Niemcy – dla pijanych rowerzystów limit 1,6 ‰

Republika Federalna Niemiec jest bardzo liberalna dla pijanych rowerzystów. Rowerzystów nie obowiązuje limit 0,5 ‰ dla kierowców, a cykliści karani są dopiero od zawartości 1,6 ‰ alkoholu we krwi. Przekroczenie limitu 1,6 ‰ przez rowerzystę to przestępstwo zagrożone karą grzywny, lub pozbawienia wolności do 1 roku. O przepisach w Niemczech opowiada Roland Huhn – specjalista ds. prawnych z Allgemeiner Deutscher Fahrrad-Club (ADFC).

Sytuacja prawna w Niemczech jest dość skomplikowana, ale śmiało można powiedzieć, że:
limity alkoholu dla rowerzystów nie są tak restrykcyjne, jak w przypadku kierowców.
Odpowiednia część w niemieckim kodeksie karnym (Strafgesetzbuch, StGB) to § 316 StGB:

„(1)Wer im Verkehr (§§ 315 bis 315d) ein Fahrzeug führt, obwohl er infolge des Genusses alkoholischer Getränke oder anderer berauschender Mittel nicht in der Lage ist, das Fahrzeug sicher zu führen, wird mit Freiheitsstrafe bis zu einem Jahr oder mit Geldstrafe bestraft, wenn die Tat nicht in § 315a oder § 315c mit Strafe bedroht ist.”

”§ 316 StGB, Prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu lub narkotyków
(1) Każdy, kto prowadzi pojazd w ruchu (sekcje 315 do 315D), choć ze względu na spożycie napojów alkoholowych lub innych środków odurzających nie jest w stanie prowadzić pojazdu bezpiecznie, podlega karze pozbawienia wolności nie przekraczającej roku więzienia, lub grzywnie, chyba że przestępstwo jest karalne na podstawie sekcji 315a lub sekcji 315c.”

Można zauważyć, że żaden szczególny poziom alkoholu we krwi nie jest wymieniony. Jest to kwestia rozstrzygana przez sądy, które decydują, kiedy kierujący „nie w stanie prowadzić pojazdu bezpiecznie”. Od 1990 roku jurysdykcja ustaliła przy pomocy ekspertów medycznych, że bezwzględny limit dla kierowców wynosi 1,1 promila stężenia alkoholu we krwi / BAC (blood alcohol content) (albo 0,11 jak można powiedzieć) i 1,6 promila dla rowerzystów. Powyżej tych poziomów, nikt nie może prowadzić danego pojazdu w sposób bezpieczny. Rower to (oczywiście) pojazd.

Powodem tych różnych bezwzględnych limitów jest to, że trudniej jest prowadzić pojazd silnikowy. Kara to zwykle grzywna. Rzadko zdarza się, że pijanego kierowcę lub rowerzystę wysyła się do więzienia, ale może się zdarzyć (w teorii), że po grzywnie i po wyroku w zawieszeniu taką osobę wysyła się do więzienia. To byłaby zwyczajna eskalacja dla przestępstw kryminalnych. Powyżej 1,6 ‰ typowa kara dla rowerzysty za pierwsze wykroczenie to grzywna w wysokości miesięcznych dochodów (30 stawek dziennych). Prawna maksymalna kara to roczne dochody (360 stawek dziennych), ale ja nigdy nie słyszałem o tak wysokiej karze. Dokładna liczba stawek dziennych zależy od indywidualnych okoliczności. A stawka dzienna tak samo zależy od dochodów, zwykle od 10 euro.

Policja lub sąd nie może rowerzyście, w przeciwieństwie do kierowcy, zabrać prawa jazdy. Jednak administracja, która wydała prawo jazdy będzie poprosić rowerzystę, by udowodnił, że jest zdolny do kierowania pojazdami (a nawet rowerem) i że będzie w stanie oddzielić jazdę pojazdem od spożycia alkoholu w przyszłości. Trzeba więc przejść lekarskie i psychologiczne testy, co kosztuje około 300 EUR. Jeśli rowerzysta nie podejdzie do testów lub jeśli je obleje to straci prawo jazdy. Zdarzało się, że rowerzyści dostali nawet zakaz jazdy na rowerze.
Nie ma określonego czasu, po którym można odzyskać prawo jazdy i nie odzyska się uprawnień automatycznie. Rowerzysta może zrobić kolejny test (po pewnym czasie) i przekonać administrację, że nie ma już problemów z alkoholem.

Dla kierowców – ale nie dla rowerzystów – jest inna granica 0,5 promila alkoholu we krwi (ale mniej niż 1,1 promila). Przekroczenie tego limitu jest wykroczeniem („Ordnungswidrigkeit”), ale nie przestępstwem – coś jak przejechanie na czerwonym świetle. Sankcją jest grzywna do 3.000 Euro i co ważne dla zmotoryzowanych – zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 1 do 3 miesięcy.

§ 24a and § 25 Straßenverkehrsgesetz (StVG)
§ 24a StVG, 0,5-Promille-Grenze

(1) Ordnungswidrig handelt, wer im Straßenverkehr ein Kraftfahrzeug führt, obwohl er 0,25 mg/l oder mehr Alkohol in der Atemluft oder 0,5 Promille oder mehr Alkohol im Blut oder eine Alkoholmenge im Körper hat, die zu einer solchen Atem- oder Blutalkoholkonzentration führt.

§ 25 StVG, Fahrverbot

(1) Wird gegen den Betroffenen wegen einer Ordnungswidrigkeit nach § 24, die er unter grober oder beharrlicher Verletzung der Pflichten eines Kraftfahrzeugführers begangen hat, eine Geldbuße festgesetzt, so kann ihm die Verwaltungsbehörde oder das Gericht in der Bußgeldentscheidung für die Dauer von einem Monat bis zu drei Monaten verbieten, im Straßenverkehr Kraftfahrzeuge jeder oder einer bestimmten Art zu führen. Wird gegen den Betroffenen wegen einer Ordnungswidrigkeit nach § 24a eine Geldbuße festgesetzt, so ist in der Regel auch ein Fahrverbot anzuordnen.

§ 24a StVG zaczyna się od „Kto prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu drogowym …” Wartość 0,25 mg/l odnosi się do alkoholu w wydychanym powietrzu i jest równoważne 0,5 promila.

§ 25 StVG mówi w ostatnim zdaniu, że zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych jest zwykłe dodatkową karą dla kierowców przekraczających 0,5 promila alkoholu we krwi.

W 2010 roku wśród rowerzystów, którzy byli w ranni lub zabici w wypadkach drogowych w Niemczech 4,9% było pod wpływem alkoholu. Przez lata odsetek ten wynosił raczej 5,5%. Stosunkowo blisko do 7% wartości tego współczynnika w Polsce.

Oryginalny mail:
The legal situation in Germany is quite complicated. But it is fair to say:
The alcohol limits for cyclists are not as restrictive as those for motorists.
The relevant section in the German penal code (Strafgesetzbuch, StGB) is § 316 StGB:

„(1)Wer im Verkehr (§§ 315 bis 315d) ein Fahrzeug führt, obwohl er infolge des Genusses alkoholischer Getränke oder anderer berauschender Mittel nicht in der Lage ist, das Fahrzeug sicher zu führen, wird mit Freiheitsstrafe bis zu einem Jahr oder mit Geldstrafe bestraft, wenn die Tat nicht in § 315a oder § 315c mit Strafe bedroht ist.”

English translation (not official):
㤠316 StGB, Driving while under the influence of drink or drugs
(1)Whosoever drives a vehicle in traffic (sections 315 to 315d) although due to consumption of alcoholic beverages or other intoxicants he is not in a condition to drive the vehicle safely shall be liable to imprisonment not exceeding one year or a fine unless the offence is punishable under section 315a or section 315c.”

You will notice that no specific alcohol level is mentioned. It is a matter for the courts to decide when a driver ist „not in a condition to drive the vehicle safely”. Over the years, since 1990 jurisdiction has found with the help of medical experts that the absolute limit for motorists is 1,1 promille (parts per thousand) blood alcohol concentration/BAC (or 0,11 as you would say) and 1,6 promille for cyclists. Above these levels, nobody can drive the respective vehicle safely. A bicycle is a vehicle (of course)

The reason given for these different absolute limits is that it is more difficult to manage a motor vehicle. The sanction is usually a fine. It is rare for a drunk driver or bicycle rider to go to prison, but it could happen (in theory) after a fine and after a suspended sentence. That would be the usual escalation for this criminal offence.

Over 1,6 ‰ typical penalty is a fine of one monthly income for a first offence (30 daily rates). The legal maximum would be a year´s income (360 daily rates). But I have never heard of such a high penalty. The exact number of daily rates depends on individual circumstances. And the daily rate itself depends on the income, usually starting from 10 Euro.

The police or the court cannot take away a cyclist`s driving licence as opposed to a motorist. But the administration that issued the driving licence will ask him to prove that he is fit to drive a motor vehicle (or even a bicycle) and that he will able to separate drinking and driving in the future. So he has to pass a medical und psychological test. This costs about 300 Euro. If he does not take this test or if he fails, he will lose his licence. In some cases, cyclists have been banned from riding a bicycle.

There ist no fixed time after which he will recover his driving licence, and he will not get it back automatically. He can do another test (after a certain time) and convince the administration that he no longer has an alcohol problem.

For motorists – but not for cyclists – there is another limit of 0,5 promille BAC (but under 1,1 promille). Exceeding this is an offence („Ordnungswidrigkeit”) but not a crime, like running a red light. The sanction is a fine of up to 3.000 Euro and – more important to motorists – a ban to drive a motor vehicle for a period of 1 to 3 months.

Source: § 24a and § 25 Straßenverkehrsgesetz (StVG)
§ 24a StVG, 0,5-Promille-Grenze
(1) Ordnungswidrig handelt, wer im Straßenverkehr ein Kraftfahrzeug führt, obwohl er 0,25 mg/l oder mehr Alkohol in der Atemluft oder 0,5 Promille oder mehr Alkohol im Blut oder eine Alkoholmenge im Körper hat, die zu einer solchen Atem- oder Blutalkoholkonzentration führt.

§ 25 StVG, Fahrverbot
(1) Wird gegen den Betroffenen wegen einer Ordnungswidrigkeit nach § 24, die er unter grober oder beharrlicher Verletzung der Pflichten eines Kraftfahrzeugführers begangen hat, eine Geldbuße festgesetzt, so kann ihm die Verwaltungsbehörde oder das Gericht in der Bußgeldentscheidung für die Dauer von einem Monat bis zu drei Monaten verbieten, im Straßenverkehr Kraftfahrzeuge jeder oder einer bestimmten Art zu führen. Wird gegen den Betroffenen wegen einer Ordnungswidrigkeit nach § 24a eine Geldbuße festgesetzt, so ist in der Regel auch ein Fahrverbot anzuordnen.

I could not find English translations of the German „Road Traffic Act”.
§ 24a StVG begins with „Whosoever drives a motor vehicle in road traffic…” Don´t be confused: The value of 0,25 mg/l refers to alcohol in breath and equals 0,5 promille.
§ 25 StVG says in its last sentence that a ban to drive a motor vehicle is the usual additional sanction for a motorist exceeding 0,5 promille BAC.
In 2010, of those cyclists who were in injured or killed in Germany 4,9 % were under the influence of alcohol. Over the years, the figure was rather 5,5 %. Not far from the 7 % you quote for Poland.

foto: Madden

1982, od urodzenia w Krakowie, Płaszów, Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto.
Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010.
Zainteresowania:
– rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK),
– ruch pod prąd (animator akcji „Rowerem legalnie pod prąd”),
– przewóz dzieci,
– edukacja ws zanieczyszczeń,
– promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu,
– przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel,
– rowery w liczbach, statystyki,
– zrównoważony transport (budżet),
– sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków,
– zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów,
– polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel),
– transport zbiorowy,

  • vear

    Szczerze mówiąc, niedobrze mi się robi od czytania kolejnych postulatów o legitymizację tzw. „pijanych rowerzystów”.
    Piszecie tutaj (swoją drogą, szkoda że krakoff.info jako serwis o Krakowie już umarło i żyje tylko jako serwis dający rowerzystom upust w ich narzekaniu na cały świat…) pojękiwania jakie to prawo złe, jakie limity są złe, bo restrykcyjne, że kary nieadekwatne. Czytać się tego nie da. Miał ktokolwiek z Was wypadek drogowy z udziałem nie tyle pojazdu, co pieszego? Wiecie, jak to wygląda? Wiecie z czym się wiąże? Słowami się tego ująć nie da. Tymczasem najwyraźniej problemem nie jest w tej wizji branie co jakiś czas udziału w wypadku, bo „w wypadkach z udziałem rowerów i tak szkodę ponosi rowerzysta”. Ludzie, co z Wami?! Naprawdę uważacie, że cacy będzie jeśli jeszcze częściej niż obecnie człowiek będzie ginął na ulicy, a drugi – bogu ducha winny – ciągany będzie na policję, sąd, obowiązkowe badania lekarskie (na własny koszt, żeby było lepiej), o ile wcześniej się po drodze nie załamie, bo mimo braku jego winy, na jego oczach i jego pojeździe zginął człowiek? Opamiętajcie się, bo to co wypisujecie świadczy tylko o nieznajomości tematu.

    Aha – to, co na co dzień wyczyniają krakowscy rowerzyści (choć określenie „pedalarze” wydaje mi się być bardziej adekwatne) – najprawdopodobniej na trzeźwo – woła o pomstę do nieba. Jeśli ci sami ludzie mieliby jeździć „pod wpływem”, to podejrzewam że w tym mieście karetek by zabrakło…

    • Jakub Stępak

      krakoff przekleja wszystkie teksty z ibikekrakow i dlatego trochę się utopił w rowerowej treści :)
      Reszta to bzdury, więc się do sedna nie odnoszę – Adam już to zrobił.

      • vear

        Mówicie o Białorusi, a tu najwyraźniej wszystko, co nie popiera jedynie słusznej linii poglądów jest bzdurą. ROTFL.

      • Jakub Stępak

        Nie no ja po prostu szanuję swój czas – nie będę powtarzał tego co już dwóch przede mną powiedziało.

    • pg

      Ja natomiast z ciekawością czytam jak jest w innych krajach, pod różnymi względami nie tylko rowerowo-alkoholowymi

    • Adam Łaczek

      Przecież tu nie ma żadnych postulatów, jest tylko analiza przepisów z Niemiec. To już jesteśmy Białorusią że nie można publikowac informacji o tym jak wygląda stan prawny za granicą?
      Co do tych pieszych – pijanych pieszych ginie znacznie więcej niż pijanych rowerzystów. Mam rozumieć że też ich chcesz wsadzać do więzienia jak rowerzystów? Zapewne po to żeby nie mieć wyrzutów sumienia kiedy zabijesz kogoś jadąc 80km/h po obszarze zabudowanym.
      I co takiego wyrabiają Ci „pedalarze” w Krakowie? Patrzę na SEWiK i widzę że problem robią głównie kierowcy …

      • vear

        1) Cała seria artykułów nawołuje do złagodzenia prawa wobec pijanych rowerzystów. Ale w imię czepialstwa odwołujesz się do tego konkretnego, choć wyraźnie zaznaczyłem, iż odnoszę się do całości.
        2) Co z tego kogo ginie więcej? Mamy usilnie zwiększać tę liczbę? Przede wszystkim, pijany pieszy jest bardziej przewidywalny od typowego – nawet trzeźwego – rowerzysty. Pieszy, zwłaszcza pijany, nie przeleci nagle przez skrzyżowanie nie bacząc na nic z prędkością rzędu 20 km/h.
        3) Zachowaj bardzo proszę minimum kultury i nie wciskaj mi intencji, których nie mam.
        4) Jeśli nie dostrzegasz całego zła, które kierujący rowerami wyczyniają, to najwyraźniej nabawiłeś się już konkretnych klap na oczach. Ale, z moich codziennych doświadczeń, są to np.: jazda pod prąd, przejeżdżanie rowerem przez przejścia dla pieszych, wyprzedzanie i omijanie pojazdów szynowych z prawej strony, kompletna ignorancja wobec sygnalizacji świetlnej. I wiele, wiele innych. Ty jeździsz na rowerze, to może Tobie szkody to nie wyrządza, bo najwyżej wyhamujesz. Ja mam za sobą 60 ton stali.

      • Adam Łaczek

        Pijany pieszy spokojnie pobiegnie 20km/h, albo położy się na jezdni.
        Ile osób trzecich zabili i ranili Ci źli rowerzyści i dlaczego tak mało?

  • rbk

    rowerzystom upust w ich narzekaniu na cały świat…

    Ja tu nie widzę żadnego narzekania tylko analizę stanu prawnego w Niemczech.

    choć określenie „pedalarze” wydaje mi się być bardziej adekwatne

    Yhmmm… Dzięki. Oto właśnie postawa kierowców i ich narzekanie na cały świat.

    • vear

      Proszę Cię… osobiście mam wrażenie, że całe środowisko rowerowe istnieje tylko po to, by narzekać że DDR złe, że sygnalizacje złe, że przepisy złe i tak bez końca…

      Zanim obrobisz komuś tyłek, miej na tyle powagi, by robić to adekwatnie i na poziomie. Po mieście poruszam się niemal wyłącznie komunikacją miejską. Ale nie rowerem, więc jestem „kierowcą”. Czyli: „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”…

      • Adam Łaczek

        Sam zacząłeś z tymi „pedalarzami”

      • rbk

        Jeżdżę i KM, i samochodem, i rowerem po Krakowie. Będę powtarzał do znudzenia: najlepiej się jeździ w Krakowie samochodem, KM jest zaniedbywana, a infrastruktura rowerowa, wiedza i świadomość JAK ją DOBRZE robić pełza. Zrównoważony transport w Krakowie to fikcja i wciąż tylko puste slogany zapisane w polityce transportowej miasta.

        Trudno, widząc te wszystkie uchybienia żebyśmy siedzieli „cicho” bo komuś to przeszkadza, czy „ma dość” narzekania. Jeśli w tym mieście zacznie się robić tak, jak należy i wydawać pieniądze porządnie a nie na bubel tu, bubel tam – to wszystkim wyjdzie to na zdrowie.

  • totem2

    Nie da się nie zauważyć ogromnego zaangażowania ibikekrakow w pokazywaniu jak to „cywilizowany świat nie widzi w pijanych rowerzystach niczego szczególnie nagannego”. Laku, zrównywanie pijanego rowerzysty z pijanym pieszym to demagogia. Pieszy to pieszy, a rowerzysta to jest osoba PROWADZĄCA POJAZD. Koniec kropka. Uczestniczenie w ruchu pojazdów łączy się z określonymi konsekwencjami i odpowiedzialnością i to, że rowerzysta jest dziesięć razy lżejszy od samochodu niczego tu nie zmienia.

    • Marcin P

      Uczestniczenie w ruchu pojazdów łączy się z określonymi konsekwencjami i odpowiedzialnością i to, że rowerzysta jest dziesięć razy lżejszy od samochodu niczego tu nie zmienia.

      Za granicą zmienia a u nas nie zmienia. Widać w polsce inne prawa fizyki obowiązują…

      • totem2

        Z punktu widzenia fizyki zmienia. W odpowiedzialności nic a nic. Dla mnie sprawa jest oczywista. Nie piłem – jadę na rowerze, jezdnią, DDR czy jak tam warunki pozwalają. Piłem – prowadzę rower chodnikiem. Nie ma tu miejsca na stany pośrednie.

      • Adam Łaczek

        Tak jest tylko w Polsce, bo sam komentujesz tekst w którym czarno na białym masz, że w Niemczech jest inaczej, zresztą w Danii, Szwecji, Islandii, Łotwie, Litwie, Hiszpanii etc też tak jest

    • Adam Łaczek

      Skoro zmienia to postać rzeczy w większości krajów UE to nie rozumiem skąd pewność że to my Polacy się tu nie mylimy? Tym bardziej że polska myśl BRD jest mierna w porównaniu z taką niemiecką myślą BRD.
      Zresztą nie chodzi o zalegalizowanie jazdy po pijanemu – raczej o to żeby nie było kary więzienia w ogóle, albo była od naprawdę wysokiego pułapu takiego jak w RFN.

      • Gosia

        choć sama uważam, że jazda rowerem po jednym piwku nie powinna byc karana, to jednak warto zastanowić się nad kulturą picia w Polsce. Statystycznie zarówno Niemiec jak i Europejczyk piją więcej alkoholu rocznie od Polaka. Bo u nich alkohol podaje się do wszystkiego. U nas, niestety, często trzeba się zaraz uchlać. Warto dodać, że w Niemczech można pić legalnie alkohol w miejscach publicznych, na ulicy.

  • gosc

    Mysle ze warto tutaj podac pewnien przyklad (moze nie w 100% adekwatny), ktory moze ludziom cos uswiadomi.

    Karanie tak samo pijanego rowerzysty jak pijanego kierowce samochodu to tak jak karanie tak samo złodzieja 50 zł i złodzieja 5 000 000 zł.
    To samo przestepstwo, ale skala jest diamterialnie inna.

    Kradziez jest zlem, jak i kierowanie po pijanemu. I tego nikt nie podwaza. Oba powinny byc karane.

    Dodatkowo, pijany kierowca stanowi glownie niebezpieczenstwo dla otoczenia.. pijany rowerzysta dla siebie samego.

    wlasnie mi wpadl w rece ciekawy artykul http://wiadomosci.wp.pl/gid,14134210,title,Niezwykly-protest,galeria.html
    „Dziesiątki osób stanęło w obronie 15-latka, którego oskarżono o kradzież starych sandałów oficerowi policji w Palu, prowincja Celebes Środkowy. Jeśli sąd uzna jego winę, to chłopiec może zostać skazany nawet na 5 lat więzienia. Miejscowa ludność sprzeciwia się temu, argumentując, że taki sam wymiar kary stosowany jest w Indonezji wobec niektórych terrorystów, handlarzy narkotyków, czy gwałcicieli. W ramach sprzeciwu pod komendę policji ludność zaczęła znosić swoje buty, nazywając to „sandałowym protestem”. ”

    Wydaje mi sie ze w Polsce tego 15latka by skazano na te 5 lat, patrzac na to co sie dzieje z pijanymi rowerzystami.

  • madziu

    To, co pisała Gosia o kulturze picia w Polsce powinno dawać do myślenia orędownikom zalegalizowania jeżdżenia po pijaku (choć wieczór w Amsterdamie może nasunąć wątpliwości co do zasadności teorii, że na zachodzie nie chleją na umór:)). Inną kwestią jest to, że porównywanie pijanego rowerzysty do pijanego pieszego jest dla mnie o tyle nadużyciem, że rowerzysta spędza (teoretycznie) w ruchu ulicznym 100% czasu podróży, a pieszy jedynie te chwile, kiedy przechodzi przez ulicę (zakładam, że jest nietrzeźwy, a nie w stanie totalnego upojenia i nie kładzie się spać na środku drogi), więc rowerzysta ryzykuje częściej i ma większy wpływ na bezpieczeństwo na drodze. Na DDR też nie chciałbym za każdym razem zastanawiać się, czy ktoś, kto zasuwa z przeciwka nie jest nawalony „jak szpok” i czy we mnie nie trafi. Wbrew pozorom zderzenie rowerów może mieć przykre konsekwencje zdrowotne a rowerzyści nie mają OC. I nie mówcie mi, że pijany = powolny i uległy, bo ludzie są różni i w wielu osobach alkohol wyzwala duże pokłady energii i agresji.

    I NIESTETY muszę powiedzieć, że wielu rowerzystów zasługuje na miano, którym określił ich vear. Dam sobie głowę uciąć, że większość z nas po zrobieniu „rachunku sumienia” stwierdzi, że najmniej przejmuje się przepisami właśnie jadąc na rowerze. Wielu z nas również po prostu nie zna prawa. Ostatnio zostałem zwymyślany przez jednego „kolarza”, któremu po jego ostrym hamowaniu próbowałem uświadomić, że na DDR również panuje zasada prawej ręki i że mam prawo spodziewać się, że mi ustąpi.
    BTW napiszcie jakie macie obserwacje z miast zachodnich. Ja w Holandii nie zwróciłem na to uwagi, ale w Londynie już tak. Tam rowerzyści za nic mają przepisy a w szczególności sygnalizację świetlną. I proszę, żeby ktoś nie odebrał tego jak usprawiedliwianie olewania przepisów. Po prostu jestem ciekawy :).

    Reasumując – kara więzienia nie jest dobrym rozwiązaniem, ale moim zdaniem kara za jazdę po pijaku na rowerze powinna być DOTKLIWA, a to można załatwić czynnikiem finansowym ( zabierają PJ za jazdę rowerem po użyciu?). Inną kwestią są limity obowiązujące w Polsce i to, czy powinny być różne dla kierowców i rowerzystów (rower porusza się wolniej, więc zwiększenie czasu reakcji nie jest aż tak zgubne jak w samochodzie), ale od tego są specjaliści.

    • Adam Łaczek

      Co do kultury picia to polecam:
      http://www.rowerowy.bialystok.pl/index.php?art=1279
      Nam nie chodzi o zalegalizowanie picia, ale o dostosowanie naszego prawodawstwa do innych krajów UE, a tam nie znajdziemy kary więzienia dla rowerzysty(chyba że z 1,6 promila i więcej w Niemczech), zabierania PJ etc, kary finansowe też są mniej dotkliwe niż dla kierowców. Słowem jest bardziej sprawiedliwie.
      Co do pozostawania 100% w ruchu ulicznym to większośc wypadków z udziałem pijanych rowerzystów i tak ma miejsce na skrzyżowaniach (a więc tam gdzie piesi również są narażeni na wypadki). Odkąd czytam SEWiK to przykładam 2x więcej uwagi do sytuacji na skrzyżowaniach niż wcześniej to robiłem (jako rowerzysta i kierowca) :)

      • pg

        Przede wszystkim ilości zatrzymanych pijanych kierujących powinny być upubliczniane ale z wyszczególnieniem rowerzystów, motocyklistów osobówek i ciężarówek oraz ilość testowanych potencjalnie pijanych i mamy skuteczność trafień policji
        Sama dopuszczalna ilość alkoholu (ustawowa) powinna być różna zależnie od pojazdu – o ile piesi bez ograniczeń, rowerzyści max 1 promil, osobówki niechby 0.2, ale ciężarówki i motocykle absolutne 0
        W USA kierowcy ciężarówek nie mogą mieć nawet alkoholu w kabinie, nie mówiąc już o spożywaniu

      • Adam Łaczek

        Te dane o których mówisz są upublicznione i świetnie na nich widac jak wielkim nieporozumieniem jest wsadzanie pijanych rowerzystów do więzień. Liczba złapanych jest prawie taka sama, a udział w wypadkach … To już też było wielokrotnie cytowane na ibikekrakow. Co do ciężarówek to pełna zgoda.

      • pg

        Wydaje mi się że po świętach, długim weekendzie itp fakty czy wiadomości podają że zginęło x ludzi, zdarzyło się y wypadków, zatrzymano iluś nietrzeźwych kierowców (czy tam kierujących) i jest to spora liczba (mówią również zawsze o jakimś rekordziście) ale ilu w tym zatrzymanych rowerzystów?? Chyba cisza?

      • Adam Łaczek

        Np tutaj masz zestawienie za cały rok.

  • Pingback: Korzyści ze zniesienia kary więzienia dla pijanych rowerzystów | I bike Kraków :: nowa kultura mobilności()

  • Pingback: Niemieccy naukowcy zbadali sprawę pijanych rowerzystów! | I bike Kraków :: nowa kultura mobilności()

  • Pingback: Niemcy – mandaty jak w Polsce, ale łatwo stracić prawo jazdy | I bike Kraków :: nowa kultura mobilności()

  • Pingback: Czy niemieccy rowerzyści przekraczają limit 1,6 ‰ alkoholu we krwi? | I bike Kraków()

  • Pingback: Niemcy: rowerzysta lepiej radzi sobie po alkoholu niż kierowca | I bike Kraków()