Pijani rowerzyści vs kierowcy przekraczający ograniczenia prędkości

W dyskursie o niekonstytucyjności przepisów każących więzieniem pijanych rowerzystów całkowicie przemilcza się porównanie pijanych rowerzystów do kierowców nie przestrzegających ograniczeń prędkości. A szkoda, bo to porównanie jednoznacznie wskazuje na niekonstytucyjność kary więzienia dla pijanych cyklistów.

O ile dyskusja na temat tego czy bardziej groźni są kierowcy pijani, czy też tacy łamiący ograniczenia prędkości jest trudna do rozstrzygnięcia, to na podstawie dostępnych danych z łatwością można stwierdzić, że pijani rowerzyści stanowią o wiele mniejsze zagrożenie, niż kierowcy jeżdżący z nieprzepisową prędkością.

Porównanie
Do takich wniosków można dojść po analizie najprostszych danych:
1) Fizycznych. Przy założeniu, że przeciętny samochód ma masę 1000 kg, kierujący pojazdem 70 kg, a rower 15 kg, zaś przeciętne prędkości rowerzysty to 15-30km/h, a kierowca samochodu przekracza dozwoloną prędkość w obszarze zabudowanym np. o 30 km/h to przy tych założeniach pęd samochodu w stosunku do pędu rowerzysty jest wyższy 67-33 razy, a energia kinetyczna samochodu 358-89 razy wyższa od energii kinetycznej rowerzysty. W ujęciu fizycznym to energia kinetyczna i pęd decydują o tym czy dany pojazd jest niebezpieczny, czy nie.
2) Statystycznych. Policyjne statystyki od lat donoszą, że najczęstszą przyczyną wypadków, a co za tym idzie zgonów jest nadmierna prędkość kierowców samochodów. Jak to wygląda u nietrzeźwych rowerzystów? Takich danych nie mam, jednak opracowano dane dla ogółu rowerzystów (trzeźwych i pijanych):

” W ciągu trzech lat poszkodowane w ten sposób zostały 274 osoby – w tym 4 zginęły, a 41 zostały ciężko ranne. Stanowi to 0,02% zabitych i 0,15% rannych na polskich drogach w tym okresie – liczbę znikomą w porównaniu do udziału rowerzystów w liczbie wypadków czy szacowanego udziału w liczbie podróży.”

za opracowaniem GDDKiA.
Nawet jeśli założymy, że wszystkie te przypadki były spowodowane przez pijanych rowerzystów(co jest dużym nadużyciem) to i tak będzie to oznaczało wielokrotnie mniejsze zagrożenie jakie generują pijani rowerzyści w porównaniu do kierowców przekraczających dozwoloną prędkość.
3) Psychofizycznych. Nadmierna prędkość działa w istocie tak samo jak alkohol: osłabia naszą percepcję, wydłuża drogę hamowania, zawęża pole widzenia. Gdyby przeliczyć to na wartości bezwzględne to okaże się że kierowca poruszający się z nadmierną prędkością w stosunku do pijanego rowerzysty ma dłuższą drogę hamowania, czy bardziej zawężone pole widzenia. „Pijani prędkością”, są więc bardziej otumanieni niż rowerzyści, którzy spożyli alkohol.

Niekonstytucyjność
Zgodnie z wyrażoną w Konstytucji RP zasadą proporcjonalności kara musi być proporcjonalna do wagi i szkodliwości naruszenia.
Art. 178a § 2 kk narusza tą zasadę, ponieważ waga i szkodliwość naruszenia jakie powoduje pijany rowerzysta jest wielokrotnie mniejsza od wagi i szkodliwości naruszenia spowodowanego przez kierowcę jadącego z nieprzepisowa prędkością. Tymczasem możliwa kara dla pijanego rowerzysty jest wielokrotnie wyższa w stosunku do wachlarzu kar jakie mogą spotkać kierowców jadących z nieprzepisową prędkością.

Co dalej?
W tej sytuacji mamy 2 scenariusze zapewnienia konstytucyjności przepisów dla pijanych rowerzystów:
Wariant 1: Łagodzimy przepisy dla pijanych cyklistów, wykreślając cyklistów z art. 178a § 2 kk
Wariant 2: Przepisów dla rowerzystów nie zmieniamy, a jednocześnie wprowadzamy odpowiedzialność karną za przekroczenie obowiązującego ograniczenia prędkości np. do 3 lat pozbawienia wolności za przekroczenie dozwolonej prędkości powyżej 30 km/h.
Który z tych wariantów jest bardziej korzystny dla Polski?

foto: Karol Mocniak

1982, od urodzenia w Krakowie, Płaszów, Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • pg

    Co z ciężarówkami i tirami których masa jest wielokrotnie większa niż aut osobowych? Dożywocie? ;)

    • Adam Łaczek

      Tego już nie wiem :) Ja tylko chcę zwrócic uwagę Panom z Ministerstwa Sprawiedliwości, że obecne przepisy są mocno niekonstytucyjne.

  • Karolciu

    Jak zwykle jest Pan mistrzem „wyciągania nieprawdziwych wniosków z niezaistniałych faktów”. To taki mały cytacik na koniec dnia. Wypuśćmy na trzy równorzędne drogi, 20pieszych, 20rowerzystów, 20 zmotoryzowanych na każdą z nich.
    Na pierwszej 20 pijanych pieszych (reszta zachowujących się przewidywalnie)
    Na drugiej 20 pijanych rowerzystów (reszta zachowujących się przewidywalnie)
    Na trzeciej 20 kierowców przekraczających o 30 na godzinę prędkość (reszta zachowujących się przewidywalnie)
    I kto stwarza NAJMNIEJSZE zagrożenie? :-) NIe chce mi się już tłumaczyć bo i tak za każdym razem znajdzie Pan swój argument. Po raz kolejny odwołuję sie do reszty Pana rozsądku. Kontrowersja jest widzę Pana metodą na zaistnienie w mediach. Prosze tylko pamiętać, że ludzie, którzy dają Panu możliwość istnienia na forach „eko” wkładają wiele wysiłku, żeby „niezieloni” polubili „kolor zielony”. Pana działalność odnosi zgoła odmienny skutek.

    • Adam Łaczek

      Patrząc na raport KRBRD większy problem od pijanych rowerzystów zrobią pijani piesi:
      http://ibikekrakow.com/2011/09/06/pijani-piesi-sa-wiekszym-zagrozeniem-na-polskich-drogach-a-jednak-nie-sa-karani/
      A patrząc na ilość zabitych osób trzecich to największe zagrożenie stwarzają kierowcy przekraczający prędkość.
      No jestem ciekaw jak Pan to wytłumaczy bo dane KRBRD karzą wierzyć raczej mi.

      ludzie, którzy dają Panu możliwość istnienia na forach „eko” wkładają wiele wysiłku, żeby „niezieloni” polubili „kolor zielony”. Pana działalność odnosi zgoła odmienny skutek.

      A na jakim to forum „eko” zaistniałem? Ja bym sam swojej działalności nie nazwał zieloną, czy eko. Walczę z oczywistymi bublami i z dyskryminacją. Nigdy nie nawoływałem by jeździc na rowerze bo to jest eko.

  • madziu

    Możecie/możemy powoływać się na niekonstytucyjność naprawdę wieeeeeeeelu przepisów, działań „władzy” itd., tyle, że moim zdaniem ktoś tu traci zdrowy rozsądek. Niestety odnoszę wrażenie, że część rowerzystów (celowo piszę część, bo sam jeżdżąc na rowerze codziennie do pracy również się do nich zaliczam) bardzo by chciała bezkarnie jeździć po pijaku, bądź chciałaby, aby kara za to nie była w ogóle dotkliwa. Ja osobiście nie chcę mieć na drogach dla rowerów osób nietrzeźwych mimo, że przez nie się nie zabiję, a tylko w najgorszym razie zostanę poturbowany. Ilość potencjalnie niebezpiecznych dla innych uczestników ruchu (głównie pieszych i innych rowerzystów) zachowań – zwłaszcza młodych rowerzystów (+/- 20 lat, a takich wciąż jest większość) – na drogach dla rowerów i ciągach pieszo-rowerowych jest niemała (nie mówiąc o chodnikach). Obserwuję to codziennie. Co by było gdyby mogli na dodatek jeździć „po piwku”? Ja osobiście zacząłbym bać się o swoje bezpieczeństwo. Jako (również) kierowca zdecydowanie byłbym za rozwiązaniem z końca artykułu. Utrzymanie dotychczasowych kar za jazdę „na bani” na rowerze, sprawa karna za przekroczenie samochodem powyżej 30 km/h W TERENIE ZABUDOWANYM (w Niemczech na przykład inaczej jest karane przekroczenie w terenie zabudowanym niż poza), poważne zaostrzenie kar dla kierowców zawodowych (walka z chamstwem tirowców) i generalnie wyższe mandaty dla wszystkich (również dla rowerzystów), bo aktualny taryfikator jest po prostu żałośnie niski.

    • madziu

      A co do przekraczania prędkości i jej skutków – nie wierzyłbym tak do końca statystykom. Generalnie nie sama prędkość jest moim zdaniem problemem, a głupota, brawura oraz stan polskich dróg. Policji jednak najłatwiej napisać, że przyczyną było przekroczenie prędkości o 15 km/h…
      Powyższe nie odnosi się do ruchu w obszarach zabudowanych.

      • Adam Łaczek

        Tak samo samo wypicie alkoholu rzadko kiedy jest przyczyną wypadku – bezpośrednią przyczyną jest przecież zbyt późne zobaczenie pieszego, zbyt długa droga hamowania etc. Ale to wszystko bierze się z promili we krwi, lub ze zbyt dużej prędkości.

    • Adam Łaczek

      Tyle że w Niemczech kara więzienia dla zbyt szybko jeżdżących kierowców jest zazwyczaj w wysokości kilku miesięcy, a w Polsce by zapewnić proporcjonalność do kary 1 roku więzienia dla pijanych rowerzystów musiałaby ona wynosić kilka lat …

      • madziu

        Adam,
        Jak szukasz sprawiedliwości, to znajdziesz ją w słowniku pod „S”. Zapomnij o proporcjonalności kary do winy. Konstytucja zapewnia również mir domowy, a prezydent Krakowa daje pozwolenia na głośne koncerty do 3 nad ranem w sercu miasta. Kolejny przykład – znajomy spoza Krakowa zaparkował w nocy na Jana – nie doczytał oznakowania. Jego wina. Dostał mandat. Nie pamiętam jak wysoki, ale opowiadał mi, że czytał później artykuł o kibolach, którzy rozrabiali po meczu niszcząc na swojej drodze co popadnie i…. jego uwagę zwróciło, że oni dostali… grzywnę o takiej samej wysokości jak jego mandat :). Polskie prawo jest niestety do d..y a ludziom, którzy mają wpływ na jego tworzenie nie bardzo zależy na jego poprawianiu. Co porównania prędkości i alkoholu to nie trafia to do mnie prawdę powiedziawszy. To moim zdaniem dwie różne kategorie wagowe. Tak natomiast jak wspominałem – moje zdanie na ten temat wyłącza miasta/tereny zabudowane. Nie odsądzałbym od czci i wiary ludzi, którzy poza miastem jadą 120 a nwet 130 km/h zamiast 100 (pouczałbym ich delikatnym mandacikiem jedynie), a policja to robi upraszczając sobie pracę. Obawiam się też, że statystyki dotyczące przyczyn wypadków nie uwzględniają miejsc, w których do nich dochodzi. Nie wiem natomiast, dlaczego nie potrafimy się w Polsce nauczyć, że w miastach jeździ się powoli, czyli do bólu zgodnie z przepisami. Nauczyli się tego Słowacy, Czesi a nam jakoś nie idzie… Natomiast jeżdżeniu po pijaku na rowerze zawsze będę mówił „nie”. Moim zdaniem stwarza to zagrożenie dla innych – również niechronionych – uczestników ruchu. Jest jeszcze jedna rzecz. Nie chciałbym, żeby moje dziecko, jak podrośnie, nawaliło się i wjechało rowerem pod samochód, „bo przecież po pijaku można jeździć rowerem”. Wolę, żeby bało się konsekwencji prawnych jeżdżenia na rowerze w tym stanie (o innych konsekwencjach w pewnym wieku jeszcze się nie myśli)… Jeśli uważasz mój ostatni argument za idiotyczny, to może oznaczać tylko jedno – jeszcze nie masz dzieci. :)

      • Adam Łaczek

        1. No właśnie o to chodzi żeby prawo zmienic i po to piszę w tej sprawie m.in. do Ministerstwa Sprawiedliwości.
        2. Sprawa pijaństwa i przekraczania prędkości wbrew pozorom jest bardzo podobna, bo i prędkośc i alkohol oddziaływują identycznie, a już efekty sa takie same(wydłużona droga hamowania)
        3. Co do rozróżnienia prędkości w mieście/poza miastem – to się zgadzam, dlatego ew więzienie nie powinno byc za sztywną prędkośc, ale np za procentowe przekroczenie dozwolonej prędkości – np o 30%
        4. Co do zagrożenia jakie powodują pijani rowerzyści dla niechronionych uczestników ruchu drogowego – masz jakieś dowody na to? Bo dane GDDKiA sugerują że rowerzyści zagrażają głównie sobie (jeśli są sprawcami wypadków). Jest o tym w tekście
        5. Mam dziecko, ale trochę dziwi mnie Twoje podejście: nie chciałbym by moje dziecko jeździło na rowerze bez oświetlenia, ale nie widzę potrzeby by z tego powodu karac rowerzystów bez oświetlenia karą więzienia. To już nie ma innych metod wychowawczych jak tylko kryminalizacja?

      • madziu

        Adam,
        ad. 1 zmienic, ale nie lagodzac jednym, tylko zaostrzajac drugim :)
        ad. 2 alkohol moim zdaniem dziala o wiele gorzej, bo wylacza Ci przewidywanie ew. skutkow, ale rozumiem Twoj tok myslenia. Inna kwestia jest, gdzie zaczyna sie grozny dla innych poziom alkoholu we krwi, a gdzie grozne dla innych przekroczenie predkosci :). Dopuszczalny poziom alkoholu jest w roznych krajach rozny…
        ad. 3 Bezwzgledne wiezienie za takie rzeczy w Polsce – niewykonalne. Zreszta sa lepsze sposoby niz regularna ciupa – na przyklad areszt domowy. Poza tym u nas nie za takie rzeczy ludzie obligatoryjnie dostaja zawiasy. Natomiast co do „procentowosci” przekroczenia – czytalem kiedys opracowanie na temat skutkow potracen pieszych przez samochody. Twierdzono tam, ze na zachodzie wprowadzono ograniczenie 50 km/h w terenach zabudowanych, bo przy potraceniu z taka predkoscia pieszy przezyje, a przy 60 km/h jego szanse sa nikle. Procentowosc wiec chyba nie jest wlasciwa droga.
        ad. 4 Nie porownywalbym braku swiatel do jazdy po pijaku. Co do danych GDDKiA to zauwaz, ze dotycza one tylko DKiA (wiesz o co mi chodzi?), a malo rowerzystow sie nimi porusza. Duza czesc rowerzystow jezdzi brawurowo. Takie sa moje obserwacje „codziennego rowerzysty”. Wielokrotnie mijajac sie z kims na waskich odcinkach drog dla rowerow mialem dusze na ramieniu (bo na przyklad ktos uznawal, ze tak swietnie jezdzi, ze moze sie ze mna minac jadac bez trzymanki na odcinku o szerokosci moze 2,5 m – z jednej strony barierka, z drugiej zaparkowany dostawczak. To przyklad z tego tygodnia :)) Wolalbym moc zakladac, ze osoba jadaca z naprzeciwka jest trzezwa, a jesli nie jest to prowadzi rower. A co do „kryminalizacji”, czy tez moim zdaniem „penalizacji” jako jednej z metod wychowawczych – no niestety z autopsji wiem, ze w pewnym wieku wlasnie przede wszystkim to dziala. Wyobrazni sie jeszcze nie ma, instynkt samozachowawczy tez jakby troche malo rozwiniety, rodzice to zaden autorytet :)… z wiekiem to mija. Po prostu ludzi niestety nalezy chronic przed nimi samymi. Niestety – bo odbywa sie to troche kosztem ich wolnosci.

        Pomysl tez o tym, ze jesli celem Twoich dzialan jest, aby jak najwiecej osob przesiadlo sie na rower, moze sie okazac, ze pokazne grono osob sie nie przesiadzie obawiajac sie „obcowania” na drogach dla rowerow z nie do konca obliczalnymi rowerzystami nietrzezwymi. I nie mow, ze to bzdura, bo ja sam mam jak widzisz tego typu obawy, a do najbardziej strachliwych nie naleze. Z jednym masz racje. Kolizje rowerowe rzadko sa smiertelne (nie slyszalem o takiej), ale na pewno sa bolesne i nieprzyjemne. a w Polsce jezdzi sie raczej szybciej niz wolniej, bo i srednia wieku jezdzacych jest dosc niska. No i wiekszosci tych kolizji nie ma w zadnych statystykach, bo koncza sie na wymianie „uprzejmosci” pomiedzy uczestnikami ;).

      • Adam Łaczek

        Ad 3. Zawiasy u rowerzystów często przechodzą w pobyt w więzieniu(Wyborcza donosiła że w więzieniach siedzi więcej rowerzystów niż pijanych kierowców!)
        Ad 4. Dane z tego opracowania odnoszą się do całej Polski, a zespół GDDKiA tylko opracował dane od Policji.
        Ad 5. http://www.rowerowy.bialystok.pl/index.php?art=1279
        Jak sądzisz, czemu Duńczycy się nie boją?
        Co do prędkości to powiem Ci że każdy kto był w Danii mówi że oni tam pędzą w porównaniu z Polakami :)

      • ja

        Adam, jeżeli jazda z prędkością 80 km/h działa na ciebie jak alkohol, to powinieneś jak najszybciej oddać swoje prawo jazdy!!! Nie ma przy tym znaczenia, czy jest to przekroczenie prędkości w OZ, czy nie bo, po pierwsze, organizm reaguje na prędkość tak samo w OZ i ON, a po drugie, w polskich warunkach różnica między OZ, a ON polega tylko na postawieniu odpowiedniego znaku (jak się zarządcy drogi uwidzi), a więc jest czysto umowna – sytuacje, że ON jest bardziej zabudowany niż OZ wcale nie należą do rzadkości… O reacjach porównywalnych z tymi po użyciu alkoholu można mówić co najwyżej przy prędkościach rzędu 200 km/h i wyższych ale takie sytuacje nie są raczej na porządku dziennym…

      • Adam Łaczek

        Sugerujesz, że przy 80km/h w OZ masz taką samą szybkośc reakcji, długośc drogi hamowania, pole widzenia jak przy 50 km/h? Czy może jednak spada Ci ta szybkośc, droga się wydłuża ,a pole zawęża? Raczej to drugie. W związku z tym prędkość działa dokładnie tak samo jak alkohol.

      • ja

        Czas reakcji i pole widzenia kierowcy nie zależą od prędkości i będą takie same przy 50 i 80 km/h. Dłuższa będzie oczywiście droga hamowania i to trzeba brać pod uwagę przy szybszej jeździe. Stąd też porównywanie przekroczenia o 30 km/h dopuszczalnej prędkości z jazdą po pijanemu jest nietrafione. Dopiero przy znacznie większych prędkościach (200 km/h i więcej) wydziela się więcej adrenaliny i pojawia się efekt oszołomienia porównywalny do upojenia alkoholowego, i dopiero wtedy można mówić o podobnym działaniu na organizm. Ale z drugiej strony niska prędkość też działa jak alkohol – rozleniwia, spowalnia ruchy (= wolniejszy czas reakcji) i w efekcie usypia… ;)

      • Adam Łaczek

        Nieprawda, pole widzenia też jest mniejsze i przestajesz zwracać uwagi na to co po bokach (np nie widzisz że ktoś podbiega). Czas reakcji niby taki sam, ale droga jaką przejedziesz podczas czasu reakcji już nie.
        I niestety nie jest to tak jak opisujesz. Kierowca pijany np z 0,5 promila alkoholu jadący w OZ 45 km/h jest bardziej bezpieczny niż trzeźwy ale jadący 90 km/h

      • ja
      • Adam Łaczek

        Co to ma wspólnego z pijanymi rowerzystami?

      • Widać, że taryfikator układali „fachowcy” ;-) 90 euro za jazdę bez trzymanki, 250 za słuchanie muzyki…

      • ja

        To dlaczego testy psychotechniczne robi się przy prędkości… 0 km/h ?… Pole widzenia zależy tylko od własciwości wzroku kierowcy, a te nie zmieniają się z prędkością. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że kierowca jadący szybciej jest bardziej skoncentrowany i jest lepiej przygotowany na niespodzianki na drodze niż rozluźniony kierowca jadący wolno.

      • Adam Łaczek

        Co za bzdury. To pojedź 90 km/h przez wioskę i spróbuj dojrzeć dziecko wybiegające z posesji …na pewno będziesz lepiej przygotowany na takie niespodzianki jadąc 90 niż 50 :)

      • ja

        Gdybym jechał 90 km/h przez wioskę składającą się z domów rozstawionych co 100 m i oddalonych od drogi o 50 m (jest wiele takich „obszarów zabudowanych” w Polsce), to zanim dziecko zdołałoby dobiec do drogi, ja byłbym już daleko… Gdybym przez taką wioskę jechał 50 km/h, to pewnie z nudów czytałbym gazetę i mógłbym tego dziecka nie dostrzec. Z kolei jest również wiele „obszarów niezabudowanych”, gdzie lege artis mogę jechać 90 km/h, a chałupy stoją tuż przy drodze lub nawet na niej. Wybiegających z nich dzieci już twoja troska nie obejmuje… ?

      • Adam Łaczek

        Ciekawe, jeżdżę trochę po Małopolsce i tu raczej są domy blisko jezdni, a dodatkowo przy chodniku/poboczu jest płot, więc dziecko może Ci wyskoczyć tuż przed Twoją maską … Przy 90km/h Prokuratura tak Cię dojedzie że z więzienia wyjdziesz za kilka lat.

        Gdybym przez taką wioskę jechał 50 km/h, to pewnie z nudów czytałbym gazetę i mógłbym tego dziecka nie dostrzec

        Nie powinieneś mieć prawa jazdy skoro takie rzeczy robisz z nudów

      • Adam Łaczek

        O widzę że Pan biker king/biker queen/Teodor Kaczyński/trener kadry kolarskiej/Ojciec Maksymilian/ja/andrzej bychawski znowu wrócił komentowac nasze teksty :)

      • ja

        Tak. Żyjemy w wolnym i demokratycznym państwie, którego konstytucja zapewnia mi takie prawo, więc z niego korzystam.

      • Adam Łaczek

        Prawo oczywiście masz, ale dziwią mnie te zachwiania emocjonalne: raz zwiesz się biker queenem ( i występujesz w roli kobiety) a raz Ojcem Maksymilianem ( i występujesz w roli duchownego) :)

      • ja

        Adaś, trasa Kraków-Olkusz to nie jest cała Małopolska… Ja chętnie pokażę ci w dogodnym dla nas obu terminie obszary „zabudowane” polami i lasami oraz „niezabudowane” chałupami na dogach…

        Jeśli ty chcesz zabierać mi prawo jazdy za czytanie gazety podczas wolnej jazdy (coś trzeba robić, żeby nie zasnąć…;)), to ja będę zabierał rowery kolarzom jadącym po chodnikach bez trzymanki, ze słuchawkami na uszach i piszących sms’y,. Umowa stoi ?…

      • Adam Łaczek

        Ja nie pisałem tylko o trasie Kraków-Olkusz.
        Jazda ze słuchawkami jest legalna, co do jazdy bez trzymanki i pisania smsa to jest to nielegalne choć na pewno mniej szkodliwe niż czytanie gazety podczas jazdy autem.
        PS. Jazda 50km/h nie jest wolna

      • ja

        Już kiedyś tłumaczyłem, czym te „zachwiania emocjonalne” były spowodowane ale widzę, że nie dotarło, więc powtórzę: CENZURĄ na tym forum…

        Taki aktor, czyli człowiek wcielający się w różne postacie, to dopiero musi mieć skrzywioną psychikę, nie ?… ;)

      • Adam Łaczek

        Ja bym Pana raczej nazwał trollem, a nie aktorem. Jak by się Pan podpisał z imienia i nazwiska to raczej nikt by Pana nie kasował, no ale najwyraźniej boi się Pan podpisac pod własnymi poglądami nazwiskiem.

      • ja

        Jeżeli WSZYSCY będą się tu podpisywać pełnym imieniem i nazwiskiem, to ja też to zrobię. Widzę jednak, że nie jestem tu jedynym, który podpisuje się wymyślonym nickiem, więc póki się to nie zmieni, pozostanę przy swoim „ja”… ;)

      • Jakub Stępak

        Uprzejmie uprzedzam, że kiedyś się nam cierpliwość na tolerowania spamu skończy i będziemy to konkretne IP wycinać.

      • Adam Łaczek

        Ale wszyscy inni podają prawidłowe adresy email, co ułatwia ich weryfikacje.

  • madziu

    Aaaaa – zapomniałbym. Jakiś czas temu miała miejsce sytuacja trochę podobna, choć z zupełnie innej branży. Jakiś rodzic stwierdził, że opłaty za przedszkola samorządowe są niesprawiedliwe, bo dlaczego on zostawiając dziecko w przedszkolu na 5 godzin ma płacić tyle samo co rodzic dziecka zostawiający je w przedszkolu na 8 godzin. Skoro on zostawia dziecko na krócej, to chce płacić mniej niż rodzic zostawiający dziecko na dłużej. Sprawa została nagłośniona i rzeczywiście – przyznano mu rację. Zmieniono system opłat w całej Polsce na taki, który nikogo nie dyskryminuje. Ci, którzy zostawiali dzieci na krótko nadal płacą tyle ile płacili a Ci, którzy na dłużej płacą o wiele więcej niż płacili :) (nawet 3-krotnie). Nie muszę chyba mówić, że Ci, którzy zostawiają dzieci na krótko to zazwyczaj Ci lepiej sytuowani… Uważajcie więc, żeby w temacie rower-alkohol nie wylać dziecka z kąpielą.

    Ja będę kibicował, żeby w temacie rower-alkohol nie zmieniło się nic.

  • Pingback: Pijani sprawcy wypadków – kto szkodzi głównie sobie, a kto innym? Pijani rowerzyści jak pijani piesi | I bike Kraków()