowym pasem miedzy samochodami a mijającymi nas z prawej autobusami…

PS. Ws rowerzystów na buspasach w Warszawie interwencję poselską podjęła Pani Marszałek Wanda Nowicka

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Hubert

    Ekhm… Jedna uwaga: 4m to jest najgorsza możliwa szerokość dla pasa bus+bike. Dlaczego? To zbyt mało, żeby autobus (standardowa szerokość autobusów jeżdżących po Polsce: 2,55) mógł bezpiecznie tj. z zachowaniem 1m odstępu wyprzedzić rowerzystę, a zarazem zbyt duża żeby zmusić kierowcę do zjechania na sąsiedni pas przy wyprzedzaniu. Odwołuję się tu do mojej rozmowy na Masie z Olivierem Schneiderem, który nazwał tę szerokość „zabójczą”.
    Dodam, że pas bus+bike nie musi zawsze mieć tych 4,5m, ponieważ najczęściej – z uwagi na niską tzw. prędkość handlową autobusów – rowerzyści i autobusy nie będą sobie wchodzić w paradę. Zresztą gdybyśmy mięli do dyspozycji na Alejach 4,5m, to należałoby pomyśleć raczej o pasie rowerowym, zamiast bus+bike.

    • Adam Łaczek

      Ale czemu zatem to 4m sprawdza się w UK? Owszem im szerzej tym lepiej, a najlepiej to osobno, ale jak się nie ma co się lubi …

      • madziu

        buslane w Londynie to rzecz dla kierowców zbiorkomu umowna. W dużym uproszczeniu – mają go prawie na wyłączność, ale nie trzymają się go kurczowo. Nieraz jadą pół długości ulicy połową autobusu na buslanie a połową na zwykłym pasie, bo akurat tak uznają za stosowne.
        Wyobraź sobie takie sytuacje na ATW.

      • Adam Łaczek

        Nie muszę sobie wyobrażac – tak jeżdżą busiarze

      • Hubert

        Nie wiem, czy się sprawdza. Na pewno wyższa kultura na drodze jest tu istotnym czynnikiem. Bus+bike to dobry pomysł, ale pod warunkiem, że mądrego wykonania.

    • madziu

      Tam KM wprowadza na drogach swoisty rodzaj chaosu, któremu jednak wszyscy się podporządkowują. Może po prostu każdy się boi „podskoczyć”, może to rzeczywiście kwestia kultury i innej mentalności ludzi. Nie wiem. Prawdę mówiąc ja nie miałbym nic przeciwko, gdyby w KRK miała miejsce taka nieformalna dyktatura KM. Kiedyś (to było dawno) było tak, że każdy bał się stanąć (nie zaparkować, tylko na przykład stanąć i czekać na lewoskręt) na torach tramwajowych samochodem, bo raz na jakiś czas znalazł się motorniczy, który dawał takiemu gamoniowi nauczkę… Byłem świadkiem dwóch takich przypadków. To mogło być jakieś 20 lat temu. Samochód potraktowany wystającym z przodu zaczepem… Widok bezcenny. Potem coś się zmieniło i teraz trzeba zakładać separatory…

      Gdyby było tak, że kierowca autobusu jadąc buspasem i widząc rowerzystę włącza kierunkowskaz i zmienia pas albo wjeżdża połową szerokości autobusu na pas sąsiedni, a cała reszta jest zmartwieniem wszystkich dookoła (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) to 4m buspas jest wystarczający.
      Niestety żyjemy w innych realiach.

      • Adam Łaczek

        Myślę że pewne rzeczy można sprawdzić po prostu empirycznie, testowo wpuszczając rowerzystów na buspas.

    • krakus

      Tak przeczytałem ten artykuł i uwagi – mieszkam w Londynie i zrobiłem tu rowerem jakieś ~5 kkm po mieście. Gdyby nie wspólne bus-pasy i fakt, że większość dróg tutaj jest znacznie węższa niż w Krakowie, jazda rowerem byłaby masakrą. Tam, gdzie wpadnie się na „cycle highway” jest nieźle, ale najczęściej to właśnie bus-pasy pozwalają przebijać się w porannym szczycie do centrum.

      Z autobusami, fakt, one są wolniejsze. Autobusy tutaj nie są podstawą transportu, mają za często przystanki, wsiada się powoli, wysiada powoli, ale to jest takie „londyńskie” ;) Aleje w Krakowie z bus-pasami to jakby udawanie metra w wersji dla ubogich – z tym, że te autobusy też często zwalniają, bo pas za wąski a obok ciężarówka jedzie, bo ktoś skręca, parkuje, wyparkowywuje z wysokiego chodnika…? Więc de facto te autobusy wcale tam tak szybko nie jeżdżą. Właśnie – zauważcie, że gdyby zlikwidować to całodzienne parkowanie na chodniku przy Alejach, bez problemu byłoby miejsce na rowery. Ale to za 20 lat dopiero.

      Jeszcze jedno – tutejsze buspasy, dobrze widoczne bo malowane na czerwono i „strzeżone” kamerami, są zazwyczaj tylko w określonych godzinach – często jest tak, że od 7pm do 7am można po nich jeździć i zwyczajnie zaparkować auto na noc. Chciałbym takich umiejętności wykorzystania przestrzeni miejskiej w Krakowie… czy to znowu kwestia pokoleń?

  • madziu

    Nie no tu już przeszedłeś samego siebie. Cytujesz eksperta – gościa z Londyńskiego ruchu rowerowego. Rzeczywiście obiektywny głos w dyskusji. Rząd brytyjski jak każdy rząd – jak sam napisałeś w innym temacie – zawsze stwierdzi to, co mu wygodnie. Na przykład po to, żeby nie trzeba było budować dróg dla rowerów.

    AUTOBUSY W LONDYNIE SŁUŻĄ DO TEGO, ŻEBY DOWIEŹĆ CIĘ DO NAJBLIŻSZEJ STACJI METRA – NIE POKONUJE SIĘ NIMI DUŻYCH ODLEGŁOŚCI – ale i tak są szybkie, bo kierowcy jeżdżą jak wariaci spychając rowerzystów na krawężniki przy każdej możliwej sposobności (czyli takiej, w której nie wygląda to jak działanie celowe) – bo ich NIENAWIDZĄ JAK PSÓW za masakryczne utrudnianie im pracy.

    Londyńczycy nie mają węższych autobusów, ale mają KRÓTSZE (autobusy ;)). Po to wprowadzili na wielu trasach doubledeckery zamiast przegubowców, żeby jak najsprawniej poruszały się po mieście bez uszczerbku dla pojemności autobusu. To nie pozostaje bez związku z szerokością buslanów.

    Znów piszesz o rzeczach, które znasz tylko z opowiadań.

    Skoro za źródło informacji masz internet zamiast praktyki i obserwacji, to na youtube masz co najmniej kilka filmów o rowerzystach z zaklinowanymi różnymi częściami ciała pod londyńskimi autobusami…

    • Adam Łaczek

      to dane o 4m i natężeniu ruchu nie są obiektywne? Cytat z publikacji brytyjskiego rządu też zakłamany :)
      Jak rozumiem znasz madziu te buslany lepiej niż Anglik który mieszka tam na co dzień :) Pewnie Chris też zna to wszystko z opowiadań, a zdjęcia ze Street View też kłamią … Natężenia ruchu wzięte z palca …
      Co do tego dodać? Słowem Anglicy g.się znają bo madziu wie lepiej :)

      • madziu

        W UK żyją Brytyjczycy… w tym oczywiście Anglicy.

        Rok to wystarczający czas na to, żeby poczynić obserwacje. Żyjesz w Krakowie od urodzenia? Ja większość życia spędziłem tutaj, ale mieszkałem m. in. 6 lat w Wawie. Tyle czasu wystarczyło, żeby poznać ją w takim samym stopniu jak KRK. Londynu tak dobrze nie znam, bo żyłem tam tylko rok, co nie znaczy, że nie znam go w ogóle.

        Przed chwilą napisałem dlaczego przeniesienie tego wprost na nasz grunt jest IMHO nierealne.

      • Adam Łaczek

        Ja mieszkam w KRK od urodzenia, a na dłużej zagranicą byłem tylko w Norwegii (tzn na tyle długo by móc trochę więcej zauważyć), co nie zmienia faktu, że Polska ma zerową wiedzę jeśli chodzi o projektowanie infrastruktury rowerowej i dlatego zmuszeni jesteśmy do kopiowania zachodnich wzorców, bo nasza własna droga przyniosła opłakane rezultaty (śmieszki rowerowe), ja za to przed chwilą napisałem że lepszy jest eksperyment, bo analogicznych argumentów jak Ty używają w Poznaniu przeciwko separatorom, a w Wawie przeciwko rowerom na torowisku:) Zresztą tak samo argumentują w Opolu przeciwko kontrapasom A tymczasem kilkaset km dalej od Wawy/Poznania to działa i to w Polsce. Jestem dziwnie przekonany że też tak będzie z buspasami.

      • madziu

        IMHO jeśli mamy się na kimś wzorować z budowaniem infrastruktury rowerowej, to chyba nie na Londyńczykach :(. Jak wiemy są kraje, gdzie robią to lepiej.

      • Adam Łaczek

        Jak zobaczyłbyś na jak wąskich buspasach wpuszcza się rowerzystów we Francji to zmieniłbyś zdanie o Londyńczykach :) Akurat w kwestii dopuszczenia rowerzystów na buspasy o trzeba się wzorować na tych krajach które z tego korzystają: Irlandia, W. Brytania, Niemcy, Francja. Duńczycy po prostu zabrali by pas ruchu z Alei samochodom i oddali rowerzystom :) Mi taki pomysł bardzo się podoba, ale jest nierealny politycznie

      • madziu

        No ja właśnie takie wzorowanie się miałem na myśli :D

      • Adam Łaczek

        tylko że wzorowanie musi być oparte także o realia polityczne, inaczej nie będziesz miał żadnych sukcesów. Więc może to co proponuje to rozwiązanie czasowe, bo za 10-15 lat ATW i tak będą wyglądały po Duńsku?

      • madziu

        Poza tym pomijając budzącą wiele emocji kwestię ATW ja jestem jednak za malowaniem PDR (+separatory?) niż za mieszaniem autobusów z rowerami. Jeśli ktoś się rozpędzi z „załatwianiem” „kłopotliwych” w końcu żądań rowerzystów w ten sposób to może być niefajnie :(.

      • Adam Łaczek

        Ale skoro obecnie nie da się zrobić nic innego, bo nie wydasz kilku mln zł na modernizację sygnalizacji by puścic rowerzystów środkiem …
        Rowerzystów lepiej też nie mieszać z tramwajami ale na takiej Karmelickiej nie da się inaczej i apokalipsy nie ma

      • madziu

        Przy takim smrodzie jaki panuje na ATW wydawanie dużej sumy na puszczenie rowerzystów środkiem wydaje mi się totalnie bez sensu. Zastanawiam się tylko, w czym lepszy jest wg Ciebie hipotetyczny bus+bike od buspasa i PDR po jego prawej stronie? Czy to nie czytelniejsze i nie bezpieczniejsze dla wszystkich zainteresowanych?

      • Adam Łaczek

        Ale skąd weźmiesz brakujące miejsce? buspas + PDR jest lepszym rozwiązaniem, ale zwyczajnie braknie miejsca. Gdyby miejsce było to w ciemno bym je wziął (i nie tylko ja)

      • madziu

        Szerokość ATW jest różna w różnych miejscach. Są takie, gdzie spokojnie można by się zmieścić. Pewnie są też takie, gdzie nie ma szans. Autobusom w takim przypadku nie trzeba by było dodawać szerokości zdając sobie sprawę, że jak kierowcy nie będą widzieć rowerów to i tak będą jechać częścią PDR i trochę przymykając na to oko. Tyle, że trzeba by do tego odważnego decydenta…

        P.S. To miało być tutaj. Przepraszam za duplikat

    • Adam Łaczek

      „Znów piszesz o rzeczach, które znasz tylko z opowiadań.”
      Ja tylko przetłumaczylem to co dostalem od Chrisa. Czemu mam bardziej wierzyć Tobie niż jemu? :)

      • madziu

        Opinia gościa należącego do CTC w sprawie ruchu rowerowego nie jest dla mnie w żaden sposób wiarygodna. Londyńscy aktywiści rowerowi to bardzo, ale to bardzo ekstremalna grupa. Wy jesteście przy nich potulni jak baranki ;). Oczywiście lepiej jest puścić rowerzystów buslanem niż środkiem jezdni, co nie znaczy, że puszczenie rowerzystów buslanem jest bezpieczne.

        Ja opisałem to, co widziałem przez rok codziennie na własne oczy (z okien autobusu). Nic się nigdy nie stało poważnego, ale wniosek mam jeden – jazda na rowerze po buslanach nie ma nic wspólnego z przyjemną formą przemieszczania się po mieście – jest jej przeciwieństwem.

      • Adam Łaczek

        Ale sam zauważyłeś że jest bezpieczniej – o to chodzi. Nikt nikogo nie zmusza

    • rbk

      Na YT można też znaleźć sporo innej makabry, a i tak jej proporcje do pozostałych treści to promile. Podobnie mają się, jak sądzę, proporcje liczby wypadków rowerzystów na buspasach do liczby przejazdów rowerowych „zakończonych” szczęśliwie.
      Taka już metoda działania współczesnych mediów – siłę newsa przelicza się na trupy na kilometry odległości od widza. Nikt nie zrobi newsa, że dnia tego i tego 50tys rowerzystów jadących buspasem dojechało bez kolizji na miejsce, takoż 500tys pasażerów komunikacji miejskiej. Za to jak komuś się coś stanie to news jak się patrzy.

      • Adam Łaczek

        Dokładnie. W takim Amsterdamie też pewnie ginie co roku więcej rowerzystów niż w Krakowie … O czym to świadczy? Równie dobrze można pokazać rowerzystę po którym przejechała ciężarówka i straszyć że tak to jest jak się jeździ po jezdni

      • madziu

        Prawda :). Poniosło mnie ;)

    • madziu

      Szerokość ATW jest różna w różnych miejscach. Są takie, gdzie spokojnie można by się zmieścić. Pewnie są też takie, gdzie nie ma szans. Autobusom w takim przypadku nie trzeba by było dodawać szerokości zdając sobie sprawę, że jak kierowcy nie będą widzieć rowerów to i tak będą jechać częścią PDR i trochę przymykając na to oko. Tyle, że trzeba by do tego odważnego decydenta…

  • rbk

    Adam, nie wiesz co powiedzą malkontenci? -że tam się jeździ po lewej stronie więc nie ma co porównywać do polskich warunków. A do krakowskich to już zupełnie, bo w Krakowie się jeździ środkiem ;-)

    • Adam Łaczek

      Albo że tam można prowadzić do 0,8 promila a rowerzyści w ogóle nie mają limitu więc to tylko dlatego działa :)

      • madziu

        To jest w ogóle ciekawe zagadnienie :). Pijesz sobie w UK trochę więcej wina do obiadu, wsiadasz w samochód, przejeżdżasz na lotnisko i nadal jesteś prawym obywatelem. Następnie wsiadasz w samolot, przylatujesz do Polski, wsiadasz na lotnisku w wynajęty samochód i … stajesz się przestępcą…

      • Adam Łaczek

        Wypijesz 2 piwa i pojedziesz rowerem to tylko w Polsce będziesz przestępcą, gdzie indziej albo będzie to legalne albo tylko popełnisz wykroczenie:)

  • madziu

    To dotyczy też tego. Wmawia nam się, że jazda po pijaku jest karygodna i że jeśli przekroczysz 0,2 to zasługujesz potępienie wieczne. Policja robi z jazdy na bani (czymkolwiek) prawie że grzech śmiertelny ;) a tymczasem parę setek kilometrów dalej coś, co u nas jest karygodne i traktowane prawie jak próba zabójstwa, jest jak najbardziej w porządku. O co w tym wszystkim chodzi? Czy wyniki/interpretacje badań dotyczące wpływu alkoholu na zdolność prowadzenia pojazdów tak się od siebie różnią?

    • madziu

      Po dwóch piwach raczej uda Ci się jeszcze popełnić wykroczenie.

      • Adam Łaczek

        Nie sądzę, ale niech to będzie nawet 3 piwa – wszędzie będzie to wykroczeniem

    • Adam Łaczek

      Nie przesadzajmy z tym w porządku, ale po prostu traktuje się to jak wykroczenie… bardzo groźne, ale jednak wykroczenie, porównywalne z dużym przekroczeniem prędkości. U nas jak zestawisz np 0,5 promila z 90 km/h w OZ to potraktują Cię jak świra, a tymczasem to 90 km/h w OZ jest bardziej niebezpieczne

  • madziu

    Nie no jeśli limit jest 0,8 to rozumiem, że jeśli masz poniżej to z punktu widzenia prawa jesteś trzeźwy…?

    • Adam Łaczek

      Ja mówię teraz ogólnie o Europie. Nawet jak karzą od 0,0 promila to przestępcą stajesz się dopiero przy większych stężeniach niż u nas

      • madziu

        nie wiedziałem o tym

      • Adam Łaczek

        Tak naprawdę obecna sytuacja jest na rękę najbardziej Policji bo kierowcy którzy zostają złapani np. na 0,5-0,8 promila i tak dostają najczęśćiej grzywnę + zakaz na np 2 lata, co równie dobrze dostaliby gdyby odpowiadali z Kodeksu Wykroczeń, bo grzywny z art 178a par 1 (par 2 też) bardzo rzadko przekraczają 5000 zł a więc limit dla KW, a tak to mamy przestępstwo i wykrywalność rośnie :)

  • Janina Piekara

    Nie zaśmiecaj i nie ,,zasmradzaj,, Krakowa!!! Bo to miasto Stare, kto tak będzie robil, ten dostanie zasużoną KARĘ!!!!!!!!!!!

  • mg

    Jeżdżę dużo po mieście, Aleje omijałem a byłby to najkrótsza/najszybsza trasa dla mnie do pracy. W tamtym roku podjąłem krucjatę o prawidłowe wyprzedzanie przez autobusy przegubowe MPK na ul Bobrzyńskiego. Wyprzedanie zwykle zaczynało się znośnie, ale przegub już się o mnie ocierał a ja bywałem przyklejony do krawężnika. Kierowcy dostawali „pouczanie” na najbliższym przystanku, a bywali tacy którzy stwierdzali że odległość 1m dotyczy tylko samochodów osobowych!. Problem zmniejszyłem jeżdżąc w godzinach 9:30- 10:00 gdzie autobusów jest zauważalnie mniej na tej ulicy.
    Aktualnie się przeprowadziłem i dużo zyskałem przy dojeżdżaniu do pracy (drogi osiedlowe) Bobrzyńskiego tylko odcinek ok. 300m. Za to do centrum … Kobierzynska.