MBA: Reforma polityki parkingowej [video]

Dyskusja na temat polityki parkingowej od pewnego czasu toczy się w każdym polskim mieście. W Krakowie jest ona zawsze najgorętsza w momentach, kiedy mowa jest o jej poszerzaniu. Dlaczego w ogóle ktoś na taki pomysł wpada i ośmiela się podnosić go publicznie? Z prostej przyczyny. Jak mówi Ethan Kent z organizacji Project for Public Spaces:

Umożliwienie samochodom parkowania za darmo na ulicach, przez co zajmują daną przestrzeń przez długi czas nie przyczyniając się do żadnej innej działalności, to najmniej wydajne wykorzystanie ulic i przestrzeni publicznej. 

Ciekawych argumentów za wprowadzaniem płatnego parkowania w ostatnim już odcinku serialu edukacyjnego pod polskim tytułem Wyższa kultura mobilności, dostarcza profesor Uniwersytetu Pensylwanii, Rachel Weinberger. Po pierwsze, porównuje powierzchnię dwu miejsc parkingowych i przyzwoitego mieszkania typu kawalerka lub niedużego mieszkania dwupokojowego.

A po drugie, konstatuje swoją wypowiedź następująco:

Myślę, że w przeszłości problem parkowania był postrzegany jako niedostateczna ilość miejsc, w których można zostawić samochód. Ale coraz więcej miast zaczyna dostrzegać, że problem ten można zdefiniować w inny sposób – że tak naprawdę problemem jest zbyt duża ilość miejsc parkingowych.

Kto jest za?

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • VAT

    Może by tak policzyć powierzchnię miejsc postojowych w Krakowie, a przynajmniej w centrum? Ciekawe co by z tego wyszło? :)

  • madziu

    Niestety ciężko jest mówić w Krakowie o ilości miejsc parkingowych czy ich powierzchni, bo samochody, z wyjątkiem kilku ulic jak na przykład ul. Szlak, parkują gdzie popadnie. Patrząc na tę ulicę można dojść do wniosku, że samochody w mieście to nie samo zło, że nie muszą totalnie szpecić przestrzeni i że da się z nimi żyć. Uporządkowanie tej kwestii wiąże się jednak chyba z ograniczeniem ilości miejsc do parkowania.

    • @madziu

      uporzadkowanie parkowania, to nie likwidacja miejsc postojowych. sam piszesz, ze samochody zostawiane sa gdzie popadnie, bardzo czesto niezgodnie z przepisami. tak tez bylo na ATW. nie odebrano tych miesc kierowcom, a jedynie odzyskano nielegalnie zajeta przestrzen. zapraszam na al.Beliny-Prazmowskiego. tam kieorwcy nielegalnie parkuja ukosnie. gdyby ich zmusic do parkownai rownoleglego to beda jkrzyczec, ze sie im zabiera miejsca postojowe, co nie jest prawda. codziennie Krakow i krakowianie sa okradani z cennej przestrzeni miejskiej przez tysiace kieorwcow. to pierwsza rzecz do uswiadomienia sobie. pozniej mozna przejsc do dzialania.

      • madziu

        Chyba nieprecyzyjnie się wyraziłem – uporządkowanie tej kwestii spowoduje, że nareszcie samochody będą zajmować tylko te miejsca, które są dla nich przeznaczone. Siłą rzeczy zmieści się ich mniej. To chciałem napisać.

        Co do parkowania niezgodnie z „instrukcją” pod znakiem D-18 lub jej brakiem (jej brak przecież również określa sposób parkowania), to zgadzam się w 100%. Niektórzy są na tyle bezczelni, że parkują w ten sposób nawet w takich miejscach jak wschodnia jezdnia ul. Retoryka.

  • madziu

    Swoją drogą nie rozumiem stawiania znaków zakazu zatrzymywania się i postoju (jak na ATW) w miejscach, w których ten zakaz wynika bezpośrednio z PoRD (po zaparkowaniu samochodu zostaje mniej niż 1,5 m chodnika). To wyrzucanie naszych pieniędzy. Znaki tanie nie są ani nie zdobią miasta. Po prostu powinna się tam przez kilka tygodni fatygować SM i problem został by rozwiązany.

    ZIKiT odmówił mi postawienia takiego znaku w tego typu miejscu dokładnie w ten sposób to argumentując.

    • winne ponosi SM, Policja, ZIKiT i kierowcy. tam gdzie sa klopoty z egzekucja, a sa prawie wszedzie, powinny byc stawiane znaki lub slupki.

  • @madziu
    i widzisz, tu sie zgadzamy. ja np. walcze wlasnie z bezczelnoscia kierowcow. niestety do wielu zachowan zacheca ich infrastruktura. gdyby byla uporzadkowana, zwezona i przyzwoicie oznakowana, do lamnania przepisow dochodziloby rzadziej. a tak mamy w Krakowie sporo przeskalowanych ulic, na ktorych ograniczenie predkosci wyznacza znak, a wszyscy si ez niego smieja, bo przeciez ulica szeroka. to samo z parkowaniem.

    wracajac do Beliny-Prazmowskiego, teraz kiedy parkuja skosnie zwezaja pas ruchu, wiec jak jedzie rowerzysta to nie moga go kierowcy wyprzedzic. takei sa wlasnie konsekwencje lamania przepisow przez samych kierowcow. na Beliny jest akurat miejsce i na parkownie i na pas rowerowy i na pas ruchu samochodowego. trzeba tylko oporzadkowac aleje

    • madziu

      Moim zdaniem zamiast szpecić miasto znakami pionowymi trzeba po prostu zacząć egzekwować istniejące prawo. To by zadziałało. To nie istnienie znaku, a nieuchronność kary powstrzymuje ludzi przed łamaniem przepisów.

      Oznakowania poziomego, wysepek, zatoczek itp. natomiast ewidentnie brakuje. Prawdą jest, że tam, gdzie się pojawiają robi się względny porządek (Zwierzyniecka, Szlak itp.)

      A niektórych do olewania wszystkich dookoła zachęca ich chamstwo, a nie brak infrastruktury. Wpadłbyś na pomysł, żeby zaparkować samochód tak, żeby nie można było się zmieścić jadąc wózkiem dziecięcym między Twoim samochodem a kamienicą ? Ja bym nie wpadł.

    • madziu

      Wbrew pozorom my się w ogóle w wielu kwestiach zgadzamy :)