Policja zaprzecza, jakoby zbyt często kontrolowała rowerzystów…

Być może pamiętacie mój tekst sprzed mniej więcej trzech tygodni, w którym pisałem o nadgorliwości policji w kontrolowaniu trzeźwości rowerzystów. Dzisiaj dostałem odpowiedź od policji, w której policja oczywiście zaprzecza, jakoby była nadgorliwa, trudno jednak w tej odpowiedzi doszukać się jakichkolwiek argumentów na poparcie tej tezy. Przeczytajcie zresztą sami:

W odpowiedzi na Pana email z dnia 11.03.2012 r. w sprawie przeprowadzania kontroli kierujących rowerzystów informuję, iż funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Krakowie, zgodnie z obowiązującymi przepisami zobligowani są do czuwania nad porządkiem i bezpieczeństwem uczestników ruchu drogowego oraz reagowaniem na popełnione wykroczenia i przestępstwa.

W tym zakresie prowadzone są m. in. kontrole zarówno kierujących pojazdami jak i rowerzystów. Każda kontrola podejmowana przez policjantów wiąże się z poddaniem kierującego badaniu trzeźwości. Badania te mają na celu eliminowanie nietrzeźwych kierujących stwarzających zagrożenia w ruchu drogowym.

Jak wynika z danych statycznych około 40 % ujawnionych nietrzeźwych kierujących stanowią rowerzyści, którzy w równym stopniu z kierującymi pojazdami stwarzają realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Przeprowadzoną w stosunku do Pana kontrolę przez policjantów Wydziału Ruchu Drogowego nie można uznać za uciążliwą, ponieważ wiązała się ona z poddaniem Pana badaniu na trzeźwość bez podejmowania innych w tym kierunku działań. Wysuwane przez Pana zarzuty odnośnie krakowskiej policji dotyczące „nadgorliwości w kontrolowaniu rowerzystów” należy zatem uznać za bezpodstawne.

Z up. Naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Krakowie
asp. Mariusz Chmielowiec

Jak nietrudno zauważyć, „odpowiedź” policji w ogóle nie odnosi się do istoty problemu, czyli tego, że rowerzyści kontrolowani są nieproporcjonalnie częściej w stosunku do kierowców. Dałem temu wyraz pisząc moją z kolei odpowiedź na odpowiedź policji:

Szanowni Państwo,
pozwalam sobie zauważyć, że otrzymana przeze mnie odpowiedź w ogóle nie odnosi się do meritum poruszonego przeze mnie problemu.

Pisałem o tym, iż rowerzyści kontrolowani są nieproporcjonalnie częściej niż kierowcy. Jeżeli w nocy, na pustej ulicy, rowerzysta napotka patrol policji, ma praktycznie gwarancję bycia zatrzymanym do kontroli trzeźwości, podczas gdy samochody przejeżdżające tą samą ulicą w tym samym czasie nie są zatrzymywane do kontroli. Taka sytuacja miała miejsce w każdym z czterech przypadków, kiedy byłem kontrolowany (piąta kontrola jako jedyna miała miejsce w dzień, ale również na pustej ulicy, na której patrol zainteresował się mną jako jedynym rowerzystą, nie reagując zupełnie na przejeżdżające samochody).

Świadczy to o znacznie większej intensywności kontrolowania przez policję rowerzystów niż kierowców – to właśnie określiłem słowem „nadgorliwość” i głównie do tego problemu odnosiłem się w moim liście. Państwa odpowiedź nie dotyczy tego problemu w żaden sposób.

Skoro policja znacznie częściej kontroluje rowerzystów niż kierowców, to znaczy że zakłada z góry, że rowerzysta częściej będzie pijany niż kierowca. A takie założenie nosi już znamiona dyskryminacji obywateli ze względu na środek transportu, jakim się poruszają. Kierowca nie będzie narażony na zatrzymywanie co chwilę do kontroli trzeźwości natomiast rowerzysta jest na taką uciążliwość narażony (trudno utrzymywać, że bycie dwukrotnie kontrolowanym w ciągu 5 minut, a w sumie pięciokrotnie w ciągu około miesiąca, nie jest uciążliwe – a nie znam przykładu kierowcy, który byłby kontrolowany równie często). Zwracam uwagę, że artykuł 32 Konstytucji RP stwierdza wyraźnie: „Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.” Uważam, że nieproporcjonalnie częste w stosunku do kierowców kontrolowanie trzeźwości rowerzystów przez policję narusza zapisaną w tym artykule zasadę równego traktowania.

Przy takiej wzmożonej częstotliwości kontrolowania rowerzystów w stosunku do kierowców nie jest niczym dziwnym, że – jak czytam w Państwa odpowiedzi – aż 40 procent wykrytych nietrzeźwych kierujących stanowią rowerzyści. Po prostu taki odsetek wynika z przyjętej przez policję metody kontrolowania trzeźwości rowerzystów. Dodatkowo liczbę tę zwiększa fakt, że w przypadku gdy rowerzysta jest trzeźwy, policja nie podejmuje – jak sami Państwo przyznajecie – żadnych dalszych czynności, w tym także nie spisuje danych osobowych rowerzysty (tak właśnie było w moim przypadku). Podejrzewam zatem, że wobec braku danych rowerzysty taka kontrola nie jest nawet nigdzie odnotowywana w statystykach, w związku z czym do statystyk trafiają tylko sytuacje, gdy rowerzysta był nietrzeźwy.

Ciekawy jestem, jaką teraz otrzymam odpowiedź…

  • Hubert

    Jesteśmy w UE, do Europy wejdziemy wtedy gdy w takich przypadkach władze same uderzą się w pierś i będą wyciągać konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych.

    • akme

      Europa, tfu :D Nam nie trzeba wchodzić do Europy tylko pognać precz homo sovieticusy, jesteśmy u siebie ale okupowani przez dziwny gatunek. Z tego wychodzi że policjanci są łowcami statystyk a nie bandytów, hahaha. Gratuluję. Bełkot policyjny obezwładnia, widać szkołę partyjną. My tu towarzysze itd, zdania o zerowej wartości informacyjnej i oderwane, odwleczone od rzeczywistości po marskistowsku wyalieniowane. To nie jest nasz wynalazek, nie będe wskazywał palcem kto nas w komunizm wciągał. A co do statystyk – proponuję liczyć tak że bierzemy tysiąc rowerzystów, tysiąc kierowców i wtedy mówimy co wyszło. a tak – weźmiemy stu kierowców, tysiąc rowerzystów i mamy wynik: „około 40 % ujawnionych nietrzeźwych kierujących stanowią rowerzyści” i nie mówi nam to nic. Albo i mówi. A są jakieś statystyki mówiące ile skontrolowano rowerzystów a ilu kierowców aut? a Marzanna powinna się palić i lepiej na masie było bez policji ostatnio:D Trzymam kciuki za rowerowych Martinów L. Kingów:D

      • Adam Łaczek

        „Nam nie trzeba wchodzić do Europy tylko pognać precz homo sovieticusy, jesteśmy u siebie ale okupowani przez dziwny gatunek”
        Nie ujął bym tego lepiej :)

  • Neverhood

    Otrzymasz niemal identyczną odpowiedź.

    • raj

      A otóż i odpowiedź, którą dzisiaj wysmażyła do mnie policja:

      W odpowiedzi na Pana email z dnia 30.03.2012 r. podtrzymuję stanowisko zaprezentowane Panu w poprzednio udzielonej odpowiedzi. Jednocześnie nie widzę podstaw do dalszej polemiki na temat prowadzonych kontroli rowerzystów.
      Funkcjonariusze WRD KMP w Krakowie podejmują działania mające na celu skuteczne eliminowanie z
      ruchu kierowców poruszających się pod wpływem alkoholu lub podobnie działającego środka zarówno w stosunku do rowerzystów jak i kierujących innymi pojazdami, będących uczestnikami ruchu drogowego.

      Z upoważnienia Naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Krakowie
      st. sierż. Barbara Oskwarek

      Tłumacząc to z polskiego na nasze „nie mamy pojęcia o co ci chodzi, przestań nam zawracać d… i spadaj na drzewo”.
      Żenujące.

      • akme

        do 1863 roku w Japonii ważniejsze dokumenty państwowe pisano wierszem (poezją). Tu widzę policja używa jakiegoś „tetrabełkotu”.

      • Adam Łaczek

        Pisz odpowiedź, że Cię okłamali skoro podtrzymują stanowisko. Chodzi o zdanie: „„rowerzyści, którzy w równym stopniu z kierującymi pojazdami stwarzają realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.” które jest kłamstwem więc trzeba ich pociągnąc do odpowiedzialności. Za pierwszym razem nie znali jeszcze mojego opracowania, ale teraz już znają a skoro podtrzymują stanowisko to kłamią …
        Moje pismo (na razie bez odpowiedzi):
        Szanowni Państwo,
        Mam kilka uwag do Państwa pisma do Jarosława Rafy ws nadmiernych kontroli trzeźwości rowerzystów, a które to pismo Pan Rafa opublikował w tym tekście:
        http://ibikekrakow.com/2012/03/30/policja-zaprzecza-jakoby-zbyt-czesto-kontrolowala-rowerzystow/
        Napisali Państwo m.in. „Jak wynika z danych statycznych około 40 % ujawnionych nietrzeźwych kierujących stanowią rowerzyści, którzy w równym stopniu z kierującymi pojazdami stwarzają realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.” O ile nie wnikam w te „40 % ujawnionych nietrzeźwych” rowerzystów to skoro już powołują się Państwo na statystykę to należy podkreślić, że nieprawdą jest stwierdzenie „rowerzyści, którzy w równym stopniu z kierującymi pojazdami stwarzają realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.”, bowiem to twierdzenie zostało obalone przeze mnie w analizie systemu SEWiK którą opublikowałem na łamach ibikekrakow: http://ibikekrakow.com/2012/03/31/pijani-sprawcy-wypadkow-kto-szkodzi-glownie-sobie-a-kto-innym-pijani-rowerzysci-jak-pijani-piesi/
        Oczywiście nie mam do Państwa pretensji o to pismo do Pana Rafy, ponieważ zostało one napisane przed opublikowaniem przeze mnie danych z SEWiK, jednak kolejne takie sformułowania z Państwa strony byłyby po prostu propagowaniem kłamstwa. Dlatego liczę że w kolejnych pismach, jak i medialnych wypowiedziach Policja nie popełni już takiej gafy.

        Czy kontrole rowerzystów są nadgorliwe? Tego nie wiem, ale wiem, że są nieproporcjonalne do zagrożenia jakie wywołują rowerzyści
        Ilość rocznych zatrzymań zarówno pijanych rowerzystów jak i pijanych kierowców jest zbliżona na przestrzeni lat 2001-2010 (670 tys. kierowców vs 600 tys. rowerzystów za przestępstwa z Art. 178a kk), co oznacza, że tak naprawdę na przestrzeni lat rzeczywista liczba pijanych kierowców i pijanych rowerzystów – czyli także tych nie wykrytych – w wartościach bezwzględnych jest podobna. W każdym razie nie ma dowodów pozwalających twierdzić, że rzeczywista liczba pijanych rowerzystów jest kilkakrotnie większa od rzeczywistej liczby pijanych kierowców i odwrotnie. Wahania na przestrzeni lat to 50%. Mimo teoretycznie zbliżonej liczebności pijanych rowerzystów i pijanych kierowców samochodów osobowych ilość osób trzecich poszkodowanych przez obie grupy różni się ponad 113-krotnie, a gdyby uwzględnić tylko zabitych to wielokrotność idzie już w tysiące (ok. 5500), co pokazuje, że działania Policji nie są adekwatne do realnego zagrożenia jakie generują pijani kierowcy samochodów.

        Ilość zatrzymanych kierowców w 2011: 25084 (Art. 87 § 1 KW) i 84939 (Art. 178a § 1 KK), łącznie 110023 osób. Ilość zatrzymanych rowerzystów w 2011: 9919 (Art. 87 § 2 KW) i 63546(Art. 178a § 2 KK), łącznie 73465 osób (dane za opracowaniem KGP). Przyjmując że rzeczywista liczba pijanych kierowców pojazdów mechanicznych i rowerzystów jest w jakiś sposób proporcjonalna do ilości wykrytych przestępstw zakładam, że rzeczywista bezwzględna liczba pijanych kierowców w 2011 jest większa od liczby pijanych rowerzystów o 49,76%. Jednak jeśli porównamy liczbę wypadków spowodowaną przez obie grupy to okaże się że nietrzeźwi kierowcy pojazdów mechanicznych spowodowali w okresie 1-10.2011 aż 9,9436 razy więcej wypadków niż nietrzeźwi rowerzyści (2118 vs 213). Uwzględniając ich większą liczebność należy stwierdzić, że pijani kierowcy pojazdów mechanicznych powodują wypadki 6,6396 razy częściej niż pijani rowerzyści. Dlatego porównując statystyki rannych/zabitych osób trzecich przez nietrzeźwych: rowerzystów i kierowców samochodów osobowych należy mieć na uwadze to, że nie dość, że pijani rowerzyści rzadko kiedy robią krzywdę komuś trzeciemu to wypadki z ich powodu zdarzają się ponad 6,6 razy rzadziej.

        Jak na dłoni widać więc, że fakt, że Policja poświęca swoją uwagę równomiernie zarówno pijanym rowerzystom jak i pijanym kierowcom odbija się później czkawką w bezpieczeństwie ruchu drogowego. Chodzi o niewykorzystane korzyści jakie Policja traci kontrolując trzeźwość rowerzystów, ponieważ w tym samym momencie mogłaby skontrolować np trzeźwość kierowcy samochodu, co z punktu widzenia zmniejszenia liczby rannych osób trzecich, liczby wypadków spowodowanych przez pijanych, czy liczby zabitych osób trzecich miało by nawet do kilku tysięcy większy sens. Co za tym idzie skontrolowanie trzeźwości np 10000 rowerzystów mniej umożliwiłoby skontrolowanie trzeźwości 10000 kierowców więcej, co realniej wpłynęłoby na zmniejszenie liczby wypadków,oraz rannych i zabitych osób trzecich. Z kolei odwrotne działania a więc skontrolowanie większej liczby rowerzystów kosztem mniejszej ilości kierowców odbiłoby się znowu ujemnie na stanie BRD. Zasoby Policji są przecież stałe więc jedne działania są zawsze kosztem innych.

        http://ibikekrakow.com/2012/04/02/szwajcaria-limit-05-%E2%80%B0-dla-rowerzystow-niskie-kary-i-lagodne-podejscie-policji/
        Co ciekawe szwajcarskie BFU w swojej publikacji „Ruch rowerowy. Wypadki, czynniki ryzyka i prewencja” http://www.bfu.ch/PDFLib/894_22473.pdf w podpunkcie 3.5.4 stwierdza, że policyjne kontrole trzeźwości nakierowane stricte na rowerzystów są mało realistyczne, zbyt osobo-chłonne i że zasoby policji można lepiej wykorzystać przeciwko pijanym kierowcom pojazdów silnikowych. Propozycja takich działań wobec rowerzystów zostaje nazwana „nie wydajnym wykorzystaniem zasobów”. BFU to Szwajcarska Rada ds. Zapobiegania Wypadkom, czyli taki odpowiednik naszej KRBRD, ale rozszerzony także poza ruch drogowy. (Nie)umiejętność odpowiedniej alokacji małej ilości środków to jedna z przyczyn dla których Polska od lat okupuje ostatnie w miejsca w tej kategorii BRD w Europie, a Szwajcaria jest uznawana za jeden z najbardziej bezpiecznych krajów świata w ruchu drogowym.

        Może to właśnie ta nieodpowiednia alokacja małej ilości zasobów małopolskiej „drogówki” jest przyczyną tak kiepskich ostatnio wskaźników brd w Małopolsce? Liczę że znajdzie się w Małopolskiej Policji chociaż jedna osoba, która dysponuje na tyle dobrym aparatem matematycznym (może studia techniczne i kilka semestrów analizy matematycznej?), że będzie umiała wypracować właściwie proporcje, które realnie przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach.

    • akme

      wiesz że kiedyś film o Tobie nakręcą w stylu „Erin Brockovich”?:D

  • rbk

    Jarek, sprawę trzeba pchnąć wyżej, bo prosty milicjant tego nie zrozumie nawet, co Ty do niego piszesz o dyskryminacji.
    Może wojewoda na początek. Moim zdaniem, trzeba też napisać list do RPO i do Komisji Europejskiej o tym niebezpiecznym zachowaniu. Będzie wstyd na Europę to może milicja zajmie się czymś pożytecznym, a nie nabijaniem statystyk.
    Żenujące, czego świadkiem jesteśmy :|

    • akme

      gdyby chodziło tylko o kontrole, można by to jakoś przełknąć. gdyby udzielali pouczeń za pierwszym razem i w jakiś sensowny miły sposób próbowali wprowadzić to bezsensowne prawo. ale jeżeli za wypicie jednego piwa dostaje się półroczny zakaz jazdy na rowerze po którego złamaniu człowiek staje się przestępcą… ręce opadają. Nasze państwo jest toksyczne.

      • madziu

        Tu nie chodzi tylko o kontrole, ale aż o kontrole. I nie jest problemem kontrolowanie rowerzystów, a to, że poświęcając na to czas (i na inne bardzo ważne rzeczy) nie kontroluje się kierowców – zwłaszcza późnymi wieczorami. W Krakowie rutynowe kontrole chyba nie istnieją. Nie zdarzyło mi się to nigdy podczas, gdy w Warszawie kilka razy, choć spędziłem tam o wiele mniej czasu niż w KRK.

        P.S.
        Bez przesady, zdrowemu facetowi po jednym piwie nic nie grozi. Kobiety mają gorzej, ale one zazwyczaj nie lubią piwa ;).

      • raj

        Kobiety nie lubią piwa? Nie znam takiej, która by nie lubiła…
        (A sam nie lubię, ale jestem wyjątkiem, bo poza sobą tez nie znam faceta, który by piwa nie lubił ;))

      • To już znasz – ja. :-)

      • pg

        Cejrowski też piwa nie lubi ;)

      • madziu

        ja też nie lubię :)

    • Adam Łaczek

      A Wojewoda sprawuje nadzór nad Policją? Myślę że raczej KGP

  • Paweł

    Zgadzam się z rbk: gdy policja z Krakowa odpowiada w ten sposób, szkoda czasu rozmawiać z nią dalej, tylko trzeba eskalować do ich przełożonych (Małopolska?) z zażaleniem na nieustosunkowanie się do meritum problemu.

  • leepek

    „(..) w równym stopniu z kierującymi pojazdami stwarzają realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.”
    Ciekawe, skąd wytrzasnęli tę mądrość i czy prowadzone przez nich statystyki to potwierdzają :) Poza tym, z treści odpowiedzi wynika, że rowery nie są pojazdami. Ciekawą wiedzę posiada pan aspirant.

    • Adam Łaczek

      1. Nie mają takich statystyk. to zwykła ściema
      2. Statystyki – te opublikowane przeze mnie w sobotę tego nie potwierdzają

  • madziu
    • Adam Łaczek

      Wiemy :)

      • madziu

        Sądząc po treści artykułu, to ja podejrzewam, że Ty wiesz ;)

  • Dale

    Ja nie mam nic przeciwko karaniu pijanych rowerzystów w ten czy inny sposób. Sam nigdy w życiu nie prowadziłem pod wpływem i chciałbym żeby inni też tak robili. Trzeba dawać przykład i pokazywać że jest się odpowiedzialnym człowiekiem, a nie na siłę próbować stworzyć sobie drogę do legalnego picia. Tutaj nie są Niemcy czy Holandia, tutaj jest kraj gdzie ludzie lubią sobie popić i będą to wykorzystywać. Rowerzysta będzie widziany jako walający się po rowach, albo jeżdżący wężykiem po jezdni menel, który na dodatek może legalnie pić i jeździć. Pod tym się nie podpiszę.

    • Adam Łaczek

      Ja bym chciał by ludzie nie przekraczali prędkości w OZ. Mam ich dlatego karać więzieniem? Trochę nie rozumiem tej logiki. W Danii i Niemczech ludzie też wykorzystują takie liberalne prawo i nikt nie robi z tego afery. Zresztą w Niemczech, Danii, czy Holandii mieszkają Polacy. Rozumiem że nie umieją się zachować i zataczają się na nieoświetlonych rowerach? Zresztą mamy w PL liberalne prawo dla pijanych pieszych i czasem nieszczęśliwe skutki tego prawa, ale ogólnie wychodzimy na tym lepiej niż gdybyśmy mieli kryminalizować wszystko związane z pijanymi pieszymi, a przecież pijani piesi są jak pijani rowerzyści (patrz tekst z soboty)

    • Jojek

      Niemcy i holendrzy nie lubią sobie popić. Dobre sobie :D Polecam wyjazd za granicę i pozwiedzanie tych pięknych, piwem i wódką płynących krajów.

  • akme

    a dlaczego ktoś kto wypił piwo i wsiadł na rower ma być „nieodpowiedzialny” ? nie rozumiem. Jasne że tu nie jest Holandia ani Belgia, tu jest Polska. W czym problem? Widzę mnóstwo kulturalnych ludzi mówiących i myślących po polsku na rowerach którzy lubią wypić kieliszek wina po wizycie w teatrze a potem wracają do domu powoli i majestatycznie alejkami (stanowiąc według prawa zagrożenie większe niż pędzący terenem zabudowanym kierowca). Chore wizje o pijakach na rowerach zbudowanych z materii pochłaniającej światło nadają się dla sowieckiej propagandy, jaki to ma związek z rzeczywistością?

    • madziu

      W Krakowie może mieć duży związek z rzeczywistością, bo Kraków to „miasto uniwersyteckie” (tak się bawi tak się bawi A!G!H!…) Nie mierz wszystkich swoją miarą, bo możesz się rozczarować. Dla mnie też super byłoby skoczyć z żoną na rowerach na rynek na karafkę wina.

  • akme

    „studenci AGH” to jak rozumiem nowa mutacja memu „nieoświetlonego menela jadącego zygzakiem”:D ja ich jakoś nie spotykam na rowerze. rozumiem że wjeżdżają w małe dzieci na błoniach?:D sam ma dwulatka pod nadzorem i bardzo dużo dała mi wieloletnia jazda na ostrym kole bez hamulców – nawyki które mi to wyrobiło idealnie przydają się na spacerze z takim brzdącem:D niemniej, nierozgarniętym rowerzystom dawać ostre koło na parę dni, niech sobie wyrobią nawyk obserwacji przestrzeni „aż po horyzont” bo zgroza jak widzę rowerzystów gapiących się pod własne koło jakby drobnych szukali. i jeszcze ta wiara w wiecznie niesprawne hamulce:D

  • madziu

    Nie – to hasło odzwierciedla poziom zauważalnej części „braci studenckiej” w Krakowie. Nie dotyczy to ich kultury przemieszczania się po mieście, ale ich kultury w ogóle. Jaki naród, takie elity i vice versa.

    To nie Ty powinieneś być z małym dzieckiem na spacerze czujny jak surykatka próbując obserwować otoczenie po horyzont, bo a nóż raczy się na chodniku/ciągu pieszo-rowerowym pojawić Pan Rowerzysta nie zważający na nikogo. Przejedź się do Niemiec i zobacz jak tam wygląda spacer z dzieckiem taką trasą dla pieszych i rowerzystów to zrozumiesz o czym piszę. Niestety odstetek Panów Rowerzystów w Krakowie jest zbyt wysoki. Ja też właśnie w taki sam sposób jak Ty muszę spacerować dzieckiem i wk…a mnie to niemiłosiernie, bo mam porównanie…

    • akme

      racja, może to moja wyobraźnia rozbuchana ale spacer z dzieckiem w zasięgu rowerzystów jest stresujący… ja tam widzę głównie studentów stylizujących się na przedwojennym studentów i martwią mnie bardziej te ich przedpotopowe hamulce na ciężkich kołach i generalnie pęd (masa)

      • madziu

        Ja jak widzę dziecko, w którego zasięgu się znajduję ;) (nieważne, czy jadę DDR czy ciągiem pieszo-rowerowym) to palce na klamki, koniec pedałowania i pełna uwaga skupiona na nim. Ale żeby tak robić trzeba chyba mieć własne dzieci.

        Stosunek masy rosłego faceta na rowerze do masy dwulatka jest podobny jak stosunek masy niedużego samochodu do masy tegoż rosłego faceta z rowerem…

    • madziu

      nie „a nóż” tylko „a nuż”

    • Adam Łaczek

      Ale czemu mam się czuc bezpiecznie tylko na ciągu pieszo rowerowym, a nie na chodniku np na Kazimierzu gdzie też dziecko muszę non stop trzymać za rękę bo a nuż jakiś mistrz kierownicy wyskoczy zza rogu i rozprasuje dziecko na jezdni (nawet w strefach zamieszkania)

      • madziu

        Na chodniku czy ciągu pieszo rowerowym powinieneś się czuć z dzieckiem bezpiecznie wszędzie. Niestety tak nie jest – na ciągach pieszo rowerowych i niestety również chodnikach z powodu mniej rozgarniętych rowerzystów, którym się wydaje, że jest wprost przeciwnie. W innych miejscach z innych przyczyn :(.

      • Adam Łaczek

        Ale ja na chodniku nie czuję się bezpiecznie gdy obok jedzie wariat:
        W cywilizowanych krajach jak jest Tempo 30 to się tego mniej więcej trzymają więc nawet jak dziecko wybiegnie na jezdnie to nic się wielkiego nie stanie, a u nas? Chodzenie po chodniku to jak spacer po drodze przez pole minowe, lekko zboczysz z trasy i już jesteś trupem,
        Kolejna sprawa to sytuacje w których kierowca traci panowanie nad autem i wali w chodnik … Miałem kilka sytuacji przy których miałem serce w przełyku

  • Malachiasz

    Wczoraj straż miejsca zatrzymała mnie po tym jak przejechałem na skrzyżowaniu po pasach dla pieszych… na czerwonym świetle. Mimo ewidentnego złamania dwóch przepisów o ruchu drogowym zostałem tylko pouczony i puszczony wolno :)
    Może panowie ze straży czytają ibikekrakow i wzięli sobie do serca wasze artykuły?

    PS: Przejście dla pieszych było puste (bez pieszych), a najbliższe auto poza zasięgiem wzroku, co mogło wpłynąć na łagodniejszy wymiar kary ;)

    • A w którym miejscu to było?

      • Malachiasz

        Na rondzie Barei, tuż pod komendą straży miejskiej.