Łącznik Kotlarska – Podgórska: jak zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów?

Łącznik Kotlarska – Podgórska: jak zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów?

Znam doskonale łącznik Kotlarska – Podgórska zarówno z perspektywy roweru, jak i samochodu i myślę że wiem jak poprawić bezpieczeństwo na tym przejeździe rowerowym. Przede wszystkim nie odkrywajmy Ameryki na nowo: mityczni kierowcy z Holandii nie przestrzegają przepisów tak sami z siebie, ale w dużej mierze dzięki odpowiedniej infrastrukturze, która narzuca pewne zachowania, np. zmniejszenie prędkości. I dokładnie to samo trzeba zrobić na przejeździe: uspokoić ruch.

Kilka propozycji:
1. Należy uniemożliwić wjazd na łącznik bezpośrednio ze środkowego pasa ul Kotlarskiej, w tym celu należy skanalizować zjazd w prawo kilka metrów wcześniej ustawiając słupek (pylon) przeszkodowy U5a wraz ze znakiem C-11,a następnie ustawić za nim kilka listków znanych m.in. z ul Limanowskiego Następnie na tym wydzielonym fragmencie pasa ruchu można optycznie zawęzić ten pas do szerokości 2,75 metra np poprzez zakreskowanie nadmiarowej powierzchni jezdni. Przed samym przejściem dla pieszych można zwęzić przekrój jezdni dodatkowo fizycznie poprzez zamontowanie po obu bokach jezdni fragmentów azylów drogowych. Przykład

2. Można całe przejście dla pieszych, oraz przejazd dla rowerów po prostu wynieść w górę (uzyskamy wspólne wyniesione przejście i przejazd dla rowerów) i w ten sposób zapewnić skuteczne spowolnienie samochodów, dodam, że takie rozwiązanie wg prawa nie jest progiem zwalniającym i dlatego może być zamontowane tak blisko skrzyżowania.

3. Można się postarać po prostu o fotoradar ustawiony tuż za ograniczeniem prędkości do 30 km/h. Analogiczne rozwiązania widziałem na DK94 między Krakowem a Olkuszem, gdzie fotoradary stawia się często tuż za znakiem ustalającym obszar zabudowany.

Całą winę za obecną sytuację na tym przejeździe ponoszą kierowcy. Jadąc autem i dojeżdżając do tego przejazdu mamy ograniczenie prędkości do 30 km/h i doskonałą widoczność: nie ma krzaków, drzew, czy reklam. Kto nie wierzy niechaj sprawdzi to na Google Street View. Trudno o lepsze warunki, a jednak większość kierowców swoim zachowaniem pokazuje, że prawo jazdy ma chyba po znajomości, albo nabyte na bazarze.

Za szkodliwy uważam pomysł z ustawieniem znaku „ustąp pierwszeństwa” dla rowerzystów. Stawiając kolejne znaki dla ofiar nie nauczymy niczego sprawców. Mentalnie można to porównać do prób zwalczenia gwałtów przez promowanie wśród kobiet burek. Zresztą rowerzyści ustępowali kierowcom już wcześniej, tzn. przed majową nowelą Prawa o Ruchu Drogowym, która skreśliła nielegalny Art. 33.4 zakazujący rowerzystom wjazdu pod nadjeżdżający pojazd i jakoś nie było wtedy bezpieczniej, powiedziałbym nawet że ten przejazd w czasach sprzed noweli był o wiele bardziej niebezpieczny. To tyle jeśli chodzi o wiarę w magiczną moc znaków. ZIKiT w kwestii znaków na tym przejeździe zrobił już chyba wszystko co można, a skoro kierowca nie zauważa takiej ilości znaków, to nie dlatego że nie widzi, tylko dlatego że nie chce widzieć. Trzeba więc twardych fizycznych rozwiązań zmuszających kierowców do przestrzegania przepisów … dokładnie tak jak na Zachodzie.

Mała ściąga dla kierowców:
Art. 27.1a Prawa o Ruchu Drogowym:

”Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić.”

Kierowca skręcając z Kotlarskiej w Podgórską ma ustąpić pierwszeństwa rowerzyście, który jedzie formalnie prosto po drodze dla rowerów wzdłuż Kotlarskiej.
Nie ma czegoś takiego jak „zakaz wjazdu pod nadjeżdżający pojazd”, rowerzysta ma prawo spodziewać się poprawnego zachowania kierowcy, chyba że jakieś okoliczności wskazują na to, że może być inaczej.

I na koniec ostrzeżenie dla piratów: jeśli nic nie znaczy dla Was bezpieczeństwo innych to pomyślcie chociaż o sobie: spowodowanie wypadku drogowego w którym rowerzysta dozna naruszenia czynności ciała lub rozstroju zdrowia przez czas trwający dłużej niż 7 dni to przestępstwo z Art. 177 §1 Kodeksu Karnego podlegające karze pozbawienia wolności do lat 3 i utracie uprawnień do prowadzenia pojazdów. Może to też oznaczać bezrobocie w sytuacji gdy ktoś pracuje w zawodzie, w którym ważna jest niekaralność. Natomiast „naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” (Art. 157 §2 k.k.), jednak ściganie tego przestępstwa odbywa się z oskarżenia prywatnego. Więc kierowco: na przejazdach rowerowych noga z gazu i obserwuj otoczenie!

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Dale

    Popieram aby coś jeszcze zostało tam zrobione, ponieważ mimo wysiłków ZIKITu rezultatów nie ma. Raz na 50 razy udaje się w tamtym miejscu przejechać bez zatrzymywania się. Kiedy kierowca skręca w prawo przecinając torowisko tramwajowe to zwykle potrafi zwolnić i ustąpić pierwszeństwa tramwajowi, bo czuje na sobie fizyczne zagrożenie rozjechania przez tramwaj (naprawdę nie polecam). Natomiast kiedy obok jezdni biegnie droga rowerowa to właściwie mamy analogiczną sytuację jakby biegło tamtędy torowisko tramwajowej i skręcając w prawo mamy obowiązek ustąpić pierwszeństwa kierującym rowerami, tak jak ustępujemy tramwajom. Problem tylko w tym, że tutaj kierowcy nie czują zagrożenia, bo mamy sytuację typu „najwyżej potrącę pedalarza” zamiast „a co jeśli rąbnie we mnie tramwaj”. Rowerzysta ma obowiązek jechać po drodze rowerowej, a kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa kiedy ta droga przecina jezdnię. Prościej się nie da…

  • madziu

    Ja bym 100% winy nie zrzucał na kierowców, a zgodził się tutaj z Marcinem Hyłą, który pisał gdzieś, że to skrzyżowanie jest nieczytelne i ma złą geometrię. Przez taką geometrię nie wszyscy zauważają, że skręcają w drogę poprzeczną i dlatego należy to tam bardzo czytelnie oznaczyć. Nie posądzam kierowców o złośliwość, bo w sytuacjach bardziej ewidentnych znakomita większość mi ustępuje i w tym temacie widzę bardzo dużą zmianę.
    Brakuje porządnych, czytelnych interpretacji. Nawet Ci, którzy chcą pozyskać jakąś wiedzę na temat PoRD trafiają na pustkę. Sam na przykład nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie, czy przejazd dla rowerów/przejście dla pieszych z wysepką pośrodku (taki jak na kotlarskiej, tylko kawałek dalej pod mostem tam gdzie kotlarska przechodzi w podgórską) należy traktować jak jeden, czy dwa przejazdy/przejścia dla pieszych. To wiele zmienia w temacie pierwszeństwa na takich przejazdach.

    • Adam Łaczek

      Jak z wysepką to 2, co do przejazdu to jak ktoś zna prawo to dla niego jest wszystko czytelne

  • pg

    „Jedż bezpiecznie” m in o tym nieszczęsnym przejeździe ;)
    http://www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/relacje-miedzy-wszystkimi-uczestnikami-ruchu-na-drodze-1-iv-2012/6929989
    O co temu facetowi chodzi z ta separacją? Zawsze i wszędzie wyseparować rowery by chciał?
    Przecież jak widzę drogi rowerowe po mniejszych miastach to mam ochotę ich twórców (czytaj: urzędników) „za jaja i na latarnię”
    A przepisy mamy jednakowe w tym kraju

    • Dale

      Pana Dworaka szkoda słuchać. Ten człowiek poza kamerami nie usiadł chyba nigdy na rower, a rozprawia na lewo i prawo swoje nie do końca sprawdzone i racjonalne pomysły. P.Dworak to typowy kierowca, może nie „włatca drogi”, ale jednak kierowca, w tym bardziej pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Chciałby, żeby wszystko co wolniejsze zostało odseparowane i nie przeszkadzało ruchowi samochodowemu. Jakby mógł to pewnie zrobiłby nawet drogi dla skuterów zblokowanych do 45km/h. Ludzie podobni jemu budują w Krakowie drogi rowerowe, dlatego mamy na przykład drogę pieszo-rowerową na ul. Meissnera, która kompletnie nie ma tam sensu bytu, ale jakiś urzędas tak wymyślił i cóż zrobisz. Jakby nie Art 33, pkt 1 PoRD, to tej drogi zapewne by nie było, jak co najmniej połowy innych „śmieszek” rowerowych.