2011 – Rok Rowerów w Krakowie!

Rowerzyści! To nie był łatwy rok, ale jednak stało się – rowerowa lawina ruszyła! Choć nie wszystko szło po naszej myśli, to patrząc na miniony rok widzimy cudowną zmianę – jest nas dużo, dużo więcej! A przecież to dopiero początek rowerowej rewolucji (:


Sezon? Jaki znowu sezon?

Po raz pierwszy w historii o rowerach intensywnie mówiono, pisano i dyskutowano przez okrągły rok, nie bacząc na tzw. sezon. Kto jeszcze ma wątpliwości, czy rower nadaje się do jazdy przez cały rok, niech spojrzy za okno. My zaś przypomnimy krok po kroku, jak to się stało, że 2011 stał się Rokiem Rowerów.

Styczeń

Rok 2011 rozpoczyna się politycznie – od przepychanki o budżet. Nowy-stary Prezydent znów nie wykłada na rowery ani grosza. W odpowiedzi rowerowi działacze piszą list otwarty, w którym protestują przeciw marginalizacji cyklistów. W kilka dni udaje się zebrać ponad 1000 podpisów. Radni PO przygotowują poprawkę, w której ustanawiają budżet w wysokości 4,3 mln zł.

Luty
Liczba uczestników masy: 15

Luty to okres głosowań. Przyjęta zostaje poprawka do budżetu miasta oraz nowelizacja kodeksu drogowego. Choć nowe prawo jeszcze nie uzdrawia sytuacji jak za dotknięciem różdżki, to jednak pozostaje milowym krokiem ku rowerowej rewolucji.

Marzec

Wiosną na ulice wylegają tysiące rowerzystów. Powstaje także uchwała Rady Miasta nakazująca dopuścić ruch rowerów pod prąd wszystkich ulic, gdzie nie ma przeciw temu uzasadnionych przeciwwskazań.

Kwiecień

W kwietniu rowerami jeszcze mocniej niż dotychczas zainteresowały się media. Fundacja All for Planet wraz z Gazetą Wyborczą przeprowadza konkurs na kształt i lokalizacje nowych stojaków. I choć ostatecznie stojaki rozstawiono niezbyt fortunnie, to konkurs niewątpliwie przyczynił się do popularyzacji roweru. Podobnie jak dwa odcinki programu Omiń korki, w których ZIKiT, rowerzyści i TV Kraków pokazują, jak sprawnie poruszać się na rowerze.

Maj
Liczba uczestników masy: 130

W maju Kraków naprawdę przypomina Amsterdam (: W szkołach odbywają się zajęcia w ramach akcji „Rowerowe przyspieszenie”, a na Politechnice – happening. Świętujemy także wejście w życie nowelizacji kodeksu drogowego.

Czerwiec
Liczba uczestników masy: 100

Czerwiec jest dla rowerzysty miesiącem świątecznym. To właśnie wtedy odbywa się największy w Polsce festiwal kultury rowerowejŚwięto Cykliczne. W tym roku przyjeżdża nań ponad tysiąc uczestników, którzy w barwnym korowodzie jadą przez miasto. A potem razem bawią się do wieczora.

Podobnie, choć może nie w tak licznym gronie postępują rowerzyści występujący w obronie Zakrzówka. Modraszkowa Masa Krytyczna wspiera zlot organizowany w obronie tego wyjątkowego miejsca.

Rosnącą liczbę rowerzystów zaczyna zauważać także biznes. Przed Galerią Krakowską, Ikeą i innymi sklepami pojawiają się komfortowe stojaki rowerowe. Szkoda tylko, że nie zauważa nas Zikit, który w czerwcu zamyka ul. Racławicką, na wiele miesięcy odcinając Azory od połączenia z centrum.

Lipiec
Liczba uczestników masy: 140

W lipcu odbywa się pierwsza masa krytyczna z obstawą Policji. I od razu okazuje się hitem – około 140. rowerzystów wyjeżdża na ulice, by zaprotestować przeciw rowerowej izolacji Prokocimia. To zdecydowanie rekord lipcowej masy, odtąd takie rekordy będziemy świętować niemal co miesiąc.

Nie brakuje i łyżki dziegciu – Prezydent Majchrowski likwiduje Zespół Zadaniowy, w którym urzędnicy konsultowali projekty inwestycji z rowerzystami. Dzięki wieloletniej pracy wolontariuszy z Zespołu udało się uchronić nas przed setkami rowerowych bubli, a co za tym idzie uniknąć wielu poważnych wypadków. Likwidacja zespołu odbije się na jakości krakowskiej infrastruktury już za kilka miesięcy.

Sierpień
Liczba uczestników masy: 150

W sierpniu przychodzi czas na odpoczynek. Także i tutaj sprawdza się rower – co niedzielę ok. 6 tys. krakowian rusza w przejeżdżkę bulwarami do Tyńca, by zdrowo i przyjemnie spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi. W tym czasie aktywiści odwiedzają sklepy i galerie handlowe w ramach akcji Rowerem na Zakupy. Do instalacji wygodnych stojaków daje się przekonać m. in. Galeria Kazimierz.

Wrzesień
Liczba uczestników masy: 173

W całej Europie świętujemy Tydzień Mobilności, a tuż po nim – Park(ing) Day. W tym roku Park(ujemy) na końcówce ul. Krupniczej, gdzie bawimy się przez cały dzień. Naszą akcję ws. utworzenia tu strefy pieszo-rowerowej popiera pół tysiąca krakowian, w tym wielu mieszkańców samej Krupniczej.

W ramach Tygodnia Mobilności powstaje kilka kontrapasów, jednak Prezydent wciąż nie kwapi się do realizacji uchwały kontrapasowej na większą skalę. Z pomocą w postaci puszki farby przychodzą mu rowerzyści. Hasło Rowerem pod prąd przyjmuje także Wrześniowa Masa Krytyczna.

Październik
Liczba uczestników masy: 100

Do miasta wracają tradycyjnie cykliczni studenci, a wraz z nimi rowerowe korki i problemy z parkowaniem (: Równocześnie działacze Polskiej Zielonej Sieci wchodzą do szkół, by szerzyć ideę zrównoważonego transportu. Powstaje także nowy blog o krakowskich rowerzystach.

Październik to czas kampanii wyborczej. Kandydaci coraz częściej zabiegają o głosy rowerzystów poprzez swe programy wyborcze i obecność na masie. Po wyborach odreagowujemy – w miasto rusza Dziadowska Masa Krytyczna, pełna dziwnych postaci rodem z „Dziadów” Mickiewicza.

Listopad
Liczba uczestników masy: 50

Zaskakująco suchy listopad sprzyja rowerzystom – przez cały miesiąc spadło zaledwie ok. 1 mm deszczu! Ulice są pełne rowerów, a rowerzyści – pomimo chłodu – pełni elegancji. Cały obraz psuje jednak fatalnie przebudowane Rondo Ofiar Katynia oraz zupełny brak inwestycji rowerowych – z zaplanowanych na ten rok 4,3 mln zł. wydano zaledwie 160 tys.! Rowerzyści organizują wraz z radnymi konferencję, na której domagają się nadrobienia zaległości przez Magistrat.

Grudzień
Liczba uczestników masy: zależy od Ciebie

Ciepły grudzień zniechęca do rezygnacji z roweru, mało tego – w nasze szeregi wstępują nowi rowerzyści. Wśród nich znajduje się św. Mikołaj, który wręczając rower Prezydentowi Majchrowskiemu próbuje przekonać go do dwóch kółek. Niestety nic z tego – Prezydent uznaje, że to dobre dla dzieciaków i odsyła prezent do Domu Dziecka. W ślad za deklaracjami idą i czyny – Zikit przy współudziale Rady Dzielnicy II wyłącza z ruchu kolejną ważną dla rowerów ulicę – Zaleskiego.

I tak oto minął rok. Zaledwie tyle wystarczyło, by Kraków zmienił się nie do poznania. Rower towarzyszył nam przez cały ten czas, pomagając dotrzeć do pracy, przywieźć zakupy i choinkę na Święta. Nim się obejrzeliśmy dokonała się prawdziwa rowerowa rewolucja.

Ekipa Kraków Miastem Rowerów składa najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt całej rowerowej społeczności. Dzięki, że wybraliście rower! (:

foto: rybasso, I skarpetka86, II rybasso, III krakowbicycles, IV Macin Piotrowski, V IBK, VI Gosia Małochleb, VII Polska Zielona Sieć, VIII skarpetka86, IX Gosia Małochleb, X rybasso, XI kZo, XII Marcin Piotrowski Dzięki!

  • http://www.facebook.com/pter19 Piotr Łężak

    Życzenia świąteczne płyną także z Łodzi!! :))

  • http://gamma.im.uj.edu.pl/dumnicki/ tatun

    To ja dopiszę nieco subiektywne podsumowanie mijającego roku.

    Rowerzyści – duży plus za aktywność, nieuleganie stereotypom (auto to wolność ;-) w zimie nie da się jeździć ;-)), obecność na jezdni a nie na chodniku (hm.. ale może być lepiej), Święto Cykliczne, miłe pogawędki z nieznajomymi w drodze…

    Kierowcy – mały plus za zmiany w traktowaniu rowerzystów na drodze, jest wciąż sporo do poprawy, szczególnie w kwestii przejazdów rowerowych, ale wyraźnie jest lepiej i to doceniam;

    Piesi – plus za zorientowanie się, co to ścieżka rowerowa ;-), naprawdę widać poprawę;

    Urzędnicy – wielki minus za bylejakość, uleganie stereotypom, promowanie rozwiązań nierozsądnych i niebezpiecznych…

    Oczywiście generalizowałem, w każdej grupie trafiają się „czarne owce” (a wśród urzędników „perły” ;-) ), ale chodziło mi o zaznaczenie kierunku zmian.

    I oczywiście życzę, aby podobne podsumowanie za rok wypadło jeszcze lepiej.

    • tramwajem

      Mnie bardzo cieszy, że rowery dostrzegli także dziennikarze, przedsiębiorcy i miejscy radni. Rośnie baza poparcia dla zmian prorowerowych, co z kolei stanowi pierwszy krok do zmiany myślenia urzędniczego.

  • http://www.facebook.com/rowerowaskawina Rowerowa Skawina

    Radosnych Świąt rowerzystom.

  • pg

    Gdzieś tu zauważyłem kiedyś a nie mogę teraz znaleźć, informację o nierozdzielaniu ruchu rowerów i jezdni gdy prędkość jest do 50km/h
    Który przepis o tym mówi?

    • Bartek

      Nie ma takiego przepisu prawnego. To brzmi jak błędnie uproszczona zasady dla inżyniera ruchu. Decyzja o (nie)rozdzielaniu zależy od wypadkowej natężenia ruchu i prędkości – a do tego są jeszcze wyjątki. Więcej na http://www.rowery.org.pl

    • Jakub Stępak

      Istotnie nie ma takich przepisów. Jest taka zasada (od której są wyjątki – każda ulica jest inna), że do 30 km/h nie segreguje się ruchu, między 30 a 50 km/h tworzy się pasy rowerowe, a powyżej wydzielone DDRy.
      O segregacji na stronach MdRu

    • pg

      Widzę ze zrobiłem literówkę w mailu i nie opublikowało posta
      więc ponawiam
      Poczytałem o segregacji tam i tu też http://www.rowerowy.bialystok.pl/index.php?art=1150
      Oraz o wielu innych niewiarygodnych urzędniczych pomysłach rowerowych – jakby ten kraj wyglądał gdyby nie internet i grupy rowerzystów?

  • madziu

    a ponieważ w KRK nigdzie się nie jeździ wolniej niż 50 km/h (no chyba, że jest korek albo czerwone światło) to…. ;)

    • Adam Łaczek

      No ale nawet przy 50-60 km/h segregacja może być niepotrzebna. Wszystko zależy od natężenia ruchu(patrz wykres).

  • madziu

    Tak serio to ten moj usmieszek byl troche nie na miejscu. Chodzilo mi o to, ze zasady wymienione przez Jakuba maja sens, jesli samochody jezdza chociaz w „w okolicach” ograniczen predkosci. W Polsce mamy z tym jednak problemy. Najwyrazniej mandaty sa za niskie. Skutek jest taki, ze ograniczenie jest do 50 – wszyscy jada 80-90 – a to juz za duzo na pasy rowerowe.

    • Adam Łaczek

      Błąd. Ludzie często jeżdżą te 80 km/h na drogach z ograniczeniem do 50 km/h no zachęcają do tego podświadomie bardzo szerokie pasy ruchu. np na takiej Brodowicza są to pasy nawet 5 metrowe! To więcej niż na autostradzie. Gdyby zrobic z tego 1,5 m pasa dla rowerów i resztę dla aut to kierowcy jeździliby wolniej.

    • Jakub Stępak

      Trzeba rozpocząć lobbing o drakońskie mandaty w obszarach zabudowanych :) A poza tym: oprócz samych znaków stosować fizyczne uspokojenie ruchu, czego jakoś dziwnie boi się zikit.

  • madziu

    Adam, żaden błąd. W sensie nie mój :) – w poście przy innym artykule, podczas pisania którego „wywaliło” ibikekrakow pisałem coś takiego: [...] A u nas najpierw buduja ulice na której naturalna prędkość jest w okolicach 100 a pozniej stawiaja ograniczenie do 50. Nie sensowniej jest budowac w miescie drogi o takiej szerokosci, zeby jazda powyzej 50 km/h powodowala uczucie dyskomfortu? Moim zdaniem sensowniej i chyba taniej. [...]

    • Adam Łaczek

      100% zgody

  • madziu

    W sensie, że jeśli infrastruktura jest taka, że fizycznie (i psychofizycznie ;)) nie zachęca do jazdy powyżej 50 km/h to pasy dla rowerów są ok, ale jeśli jedynym ograniczeniem jest znak, to już takie super nie są.

    • Adam Łaczek

      Są super bo optycznie zwężają jezdnie

  • Małgośka Niepodobamusięcyrylica

    życzę Wam i sobie, żeby na Ruczaj wreszcie dało się bezpiecznie dojechać rowerem, a kratery księżycowe na skrzyżowaniu Brożka/Kapelanka ktoś wreszcie załatał