O świadomości, że pierwszeństwo a odpowiedzialność, to dwie różne sprawy

O świadomości, że pierwszeństwo a odpowiedzialność, to dwie różne sprawy

Zbyt często zamiast uczyć kierowców odpowiedzialności polska policja przypomina pieszym i rowerzystom jakie są przepisy i kto kiedy ma pierwszeństwo. A może czas uświadomić kierowców i uczyć ich kurtuazji, szacunku?

Nigdy nie zapomnę, gdy w lipcu 2011, zaproszony na debatę w Łodzi, miałem okazję rozmawiać z grupą najwyraźniej nie przekonanych do roweru ludzi. Wśród nich był policjant, który jako anegdotę podawał wątpliwej śmieszności dowcip, który w streszczeniu brzmiał “leży mocno poturbowany cyklista obok połamanego roweru, nie wiadomo czy przeżyje, ale się uśmiecha i mówi, że miał pierwszeństwo”. Konkluzja brzmiała: należy być rozsądnym i nie pchać się przed samochody, bo walka jest nierówna. Szok.

Oczywiście walka jest nierówna. Nikt nie kwestionuje faktu, że rowerzysta przy zderzeniu z samochodem odniesie prawdopodobnie większe obrażenia niż kierowca samochodu. Tylko ja wyciągnąłbym odwrotne wnioski i skierował je do zupełnie innej grupy odbiorców. Moim zdaniem przekaz powinien być skierowany do kierowców: “masz pierwszeństwo, czy go nie masz, chyba nie chcesz mieć człowieka na sumieniu?”.

Niestety taki dyskurs wydaje się nie działać. Z jednej strony nikt o zdrowych zmysłach nie planuje staranować człowieka, a z drugiej de facto styl jazdy wielu kierowców sugeruje, że albo nie mają za grosz wyobraźni, albo liczą się z tym, że w każdej chwili mogą kogoś zranić lub nawet zabić.

Dlaczego? Bo to samochód jest niebezpieczny dla pozostałych uczestników ruchu, a nie odwrotnie. To kierowca, siadając za kierownicą, musi mieć świadomość, że może się przyczynić do śmierci człowieka. Dlatego, nawet mając pierwszeństwo, musi uważać, szczególnie na niechronionych uczestników ruchu, takich jak piesi czy rowerzyści. Na tym polega właśnie odpowiedzialność.

Francuski ustawodawca pomyślał o tym już w 1985 roku. Ustawa Badinter (nazwana tak od nazwiska ówczesnego ministra sprawiedliwości Roberta Badintera, który m.in. zniósł we Francji karę śmierci) miała na celu poprawę “sytuacji ofiar wypadków drogowych, przyspieszając procedury odszkodowań”. W praktyce jednak ustawa nie tylko przyspieszała “czasowo” wypłatę odszkodowań. Ustawa określiła coś, co można by nazwać domniemaniem odpowiedzialności (ale nie winy w sensie karnym!) kierowcy.

Tak więc ustawa stanowi, że gdy dojdzie do wypadku z udziałem pojazdu (lub pojazdów) silnikowego, to niechronionym uczestnikom (czyli pieszym, rowerzystom i pasażerom aut) automatycznie jest wypłacane odszkodowanie z OC kierowcy, bez rozpatrywania o winie tych uczestników. Innymi słowy de facto, gdy dojdzie do wypadku, za konsekwencje dla niechronionych poszkodowanych zapłaci ubezpieczalnia kierowcy, bez doszukiwania się ewentualnej winy z ich strony. Jedynym wyjątkiem jest “niewybaczalny błąd”, czyli w praktyce, jak wynika z orzecznictwa, bezsprzeczne prośby samobójcze. Co ciekawe (a moim zdaniem bardzo logiczne) jedynymi uczestnikami ruchu niechronionymi ustawą są… kierowcy.

Zaskakujące konsekwencje ustawy

Konsekwencją tego faktu jest prawie całkowity brak karania we Francji pieszych czy rowerzystów za uchybienia względem przepisów o ruchu drogowym. Te drobne, ale również te uznane w Polsce za bardzo poważne – jak jazda rowerem po alkoholu. Gdy dzwoniłem do francuskiego narodowego centrum statystyk wypadków, by dowiedzieć się, ilu rowerzystów przyłapano na jeździe po alkoholu, wyjaśniono mi, że jest ich tak mało, że nie prowadzi się na ten temat statystyk. “Wie pan, jest ustawa Badinter, więc po co ich w ogóle kontrolować. Zresztą czytał pan zapewne nasz raport, z którego wynika, że jedynie 2.2% rowerzystów ofiar wypadków było pod wpływem alkoholu. Koncentrujemy się na kierowcach, to oni stwarzają niebezpieczeństwo”. Nie spotkałem się również z karaniem pieszego za przejście poza przejściem dla pieszych. Zresztą przechodzenie po przejściach dla pieszych jest obowiązkowe jedynie, gdy przejście znajduje się mniej niż 50 m od miejsca, w którym się znajdujemy. Oczywiście nie ma też podobnego do polskiego zapisu o tym, że nie wolno “wtargnąć pod nadjeżdżający pojazd”. Ale to temat na osobny wpis na blogu.

Co dalej?

Już sobie wyobrażam wasze komentarze: “pewnie chętnie cofnęliby tę ustawę”, albo “pewnie wam liczba wypadków wzrosła”. Nic podobnego. Liczba ofiar wypadków zmalała czterokrotnie. A czy ktoś chciał cofnąć ustawę, która nakazuje ubezpieczalniom płacić nawet za wypadki, które z punktu widzenia przepisów są winą pieszego lub rowerzysty? Nie. Zmieniono natomiast przepisy tak, aby dostosowały się do ustawy Badinter…

Odpowiedzialność a szacunek i kurtuazja

Tak więc francuskie przepisy ruchu drogowego ostatnio wzbogaciły się o bardzo cenny paragraf:  R. 412-6 w moim tłumaczeniu :Kierowca musi stale zachowywać się w sposób ostrożny i pełen szacunku względem innych uczestników ruchu, w szczególności – tych niechronionych.25 lat po ustawie Badinter potwierdza się, że nie tylko w sensie finansowo-ubezpieczeniowym, ale i zgodnie z przepisami o ruchu drogowym, to na kierowcy spoczywa odpowiedzialność za innych uczestników ruchu. Bo to auto jest intruzem w mieście, to ono jest tolerowane jako niebezpieczny relikt przeszłości, który przez chwilkę nam będzie jeszcze towarzyszył, bo zmiana przyzwyczajeń wymaga odrobiny czasu.

Oczywiście najważniejsze jest nie to, że w razie wypadku kierowca będzie odpowiedzialny, czy nawet uznany winnym. Liczy się przede wszystkim wzrost świadomości, uwagi na drodze i szacunku względem innych uczestników. Takiej świadomości wszystkich europejskich kierowców już za parę lat życzę nam wszystkim.

  • Robert

    Witam. Wreszcie znakomity artykuł… Sczególnie ważne fragmenty;”Kierowca musi stale zachowywać się w sposób ostrożny i pełen szacunku względem innych uczestników ruchu, w szczególności – tych niechronionych”. Druga rzecz to …” zamiast uczyć kierowców odpowiedzialności polska policja przypomina pieszym i rowerzystom jakie są przepisy i kto kiedy ma pierwszeństwo” – nietylko Policja ale np program „jedź bezpiecznie”, gdzie ciągle słyszę o przepisach… a jak ich nie znasz to zrezygnuj z roweru – to cytat z Dworaka.

    • Bartosz

      Olivier, Robert czy tez ja nie uważamy tego za bezczelność, więc dlaczego ty tak uważasz?

    • madziu

      Bo Dworak nie jest mistrzem ciętej riposty. Powinien powiedzieć: jeśli nie znasz, to poznaj – i nie byłoby problemu.

  • Hubert

    Z polskiej perspektywy to jest zupełnie powalający tekst – wszystko odwrócone dokładnie o 180%.

  • Piotr Czekaj

    Śpieszę wyjaśnić, dlaczego rzeczywistość jest taka, a nie inna.
    Otóż dlatego, zamiast uczyć kierowców szacunku i kurtuazji przypomina się pieszym i rowerzystom o przepisach ruchu drogowego, ponieważ szacunek i kurtuazja nie są wymagane tymi przepisami.
    Kierowcy samochodów muszą posiadać prawo jazdy i znać przepisy ruchu drogowego, dlatego policja nie musi ich tego uczyć. Zupełnie odrębną kwestią jest ich przestrzeganie.
    Natomiast piesi i rowerzyści nie zdają żadnego egzaminu i zbyt wielu z nich nie ma pojęcia o przepisach ruchu drogowego. Ponadto najlepszym przykładem jest Pan Łaczek, dla którego przepisów należy przestrzegać wybiórczo, tzn. korzystać z przepisów dających przywileje, pomijając te, które są niewygodne.

    • pg

      Ale byś się zdziwił jakby kierowców aut (wieloletnich kierowców) przeegzaminować choćby tylko z teorii przepisów i tylko tych najbardziej podstawowych ;)

    • madziu

      Mimo, że są kwestie, w których bardzo nie zgadzam się z Adamem będę go tu bronił. Nie widziałem do tej pory, żeby namawiał kogokolwiek do łamania przepisów czy omijania tych niewygodnych. Próbuje jedynie doprowadzić do tego, żeby zmieniać przepisy, które uważa, że są złe. Takie jego prawo – na szczęście mamy swobodę wypowiedzi.

      Ja w ostatnim akapicie artykułu zmieniłbym tylko „kierowców” na „kierujących”… bo rowerzyści też święci nie są.

    • Adam Łaczek

      Większośc wypadków rowerzysta vs samochód i pieszy vs samochód jest z winy kierowców samochodów i co więcej trend jest taki że wypadków z winy kierowców jest coraz więcej … To są twarde dane z SEWiKa
      Co do mojej osoby: nigdy nie pisałem by traktowac przepisy wybiórczo natomiast to Pan zrobił z siebie błazna w kwestii znajomości przepisów PoRD (a konkretnie Art 27.1a) więc to raczej Pan ma problem z wybiórczym przestrzeganiem przepisów