Niemcy – mandaty jak w Polsce, ale łatwo stracić prawo jazdy

Niemcy – mandaty jak w Polsce, ale łatwo stracić prawo jazdy

W Niemczech – po przeliczeniu zarobków na polskie standardy – kierowcy płacą podobne mandaty. Jednak największym straszakiem dla niemieckich piratów drogowych nie jest kara finansowa, a utrata prawa jazdy i surowy system punktów karnych. Dlatego mimo stosunkowo niskich mandatów niemieccy rowerzyści nie muszą się obawiać rozpędzonych kierowców, a niemieckie prawo należy uznać za bardziej surowe od polskiego.

W Niemczech mandaty podzielone są na dwie kategorie: na te dawane w terenie zabudowanym (trochę droższe) oraz te dawane poza terenami zabudowanymi (nieco tańsze). To pierwsza rzecz, która nas różni od Niemców, bo w Polsce zarówno mandaty, jak i punkty karne rozdawane są w ten sam sposób bez względu na to gdzie wystąpiło zagrożenie.

Prędkość w obszarze zabudowanym przekroczona o …

Przewinienia Mandaty Punkty karne Zakaz jazdy
(miesiące)
1-10 km/h 15 € 0 0
11-15 km/h 25 € 0 0
16-20 km/h 35 € 0 0
21-25 km/h 80 € 1 0
26-30 km/h 100 € 3 0
31-40 km/h 160 € 3 1
41-50 km/h 200 € 4 1
51-60 km/h 280 € 4 2
61-70 km/h 480 € 4 3
> 70 km/h 680 € 4 3

Prędkość poza obszarem zabudowanym przekroczona o …

Przewinienia Mandaty Punkty karne Zakaz jazdy
(miesiące)
1-10 km/h 10 € 0 0
11-15 km/h 20 € 0 0
16-20 km/h 30 € 0 0
21-25 km/h 70 € 1 0
26-30 km/h 80 € 3 0
31-40 km/h 120 € 3 0
41-50 km/h 260 € 3 1
51-60 km/h 240 € 4 2
61-70 km/h 440 € 4 2
> 70 km/h 600 € 4 3

Tolerancja przy pomiarach do 100 km/h wynosi 3 km/h, a powyżej 3% z wartości zmierzonej prędkości. Do każdego mandatu dochodzi 20 € za jego „opracowanie” i 3,50 € za jego wysyłkę – niezależnie od tego czy idzie w kraju, czy np. do Polski. Dlatego też przy obliczeniach dla Polski do każdego mandatu doliczyłem tą sumę.
Zwraca uwagę fakt, że w Niemczech można stracić prawo jazdy za przekroczenie prędkości już o 31 km/h w obszarze zabudowanym i o 41 km/h poza obszarem zabudowanym. To jest coś czego nie ma w Polsce! Popełniając wykroczenie za które odbiorą nam prawo jazdy i tak naliczają nam punkty karne za które można zabrać uprawnienia za jakiś czas. Jeśli w ciągu roku dwukrotnie przekroczycie prędkość o więcej niż 25 km/h, to też tracicie prawo jazdy: zazwyczaj na niewielki okres od 1 do kilku miesięcy.

Punkty karne
Zależnie od skali przewinienia punkty ulęgają przedawnieniu zazwyczaj po 2 latach, a w przypadku groźnych wykroczeń nawet dopiero po 5-10 latach. Punkty karne się kumulują, jeśli złapiemy kolejne punkty zanim poprzednie uległy przedawnieniu, okres przedawnienia ulega wydłużeniu. Oferowane są kursy dzięki którym można stracić część punktów karnych, ale maksymalna ilość punktów to 17 przy czym po 7, a potem 14 grozą dodatkowe sankcje w postaci upomnienia, a potem obowiązkowego uczestnictwa w takim kursie dokształcającym. Brak uczestnictwa w tym kursie dokształcającym w odpowiednim terminie również skutkuje zawieszeniem prawa jazdy. Po uzbieraniu 18 punktów traci się prawo jazdy, można starać się o nowe, jednak nie dostanie się go przed upływem 6 miesięcy.

Radary
Warto zwrócić uwagę na to, że w niemieckich władzach nie ma hipokrytów, którzy każą stawiać kilka tablic przed radarem ostrzegających o pomiarze prędkości, a potem za radarem „przepraszających” kierowców za niepotrzebny stres. Nikt też nie każe malować radarów na żółto… Tam działa się skutecznie, nawet w strefach tempo 30: 1, 2, 3, 4, 5, 6.

Wysokość mandatów
Porównanie mandatów przygotowałem na podstawie danych z rankingu opracowanego przez redakcję Forsal.pl na podstawie danych Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ, GUS-u i Eurostatu: Niemcy (2590 EUR brutto), Polska (868 EUR brutto). Do obliczeń użyłem aktualnego kursu Euro = 4.23225005 PLN.

Obszar zabudowany

Przekroczenie o jak w Niemczech [PLN] Aktualne [PLN]
<10 km/h 55 do 50
11-15 km/h 69 50-100
16-20 km/h 83 50-100
21-25 km/h 147 100-200
26-30 km/h 175 100-200
31-40 km/h 260 200-300
41-50 km/h 317 300-400
51-60 km/h 430 400-500
61-70 km/h 714 400-500
> 70 km/h 998 400-500

Obszar niezabudowany

Przekroczenie o jak w Niemczech [PLN] Aktualne [PLN]
<10 km/h 48 do 50
11-15 km/h 62 50-100
16-20 km/h 76 50-100
21-25 km/h 133 100-200
26-30 km/h 147 100-200
31-40 km/h 204 200-300
41-50 km/h 260 300-400
51-60 km/h 374 400-500
61-70 km/h 657 400-500
> 70 km/h 884 400-500

Jak widać jeśli chodzi o wysokość mandatów to Polska nie odstaje od Niemiec (poza prędkościami powyżej 61 km/h), jednak jeśli wziąć pod uwagę surowy system punktów karnych i odbieranie prawa jazdy za nawet większe przekroczenia prędkości to rysuje się nam system dosyć restrykcyjny w porównaniu z nami.

Jako ciekawostkę podam, że prawo jazdy można stracić również za szereg innych przewinień:

Odstęp od pojazdu przed nami przy prędkości
powyżej 130 km/h , liczony jako ułamek prędkości pojazdu. Np. “mniej niż 2/10″ oznacza dystans poniżej 20 metrów gdy jedziemy 100 km/h.

Przewinienia Mandaty Punkty karne Zakaz jazdy
(miesiace)
mniej niz 5/10 100 € 2 0
mniej niz 4/10 180 € 3 0
mniej niz 3/10 240 € 4 1
mniej niz 2/10 320 € 4 2
mniej niz 1/10 400 € 4 3

Mierzą to specjalne radary.

Pierwszeństwo

Przewinienia Mandaty Punkty karne Zakaz jazdy
(miesiące)
wymuszenie pierwszeństwa 25 € 0 0
przejazd na czerwonym świetle… 90 € 3 0
…z jednoczesnym stworzeniem zagrożenia… 200 € * 4 1*
…z jednoczesnym spowodowaniem wypadku… 240 € * 4 1*
przejazd na czerwonym świetle gdy to świeci się dłużej niż 1 sekunda 200 € * 4 1*
…z jednoczesnym stworzeniem zagrożenia… 320 € * 4 1*
…z jednoczesnym spowodowaniem wypadku… 360 € * 4 1*

*(dodatkowo grozi kara finansowa, odebrania uprawnień i/lub wiezienie do 5 lat)

Ciekawie wygląda też niemieckie podejście do pijanych za kierownicą. O liberalnym podejściu do rowerzystów i badaniach na ten temat już pisałem.

Narkotyki i alkohol we krwi powyżej 0,5 promila. Dopuszczalna granica to 0,5 promila. Prowadzenie pod wpływem narkotyków bez wyjątków zabronione.

Przewinienia Mandaty Punkty karne Zakaz jazdy
(miesiące)
pierwszy raz 500 € 4 1
drugi raz 1000 € 4 3
trzeci raz 1500 € 7 3
stworzenie zagrożenia pod wpływem 0 € * 7 *Zabranie uprawnień, kara wiezienia
lub kara finansowa.

Jeśli porównamy to z wysokościami mandatów i liczbą miesięcy na jakie zabiera się prawo jazdy przy przekraczaniu dozwolonej prędkości to okaże się że Niemcy podobnie traktują zarówno pijanych alkoholem (między 0,5-1,1 promila) jak i „pijanych prędkością” (powyżej np. 50 km/h w obszarze zabudowanym). To wywraca polski system BRD do góry nogami! Dla kierowców „stworzenie zagrożenia pod wpływem” to powyżej 1,1 promila alkoholu we krwi, można za to stracić prawo jazdy na okres od 6 miesięcy do 5 lat (za pierwszym razem zazwyczaj od 6-12 miesięcy). Mandat karny dla kierowców powyżej 1,1 promila to przy pierwszym razie równowartość wynagrodzenia netto z 1-2 miesięcy (obowiązują stawki dzienne).

A co Wy sądzicie o niemieckich przepisach?

foto: Madden

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • pg

    Prawo jazdy i jeżdżenie ma być przywilejem a nie obowiązkiem
    Moim zdaniem nie mandaty i ich duże wysokości byłyby skuteczne (choć oczywiście też, polskie maksymalne 500zł jest kpiną) ale odbieranie praw jazdy w trybie natychmiastowym (policja na kontroli – tak jak dowód rejestracyjny za np brak przeglądu czy rozpadające się ;) auto) na stosunkowo krótkie terminy np miesiąc albo 2 albo 3
    Bo jeśli dla dumnego kierowcy dobrego auta i majętnego 500zł to jest nic i uzbieranie punktów karnych to jest nic (bo jeśli się faktycznie umie jeździć to ponowny egzamin jest formalnością, to nie stres i brak realnych umiejętności początkującego kursanta) o tyle faktyczne i natychmiastowe zabranie prawa jazdy (służącego często do wykonywania zawodu) byłoby bolesne
    Oczywiście w wyjątkowo rażących przypadkach

    • pg

      Obecnie jest tak ze policja zatrzymuje kolesia co jedzie 150km/h dostanie mandat, punkty, pogadają, pożartują, gościu się ucieszy że w TVN Turbo będzie i w zasadzie tyle
      życzenia spokojnej jazdy, obietnice poprawy, jak nigdy w życiu wiecej itp itd
      Pełen luzik

  • W porównaniu do Niemiec, w Polsce kuleje egzekucja. U nas, jeśli ktoś w terenie zabudowanym jedzie 65, to nikt go nie łapie, bo niewiele przekroczył prędkość. Istotną różnicą jest też infrastruktura – tam większość miejskich ulic to strefy tempo 30, w dodatku są tak wybudowane, że właściwie nie da się jechać szybciej. To wszystko razem czyni różnicę – jeśli tak buduje się drogi, to nie trzeba stawiać dużo fotoradarów…

  • neom

    „tam większość miejskich ulic to strefy tempo 30”: Nie wiem, o jakich miastach mówisz, ale o większości dużych niemieckich miast jest to zwyczajnie fałszywa teza. Tempo30 w niemieckich miastach to głównie małe przecznice i drogi dojazdowe. W każdej dzielnicy są tzw. arterie dzielnicowe z ograniczeniem prędkości między 50 a 70 km/h. Poza tym w miastach są też autostrady miejskie, z limitem prędkości między 90 a 120 km/h. Uwierz, że gdyby polscy kierowcy mogli przemieszczać się z jednego końca miasta na drugi takimi autostradami miejskimi, nie słyszałoby się o łamaniu tak nagminnym łamaniu przepisów.

    • Adam Łaczek

      1. Może jakieś dowody swoich teorii? Tak się składa że niemieckie miasta publikują dane dotyczące rodzajów swoich ulic i wynika z nich coś dokładnie odwrotnego.
      Są też mapki np Berlina to na czerwono to te wszystkie ulice z 70 km/h i więcej – a więc jest ich mniej niż np w Krakowie :)
      Zdziwiłbyś się ile obecnych krakowskich ulic z V=50 km/h w Niemczech byłoby Tempo 30, a ile obecnych V=70km/h byłoby V=50km/h
      2.

      autostrady miejskie, z limitem prędkości między 90 a 120 km/h

      Coś Ci się pomyliło, autostrady to idą obwodnicą i mają ograniczenie prędkości na odcinkach przechodzących przez miasto (np takich jak u nas A4 przez Bieżanów) właśnie ze względu na hałas. No ale lepiej żyć mitami :)
      3.

      Uwierz, że gdyby polscy kierowcy mogli przemieszczać się z jednego końca miasta na drugi takimi autostradami miejskimi, nie słyszałoby się o łamaniu tak nagminnym łamaniu przepisów.

      Autostrady miejskie to są w USA, a poza tym Kraków i Wrocław mają autostradowe obwodnice i jakoś nie słyszałem żeby jakoś szczególnie wzrosło przez to BRD. Zresztą to takie samo głupie tłumaczenie jak to, że gdyby monopolowy i knajpa byłby za rogiem to nie byłoby pijanych kierowców…

      • neom

        Jako że długo mieszkałem w Berlinie, a po Niemczech w ogóle sporo podróżowałem, już podaję przykłady ulic, o których mówiłem, z mojego podwórka:
        50km/h ulica z chodnikami i ścieżkami rowerowymi: Berlinerstrasse, Zehlendorf, Berlin (w zasadzie każda arteria dzielnicowa jest podobna);
        Arterie miejskie między dzielnicami: 70km/h – przykład: ul. Potsdamer Chaussee, Berlin;
        Autostrada miejska w Berlinie: 90 – 120km/h: Stadtring, Berlin;
        Obwodnica miasta – Berliner Ring (Niemiecka autostrada nr 10) – miejscami bez ograniczeń prędkości.

        Jak sądzę, fakty geograficzne falsyfikują Pana wyobrażenie o niemieckich miastach.
        Pozdrawiam.

      • Adam Łaczek

        Stawia Pan swoje własne obserwacje na kilku ulicach wyżej niż materiały dostarczone przez UM Berlina? :) Mam rozumieć, że niemieccy urzędnicy kłamią bo Pan wie lepiej?
        Ja Panu podsyłam mapkę z UM Berlin gdzie są zaznaczone wszystkie ulice z V>=70 km/h, a Pan wprost twierdzi że to nieprawda bo Pan sporo podróżował… No litości, niech się Pan nie kompromituje
        link z 2005r.
        Das ca. 5.340 km lange öffentliche Straßennetz der Stadt ist bereits heute aus Gründen des Lärmschutze und der Verkehrssicherheit in weiten Bereichen nur mit Tempo 30 befahrbar. Der größte Teil der Tempo-30-Straßen liegt allerdings im Bereich von Tempo-30-Zonen der Wohngebiete. Dort haben sich diese Geschwindigkeitsbegrenzungen bewährt. Hinzu kommen besondere Anordnungen zur Sicherung der Schulwege. Im Ergebnis beträgt die heutige Tempo-Beschränkung ca. 72 Prozent des gesamten Straßennetzes der Stadt;”
        Jak Pan stoi z matematyką, że dla Pana 72 procent to mniejszość? A dodam że to dane z 2005 roku, a z tego co czytałem cały czas uspokaja się kolejne części miasta
        Berliner Ring biegnie miejscami nawet 45 km od centrum miasta :) No litości
        A ograniczenia na nim są nawet do 60km/h
        Obwodnica miejska – Berliner Stadtring (A100) jest w odległości ok. 6-8 km od centrum. Pierwszy jej odcinek powstał jeszcze w latach 50-tych (czyli w latach największego prymitywizmu w transporcie), do dzisiaj ukończono jedynie niecałą połowę jej długości i nie planuje się jej domknięcia
        „The first section at western Kurfürstendamm was opened in 1958. According to the concept of a „car-friendly” city, the A 100 then indeed was intended to become a beltway, but by now a completion of the ring as an autobahn is no longer proposed. It is nonetheless still often called Stadtring („city ring”). … Recently a planned southeastern extension to Sonnenallee and Treptower Park has been the cause for various protests.”
        Dzisiaj nikt by nie budował takiej drogi jak Berliner Stadtring (A100), zaraz by go zjedli protestujący mieszkańcy.
        Myślę że wystarczająco udowodniłem że Pańskie wyobrażenie o niemieckich miastach są mocno naciągane.
        Dodam że nie neguje że w Berlinie są trasy z V=70 i 50 km/h ale tak jak pisałem wiele polskich ulic z V=70 km/h byłoby w Berlinie V=50 km/h a wiele polskich V=50 km/h byłoby w Berlinie Tempo 30, a proporcjonalnie naprawdę jest u nas więcej ulic z V=50 i 70 km/h więc teza że tam jest tak super jest mocno naciągana.

      • neom

        Co do ulic z ograniczeniem 70km/h, twierdzę tylko, że w Niemczech, gdzie się da, tam robią ograniczenia do 70. Nikt jednak nie robi 70 km/h na ulicach, przy których bezpośrednio stoją domy – ulice takie stanowią przeważającą część arterii dzielnicowych w Berlinie, dlatego pisałem, że 70km/h obowiązuje na arteriach międzydzielnicowych. Ostatnich jest niewiele, stąd też niewielka ilość ulic z ograniczeniem do 70km/h na mapce. W Polsce jest przecież podobnie: tam, gdzie bezpośrednio przy ulicy stoją domy mieszkalne, tam też obowiązuje 50 km/h. W Berlinie można jednak odrobić straty na Stadtringu (którego istnienie negował Pan jeszcze w poprzednim poście), dlatego obowiązujące w większości miejsc ograniczenie do 50 km/h nie doskwiera kierowcom. Poza tym, polecam przypomnieć sobie kontekst, w którym pojawił się mój post, który był odpowiedzią na twierdzenie, że oto w niemieckich miastach obowiązuje powszechnie tempo30. Teza zupełnie fałszywa, co zresztą ilustruje dołączona przez Pana mapka.

      • neom

        „Dzisiaj nikt by nie budował takiej drogi jak Berliner Stadtring (A100), zaraz by go zjedli protestujący mieszkańcy.” To jest zwyczajnie – proszę wybaczyć – kretyńska opinia, bez A100 przedsiębiorstwa w Berlinie nie miałyby praktycznie żadnej skutecznej logistyki, bo dostanie się na Berliner Ring z jednej z centralnych dzielnic, by objechać kawałek miasta i powrócić do następnej z takich dzielnic trwałoby wieki, wszak mowa o mieście 3 razy większym pod względem powierzchni od Krakowa (sic!). Nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek narzekał na istnienie Stadtringu, przeciwnie, Niemcy to naród, który lubi jeździć autami, więc istnienie takiej miejskiej autostrady witają z radością.

        Pańska teza, że wiele polskich v50 byłoby tempo30 nie jest szczególnie odkrywcza, skoro w Polsce praktycznie nie ma ulic tempo30.

        Jaka teza jest mocno naciągana? O v70 pisałem wyżej, a po Berlinie można jeździć tak, by w ogóle nie natrafiać na tempo30. Nie dalej, jak dziesięć lat temu, gdy wybudowano Potsdamer Platz, zrobiono wokół niego ulice, ciągnące się od Reichstagu i Bramy Brandenburskiej i nikomu nawet przez myśl nie przeszło, by w mieście o takich potrzebach komunikacyjnych budować wąskie drogi tempo 30 w tym miejscu. Przeciwnie, zrobiono po 3 – 4 pasy w każdym kierunku i dano ograniczenie do 50. Naprawdę Niemcy to mądry naród i zdają sobie sprawę, że bez skutecznej infrastruktury drogowej, miasto takie jak Berlin padłoby. Berlin to nie Kopenhaga (ok. 10 razy mniejsza od Berlina), czy Amsterdam (ok. 7 razy mniejszy od Berlina), żeby można było nie robić takich tras, jak A100. Wtedy bowiem cały wewnątrzmiejski tranzyt w tym 3,5 mln (legalnie zameldowanych) mieście stanąłby.

      • Adam Łaczek

        Wklejam Linki z UM Berlin, gdzie czarno na białym widzimy że Tempo 30 stanowi 72% ulic a Pan dalej twierdzi że teza że w Berlinie powszechne jest Tempo 30 jest fałszywa. Jak tu dyskutować? Jak Pan definiuje powszechność?

        „W Polsce jest przecież podobnie: tam, gdzie bezpośrednio przy ulicy stoją domy mieszkalne, tam też obowiązuje 50 km/h.”
        A Aleje Trzech Wieszczów Pan widział? Zakopiańska np. w Borku Fałęckim między Górą Borkowską, a skrzyżowaniem z pętlą autobusową?

        Najpierw:
        ”W każdej dzielnicy są tzw. arterie dzielnicowe z ograniczeniem prędkości między 50 a 70 km/h.”
        a potem piszesz:
        ” Ostatnich jest niewiele, stąd też niewielka ilość ulic z ograniczeniem do 70km/h”
        Można było od razu napisać, że w każdej dzielnicy są ulice z ograniczeniem prędkości do 50km/h a tylko na niektórych jest do 70km/h.
        Powtarzam: jeśli w Berlinie można odrobic straty na ulicach z 70km/h to czemu jest ich mniej niż w Krakowie? Strasznie naciągana ta Pańska teza z przestrzeganiem prędkości. To raczej Polacy powinni przestrzegać 50 km/h bo co chwila mają ulice z V=70km/h na których mogą „odrobić” straty.

        ”W Berlinie można jednak odrobić straty na Stadtringu”
        To kolejne życzeniowe twierdzenie. Owszem można odrobic jak się np. jedzie z północnego zachodu na południowy wschód, ale jak np. może się ta droga przydac jak się jedzie w innych relacjach? Samo to że się szybciej jedzie nie oznacza przecież że będzie się u celu podróży szybciej jeśli nadkładamy drogi. Analogicznie my mamy w miarę przyzwoity fragment z Łagiewnik do Zabłocia, gdzie można „nadrobic”, a jednak nie wszystkim ten przyzwoity fragment drogi jest po drodze. Już nie wspominam o A4, którą też można „nadrabiac” tyle że i tak najczęściej jedzie się i tak dłużej niż przez miasto (mówię po doświadczeniach swoich i znajomych), chociaż nie zawsze (zależy od korków)

        „To jest zwyczajnie – proszę wybaczyć – kretyńska opinia”
        Skoro tak, to czemu nie ma planów domknięcia tego super ringu? A nawet były ale się z nich wycofano?

        ”po Berlinie można jeździć tak, by w ogóle nie natrafiać na tempo30”
        To oczywiste, jednak często nie jest to droga najkrótsza. U nas prawie zawsze podnosi się krzyk że zamykają „ważny” skrót, bo ludzie nie chcą jeździc na około i czekac na światłach na drogach „głównych”

        ”zrobiono po 3 – 4 pasy w każdym kierunku i dano ograniczenie do 50”
        Nikt nie twierdzi, że całe miasto to Tempo 30, jednak chyba Pan kpi jeśli zestawia Pan ulice z V=50km/h i licznymi przejściami dla pieszych, z węższymi niż w PL pasami ruchu wymuszającymi przepisową jazdę i bez ekranów z bezkolizyjnymi „miejskimi autostradami” jakie powstawały w latach 70, a jakie często powstają również teraz w Polsce.

    • neom

      „dostanie się na Berliner Ring z jednej z centralnych dzielnic, by objechać kawałek miasta i powrócić do następnej z takich dzielnic trwałoby wieki”. Źle się wyraziłem, miałem na myśli objechanie miasta, ruszając z jednej z centralnych dzielnic, do dzielnicy zlokalizowanej po drugiej strony miasta na jego obrzeżach.

    • neom

      Przecież wklejona przez Pana mapka jest bezwartościowa dla Pańskich tez: raz, że pokazuje planowany stan na 2015 rok (sic!), dwa, że w przewadze są drogi zaznaczone na szaro, czyli z limitem prędkości do 50, w mniejszości drogi zaznaczone na zielono i na jasno zielono (przyszłe/obecne tempo 30). Ma Pan jakieś problemy z czytaniem?

      Nie znam al. Trzech Wieszczów, a na podstawie zdjęć, nie powiedziałbym, żeby dopuszczalna była prędkość większa niż 50. Jeśli jest 70, to faktycznie przesada i na tle innych polskich miast dość rzadko spotykane zjawisko.

      „jeśli w Berlinie można odrobic straty na ulicach z 70km/h to czemu jest ich mniej niż w Krakowie?”. Ewidentny dowód na to, że jednak ma Pan problemy z czytaniem ze zrozumieniem: pisałem o odrabianiu strat na Stadtringu, na którym można jeździć i z prędkością 120 km/h. A odpowiedzią na pańskie pytanie jest to, że krakowska i berlińska siec dróg z ograniczeniem do 50 bardzo się od siebie różnią zasobnością w drogi po 2 – 3 pasy w jednym kierunku i nawet podwyższenie limitu do 70 niewiele w tym aspekcie pomoże. W każdej dzielnicy Berlina, mam przynajmniej kilka arterii, a w Krakowie, czy jakimkolwiek innym polskimi mieście… Wiadomo. Dzięki tej sieci po berlińskich dzielnicach można sprawniej poruszać się tam, gdzie nie ma ograniczeń do 70, niż poruszamy się na niektórych arteriach Krakowa z 70.

      „Owszem można odrobic jak się np. jedzie z północnego zachodu na południowy wschód, ale jak np. może się ta droga przydac jak się jedzie w innych relacjach”, czyli jak się jedzie tam, gdzie są najbardziej zatłoczone drogi w mieście. Nie ma chyba Berlińczyka, który nie wolałby nadłożyć drogi niż jechać zatłoczonymi ulicami, bo w praktyce ZAWSZE jest się szybciej, ale najpierw trzeba mieć w ogóle doświadczenie w jeżdżeniu autem po Berlinie, którego, z tego, co Pan pisze, widzę, że Pan nie ma. Wschodnie dzielnice i północne dzielnice, których Stadtring nie obejmuje, nie należą do szczególnie zatłoczonych dzielnic, więc obowiązująca tam w większości 50 i w każdej dzielnicy wielu istnienie dróg po 2 – 3 pasy w każdym kierunku, pozwalają na sprawniejsze przemieszczanie się niż – jak już wspomniałem – jakakolwiek 70 na jednej dwujezdniówce, obsługującej ruch sporej części miasta, a z takimi drogami mamy do czynienia w Polsce.

      Miejską autostradą nazywam jedną drogę w Berlinie, mianowicie Stadtring. Może to trudno zrozumieć na podstawie samego obrazka, ale ta droga naprawdę rozładowuje tłok w najbardziej zatłoczonych dzielnicach. Proponuję po prostu wybrać się autem do Berlina i zobaczyć, jak się jeździ. W pozostałych jest na tyle znośnie, że 50 nie stanowi problemu, tym bardziej, że berlińscy kierowcy bardzo dynamicznie ruszają spod świateł. Niektórzy z polskich niedzielnych kierowców, nie mieliby w tym mieście lekkiego życia.

      • Adam Łaczek

        Po pierwsze mapka zawiera też stan aktualny – wystarczy nie zwracać uwagi na to co jest narysowane przerywaną linią
        Po drugie wkleiłem też cytat z berlin.de gdzie wyraźnie piszą o 72 procentach w 2005 roku!
        W każdej dzielnicy Berlina, mam przynajmniej kilka arterii, a w Krakowie, czy jakimkolwiek innym polskimi mieście… Wiadomo.
        W Krakowie mamy mnóstwo 2 pasmowych arterii i to często kilka w obrębie dzielnicy. Pan tu robi z Krakowa totalną wiochę, którą nie jest. A nawet z czystej statystyki proporcjonalnie mamy więcej dróg z V=70 km/h i więcej z V=50km/h
        Dzięki tej sieci po berlińskich dzielnicach można sprawniej poruszać się tam, gdzie nie ma ograniczeń do 70, niż poruszamy się na niektórych arteriach Krakowa z 70.
        a może to kwestia ilości samochodów? W krakowie ok 600aut/1000 mieszkańców a w Berlinie 2x mniej?
        Może gdyby zastosować szereg działań antysamochodowych jak w Berlinie – strefę ograniczonej emisji obejmującej 30% mieszkańców, dużo stref płatnego parkowania, a jednocześnie wprowadzić więcej DDR i linii tramwajowych + S-bahn czyli naszą SKA to okazałoby się że tych samochodów jednak nie ma tyle i po tych krakowskich drogach jeździłoby się lżej.
        Jak Pan wytłumaczy to że mimo takiej cudownej sieci drogowej w Berlinie jest statystycznie 2x mniej aut niż w Krakowie?

      • neom

        Zaczynam się zastanawiać, czy Pan kiedykolwiek był w Berlinie.

        „Jak Pan wytłumaczy to że mimo takiej cudownej sieci drogowej w Berlinie jest statystycznie 2x mniej aut niż w Krakowie?” Sieć dróg jest najlepsza, jaką sobie można wyobrazić w tym mieście. Jeździ się lepiej niż po Krakowie z dwóch powodów, infrastruktura drogowa jest taka, jakiej w Krk prawdopodobnie nigdy nie będzie i kierowcy jeżdżą tam znacznie bardziej dynamicznie niż w jakimkolwiek polskim mieście. Dlaczego jest mniej aut zarejestrowanych przez mieszkańców Berlina? Dlatego, że generalnie przemieszczanie się berlińską komunikacją miejską jest szybsze i najczęściej ludzie wybierają ten środek transportu. Mało kto jeździ do centrum samochodem, co nie zmienia faktu, że ulice pękają tam w szwach.

        „a może to kwestia ilości samochodów? W krakowie ok 600aut/1000 mieszkańców a w Berlinie 2x mniej?”

        A może przeprowadza Pan kolejne nie trzymające się kupy wnioskowanie? Z tego, że w Berlinie jest mniej zarejestrowanych aut, nie wynika, że jest mniejsze zagęszczenie aut na ulicach. Przeciwnie, ulice są zatłoczone, bo Berlin to dynamiczne miasto, w którym jest wielu przyjezdnych, a znaczna część aut na ulicach Berlina, to auta firmowe zarejestrowane poza tym miastem. Nie wiem, co ma wynikać z tego, że – biorąc pod uwagę gęstość zaludnienia – w Berlinie na km kw. przypada 240 aut mniej, skoro w Berlinie jeździ znacznie więcej aut spoza miasta niż w Krakowie.

        „Może gdyby zastosować szereg działań antysamochodowych jak w Berlinie – strefę ograniczonej emisji obejmującej 30% mieszkańców, dużo stref płatnego parkowania, a jednocześnie wprowadzić więcej DDR i linii tramwajowych + S-bahn”.
        Które z tych działań ma charakter antysamochodowy? Średnia aut wieku aut w Niemczech to 7 lat, standard euro 4 dla silników diesla pojawił się w roku 2004-2005 rok, więc statystycznie większość aut z silnikiem diesla może wjechać do centrum Berlina. Do centrum Berlina wjedzie też każde auto z silnikiem benzynowym z katalizatorem Euro 2, czyli każde wyprodukowane od 1993 roku w górę. Ze świecą trzeba szukać w Niemczech benzyniaka, który nie spełnia tego warunku. Strefa Umweltzone nie stanowi więc jakiegoś szczególnego utrudnienia dla statystycznego niemieckiego kierowcy, a powodem jej wprowadzenia było nie utrudnienie ruchu aut, a przede wszystkim wyeliminowanie z centrum miasta dieseli bez filtra cząsteczek stałych, które emitują trujące spaliny – w przypadku reszty aut to produkowane jest przede wszystkim nieszkodliwe CO2.

        W Berlinie tworzenie DDR-ów nie pozostaje w konflikcie z tworzeniem szerokich ulic, wzdłuż każdej 2 – 4 pasmowej arterii ciągnie się DDR. Częściowo wynika to z tego, że niemiecka infrastruktura drogowa była zawsze tworzona z myślą o rozwoju motoryzacji. Nawet w czasach przed II Wojną Światową, Niemcy budowali autostrady, które do dziś we wschodnich Niemczech są w stanie udźwignąć ruch aut, który jest nieporównywalnie większy niż w niechlubnych czasach III Rzeszy.

        O ile mi wiadomo, strefy płatnego parkowania są w każdym dużym polskim mieście, a relatywnie do średnich zarobków Polaków i Niemców, to Polacy muszą oddać większą część swojej wypłaty na płacenie za parkowanie w centrum niż Niemcy.

        Absurdem jest też mówienie, że w Niemczech ktokolwiek kiedykolwiek prowadził antysamochodową politykę. Wręcz przeciwnie, zachęca się do kupowania nowych aut poprzez zwolnienia z podatku ekologicznego przez 2 pierwsze lata użytkowania itd. Poza tym w Niemcy w 2011 roku kupili 3.170.000 aut (w całej Europie sprzedano 12.800.000 aut), co jest najlepszym wynikiem od kryzysu w 2009 roku. A przewiduje się, że polityka wspierania kupowania aut przez Niemiecki rząd doprowadzi do wzrostu sprzedaży aut o kolejne 50 – 100 tys. aut w 2012, z kolei po kryzysie gospodarczym przewiduje się wzrost do ponad 4mln aut rocznie. Dla niemieckiego gospodarki produkcja aut jest zbyt ważna, by mogliby sobie pozwolić na kryzys w tym sektorze (w końcu są trzecim największym producentem aut na świecie). Ze znanych mi państw w Europie, właśnie w Niemczech można kupić nowe auto na najatrakcyjniejszych warunkach.

      • Adam Łaczek

        1. Coś tu nie gra. Z jednej strony pisze Pan że po Berlinie jeździ się szybciej i lepiej a jednocześnie twierdzi Pan że komunikacją miejską jeździ się szybciej. A przecież komunikacja miejska po zsumowaniu czasu dojścia na przystanek etc nie jest jakiś super szybkim środkiem transportu (najczęściej na rowerze osiągamy większą prędkość średnią).
        Jak już Panu pisałem liczba dwupasmowych dróg z V=70km/h jest proporcjonalnie do wielkości miasta większa w Krakowie.
        Odwoływanie się do ilości pasów jest bezsensowne, bo Berlin to miasto kilkakrotnie większe więc to normalne że pojawiają się tam ulice 3 i 4 pasmowe, jednak kluczowe jest to że wbrew pozorom nie są to ulice antypiesze (z kładkami dla pieszych etc)

        Przeciwnie, ulice są zatłoczone, bo Berlin to dynamiczne miasto, w którym jest wielu przyjezdnych, a znaczna część aut na ulicach Berlina, to auta firmowe zarejestrowane poza tym miastem. Nie wiem, co ma wynikać z tego, że – biorąc pod uwagę gęstość zaludnienia – w Berlinie na km kw. przypada 240 aut mniej, skoro w Berlinie jeździ znacznie więcej aut spoza miasta niż w Krakowie.

        Skąd taki wniosek? Aglomeracja Berlina jest proporcjonalnie mniejsza niż aglomeracja Krakowa a dodatkowo berlińska aglomeracja ma do dyspozycji S-bahn(co ma do dyspozycji aglomeracja Krakowa?) więc Pański wniosek jest bezpodstawny. To w Krakowie jest większy problem z autami przyjezdnych.
        Dodajmy że S-bahn w Berlinie dziennie przewozi 1,060,000 pasażerów :)

        W Berlinie tworzenie DDR-ów nie pozostaje w konflikcie z tworzeniem szerokich ulic, wzdłuż każdej 2 – 4 pasmowej arterii ciągnie się DDR.

        To odwrotnie niż w Polsce/Krakowie. Wie Pan jaka jest różnica? W Berlinie by zmieściła się DDR zrobią o 1 pas mniej, a w Polsce utną DDR albo zrobią wąską DDRiP by zbudowac 1 pas więcej.
        Zresztą wbrew pozorom w Berlinie nie ma dużo DDR, bo więcej jest rozwiązań miękkich np pasów rowerowych.

        to Polacy muszą oddać większą część swojej wypłaty na płacenie za parkowanie w centrum niż Niemcy.
        Dziwne, znalazłem info że w Berlinie płatne parkowanie kosztuje 3 EUR/h co po przeliczeniu wg tych współczynników z tekstu daje 4 zł/h a więc więcej niż w Krakowie (3 zł/h) Znowu Pan pudłuje. Kolejna rzecz to zakres tych stref – w Polsce raczej symboliczny.
        Absurdem jest też mówienie, że w Niemczech ktokolwiek kiedykolwiek prowadził antysamochodową
        Nie mówimy o polityce państwa niemieckiego, a polityce miejskiej.
        Skoro nie widzi Pan różnicy w polityce niemieckich miast z lat 70, a polityce współczesnej to chyba jednak nic Pan nie zrozumie

  • madziu

    Ja po części zgadzam się z Jackiem. Tempo 30 to wcale nie norma w Niemczech i dotyczy głównie małych uliczek osiedlowych. „Normalne ulice” służące do przemieszczania się na większe odległości mają rzeczywiście między 50 a 70 (to drugie w przypadku, w którym nie ma chodników przy ulicach i pewnie musi być spełnione jeszcze kilka warunków), znakomita większość jednak ma ograniczenie do 50. Co do śródmiejskich autostrad to nie widziałem – widziałem tylko obwodnice służące z założenia do tranzytu, a z których korzysta też ruch lokalny.

    A co do egzekucji, to Niemcy wcale nie jeżdżą 50 na ograniczeniu do 50. Jeżdżą 60 (wg licznika samochodu), bo wiedzą, że:
    a) mandat za takie przekroczenie jest niewielki
    b) nie grozi za to utrata PJ,
    c) liczniki MUSZĄ zawyżać prędkość (podobno między 7 a 10 %) i wynika to z warunków homologacji a radary mierzą prędkość rzeczywistą.

    Tak to wygląda od strony praktycznej.

  • Mad Max

    Po stylu wypowiedzi autora wnioskuję, że nie jest on kierowcą samochodowym albo to stary dziadek..

    • Adam Łaczek

      Tak, tak. Wmawiaj tak sobie. Każdy kto jest przeciwko obecnej samowoli na drogach to na pewno nie kierowca albo stary dziadek :)
      Żałosne

  • madziu

    Kto to jest „kierowca samochodowy” ;)?

  • prezes

    mam taki problem jakiś czas temu jechałem na terenie Niemiec i cykną mi radar zdjęcie na 50 miałem 75 i przyszło mi pismo do domu że takie przekroczenie miało miejsce i podany jest papier do wypełnienia osoby która jechała tym samochodem.I teraz moje pytanie czy jeśli podam w tym piśmie inną osobę i tego mandatu się nie ureguluje to czy niemiecka policja ma prawo w jakiś sposób ściągnąć dług na terenie polski czy tylko wtedy gdy dana osoba pojawi się na terenie Niemiec i zostanie skontrolowana przy pierwszej lepszej okazji .