BRD we Francji : walka z prędkością samochodów, a nie z pijanymi rowerzystami

BRD we Francji : walka z prędkością samochodów, a nie z pijanymi rowerzystami

Francja jest bardzo ciekawym przypadkiem jeżeli chodzi o BRD, zwłaszcza jeżeli się przyjrzymy podejściu do tematu alkoholu i prędkości i porównamy to z polską praktyką.

Większa niż w Polsce tolerancja na alkohol u wszystkich uczestników ruchu

Może ze względu na potężne lobby winiarskie, a może ze względu na tradycje picia wina do posiłków, (w tym do obiadu spożywanego w samo południe), do niedawna (1995) we Francji można było prowadzić (samochód) mając nawet do 0.8 ‰ alkoholu we krwi. Oczywiście na fali walki z plagą wypadków drogowych próg ten obniżono. Teraz sytuacja wygląda tak, ze miedzy 0.5 a 0.8 ‰ prowadzenie (każdego pojazdu nawet roweru) jest wykroczeniem, a powyżej 0.8 ‰ przestępstwem. Grożą za to stosunkowo łagodne kary.

Odpowiednio w pierwszym przypadku grozi mandat do 750 € (w praktyce zazwyczaj nieco mniej) oraz równoczesna utrata 6 punktów karnych (na 12). Powyżej 0.8 ‰ mamy już potencjalnie mandat do 4500 € (w razie recydywy nawet więcej) oraz 6 punktów karnych, natychmiastowe zatrzymanie pojazdu, oraz prawa jazdy (o tym co dalej decyduje sędzia, który może zawiesić prawo jazdy na określony czas, lub nakazać ponowne zdanie egzaminu). W razie recydywy przestępstwo grozi wiezieniem. [Warto zwrócić uwagę na to, że również kierowcy rzadko trafiają do więzienia – AŁ]

Rowerzystom grożą podobne kary finansowe, ale bez możliwości utraty punktów karnych. Rowerzysta za recydywę tez może teoretycznie trafić do więzienia, jednak z dostępnych danych wynika ze nigdy się to nie zdarzyło.

Prędkość zwalczana głównie poprzez gęstą siec automatycznych fotoradarów

W praktyce jednak walka z alkoholem za kierownica nie jest aż takim priorytetem władz. Władze imponujący spadek ilości zabitych na drogach przypisują rygorystycznej polityce walki z przekroczeniami prędkości. Na drogach stoi blisko 4000 automatycznych cyfrowych radarów, których mandaty przyniosły w zeszłym roku – bagatela – 630 milionów €.

Tolerancja wynosi zaledwie 6km/h, a mandaty są przekazywane automatycznie: cyfrowe zdjęcia są obsługiwane w specjalnym centrum, gdzie od razu sprawdza się czy rejestracja się zgadza ze sfotografowanym modelem. Zazwyczaj po zdjęciu mandat przychodzi pocztą już następnego dnia.Za mandat można zapłacić karta kredytowa przez Internet na specjalnej stronie. https://www.amendes.gouv.fr/portail/index.jsp

W zależności od przekroczenia prędkości dostaje się 1 do 6 punktów karnych, a mandat wynosi od 68 do 1500 €, przy czym w mieście nie mniej niż 135 €. Przy przekroczeniu o ponad 50 km/h tez trafia się przed oblicze sędziego.

Poza stałymi fotoradarami, trafiają się również automatyczne ukryte w bagażnikach aut czy innych sprytnych miejscach.

Jaka skuteczność walki z prędkością?

Równolegle do opisanej wyżej walki z nadmierna prędkością, liczba ofiar wypadków spadła w 10 lat z ponad 8000 zabitych do 4000 zabitych. Celem jest zejść poniżej 3000 ofiar. Najlepiej jakby cel ten został osiągnięty już w 2012.

Co z rowerzystami?

Jeżeli chodzi o rowerzystów, spadek jest porównywalny : z 800 zabitych w 1970 zrobiło się 400 w 1995, a teraz, mimo wyraźnego wzrostu ilości rowerzystów liczba zabitych jest na poziomie 140. W tym większość nie jest rowerzystami miejskimi/użytkowymi, tylko rowerzystami >65 lat, zabitych poza miastem (czyli przysłowiowy „dziadek na kolarzówce”).

Rowerzyści dają najlepszy przykład?

Co ciekawe, wśród ofiar (rannych oraz zabitych) wypadków, jedynie 2.2% rowerzystów jest pod wpływem alkoholu, co stanowi najniższy odsetek z wszystkich kategorii (porównywalny jedynie z kierowcami komunikacji zbiorowej oraz TIRów). Dla ścisłości przypomnijmy ze we Francji kierowcy komunikacji zbiorowej i TIRów maja niższy próg niż pozostali czyli 0.2 ‰ alkoholu we krwi. Nie dziwi wiec, ze spośród olbrzymiej ilości kontroli drogowych tylko śladowa ilość była prowadzona na rowerzystach.

Sporadyczne kontrole rowerzystów

W 2009, na ponad 11 milionów testów na obecność alkoholu, 159 000 osób miało powyżej 0.8 ‰ (przestępstwo) a 100 000 miedzy 0,5 a 0,8‰ (wykroczenie). Mandatów za nadmierną prędkość wypisano z kolei 10 milionów (w tym 92% za przekroczenia prędkości poniżej 20 km/h, które w Polsce są praktycznie tolerowane). Warto dodać, ze 38 kierowców dostało mandat za nie ustąpienie przejazdu rowerzyście na przejeździe rowerowym. Mało, ale zawsze jakiś początek. Na sumę 20 milionów mandatów, rowerzyści dostali 12 000, czyli 0.6 promila mandatów, mimo ze stanowią dużo większy odsetek ruchu. Teoretycznie więc rowerzyści maja te same reguły co kierowcy, ale w praktyce bardzo rzadko się ich kontroluje (wielosetkrotnie rzadziej niż kierowców). Francuska federacja użytkowników rowerów: FUB, której właśnie zostałem wice-prezesem, walczy o to, by zmienić prawo, bo w tej chwili tolerancja na jazdę po alkoholu jest tylko niepisanym prawem. Tak wiec zdarza się, by policjanci zatrzymali kogoś, kto jechał na rowerze mając 1.1 promila, i go zamykali „na dołek” (czyli w celi na parę godzin). Z kolei inni policjanci wręcz radzą, by po alkoholu wracać rowerem… byle nie samochodem.

Proporcjonalność kar do stwarzanego niebezpieczeństwa

Wpisuje się to w głębszy proces zwany przez FUB „proporcjonalnością kar”. Od lat domagamy się, by rower owszem był karany, ale mniej dotkliwie niż kierowcy, ze względu na tworzenie wielokrotnie niższego zagrożenia. I nie chodzi tu tylko o alkohol, ale o wszystkie wykroczenia. Tak wiec proponujemy by rowerzystom groziły 3-4 razy niższe mandaty.

Oczekiwania w wymarzonym dla rowerzysty mieście

Oczywiście mamy tez radykalniejsze oczekiwania :

1/ czerwone światło nigdy nie powinno dotyczyć rowerzystów

Od niedawna istnieje we Francji znak, który jest odpowiednikiem strzałki w prawo. tak więc na wybranych skrzyżowaniach rowerzyści mogą traktować sygnalizacje świetlną jak znak ustąp pierwszeństwa przejazdu. My się domagamy by tak było na wszystkich skrzyżowaniach. Rowerzyści oczywiście musieliby ustępować pierwszeństwa pozostałym uczestnikom i ostrożnie przejeżdżać przez skrzyżowania w wypadku czerwonego światła.

2/ stop = ustąp pierwszeństwa przejazdu

Analogicznie, uważamy, ze rowerzysta powinien móc legalnie nie zatrzymywać się na „stopie”. I tak mało kto to robi (bo to niepotrzebnie męczące i nieprzyjemne), a rowerzysta, nie będąc otoczonym skorupą z blachy, ma lepszą widoczność i może sobie bezpiecznie pozwolić na to, by jedynie zwolnić i się rozejrzeć.

3/ wszystkie ulice są legalne „pod prąd”, bez wyjątku, niezależnie od tego czy jest kontrapas (lub inne oznakowanie) czy tez go nie ma.

Od 1 lipca 2010 roku większość francuskich ulic jednokierunkowych otwarto dla rowerzystów w obu kierunkach. FUB domaga się by tak było zawsze, bez wyjątku, i żeby nie wymagało to znaku „nie dotyczy rowerów”.

Na razie francuskie władze dopiero badają i testują nasze innowacyjne pomysły. Za to mają kilka innowacji dla kierowców samochodów.

Nowe narzędzia francuskiego BRD : jazda na czerwonym, odległości miedzy samochodami i… alkohol

Liczba ofiar wypadków spada, ale cel 3000 ofiar jest bardzo ambitny. Tak wiec francuskie władze nadal staraj się znajdować kolejne pomysły na poprawę bezpieczeństwa.

Pierwszym priorytetem jest walka przestrzeganie odległości bezpieczeństwa miedzy samochodami. Wiąże się to z pilnowaniem ruchu z helikopterów (rzadko) oraz z użyciem specjalnych radarów. (samochody musza jechać 2 sekundy od siebie, czyli np 73 metry na autostradzie przy prędkości 130 km/h).

Kolejnym pomysłem są testowane radary na skrzyżowaniach wyposażonych w światła (135 EUR kary i 4 punkty karne), gdzie kierowcy karani są za przejechanie na czerwonym, albo nawet na żółtym jeżeli następuje przekroczenie prędkości).

Żeby nie było, ze walka z jazda kierowców po alkoholu jest całkiem pominięta przypomnijmy również, ze wszystkie pojazdy od 1 lipca 2012 będą musiały mieć na pokładzie przynajmniej jednorazowy alkotest. Co do osób przyłapanych na jeździe samochodem po alkoholu, sędzia będzie mógł nakazać zamontowanie w samochodzie alkomatu, w który trzeba dmuchnąć by odpalić samochód (albo go nie odpalić jeżeli się piło).

Oczywiście rowery w takowy alkotest wyposażone być nie będą musiały. I tak podsumujmy ten wpis.

Komentarz Adama Łaczka:

1. Rocznie we Francji zatrzymywanych jest ok. 100 pijanych rowerzystów, to oznacza, że Francja to prawdopodobnie obok Danii kraj najbardziej liberalny dla nietrzeźwych rowerzystów, mimo niekoniecznie najbardziej liberalnych przepisów.
2 Ciekawe jest też porównanie Francji i Niemiec: pierwsze z państw ma teoretycznie surowe przepisy, ale zerową egzekwowalność (na poziomie 100 zatrzymanych rowerzystów na rok), a Niemcy mimo liberalnego limitu 1,6 ‰ surowo go egzekwują zatrzymując rocznie ok. 10000 osób, które przekroczyły ten limit. W moim odczuciu lepszy jest model Niemiecki, bo uczy szacunku do prawa.
3. We Francji panuje też swoiste społeczne przyzwolenie na jazdę rowerem pod wpływem alkoholu (co generalnie nie jest niczym niezwykłym w Europie). Kilku moich znajomych z Polski podczas kilkudniowego pobytu we Francji byli zapewniani przez miejscową ludność, że nikt ich nie zatrzyma, po czym po konsumpcji kilku lampek wina i Francuzi i Polacy wsiadali na rowery w drodze do domu.
4. Do powrotów z imprez wykorzystywany jest rower publiczny
5. Jeśli przyjrzymy statystykom to okaże się że we Francji w 2009 zatrzymano 259 000 kierowców powyżej 0,5 ‰ alkoholu we krwi. W Polsce było to 74 000 kierowców w 2009 roku. Uwzględniając proporcje w liczbie ludności 66 mln / 38,5 mln oznacza to że we Francji złapano 2x więcej pijanych kierowców w przeliczeniu na np. 1 mln mieszkańców.
Wnioski mogą być 3:
– Francja ma większy problem z pijanymi kierowcami niż Polska (np. z powodu tradycji winiarskich),
– lub Francja ma większą wykrywalność niż Polska, chociażby dlatego że Policja nie traci czasu na pijanych rowerzystów, więc może skupić się na kierowcach i tam osiąga lepsze wyniki.
– lub wpływ na to, ma niższy próg wykroczeń tzn. 0,2 ‰ alkoholu we krwi w Polsce, jednak nie jest to dobre wytłumaczenie, ponieważ stosunkowo niewielu kierowców (20-25 000) w Polsce podpada pod ten próg, a znacznie więcej go przekracza.
6. Całkowite przymykanie oczu na pijanych rowerzystów nie ma ujemnego wpływu na bezpieczeństwo, co więcej może mieć efekt pozytywny:
– pijani rzadziej wsiądą za kierownicę samochodu, skoro mogą liczyć na tolerancję na rowerze,
– dzięki przywilejom (także alkoholowym) we Francji dynamicznie przybywa rowerzystów, co wpływa na rozwiązanie takich problemów jak: suburbanizacja, problemy parkingowe, zanieczyszczenie powietrza, kongestia/straty czasu, , wydłużenie długości życia/zdrowie publiczne, zrównoważony transport etc, co przekłada się też na gigantyczne oszczędności budżetu.
– policjanci uwolnieni od zajmowania się pijanymi rowerzystami mogą działać tam, gdzie ich akcje przyniosą lepsze efekty np. w postaci zmniejszenia liczby zabitych na drogach. Możliwości „przerobowe” policji są przecież skończone, policjanci nie mogą „stać wszędzie”, dlatego tak ważna jest właściwa alokacja zasobów.
7. We Francji mimo dużej liczby pijanych kierowców działania nie koncentrują się tylko na nich, bo co prawda jazda samochodem pod wpływem alkoholu jest bardzo niebezpieczna i szkodliwa, ale największym problemem na francuskich (i polskich) drogach jest nadmierna prędkość i to tu można osiągnąć największe i najszybsze efekty w postaci większego bezpieczeństwa na drogach. To ważna informacja chociażby dla polskich mediów, które w „alkoholowy dzwon” lubią bić, ale w ten „prędkościowy” już niekoniecznie.
8. Kluczowy jest też brak tolerancji dla nawet małych przekroczeń prędkości (do 20 km/h) i masowo stawiane fotoradary. Nawet najbardziej srogi taryfikator mandatów będzie nieskuteczny przy zerowej egzekwowalności ograniczeń prędkości.
9. Pomysły polskich rowerzystów, to nic w porównaniu z postulatami francuskich cyklistów :)
10. Nawet francuscy pijani kierowcy rzadko trafiają do więzień, panuje po prostu niechęć do zamykania w więzieniach, resocjalizować można przecież na inne sposoby.
Macie jakieś inne spostrzeżenia?