Czy w Danii jest inna kultura picia?

Czy w Danii jest inna kultura picia?

Jednym z często przytaczanych argumentów przeciwko temu, by zdekryminalizować  pijanych rowerzystów jest teza, jakoby w innych krajach była „inna kultura picia alkoholu”.

Na filmie łamane są wszystkie polskie stereotypy: w zimie nietrzeźwe (a podobno „nikt tam nie korzysta z liberalnego prawa, bo tam jest inna kultura picia”) Dunki w makijażu i w imprezowych kieckach jadą po jezdni (a podobno „tam na picie pozwalają bo wszędzie są ścieżki”) na rowerze (notabene świetnie oświetlone) na imprezę! W dodatku nikt nie zginął i nie został ranny! Ile polskich stereotypów tutaj złamano?
„Zachodnią kulturę picia” pokazuje także fotorelacja Karola Mocniaka z Danii. Po obejrzeniu filmu i galerii nie można się nie zgodzić z  tezą krytyków: rzeczywiście w Polsce takiej „kultury picia” nie mamy :)

Tekst ten nie są z mojej strony afirmacją picia na rowerze. Zdecydowałem się jednak na jego publikację, ponieważ  te multimedia łamią powszechne w polskim społeczeństwie stereotypy ( i to ile!) o tym, że w niektórych krajach prawo jest łagodne dla pijanych rowerzystów tylko dlatego że nikt nie jeździ na rowerze po alkoholu, a kraje te mają rzekomo jakąś inną „kulturę picia”. Na koniec jeszcze raz zacytuje ciekawe dane z Norwegii:
Jak podaje Nyhetsartikkel z 5 lipca 2007:

”Według sondażu przeprowadzonego przez TNS Gallup na zlecenie Skadeforsikring: 3 na 10 Norwegów uważa, że to w porządku jeździć na rowerze po wypiciu do 3 kieliszków wina lub kilku piw. 1 na 10 przyznaje też, że jazda na rowerze jest ok. po wypiciu do pięciu kufli piwa lub butelki wina.
Badanie pokazuje, że osoby poniżej 45 lat są najbardziej liberalne ws jazdy po pijanemu na rowerze. Około połowa z nas nawet samemu jeździła na rowerze w stanie nietrzeźwym częściej niż raz, albo zna kogoś kto tak zrobił.
Większa akceptacja dla jazdy po pijanemu na rowerze jest w sąsiednich krajach. W Finlandii 74 procent populacji odpowiedziało, że zdarzyło im się jeździć na rowerze pod wpływem alkoholu.”

W podobnym tonie wypowiada się także Policjant z Finlandii, który w jeździe  na rowerze  pod wpływem alkoholu nie widzi szczególnego zagrożenia.

Polski paradoks
Dunki z filmu, których zachowanie jest legalne i społecznie akceptowalne w Danii, w Polsce potraktowane byłyby jak groźne przestępczynie. Aresztowałaby je Policja, a z wachlarzu kar można wymienić: do 14 dni aresztu i grzywnę w wysokości 200-5000 zł, lub nawet do roku czasu pozbawienia wolności i nawet do 1 080 000 zł grzywny! Do tego zakaz jazdy na rowerze lub/i odebranie prawa jazdy na okres od kilku miesięcy do kilku lat. W tym samym czasie kierowca, który przekroczy dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h (a więc w razie uderzenia w pieszego ma pewność, że go zabije) usłyszy od Policjantów o „punkcikach” i „mandaciku” w wysokości 400-500 zł. Czy mamy jeszcze jakieś wątpliwości co do tego, że żyjemy w państwie „motoryzacyjnego talibanu”?

„Słabe” duńskie piwo
Jestem wręcz pewien, że i tak odezwą się sceptycy piszący o „słabym duńskim piwie„. Zamiast obalać ten mit proponuje Wam drodzy malkontenci: kupcie sobie przez Internet te 1-2 „słabe duńskie piwa” i spożyjcie je przed jazdą na rowerze, a potem przyjmijcie to jako linię obrony przed polskim sądem. Jestem „pewien”, że sąd oczyści Was z zarzutów po tym jak dowie się, że macie te 0,5 promila po „bezpiecznym i słabym” duńskim piwie.

Kultura jazdy samochodem a przepisy
Teza o innej kulturze picia i związanej z nią liberalizacji prawa ma krótkie nogi także z innego powodu. Wszyscy zgodzimy się przecież że w takiej Danii, Norwegii, Niemczech, czy Szwecji kultura jazdy kierowców samochodów bije kulturę polskich kierowców na głowę: tamtejsi kierowcy jeżdżą przecież zdecydowanie wolniej i uważniej, a przede wszystkim szalenie dbają o bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu drogowego – patrz zachowanie na przejściach dla pieszych. Zgodnie z „alkoholową” logiką kary za np. jazdę z nieprzepisową prędkością powinny być w tych krajach łagodne, czy wręcz liberalne. W końcu „tam wszyscy jeżdżą przepisowo”, poniekąd jest to „uwarunkowane kulturowo”, więc nie trzeba drakońskich przepisów. O dziwo jednak nic takiego nie ma miejsca, a nawet jest dokładnie odwrotnie: kary w porównaniu z Polską są bardzo surowe, a prawo jazdy można stracić za stosunkowo niewinne jak na polskie warunki wykroczenia jak np. przekroczenie dozwolonej prędkości o 31 km/h. Co więcej w państwach tych kary nawet dla tych nadmiernie pijanych rowerzystów są o wiele łagodniejsze niż dla kierowców jeżdżących np. z nieprzepisową prędkością. Dla większości Polaków jest to całkowicie niezrozumiałe i przeczy kulturowemu uwarunkowaniu przepisów – ja bym to nazwał jednak po prostu czystym pragmatyzmem.

Zakład
Jeśli ktoś ciągle nie rozumie, że skandynawskie, czy też np niemieckie przepisy nie mają nic wspólnego z kulturą danego społeczeństwa, a ostrzejsze karanie kierowców jeżdżących z nieprzepisową prędkością w stosunku do kar dla pijanych rowerzystów uważa za jakąś niezrozumiałą fanaberie tamtych społeczeństw to zachęcam do zmierzenia się ze mną w prostym zakładzie. Obiecuję, że jako pieszy uczestnik ruchu drogowego wystąpię w roli żywego manekina podczas crash-testów z dowolnym nietrzeźwym rowerzystą (z dowolną ilością alkoholu we krwi), pod warunkiem, że osoba która przyjmie zakład wystąpi w roli żywego manekina jako pieszy uczestnik ruchu drogowego podczas crash-testów z samochodem, którego kierowca przekroczył dozwoloną prędkość o np 30, czy 50 km/h. Czekam na samobójcę ochotnika chętnego do zaprezentowania, że pijani rowerzyści są większym zagrożeniem na naszych drogach niż kierowcy przekraczający prędkość, tak jak to wielu w komentarzach sugeruje. W każdym razie ja kilku siniaków, czy nawet złamania się nie boję… Czy są jacyś chętni, którzy „udowodnią” mi że się mylę?

foto: Karol Mocniak

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • pg

    Szkoda że Stefan Czarniecki albo Jan Chryzostom Pasek jak wojowali w Danii nie przywieźli do Polski dobrych wzorców picia ;)

    a na serio: brakuje mi jeszcze statystyk spożywania alkoholu w Europie najlepiej z wyszczególnieniem słabych i mocnych alkoholi

    • Adam Łaczek

      moim zdaniem takie statystyki są bez sensu bo nijak się mają do problematyki picia przed jazdą rowerem, co wg polskich sceptyków nie ma miejsca na Zachodzie, a co jest faktem – patrz np sondaż z Norwegii

  • raj

    Warto jeszcze wspomnieć – nie wiem czy to świadczy na korzyść czy niekorzyść tego, o co walczysz :), ale jest niewątpliwie istotna okolicznością – że te zdjęcia z Danii, które zrobił Mocniak, zostały zrobione tuz przed długim weekendem z okazji Święta Wniebowstąpienia (w 2011 roku wypadło to w czwartek 2 czerwca), kiedy to wszyscy mieszkańcy Kopenhagi wylegają na ulice żeby… imprezować przez kilka dni :). Główne ulice zostają w spontaniczny sposób przejęte ;) przez tłum bawiących się ludzi, alkoholu jest wszędzie masa (ale praktycznie zero chamstwa czy agresji w tłumie – oni sie po prostu bawią a nie rozrabiają), policja generalnie ogranicza się do przyglądania się z zewnątrz, nakazywania ściszenia lub wyłączenia muzyki w sytuacji gdy mieszkańcy sie skarżą na hałas (co sie zdarza) oraz… kierowania komunikacji miejskiej trasami objazdowymi ;) (prywatne samochody oraz rowery nie są zatrzymywane – mogą wjeżdżać w ulice na których bawi sie tłum jeżeli uważają że będą w stanie przejechać ;)). Rowerzyści których sfotografował Mocniak generalnie udawali sie właśnie na te imprezę, jak widac już wstępnie sie przygotowując :)

  • projektant

    tak naprawdę tekst głupi i szkodliwy jak mało co, faktem jest że spowodowanie śmierci pieszego przez pijanego rowerzystę jest znikome, ale czy piszący ten tekst zastanowił się co dzieje się gdy taki pijany cyklista wytoczy się pod samochód?
    Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się opijać jadących wężykiem „kolarzy” na nieoświetlonych maszynach – przedsięwzięcie z gatunku sportów ekstremalnych. Jakakolwiek pobłażliwość dla pijanych uczestników ruchu drogowego, niezależnie jakim pojazdem kierują: rowerem, tirem, samochodem, hulajnogą czy deskorolką jest NIEDOPUSZCZALNA!!!. Inną sprawą jest natomiast wysokość kary, która powinna być adekwatna do stworzonego zagrożenia. Nie można natomiast robić precedensu i nie karać rowerzystów. Kara pozbawienia wolności w przypadku rowerzystów jadących po pijanemu powinna być ostatecznością i wynikać tylko i wyłącznie z braku możliwością zapłaty grzywny. Tak się składa, że nie ma bardziej dotkliwej kary niż kara finansowa.

    • Kaś.

      Brawo! Wreszcie _trzeźwy_ głos w tej dyskusji!

      Wszystkim rowerzystom, którzy uważają że nie ma nic złego w jeździe „pod wpływem” polecam przejechać się po podkrakowskich wsiach w sobotnie popołudnie lub w niedzielę. To dopiero sport ekstremalny.

      Zgadzam się, że kara pozbawienia wolności powinna być ograniczona tylko i wyłącznie do ekstremalnych przypadków, ale karę grzywny zachowałabym i egzekwowałabym naprawdę skrupulatnie.

      Całe Wasze lobbowanie na rzecz ruchu rowerowego w Krakowie zaczyna mieć naprawdę złe skutki. Coraz częściej macie opinię narwańców, chcących być traktowanymi jak święte krowy. Bezkarna jazda po pijaku, pchanie się wszędzie, wywalanie samochodów skąd tylko się da, co zrobi ZIKiT dla dobra większości (=kierowców) to złe – oto Wy, tak naprawdę.

      • Adam Łaczek

        A czy uważasz że nie ma nic złego w chodzeniu „pod wpływem”? Polecam SEWiK, który pokazuje że de facto nie ma dużej różnicy, a nawet w przypadku pieszych jest to bardziej niebezpieczne dla nich samych.

        karę grzywny zachowałabym

        Ale w jakiej wysokości? Obecnie rowerzysta z 0,5 promila może dostac nawet 1 mln zł grzywny, a kierowca którzy w OZ jechał 101 km/h dostanie max 500 zł. Nie sądzisz że to kpina ze sprawiedliwości?

        Bezkarna jazda po pijaku

        Tego nie postulujemy, chcemy tylko dostosowania kary do powagi wykroczenia – tak jak to ma miejsce na Zachodzie.

        pchanie się wszędzie

        Rozwiń :)

        wywalanie samochodów skąd tylko się da

        To raczej samochody zajmują i wypełniają każdą wolną przestrzeń w szczególności chodnika.

        dla dobra większości (=kierowców)

        Dokształć się

        Badania (podział zadań przewozowych) z 2003 roku wskazują, że większość podróży odbywa się przy pomocy transportu zbiorowego (48% transport zbiorowy, przy 21% dla samochodów). Od tego czasu jest jeszcze lepiej: raport NIK wskazuje, że w Krakowie z transportu zbiorowego korzysta obecnie o 56 proc. więcej osób niż w 2003 roku (wzrost z 314 300 do 490 000).

    • Adam Łaczek

      czy piszący ten tekst zastanowił się co dzieje się gdy taki pijany cyklista wytoczy się pod samochód?

      Nie tylko zastanowił się co zbadał to w okresie 1-10.2011
      12,7% wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych pieszych zakończyło się śmiercią pieszego, przy 4,7% wypadków gdzie pijany rowerzysta zginął po spowodowaniu wypadku. Jak rozumiem jest Pan za karaniem pijanych pieszych więzieniem?
      PS. 1 kierowca i 1 pasażer kierowcy + 1 motorowerzysta zginęli w wypadku spowodowanym przez nietrzeźwego pieszego.
      W tym okresie pijani rowerzyści nie zabili nikogo.

      Deskorolkarz to pieszy i może byc pijany w sztok – wg prawa oczywiście

      Nie można natomiast robić precedensu i nie karać rowerzystów

      Karać trzeba – tak jak w Danii (tylko tych co powodują zagrożenie), albo jak w Niemczech (powyżej 1,6 promila). To raczej Polska jest precedensem w Europie z obecnym prawem.
      Co do grzywny to ok, ale czemu mandat dla kierowcy przekraczającego predkośc jest taki niski? Przecież gdybyś miał do wyboru jako pieszy skoczyc pod koła pijanego rowerzysty lub pod koła auta z 80 km/h w OZ to wybrałbyś zapewne to pierwsze. Więc nie rozumiem czemu w takim razie kara ma nie byc proporcjonalna do zagrożenia.

      • projektant

        Niestety tak pokrętna logika do mnie nie przemawia nietrzeźwy to nietrzeźwy i basta. Poza tym jest pewna subtelna różnica między pijanym piszym, a pijanym rowerzystom. Ten pierwszy idzie zazwyczaj poboczem, a drugi korzysta z jezdni. Poza tym jeżeli ktoś pijany zatacza się na drodze to powinien zostać odwieziony do „wytrzeźwiałki” albo do domu i również on może być ukarany mandatem za stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym. Inna sprawa: jako kierowca widząc pijaka zataczającego się na drodze z daleka mogę ocenić sytuację i właściwie zareagować, natomiast pijany rowerzysta, którego nagle zarzuci pod koła nadjeżdżającego pojazdu jest znacznie bardziej niebezpieczny. Pan wybaczy, ale 1,6 promila to już nie nietrzeźwość, a upojenie alkoholowe. A czy czas reakcji człowieka pod wpływem alkoholu i zdolność do oceny sytuacji oraz podjęcia reakcji zależy od tego że siedzi on za kółkiem , na siodełku czy zasuwa „z buta”? Natomiast co do kar to napisałem „Inną sprawą jest natomiast wysokość kary, która powinna być adekwatna do stworzonego zagrożenia” zatem rozumiem,że w tej kwestii zgadzamy się? (Byłbym zadowolony gdyby i u nas wzorowano się na opisanych w innym artykułach systemach mandatów stosowanych w Szwajcarii i Norwegii) Natomiast, jeśli na portalu który ma służyć między innymi promocji roweru jako środka transportu, a tym samym wspomagać rozwiązania proekologiczne pojawia się artykuł usprawiedliający picie alkoholu (bo tak to odbieram) to może świadczyć, że zamiast promocji zdrowego trybu życia i bezpieczeństwa dochodzi do lobbowania na rzecz browarów („bo przecież piwko to nie alkohol). Duńczycy mogą być w wielu przypadkach wzorem, ale chyba nie chcemy za ich przykładem np. obniżyć wiek od którego można legalnie kupić alkohol do 16 roku życia? No bo skoro u nich można pić w tak młodym wieku to czemu nie u nas? I jeszcze jedno jeśli ktoś wsiada za kółko lub kierownicę roweru pod wpływem alkoholu to jest problem (alkoholowy) tego człowieka, zdrowo i trzeźwo myślący człowiek nie zrobi czegoś takiego. Pijaków trzeba leczyć, a nie ułatwiać im życie.

      • Adam Łaczek

        Ten pierwszy idzie zazwyczaj poboczem, a drugi korzysta z jezdni

        Wypadki zdarzają się najczęściej w obrębie skrzyżowań i przy przekraczaniu jezdni, a więc i rowerzysta i pieszy jest wtedy na jezdni. Niewielkie znaczenie ma to że pieszy przez większośc czasu jest na poboczu lub chodniku skoro w najbardziej wypadkogennym okresie jest na jezdni.
        Ja staram się wysnuwać hipotez na podstawie własnych przemyśleń a bardziej badań:
        – na pewno nie można usprawiedliwiać osób które mają 1,6 promila i więcej. Przypominam że wg badań niemieckich jest to już stan podczas którego rowerzysta na pewno nie może bezpiecznie jeździc rowerem. Przepisy skandynawskie etc de facto też implementują coś takiego tylko nie wyznaczając limitu (stan ocenia Policjant).
        A np irlandzka policja bardzo pijanym rowerzystom odbiera rowery i oddaje je następnego dnia.
        W każdym razie na pewno nie popieram upajania się alkoholem na rowerze.
        – moje wtręty o pieszych to tak naprawdę zwrócenie uwagi że identyczny problem jest z upojonymi pieszymi. Nadużycie alkoholu przez pieszego w ruchu drogowym jest równie niebezpieczne a przecież nikt pieszych nie wsadza do więzień.
        Na ten temat przedstawię wkrótce szczegółowy raport.
        – ten tekst ma tak naprawdę obalic pewien polski mit i nie ma to nic wspólnego z promowaniem alkoholizmu czy picia jako takiego. Po prostu zbyt często spotykałem się z tezami jakoby w takiej Danii nie było limitu, a w takich Niemczech jest limit 1,6 promila, a mimo to wszyscy nie przekraczają 0,2 bo tam jest „inna kultura picia”. Bzdura i tylko to chciałem wyjaśnic. Obalając poszczególne mity można dojśc do konstruktywnych wniosków.

        jako kierowca widząc pijaka zataczającego się na drodze z daleka mogę ocenić sytuację i właściwie zareagować,

        Skoro tak Pan twierdzi, to czemu jakiemuś pijanemu pieszemu udało się nawet zabic kierowcę?
        Pan twierdzi że widzi z daleka: wypadki z pijanymi pieszymi najczęściej zdarzają się po ciemku, 1/4 na nieoświetlonych drogach, a spora częśc wypadków to przypadki gdy pijany pieszy wybiegnie na jezdnie zza przeszkody.

        natomiast pijany rowerzysta, którego nagle zarzuci pod koła nadjeżdżającego pojazdu jest znacznie bardziej niebezpieczny.

        No ale fakty temu przeczą. Jest podobnie niebezpieczny dla kierowcy jak pieszy.

        Natomiast co do kar to napisałem „Inną sprawą jest natomiast wysokość kary, która powinna być adekwatna do stworzonego zagrożenia” zatem rozumiem,że w tej kwestii zgadzamy się?

        Zgadzamy się

        I jeszcze jedno jeśli ktoś wsiada za … kierownicę roweru pod wpływem alkoholu to jest problem (alkoholowy) tego człowieka, zdrowo i trzeźwo myślący człowiek nie zrobi czegoś takiego. Pijaków trzeba leczyć, a nie ułatwiać im życie.

        Rozumiem, że te Dunki: mają problem, są pijaczkami, nie są zdrowo i trzeźwo myślącymi ludźmi i nie należy ułatwiac im życia? Naprawdę nie zestawiajmy 1-2 piw na rowerze z tą samą ilością dla kierowcy, przecież Niemcy to przebadali i wg nich przy takiej ilości alkoholu rowerzysta ma właściwie niewielkie a nawet żadne problemy z jazdą na rowerze

  • projektant
    • Adam Łaczek

      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że wszystkie osoby które wkleiłeś to piesi, a ten „Ernesto” to nawet stworzył zagrożenie typowe dla pieszych – położył się :)
      Więc jeśli już to powinieneś napisac „Polecam zwolennikom łączenia picia alkoholu i chodzenia pieszo obejrzenie poniższych filmików, mnie do śmiechu po nich nie jest:”
      Bardzo pijani piesi po prostu nie mogą stac się rowerzystami, natomiast łatwo mogą stac się kierowcami … Widziałem na jednym filmie dokumentalnym ludzi w takim stanie za kierownicą samochodu :(

  • pg

    Ech projektant, projektant
    Zakładałem że masz wykształcenie i doświadczenie życiowe, nie mówiąc już o znajomości przepisów a tu co?
    Rozumiem mieć inne zdanie ale co użyjesz swoich argumentów tym bardziej przekonujesz mnie do treści tego artykułu ;)

    W ciągu 10 ostatnich lat przejechałem rowerem blisko 40 tys km i spotkałem 1 (słownie: jednego) pijanego rowerzystę który faktycznie stwarzał zagrożenie na drodze i osobiście go wyp*******łem z drogi – dosłownie za kark i na pobocze – zwiał miedzy domy i miał szczęście że nie miałem komórki

    Linkujesz tu największą patologię która po pijaku jeździ i będzie jeździła niezależnie czy za to grozić będzie grzywna czy obóz na Syberii ;) Normalni i przeciętni ludzie zachowują się troszkę inaczej
    Z resztą skoro tyle krajów ma inaczej i nie mają z tym problemów to o co chodzi?

  • projektant

    Nie będę ciągnął dalej tej dyskusji (no chyba że coś mnie ponownie wyprowadzi z równowagi), bo chyba nadajemy na innych częstotliwościach. Otóż jeszcze raz powtarzam: ktoś kto wie, że będzie prowadził rower czy samochód, a sięga po alkohol i prowadzi po alkoholu ma problem alkoholowy z samym sobą. Człowiek wolny w pełnym tego słowa znaczeniu nie musi pić alkoholu aby dobrze się bawić. Alkohol tę wolność odbiera bo zaczyna dominować nad człowiekiem który traci wolna wolę. Też jeżdżę rowerem (i samochodem) ale nigdy, powtarzam nigdy nawet nie tknąłem alkoholu wiedząc że będę jechał i nie odczuwałem z tego powodu dyskomfortu. Jak udaję się na uroczystość rodzinną samochodem to na niej nie pije, jak jadę rowerem nad nad jezioro się wykąpać to też nie doję piwska pod budką z plastikowego kubeczka i można z tym żyć, naprawdę nie czuję się przez to gorzej że na imieninach u cioci nie szczelę setki. Martwi mnie tylko taka postawa, gdzie zamiast potępiać picie próbuję się je usprawiedliwić i „rozmiękczyć” problem. Policja, KRBRD, czy też Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych próbują walczyć z alkoholem, a wy „promujecie” jego spożycie. Bo piwko jest „trendy”. Niestety ten artykuł nie jest w tym portalu odosobniony.
    Ps.
    wklejenie tych linków do ogólnie znanych filmików z netu było małą prowokacją z mojej strony, a nie żadnym argumentem w dyskusji, ale jak ktoś tego nie zauważył , no cóż nie mnie oceniać (u)lotność umysłów.

    • Adam Łaczek

      Czyli jak rozumiem Dunki z filmu są zniewolone, mają problem alkoholowy i z samym sobą? Przyznam że ja takich odczuć po obejrzeniu tego filmu nie miałem.

      • madziu

        Myślę, że nie do końca Projektantowi o to chodziło. Ja niestety tak samo jak Projektant postrzegam to tak, że prowadzicie batalie przez wielkie „B” o rzecz małego znaczenia przy okazji „reklamując” picie i uznając je za zjawisko „cool” nawet, jeśli nie do końca takie są Wasze intencje.
        Dwie pierwsze rzeczy z brzegu, jakie mi przychodzą do głowy, które są moim zdaniem o niebo ważniejsze: Wykreowanie pozytywnego wizerunku rowerzysty w społecznościach miejskich (na razie się totalnie nie udaje a batalia o Drink&Ride zupełnie temu nie pomaga) i uruchomienie/uświadomienie władzom konieczności przeprowadzenia szerokiej kampanii informacyjnej na temat wzajemnych relacji pieszy/rowerzysta/kierowca (cały czas jest milion interpretacji zmian w PoRD – ja sam nie wiem, jak interpretować niektóre sytuacje).

      • Adam Łaczek

        Tak jak już pisałem – myślę że Ci którzy „siedzą” za alkohol na rowerze i ich rodziny nie uważają że to nieważna batalia

        Wykreowanie pozytywnego wizerunku rowerzysty

        Ale poniekąd to robimy bo sama wizja super niebezpiecznego rowerzysty z 0,5 promila a jednocześnie mruganie okiem na 80 km/h w OZ to jest choroba tocząca to społeczeństwo. Demitologizacja tej dziedziny również wpłynie pozytywnie na wizerunek rowerzysty. Zwłaszcza dane z SEWiKa które wkrótce opublikuje. Co do kampanii to wiem że to ważne ale musiałaby się odbyć zmiana pokoleniowa w ekipie zarządzającej BRD

      • madziu

        Ci, którzy siedzą za jazdę na rowerze po pijaku moim zdaniem nie myślą i mi ich nie żal. Ja wiem jakie są konsekwencje jeżdżenia rowerem na bańce, więc nie jeżdżę. Do 0,5 nie idziesz do więzienia, tylko dostajesz mandat i niekiedy tracisz PJ na pół roku a niekiedy nie (zależy od sądu), więc to nie takie spożycie jest problemem. Za pierwszym razem nie musisz nawet zdawać ponownie egzaminu, jeśli już Ci zabiorą.
        Co do przestrzegania ograniczeń itd. to już rozmawialiśmy o tym w innym wątku – dla mnie 0,5 dla wszystkich ale pod warunkiem doprowadzenia do tego, żeby wszyscy po mieście naprawdę jeździli max. +10, więc tu pełna zgoda.
        Z mojego punktu widzenia jednak kampania Drink&Ride raczej pozytywnych reakcji nie wzbudzi…
        Ja nie mówię, że prawo jest w tym temacie idealne, ale wydaje mi się, że każdy jak chce coś wokół siebie zmieniać to zaczyna od rzeczy najważniejszych. Jeśli właśnie to dla ogółu rowerzystów jest najważniejsze to przykro mi.

      • Adam Łaczek

        1. No to wprowadźmy odbieranie prawa jazdy i mandat do 5000 zł za przechodzenie przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle.
        Równie absurdalne w sumie.
        A potem sprzeciwiajmy się zmianie tego przepisu do czasu aż prędkość w mieście będzie przekraczana max 10 km/h
        Gdzie tu logika?
        I potem jeszcze wypisujmy: przechodzący przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle moim zdaniem nie myślą i mi ich nie żal.

        Z mojego punktu widzenia jednak kampania Drink&Ride raczej pozytywnych reakcji nie wzbudzi

        To nie jest kampania Drink&Ride. Nie promuje niczego a demitologizuje

      • madziu

        Nigdy nie wypiłem 4 piw dlatego, że się zamyśliłem, a zdażyło mi się tak pokonać przejście dla pieszych na czerwonym. Nie mówię o wprowadzaniu nowych absurdalnych przepisów a o tym, że mając świadomość istnienia takich tylko idiota nadstawia się na „strzał”, jeśli tak naprawdę nic go ich przestrzeganie nie kosztuje.

        Nie rozumiem Twojej argumentacji co do przekraczania prędkości i tak dalej. Ucywilizowanie ruchu jako takiego mogłoby dać możliwość podniesienia limitów, bo lekkie opóźnienie czasu reakcji nie byłoby tak zgubne jak w aktualnej sytuacji. Nic więcej.

        Kampania Drink&Ride robi więcej złego niż dobrego. Nadmierne skupienie nad tematem może prowadzić do wykreowania stereotypu rowerzysta=pijak.

        P.S. Wyobraź sobie, jak wiosną wylegają „mistrzowie krótkich dystansów” na swoich wypasionych góralach, jadą na kilka browarów na Kazimierz a potem zap…ją na bulwarach wiślanych zaraz obok wózka, w którym jedzie Twoje dziecko. Z tego, co pisałeś na razie dziecko masz malutkie. Poczekaj jak podrośnie i nie będzie chciało usiedzieć spokojnie – wtedy dostrzeżesz ilu rowerzystów jeździ bardzo niebezpiecznie bez browara.

      • Adam Łaczek

        A mi się zdarzało wypić kilka piw mimo że początkowo planowałem jedno. To było w czasach kiedy jeździłem prawie wyłącznie komunikacją miejską.
        Nie rozumiem Twojego podejścia. Wprowadzmy karę śmierci przez ukamieniowanie za zdradę (niech będzie nawet tylko więzienia) – przecież problemu nie ma – Wystarczy się powstrzymać. Chyba właśnie oto chodzi – skoro istnieją jakieś idiotyczne przepisy to trzeba je zmienić a nie twierdzić że problemu nie ma bo można się dostosować.
        Analogicznie Art 33.4 PoRD z zakazem wjazdu rowerem pod nadjeżdżający pojazd był „spoko”. Przecież wystarczyło się dostosować: zatrzymać, zsiąść z roweru. Może uważasz 10 letnią walkę o jego usunięcie za równie idiotyczną?
        Ucywilizowanie ruchu jako takiego mogłoby dać możliwość podniesienia limitów, bo lekkie opóźnienie czasu reakcji nie byłoby tak zgubne jak w aktualnej sytuacji. Nic więcej.
        To co powiesz na to że statystycznie pijani piesi (sprawcy) giną ok 3 razy częściej niż pijani sprawcy rowerzyści. Wg Twojej logiki należy zatem skazywać na karę więzienia pijanych pieszych. Problemu nie będzie – wystarczy się dostosować.
        Nadmierne skupienie nad tematem może prowadzić do wykreowania stereotypu rowerzysta=pijak.
        Przecież ten stereotyp już istnieje, zresztą nigdzie nie promujemy! Czy jeśli np. wprowadzą przepisy karzące pijanych pieszych np więzieniem i ja będę przeciwko temu protestował to będzie to promocją alkoholizmu w społeczeństwie? No litości.

        Co do bulwarów to trochę nie rozumiem Twojej logiki. Jak jest podział na część pieszą i częśc rowerową to problemu jak dla mnie nie ma. Trzeba po prostu samemu zatroszczyc się o dzieci. Czy jak idziesz chodnikiem który bezpośrednio przylega do jezdni np. na Nowohuckiej to masz pretensje do przejeżdżających kierowców którzy przepisowo jadą 70 km/h? A są przeciez tacy co jadą po 100 km/h. Skąd więc te teksty o tym że rowerzyści na bulwarach jeżdżą bardzo niebezpiecznie w sytuacji gdy wszyscy kierowcy ze względu na masę i prędkość stwarzają kilkadziesiąt razy większe zagrożenie?

      • Adam Łaczek

        PS. co powiesz o wypowiedzi burmistrza Londynu Borisa Johnsona:
        „I have just one idea, if more people rode bicycles and fewer people droves (sic) cars you would not have to worry about the drink driving laws and I sincerely believe that. I have absolutely no prohibition about drinking a pint of two of beer and riding my bicycle where as I would not do that in a car.”

    • pg

      @projektant
      Jeśli nie widzisz różnicy w masie i prędkości między autem i rowerem oraz wpływu pijanego na nacisk pedału gazu a kręcenie korbą i zachowanie równowagi to trudno

      Niedawno u mnie w mieście był przypadek że jechał całkiem młody jeszcze facet autem i pękł mu tętniak, stracił przytomność, zablokował gaz i nie kontrolował auta – przeciął ulicę, chodnik, trawnik, staranował ławkę i uderzył w ścianę, potrącając dodatkowo przypadkowego przechodnia, sam też zmarł
      Oczywiście to zdarzenie przypadkowe, pechowe i nie przewidywalne, bez winy kierującego ale porównując to do pijanych: niech jadą legalnie rowerami albo wcale – jeśli już decydują się pić
      Wszystko na własne ryzyko i będąc świadomym konsekwencji w razie wypadku
      choć 1.6 promila dla rowerzysty to sporo – ale zakaz absolutny po piwie albo lampce wina jest idiotyczny (matematycznie 0.2 pewnie przekroczy)

  • Ja jestem osobą skazaną za jazdę na rowerze po kilku piwach! Jak to oglądam, to przewraca mi się w bebechach. Policjanci w Polsce z nudów łapią rowerzystów… następny, jeden z wielu, przypadków hipokryzji i patologii systemu.

    • Hubert

      Czy podasz nam więcej szczegółów tego zajścia?
      Kumpel kumpla po dwóch piwach wpadł kiedyś na patrol Policji na Plantach – został oczywiście potraktowany jakby conajmniej zgwałcił staruszkę. Skończyło się 1000 zł grzywną i utratą prawka na rok.

      • Jakub Stępak

        Na Plantach?! Przecież to nie droga publiczna?

    • madziu

      Wystarczy, że przejechał przez przejście dla pieszych na którejkolwiek z ulic prowadzących do rynku (co zapewne zrobił) i już jechał po drodze publicznej. Nieważne, gdzie go złapali, ważne, gdzie popełnił wykroczenie (przestępstwo jeśli miał więcej niż 0,5).

      W sądzie nie masz szans z zeznaniami policjantów, jeśli nie masz naprawdę twardych dowodów na swoją niewinność.

      • Adam Łaczek

        Obowiązuje domniemanie niewinności i jeśli ktoś jedzie po pijaku po Plantach to nie jest to dowodem na to że dojechał na rowerze na Planty.

      • madziu

        Adam, przecież masz więcej niż 15 lat… Policjanci informują sąd, że owszem, delikwenta udało im się zatrzymać dopiero na plantach, ale wykroczenie popełnił 100 m wcześniej przejeżdżając po użyciu przez przejście na ulicy X i PO ZABAWIE niezależnie od tego, jaka była prawda (a na 99% była taka, jak w wersji policjantów). Zeznaje dwóch policjantów i jeden delikwent, którego złapali. Każdy Sąd Grodzki przyzna rację policjantom.

  • pg

    A co Wy na to?
    http://debica24.eu/a/wyrok-za-3-zarzuty
    Ostatni akapit szczególnie

    • Adam Łaczek

      No ale jak spowodujesz wypadek po pijanemu samochodem i jeszcze uciekniesz z miejsca wypadku to trudno o inny wyrok.

  • bogdan

    Przede wszystkim, to nie jest film dokumentalny tylko WYREŻYSEROWANY, a więc to ŻADEN argument. Mogę nakręcić 100 filmów pokazujących jak pijani rowerzyści sieją śmierć na polskich drogach i dowodzić w ten sposób słuszności obecnie obowiązującego prawa.

    Poza tym Pan Łaczek normalnie kłamie twierdząc, że w ostatnich latach nie było żadnych śmiertelnych wypadków spowodowanych przez pijanych rowerzystów. Przykład z ostatnich tygodni:

    http://motoryzacja.interia.pl/raport/pijani/o-pijanych-kierowcach/news/pijany-rowerzysta-sprawca-smiertelnego-wypadku,1747321,6737

    Co Pan Łaczek, który tak martwi się o rodziny osadzonych w więzieniach pijanych rowerzystów (potencjalnych zabójców), powie rodzinie zabitego motocyklisty? Zajmie się nią z przynajmniej równą troską?

    • Adam Łaczek

      Po pierwsze to nie kłamię bo odnosiłem się tylko do okresu 1-10.2011 z którego to okresu dostałem od Policji dane.
      Po drugie co z tego że jest to wyreżyserowane: właśnie o to chodzi- dla nich to normalne na tyle że nawet nie widzą nic złego w umieszczeniu takich zachowań w filmie promocyjnym. To tym bardziej świadczy o kulturowym przyzwoleniu na takie zachowanie.
      Po trzecie to jak pisałem pijani piesi w okresie 1-10.2011 zabili 3 osoby trzecie. Skoro Pan uważa że 1 zabita osoba na kilka lat usprawiedliwia trzymanie stale w więzieniach 2000 osób to może należy proporcjonalnie posadzić 6000 pijanych pieszych(pewnie więcej ale trzeba by zebrać statystki z kilku lat by zebrać właściwe proporcje), a np 200000 pieszym odebrać prawo jazdy. O ile nie jest Pan abstynentem proszę samemu zgłosić się do odsiadki skoro to dla Pana nie problem.

  • accme

    Kierowcy natomiast zatruwają powietrze co powoduje zgon wielu osób w Krakowie. To że robią to małymi ratami na dziesięć lat to nie zmienia chyba dużo? I to jest mój argument kontra temu że trzeba „uważać na pijanych rowerzystów”, to uważajcie! Niech kierowca ma obowiązek zwolnić do minus 5okm.h i jeszcze podziękować mrugnięciem temu pijanemu że nie zatruwa powietrze. Kierowcy pojazdów spalinowych, tyle mają pretensji w sobie. On ma prawo tu stać, jego dupa tyle a tyle warzy i usprawiedliwia zatruwanie powietrza. Ah, spacery aleją Waszyngtowa gdy nagle coś przejedzie, jakiś spacerowicz w aucie. Wtedy można docenić piękno i bogactwo oddziaływania spalin na człowieka:D