Stanowisko KMR ws obowiązkowych kasków rowerowych

Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów nie jest przeciwne kaskom rowerowym. Natomiast przeciwni jesteśmy jakimkolwiek próbom ustanowienia prawa nakazującego rowerzyście jazdę w kasku. Protestujemy też przeciwko opartym o strach kampaniom promującym używanie kasków rowerowych. Jesteśmy liberalni: nie próbujemy narzucać nikomu jeżdżenia bez kasku, ale też nie chcemy by narzucano w jakikolwiek sposób jazdę w kasku.

Nasze poglądy uzasadniamy tym, że obowiązek jazdy w kasku i kampanie promocyjne kasków:
– zniechęcają do jazdy na rowerze i przedstawiają jazdę na rowerze jako wyjątkowo niebezpieczne zajęcie, pomimo że jeżdżąc na rowerze mamy mniejszą szansę zginąć, niż gdy idziemy pieszo (Wardlaw 2002).
– urazy głowy u rowerzystów-ofiar wypadków zdarzają się rzadziej niż u pieszych, czy pasażerów samochodów poszkodowanych w wypadkach (ONISR 2005).
– przedstawiają kask rowerowy, jako przedmiot dający dużo większą ochronę niż daje w rzeczywistości. Kaski rowerowe są konstrukcyjnie przygotowane jedynie na drobne uderzenia i wstrząsy, a nie na zderzenia z pojazdami silnikowymi,
– krajom które karzą zwykłych rowerzystów za brak kasku nie udało się zredukować częstości urazów głowy wśród rowerzystów, pomimo procentowego wzrostu liczby osób jeżdżących w kasku na rowerze. Jedyny uzyskany efekt to spadek liczby rowerzystów i pogorszenie zdrowia publicznego.
– U rowerzystów korzyści zdrowotne wynikające z jazdy na rowerze są daleko większe niż ryzyko związane z wypadkami (na każdy rok życia stracony w wypadku przypada 20 lat zyskanych dzięki jeździe na rowerze).
– Redukcja liczby rowerzystów wpływa ujemnie na zdrowie publiczne i środowisko naturalne,
– Redukcja liczby rowerzystów zwiększa ryzyko wypadku dla tych rowerzystów, którzy nie zrezygnowali z jeżdżenia na rowerze.

Biorąc pod uwagę wszystkie wymienione czynniki trzeba powiedzieć, że prawo nakazujące jazdę w kasku, czy kampanie promocyjne kasków w większym stopniu odbierają życie społeczeństwu, niż je ratują.

Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów całkowicie identyfikuje się z wykładnią poglądów Europejskiej Federacji Cyklistów w tym zakresie, a powyższa deklaracja poglądów KMR to jednocześnie tłumaczenie stanowiska ECF z języka angielskiego.

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • Tak zgadzam się :)

  • tak jak motocyklista ma kask i tak rowerzysta iech ma kask

    • Paweł

      Motocykliści muszą mieć kask dla ochrony przed wypadkami które mogą sami spowodować (upadek, uderzenie w barierę itp). Rowerzyści bardzo rzadko osiągają prędkości, w których ochrona głowy jest konieczna – upadek na rowerze to najczęściej wybrudzone spodnie lub rozbite kolano, a w najgorszym przypadku złamana ręka lub wywichnięty bark. Oczywiście, jak ktoś uprawia downhill, albo czuje się niepewnie, to jak najbardziej ma prawo kask założyć – dobrowolnie!

  • Jakub Stępak

    Jaroslaw Andersz: Nie. Proszę zobaczyć sobie na filmiki z Holandii czy innych zachodnich krajów.
    Sam jeżdżę w kasku, ale nie można do tego *zmuszać* ludzi.

  • polacy to taki narud ktoremu nakazy nie w nos jak bym nie mial kasku to ogłądał bym swiat z gory dlatego jestem za kaskami dla rowerzystów

    • pg

      To sobie bądź, ale na swojej głowie nie na mojej, ja do twojej głowy nic nie mam i niczego jej nie narzucam
      I to cała różnica

    • Adam Łaczek

      Jakoś wszyscy Europejczycy nie chcą mieć nakazu jazdy w kasku na rowerze (to stanowisko ECF, a nie polski wymysł)

  • Jakub Stępak

    Cienki argument. W wielu wypadkach kask w niczym nie pomoże. Właściwie częściej zapobiegnie drobniejszym urazom niż uratuje życie (choć i to się zdarza). Natomiast wpływa negatywnie na bezpieczeństwo w wielu innych aspektach, o których niejednokrotnie pisał Adam Łaczek.
    BTW: A jak się Pan zapatruje na obowiązkowe korzystanie ze słowników ortograficznych?

    • Krzysztof Szafraniec

      Od razu pisze, że jestem przeciw jakim kolwiek nakazą urzywania kasku. Ale walka z promocja kasku rowerowego nie ma sensu.
      Jazda w kasku to pewien nawyk, a z nawykami jest tak,ze sie je ma niezależnie od tego czy jedziesz na rowerze w mieście czy poza nim. A w tym drugim przypadku kask jest przydatny, i to nie tylko na drogach tródnych technicznie, ale na zwyklych szosach.

      Kask chroni przed urazami w przypadku upadku (wiem to też po sobie), a spotkania z samochodem, a to jest realne niebezpieczeństwo, które realnie isnieje.
      Naprawde jest wiecej poważniejszych problemow dotyczących rowerzystów niż promocja kasków.
      Wielokronie też zwracam uwagę, żeby nie pisac o rowerze miejski jako czymś zupełnie róznym od jazdy sportowej czy rekreacyjnej, bo tworzymy jakiś abstrakcyjny twór.

      • Adam Łaczek

        Jazda w kasku to żaden nawyk – rodząc się nie masz tego nawyku. To producenci kasków chcą wyrobic ten nawyk i nie widzę powodu żeby robic to za publiczne pieniądze. Co więcej ta propocja odbywa się zazwyczaj poprzez zastraszenie a to zmniejsza ilośc rowerzystów więc trzeba z tym walczyc. Tak się składa że rowerowanie miejskie to coś zupełnie innego niż jazda sportowa. Nie tworzymy abstrakcyjnego tworu – zobacz całą kulturę cycle chic. To raczej Ty kreujesz coś czego nie ma.

  • Kaski do jazdy miejskiej są potrzebne głównie do tego żeby były potrzebne a producenci zbijali na nich kokosy. Jeżdżę bez kasku, miałem parę gleb i parę wypadków i jakoś nie urwało mi głowy, ba nawet nie miałem żadnego guza ! Za to biodra, kolana, golenie i łokcie zbyt wesołe po tych zdarzeniach nie były ;)

    „na każdy rok życia stracony w wypadku przypada 20 lat zyskanych dzięki jeździe na rowerze”

    Mogę zobaczyć źródło tego stwierdzenia ?

    • Adam Łaczek

      Tak na szybko to mam takie coś:
      „Z trochę innego punktu widzenia zależność tę pokazał dr Mayer Hillman z brytyjskiego Policy Studies Institute, który obliczył, że lata życia zyskane dzięki rowerowaniu (bez kasku) przewyższają lata stracone na skutek wypadków w stosunku 20:1. „

  • CHlOPIE ZA CIENKI JESTEŚ

    • Leesior

      Nie napinaj się tak, bo ci kask pęknie :)

  • Jakub Stępak

    Aha.

  • Leesior

    Żadnych kasków dla rowerzystów !
    Albo wprowadzić też kaski dla pieszych i kierowców.

  • Jaroslaw Andersz prosze tutaj nie krzyczec i nie uzywac argumentow emocjonalnych tylko rzeczowych. porownanie rowerzystow z motocyklistami nietrafone. jest wiele miesc na swiecie, ktore uchodza za bardziej zmotoryzowane niz polska, czytaj usa, gdzie w niektorych stanach na motocyklu mozna jezdzic bez kasku

  • to dlaczego wszyscy nie jedziecie do usa?

  • Jakub Stępak

    Bo nie jeździmy na motocyklach :)

  • dlatego trzeba dbać o własne zdrowie pozdrawiam wszystkich na kółkach

  • kkrzysiekk

    osobiście uważam, że kask powinien być obowiązkowy. Najwięcej urazów podczas wypadków rowerowych to właśnie urazy głowy !!! Po za tym znam mnóstwo osób (czyt. zapalonych rowerzystów), którym kask uratował życie.

  • Marek Bury

    A ja jestem za promowaniem rozsądku i zdrowego myślenia: jeździsz rowerem w nocy po drodze gdzie są auta – ubieraj kamizelkę odblaskową + odblaski na nadgarstkach!
    Jeździsz tak, że rower może łatwo się przewrócić (sportowo i po terenie) – ubieraj kask!

    • Adam Łaczek

      Jeździsz rowerem w nocy = kup sobie dobre oświetlenie :) To jest jak dla mnie pierwsze przykazanie.

    • rbk

      @Marek Bury: rozsądny głos w dyskusji. Co do kamizelki to również w niej kiedyś jeździłem ale zrezygnowałem (choć zawsze mam przy sobie). Teraz odblaski na nogawkach spodni i lewej ręce. Jak jadę w ciemnym płaszczu rano lub wieczór w zimie to także pas odblaskowy. Opony również z paskiem odblaskowym :) Również świecę lampkami i z przodu i z tyłu. Trochę jak choinka.

      Odnoszę wrażenie, że szczególnie pas – jako chyba coś rzadko spotykanego i „inny” sposób wyróżnienia się – robi duże wrażenie na kierujących pojazdami, bo wyprzedzają mnie wtedy przepisowo.

      W każdym razie miało być o kamiezelkach – do zaniechania przekonało mnie to, że w jej „blasku” może ginąć sygnalizowanie zamiaru skrętu w lewo. Najniebezpieczniejszego dla rowerzystów póki co.

    • Wilhelmina

      Dokładnie, też się z tym zgadza.
      A bardziej niż promowanie jazdy w kaskach, wkurza mnie cała ta kampania przeciw jeżdżeniu w kaskach. Szczególnie nie rozumiem ludzi, którzy są przeciwni jeżdżeniu dzieci (2-3 latków!) w kaskach, także w fotelikach. Jako dziecko, nieraz wygrzmociłam głową w asfalt (raz bardzo poważnie) i uważam, że kask dziecku jest NIEZBĘDNY.
      Dodam, że sama po mieście jeżdżę bez kasku, dawniej na śnieg/lód ubierałam – teraz mi się nie chce. Kask natomiast ubieram w teren (trudniejszy) i parę razy uchronił mnie przed co najmniej guzem.

      • Adam Łaczek

        Skoro istnieje silne lobby promujące używanie kasków to proszę przyjąc do wiadomości że są też tacy którym taka promocja się nie podoba i Ci ludzie mają prawo wyrażac zdanie przeciwne

      • ptysiek

        Wilchelmino, współczuję Ci tych wygrzmoceń głową w asfalt (coś Ty wyprawiała?!) bo mi za dzieciaka i w życiu dorosłym nigdy nie zdarzyło się przywalić głową w podłoże. Za to kolana, łokcie, i ich okolice.. oj to musiały wyboleć swoje po wygrzmoceniach :/

  • Pingback: Liczba wypadków będzie wzrastać, ale to nie problem | I bike Kraków()