Krakowska policja i straż miejska miłosierne

Krakowska policja i straż miejska miłosierne

W Łagiewnikach, jak co roku tydzień po Wielkanocy odbyły się obchody Święta Bożego Miłosierdzia. W tym roku pielgrzymi, którzy wbrew apelom organizatorów i władz miasta przybyli do Sanktuarium samochodami dosłownie ROZJECHALI okolicę. A służby porządkowe – straż miejska i policja nie zrobiły nic, by temu zapobiec.

Mieszkańcy okolicy byli zaskoczeni, gdyż w poprzednich latach panował porządek. Zgłaszający w niedzielę nieprawidłowości w centrali Straży Miejskiej Miasta Krakowa mogli usłyszeć, że interwencje nie będą podejmowane, gdyż zgodę na parkowanie w całej okolicy, mimo ustalonej i zatwierdzonej wcześniej czasowej organizacji ruchu zakazującej parkowania poza wyznaczonymi miejscami, wydał koordynujący na miejscu akcją „zapewnienia bezpieczeństwa” nadkom. Robert Górka z krakowskiej policji.

W rozmowie z naszym redaktorem nadkom. Górka tłumaczył, że przed godziną 10 rano nastąpił nagły „najazd” pielgrzymów-inwalidów. Na przygotowanym dla nich parkingu czekało 100 miejsc postojowych, jednak w ocenie nadkomisarza, osób z uprawnieniami były „tysiące”. W tej sytuacji wydał zgodę na wjazd samochodów przewożących osoby niepełnosprawne w strefy zakazu ruchu i parkowanie wbrew ustawionym zakazom. Sęk w tym, że uprawnień, mimo setki policjantów i strażników miejskich zabezpieczających imprezę, nikt nie sprawdzał.

O godzinie 16 na kilkaset parkujących w okolicy pojazdów tylko nieliczne miały za szybą kartę inwalidy.

Oto, czym zakończyła się troska nadkom. Górki o zmotoryzowanych pielgrzymów:

Główne „atrakcje” wzdłuż ul. Zakopiańskiej. Piesi chodzili „pod prąd” jezdnią! Oto bezpieczeństwo wg krakowskiej policji! Pamiętajcie o tym, gdy będą wam wręczać odblaskową kamizelkę, czy zakładać kask tyłem do przodu lub też po raz dziesiąty kontrolować trzeźwość. To wszystko działania na medal. W republikach bananowych…



Ul. Kołodziejska – miejsce dla matki z dzieckiem w wózku – wiadomo, jak w Krakowie, na jezdni:

Na wszystkich ulicach w okolicy to samo:

Były sobie trawniki. Kto zapłaci za rekultywację terenu? Policja? Czy skarbnik miasta, czyli my wszyscy?

A jak do tego doszło? To proste. Ponieważ padało, a władza moknąć nie chciała lub nie lubi, zdjęto bariery z zakazem ruchu i nikt nie kontrolował, kto wjeżdża w okolicę sanktuarium.

Mimo, że na miejscu były dwa radiowozy (policja + ŻW):

Na Krupniczej, przy Bagateli można zaparkować „na plakat”, natomiast w Łagiewnikach od dziś parkuje się „Na Jezusa”:

Zakopiańska x Siostry Faustyny. Parkowanie na przejściu dla pieszych też nie robiło na policji i strażnikach miejskich żadnego wrażenia.

„Inwalidzi” wzdłuż ul. Zakopiańskiej. A piesi niechaj przenikają przez słupy.

Krakus od urodzenia. Absolwent VIII LO i archeologii UJ, pracuje w jednym z międzynarodowych koncernów chemicznych. Z zamiłowania dziennikarz społeczny. Zamieszkiwał w Nowej Hucie, na Klinach, Prądniku Czerwonym, a obecnie na Górce Narodowej. To ostatnie spowodowało, że sprzedał samochód i kupił rower. Nadal nie może się nadziwić, jak inny jest Kraków z perspektywy dwóch kółek. W wolnych chwilach spotyka się z rowerową bracią, a co zasłyszy, opisuje.

  • akme

    gdyby w Polsce panowała duchowość prasłowiańska zamiast betonowego „sanktuarium” mielibyśmy święte lasy starych drzew obwieszone lampionami a „wierni” na pewno nie rozjeżdżaliby okolicy autami ale wielką masą krytyczną jak już co. No ale skoro najbliższa „ziemia święta” jest w Izraelu… A w naszej przyrodzie mieszkają duchy więc każdy strumyk, każdy zagajnik, każdy skrawek ziemi trzeba ucywilizować bo duchy nie lubią aut betonu chińszczyzny.

  • Robert

    Nigdy nie będzie dobrze:(:(:(. Po wczorajszej ANTYOPRMOCJI ROWERU… w programie „Jedź bezpiecznie” załamałem się:(. Jaśnie wszystko wiedzący Pan Dvorak stweirdził, „że jak ktoś się boi ulicy to niech nie jeździ rowerem”. Dużo by pisać …smutne. Przy takich osobach, tak postępującej Policji, takiej promocji… zawsze rowerzyści będą na straconej pozycji… niestety nie żyjemy w skandynawi czy też inny cywilizowanym kraju Europy. Te programy Dworaka i postępowanie Policji przedstawiają rowerzystów jak uczestników ruchu drogowego – jakby powodwali tysiące wypadków, śmierć, i poploch… toż to masakra. Zrównoważony transport w Polsce to samochód!!! oraz wrogowie czyli piesi i rowerzyści. Póki pieszy i rowerzysta nie stanie się równouprawnionym uczestnikiem przestrzeni drogowo-społecznej póki nie będzie dobrze. Brak chodników, niekiedy nawet pobocza, nie mówiąc o ścieżkach rowerowych… SAMOCHÓD!!!! A RESZTA PRECZ… bardzo smutne:(

  • rbk

    Pan Dworak zasłużył na kolejną „pochwałę” przed swoim przełożonym, tj. marszałkiem województwa. Niestety całkiem prawdopodobne, że za swoje szowinistyczne wypowiedzi dostanie kolejny medal :/

  • Medal dla marketingowców Florovitu za „mistrzowski trawnik” na Zakopiańskiej :D

  • RT

    Oglądałem ten program Dworaka i powiem szczerze, że moim zdaniem dobrze, iż zwracają również uwagę na jazdę po chodniku.

    Oczywiście Dworak tradycyjnie chwilami przesadza ze swoimi tekstami, tak samo idiotyczne jest wrzucenie do jednego worka samochodów przekraczających prędkość nawet i o 50 km/h i rowerzystów jadących powoli pustym chodnikiem.

    Natomiast jedna uwaga do programu: 8:27 – czarny mercedes wymusza pierwszeństwo na PdR. Auto nie zostało zatrzymane, został zatrzymany jedynie rowerzysta jadący później chodnikiem…

  • Deltar

    To jest jakiś koszmar. Dlaczego wszyscy muszą ulegać taj bandzie hipokrytów? Podróżując po Europie od razu widać gdzie mieszkają katolicy a gdzie protestanci. Protestancki pragmatyzm jest widoczny na pierwszy rzut oka w Holandii czy Belgii. Ciekawe, że tam może być ładnie, czysto i w porządku, a u nas nie. Chyba jednak musi wymrzeć najpierw pokolenie zniszczone przez komunizm i kościół katolicki. Może wtedy coś ruszy? Z drugiej strony można zaobserwować powolną poprawę sytuacji. Dużo oddolnych inicjatyw pokazuje, że społeczeństwo przestaje być bierne.

    • akme

      protestantyzm też ma swoje ciemne strony, niestety tam gdzie „czysto” nie zawsze jest fajnie. Polska jest tłamszona przez katolicyzm od tysiąca lat, nasza mitologia słowiańska została wyparta przez mitologię żydowską (stary testament) i teraz ludzie „wierzący” rozjeżdżają trawniki samochodami i żadnego dysonansu czuć nie czują. Zaorać łąki, ściąć stare drzewa, powietrze zamienić w mieszankę spalin i pyłu – spoko. Ale obrazić Joszue albo Miriam – co za niewychowanie i wogóle a gdzie wartości chrześcijańskie? I co niedziela generatory ruchu samochodowego na maksa

    • Jakub Stępak

      Wypraszam sobie. Nawet w samej IKMR jest duża część katolików i jak widać działamy w stronę ładu i porządku ;)

      • ale sa tez ateisci, ktorym tym bardziej nie podoba sie to co wyczyniaja zmotoryzowani katolicy. podobno zatruwanie, niszczenie srodowiska jest grzechem. ciekawe czy ci co zgrzeszyli przyjmowali komunie?

      • paweł ch.

        Gdyby ktoś z zagranicy powiedział, że Polacy to złodzieje to każdy z Was nieźle by się wk..wił. A jednak nie przeszkadza Wam to, w podobnych sytuacjach, uogólniać i formować krzywdzących dla innych (wyznających inną religię) tez.
        Proszę zachować odrobinę zdrowego rozsądku i nie uskuteczniać tu dziecinnej dyskusji o grzesznych, źle parkujących katolikach, cudownych i racjonalnych protestantach oraz sprawiedliwych (i dociekliwych) ateistach. Szkoda, że muszę na rowerowym portalu czytać takie proste, stereotypowe i uprzedzone komentarze.

      • akme

        ” Dlatego niesamowicie irytuje mnie gdy teraz katolicy (papież w czapce kapłana Dagona) mają nauczać o poszanowaniu natury, tysiąc lat po tym jak ścinali nam świete drzewa albo okrutnie niszczyli niedobitki kultów eleuzyjskich które nazywali „czarownicami” ”

        kwestia jest taka że w Polsce panowała prasłowiańszczyzna gdzie czciło się święte drzewa, wspaniałe sanktuaria przyrody a kult miał charakter szamański i prawdziwy płynący z serca. Gdy wbił się tu katolicyzm nasza świadomość ekologiczna została zniszczona, więź z przyrodą traktowaną jako święta została zastąpiona przez feudalne monokultury rolnicze, święte drzewa zostały zniszczone a na ich miejse postawiono różne katolickie świątynie gdzie czczono (pod przymusem państwowym!) strasznego pustynnego demona Jahwe. Po kraju krążyły Einsatzgruppen czyszczące lasy z dawnych kultów. Tak dla przypomnienia: „. Wg średniowiecznych pojęć pogańskie ziemie należały do tego, kto je orężnie zdobył, szerząc wiarę, a więc wypełniając obowiązek krucjatowy”. Taki jest zaczątek katolicyzmu w Polsce i żadna encyklika papieska tego nie zmieni. Gdyby nie machina wojenna zmieniająca kolejne ludy w feudalne farmy fanów mielibyśmy dziś piękne sanktuaria świętych drzew i tak jak Japonia zachowalibyśmy własną tożsamość łącząc tradycję z nowoczesnością i pewnie większości „strasznych polskich cech” by nie było bo to cechy „chytrego niewolnika” ba – wręcz zombie o wykasowanej pamięci! Dlatego tak łatwo Polacy łyknęli ze jahwizm – wiara w plemienne bóstwo Izreala jest kręgosłupem i podstawą Polskości. Niemcy są dumni ze swoich germańskich korzeni, ze straszliwych bóstw, skandynawowie, brytowie itd. A my se są Jahwiści:D Dlatego chociaż wiem że są katolicy którzy chcą dobrze (sam kiedyś taki byłem, biegałem na naszych oświeconych krakowskich kościołów itd) praktykowałem medytacje chrześcijańską i nawet mówiłem ojcze nasz po łacinie. Ale historii to nie zmieni. Jeżeli człowiek naprawdę potrafi zobaczyć „duchy” w przyrodzie to wtedy już kontakt z nią wychodzi naturalnie spontanicznie(choćby te duchy miały być tylko wytworem jego wyobraźni jak tańczące na plantach chochoły) i żadnej encykliki tu nie potrzeba a raczej uwolnienia wyobraźni przygniecionej „grzechem” trzeba tańczyć nago, myśleć jakby bóg nie widział myśli. Pozdrawiam wszystkich walczących o „Jahwizm z ludzką twarzą” bo też kiedyś znajdowałem w tym wiele przyjemności tym bardziej że jest tak wielu autorów starających się naprawdę mądrze i z sercem odczytać straszliwą żydowską mitologię która przyniosła Europie zagładę jej krain wyobraźni;D

  • Dale

    W ostatnim jedź bezpiecznie dworak nic takiego złego nam nie zrobił, jak poprzednicy twierdzą. Bywało o wiele gorzej. Co za problem pojechać jezdnią gdzie jest ograniczenie do 30km/h? Ja muszę nieraz dymać Wielicką (na szczęście nie tą gdzie jest 70km/h, ale tam gdzie jest 50km/h między stacją BP a urzędem miasta) i jadę jezdnią, mimo że to co wyprawiają niektórzy kierowcy faktycznie woła o pomstę do nieba. Jak zaczynają za bardzo się pchać na trzeciego, to zjeżdżam na chwilę na środek pasa nie zważając na trąbienia, machanie rękami itp. i czekam aż się sytuacja uspokoi, potem znów zbliżam się do prawej strony żeby ułatwić kierowcom jazdę (ale na pewno nie zamierzam ułatwiać wyprzedzania w odległości 20cm gdzie dwa auta potrafią wepchać się razem po mojej lewej, a jezdnia ma tylko dwa wąskie pasy i betonową barierę po środku).

    Problem robi się w przypadku osób starszych, które również chcą jeździć, a nie są tak sprawne, żeby utrzymać w miarę bezpieczną prędkość żeby jechać jezdnią taką jak Wielicka. A urzędnicy nie kwapią się, żeby tam zbudować drogę dla rowerów. Ale nawet pomimo tego, dopuszczono tam warunkowo chodnik dla ruchu rowerów, więc nie ma problemu akurat na Wielickiej. Nie rozumie tylko, po co jechać chodnikiem i pokazywać gdzie się ma przepisy na ograniczeniu do 30?

  • jakub bartłomiejski

    Kosciół tworzą wierni. Pewnie wielu z Was to katolicy. Zamiast narzekać trzeba sie wziąć do roboty i …
    … odpowiedzieć na postulaty Benedykta XVI dot. powrotu do teologii stworzenia. (Chrześcijanstwo opiera sie na teologi stworzenia – obecnie prawie zapomnianej i teologii zbawienia, która dominuje)

    Teologia Stworzenia to stosunek chrzescijanina do Świata, a szczegolnie do przyrody, do jej fascynującego piekna i opowieść o odpowiedzialności jaką ma człowiek w stosunku do Bożego Stworzenia. Słusznie, ktoś przywolal Prawoslawie, tam teologia stworzenia nigdy nie zostala tak zmarginalizowana jak w katolicyźmie. Ale jest wola papieża by ją przypomnieć i uczynić częscią naszego zycia. Wszystko zalezy teraz od nas…

  • Daj małpie brzytwę…

  • raj

    Jedno jest pewne – że ci wszyscy co tam parkowali to niewątpliwie byli inwalidzi. Umysłowi.