Nasza przyszłość – wyższa kultura mobilności

Nasi rodzimi tzw. eksperci od planowania, kształtowania i wdrażania polityki transportowej zgodnej z wytycznymi zrównoważonego transportu zdają się rozumieć jego ideę, ale zupełnie nie radzą sobie z realizacją jego głównego założenia, czyli ograniczaniem ruchu samochodowego. Na publicznym spotkaniu dało się z ich wypowiedzi odczuć, jak bolesne dla nich były uwagi zachodnich ekspertów, którzy ośmielili się powiedzieć:

Nie budujcie szerokich ulic dla samochodów.

Z-ca prezydenta Elżbieta Koterba uważa jednak, że ta sugestia nie dotyczy np. planowanej modernizacji ul. Mogilskiej. Dla Koterby poszerzenie ul. Mogilskiej w rejonie skrzyżowania z ul. Lema i Meisnnera, nie jest wcale budową szerokiej ulicy dla samochodów, a jedynie jej remontem. Pani Koterba usiłowała obecnym na spotkaniu obywatelom wmówić, że zacytowana sugestia zaproszonych za nasze pieniądze ekspertów, do takich inwestycji jak Mogilska, nie ma zastosowania. Z-ca prezydenta ds. Rozwoju Miasta Krakowa poszerzaniem jezdni i upychaniem rowerzystów razem z pieszymi w jednej współdzielonej przestrzeni, nazywa dobrą polityką transportową i działaniem mającym na celu skłonienie kierowców do zostawiania swoich samochodów pod domem.

Ciekawe dlaczego m.in. Duńczycy swoje miasta urządzają inaczej? I jak to się dzieje, że ruch samochodowy na ich ulicach maleje? Pewnie dlatego, że u nich rower to wyższa kultura mobilności, a u nas wyższa szkoła jazdy.

Absolwent animacji kultury UJ. Po lekturze m.in. Cyfrowego życia Nicholasa Negroponte jego credo to - wierzę w bloga, co zaowocowało nagrodą Bloger Roku 2006 za prowadzenie krakoff.info. Poza aktywnością internetową ceni również dobrą kuchnię wegetariańską i zrównoważoną, czyli zieloną architekturę. Uwielbia miasto, ale chciałby je zamienić w ogród pełen zieleni, w którym najwygodniej i najszybciej przemieszczać się można rowerem. Od sierpnia 2013 roku pełni funkcję tzw. oficera rowerowego w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

  • pg

    Podoba mi się ten tekst o dłuższym życiu i widoku kolesia jadącego bez trzymanki ;)

    Jak wygląda sprawa z alkoholem za granicą to już wiemy a co z komórkami na rowerze?

  • Może trochę obok tematu, ale czy ktoś może mi wyjaśnić funkcjonalność nowego skrzyżowania na ul. Lipińskiego z G-R i Brożka. Rozumiem, że według myśli projektanta piesi tamtędy się nie przemieszczają (rowerzyści również nie występują). A jeżeli już zdarzy się zabłąkany pieszy, to nie są mu potrzebne przejścia. Na wszelki wypadek (gdyby jednak były) to są umieszczone w absurdalnych miejscach!

  • jak najbardziej w temacie. tak wlasnie nasi quasieksperci przy wsparciu takich tuz jak z-ca prezydenta E. Koterba rozumieją zrównoważony transport

  • Andrzej Doliński

    Smutne jest to, że jak (jeśli) takie rozwiązania jak w Danii pojawią się w Polsce to będę już baardzo stary albo dawno martwy.

  • dziwnie w systemie filozoficznymi pani Koterby mieszcza mi sie krowy jezdzace na skuterach i wymuszajace pierwszenstwo na rondach.. ;]

  • madziu

    Z przykrością stwierdzam, że „wyższa kultura mobilności” to hasło, na które mam uczulenie. Na pewno jest to inna mobilność, w określonych przypadkach wygodniejsza mobilność, dla niektórych nawet szybsza mobilność, ale błagam, nie stawiajcie się ponad innymi jako jedyni sprawiedliwi, bo to nie przysparza nam/Wam sympatyków.

    Co do kosztów stania w korkach. Jest to bardzo interesujące, jak ktoś to policzył… Nie zapominajcie, że gospodarka bez transportu nie istnieje. Może można by zarobić więcej gdyby nie korki, ale rezygnując z tranportu nie zarobi się nic. Poza tym czytałem pełniejszą wersję tego artykułu i jego”wymów” jest taki, że skoro korki generują takie straty, to należy inwestować w odkorkowywanie miast, czyli budowanie kolejnych szerokich ulic.
    Nie pamiętam gdzie to czytałem, bo ten artykuł ma bardzo długą brodę.

    • Adam Łaczek

      @madziu „wyższa kultura mobilności” jest wyższa bo jest lepsza w sensie dosłownym, w mierzalnych jednostkach: efektywności/m2 powierzchni jezdni, w emisji hałasu, spalin, w niskich kosztach etc.
      Dlatego nie można stawiać transportu rowerowego i samochodowego równoważnie.
      Tak samo pojęcie zrównoważony transport wcale nie oznacza wsparcia dla jednego i drugiego jednocześnie na takich samych zasadach – wręcz oznacza nacisk na rowery kosztem samochodów bo tego wymaga efektywność w miastach

      • madziu

        Chodzi mi o to, że taka nomenklatura jest prowokująco-antagonizująca niezależnie od faktów o których piszesz. Nie jest to moim zdaniem dobra droga. Ja na przykład nie czuję się nagle gorszy jak muszę wsiąść w samochód i jeździć nim po mieście w godzinach szczytu, a czasami muszę.

        Wiele osób wybiera samochód nie dlatego, że uwielbia jeździć autem po mieście, tylko dlatego, że KM nie jest w Krakowie obiektywnie żadną alternatywą. Ludzie wolą spędzać czas z rodzinami niż w autobusach/tramwajach. A pomysł utrudniania jeżdżenia samochodem po Krakowie w sytuacji, w której 10 km podróż KM zajmuje godzinę (tyle mi zajmuje droga do pracy KM) uważam za niewłaściwy.
        Ruch samochodowy należy ograniczyć, ale NAJPIERW należy dać alternatywę w postaci wydajnej KM.
        Wszystko to dlatego, że rower nie jest dla wszystkich. O tym ostatnim też należy pamiętać.

        BTW mój syn właśnie bawi się matchboxami. Poustawiał je za sobą i stwierdził, że jest straszny korek. Takie czasy… :)

      • Adam Łaczek

        Jaka „prowokująco-antagonizująca”? To już nie można powiedzieć że rower jest lepszy od samochodu bo to prowokuje? Gdzieś to kiedyś słyszałem:) Jak pisałem artykuł o zaletach roweru dla UMK to mi komentowali że nie mogę tak kategorycznie chwalić roweru bo prowokuje to tych co nie chcą jeździć :)
        Ja też „nie czuję się nagle gorszy jak muszę wsiąść w samochód i jeździć nim po mieście w godzinach szczytu”, po prostu wiem że jadę gorszym środkiem transportu, który szkodzi miastu. Nie mam wtedy pretensji np o to że stoje w korku.
        „Ruch samochodowy należy ograniczyć, ale NAJPIERW należy dać alternatywę w postaci wydajnej KM.”
        Co za bzdura. Ograniczając ruch samochodowy zwiększasz wydajność (prawie zawsze) KM. Więc nie jest to próżne zabierania a zabieranie po to by komuś innemu było lepiej.
        Zresztą to tak jakby złodziej odmawiał oddania pieniędzy które zrabował do czasu aż nie dostanie czegoś w zamian :)

      • @madziu

        wyższa kultura mobilnosci to zrownowazony transport, a w kazdej literaturze na jego temat przeczytasz o tym, jak sie go wprowadza w zycie i jak waznym elementem jego jest rower. stad jak obejrzysz filmik raz jeszcze i byc moze jeszcze jeden raz, a potem przeczytasz definicje zrownowazonego transportu (+definicja z wiki), to zrozumiesz na czym on polega i jaka jest w nim prawdziwa rola roweru.

        twierdzisz, ze rower nie jest dla wszystkich

        zgoda
        nie dla wszystkich, bo nigdzie nie stanowi 100% wszystkich podrozy miejskich.
        dla Krakowa – pierwsza poprzeczka – to w 2020 rok rower to 20% wszystkich podrozy miejskich.

        ile Twoim zdaniem bedzie w 2020 r bedzie wozil transport zbiorowy 50%, 60% krakowian?

        KM jest w Krakowie przyzwoita. nie jest konkurencja dla samochodu, bo jest za wolna.

        jak ja chcesz madziu przyspieszyc? masz jakis pomysl?

        ja mam – zamknac dla samochodow most debnicki i objac strefa platnego parkowania maksymalnie duza czesc Krakowa, i oczywiscie utworzyc podstrefy, by na podstawie abonamentu parkingowego nie dalo sie parkowac w innych podstrefach samochodu.

        A co do nadrabiania drogi samochodem – to już funkcjonuje w Krakowie, tylko na mniejszą (za małą?) skalę. Mamy strefę B. Niestety jej powiększenie wymaga wybudowania/uzupełnienia kolejnej miejskiej obwodnicy, bo inaczej miasto by się zatrzymało w miejscu. Dla mnie jako mieszkańca okolic Salwatora most Dębnicki mógłby zostać zamknięty zaraz po wybudowaniu trasy z tunelem pod wzgórzem Bronisławy :).

        napisales w komentarzu

        z tej i innych wypowiedzi wnosze, ze niestety nie wiesz jeszcze o jednej rzeczy w transporcie, ze jak uniemozliwiasz przejazd pewnym srodkiem transportu, to ludzie albo przestaja podrozowac, albo wybieraja inny srodek transportu, ktory dowiezie ich na miejsce w tym samym czasie, w ktorym do niedawna – przed utrudnieniami, dowozil ich samochod.

        czyli po Krakowie jezdzi sie mniej wiecej tak, jak opisalem w tym komentarzu

        mozna poswiecic pol roku na akcje informacyjna dla mieszkancow, we wszystkich mozliwych srodkach przekazu, a nastepnie w ciagu jednej nocy wprowadzic olbrzymie zmiany. ludzie sie bardzo szybko adaptuja.

        Krakow nie potrzebuje juz zadnych nowych drog, a na pewno nie potrzebuje tunelu. ten tunel, to jest taka sprytna wymowka, choc tak naprawde to jest finansowo i transportowo pulapka.
        dlaczego?

        bo nie zniecheci zmotoryzowanych krakowian do rezygnacji z auta, a jedynie przeniesie ruch z ATW, o ile uda sie je wtedy uspokoic czyli zamknac most debnicki.
        efekt – wydane grube pieniadze, a ruch samochodowy ten sam.

        mam jeszcze pytanie – jaka trasa z Salwatora po zamknieciu mostu dojezdalbys do hipotetycznego tunelu pod wzgorzem i ile to by bylo kilometrow? czy trasa objazdowa przez istniejace mosty nie jest tak samo dluga, a nawet krotsza?

        korkow nie likwiduje sie budowa szerokich drog dla samochodow. korki likwiduje sie wygaszajac ruch samochodowy, a to osiaga sie najlepiej zwezajac lub rozcinajac ulice dla samochodow, zmuszajac je do objazdow, a w konsekwencji do zaprzestania jezdzenia i wyboru bardziej efektywnych srodkow transportu – rowerow i transportu zbiorowego.

        metro, o ktorym snia na jawie niektorzy tzw. eksperci, a tkaze spora czesc kierowcow, nie liwkiduje korkow w miescie, bo nie zajmuje przestrzeni z ktorej korzystaja samochody.
        Nowy Jork. ma metro bardzo rozlegle. dojezdza prawie wszedzie w NYC, wozi znakomita wiekszosc mieszkancow, a miasto i tak grzeznie w korkach i sie dusi od spalin – w NYC jest najwyzszy wskaznik zachorowalnosci na astme wsrod dzieci.
        jak sie w NYC walczy z korkami? wprowadzajac ulatwienia dla rowerzystow – a tam odleglosci maja wieksze – i zamykajac, zwezajac ulice.

        jak inaczej chcesz wysadzic krakowian z samochodow?

      • madziu

        A transport rowerowy jest tylko jednym z elementów zrównoważonego transportu. Twierdzę, że wcale nie najważniejszym.

    • Hubert

      Powiem krótko: chrzanisz. Nie chce mi się więcej pisać, bo nie wierzę że cokolwiek z tego skumasz. Sorry.

      • madziu

        No cóż. Przekonałeś mnie… ;/ Fajnie, jak ludzie, którzy tak naprawdę chcieliby tego samego, ale realizowanego w innej kolejności, potrafią dyskutować :).

  • smif

    Super tekscik! Pierwsza klasa Marcin!

  • akme

    dwa dni temu wieczorem przy lekkiej mżawce byłem przy rondzie matecznym. Zgroza. Krajobraz jak z obcej planety o trującej atmosferze zdominowanej przez maszyny, jakiś nazi steam punk. Wilgoć w powietrzu wymieszana z wyziewami aut a do tego obowiązkowo wyłączone latarnie. Tak jak kiedyś można było palić papierosy w kinie tak dziś można jeździć se autem bez powodu. Ciekawe co kierowcy robią z „zaoszczędzonym czasem” (jakim czasem?) i czy potrafią wykazać że wykorzystują go na tyle pożytecznie że usprawiedliwia to beztroskie zatruwanie powietrza (przypominam że w pierwszych „komorach gazowych” używano normalnych spalin) albo o zgrozo, idą na siłownię pojeździć na rowerku?

    • Deltar

      Oj z tymi komorami to pojechałeś po bandzie.

    • raj

      „Ciekawe co kierowcy robią z „zaoszczędzonym czasem” (jakim czasem?)”

      Bardzo przekonujący cytat z ksiązki Singera „Autokarykatury” (jest tu podlinkowana na stronie, choć niełatwo do niej dotrzeć: http://ibikekrakow.com/autokarykatury/ ):

      „Typowy amerykański osobnik płci męskiej poświęca swojemu samochodowi ponad 1600 godzin rocznie. Siedzi w nim, podczas gdy ten jedzie i gdy stoi na jałowym biegu. Parkuje go i szuka go. Zarabia pieniądze, aby odłożyć na jego kupno i spłacać comiesięczne raty. Pracuje, aby płacić za benzynę, myta, ubezpieczenie, podatki i bilety. Z szesnastu godzin (poza snem), cztery spędza na drodze lub gromadząc środki na zakup auta i jego eksploatację… Modelowy Amerykanin wkłada 1600 godzin, aby wyjąć 7500 przejechanych mil: to mniej niż pięć mil na godzinę.”

    • madziu

      Widzisz. W moim przypadku podróż do pracy samochodem i rowerem jest czasowo porównywalna nawet przy uwzględnieniu zawiezienia dziecka na rowerze do przedszkola. Gdybym jednak z różnych powodów nie chciał/nie mógł używać roweru i zaczął porównywać KM i samochód, to przy uwzględnieniu podróży przez przedszkole KM może wyrobiłbym się w 2 godziny, a samochodem robię to w max. 40 minut. W ten sposób używając KM tracę ok. 2,5 godziny życia dziennie :(.

      KM powinna zdecydowanie przyspieszyć. Fajny tabor to nie wszystko. Ilość tego taboru też nie jest odpowiednia dla masowego przesiadania się ludzi do KM. KM może być szybsza i bez budowania metra. Wystarczy pojechać do Warszawy. Tam w godzinę da się zajechać naprawdę daleko metra nie używając.

      A widok na rondo Matecznego w godzinach szczytu… bezcenny. To smutny fakt.

  • akme

    A co, to prawda przecież. Podłaczali silnik pod komorę zresztą tak się popełnia samobójstwa elegancko wystarczy włączyć samochód w garażu napewno widzieliście na niejednym filmie. Gdzieś już o tym pisałem, gdyby na alejach rozwiesić tablice „uwaga! oddychanie w tym miejscu grozi nowotworem” to może ludzie by się ogarnęli raz dwa. Przecież gdyby ktoś chciał wybudować spalarnię śmieci albo zwłok przy błoniach to zaraz by było „ohoho niemożna bo jak to trujące przecież jest bardzo” pewnie jakieś protesty itd. a sprawa spalin to przecież jest jakieś zajęcie niszowe.

  • akme

    p.s

    dla niewtajemniczonych, pierwsze komory nazistowskie miały nawet formę… samochodów. Pakowano pasażerów i ruszano w trasę tylko wylot spalin był do „przedziału”. Może warto przypomnieć to zapomniane dziedzictwo szczególnie w dobie propagandy samochodowej. http://pl.wikipedia.org/wiki/Komora_gazowa

    • Kaś.

      „komory _nazistowskie_”?

      „Nieco” się zagalopowałeś z tym porównaniem. Przede wszystkim, nie „spaliny”, laiku jeden, ale tlenek węgla w nich zawarty zabijał.

      Jasne, masz rację, stosowano do tych celów samochody, ale w stosunkowo niewielkiej skali i głównie na początku eksterminacji. Mało, w latach 30stych w Niemczech stosowano takie „rozwiązanie” do eliminacji ze społeczeństwa niepełnosprawnych umysłowo.

      I na koniec, na litość boską, wikipedia jest ostatnim miejscem do zdobywania wiedzy. Tak nierzetelna, szczególnie w kwestii Zagłady, że aż boli.

  • akme

    tak, komory nazistowskie, tak mi to najlepiej brzmi. A wiedzę tą mam od dawna (chociaż w gazowaniu ludzi jestem laikiem) , oczywiście najłatwiej linkować z wikipedii na szybkiego nie wiem w czym problem. A czy ja napisałem że w wielkiej skali stosowano samochody? A czy to ma znaczenie w jakiej skali? Poprostu samochód okazał się nieekonomiczny (kolejny argument w dyskusji o zrównoważonym transporcie:D)

  • Pingback: Wyżykowski i Koterba promują niską kulturę mobilności? | I bike Kraków()