Rower – mój środek transportu: jaki procent pracowników jeździ do pracy na rowerze?

Stopa! Foot! Rower to mój środek transportu, ale czy jest nim dla innych? Twój dojazd do pracy jest regułą, czy wyjątkiem od reguły?  Czy jest nas rzeczywiście tak mało jak to kreują media? Sprawę starało się przeliczyć kilku znajomych rowerzystów. Wyniki zaskakują – z pewnością mamy w Krakowie rowerową rewolucję!
Jarosław:

„Pracuję w dużej firmie z branży IT na Ruczaju (Motorola). Na początku października policzyłem na parkingu podziemnym wszystkie zaparkowane pojazdy:
– 85 rowerów
– 125 samochodów
– 7 motocykli
Do tego na zewnątrz stoi jeszcze 221 samochodów (i 11 motocykli), ale przynajmniej kilkanaście samochodów parkujących na zewnątrz może należeć do rożnych ekip budowlano-remontowych z budowy obok, oraz do gości. Rowerów w lecie jest tak na oko jeszcze o 40-50 więcej, za to samochodów mniej. 85 rowerów na 346 samochodów to całkiem dobry wynik jak na październik.”

Robert:

„Pracuję w samym centrum miasta, w centrum badawczym międzynarodowej korporacji. Jeszcze kilka lat temu na rowerze dojeżdżali do pracy jedynie nieliczni, jednak z roku na rok obserwuję prawdziwy rowerowy boom. Z ciekawości sprawdziłem, jaki jest stosunek liczby rowerów do liczby samochodów na parkingu przed biurem: w przeciętny październikowy dzień samochodów było 101, natomiast rowerów 47. I bynajmniej ta liczba rowerów nie jest duża – w ciepłe czerwcowe dni jest ich tyle, że się nie mieszczą i kilkanaście z nich zawsze musi stać na zewnątrz, przypiętych do ogrodzenia parkingu. Trzeba również zauważyć, że parking samochodowy nie jest wyłącznie dla pracowników – jest to ogólnodostępny parking płatny i jedynie część samochodów należy do pracowników. Biorąc to pod uwagę można śmiało stwierdzić, że rower zawojował naszą firmę dzięki lokalizacji w centrum, gdzie rower jest najsprawniejszym środkiem transportu, oraz dzięki strzeżonemu parkingowi rowerowemu do wyłącznej dyspozycji pracowników.”

Krzysztof – Team Leader w branży IT:

„Około dwa lata temu przeprowadziłem się z Łagiewnik na Prądnik Biały. Okazało się, że to komunikacyjna pustynia. Parę miesięcy godziłem się z losem i na 6-kilometrową podróż w jedną stronę komunikacją miejską do pracy traciłem dzień w dzień godzinę (czasami, by było „szybciej” – z
dwiema przesiadkami). Samochodem – w zależności od godziny przejazdu – podróż również zajmowała od 20 do 60 minut. To daje średnią prędkość przemieszczania się ok 6km/h czyli tyle, co przeciętna prędkość
pieszego. Pamiętając o tym, pewnego zimowego wieczoru nie zastanawiałem się zbyt długo co robić, gdy za oknem z nieba spadały tony białego puchu, drogowcy czekali aż przestanie padać, a kierowcy stali po 6 godzin w korkach. Samochód zostawiłem na parkingu firmowym i poszedłem na nogach. W tych niesprzyjających warunkach dotarłem do domu w godzinę i 15 minut. To był moment, w którym dojrzałem do zmiany środka lokomocji. To wtedy stałem się rowerzystą miejskim.

Teraz mój czas jazdy jest zawsze przewidywalny, niezależnie od pogody i pory roku. Wiem, że w 25-30 minut, SPACEROWYM tempem przejadę z punktu A do punktu B. Z uwagi na prędkość i charakter jazdy nawet nie mając
okazji do spocenia się. Droga nie jest najkrótsza ale na pewno najbardziej optymalna. Udało mi się włączyć w nią 3 parki co czyni ją nieporównywalnie przyjemniejszą od widoku świateł stopu samochodów. Licząc w dwie strony codziennie oszczędzam co najmniej godzinę czasu. Niby nic ale jak się tę jedna godzinę zsumuje, to w ciągu roku daje to około 10 dni! Wydaje mi się, że ostatnio nie tylko ja odkryłem zalety
roweru.

Pracuję na Krowodrzy w jednostce badawczo-rozwojowej krakowskiej uczelni. Rok temu, „w sezonie” do pracy rowerem regularnie przyjeżdżały 3 osoby (poza sezonem nikt). Codziennie na parkingu stało około 40
samochodów. Wnioskuję, że pozostałe 30-40 osób korzystało z komunikacji miejskiej. W tym roku zaszła pewna zmiana – przed budynkiem zainstalowane zostały 4 u-kształtne stojaki i na efekt nie trzeba było
długo czekać. W pogodne dni, osoby które przyjeżdżały później musiały przyczepiać się „na trzeciego” do stojaka, bowiem na rowerze przyjeżdżało 9-10 osób. Samochodów było około 20-25 (sezon urlopowy), pozostali zapewne wybierali luźniejszą w wakacje komunikację miejską.

W ostatnie, deszczowe i chłodne dni, przed firmą nadal jednak zaparkowane są dzień w dzień 2-3 rowery. Wcześniej niespotykane. I to jest ta dostrzegalna zmiana. Ci, co mają dość zapuszczania korzeni w samochodzie czy autobusie spróbowali inaczej i przekonali się, że da się. Nawet w chłodzie czy w deszczu. Oczywiście wraz z nastaniem jesieni na parkingu obowiązkowo ok 40 samochodów. Wśród nich samochód kolegi, który mieszka po sąsiedzku. Ile razy spotykamy się z nim po pracy przed firmą on wie. I ja wiem. Mimo, że poruszam się na 30-letniej gazeli, która nie pozwala na jazdę z zawrotną prędkością będę w domu 10-20 minut wcześniej od niego. Niby nic ale po roku… „

Paweł:

Ja pracuje w małej firmie na Grodzkiej (12 osób). Tu samochodem jeździ tylko szef oraz +2 osoby jadące z Ruczaju na Dębniki i dalej piechotą. Rowerami dojeżdżają 3 osoby, a 2 mieszkają tak blisko, że tylko czasem wsiadają na 2 kółka. Reszta MPK. Zawsze przed budynkiem, gdzie w sumie pracuje ok 30 osób, stoi min. 10 rowerów (w zimie ok 5). Większość pracowników innych firm chodzi na piechotę lub jeździ transportem zbiorowym ze względu na lokalizację. Jako ciekawostkę powiem, że te dwie osoby ode mnie z biura to niereformowalni autoholicy. Jadą do pracy o 10.00 żeby nie stać w korkach, parkują na Skwerowej przed Rondem Grunwaldzkim (bo strefa na Kazimierzu:) i idą na piechotę 2 km -ok 20 min. W drodze powrotnej ok 19.00 tkwią w korku na Kapelance… a rowerem to by było nie więcej jak 1/2h od drzwi do drzwi.

Marcin:

Ja zrobiłem podobny research dziś przed Instytutem Fizyki UJ.
– 39 rowerów
– 81 samochodów
– 1 motocykl
Liczyłem tylko rowery stojące na parkingu przed budynkiem, a wiele osób bierze je do swoich gabinetów, więc liczba może być o jakieś 10 % zaniżona. Samochody liczyłem tylko na wewnętrznym parkingu dostępnym dla pracowników. Część osób parkuje na okolicznych ulicach. Zwracam uwagę również, że dziś jest deszczowa pogoda od rana, podczas ostatnich słonecznych dni rowerów było ciut więcej niż zwykle, za to samochodów tyle co zawsze.

Marcin:

Instytut Matematyki UJ na Ruczaju, więc daleko, deszczowy dzień: na polu 55 aut, 15 rowerów, w garażu podziemnym 43 auta, 5 rowerów, 2 motocykle.
Na polu może parkować każdy, w garażu pracownicy. Dotyczy to też rowerów, chociaż są pracownicy, którzy parkują na polu (np. ja). Być może są tacy, co parkują auta pod Kauflandem, bo można wtedy łatwiej wyjechać. Wczoraj aut nie liczyłem (ale na oko podobnie), a rowerów było 2 i pół stojaka po 16 miejsc = około 40 rowerów.

foto:CC-BY-NC-SA Skarpetka 86

Od urodzenia w Krakowie. Absolwent Wydziału Inżynierii Elektrycznej i Komputerowej Politechniki Krakowskiej. Związany ze Stowarzyszeniem Kraków Miastem Rowerów, oraz Stowarzyszeniem Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Pierwsza publikacja na ibikekrakow: 17 marca 2010. Zainteresowania: - rowerowe BRD (edukacja, walka z mitami, SEWiK), - ruch pod prąd (animator akcji "Rowerem legalnie pod prąd"), - przewóz dzieci, - edukacja ws zanieczyszczeń, - promocja: Kraków na skróty, Rower mój środek transportu, - przyczepki, rowery cargo, rowerem na zakupy, rower i handel, - rowery w liczbach, statystyki, - zrównoważony transport (budżet), - sprzeciw wobec promowania i obligatoryjności kasków, - zmiana przepisów dla nietrzeźwych rowerzystów, - polityka parkingowa (w tym płatne parkowanie, parkowanie i handel), - transport zbiorowy,

  • djrace

    u mnie we firmie to tylko ja jeżdżę i Prezes czasami w okresie lata.
    Mam ten komfort, że mogę „parkować” w budynku. Reszta MPK oprócz pracowników z poza Krakowa. Niestety muszą samochodami.

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    W mojej firmie 25% pracowników jeździ na rowerze – ale tylko w ciepłe miesiące. Na uczelni dużo więcej dojeżdżało tak, bo na Grodzką najłatwiej rowerem, samochodu nie ma gdzie zaparkować :-)

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Dodam, że mieszkam na Ruczaju i odkąd jeżdżę autobusem, bez przerwy spóźniam się do pracy :-( To się, mam nadzieję, zmieni, kiedy zrobią już szybki tramwaj, bo zdrowie i „image” mi nie pozwalają być całoroczną rowerzystką.

  • mon

    u mnie w biurze na ok 15 pracowników rowerem codziennie dojeżdżają 3-4 osoby w tym ja ;)

  • Olga, ale rower daje +100% do „image’u” :)

  • Tomek Więckowski

    W moim oddziale firmy 50% załogi jeździ do pracy rowerem a pozostałe 50% samochodem. Ja rowerem, kolega samochodem – jest nas tylko dwóch :))

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Jakub –> w drodze tak, ale jak się go zaparkuje i wejdzie do biura, to już niekoniecznie ;-)

  • agata

    W mojej firmie (ul. Szpitalna) na 14 osób
    samochodem dojeżdżają 2 (zarząd),

    rowerami w sezonie 5
    MPK 7
    a w zimie 2 auto /12 MPK

    Co ciekawe MPK jeżdżą nasi seniorzy (52+) i juniorzy (25-30) , a rowerami kadra 33 – 50 lat

  • Ja póki co jeżdżę, tylko cieplej się ubieram. Jadę 15 minut, cały czas ścieżką rowerową. Wolę trochę zmarznąć niż jechać w zapchanym autobusie, który nie wiadomo kiedy dojedzie bo stoi w korku. w moim oddziale chyba tylko ja jeżdżę rowerem do pracy, choć pod biurem widzę sporo zaparkowanych, ale na te kilka tysięcy osób z biurowca to jednak mało.

  • Drogie Panie! Nie musicie w ogóle marznąć jadąc rowerem! To tylko kwestia odpowiedniego ubioru: czapki, nieprzewiewnych rękawiczek, czegoś ciepłego na nogi co ochroni kolana przed mrozem. Wcale nie trzeba ubierać się jak narciarz, żeby zachować komfort cieplny nawet przy ujemnej temperatrze: http://www.youtube.com/watch?v=8i7vcboSje0

    • super fimik.. porozsylalam juz po znajomych

      • nakut

        To chyba jest na -50st ? Ja przy -10 mam na sobie, polar 100, soft M3 Marmota i czasami hardshella jak sniegiem wali aby sie zakapturzyć. Na początku jest zimno ale po 5 min robi się idealnie.

  • Policzcie samochody i rowery w swoich firmach, stwórzmy mini bazę mniej i bardziej rowerowych miejsc pracy!!!

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Drogie KMR, ja mam przy niskich temperaturach nie tyle problem z marznięciem (chociaż nie wiem, jak miałabym pod spódnicę założyć coś ciepłego na nogi… mam legginsy termiczne, ale one są zdecydowanie „niewyględne”), tylko problem z uniwersalnym strojem. Nie znam sposobu na ubranie się jednocześnie na rower i do ogrzanego biura :-)

    Na autobus nie narzekam – dwa przystanki od pętli, prawie zawsze znajduję miejsce siedzące, jadę pół godziny, czyli tak samo jak rowerem.

    • rbk

      Nie każdy ma taki komfort, że wsiada na początku trasy. Ja do 139 się nie mieściłem chcąc wsiąść na Miasteczku Studenckim AGH, czy na Prandoty. Rower na szczęście jest zawsze punktualnie, zatrzymuje się pod samymi drzwiami i nigdy nie jest zatłoczony :D

      Ubieram się ‚na cebulę’, zdejmuję co rowerowe, marynarka wisi w gotowości w pracy. Jak potrzeba to zarzucam ją na t-shirt i już jest wersja bardziej elegancka ;)

      • „nigdy nie jest zatłoczony” – to nie zawsze jest prawda, na moim brak czasem wolnych miejsc, ale to sprawka Dzieciurów…

  • Zimą bez przebierania chyba nie da rady.

    • borysa

      a ja mam szybkoschnący ręczniczek ze sobą i koszulkę na przebranie + zawsze spodnie przeciwdeszczowe, które w razie deszczu/zimna nakładam na spodnie wyględne:) tyle, że ja rzadko nie w spodniach chodzę – całość mojego kompletu lekka i mała:)

  • i co? mam przepocona wejść do biura? to ja wole zmarznąć. w busie też sie człowiek spoci. buty zmieniam. ale prysznic by sie przydał przed pracą.

    • blount

      Co wy znów z tym prysznicem? Miliony ludzi na całym świecie jakoś sobie bez tego radzi, a w Polsce jakoś się nie da:/

      • Biko

        Ja bez prysznica – a akurat mam ten komfort, że go w pracy posiadam, to nie wyobrażam sobie dojeżdżania.
        Nawet jakbym mocno zwolnił to z kolei czas dojazdu wydłuży się, a poza tym są osoby, które pocą się szybciej i ja niestety do takich należę.
        Nie mówiąc o tym , że jest jednak znacznie higieniczniej nawet po małej zadyszce wziąć prysznic.
        Do pracy wożę drugie ubranie – spodnie, koszulę i po prysznicu jest po prostu bosko :)

    • Zeb

      „to ja wole zmarznąć. w busie też sie człowiek spoci”

      To po co się pocić razem jak można indywidualnie na rowerze ?
      Dodatkowo jesienią/zimą to ja się mniej pocę bo jest świetna klima i wolniej jeżdżę.
      Można też rozważyć ze wspomaganiem elektrycznym.

      • agata

        ja mam prysznic w pracy, ale rozwiązaniem jest po prostu takie skalkulowanie czasu przejazdu żeby jechac spacerowo a nie wyscigowo :) wtedy raczej pot człowieka nie zlewa.
        no i nie ubierać sie za ciepło tylko tak akuratnie na przejazd.
        ja zdecydowanie wole rower bo dzieki niemu dowożę dziecko do przedszkola milion razy szybciej niż byśmy doszły piechty (nie ma innego trybu niz te dwie ww. opcje).

  • wracajac do tematu procentowego udzialu rowerzystow w moim miejscu pracy wyglada to nastepujaco. jeszcze tydzien temu 8 osob codziennie dojezdzalo na rowerach. tylko 2 osoby samochodami, pozostali komunikacja miejska lub pieszo. oczywiscie tak dobry wynik, to zasluga lokalizacji – karmelicka, ale takze swiadomosci moich wspolpracownikow, ktorych od dawna uswiadamiam, ze chlodniejsze dni, czy deszcz, to nie przeszkoda do cyklisty. i mam nadzieje, ze tej zimy nie bede sam calorocznym rowerzysta. :)

  • trener kadry kolarskiej

    A u mnie w pracy to 100 % na rowerach !!!

  • @Olga-Cecylia. KMR radzi :-D
    Po części rozwiązanie znajduje się w linku wklejonym powyżej.
    Ja jeżdżę cały rok ubrany jak do biura: płaszcz, marynarka, koszula lub sweter -dodatkowo w razie zimna kamizelka soft-shelowa. Obowiązkowo ciepłe rękawice i czapka a przy minusowych temp. również kalesony :), które niestety trzeba ściągnąć przed rozpoczęciem pracy w ciepłym biurze.
    Na deszcz i śnieg niezbędna jest nieprzemakalna peleryna zarzucana na kierownicę.
    Super, że wybierasz MPK zamiast wozić powietrze samochodem. Samochody są odpowiedzialne za prawie 50% krakowskiego smogu.

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Kochane KMR, nie mam żadnej marynarki na stanie ani kamizelki soft-shelowej, ani kalesonów. W zimie noszę spódnice, czego wy ze względu na płeć nie doświadczacie ;-) I nie mam się gdzie przebrać w biurze, serio, mimo że pracuję tuż obok Marcina Wójcika ;-) Pod spódnicę założyć kalesony… Niewykonalne, obawiam się…

    A Ruczaj i samochód? To samobójstwo. Finansowe i czasowe. Nawet jak będę mieć samochód (za rok), to będę korzystać z komunikacji miejskiej – ona od tego jest! Gdyby więcej ludzi na Ruczaju uruchomiło mózgi i wsiadło w autobus, nie byłoby korków.

    • ja

      Olgo Cecylio, chcesz, żeby więcej ludzi wsiadało do autobusów na Ruczaju ??? A skąd weźmiesz tyle autobusów, żeby ich pomieścić ?… Spróbuj ok. 16.00 przejść obok przystanku na Rostworowskiego bez schodzenia z chodnika na trawnik lub jezdnię…

  • @Alekandra
    Nie rozumiem dlaczego masz wchodzić do biura przepocona?
    Rower miejski, spacerowe tempo (np.15kh/h) i nie masz żadnych problemów z poceniem się.
    Prysznic nie jest potrzebny. Miliony ludzi na wszystkich kontynentach, latem i zimą jeździ (spaceruje) do swoich biur rowerem nie potrzebując pryszniców :)

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    To może ja dziwna jestem, bo jak jadę, to się nie pocę (rower miejski, spacerowe tempo, z górki trochę szybciej), ale jak się zatrzymam, to momentalnie jestem spocona. Pewnie Aleksandra ma tak samo.

    Chyba na wszystkich kontynentach to nie jeżdżą, na Antarktydzie na przykład… ;-)

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Inna sprawa, że to jest pot praktycznie bezwonny, wysiłkowy. Ale dyskomfort mokrej koszulki czy spodni (zwłaszcza to ostatnie!) pozostaje.

  • Olga, nie jesteś dziwna tylko najwyraźniej pedałujesz zbyt intensywnie :)

  • Olga Cecylia Grigoriewna

    Rowery miejskie nie mają 24 biegów :-P

  • temat poryszył także Dziennik Polski, niestety całość artykułu dostępna za opłatą http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/miasto-krakow/1182530-krakowianie-coraz-chetniej-dojezdzaja-do-pracy-rowerem.html

  • Artur Kulig

    Może pomyśleli tak: Rowerzyści nie płacą za benzynę to więcej kasy mają.