Norwegia – „skandynawskie podejście” do nietrzeźwych rowerzystów

Norwegia – podobnie jak sąsiednia Szwecja i Dania – jest krajem z liberalnym podejściem do kwestii rowerzystów jeżdżących pod wpływem alkoholu. Przepisy są identyczne jak w całej Skandynawii: rowerzysta nie ma limitu alkoholu we krwi, a na konsekwencje mogą liczyć jedynie Ci, którzy jeżdżą pod wpływem alkoholu w sposób niebezpieczny, lub Ci, którzy spowodowali wypadek drogowy. O przepisach w Norwegii opowie Krzysztof Ogar – mieszkający od kilku lat w Oslo.

Kodeks ruchu drogowego (Vegtrafikklovens) §21 mówi że:

“Ingen må føre eller forsøke å føre kjøretøy når han er i en slik tilstand at han ikke kan anses skikket til å kjøre på trygg måte, hva enten dette har sin årsak i at han er påvirket av alkohol eller annet berusende eller bedøvende middel, eller i at han er syk, svekket, sliten eller trett, eller skyldes andre omstendigheter.”

Co oznacza:

„Nikt nie powinien podejmować próby prowadzenia, ani prowadzić pojazdu, gdy (dana osoba) jest w takim stanie, iż może zostać uznana za niezdolną do prowadzenia pojazdu w bezpieczny sposób, czy to ze względu na fakt iż (dana osoba) znajduje się pod wpływem alkoholu czy też innych środków odurzających (ograniczających świadomość), znieczulających, czy też z powodu choroby, osłabienia, zmęczenia i innych okoliczności.”

Nie ma sztywno określonego dopuszczalnego poziomu zawartości alkoholu we krwi dla rowerzystów, tak jak dla kierowców pojazdów o napędzie mechanicznym, wynoszący 0,2 promila alkoholu we krwi (§22 Vegtrafikklovens).
Jazda na rowerze po spożyciu alkoholu nie jest zabroniona, lecz można zostać pociągniętym
do odpowiedzialności karnej, wypłaty odszkodowania osobie pokrzywdzonej w wypadku
lub utracić prawo do odszkodowania, jeżeli ze względu na wpływ alkoholu jest się odpowiedzialnym za spowodowanie wypadku drogowego
(lub nieszczęścia).

Jazda na rowerze pod wpływem alkoholu jest karana z art 21 prawa o ruchu drogowym wówczas gdy dana osoba jest niepewna (nie zdolna) do jazdy w bezpieczny sposób (nie zagrażający innym uczestnikom ruchu). Nie istnieje sztywno określona granica ilości promili, lecz może zostać przedsięwzięta dokładna ocena pod jak dużym wpływem (nietrzeźwości) jest rowerzysta. Normalną, zwyczajową reakcją (funkcjonariuszy) na takiego rowerzystę będącego pod wpływem alkoholu i zagrażającemu innym będzie prawdopodobnie wymierzenie kary mandatem. W odniesieniu do prawa o ruchu drogowym istnieje możliwość wymierzenia kary w postaci mandatu lub kary pozbawienia wolności do roku czasu.

Jak podaje Nyhetsartikkel z 5 lipca 2007:

”Według sondażu przeprowadzonego przez TNS Gallup na zlecenie Skadeforsikring: 3 na 10 Norwegów uważa, że to w porządku jeździć na rowerze po wypiciu do 3 kieliszków wina lub kilku piw. 1 na 10 przyznaje też, że jazda na rowerze jest ok. po wypiciu do pięciu kufli piwa lub butelki wina.
Badanie pokazuje, że osoby poniżej 45 lat są najbardziej liberalne ws jazdy po pijanemu na rowerze. Około połowa z nas nawet samemu jeździła na rowerze w stanie nietrzeźwym częściej niż raz, albo zna kogoś kto tak zrobił.
Większa akceptacja dla jazdy po pijanemu na rowerze jest w sąsiednich krajach. W Finlandii 74 procent populacji odpowiedziało, że zdarzyło im się jeździć na rowerze pod wpływem alkoholu.”

Kary
Przykładowo we Fredrikstadzie złapano rowerzystę który wypił 7, może 8 piw i spowodował wypadek na deptaku (takim jak Floriańska w Krakowie). W wypadku ucierpiał kierowca motoroweru – doznał obrażeń (nie napisano jakich). Rowerzysta miał 2,68 promila. Został osądzony z 21§. Sąd wymierzył mu karę 21 dni więzienia (posiedział). Nie podano, czy stracił prawo jazdy, ale jest to raczej mało prawdopodobne. Znajomi nie słyszeli o przypadku zabrania prawa jazdy za samą jazdę pod wpływem alkoholu na rowerze – takie coś dotyczy raczej tylko groźnych wypadków.
W innym przypadku w Oslo 24 letni student z 1,67 promila alkoholu we krwi spowodował wypadek z udziałem taksówki, w którym poszkodowanym był jedynie on sam, za co sąd wymierzył mu karę pozbawienia wolności w wysokości 14 dni w zawieszeniu, mandat w wysokości 1000 koron, zwrot kosztów sądowych i konfiskatę prawa jazdy na 6 miesięcy.

Zdarza się że policja po prostu każe rowerzyście prowadzić rower do domu – tak było w przypadku rowerzysty złapanego o 2 w nocy w Molde.

W każdym razie kara nie dotyka tych, którzy jeżdżą bezpiecznie, a jedynie tych, którzy stanowią realne zagrożenie na drodze – np. jadą bez oświetlenia jak np. w Bergen, czy powodują wypadki jak to opisałem powyżej.

foto: Tene

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,