Rekreacja na dwunastu tysiącach kół

Czasami wydaje mi się, że jestem ostatnim, który wierzy, że realizacja idei połączenia wszystkich nadwiślańskich województw trasą rowerową jest możliwa. Dwa lata temu trąbiły o projekcie wszystkie media, a teraz cisza. Od jakiegoś czasu usiłuję ustalić na jakim etapie są przygotowania do projektu, staram się dowiedzieć czy, a jeśli tak, to co zostało zrobione.

Kancelaria Prezydenta RP poinformowała niedawno, że projekt zadaje się być zarzucony. Jednak robiąc solidną (jak na rowerzystę miejskiego!), bo 70-kilometrową pętlę wokół Jeziora Goczałkowickiego natknąłem się na najbardziej efektowny, jak dotąd, element projektu Wiślanej Trasy Rowerowej – jej logo. Mała tabliczka na drzewie informowała, że właśnie jadę po WTR. Czyli jednak coś udało się zrobić. Jak dużo? Tego pewnie na razie w Polsce nie wie nikt, bo pracę u podstaw mieli zacząć marszałkowie województw i na podstawie studium dla każdego województwa opracowany miał być dalszy plan działania.

W sprawie interweniował poseł Łukasz Gibała, wielki przyjaciel rowerzystów, którego namawiam żeby przygarnął projekt WTR i w przyszłej kadencji sejmu doprowadził do realizacji. Do marszałków nadwiślańskich województw, a także Ministra Sportu i Turystyki skierował interwencję poselską, która pozwoli ustalić, co z wielkich planów udało się, jak dotąd zrealizować:

Szanowny Pan
Adam Giersz
Minister Sportu i Turystyki

INTERWENCJA POSELSKA
w sprawie realizacji projektu budowy
Wiślanej Trasy Rowerowej

W ostatnich dniach czerwca zwrócili się do mnie, jako posła na Sejm RP, przedstawiciele organizacji działających na rzecz rozwoju komunikacji rowerowej, z prośbą o uzyskanie informacji w sprawie postępów przy realizacji projektu budowy Wiślanej Trasy Rowerowej.

Pozwolę sobie przypomnieć, że 20 maja 2009 r., podczas spotkania u Marszałka Sejmu RP, Przewodniczącego Honorowego Komitetu Budowy Wiślanej Trasy Rowerowej, podpisany został list intencyjny w sprawie przystąpienia do realizacji WTR jako narodowego produktu turystycznego. Uzgodniono wówczas powołanie przez osiem województw, przez które przepływa Wisła, Zespołu Roboczego oraz Rady Programowej, w skład której weszli marszałkowie tych województw i członkowie Komitetu Honorowego Budowy WTR. Poszczególne województwa powinny w związku z tym przeprowadzić audyt obu stron Wisły, w wyniku którego wytyczone zostałyby trasy rowerowe.

Jako wiceprzewodniczący Parlamentarnej Grupy ds. Rozwoju Komunikacji i Turystyki uważam, że budowa WTR przyczyni się do promocji Polski w Europie, a także znacząco pobudzi gospodarczo obszar o długości ponad 1000 km, dlatego bardzo zależy mi na realizacji tego przedsięwzięcia. Proszę zatem o informację, na jakim etapie, po ponad 2 latach od podpisania wspomnianego wyżej listu intencyjnego, znajduje się projekt budowy Wiślanej Trasy Rowerowej.

Łukasz Gibała
Poseł na Sejm RP

Zobaczymy, co z tego (dobrego!?) wyniknie. A, że pomysł naprawdę zasługuje na uwagę władz centralnych niech świadczą dwa obrazki z niedalekiej przeszłości.

1/W miniony weekend razem z Marcinem Hyłą zadaliśmy sobie nieco trudu policzenia rowerzystów korzystających z krakowskiego odcinka WTR. W październikowy weekend, na godzinę przejeżdżało przez naszą „bramkę” ok 400 rowerzystów, co daje ok 4 tys osób na dobę. Na początku września, na Trasie Tynieckiej przeprowadzono podobne badanie i wyliczono, że było 600 rowerzystów na godzinę w upalne niedzielne popołudnie.

2/Sierpniowy weekend, wycieczka rowerowa przełomem Dunajca od Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru i dalej do Sromowców. Na ciągu pieszo-rowerowym roi się od rowerzystów. To co działo się na tej przepięknej trasie jest trudne do opisania. Ale właśnie „roiło się” to najtrafniejsze sformułowanie. Prawdę mówiąc współczułem pieszym, bo przy takim natężeniu ruchu rowerowego spacer nie był już przyjemnością.

Taka popularność wśród rowerzystów nielicznych jak na razie, już udostępnionych, rekreacyjnych tras rowerowych cieszy ale też nastraja do refleksji. Gdyby tras było więcej, a m.in. to przyświeca projektowi WTR, znakomicie podniosłaby się dostępność miejsc do aktywnego wypoczynku dla rowerzystów w całej Polsce.

Krakus od urodzenia. Absolwent VIII LO i archeologii UJ, pracuje w jednym z międzynarodowych koncernów chemicznych. Z zamiłowania dziennikarz społeczny. Zamieszkiwał w Nowej Hucie, na Klinach, Prądniku Czerwonym, a obecnie na Górce Narodowej. To ostatnie spowodowało, że sprzedał samochód i kupił rower. Nadal nie może się nadziwić, jak inny jest Kraków z perspektywy dwóch kółek. W wolnych chwilach spotyka się z rowerową bracią, a co zasłyszy, opisuje.

  • „Studium tras rowerowych w Gminie Skawina.” TRASA NR 2 „TYNIECKA TRASA ROWEROWA”
    Przebieg trasy rowerowej ma na celu połączenie centrum miasta Skawina z Tynieckim Parkiem Krajobrazowym.

    • A ja Was (Skawinę) już odwiedziłem w tym roku dwa razy jadąc trasą rowerową „bursztynową” od Kalwarii Zebrzydowskiej do Krakowa. Park z placem zabaw się Dzieciurom podobał. :-) Ale przydałaby się DDR, bo od Radziszowa źle się jedzie. Już lepszy kawałek do Tyńca.

  • Trasa Tyniecka jest przepełniona, może również z powodu nie budowania ścieżek rowerowych w takich miejscowościach jak nasza. Dla wielu rowerzystów jazda w tłoku na wale wiślanym, od toru kajakowego w stronę Wawelu przestaje być już przyjemnością.

  • „Taka popularność wśród rowerzystów nielicznych jak na razie, już udostępnionych, rekreacyjnych tras rowerowych cieszy” – faktycznie, i do Tyńca, i do Czerwonego Klasztoru zdarzyło mi się ostatnio jechać i rowerzystów jest mnóstwo. A najlepiej o popularności roweru rekreacyjnego świadczy fakt, że ostatnio pojawia się coraz więcej wypożyczalni rowerów. Prawie wszędzie, gdzie byłem, da się wypożyczyć rower. Czyli się to opłaca, bo przecież nie zakłada tych wypożyczalni samorząd zmuszony przez rowerowych terrorystów ;-)

    • rbk

      Fakt, w Szczawnicy się opłaca, w Sromowcach się opłaca, w Szwecji się opłaca, tylko w Krakowie się nie opłaca. Jesteśmy fenomenem na skalę światową, a wszystko to dzięki rozsądnemu podejściu do tematu zrównoważonego transportu. Rozsądnemu czyli, jak pies do jeża ;-)

      • Małgorzata Krakowian

        mysle ze ten fenomen tez mozna wytlumaczyc jakos zlym polozeniem Krakowa ;) zawsze chodzi o te wiatry…

  • jt

    A nie budują przypadkiem czegoś dalej – za opactwem w Tyńcu w strone Skawiny/Kopanki?

    Wał wiślany na odcinku jakichś 0,5 km jest dobrze wyrównany i wygląda jakby był przygotowany do asfaltowania. Widziałem też tam ostatnio geodetów dokonujących jakiś pomiarów i pozstałe po nich takie mini-słupki graniczno-pomiarowe (nie wiem jak to się fachowo nazywa).
    Może ktoś coś wie na ten temat?

    Myśle, że jeśli będzie to faktycznie ścieżka rowerowa, to raczej ta wykonowywana w ramach
    (trasa nr 2)

    niż w ramach
    (trasa 1, pokrywająca sie planami odnośnie WTR)

    ale może ktoś jest bardziej obeznany z tym tematem.

    Zdjęcia z wczoraj (06.10.2011)



  • Trasa Tyniecka jest przepełniona, może również z powodu niebudowania ścieżek rowerowych w takich miejscowościach jak nasza. Dla wielu rowerzystów jazda w tłoku na wale wiślanym przestaje być już przyjemnością.

  • Anna Hojwa

    zgadzam się, więcej ścieżek tylko gdzie podpisać?

  • Rowerowa Skawina

    Koncepcja szlaków, w założeniu całkiem nieźle to wygląda. Połączenie Skawiny z Krakowem, ścieżką na wałach byłoby najlepszym rozwiązaniem. Problemem skomplikowany przebieg granicy naszych miast. Tylko współpracując ze sobą oba miasta mogą wykonać ścieżkę na wałach.
    http://www.bliskokrakowa.pl/strony/89/koncepcja-sieci-szlakow-turystycznych.html

  • jt