Jak zmienić prawo dla nietrzeźwych rowerzystów?

Jak zmienić prawo dla nietrzeźwych rowerzystów?

Korzystając z europejskich doświadczeń dotyczących pijanych rowerzystów przygotowałem szereg propozycji dotyczących nowelizacji polskiego prawa. Propozycje choć na warunki polskie rewolucyjne są czymś normalnym chociażby w sąsiednich Niemczech.

Oprzyjmy polskie prawo o badania
Postuluję ustalenie granicy nietrzeźwości od której będziemy karać rowerzystów za samo bycie pod wpływem alkoholu na 1,5 ‰ alkoholu we krwi. Limit w takiej wysokości proponuję ze względu na niemieckie badania przeprowadzone nad nietrzeźwymi rowerzystami przez zespół Prof. Schewe w 1980 i 1984 r. Ponieważ obowiązuje domniemanie niewinności, a z badań tych wynika, że do granicy 1,5 ‰ alkoholu we krwi u rowerzysty nie można być pewnym tego, że zachowanie rowerzysty będzie upośledzone przez alkohol i że będzie to czynnik przez który rowerzysta będzie stwarzał jakieś szczególne zagrożenie na drodze, to nie powinno się karać rowerzystów za sam fakt bycia pod wpływem alkoholu, jeśli nie przekroczyli oni granicy wyznaczonej przez zespół prof. Schewe. Preferuję wariant „niemiecki” nad wariant „skandynawski”, gdzie żadnego limitu nie określono, a rowerzystów karze się na podstawie opinii policjanta za samo stwarzanie zagrożenia, ponieważ w Polsce spotkałem się z sytuacjami gdzie policja badała alkomatem rowerzystów trzeźwych, poprawnie zachowujących się i poruszających się na poprawnie wyposażonych rowerach. Rodzi to pytania, czy wszyscy policjanci na chwilę obecną posiadają na tyle duże doświadczenie by móc obiektywnie oceniać kiedy rowerzysta już stwarza zagrożenie, a kiedy jeszcze nie. Dlatego „nieuznaniowy” wariant niemiecki wydaje się tu być prostszy do wdrożenia w Polsce.

Kary za czyny
By rowerzystów z zawartością alkoholu we krwi pomiędzy 0,2-1,5‰ zmobilizować do większej uważności postuluje wprowadzić do taryfikatora specjalne narzędzia pozwalające dodatkowo ukarać takiego rowerzystę w przypadku złamania przez niego któregoś z przepisów Prawa o Ruchu Drogowym:
kwotowo, w postaci dodatkowego mandatu w wysokości np. 100-200 zł (np. 200 zł podstawowego mandatu za dane wykroczenie + 150 zł dodatku za popełnienie tego wykroczenia pod wpływem alkoholu), lub w drugiej wersji
procentowo, w postaci mnożnika którym zwiększamy mandat w podstawowej wysokości za dane wykroczenie( np. 200 zł podstawowego mandatu za dane wykroczenie mnożymy przez współczynnik 150% za popełnienie tego wykroczenia pod wpływem alkoholu co daje nam w konsekwencji mandat w wysokości 300 zł). Postuluję by wartość mnożnika była ustalana przez policjanta np. w zakresie od 1-2, w zależności od wagi przewinienia.
W ten sposób karać będziemy za bezpośrednie, a nie teoretyczne stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym. Taki sposób karania odciąży także sądy, które byłyby angażowane dopiero przy większych ilościach alkoholu we krwi (powyżej 1,5 ‰). Pozwoli to na duże oszczędności, a dodatkowo nasze prawo byłoby wtedy zgodne z dobrymi praktykami z rowerowych państw UE, bowiem w praktyce karane są tam osoby albo w stanie dużego upojenia alkoholem (co zapewniają nam zwiększone sankcje powyżej 1,5 ‰), albo takie, które będąc pod wpływem alkoholu złamały jakiś inny przepis prawa o ruchu drogowym.
Gdyby poniższy wariant nie zostałby zaakceptowany postuluje rowerzystom podnieść dopuszczalny limit alkoholu we krwi do 0,5 – 0,8‰, a rowerzystów, którzy go przekroczą, ale nie przekroczą limitu 1,5 ‰ alkoholu we krwi karać mandatami nakładanymi na miejscu przez funkcjonariuszy Policji. Ich wysokość ustalana byłaby we właściwym rozporządzeniu, jednak wzorem np. Danii, czy Holandii mandat dla takiego rowerzysty nie powinien przekraczać mandatu dla kierowcy, którzy przekroczył dozwoloną prędkość o 10-20 km/h.

Zarekwirują rower
W zakresie rowerzystów z zawartością alkoholu we krwi pomiędzy 0,2-1,5‰, którzy mimo że nie przekroczyli granicy 1,5‰ znajdują się w stanie znacznego upojenia alkoholowego Policja powinna zyskać nowe uprawnienia. Na podstawie rozmowy z rowerzystą, oceny jego stanu ogólnego, wyposażenia roweru, czy prawdopodobnej dalszej trasy tego rowerzysty policjant powinien móc podjąć decyzję o zarekwirowaniu roweru w momencie gdy przykładowo:
– jest noc, a rowerzysta nie posiada oświetlenia,
– rowerzysta jest w stanie znacznego upojenia alkoholowego, a jego dalsza trasa jest potencjalnie niebezpieczna np. droga krajowa o dużym natężeniu ruchu i bez poboczy.
Policja zabezpieczałaby rower, a rowerzysta jak wytrzeźwieje mógłby go odebrać już następnego dnia we właściwej komendzie po uiszczeniu opłaty za przechowywanie. W momencie gdy rowerzysta nie odebrałby roweru po ustalonym okresie czasu (zapisanym w rozporządzeniu) Policja powinna mieć prawo zlicytować rower.

Kodeks wykroczeń, zamiast kodeksu karnego
Powyżej 1,5 ‰ alkoholu we krwi postuluje skierowanie sprawy do sądu w ramach Kodeksu Wykroczeń (grzywna do 5000 zł, możliwość zasądzenia prac społecznych, areszt). Warto zauważyć, że wartość grzywien ograniczona do 5000 zł w zupełności wystarczy by sprawiedliwie karać rowerzystów, bowiem w zaledwie 0,02% przypadków(12 skazanych) w 2010 roku rowerzystów skazano z Art.178a §2 kk na grzywny wyższe niż 5000 zł.
Proponuje całkowite wycofanie się z karania rowerzystów zakazem prowadzenia pojazdów innych niż mechaniczne, czyli rowerów. Ponieważ jazda na rowerze jest pożyteczna zarówno dla samego rowerzysty (lepsze zdrowie), lokalnej społeczności (mniejsza kongestia, mniejsze problemy parkingowe, mniejsze zatrucie powietrza), jak i jednostek samorządowych i budżetu państwa (mniejsze nakłady na służbę zdrowia dla osób stale używających roweru jako środka transportu) – jej zakaz byłby więc szkodliwy nie tylko dla samego rowerzysty, ale też dla lokalnej społeczności i budżetu jednostek samorządowych. Jeśli założymy, że przez np. 2 letni zakaz jazdy rowerem osoba taka przesiądzie się w tym czasie do samochodu to patrząc statystycznie zmniejszy się przez to bezpieczeństwo ruchu drogowego, ponieważ trzeźwi kierowcy powodują o wiele większe zagrożenie na drogach (liczba zabitych i rannych osób trzecich w przeliczeniu na udział w ruchu/podróżach) niż trzeźwi rowerzyści. Dodatkowo lokalna społeczność poniesie nie małe przecież zewnętrzne koszty transportu samochodowego. Należy dodać, że zakaz jazdy na rowerze to ewenement na skalę europejską.
Odebranie prawa jazdy(zakaz jazdy pojazdami mechanicznymi) wzorem Niemiec powinno być elementem nie systemu kar, a ewentualnej prewencji: tzn. środek taki powinien być nałożony tylko wobec osób u których stwierdzono ogólne problemy alkoholowe, czy uzależnienie (przemoc w rodzinie, pobyty w izbie wytrzeźwień, nadużywanie alkoholu etc). Odebranie prawa jazdy miałoby by na celu nie tyle ukaranie takiej osoby, co zabezpieczenie się przed prowadzeniem samochodu przez osobę nadużywającą alkoholu, ponieważ zachodzi u takiej osoby wysokie prawdopodobieństwo tego, że prowadzenie pojazdu mechanicznego miałoby miejsce pod wpływem alkoholu (np. na kacu, czy dzięki stale utrzymującej się zawartości alkoholu we krwi, gdzie uzależniony nie jest już w stanie poprawnie ocenić tego czy jest trzeźwy). Odebranie prawa jazdy takiej osobie nie byłoby zdefiniowane na określony okres czasu, a zwrot mógłby nastąpić w momencie podjęcia przez taką osobę skutecznego leczenia i po pozytywnych testach uwiarygodniających wyjście z nałogu. Porównałbym to do sytuacji osób, które ze względu na chorobę tracą uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jeśli choroba trwa wiele lat to nie ma nic zdrożnego w utrzymaniu zakazu przez nawet 10 lat trwania choroby. Jeśli jednak ktoś skutecznie wychodzi z nałogu to nie ma potrzeby dalszego utrzymania zakazu. Taki system będzie też skutecznie dopingował do wyjścia z nałogu i podjęcia leczenia. Odebranie uprawnień powinno być efektem szczegółowych badań medyczno-psychologicznych i wywiadu środowiskowego. Analogicznie mając np. ciężką chorobę wzroku tracimy uprawnienia do prowadzenia pojazdów, a po zwalczeniu choroby – nieważne czy po roku, czy po 5 latach możemy je odzyskać.

Rowerowa edukacja
Przy pierwszym skierowaniu sprawy do sądu w sytuacji, w której rowerzysta miał powyżej 1,5 ‰ alkoholu we krwi zalecam by sąd w ramach kary skierował takiego rowerzystę na kurs doszkalający z zakresu poruszania się rowerem po drogach publicznych. Kurs taki finansowany byłby w całości przez osobę skazaną. Ważne jest, aby kurs kładł większy nacisk na praktykę (poruszanie się po drogach i praktyczne umiejętności) niż teorię czy takie elementy jak kamizelki i kaski. Skierowanie na taki kurs mogłoby się odbywać w warunkach zawieszenia innej kary, tzn. rowerzysta skierowany zostałby na kurs doszkalający kosztujący np. 400 zł, przy zawieszeniu grzywny w wysokości np. 750 zł. Jeśli rowerzysta nie zapisałby się na kurs, lub przestał na niego chodzić rowerzysta zostałby ukarany odwieszoną grzywną.

Leczmy alkoholików
Jeśli oskarżony rowerzysta to alkoholik postuluje orzeczenie kary grzywny w zawieszeniu pod warunkiem podjęcia przez oskarżonego leczenia. W przypadku złamania warunków leczenia grzywna byłaby odwieszana. System taki da skuteczny impuls do podjęcia leczenia. Warto zaznaczyć, że obecnie wielu rowerzystów skazanych z Art. 178a §2 kk to osoby chore: alkoholicy wymagający bardziej leczenia niż kryminalizacji, zwłaszcza że kierowanie rowerem w ich przypadku zagraża w większej mierze im niż osobom trzecim.

Ostro wobec sprawców wypadków
Rowerzysta powodując wypadek komunikacyjny, w którym obrażenia odniósł ktoś trzeci odpowiada zgodnie z Art. 177 kk, natomiast rowerzysta który spowodował taki wypadek będąc pod wpływem alkoholu powinien być ukarany bardziej surowo. Wobec tego postuluje wzorem wszystkich państw Zachodnich przy wypadkach traktować alkohol jako czynnik obciążający rowerzystę wg limitów identycznych jak dla kierowców (limit 1,5 ‰ alkoholu we krwi obowiązuje tylko osoby które nie spowodowały wypadku). W dalszym ciągu pijanych rowerzystów – sprawców wypadków komunikacyjnych w których ucierpiałby ktoś trzeci karalibyśmy z Art. 178 kk. W tym względzie nic nie powinno się zmienić.

Kary dla tych którzy sami sobie szkodzą
Wobec pijanych rowerzystów – sprawców wypadków, w których obrażenia ponieśli jedynie oni sami(a więc nie było poszkodowanych osób trzecich) sugeruje dodatkową karę: na czas ich czasowej niezgodności do pracy spowodowanej wypadkiem, który spowodowali pod wpływem alkoholu zasiłek chorobowy powinien być wypłacany w wysokości jedynie np. 50% stawki. Warto zauważyć, że w ok. ponad 92% wypadków spowodowanych przez pijanych rowerzystów poszkodowani są jedynie sami pijani rowerzyści, wobec czego Art. 177 kk. i 178 kk ich nie dotyczy, a kara w postaci obniżonej stawki zasiłku chorobowego wydaje się być proporcjonalna i adekwatna do tego czynu.

Niesprawiedliwa kara więzienia
Kara więzienia dla rowerzystów z Art. 178a §2 kk. wydaje się być skrajnie niesprawiedliwa biorąc pod uwagę fakt, że w okresie 01.2007-02.2012 pijani rowerzyści zabili tylko 2 osoby, a w okresie 2007-2010 skazano na karę bezwarunkowego pozbawienia wolności aż 5 256 rowerzystów. W tym samym okresie 2007-2010 z 9 233 osób, (Art. 177 §2 kk) które kogoś zabiły lub poczyniły ciężki uszczerbek na czyimś zdrowiu (np. czyniąc z kogoś kalekę) do więzienia trafiło jedynie 519 osób. Oznacza to, że na 1 zabitego przez pijanego rowerzystę w więzieniach przypada 3394 pijanych rowerzystów skazanych za iluzoryczne zagrożenie, a na 1 osobę zabitą (lub z ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu) w wyniku wypadku komunikacyjnego, spowodowanego głównie przez kierowców pojazdów silnikowych, przypada zaledwie 0,056 osoby odsiadującej za taki czyn karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Osoby, które zabijały traktujemy więc 60 000 razy łagodniej niż nietrzeźwych rowerzystów, których szansa na zabicie kogoś trzeciego jest czysto iluzoryczna. Zwróćmy również uwagę że w samym tylko 2007 roku w wypadkach drogowych spowodowanych niedostosowaniem prędkości do panujących warunków zginęło aż 1 749 osób (za KRBRD), wielokrotnie były to osoby trzecie. Nietrudno dojść do wniosku, że obecna sytuacja nietrzeźwych rowerzystów przypomina procesy czarownic. Surowo karzemy za zagrożenie którego nie ma, lub które jest niewielkie, natomiast za generowanie realnego, śmiertelnego zagrożenia (nadmierna prędkość) rozdaje się jedynie mandaty. Warto zwrócić uwagę, że drogowi mordercy oskarżeni z Art. 177 §2 kk to w zdecydowanej większości przypadków nie rowerzyści, a najczęściej kierowcy-miłośnicy hasła „jeżdżę szybko, ale bezpiecznie”. Nie jest to dla wszystkich oczywiste, ale pijany rowerzysta, który zrobi komuś krzywdę jest i tak karany z innego paragrafu (niż Art. 178a §2 kk)., tj. Art.178 §1 kk w zw. z art. 177 §1 lub §2 kk.

Reasumując, pijany rowerzysta jest tylko nieznacznie bardziej groźny od pijanego pieszego, wobec czego system kar dla rowerzystów powinien być znacząco złagodzony tak by odpowiadał rzeczywistemu zagrożeniu jakie powoduje pijany rowerzysta. Nie ma powodów żeby było inaczej skoro rowerzysta z np. 0,5-1,5 ‰ alkoholu we krwi stanowi o wiele mniejsze zagrożenie niż kierowca który przekroczył prędkość o 30-50 km/h, a w przypadku kierowcy o karze decyduje tylko policjant (a nie sąd) na podstawie taryfikatora mandatów.
foto: Andrew Bardwell

EDIT: Warto też zwrócić uwagę na obecny absurd w postaci nagminnie orzekanej kary pozbawienia wolności w zawieszeniu. Jaką to niesie wartość resocjalizacyjną? Czy skłoni to kogokolwiek do refleksji i późniejszej zmiany zachowania? Uważam, że nie. Z drugiej strony np. w przypadku pijanych rowerzystów lekkomyślnie orzekana kara pozbawienia wolności w zawieszeniu w przypadku złamania warunków zawieszenia kary powoduje że do więzienia można trafić na wiele miesięcy … tracąc pracę i często perspektywy na kolejne lata życia. Paradoksalnie w Europie panuje nacisk na karanie wysokimi grzywnami w zastępstwie orzekania kar pozbawienia wolności. Spójrzmy jak to wygląda w Polsce: z osób które kogoś zabiły lub poczyniły ciężki uszczerbek na czyimś zdrowiu (Art. 177 §2 kk) na karę grzywny skazano 0,7% skazanych, na karę grzywny bez zawieszenia obok kary pozbawienia wolności skazano zaledwie 0,1% skazanych, na karę ograniczenia wolności (prace publiczne) 0,7% skazanych, a na karę bezwzględnego pozbawienia wolności skazano 5,7% skazanych. Jednak aż 93,2% skazanych otrzymało wszystkie kary w zawieszeniu! Nie odczują bezpośrednio żadnej z tych kar i szybko zapomną o całej tej sytuacji. Myślę że wbrew pozorom osoba, która np. kogoś zabiła w wypadku komunikacyjnym, czy jechała samochodem pod wpływem alkoholu o wiele boleśniej odczuje wysoką grzywnę, przez którą np. przez 3 lata nie pojedzie na wakacje i nie kupi sobie nowszego samochodu. Jeśli już skazujemy na karę pozbawienia wolności to lepiej skażmy kogoś bez zawieszenia: na tydzień, dwa, może miesiąc. Niech poczuje klimat więziennych murów. Z drugiej strony na czas odsiadki można po prostu wziąć urlop w pracy, nawet bezpłatny … i po wyjściu z więzienia w dalszym ciągu mieć perspektywy. Pewnie spytacie: „za zabicie człowieka, czy kierowanie samochodem po pijanemu duża grzywna lub/i miesiąc więzienia?!” Tak, to będzie znacznie więcej niż obecna fikcja w postaci symbolicznej dużej kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, o której 90% skazanych zapomina w kilka dni po wyroku.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • pg

    Podoba mi się to wszystko co tu opisano, dobre propozycje i widzę ze przemyślane
    Rekwirowanie roweru na 1 dzień jest mało praktyczne (bo jak rekwirować i jaki to koszt), spuszczanie powietrza by uniemożliwić jazdę jest sensowniejsze
    Co do wysokości mandatów to zbyt dużo matematyki dla policjantów :D te mnożniki itp

    Ale w 99% zgoda

    • Adam Łaczek

      1. A co gdy rowerzysta ma ukrytą pompkę, albo zaraz podejdzie do sąsiada? W rekwirowaniu właśnie o to chodzi że to mało praktyczne, bo masz pokutę następnego dnia w postaci pielgrzymki do komisariatu :) Dodatkowa nauczka na drugi raz
      Myślę że jest to mało wygodne i dla policji i nie będzie nadużywania tego przepisu w odniesieniu do wszystkich rowerzystów.
      W Irlandii właśnie świetnie to działa i nie jest nadużywane przez policję, a dla rowerzysty jest to dodatkowa kara i możliwość dostania „kazania” od policjanta na trzeźwo
      2> Mnożniki niewygodne? Jak za dane wykroczenie masz mandat 100 zł, to „po pijaku” masz 100-200 zł. Mnożyć w tym zakresie każdy umie

      • Neverhood

        Pijany niezdolny do jazdy, a takim chcesz rekwirować będzie miał problemy z celowaniem kluczem do zamka. Napompowanie koła ręczną pompką zakończy się wyrwaniem zaworu lub spuszczeniem powietrza.
        A co jak od sąsiada weźmie drugi rower …. i gdyby miał wąsy?
        Jak policja miałaby się wykazać, to niech go zawiozą z rowerem w miejsce docelowe.

        Ja tu widzę pole do nadużywania.

      • Adam Łaczek

        Tu wcale nie chodzi o jakąś dużą niezdolność do jazdy. Możesz mieć np 1 promil i brak oświetlenia a jest 23 w nocy.
        I nie powiesz mi że w takiej sytuacji lepiej po prostu nie zarekwirować roweru? A przy tak niskiej zawartości jak 1 promil to bez problemu napompujesz opony etc. Liczę że nie będzie tu nadużyć ze strony policji, ponieważ jest to także trochę niewygodne dla samych policjantów więc będą to wykorzystywać tylko w odpowiednich sytuacjach. Oczywiście nie wykluczam pojedynczych nadużyć ale lepsze to niż obecny Art 178a par 2 kk

      • Neverhood

        Policja nie będzie się zajmować trzymaniem rowerów. Laweta i prywatny parking, który wybrało miasto w przetargu . Tak jak obecnie. Jeśli sądzisz inaczej, to gratuluję optymizmu.
        W dodatku głupi jest owczy pęd w nieoświetlonych rowerzystów. Jak analizowałeś statystyki to brak oświetlenia to promile w wypadkach ~ 70 przyczyn dla wszystkich pojazdów na rok. A nocą też nie rozjeżdżają często rowerzystów. Owszem , jak już trafi to skutki są tragiczniejsze. Ale jest to JEDYNIE skutek zbyt szybkiej jazdy przez kierowców samochodów i wmawianiu im, że to jet OK ( bo pieszy będzie mieć odblask …) Za szybko. tzn. szybciej od swoich świateł. A potem są skutki.
        W internecie są filmiki z (kopenchagi?) w zimie, nocy obok liczydła rowerowego. I co tam widać? A no, że u nas więcej rowerzystów MA oświetlenie. Czyli parcie na światełka jest kolejnym po pijanych , dzikim pędem dla zasady. Walcząc dzielnie z nieoścwietlonymi pogłębiacie mit o pijanym na wiosce w nocy bez oświetlenia ( sam ten argument podniosłeś) i strzelacie sobie w stopę. Dokładnie tak samo jak pijanymi rowerzystami, czy kaskarzami, kamizelakrzami i innymi wydumanymi problemami. Znów pójdzie para w gwizdek bezpieczniacki, a nie bepieczeństwo.

        PS. Rowerzyści nieoświetleni w nocy robią wam oświetlonym dużą przysługę. Przecież w Polsce każdy kierowca wie , że rowerzyści są nieoświetleni. Więc jak wie, to bardziej uważa.

      • Adam Łaczek

        Ja nie prowadze jakiejś kampanii przeciwko nieoświetlonym, po prostu uważam że ten problem można łatwo naprawic czymś takim. Za jazdę bez oświetlenia jest mandat i myślę że jest to uczciwa kara za to przewienienie, gdyby chciano za to karac więzieniem to oczywiście broniłbym obecnych, starych zapisów. Nie każę przecież Policji rzucac wszystkich sił do walki z nieoświetlonymi, raczej ciągle mówię dokładnie coś odwrotnego: nieoświetlonych karzcie mandatami, egzekwujcie prawo, ale kampanie edukacyjne kierujcie na inne dziedziny BRD, bo brak oświetlenia to 1%, a pozostałe 99% zaniedbujecie.

      • Neverhood

        Już lepiej. Sensowniej.
        Tylko obecnie za niemanie oświetlania w rowerze naciągają wykroczenie o nie włączeniu światełek.
        Rowerzysta dostanie mandat ~ 250zł za to (i nawet punkciki na prawojazdy). Z kolei kierowca samochodu, jak mu się rozwalą lampy, bezpieczniki lub inne (nie założy lamp po malowaniu) ma łatwiej.
        Na miejscu może naprawić usterkę. Jeśli nie naprawi to zabiorą mu dowód rejestracyjny, mandat 0zł, o pkt..
        Odzyskanie dowodu rejestracyjnego jest tańsze niż mandat za niewłączenie świateł. Zwłaszcza jak policjant napisze usterkę : światła (brak pełnego przeglądu, a tylko światełek).

        Jest też inny aspekt oświetlenia. Przez nakaz jazdy na światełkach w dzień … ginie rocznie około 300 osób więcej. W zamian za zmniejszenie czołówek samochodów , zwiększył się udział ofiar wśród miękkich. Teraz mamy około 50%, kiedyś kierowcy sami się częściej zabijali. Jeśli mnie pamięć nie myli to było 35% miekkich. Po prostu kierowcy skupiają się na światełkach , a nie obiektach.

        Szkoda, że tu rowerzyści nie działają. Bo akurat ten nakaz jest dla rowerzystów rzeczywistym zagrożeniem.

        Co do policji i ich działań. To latami uczą, że idą po najmniejszej linii oporu. Więc od chęci ustawodawcy, a tego co będą robić jest długa droga.

      • Adam Łaczek

        Myślę że nakaz całodniowego oświetlenia jest mimo wszystko mniej ważny niż np rozporządzenia, Art 178a par 2 kk, brak systemu edukacji rowerzystów(jego archaizm) czy polityka zrównoważonego transportu w miastach(a raczej jej brak). Jak te ważniejsze sprawy załatwimy to będzie się można brac za te mniej ważne :)

      • Neverhood

        Tylko z nakazu światełek jest z 100 zabitych rowerzystów rocznie + z 500 pieszych. Z wsadzania pijanych rowerzystów są zmarnowana życia, ale nie trupy i ranni.
        Edukacja rowerzystów jest właśnie mało ważną rzeczą! To jest wisienka na torcie. To nie oni zabijają, ranią. Nawet obecnie w kontakcie z autami, ci nieedukowani rowerzyści częściej są po stronie prawa, patrz SEWIK.
        Edukacja rowerzystów musiała by wyglądać tak: ” Jasiu jak będziesz szedł do szkoły, to patrz pod nogi. W prawej kieszeni masz wykrywacz min, a w lewej katalog min. Jak już przejdziesz pole minowe, to nie daj się zestrzelić przez samoloty szturmowe. Następnie przy rzece spróbuj się skradać skrajem drogi , obok zasiek. Mają tam granatniki. Jak już będziesz przed wejściem do szkoły to obserwuj , czy żaden dresiarz nie chce cię pobić. A tak w ogóle, to nie idź do tej szkoły, bo cię zabiją.”

        Co do zrównoważonego transportu, to on nie jest domeną miasta. Jak zrobimy autostrady, dobre drogi kołowe z każdej pipidówy do miasta, a olejemy alternatywy ( nie na poziomie miejskim, a gminnym, wojewódzkim i krajowym), to nie ma szansy na zrównoważony transport w mieście. Po prostu zbędnego ruchu samochodów nie można generować. Bo wygenerowany jest trudniej wygasić. I tak, obecni władowali kupę kasy w drogi ekspresowe, autostrady, krajówki i inne w tym miejskie. Te nowe, poszerzone drogi wygenerują ruch samochodowy.

  • akme

    ale skoro Trybunał orzekła że rowerzyści bywa że poruszają się z prędkością nawet 70km/h to oczym my tu mówimy? Skoro taki poważny Trybunał tak bardzo mija się z rzeczywistością to równie dobrze może orzekać że na słońcu rosną maliny i musimy za nie odprowadzać podatek, bo z fałszu wynika wszystko o czym wiedzą prawnicy pierwszego roku, więc skoro prawdą jest że (rowerzyści dygają 70km/h, ) to… (a tutaj wpisz co chcesz, i tak będzie prawdą). Pozostaje tylko dać takiemu sędziemu rower (miejski, oczywiście) i niech wykręci siedemdziesiątką a choćby i 50km/h a nawet 40.. A jak nie da rady to niech przeprosi wszystkich ciąganych po sądach cycklistów i naprawi swój błąd. Niemcy robią badania naukowe a u nas „najmądrzejsi sędziowie” chyba w nosie szukali tych mądrości… I to jest problem, wy tutaj atakujecie rozumem a oni jakąś iluzję logiczną uprawiają.

    • Adam Łaczek

      Ja myślę że tą sprawę (głupot wypowiadanych w ramach TK przez urzędników od Marszałka Sejmu) należy zgłosić do prokuratury i … zrobię to, jak zbiorę więcej dowodów.

      • akme

        czuję wzruszenie jako rowerzysta, jak na amerykańskim filmie gdzie walczą o sprawiedliwość i leci taka muzyka w tle filmowa sugerująca dostojność chwili. Swoją drogą Trybunał w tym orzeczeniu przypomina fanatyków religijnych. To jest przecież bardzo szkodliwa postawa z ich strony bo jak można poważnie traktować państwo które tak działa i na tej podstawie dręczy obywateli i to jeszcze rowerzystów którzy ratują powietrze w miescie? Trzymam kciuki i pozdrawiam.

  • Paweł

    Dobra inicjatywa! Podoba mi się poparcie w konkretnych liczbach. To daje sporą szansę, że taka zmiana prawa będzie racjonalna.

  • Propozycje wysłałem krakowskim Posłom i Posłankom

  • Roman Gdula

    …Surowo karzemy za zagrożenie którego nie ma, lub które jest niewielkie, natomiast za generowanie realnego, śmiertelnego zagrożenia (nadmierna prędkość) rozdaje się jedynie mandaty… Motocyklem Skawina- Szarów 300 km/h tak na YouTobe chwali się gość. Oczywiście łatwiej zatrzymać rowerzystę i podbudować statystykę. Po tym weekendzie dziesięciu takich królów szos mniej.

  • Roman Gdula
  • Brawo, Adam!

  • Roman Gdula

    …Dodaje, że ze względu na nowe uprawnienia rowerzystów, w tym roku funkcjonariusze będą im się bacznie przyglądać… Wszystko w temacie nowej kultury mobilności i sumpatycznego podejścia. Czego oczekiwać od kierowców, ja swoim znajomym zawsze po takiej dyskusji proponuję, przesiądź się na rower a po tygodniu zmienisz zadanie.

  • akme

    jeszcze dodam że tutaj jakoś w jedno łączą się dwie nieszczęsne figury: atlety który jeździ 7o km/h na rowerze to ta pierwsza a druga: zalany w trupa nieoświetlony konsument jaboli z „prowincji”. I z tego powstał jakiś taki golem- „statystyczny rowerzysta” dla którego ukuto „prawo”. Dlaczego zawsze jak podejmuje się temat alkoholu i rowerów ktoś musi wyciągnąć tego nieboraka z jabolem któremu dynamo się zepsuło za gierka (albo je przepił w lepszych czasach) a jednocześnie zagrywa się kartę zawodowego sprintera i jakoś to ma mieć sens?:D

    • Adam Łaczek

      Dodam że najczęściej rzuca się przykładami filmików z „nawalonymi rowerzystami z prowincji”, którzy ledwo słaniają się na nogach. Problem w tym, że w 90% przypadków te filmiki wg PoRD przedstawiają pijanych pieszych (bo osoba prowadząca pieszo rower to pieszy, a nie rowerzysta), więc kogo te osoby wrzucające te filmiki chcą karać?

  • W obronie motocyklisty; bez obawy, nie martw się – zapewne piszesz o autostradzie, a tam nie ma rowerzystów :)

    • madziu

      Pewnie już tu nie zaglądasz, ale jednak Ci odpowiem. Jeździłem kiedyś na motocyklu. Oczywiście na pewno nie tak długo jak Ty, ale Twoja postać jest mi znana. Jeśli twierdzisz, że gość jadący motocyklem polską autostradą 300 km/h nie jest groźny dla otoczenia, to gratuluję motocyklistom takiego lokalnego samozwańczego guru.
      Wybierz się z kolegami na patelnie za Rabkę, pośmigajcie po winklach, może zmądrzejesz. Tylko nie wjedźcie do kabiny jakiejś osobówki z trójką dzieci w środku jak opony puszczą na zakręcie… Aha, zapomniałem, przecież motocykl nie stwarza zagrożenia dla otoczenia. Wiem wiem, Ty jeździsz na INNYM motocyklu i schodzenie na kolano Cię nie kręci.

      Mam duży dystans do „ruchu rowerowego”, choć dużo jeżdżę na rowerze, ale jak widzę wypowiedzi takie jak Twoja to szlag mnie trafia. Przez ludzi myślących jak Ty jest tyle ofiar na drogach.

  • Roman Gdula

    Jestem pełen uznania dla Pana Adama za zaangażowanie. Moim zdaniem tylko dyrektywa unijna, może to zmienić. Przyjęcie przez nasz kraj jakiejś konwencji międzynarodowej z krótkim okresem dostosowawczy i wysokimi karami za nieprzestrzeganie. Zdrowy rozsądek i poparte statystyką dane nic nie znaczą dla blaszanych i ich reprezentantów.

  • a interesuje mnie np moralna odpowiedzialność ludzi którzy pozwalają by Trybunał się kompromitował (co nie jest jakoś godne). Ale jak słucham niektórych starszych profesorów to rozumiem jak autorytety naukowe mogły zwalczać Galileusza, bo przecież sa autorytetami w końcu i koniec.

  • Już widzę Panów Policjantów, jak sprawiedliwie i w sposób nie autorytarny decydują, kto po pijaku stanowi zagrożenie, a kto nie. I te hordy najebanych rowerzystów z szeroko uśmiechniętymi gębami – przeca teraz można, legalnie! Ludzie! Mam wrażenie, że obywatele miasta mają czasem problem w poprawnym przemieszczaniu się na trzeźwo i pieszo (nie mówiąc już o kretyńskich zachowaniach niedzielnych rowerzystów). Jeszcze im zmieńcie bidon na piersiówkę – z pewnością będzie wesoło.

    • Adam Łaczek

      No przecież o tym właśnie piszę: model skandynawski czyli taki gdzie to policjant ocenia kto stwarza zagrożenie a kto nie nie sprawdzi się w Polsce. Dlatego popieram wariant niemiecki z limitem 1,5 promila (obciąłem z niemieckiej wersji 0,1 promila marginesu błędu). Nie chodzi o rozdawanie ludziom piersiówek zamiast bidonów, ale o to, że kara powinna byc proporcjonalna do zagrożenia.

  • Tom Gore

    „Podoba mi się to, co panowie tu mówią, że się podoba.”
    Odpenalizowanie jazdy po 2 piwach jest jak najbardziej OK.
    Chyba nie ma aż tylu wypadków spowodowanych przez ten typ rowerzysty.
    Podoba mi się też, że ustalony jest limit (choć ja dałbym DO 1 prom., w żadnym wypadku powyżej).
    Podoba mi się też, że w razie spowodowania wypadku/kolizji przez wstawionego (bądź, co bądź) rowerzysty będzie on ukarany surowiej.
    Niestety w naszym posowieckim wymiarze „sprawiedliwości” takie „pobłażanie” nie jest mile widziane – podejrzewam protesty i to poczynając od skajskrejperkowych guru-nazi po instytucje, które jakoś dziwnie unikają poważnych tematów a łapią się za bzdury: policję, sądy itp. Tym bardziej, że w Polsce prawo jest raczej przeciw, niż dla ludzi skoro (znamy to z SSC) przepis jest ważniejszy od człowieka.
    Niemniej kudoz za inicjatywę. Kiedyś sam jechałem na piwo rowerem i wracałem rowerem. Robiłem do sporo czasu i nigdy nie naraziłem nikogo na problemy – grzecznie zsaidając tam, gdzie jazda była niemożliwa lub niebezpieczna.
    Teraz pewnie wypiłbym jedno-dwa i odczekałbym sporo czasu przed powrotem, ostrożnie jadąc tak, aby nie narobić kłopotu. „Bym”, bo oczywiście nie robię tego, żeby nie narazić się na surowość prawa i sprawiedliwości. W takim wypadku „znikoma szkodliwość” nie ma zastosowania przecież. Co innego, jak się jest posłem, sędzią, biskupem czy komendantem ;-)

  • Tom Gore

    I jeszcze jedno: piszesz, że rozwiązanie niemieckie nie jest „arbitrarne” – jest! Ocena, czy ktoś jedzie dobrze, czy źle jest tak samo arbitrarna chyba, że wyczyny rowerzysty są rejestrowane w sposób pozwalający na bezstronną ocenę sądu.
    Bo weźmy pod uwagę sytuację, gdy trzeba ruszyć rowerem pod górę, rowerzysta się „zatoczy” (niewytrenowanie, zmęczenie, stromy podjazd) i już masz swoje „zagrożenie”. Toż wiadomo, że jak się zatacza, to dlatego, że pił. ;-)