Okoliczności wypadków z udziałem pijanych rowerzystów i pieszych

Okoliczności wypadków z udziałem pijanych rowerzystów i pieszych

Myślisz że pijani rowerzyści powodują wypadki zazwyczaj w nocy i bez oświetlenia? Że najczęściej wywracają się tuż przed nadjeżdżającym samochodem? Przeczą temu statystyki dotyczące okoliczności wypadków, które opublikowaliśmy w grudniu 2011, a których podsumowanie zrobiłem dopiero teraz.

Przyczyny wypadków rowerzystów
Najpopularniejszą przyczyną wypadków jest nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu (29,3% wypadków i 50% wypadków ze skutkiem śmiertelnym) – ponieważ jest to także najpopularniejsza przyczyna wypadków z udziałem trzeźwych rowerzystów stawiam hipotezę, że to nie alkohol jest tu głównym czynnikiem, a słaba znajomość przepisów ruchu drogowego. Druga najpopularniejsza przyczyna wypadków to „Nieprawidłowe: skręcanie” 18.75%, które również jest popularną przyczyną wypadków u trzeźwych rowerzystów, a wiąże się z generalnie trudnym dla (nawet trzeźwych) rowerzystów manewrem skrętu w lewo. Przykładowe rozwiązania tego problemu to śluzy rowerowe i manewr „skrętu w lewo na 2”, oraz właściwa edukacja. „Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu” (13.9%) jest w warunkach rowerowych najczęściej zwykłą brawurą, ze skutkiem w postaci np. wypadnięcia z jezdni na żywopłot. „Jazda po niewłaściwej stronie drogi” 10.1% jest natomiast przyczyną wypadków raczej typową dla pijanych rowerzystów, ponieważ na tle wszystkich wypadków z udziałem rowerzystów jej procentowy udział we wszystkich przyczynach jest znaczący.
Jazda bez wymaganego oświetlenia była przyczyną zaledwie 3.4% wszystkich wypadków spowodowanych przez pijanych rowerzystów, co obala mit „pijanego batmana”. Chociaż należy zauważyć, że ta przyczyna pojawia się u pijanych rowerzystów o wiele częściej niż u trzeźwych rowerzystów. Warto też dodać, że 68,7% wszystkich wypadków spowodowanych przez pijanych rowerzystów odbyła się w dzień, podczas gdy jedynie 27,8% wypadków spowodowanych przez pijanych pieszych miała miejsce w dzień, a jednocześnie 28,1% wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych pieszych miała miejsce w nocy na drodze nieoświetlonej.

Rodzaj wypadku rowerzystów, czyli segregacja nie chroni
Najpopularniejszym rodzajem wypadków jest zderzenie boczne – 49% wszystkich wypadków, w których zginęło 70% wszystkich rowerzystów. Tu ważna uwaga: wydzielona infrastruktura rowerowa w żaden sposób nie chroni przed zdarzeniami tego typu, bo segregacja kończy się zawsze na skrzyżowaniach. Tym samym twierdzenie, że pijani rowerzyści nie stanowiliby problemu gdybyśmy mieli w Polsce więcej dróg rowerowych nie ma poparcia w obecnych danych. Bardziej skutecznym rozwiązaniem jest tu edukacja i uspokojenie ruchu i to m.in. dzięki takim rozwiązaniom np. w Danii rowerzyści zarówno trzeźwi i pijani są w mniejszym stopniu narażeni na skutki zderzeń bocznych. Pamiętajmy, że niezależnie od tego czy rowerzysta jest trzeźwy, czy pijany to jeśli dochodzi do zderzenia bocznego z jego winy to bez znaczenia jest to czy poruszał się wcześniej na jezdni, czy na drodze dla rowerów – skutek jest ten sam. Nie łączmy segregacji infrastruktury na Zachodzie z ich liberalizmem dla nietrzeźwych rowerzystów! Ten liberalizm jest wynikiem bardziej czystego pragmatyzmu, oraz bilansu zysków i strat. To czego najbardziej obawiają się wszyscy kierowcy, a więc wywrócenie się rowerzysty to 16,3% wypadków spowodowanych przez pijanych cyklistów.

Przyczyny u pijanych pieszych
W zasadzie identyczne wnioski można wyciągnąć dla pieszych, którzy przecież mają zapewnioną segregacje (chodniki), a mimo wszystko w tak dużym stopniu ulegają wypadkom jako pijani. Tu także segregacja kończy się przy przekraczaniu ulicy, a tam:
– Nieostrożne wejście na jezdnię: przed jadącym pojazdem 57.6% wypadków;
– Przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym 11.8% wypadków;
– Wejście na jezdnię przy czerwonym świetle 7.7% wypadków;
– Nieostrożne wejście na jezdnię: zza pojazdu, przeszkody 5.1% wypadków;
Twierdzenie, że pijanych pieszych nie trzeba karać jak rowerzystów, bo w przeciwieństwie do rowerzystów nie poruszają się oni po jezdni nie ma potwierdzenia w statystykach wypadków. 99 % pieszych (także pijanych) w trakcie swojej pieszej podróży przekracza jakąś jezdnie i jest tam narażona na wypadek. Jedną z ciekawych przyczyn wypadków jest „stanie na jezdni, leżenie” – 8.2% wszystkich wypadków, ale aż 23,1% (22) wszystkich zgonów u nietrzeźwych pieszych.

„Zdarzenia drogowe z udziałem rowerzystów 2006–2008” GDDKiA
W tym opracowaniu na stronie 37 znajdziemy dodatkowe trzyletnie statystyki o przyczynach wypadków z udziałem nietrzeźwych rowerzystów.
Tabela 6.5. Zachowania rowerzystów pod wpływem alkoholu.

Zachowania rowerzystów pod wpływem alkoholu Liczba %
Nieudzielanie pierwszeństwa przejazdu 737 24,7%
Zachowanie poprawne (wina innego uczestnika ruchu) 635 21,3%
Nieprawidłowe skręcanie 349 11,7%
Jazda po niewłaściwej stronie drogi 244 8,2%
Nieprawidłowe omijanie 205 6,9%
Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu 146 4,9%
Jazda bez wymaganego oświetlenia 118 4,0%
Nieprawidłowe wymijanie 106 3,6%
Nieprawidłowe zmienianie pasa ruchu 93 3,1%
Ograniczenie sprawności psychomotorycznej 61 2,0%
Niezachowanie bezp. odl. między pojazdami 45 1,5%
Nieprawidłowe przejeżdżanie przejścia dla pieszych 41 1,4%
Wjazd przy czerwonym świetle 30 1,0%
Zmęczenie / zaśnięcie 30 1,0%
Nieprzestrzeganie innych sygnałów 21 0,7%
Nieudzielanie pierwszeństwa pieszemu 17 0,6%
Nieprawidłowe wyprzedzanie 15 0,5%
Gwałtowne hamowanie 13 0,4%
Nieprawidłowe zawracanie 7 0,2%
Nieprawidłowe zatrzymywanie / postój 6 0,2%
Inne 64 2,1%

Jako uzupełnienie danych o skali zagrożenia, w tabeli 6.5. zestawiono przyczyny zdarzeń w zdarzeniach drogowych, w których rowerzysta znajdował się pod wpływem alkoholu. W zestawieniu tym w porównaniu do danych dla ogółu zdarzeń z udziałem rowerzystów wyraźnie częściej jako przyczyna podawana jest jazda po niewłaściwej stronie drogi oraz jazda bez wymaganego oświetlenia. Ponieważ trudno obronić tezę, że zachowania te pojawiają się w wyniku spożycia alkoholu (np. że rowerzysta, który wypije dwa piwa, wyłącza oświetlenie…) sądzić należy, że znaczenie może mieć dopiero kombinacja tych czynników – nieprawidłowego zachowania na drodze (tzn. braku oświetlenia, jazdy po niewłaściwej stronie drogi) i ograniczenia sprawności psychomotorycznej związanego ze spożyciem alkoholu. Wymaga to dalszych badań.

Trudno nie zgodzić się z tym komentarzem. Rowerzyści, którzy spowodowali wypadek pod wpływem alkoholu ponieważ jechali bez oświetlenia, czy po złej stronie drogi raczej jeżdżą tak nie z powodu alkoholu, bo na trzeźwo zachowują się najczęściej identycznie. Dlatego też większy nacisk należy kłaść na prawidłową edukację rowerzystów – zwłaszcza na terenach, gdzie ta edukacja szczególnie kuleje.

foto: Cinek

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • pg

    Ogólnie zgoda, poza jednym – jeśli wymuszenie pierwszeństwa dominuje jeśli chodzi o przyczyny wypadków to nie jest to tylko słaba znajomość przepisów ale także brawura, głupota, brak wyobraźni i bezmyślność kierujących

    • Neverhood

      Wymuszenie pierwszeństwa jest najprawdopodobniej zakamuflowaną formą „wtargnięcia na przejazd rowerowy”.
      Na przejeździe rowerowym takie coś orzekano przy trochę więcej niż 50%. Może monetą rzucali? Identycznie jest z pieszymi, gdzie wprawdzie to pieszy ma większe pierwszeństwo, ale w praktyce go nie ma.

      W wypadkach tylko samochodowych wymuszenie pierwszeństwa też jest wysoko (chyba 1 miejsce). Jest to efekt nadmiernej prędkości tego na głównej. Niestety w Polsce nadal jest przekonanie, że będąc na głównej można jechać ile fabryka dała.

      • pg

        Rzekłbym że w Polsce mamy setki tysięcy normalnych skrzyżowań /wjazdów z posesji, parkingów/bocznych dróg, dróżek gruntowych na których można zostać trafionym przez uderzenie bocznie przez nerwowego oczekującego na wjazd (niezależnie czym samemu jedziesz) oraz zaledwie setki przejazdów rowerowych na DDR-ach gdzie można mówić o ewentualnym „wtargnięciu”

  • PawelS

    „Tu ważna uwaga: wydzielona infrastruktura rowerowa w żaden sposób nie chroni przed zdarzeniami tego typu, bo segregacja kończy się zawsze na skrzyżowaniach. ” To zdanie nie ma sensu. W momencie, kiedy masz skrzyżowanie drogi rowerowej z drogą dla samochodów to z samej definicji nie masz już segregacji.

    Dobrze zrobione ścieżki rowerowe prowadzące wzdłuż dróg z pierwszeństwem przejazdu mają również pierwszeństwo przejazdu nad przecinającą je drogą podporządkowaną. To eliminuje chęć u niektórych rowerzystów do jazdy główną jezdnią gdzie mają pierwszeństwo nad skręcającymi i włączającymi się do ruchu pojazdami, ale gdzie jazda jest mniej bezpieczna.

    • Adam Łaczek

      Jadąc drogą z pierwszeństwem też masz te same pierwszeństwa co na DDR :) A dodatkowo jest mniejsza ilośc punktów kolizji. Często te drogi rowerowe są równiez osygnalizowane i tutaj chodzi mi o to że bez znaczenia jest czy jest segregacja czy nie bo skutek wypadku jest mniej więcej taki sam (przy zderzeniu bocznym) – możesz przecież przejechac np na czerwonym świetle – obojętnie czy na jezdni czy na DDR, a skutek jest ten sam.
      Oczywiście DDR są potrzebne z wielu innych przyczyn, po prostu chcę zwrócic uwagę na to że jak ktoś jest ekstremalnie pijany i jedzie po DDR to w zasadzie stwarza podobne zagrożenie jak by jechał po jezdni bo przypadki slalomów skutkujących wylądowaniem pod kołami auta to mniejszośc. O wiele częściej mamy wypadki na skrzyżowaniach – gdzie tej segregacji nie ma. Po prostu staram się obalic popularny w społeczeństwie mit typu: „jak ktoś miałby DDR od baru do domu to niech wraca nawet ekstremalnie pijany i niech go nie każą, ale od jezdni wara” – naprawdę często spotykałem się z tego typu myśleniem u wielu kierowców a jest to po prostu głupie i oderwane od SEWiKa

  • PawelS

    „W zasadzie identyczne wnioski można wyciągnąć dla pieszych, którzy przecież mają zapewnioną segregacje (chodniki), a mimo wszystko w tak dużym stopniu ulegają wypadkom jako pijani”. Adam: zapraszam na inspekcję do pierwszej lepszej miejscowości pod Krakowem celem poszukiwania chodników – wcale nie ma tych chodników tak dużo. Jeśli nie chcesz wyjeżdżać poza Kraków, zapraszam na spacer wzdłuż Zawiłej. Albo Babińskiego. Albo wzdłuż Skotnickiej. Albo Winnickiej. Tynieckiej. Kolnej. Albo na spacer wzdłuż Żywieckiej i policzenie, ile razy trzeba przejść z jednej strony drogi na drugą idąc chodnikiem. Nawet w samym Krakowie jest mnóstwo miejsc bez spójnej sieci chodników.Twój wniosek, że separacja nie pomaga jest oparty na błędnych założeniach – u nas separacja często istnieje tylko z nazwy (ale ogólnie cieszę się, że podnosisz kwestię bezpieczeństwa rowerzystów i pieszych – mamy w tym zakresie dużo do zrobienia!).

    • Adam Łaczek

      Znam Zawiłą :) Wielokrotnie chodziłem nią z okolic cmentarza do stacji benzynowej koło ul Komuny Paryskiej – będąc pod wpływem alkoholu i idąc po niego :) Ale chodziłem a nie jeździłem rowerem – żeby nikt mi nie zarzucił :P
      Pamiętaj że nie tylko chodnik jest w jakimś stopniu segregacją ale też dobre pobocze. Na Zawiłej pobocze jest kiepskie ale jest, np na DK4 koło Wieliczki chodnika nie ma ale pobocze jest super i można mówic o dobrej segregacji. Problem jest w tym że wielkokrotnie tego pobocza nie ma. Inna sprawa to fatalne maniery polskich kierowców „robiących dobrze” innym kierowcom i zjeżdżającym na dobre pobocze by ułatwic wyprzedzanie innemu kierowcy. Często dzieje się to wręcz automatycznie bez przemyślenia czy czasami za tą górką nie idzie jakiś pieszy po tym poboczu po którym akurat jadę …
      Już nie mówiąc o zjeżdżaniu na takie pobocze w nocy.
      Zauważ też że piesi raczej nie poruszają się na długie dystanse i generalnie mało osób chodzi pieszo na odcinkach gdzie nie ma chodnika (mówię tu o Krakowie).
      Ale poruszyłeś też ważną kwestię: budowa chodników przeskakujących z jednej strony na drugą niekoniecznie poprawi BRD – podobnie jak przerzucanie DDR z jednej strony na drugą.