MBA: Opłata kongestyjna, czyli opłata za wjazd samochodem do centrum [video]

Opłata kongestyjna, zwana także opłatą od natężenia ruchu ulicznego, czy po prostu opłatą za wjazd samochodem do centrum uzasadniana jest tym, że przestrzeń jest jednym z najcenniejszych zasobów w mieście i dlatego należy ją wycenić, tak jak swoją cenę mają bilety do teatru, kina, muzeum czy nawet Ogrodu Botanicznego i Ogrodu Doświadczeń.

Adam Łaczek, jeden z publicystów i bike krk, nazywa obecną sytuację prawną w Polsce (utrudniającą wprowadzenie tego rodzaju opłat) socjalizmem samochodowym.

Natomiast “Gridlock Sam” Schwartz – nowojorczyk, wieloletni pracownik tamtejszego Departamentu Transportu, którego miałem przyjemność spotkać w Krakowie podczas ubiegłorocznego Tygodnia Mobilności, trafnie konkluduje:

Miasta, które chcą być konkurencyjne w XXI wieku i myślą o XXII wieku, muszą wprowadzić opłaty za natężenie ruchu ulicznego.

Myślisz, że krakowianie zgodziliby się na takie opłaty? Jaki obszar Krakowa mógłby zostać objęty opłatą? Może cały obszar wewnątrz trzeciej obwodnicy?

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • Jestem zdecydowanie przeciwny wprowadzaniu opłaty za wjazd do centrum. Powinno się raczej przekonywać do pozostawienia prywatnych samochodów, a nie zmuszać do robienia tego. Nie każdy ma możliwość jazdy rowerem czy komunikacją miejską, nie zawsze jest to wygodne, szczególnie jeśli transportujemy coś mało wygodnego.

    • Adam Łaczek

      Czemu mam płacić za komunikację publiczną? Powinno się raczej przekonywać do korzystania z niej a nie zmuszać do opłat. Nie zawsze kupno biletu jest wygodne, czasem brak drobnych. Socjalizm samochodowy jednym słowem

      • Hubert

        Good point.

  • a jakimi sposobami przekonywać, na przykład Ciebie do pozostawienia samochodu pod domem, kiedy NIE transportujesz czegoś mało wygodnego?

  • gala

    tak, tak, tak!!!! płacić, płacić, płacić!!!
    Tylko co później się dzieje z tymi pieniędzmi ??

    • akme

      loterię

    • Adam Łaczek

      To co w Londynie czy Sztokholmie – pójdą na transport publiczny i remonty dróg

  • @marcin wójcik – wtedy jeżdżę komunikacją miejską. Wszystko kwestią mentalności mieszkańców. Jak nie potrzebuję, to nie pakuję się do auta, tylko pokornie czekam na autobus. Mieszkam poza Krakowem (gmina Zielonki), więc nie jest to dla mnie szczególnie wygodne, gdyż kursy są co około półtorej godziny, a i trasa nieoptymalna, ale jestem w stanie zrozumieć, że nie ma co tworzyć większych korków. I tak nie jest to u nas jeszcze taki problem, jak na przykład we Wrocławiu.

    Inna sprawa, to zawodność komunikacji zbiorowej. Ostatniej zimy, dwa dni po pierwszych większych opadach śniegu (chyba przełom grudnia i stycznia) nie mogłem dostać się z miasta do domu, bo autobus utknął w zaspie. To samo, gdy kolejny tramwaj wykolei się pod Bagatelą albo zerwie trakcję na Mogilskim – samochodem sam sobie mogę wybrać trasę.

    • Adam Łaczek

      Żyjemy w kapitalizmie, za wszystko się płaci, po co zostawiać taką enklawę socjalizmu w czasach gospodarki wolnorynkowej? Są ważniejsze rzeczy które powinno się dotować np. mieszkalnictwo, zdrowie publiczne

      • tym tokiem rozumowania dojdziesz do oplat dla pieszych, ktorzy przeciez korzystaja z przestrzeni publicznej. niestety nie dostrzegasz zasadniczej roznicy pomiedzy pieszym, rowerzystą, pasażerem KM a kierowcą. przypomnij sobie matematykę, weź taśmę mierniczą i zmierz ile przestrzeni zajmuje jeden samochod a ile rower, czy osoba siedzaca na przystanku? a jak nie zauwazysz roznicy lub nie zrozumiesz dlaczego wprowadza sie oplaty nie tylko za parkowanie, ale takze za wjazd do centrum, to proponuje byś dobrowolnie zacząl placic za korzystanie z przestrzeni publicznej.

      • Hubert

        Dodajmy jeszcze jedno: pieszy czy rowerzysta, poza tym, że nie niszczy samą swoją obecnością przestrzeni miejskiej, wytwarza pewną wartość dodaną – korzysta z usług, podnosi poziom „społecznego bezpieczeństwa” (wiadomo: tam gdzie większy ruchu, tam można spokojnie przejść nawet ciemną nocą), zmniejsza wydatki państwa na ochronę zdrowia itd. Innymi słowy: pieszym i rowerzystom powinno się wręcz dopłacać za to, że wybierają taką a nie inną formę transportu.

      • Kierowca też korzysta z usług, spala paliwo, inwestuje w naprawy i przeglądy, płaci za rejestrację pojazdu, opłaca ubezpieczenia. Też przejeżdża przez ciemne ulice i też może interweniować.

      • akme

        szczególnie spalanie paliwa jest bezcenne/ tak myśleli londyńscy radni sabotując ideę zielonej fali – wiadomo że auta stojące w korku = więcej „spalania paliwa” jak wiadomo bezcennego tym bardziej że zasoby są skończone.

      • Hubert

        Czyli utrzymuje niemiecki przemysł motoryzacyjny, chińskich producentów części i rosyjskich magnatów paliwowych. Super.

      • Jaka enklawa socjalizmu? Nazywasz kapitalizmem wysokie podatki? Przecież dotowanie opieki społecznej czy „zdrowia publicznego” to jest właśnie socjalizm i państwo opiekuńcze.

      • Adam Łaczek

        Ale opłata za wjazd do centrum jest OPŁATĄ za usługę, a nie podatkiem. A dotowanie opieki społecznej czy „zdrowia publicznego” to jest właśnie socjalizm i państwo opiekuńcze – z tym się zgodzę, ale po prostu jak mamy miec państwo opiekuńcze to już lepiej w kwestii opieki społecznej a nie opieki nad samochodami.

      • Nie zgodzę się. Na wspomniany wywóz śmieci nie ma monopolu. Na wjazd do centrum już owszem. Jeśli wjeżdżam do miasta samochodem, to nie mogę z niego legalnie zrezygnować. A opłata ta cechy podatku spełnia, jest bezzwrotna, jest przymusowa, jest powszechna. Przypomina mi się dawny podatek od posiadania psa. Zresztą, nie ma sensu spierać się o nazewnictwo, po prostu jestem przeciwny wprowadzaniu czegoś takiego. Nie zlikwiduje to problemów komunikacyjnych (a moim zdaniem są one w Krakowie dosyć małych rozmiarów), a spowoduje tylko, że będziemy odprowadzać więcej pieniędzy, którymi państwo zazwyczaj nie umie odpowiednio zarządzać.

      • Adam Łaczek

        Jak to jest monopol? To nie ma tramwajów/autobusów/rowerów? Masz wybór i wybierasz auto. Nikt na Ciebie nie nakłada podatku za posiadanie auta – chodzi o opłatę za wjazd

      • Monopol: jest kilka firm, które mogą mi wywieźć śmieci, zapłacę tej, której usługi uznam za najlepsze. Za wjazd do centrum muszę zapłacić państwu. Owszem, mam wybór środka komunikacji, ale nie mam najmniejszej ochoty dopłacać do czegoś, czego nie uznaję za słuszne.

      • poczytaj ustawe odnosnie wyworzenia odpadow. od przyszlego roku beda one wlasnoscia gminy i wcale nie bedziesz mogl wybierac. to gmiana za Ciebie zdecyduje, kto bedzie odbieral odpady i wszystko wskazuje na to, ze zaplacisz za te usluge wiecej niz obecnie.

      • Adam Łaczek

        Jakiemu państwo? Gminie Kraków. I nie musisz płacic bo możesz skorzystac np z komunikacji miejskiej i wtedy zapłacisz też ale w innej formie. Tutaj też płacisz temu czyje usługi uznasz za najlepsze – albo płacisz MPK, albo prywatnym przewoźnikom, albo Gminie za dostęp do drogi, albo masz to za darmo ale jedziesz rowerem … Każda z tych usług ma różne zalety i wady a Ty masz wybór.

      • Adam Łaczek

        A ja postawię pytanie inaczej: idąc Twoim tropem myślenia to ZIKiT jest monopolistą w kwestii organizacji transportu zbiorowego i masz tylko jeden wybór: miejską komunikację zbiorową, bo busy ciężko nazwac liczącą się alternatywą. Tak więc bilety MPK to w rzeczywistości podatek który należy zlikwidowac, bo i tak na nas nałożono inne podatki. Z czego w takim razie finansowac komunikację zbiorową? Może z pieniędzy na budowę dróg?

      • Przejazd komunikacją miejską jest usługą, za którą płacę i jest to dla mnie normalne. Droga po prostu jest, a jej budowę współfinansowałem ze swoich podatków (!), więc mam prawo do korzystania z niej jakimkolwiek pojazdem. Nie zamierzam ślepo wierzyć, że te pieniądze pójdą na budowę dróg, nasza administracja nie działa aż tak sprawnie. A zwyczajnie, po ludzku, nie zamierzam dopłacać do czegoś, co aktualnie jest za darmo. Jednocześnie uważam, że ta opłata nic nie zmieni – ruch jeżeli się zmniejszy, to minimalnie. To by było nienormalne, gdybym był zwolennikiem obciążania się kolejnymi podatkami / opłatami, które de facto są przymusowe. Można mówić, że przecież nie mam obowiązku wjeżdżać do centrum, tak samo nie mam obowiązku generować odpadów, wykazywać jakiegokolwiek dochodu, pracować, czy wreszcie nie mam obowiązku jeść, pić i oddychać.

      • Adam Łaczek

        1 Jak droga tak po prostu „jest” to proponuje zobaczyc co się z nią stanie jeśli nikt się nie będzie nią zajmował :)
        2 Nie współfinansowałeś drogi z benzyny którą palisz, tylko współfinansowałeś np z PITu jak mieszkasz w Krakowie, jak nie to pewnie nie współfinansowałeś. Analogicznie komunikacja zbiorowa jest dofinansowana z tego samego podatku a i tak trzeba za nią płacic. Nie mówię że za drogi masz płacic w 100%, ale może tak jak przy komunikacji zbiorowej pokrywać te 50 -70% kosztów?
        3. „A zwyczajnie, po ludzku, nie zamierzam dopłacać do czegoś, co aktualnie” dofinansowuje, więc ma byc przynajmniej częściowy zwrot kosztów przez prawdziwych użytkowników – tak jak przy komunikacji
        4. „To by było nienormalne, gdybym był zwolennikiem obciążania się kolejnymi podatkami / opłatami, które de facto są przymusowe.” Ale de facto jesteś przez to zwolennikiem obciążania kosztami za drogi innych -często tych którzy nawet nie mają samochodu. To jest pasożytnictwo społeczne. Jak urynkowimy drogi to np bilety za komunikacje zbiorową będą mogły stanieć
        5. Nie masz obowiązku dojeżdżac do centrum autem, skoro jest taki obowiązek to czemu większośc Krakowian go ignoruje i porusza się transportem zbiorowym?
        6. „Jednocześnie uważam, że ta opłata nic nie zmieni – ruch jeżeli się zmniejszy, to minimalnie” Pudło – pomiary wskazują że ruch jednak się zmniejsza a prędkośc średnia się podnosi.

      • Rowery i piesi też wykorzystują drogę, więc nie widzę powodu, dla którego inni nie mieliby się do niej dokładać. Przychody MPK z biletów to może 20 – 30 %, nie pamiętam dokładnie, można to sprawdzić. Gdzie były prowadzone te pomiary? Zakładam, że nie w Polsce. „Pasożytnictwo społeczne” – nazywaj, jak chcesz, dla mnie to bez różnicy. Nie mam ochoty dopłacać do czegoś, co jest teraz za darmo. To jest normalne, że ludzie protestują, gdy się podnosi VAT, wiek emerytalny itd. I to samo będę robił, gdy ktoś u góry wpadnie na pomysł wprowadzenia opłaty za wjazd do centrum. Może nie obowiązek, po prostu chcę dojeżdżać do centrum autem, bo tak jest mi zazwyczaj wygodniej. Pomijam fakt, że środki komunikacji zbiorowej są dosyć awaryjne, a nie mam ochoty stać na Mogilskim, bo zasilanie trakcji padło. Jak mój własny samochód odmówi posłuszeństwa, to jest to tylko i wyłącznie moja wina.

      • nie chesz palacic za cos co do tej pory bylo za darmo. OK
        a co zrobiles w temacie wprpwadzenia oplat za darmowa do niedawna autostrade Śląsk – Wrocław i dalej w kierunku Niemiec. Protestowales? Piasales petycje?

        i jesli chesz, jak Ty uwarzasz za sprawiedliwie, z wszystkich sciagac kase za uzytkowanie ulic, nawet pieszych i rowerzystow, to uswiadom sobie, ze w ten sposob albo zmusisz siebie samego do niewychodzenia z domu, albo zaczniec placic tak czy inaczej. dostrzegasz w jakim kierunku argumentujesz?

      • Adam Łaczek

        1 Dla pieszych i rowerzystów koszt drogi to jakieś 1% kosztu drogi dla aut a nawet mniej :) Spoko mogę proporcjonalnie do tego się dołożyc.
        2 Przychody MPK z biletów to na pewno więcej niż napisałeś
        3. Gdzie były prowadzone badania? W Krakowie :) http://ibikekrakow.com/2012/01/05/niezrownowazony-transport-po-krakowsku-w-liczbach-i-na-mapie/
        Badania (podział zadań przewozowych) z 2003 roku wskazują, że większość podróży odbywa się przy pomocy transportu zbiorowego (48% transport zbiorowy, przy 21% dla samochodów). Od tego czasu jest jeszcze lepiej: raport NIK wskazuje, że w Krakowie z transportu zbiorowego korzysta obecnie o 56 proc. więcej osób niż w 2003 roku (wzrost z 314 300 do 490 000).
        4 „Nie mam ochoty dopłacać do czegoś, co jest teraz za darmo.” Nie jest za darmo, bo to przecież kosztuje, a koszty pokrywają ludzie tacy jak ja, którzy z samochodu za dużo nie korzystają. To jest zrzucanie kosztów na innych. Może zapłacisz za mnie ratę za moje mieszkanie? To podobny poziom roszczeń.
        5. „Może nie obowiązek, po prostu chcę dojeżdżać do centrum autem, bo tak jest mi zazwyczaj wygodniej. ”
        Ok, a mi najwygodniej jest chodzic do kina np w Galerii Kazimierz. Chce miec bilet za darmo! Zawsze!

      • @marcin wójcik:
        Tak, pisałem petycje. Co do opłat dla pieszych i rowerzystów: nie chcę opłat w ogóle. A co do wspólnego zrzucania się na drogi, to chodzi mi o część podatków idącą na infrastrukturę. Nawet, jeśli zostaną wprowadzone opłaty dla kierujących samochodami osobowymi, to nie będę popierał wprowadzenia opłat dla reszty. Raz, że na tyle mściwy nie jestem, dwa – jednak, jak wcześniej zauważyłem, nie poruszam się tylko samochodem.

        @Adam Łaczek:
        Pozostańmy na takim poziomie finansowania państwa i gminy Kraków, na jakim jesteśmy obecnie. Żadnych opłat więcej, czy to dla rowerzystów, czy dla pieszych, czy dla samochodów osobowych. Chodzi mi o badania dot. szacowanego zmniejszenia się korków po wprowadzeniu opłaty kongestyjnej, a nie, ile osób porusza się komunikacją zbiorową. W to jestem skłonny uwierzyć.
        Ok, ale do tego dorzuca się każdy. Ty, ja i cała reszta, która płaci podatki.
        A co do biletu do kina: to jest jak najbardziej normalne, że chcemy mieć więcej, taniej i wygodniej.

      • Adam Łaczek

        Kiedy ja się dokładnie odwołuje do obecnego modelu finansowania infrastruktury. Teraz np. mieszkańców Azorów czy Górki Narodowej mami się linią tramwajową która ma powstać za 20 lat, wszystko przez to że transport indywidualny dotowany jest kosztem zbiorowego. Niech Pan wytłumaczy to mieszkańcom czekającym po 30 lat na nową linię tramwajową że od ich interesu ważniejszy jest Pański. Co do zmniejszenia się korków po wprowadzeniu opłaty kongestyjnej – czytałem na ten temat np o Sztokholmie w czasopiśmie „Transport Miejski i Regionalny”

      • Ja też jestem mamiony obietnicą linii tramwajowej do gminy Zielonki w okolicach 2030 r. Nie mam złudzeń, to się nie uda przy obecnych władzach, systemie priorytetów i finansowaniu. Inna sprawa, nie widzę, dlaczego ten tramwaj miałby, na przykład do mojej miejscowości, być konieczny. Prosty przykład: dojazd z Krowodrzy Górki na Ruczaj (ściślej: Rostworowskiego) zajmuje mi autobusem 194 mniej więcej tyle samo, co przejazd dowolnym środkiem komunikacji, zazwyczaj 19, a potem czekanie na 12 lub 18. Oczywiście, są miejsca, gdzie tramwaje poruszają się zdecydowanie szybciej, chociażby tunelem pod Dworcem Głównym. Może nie mamy aż takiej krytycznej sytuacji w Krakowie, jak wspomniana tutaj: http://paweldejko.blogspot.com/2012/05/komunikacja-publiczna-po-raz-kolejny.html , jednak pewne przedstawione tam zalety i wady transportu zbiorowego są obecne wszędzie. Już pomijam komfort podróżowania autobusem i wchodzenia w interakcje z resztą pasażerów (nie lubię, jak ktoś wymusza na mnie ustąpienie miejsca), to podróżowanie własnym samochodem jest zdecydowanie szybsze.

      • Adam Łaczek

        No ale co to kogo obchodzi? Skoro trzeba płacic za chleb to nie rozumiem czemu mamy za darmo rozdawac ciastka. Tak wiem, że ciastka są lepsze niż suchy chleb, ale realia rynkowe są jakie są.

      • Prosta sprawa: im mniej płacę, tym jestem szczęśliwszy. Nazywaj to jak chcesz. Może być wyzysk, może być niesprawiedliwość, może być pasożytnictwo społeczne. OK. Czy tak trudno zrozumieć, że nie chcę płacić za coś, co było do tej pory darmowe?

      • Adam Łaczek

        Tak zwyczajnie po ludzku to Cię rozumiem, ale jak znoszono niewolnictwo to podnoszono w sumie podobne argumenty :)

  • Jeszcze dodając: nie mam najmniejszej ochoty płacić kolejnej opłaty państwu / samorządowi, i tak jakieś 80% tego, co wypracujemy, musimy odprowadzić.

    • Adam Łaczek

      Ja nie mam ochoty płacić w sklepie … ale żyjemy w gospodarce wolnorynkowej. To co likwidujemy opłaty za wywóz śmieci?

      • To nie jest tożsame z wysokimi podatkami. Polecam obejrzeć, chociaż nie jestem zwolennikiem JKM: http://www.youtube.com/watch?v=AoE9Nu1wEqA

      • Adam Łaczek

        No właśnie. Opłata za wywóz śmieci to opłata za usługę, a korzystanie z systemu miejskich dróg to też usługa.

      • Mniejsza z tym, jak będziemy to nazywać. Szanuję argumenty drugiej strony, ale jestem przeciwnikiem. Zwyczajnie, po ludzku, nie jestem zadowolony, jak ktoś mi każe więcej płacić, a tych opłat / podatków już jest spoko. Cieszę się, że panuje „socjalizm samochodowy” i nasze rządy nie są raczej zainteresowane jego zniesieniem, co jest – przynajmniej dla mnie – dobre. :)

      • Adam Łaczek

        Czyli chcę być miejskim pasożytem bo gdzieś indziej za dużo mi każą płacić? Przecież takie faworyzowanie jednych przy jednoczesnym rynkowym podejściu do drugich to zwykły szowinizm transportowy – z czego się tu cieszyć?

      • Z tego, że obecna sytuacja jest dla mnie dobra, bo nie muszę płacić. Nie wiem, gdzie tu tajemnica.

      • Adam Łaczek

        Ale przez taki stan to pasażerowie komunikacji miejskiej muszą płacic więcej bo to na nich zwala się wolnorynkowe mechanizmy, więc za Twój brak opłat zapłacą inni, bo drogi nie zbudują się za darmo, a z benzyny miasto nie dostaje nic. Słowem wychwalasz sytuacje gdy za Twoje rachunki płacą inni. Może warto pójśc „na swoje”?

      • madziu

        Korzystanie z systemu dróg miejskich nie jest usługą, bo jest to korzystanie z majątku wspólnego, który został wypracowany przez naszych rodziców i dziadków, a częściowo również przez nas. Stało się to w innym systemie prawnym, w którym drogi nie były finansowane przez samorządy.
        To tak, jakby płacić za korzystanie z klatki schodowej w bloku/kamienicy. Można płacić za jej sprzątanie bądź za trzymanie na niej swojej szafy, ale nie za sam fakt korzystania z niej, bo jest ona własnością wspólną mieszkańców budynku.

        I tak jak jestem za ograniczeniem ruchu w centrum, to jestem absolutnym przeciwnikiem stosowania tego rozwiązania.

        W Amsterdamie po „klatce schodowej” możesz „chodzić” do woli, ale jak chcesz zostawić na niej swoją „szafę” to już musisz słono zapłacić, w Niemczech nie możesz wejść w „brudnych butach” i IMHO tędy droga (plus większa strefa w ogóle wyłączona z ruchu indywidualnego).

      • Adam Łaczek

        Ale czy np linie tramwajowe nie są tym samym majątkiem wspólnym wypracowanym przez rodziców i dziadków? Czemu za komunikację trzeba płacic. Zapominasz też że drogi są właśnie: naprawiane, sprzątane, odśnieżane etc. Za klatkę schodową nie płacisz jak jesteś jej współwłaścicielem – dróg nie jesteś. Jak wynajmujesz mieszkanie to za klatkę płacisz pośrednio w czynszu dla właściciela

      • madziu

        W temacie, do kogo należy majątek należący do RP należałoby pewnie zapytać jakiegoś konstytucjonalisty. IMHO należy on do narodu polskiego, czyli do nas wszystkich. I owszem skoro płacimy podatki utrzymując poniekąd to państwo, to powinniśmy mieć prawo do zapewnienia nam podstaw takich jak m.in bezpłatna (czyli zapłacona już w podatkach) komunikacja miejska w aglomeracjach i prawo do darmowego poruszania się po drogach publicznych w celach niekomercyjnych (czyli również poruszania się samochodami, ale pod warunkiem, że nie należą one do firm). Strefy ograniczonego ruchu czy wyłączone z ruchu powinny dotyczyć wszystkich, bo w teorii są wprowadzane po konsultacjach społecznych, w których społeczność lokalna decyduje, że woli daną przestrzeń przeznaczyć w inny sposób.

      • Adam Łaczek

        Ale nie odnosisz się do tego ile płacimy tych podatków. Bo jeśli mówiąc w uproszczeniu płacimy 100 zł, a żądamy darmowych usług za 200 zł to kto finansuje resztę? Z tej perspektywy opłata kogestyjna tylko koryguje obecny niesprawiedliwy stan. Nikt nie mówi że opłata kogestyjna ma finansowac 100% kosztów budowy i utrzymania infrastruktury.

      • madziu

        Nie odnoszę się do tego, ile płacimy kwotowo podatków per osoba, bo ja na przykład płacę ogromne podatki, ale nie oczekuję, że w związku z tym będę miał większe prawa niż ktoś, kto płaci mniejsze. Już wyrosłem z bycia skrajnym liberałem.
        Jeśli tak to traktujesz, to mnie ten „wynajem” przestrzeni publicznej (czyli również mojej) kosztuje strasznie dużo niezależnie, czy korzystam z samochodu, roweru czy idę piechotą.

      • madziu

        To znaczy mam na myśli, że ogromne jak na moje warunki i w odniesieniu do tego, ile pieniędzy mi zostaje :)

    • pg

      Problem to ma rząd :D
      http://regiomoto.pl/portal/aktualnosci/wplywy-z-fotoradarow-duzo-mniejsze-od-oczekiwanych
      ale pokazuje filozofię tego chorego państwa – skubać skubać i jeszcze raz skubać (a nie zapewniać bezpieczeństwo)

  • MK

    Mowilem o tym dawno temu…Genialny pomysl, tak jak w Londynie. Duzo osob i tak by placilo, a miasto mialoby X wiecej pieniedzy na remonty i inne fanaberie, typu Rolls Royce’a dla Majchra, etc, etc.

  • akme

    samochody zatruwają powietrze które jest dobrem wspólnym, osoby poruszające się pieszo albo mieszkańcy centrum muszą „płacić” oddychając spalinami przybysza z innej gminy – na przykład. Pewne koszty poruszania się autem są zrzucane na przechodniów podczas gdy taki cfaniak za kierownicą montuje sobie filtr kabinowy co już jest szczytem alienacji.

  • pg

    Interesuje mnie jedno
    -skoro ruch rowerów szacujecie na 3-4% z tendencją wzrostową
    i chcecie by wzrósł do powiedzmy kilkunastu %
    -a jednocześnie chcecie wyrugować część aut z centrum i promować komunikację miejską
    to rozumiem że wolno by było rowerem jeździć wszędzie, mimo istniejących jakichś tam DDRów, bo jakoś sobie nie mogę wyobrazić 10-krotnie więcej rowerzystów na obecnej infrastrukturze rowerowej w np Krakowie (gdzie i tak jest nieźle) lub nawet na bardziej rozwiniętej ale w obecnym tempie

    Mówiąc z skrócie: czy grożą korki na drogach rowerowych i zderzenia ;) (bo wzrost ruchu (jakiegokolwiek) to wzrost wypadków, korki, zatory, itp)

    • madziu

      Ruch rowerowy na DDR, które nie są używane do szeroko pojętej rekreacji (czyli z wyłączeniem bulwarów wiślnaych i DDR wokół błoń) jest tak mały, że istniejące DDR są w stanie bez problemu przyjąć kilkakrotnie więcej rowerzystów. Nawet na bulwarach i błoniach prawdziwego rowerowego tłoku nie uświadczysz, choć na pewno tam jest gęściej.

      Poza tym tutaj jest mowa o ograniczeniu ruchu samochodowego w centrum – gdzie na znakomitej większości ulic bezpiecznie mogą się poruszać samochody wspólnie z rowerami. W miejscach „trudniejszych” można wydzielać PDR.

      Problem przepustowości moim zdaniem w tym przypadku nie istnieje.

  • @pg
    a to rowerem nie wolno poruszać się po drogach publicznych? wolno tylko po ddr-ach?

    oczywiście, ze na starszej lub niedoszacowanej na 15% udzial rowerów w transporcie, np. na rondzie mogilskim, utrudnienia beda sie zdarzac, ale do wypadkow dochodzic raczej nie bedzie.

    • pg

      Jak jest DDR i biegnie w kierunku naszego celu to jest obowiązek nim jechać i tu jest duży problem
      Bo w PoRD przepis jest przepis i nie ma nic o rodzajach rowerów (pan Dworak swego czasu w swoim programie wyraźnie tępił pewnego kolarza na wyścigówce jadącego jezdnią zamiast DDR) na ani ulg związanych z nędzną jakością tych DDR (może nie w Krk ale w setkach innych miast tak)
      Innymi słowy: przepisy PoRD są niestety „ważniejsze” od budowlanych

  • rbk

    W tych migawkach koło 3 minuty pasowałby Kraków ze swoimi biedaautostradami typu ATW, Opolską, czy planowanym gettem o nazwie Mogilska.

  • barklu

    Swoją drogą, zdarzają się sytuacje kryzysowe (zawiezienie kogoś chorego, przewiezienie dużego sprzętu), kiedy trzeba skorzystać z samochodu. Oczywiście zdarza się to niezbyt często – zatem każdemu powinny przysługiwać np. dwa bezpłatne wjazdy miesięcznie.
    A komunikacja miejska najlepiej żeby była bezpłatna, jak w Tallinie.

    • Adam Łaczek

      Ale jak mam sytuację kryzysową a nie mam samochodu i skorzystam z MPK albo z TAXI to nie mam 2 bezpłatnych przejazdów miesięcznie. Czy to sprawiedliwe?

      • Krzysztof Kozlowski

        A ciekawe czy komunikacja miejska nie korzysta z infrastruktury drogowej… A jak korzysta.
        A rowerzysta?
        On nie zawiezie sam sprzętu do naprawy ale weźmie taksówkę albo wezwie serwis który dojedzie autem.

        Nie korzystasz Adamie z infrastruktury?
        Ile osób które nie mają auta nie płacą podatku drogowego a Koszysta? Czemu?

        Jak płacić to wszyscy. Chodniki tez same się nie zbudują i nie naprawią a nieprawdą jest że nie trzeba ich remontować Kto ma za to zapłacić?

        W kraju gdzie opodatkowanie sięga 86% nakładanie kolejnych podatków to barbarzyństwo.
        Jak mam płacić za autostrady drogi i o zgrozo wjazd do miasta którego jestem mieszkańcem od zawsze to najpierw znieście podatki drogowe i inne przeznaczane na infrastrukturę.

      • Adam Łaczek

        @Krzysztof Kozłowski
        Opłata nazywa się kongestyjną bo jest nakładana za generowanie kongestii (korków)
        Samo to że np w stolicy Szwecji opłata kongestyjna w nocy gdy nie ma korków wynosi 0 SEK jest najlepszym dowodem na to że ta opłata nie jest opłatą za dostęp do infry.
        Komunikacja publiczna i rowerowa nie generują korkom – one im przeciwdziałają.
        Więc płacic opłatę kongestyjną mają wszyscy … generatorzy korków

        A te tzw. podatki drogowe nie idą do budżetu miasta a na budowę autostrad i dróg ekspresowych.
        Pana nawoływania są więc jak teksty w stylu „nie zapłacę za pomidory w warzywniaku, póki chleb w piekarni nie będzie za darmo bo to skandal że mam płacic tu i tu”

  • Czepianie się, coraz popularniejsze stają się samochody o napędzie hybrydowym. Ostatnio wlecze się za mną chęć kupna Toyoty Prius. :)

    • madziu

      Nie rób tego – ten samochód nie jest ani ekologiczny ani ekonomiczny. Porozmawiaj z taksówkarzami w priusach.

  • madziu

    Nie wyżywajcie się na Dawidzie528. Mieszkańcy przedmieść Krakowa mają komunikacyjnie totalnie przerąbane. Jeśli nie mieszkają w Zabierzowie bądź Wieliczce i dodatkowo nie pracują w ścisłym centrum to tak naprawdę są skazani na samochody i tkwienie w korkach. Aglomeracja krakowska nie proponuje im nic, a Wy zaczynacie pisać o płatnym wjeździe do miasta, w którym oni pracują (takie ich prawo).

    Możliwość jeżdżenia do pracy/na co dzień rowerem to niestety komfort, na który nie każdy może sobie pozwolić.

    • Adam Łaczek

      Ale obecny stan rzeczy to wynik takiego, a nie innego modelu finansowania infrastruktury. Gminom ościennym nie opłaca się z biznesowego pkt widzenia finansowac lepszej komunikacji zbiorowej skoro Gmina Kraków subsydiuje dojazd samochodem do centrum. Jak odwrócimy tą sytuację to ludzie tacy jak Dawid wymuszą na własnych Gminach poprawę tej sytuacji.

      • madziu

        To będzie długotrwały i żmudny proces – ja mówię o dniu dzisiejszym.