Wielka Brytania – brak limitu dla nietrzeźwych rowerzystów

Wielka Brytania – brak limitu dla nietrzeźwych rowerzystów

Wielka Brytania podobnie jak cała Skandynawia i Irlandia również nie jest przesadnie surowa dla nietrzeźwych rowerzystów. Nie wprowadzono limitu alkoholu we krwi, wprowadzono jednak ograniczenia dla tych którzy są „w stanie nie pozwalającym na to [na jazdę na rowerze-przyp. autor] na skutek spożycia alkoholu lub narkotyków”. Złamanie tego ograniczenia skutkować może sprawą w sądzie i wysokim mandatem. O komentarz do brytyjskich przepisów poprosiłem Christophera Pecka (Policy Co-ordinator z CTC – narodowej organizacji rowerowej), który oprócz własnego komentarza wysłał nam tekst „Czy możesz jeździć na rowerze jeśli piłeś?„, który dla ibikekrakow przetłumaczył Maciej Michno:

Nie rzucam tym tytułem żadnego wyzwania. Mam na myśli raczej: co się stanie jeśli zostaniesz złapany na rowerze po kilku głębszych?
Możesz popełnić dwa wykroczenia:

  • Jazda na rowerze po drodze lub w innym miejscu publicznym w stanie nie pozwalającym na to na skutek spożycia alkoholu lub narkotyków (RTA- kodeks drogowy s.30)
  • ● Bycie pijanym podczas rozporządzania pojazdem na drodze lub w innym miejscu publicznym. (LA 1872, s.12; Corkery v Carpenter [1951] 1 KB 102)

Jeśli chodzi o jazdę w stanie na to nie pozwalającym to, cóż, trzeba na tym rowerze jechać. Co ciekawe, w przypadku drugiego z wymienionych wykroczeń, można je popełnić jedynie kiedy nie jedzie się na rowerze. Jeśli podejmujesz próbę jazdy ale nie udaje ci się lub nawet jeśli pchasz rower możesz być skazanym za rozporządzanie po pijanemu. (RTOA s.5; DPP v Watkins [1989] QB 821, 831)

Są również inne wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu, które można popełnić w stanie nietrzeźwości w miejscu publicznym. Jeśli o nie jednak chodzi należałoby zacząć się źle zachowywać zanim cokolwiek się wydarzy, a poza tym nie stosują się w szczególny sposób do rowerzystów, więc nie będę o nich tu szerzej pisał.

Jak bardzo możesz być pijanym żeby uszło ci to na sucho?
Pytanie nie dotyczy przekroczenia dozwolonego limitu – wykroczenie prowadzenia po przekroczeniu dopuszczalnego limitu alkoholu nie odnosi się do rowerzystów. (RTA s.5)
Żeby doszło do wykroczenia jazda w stanie niezdolności kodeks mówi, że musisz być pod wpływem alkoholu (lub narkotyku) w stopniu, który nie pozwala na właściwą kontrolę nad rowerem. Jeśli zachowujesz jakiś rodzaj kontroli nad rowerem ale chyboczesz się i jedziesz zygzakiem wtedy najpewniej nie masz właściwej kontroli i popełniasz to wykroczenie. W przypadku jazdy zygzakiem, nawet jeśli nie zostaniesz skazany za jazdę w stanie niezdolności możesz popełniać wykroczenie jazdy na rowerze bez należnej ostrożności i uwagi. (RTA s.29)
Można zatem przyjąć jako wskazówkę, że jeśli możesz jechać normalnie i z należytą ostrożnością nie powinno być żadnych problemów.

Żeby doszło do wykroczenia rozporządzania rowerem po pijanemu (które możesz popełnić wyłącznie jeśli nie jedziesz na rowerze), musisz być pijany. Prawo nie jest tutaj zbyt pomocne. Ocena tego czy ktoś jest pijany jest zdrowo-rozsądkowa i nie ma tu jasnych wskazówek co do tego jak źle musi to wyglądać, żeby człowieka za pijanego uznać. Sądy biorą po uwagę dowody z policji (lub od świadków) dotyczące tego czy czuć było od danej osoby alkohol, jak mówiła i zachowywała się lub nawet zeznania od ludzi z pubu dotyczące iliści wypitego przez daną osobę alkoholu. Prawdopobnie pomoże ci jeśli będziesz potrafić iść prosto, nie będziesz mamrotać i (być może?) użyjesz miętówek.

Co może zrobić policja jeśli cię złapie?
Policja nie ma prawa wymagać dmuchania w alkomat lub oddać próbki krwi niezależnie czy do zatrzymania dojdzie na ulicy czy gdziekolwiek indziej. Mogą o to poprosić ale nie popełnisz żadnego wykroczenia odmawiająć. Z drugiej strony, jeśli zgodzisz się na test i on wykaże wysokie stężenie alkoholu w twoim organizmie, wynik będzie mógł być wykorzystany jako dowód przeciwko tobie. (RTA s.6)

Analogicznie, policja nie może wymagać od ciebie przeprowadzenia “testów sprawności” jak dotknięcie palcem nosa, stanie na jednej nodze czy chodzenie po prostej linii, których przejścia obawia się wile osób nawet na trzeźwo. Mogą o to poprosić, ale podobnie jak z alkomatem, możesz odmówić bez ponoszenia konsekwencji. Jeśli jednak podejmiesz się wykonania testów, mogą być wykorzystane ajko dowód w sądzie.. (RTA s.6, 6B)

Przy tych wykroczeniach, policja będzie najprawdopodobniej większość dowodów jeszcze przed zatrzymaniem. Zwykle jest tak, że widzieli już wystarczająco żeby ocenić czy jesteś pijany (w przypadku wykroczenia rozporządzania pod wpływem) lub nie posiadasz właściwej kontroli nad rowerem. Opiera się to na prostej obserwacji.

Jeżeli policja przyjmie, że popełnione zostało przestępstwo nie ma takiego prawa żeby wystawić mandat. Karą może być ustne ostrzeżenie lub oskarżenie. Jeśli zostaniesz złapany popełniając jedno z wymienionych wykroczeń istnieje duża szansa, że cię aresztują celem zapobieżenia wypadku i kontuzji twojej lub innych. (RTOA ss.51(1), 54(1), Sch 3; PACE s.24(5)(c))

Kary i konsekwencje
Jazda na rowerze w stanie nie pozwalającym grozi mandatem do wysokości £1000. (RTOA s.9, Sch 2)
Wykroczenie rozporządzania pojazdem pod wpływem może być ukarane mandatem do wysokości £200 lub (na chwilę obecną) miesiącem więzienia (LA 1872, s.12).

Ponadto, nawet jeśli policja nie będzie bezpośrednio zaangażowana, sądy mogą wziąć pod uwagę fakt bycia pod wpływem alkoholu w razie udziału w wypadku i bycia pozwanym (lub powodem). Może taki stan być uznany za zaniedbanie lub odszkodowanie wygrane w sądzie może być obniżone.

Rowery Elektryczne
Na koniec krótka notka na temat rowerów elektrycznych. Jeśli jeździsz na rowerze z “elektrycznym wspomaganiem” wykroczenia wyminione wyżej znajdują zastosowanie, ale jest kilka dodatkowych zasad. Elektrycznie wspomagane rowery (spełniające ustawowe normy) są “pojazdami napędzanymi mechanicznie” według Kodeksu Drogowego (Road Traffic Acts). Nie musisz się jednak martwić przekroczeniem limitu, gdyż podobnie jak w zwykłych rowerach ten przepisz nie ma tu odniesienia. Odniesienie zanjduje jednak  prowadzenie pojazdu o napędzie mechanicznym w stanie niezdolności na skutek spożycia alkoholu lub narkotyków, a także rozporządzanie takim pojazdem jest stosownie karane. Te wykroczenia mają wyższe kary z karą więzienia włącznie. Warunkiem popełnienia tych wykroczeń jest upośledzona zdolność do właściwego kierowania, czyli nie wymaga się niezdolności do właściwego prowadzenia. Wydaje się zatem, że łatwiej popełnić takie wykroczenia niż ich odpowiedniki na zwykłym rowerze.

W wypadku oskarżenia o te wykroczenia policja nie może wymagać dokonania testów (alkomat, sprawność) na miejscu. Może jednak zażądać wykonania badania alkomatem, pobrania próbki krwi lub moczu na komisariacie bądź w szpitalu. Odmowa zgody na takie badanie może skutkować grzywną do £5000. (RTA ss.7(1), 7(6); RTOA s.9, Sch 2)

Komentarz Macieja Michno

Mój komentarz jest krótki i wynika z własnych doświadczeń i szeregu rozmów z rowerzystami i nie tylko. Istotą problemu nie są szczególne przepisy dotyczące zachowania tej czy innej grupy korzystającej z dróg. Limity i kary dla kierowców, motocyklistów, sterników na jachtach czy wreszcie rowerzystów nigdy nie będą do końca skuteczne i nie sprawią, że w sposób masowy zmniejszy się liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych. Jedynym bezpośrednim skutkiem jest to, że złapanych eliminuje się z aktywnego użytkowania dróg na określony czas.
Uważam, że to dość właściwe i że jest kwestią odpowiedzialności. Prosta niby rzecz, piłeś – nie jedź. Podobnie, nie jedź na rowerze na wódkę, a jak masz taki pomysł to musisz liczyć się z konsekwencjami. Sęk w tym, że możesz po prostu komuś zrobić krzywdę.
Ktoś może przytoczyć przepisy Brytyjskie, w których nie ma limitu dla rowerzystów. Owszem, co nie znaczy, że można „na bani” jeździć. Podobnie, dla kierowców samochodów, limit wynosi 0,8 promila w wydychanym powietrzu. Problemu z „pijanymi” kierowcami czy rowerzystami właściwie nie ma. Czy znaczy to, że należy przeszczepić takie wydawałoby się liberalne przepisy na nasz grunt.
Obawiam się, że niestety jeszcze długo nie. Tutaj dochodzimy do istoty problemu czyli do kultury picia alkoholu. Bardzo chciałbym, żeby było spokojnie można usiąść w parku na kocu i w letni dzień delektować się schłodzonym białym winem do jakiegoś dobrego jedzenia. Brakuje mi tego, i uważam że powinienem mieć do tego prawo. Jest jednak spora różnica pomiędzy piknikiem z lampką wina, czyli właściwym i cywilizowanym podejściem do napojów alkoholowych a ogólnie przyjętymi „normami”, które łatwo zaobserwować wokół. Myślę, że czas na zmianę przepisów i ich liberalizację przyjdzie wtedy, kiedy my, jako społeczeństwo będziemy na nie gotowi i wywalczymy sobie dostęp do takich wolności. Tymczasem, pozostaje świecić przykładem i uczyć innych świadomości i umiejętności degustacji (a nie chlania) napojów alkoholowych. To jednak, długa i żmudna droga.
Żeby nie było wątpliwości, piszę to jako rowerzysta, ale też barman i wielki fan szkockiej whisky i dobrego wina.

Komentarz Christophera Pecka (Policy Co-ordinator z CTC):

Przede wszystkim limit alkoholu dla kierowców wynosi 80 mg/100 ml krwi i jest on najwyższy w Europie. Nie ma jednak żadnych ograniczeń dla rowerzystów.
Analiza wypadków wśród rowerzystów wykazała, że 10% zabitych rowerzystów przekroczyło dopuszczalne normy dla kierowców, a kolejne 12% spożyło trochę alkoholu (patrz Załącznik I).

Istnieją jednak dwa wykroczenia w związku z alkoholem (lub narkotykami) i jazdą na rowerze:
– Jazda na rowerze po drodze lub w innym miejscu publicznym w stanie nie pozwalającym na to na skutek spożycia alkoholu lub narkotyków (RTA- kodeks drogowy s.30)
– Bycie pijanym podczas rozporządzania pojazdem na drodze lub w innym miejscu publicznym. (LA 1872, s.12; Corkery v Carpenter [1951] 1 KB 102)
Drugi z nich używany jest gdy osoba w rzeczywistości nie jedzie na rowerze, ale mogłaby. Grozi za to krótkie więzienie, ale nie jest bardzo prawdopodobne. Za pierwszy przepis grozi tylko mandat.

Na ogół pijani rowerzyści nie są przedstawiani jako problem. Odsetek użytkowników dróg zabitych po spożyciu alkoholu jest znacznie wyższy dla innych użytkowników dróg, szczególnie pieszych.

Policja bardzo rzadko sprawdza trzeźwość rowerzystów, a przynajmniej słyszymy o bardzo nielicznych przypadkach. Inaczej może być w późnych godzinach nocnych. W ogóle Policja poświęca bardzo mało uwagi rowerzystom z wyjątkiem kilku obszarów (takich jak centrum Londynu), gdzie od czasu do czasu podejmowane są działania przeciwko rowerzystom, którzy przechodzą przez czerwone światło lub jeżdżą na chodnikach. Myślę, że Policja łapie nietrzeźwych rowerzystów jedynie wtedy gdy Ci rowerzyści są tak pijani, że ich nietrzeźwość jest oczywista i są zagrożeniem dla siebie. 10% zgonów rowerzystów związanych z alkoholem powyżej limitu dla kierowców równa się ok. 10-11 rowerzystom rocznie. W Wielkiej Brytanii Policja w ogóle niewiele egzekwuje prawo o ruchu drogowym. Dziwię się, że w Polsce pijani rowerzyści to taki problem! Sytuacja w Polsce jest bardzo niepokojąca – z pewnością jest to coś o czym należy ostrzec naszych członków, gdy odwiedzają Polskę.

W Wielkiej Brytanii było kilka prób ograniczenia (bardzo wysokiego) limitu alkoholu we krwi. Wymówką dawaną przez przeciwników takich działań było to, że każdego, kto przekroczy ten limit traktują ostro (obowiązkowe dyskwalifikacje), ale wygląda na to, że nasze prawo jest mniej surowe niż kary stosowane w Polsce!

Jazda po pijanemu nie jest tu wcale tak częsta i podlega dość silnym „społecznym” piętnu i rzeczywiście, wielu ludzi wskazuje jazdę pod wpływem alkoholu jako zachowanie, które należy szybko zmienić.

Co ciekawe liberalne zdanie o pijanych rowerzystach ma burmistrz Londynu Boris Johnson:

„Mam taki pomysł: jeśli więcej ludzi będzie jeździło rowerami, a mniej osób będzie jeździło samochodami, to nie będziemy musieli martwić się o prawo dotyczące prowadzenia pod wpływem alkoholu – w co szczerze wierzę. Nie mam absolutnie żadnego problemu z wypiciem 2 piw i jazdą na swoim rowerze, ale nie zrobiłbym tego samochodem.”

Słowa Burmistrza w oryginale:
„I have just one idea, if more people rode bicycles and fewer people droves (sic) cars you would not have to worry about the drink driving laws and I sincerely believe that. I have absolutely no prohibition about drinking a pint of two of beer and riding my bicycle where as I would not do that in a car.”

Komentarz Chrisa w oryginale:
First of all the alcohol limit for drivers is 80 mg/100 ml blood, which is higher than almost anywhere else in Europe. However, there is no limit for cyclists.
Analysis of cyclist fatalities has found that 10% of dead cyclists are over the legal limit for drivers and a further 12% had consumed some alcohol. (see Appendix I)

There are, however, two offences in connection with alcohol (or drugs) and cycling:
– Riding a cycle on a road or other public place while unfit to ride through drink or drugs (Road Traffic Act 1988, s.30)
– Being drunk while in charge of a carriage on any highway or other public place (LA 1872, s.12; Corkery v Carpenter [1951] 1 KB 102)
The second one of these is used where the person isn’t actually riding the bike, but could be about to. It can result in a short prison sentence, but isn’t very likely. The first one is a fine-only offence.

In general drunk cyclists are not depicted as being a problem. The proportion of road users killed with alcohol in their system is far higher for other road users, particularly pedestrians.

the Police very rarely check cyclists to see if they are over the limit. Or, at least, we hear of very few cases. It may be different late at night.
In general the Police pay very little attention to cyclists with the exception of a few areas (such as the centre of London) where they occasionally take action against cyclists who go through red traffic signals or cycle on pavements.
I would think that the only times they catch people are when, as you say, those individuals are obviously so drunk they are a danger to themselves. The 10% of cyclists deaths that involved alcohol over the limit equates to around 10-11 cyclists per year.
There is little Police enforcement of road traffic law in general in this country.
I am amazed that it is such an issue in Poland! Very worrying – certainly something we’ll alert our members to for when they visit Poland.
In Britain there have been several attempts to reduce the (very high) alcohol limit. The excuse they have always given here is that they treat anyone who is found to be over the influence harshly (compulsory disqualification), but it sounds like it is far less harsh than the penalty applied to people in Poland!
Driving while drunk isn’t all that common here and is subject to quite a strong ‘social’ stigma. Indeed, many people point to drink driving as a behaviour that is possible to change quite fast using.

foto: EmilJ

1982, od urodzenia w Krakowie, Płaszów, Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • barklu

    „Drugi z nich używany jest gdy osoba w rzeczywistości nie jedzie na rowerze, ale mogłaby.”

    IMHO przepisy gorsze niż w Polsce. U nas przynajmniej jak prowadzisz rower, to jesteś pieszym, a nie „dysponujesz pojazdem”. I co to znaczy „mogłaby”? jak ktoś jest tylko trochę pijany to by mógł, jak jest tak nawalony że nie jest w stanie iść, to by się wybronił że nie mógłby jechać. Albo za każdym razem by trzeba spuszczać powietrze żeby „nie móc jechać”. Bez sensu.

    • pg

      Na pewno jesteś pieszym? Przepisy w PL tego chyba jednak jednoznaczne nie wyjaśniają?

      • Art 2.18 …”za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower”…

      • pg

        O, faktycznie :)

    • Adam Łaczek

      Wątpię że gorsze bo Anglik z którym korespondowałem w tej sprawie był zszokowany polskimi przepisami a własne uważał za liberalne. Wątpię też że angielska policja prewencyjnie spuszcza powietrze.

      • barklu

        Ale jakby takie przepisy przeszczepić na polski grunt, od razu zaczęłoby się łapanie pijanych prowadzących rower, odwoływania się od decyzji, rozprawy – jedne wygrane, drugie przegrane, zależnie jakie poglądy ma sędzia – wszystko za pieniądze podatnika. Czyli byłoby gorzej niż jest.

        W ogóle stwierdzenie „rozporządzanie pojazdem” jest dość nieprecyzyjne. Jak ktoś pijany poprosi trzeźwego członka rodziny / kolegę o podwiezienie swoim (pijanego) samochodem, to „rozporządza pojazdem”, czy nie?

        Tego typu zapisy może sprawdzają się w krajach, gdzie policja faktycznie dba o bezpieczeństwo, a nie o statystyki.